Strach przed zaangażowaniem

05.11.10, 21:10
Ujmę to krótko: ostatnio jestem zanurzona w swoich myślach i muszę się nimi podzielić z kims postronnym.
Przed dłuższy czas - wręcz od lat byłam kimś zainteresowana. nawet gdy nasze kontakty osłabły, zdarzało mi się o nim czesto myśleć, zastanawiałam się: 'co by bylo gdyby?...'
Ostatnio w ramach zmieniania swojego podejścia do swiata i przekraczania barier, postanowiłam zaryzykować i odnowić ta relacje... Wszystko cudownie, przez pierwszych kilka tygodni czułam sie bosko, jak nowa kobieta, której udaje sie cos o czym zawsze marzyła.
Dlaczego więc, gdy szansa na związek jest tak silna, jak jeszcze nigdy- nagle zaczynam zastanawiac sie, czy aby na pewno tego chce? Siedze sama i analizuje: czy chce stracic ten swiety spokoj? panikuje- czy aby nie rzucam sie zbyt szybko na gleboka wodę?...
te wszystkie mysli kraza mi po glowie i nie wiem co robic. zwiazek moich rodzicow byl beznadziejny- i to bez dwoch zdan- moze to dlatego boje sie zwiazku... ale jak rozpoznac, to co wazne; jak dokonac tej wlasciwej kalkulacji zyskow i strat?...
Może ktoś ma lub miał podobny problem...i jakos sobie z nim poradził?...
    • to.niemozliwe Re: Strach przed zaangażowaniem 05.11.10, 21:21
      Nie ktos, tylko kazdy. :) Wieksze prawdopodobienstwo osiagniecia celu wzmaga lek przed niepowodzeniem. I odwrotnie - male ryzyko dziala motywujaco. Chodzi tylko o uswiadomienie sobie tego mechanizmu (przywolaj sobie znane Ci sytuacje) i zadbanie zeby czynnik demotywujacy nie zdeterminowal Twoich poczynan.
      :)
      • iraam Re: Strach przed zaangażowaniem 05.11.10, 21:30
        dziekuję za odpowiedź...:)
        Doskonale wiem, że skoro wyszłam chociaż częściowo z mojego malego piekełka, to juz nie moge do niego wrócić...i nie chcę, broń Boże! Tylko, o zgrozo, to piekielko teraz wydaje mi sie takie swojskie i bezpieczne- zupełnie przeciwieństwo tego szaleńczego rzucania się na głeboka wodę...
        Ech, przede mna wiele małych kroczków. ;)
        • to.niemozliwe Re: Strach przed zaangażowaniem 06.11.10, 06:14
          Sprobuj spojrzec na to tez w ten sposob, ze nowa sytuacja jest interesujaca i stymulujaca.
    • net_friend Re: Strach przed zaangażowaniem 06.11.10, 11:18
      Ciągłe analizowanie musi być męczące i na dłuższą metę zauważalne. Jeżeli ktoś odwzajemnia Twoje intencje warto pozwolić sprawie się rozwijać i zadbać by ktoś również czuł się z Tobą dobrze. Jeżeli wyczuje, że ciągle go testujesz zniechęci się, przestanie być spontaniczny, a tego przecież nie chcesz.
    • mskaiq Re: Strach przed zaangażowaniem 06.11.10, 13:12
      Kazdy niepokoj, lek prowadzi do dzielenia na to co bezpieczne a co nie i
      proby i wypierania tego co niebezpieczne.
      Takie dzielenie zrujnuje kazdy zwiazek bo te wyparte w nieswiadomosc
      obawy przynosza znacznie wiecej leku kiedy sa wyparte.
      Lepiej swiadomnie uzmyslowic sobie czego sie boisz i nie dzielic tego co jest
      piekne na to co moze ranic a co nie. Trzeba pogodzic przeciwienstwa, wtedy
      zniknie obawa.
      Serdeczne pozdrowienia.

    • iraam Re: Strach przed zaangażowaniem 06.11.10, 20:30
      Dziękuje miłe słowa wsparcia...:)
      W dalszym ciągu zastanawiam się, czy nie mam syndromu pt: "jeśli odpakuje tego cukierka, stracę na niego ochotę"- jednak rownoczesnie staram sie uswiadomic jakie tak naprawde mam obawy i z czym moga byc zwiazane. Za łatwo byłoby schórzyć :)...
      • hipnozaur Re: Strach przed zaangażowaniem 07.11.10, 00:55
        Jeżeli on taki wyczekiwany i wytęskniony, to tym bardziej boisz się odpakować ten cukierek.

        To w normie. A wzorców rodzinnych nie zazdroszczę. U mnie w sumie też była wielka smuta Jaruzela i kilka lat gehenny rozwodowej rodziców, ale po kilku latach wzajemnych niechęci przynajmniej potrafili się na nowo zaprzyjaznić na next 12 lat.
        • yagnik Re: Strach przed zaangażowaniem 07.11.10, 01:23
          > Jeżeli on taki wyczekiwany i wytęskniony, to tym bardziej boisz się odpakować
          > ten cukierek.

