dlaczego tkwię w tym układzie?

17.11.10, 22:52
sama siebie nie rozumiem.

tkwię w układzie bez przyszłości- facet jest żonaty i od początku postawił sprawę jasno, nie dając mi najmniejszych złudzeń, że cokolwiek się zmieni, że odejdzie od żony. to trwa już rok, co gorsza- zawodowe sprawy będą łączyć nas co najmniej przez kolejny rok, więc nie ma możliwości całkowitego zerwania kontaktu (czego zresztą bardzo bym nie chciała).

obiektywnie wiem przecież, że to drań. oszukuje kobietę którą kocha, zdradza ją, a ja i tak myślę, że gdyby odszedł od żony to chciałabym z nim być.

jest między nami ogromna chemia, lubię go szalenie i bardzo dobrze się dogadujemy.
ale czuję, że mnie to wszystko przerasta. nie liczę na związek, ale jakoś przyzwyczaiłam się, że on jest w moim życiu (bo jak napisałam- jest już rok), a przecież nic nigdy z tego nie będzie.

jak to skończyć?
darujcie sobie proszę obelgi pod moim adresem.
za pomoc z góry dziękuję,
h.
    • dzanky Re: dlaczego tkwię w tym układzie? 17.11.10, 23:10
      Moze rozejrzyj sie i poszukaj innego, wolnego... Mysle, ze wtedy byloby Ci latwiej znalezc sile i zdystansowac sie do tego mezczyzny i nie godzic sie na taki uklad, w ktorym on Cie nie szanuje.
      • hollygolightly85 Re: dlaczego tkwię w tym układzie? 17.11.10, 23:26
        to nie jest kwestia szacunku. nie daje mi odczuć tego, że mnie nie szanuje w każdym razie.
        sympatia i fascynacja seksualna jest wzajemna.

        bardziej zastanawiam się, jaki ja mam ze sobą problem, że godzę się na taki układ, wiedząc, że nie ma to żadnej przyszłości.

        --
        • to.niemozliwe Re: dlaczego tkwię w tym układzie? 18.11.10, 05:04
          Pozadanie jest trudno sterowalne, i to w obie strony. Problemem jest Twoj brak alternatywnych znajomosci i niezdolnosc do proporcjonalnego ( jak on) traktowania tej znajomosci. Nadmiernie skupiasz sie na swoich emocjach, odczuciach przez co tracisz wlasciwa perspektywe do oceny tego co sie dzieje.
        • dzanky Re: dlaczego tkwię w tym układzie? 18.11.10, 10:53
          Mezczyznie latwiej przychodzi oddzielenie seksu od milosci, zwlaszcza jak od poczatku ustala jasne reguly, na ktore sie godzisz. Kobieta w takim ukladzie prawie zawsze zaczyna sie angazowac i chcialaby czegos wiecej co z czasem moze prowadzic do frustracji, bo niczego wiecej najwyrazniej nie bedzie...

          >bardziej zastanawiam się, jaki ja mam ze sobą problem, że godzę się na taki układ, >wiedząc, że nie ma to żadnej przyszłości.

          A jakie wzorce wynioslas z domu? Jakie relacje byly/sa pomiedzy Twoimi rodzicami? Jaka relacje masz z ojcem?
    • hannaeva Re: dlaczego tkwię w tym układzie? 17.11.10, 23:32
      nie wiem dlaczego tkwisz?????? chyba sama powinnaś to wiedzieć DLACZEGO??
      Powiem CI z własnego doświadczenia, że cięzka droga przed Tobą, im szybciej ja zakończysz tym s łatwiej odchorujesz, tylko szybko się ocknij bo ani sie obejrzysz a na WŁASNE ŻYCZENIE obudzisz się ktoregoś pięknego ranka jako samotna staruszka na ktora już zaden facet nie spojrzy i zakonczysz swoj zywot samotnie, no ale może ON jest tego wart..... sama wiesz to najlepiej.
      • hollygolightly85 Re: dlaczego tkwię w tym układzie? 17.11.10, 23:49
        jest cudownie, to prawda.
        ale przecież to nie ma sensu?
        nigdy nie układało mi się z facetami, może to dlatego? lepszy rydz niż nic? samotności boję się jak diabli -a ten układ to taki substytut związku...
      • dzanky Re: dlaczego tkwię w tym układzie? 18.11.10, 10:38
        hannaeva napisała:
        >(...) tylko szybko się ocknij bo ani sie obejrzysz a na WŁASNE ŻYCZENIE obudzisz się ktoregoś pięknego ranka jako samotna staruszka na ktora już zaden facet nie spojrzy i zakonczysz swoj zywot samotnie

