agnes.blue
07.11.10, 14:09
Witajcie,
chciałabym się Was zapytać, czy wiecie co może oznaczać ten krótki sen, który mnie bardzo poruszył dziś w nocy:
Sen zaczął się od tego, że stanęłam z tyłu samochodu zaparkowanego przed domem moich rodziców, otworzyłam bagażnik, a tam wśród wielu rzeczy, toreb i chyba roweru zobaczyłam moje dziecko. Odsunęłam większość rzeczy i chciałam je wyciągnąć z samochodu, ale potem zaczęłam się bać, że co rodzice powiedzą, że nie mogą się dowiedzieć, że przywiozłam dziecko w bagażniku. Na tym strachu przed rodzicami sen mi sie trochę urwał i potem kolejna klatka to taka, że stoję przy huśtawce obok tegoż samochodu i trzymam te dziecko naprzeciw mojej twarzy (dziecko ma może 3 tygodnie!) i mówię do niego, żeby spojrzało mi w oczy.. Dziecko się wiło, kręciło i skręcało w kulkę, ale w oczy spojrzeć mi nie chciało. Zaczęłam krzyczeć na nie i potrząsać nim i kazałam mu spojrzeć sobie w oczy. Wtedy dziecko powiedziało, że nie spojrzy, bo ja jestem zła.
Poczułam wtedy we śnie ogromny ból psychiczny i takie uderzenie w pierś, czułam te całe zło, którym niby jestem, nie odczuwałam niczego pozytywnego oprócz tego poczucia ogromnego zła wokół siebie.
Obudziłam się i była 4 rano. Nie mogłam się w ogóle uspokoić, serce mi waliło jak młot. o 4:30 nie wytrzymałam już, wstałam, zapaliłam światło w pokoju, włączyłam relaksacyjną muzykę, ale nadal nie mogłam się uspokoić. Serce dudniło, miałam poczucie zła w pokoju, bałam się.. Wszystko trwało do 6 rano! 2 godziny, okropne 2 godziny.
Nigdy czegoś takiego nie przeżyłam, nie doświadczyłam. Po koszmarach nocnych uspokajałam się zawsze w 5-10 minut.
Czy ktoś mógłby mi wyjaśnić, co może oznaczać taki sen? Dlaczego tak ogromny wpływ na mnie wywarło te dziecko, że przez 2 godziny nie mogłam się uspokoić.
Mam 24 lata, nie mam dzieci, nie mogę być również potencjalnie w ciąży, gdyż jakiś czas temu rozstałam się z mężczyzną i aktualnie nie mam nowego partnera.
Będę bardzo wdzięczna za wszelkie sugestie, pomoc lub wyjaśnienie, co to może oznaczać.
Dziękuję, pozdrawiam serdecznie
Agnieszka