          Niektórzy mają jeszcze tak że zwyczajnie odwlekają odpakowanie cukierka, z różnych powodów. Czasami upajają się tym że mogą go otworzyć i to wystarcza.
          Takie pielęgnowanie w sobie... gdyby go nagle przyszło zjeść to przecież może się okazać że jednak nie damy rady go pogryźć.
          • hipnozaur Re: Strach przed zaangażowaniem 07.11.10, 10:14
            Są jeszcze i takie przypadki.

            Kobiety, których nie ma
            muzyka: Włodzimierz Nahorny

            Kobiety, których nie ma
            od rana mówią prawdę,
            kobiety, których nie ma
            są zawsze takie ładne,
            kobiety, których nie ma
            od rana mają czas,.
            kobiety, których nie ma
            potrafią pojąć nas -
            nas - niepojetych,
            nas - wyklętych,
            nas - zawziętych -
            niezrozumianych - nas...

            Kobiety, których nie ma
            pieniądze mają własne,
            kobiety, których nie ma
            czekają aż ja zasnę,
            kobiety, których nie ma
            odchodzą zawsze pierwsze,
            kobiety, których nie ma
            czytują nasze wiersze.-
            te - niepojęte,
            te - wyklęte,
            te - zawziete,
            niezrozumiane, niedocenione...Ech!...

            Kobiety, których nie ma
            są milsze od tych co - są, (akcent na "co")
            kobiety, których nie ma
            z poranną wstaja rosą,
            kobiety, których nie ma
            trafiają prosto w serce,
            kobiety, których nie ma -
            wciąż więcej was i więcej -
            tych wymarzonych,
            tych upragnionych,
            i tych wyśnionych -
            was...

            Tyle, że istnieje też wżyciu wersja "mężczyzni, których nie ma". Ileż to ja sie nasłuchałem od kobitek, które "z kimś tam są", że to nie to, że one tak...Ale co nie tak? Nie ten książe na białawym koniu?
            Zamiast opychać się słodkościami w papierku idżcie ludzie na chleb ze smalcem!
            Ooo...albo na pierogi.
            • mausi12 Re: Strach przed zaangażowaniem 07.11.10, 17:50
              No,..............ale jak sie tego cukierka nie rozpakuje,to sie nigdy nie dowiesz jak on smakuje:)
              Jest jeszcze jedno ryzyko,ze ktos inny wezmie cukierek i zaryzykuje......otworzy,sprobuje i stwierdzi,ze ryzyko sie oplacilo......i nie odda juz papierka-zostawi na zawsze.
              • mona.blue Re: Strach przed zaangażowaniem 07.11.10, 23:18
                mausi12 napisała:

                > No,..............ale jak sie tego cukierka nie rozpakuje,to sie nigdy nie dowie
                > sz jak on smakuje:)

                więc chyba warto :)

                > Jest jeszcze jedno ryzyko,ze ktos inny wezmie cukierek i zaryzykuje......otworz
                > y,sprobuje i stwierdzi,ze ryzyko sie oplacilo......i nie odda juz papierka-zost
                > awi na zawsze.

                opieszałość więc nie popłaca, tak?

                ale zbytni pospiech też nie jest wskazany

            • mona.blue Re: Strach przed zaangażowaniem 07.11.10, 21:43
              hipnozaur napisał:

              > Zamiast opychać się słodkościami w papierku idżcie ludzie na chleb ze smalcem!
              > Ooo...albo na pierogi.

              Tak, to jest chyba najrozsądniejsze wyjście :)
            • gadagad Re: Strach przed zaangażowaniem 07.11.10, 23:43
              Piszesz, bo wierzysz, że kobieta "niepojęta" zapłacze z twojej nieobecności. Tej która naprawdę taka jest, nie przebaczysz.
            • yagnik Re: Strach przed zaangażowaniem 08.11.10, 00:00
              A czekaj czekaj to jakoś tak było że idealni mężczyźni rodzą się nocą, w snnach ;-)

              > Zamiast opychać się słodkościami w papierku idżcie ludzie na chleb ze smalcem!
              > Ooo...albo na pierogi.

              E :-)

              • gadagad Re: Strach przed zaangażowaniem 08.11.10, 00:17
                Ludzie idealni się cieszą. Nie mają czasu czekać. Ale witają.
    • iraam Re: Strach przed zaangażowaniem 08.11.10, 00:37
      Mogę stwierdzić, że podjęłam decyzję. Daję sprawom toczyć sie w swoim własnym tempie, ale w wybranym przeze mnie kierunku... zaryzykuję, nawet jesli cos sie nie uda, bede wiedziala, ze staralam sie zapanowac nad sytuacja :)
      PS. Cukierek, pieróg, naleśnik- jeden pies... ;)
      • gadagad Re: Strach przed zaangażowaniem 08.11.10, 00:51
        Nie panuj nad sytuacją ale nad sobą.Po co ci kompleks, że ty coś spieprzyłaś manipulacją ?.masz być sobą i patrz co z tego wynika.
        • iraam Re: Strach przed zaangażowaniem 08.11.10, 19:40
          No tak, najpierw w stresie się chowałam i unikałam , a teraz kontroluje zeby czuc sie bezpieczniej... Ech, to zycie. ;)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja