kartoflem
15.11.10, 23:50
Ponad trzy lata temu rozstałem się z dziewczyną. Wydawało mi się, że jej już nie kocham. Po rozstaniu widywalismy się jeszcze ale po dwóch miesiącach zakochałem się w innej dziewczynie i chciałem z nią być. Wydawało mi się, że jest kobietą mojego życia. Moja była przez ponad 2 lata nie mogła ułożyc sobie życia. Nie potrafiła zrozumieć, że jej nie kocham i chcę być z tamtą dziewczyną. Przyjechała nawet za mną do Danii by powiedzieć że mnie kocha i nie wyobraża sobie życia beze mnie. W jej mieszkaniu wisiały nasze wspólne zdjęcia, często widywałem ją w naszej ulubionej herbaciarni jak siedzi sama i płacze. Im bardziej próbowała mnie do siebie przekonać tym bardziej odpychało mnie od niej. Rzygałem jej miłością i im bardziej ją olewałem tym bardziej była upierdliwa. W moim nowym związku bywało różnie, raz było dobrze, raz źle ale chciałem być z tą kobietą. Teraz nie mam od niej znaku już od ponad roku i zacząłem za nią tęsknić. Chciałem nawet do niej zadzwonić ale zmieniła numer. Nie wiem czy nie wyjechała z miasta. Jakby zapadła się pod ziemię. Kocham kobietę z którą jestem w obecnym związku ale nie mam pewności czy chcę być z nią dalej. Brakuje jej tego, co miała tamta. Nie chcę jednak szukać tamtej bo pewnie ułożyła sobie życie beze mnie. Ale dopiero teraz do mnie dotarło, że ona nie jest mi obojętna i chyba nigdy nie była. Szukać jej czy dać jej spokój?