        Jako samotna staruszka mozna sie obudzic niezaleznie od tego czy sie bylo w takim ukladzie. Rozwodki, wdowy, panny tez tak moga skonczyc;) Czy ludzie wiaza sie ze soba glownie ze strachu przed samotnoscia i staroscia i czy posiadanie dzieci mozna traktowac jako forme zabezpieczenia na starosc?
        Mam sasiadke staruszke- wdowe, ktorej jedyna corka nie zaglada do niej od ponad 20 lat, a mieszka w poblizu...
    • no-jak-nie Re: dlaczego tkwię w tym układzie? 17.11.10, 23:50
      Czym się strułaś tym się lecz?
      Nie wiem znajdź sobie inny obiekt...?
    • paco_lopez Re: dlaczego tkwię w tym układzie? 18.11.10, 14:48
      jak tak piszesz , ze nic z tego nie będzie, to w sumie tak czy inaczej racja, bo jakby tak on sie rozwiódł, to i tak jedno jego skrzydło będzie piłowane przez była zone i dzieci. a ty chcesz tylko mieć go na niedziele rano. po co ci ? jak zachoruje na prostate, to nie będziesz sie musiała z nim bujać.
    • panna.m.igotka Re: dlaczego tkwię w tym układzie? 18.11.10, 16:18
      Dlaczego tkwisz w tym układzie?
      Bo jak sama to napisałaś, po wyżej, po prostu tego chcesz.

      Jak to skończyć?
      Jak ci tak ciężko, ogranicz do minimum z nim kontakt , nie myśl, nie rozmyślaj, nie analizuj, nie wspominaj, nie rozmawiaj ... to nie będzie łatwe.
      • lonely.stoner Re: dlaczego tkwię w tym układzie? 18.11.10, 16:30
        ja nigdy nie zrozumiem jak kogos kto jest takim zwyklym draniem i oszustem mozna kochac, podziwiac, szanowac??? isc do lozka to jedno, ale jesli jestes jedna z takich kobiet ktorym hormony wala na mozg to musisz przestac z nim uprawiac seks- to jedyne wyjscie. Za kazdym razem gdy masz z nim orgazm uwalania sie oksytocyna - hormon przywiazania, taki kotry tez uwalania sie podczas porodu i wywoluje tzw, instynkt macierzynski, czyli to co pwoduje ze kobieta przywiazuje sie do sowjego dziecka najsilniejsza wiezia jaka mozna sobie wyborazic. Prosta biologia i fizjologia, ja uwazam ze jesli twoaj macica kontroluje twoj mozg i racjonalne myslenie to nie nadajesz sie na ukaldy typowo seksualne- bo sie w koncu 'zakochasz' czy przywiazesz do kazdego mezczyzny z ktorym ci bedzie dobrze w lozku. A potem sobie takie kobiety tlumacza zwykla fizjologie takimi rzeczami- niesamowita chemia, przyciaganie seksualne blabla bla. Faceci tego problemu nie maja, bo u nich oksytocyna sie nie wyzwala w momencie orgazmu, mzoe dlatego lokuja uczucia rozsadniej??
        A nastepnym razem- poczekaj z pojsciem do lozka przynajmniej ze 3 miesiace, jest szansa ze sie zakochasz naprawde, glowa, i to w kim wartosciowym a nie w jakims zwyklym palancie.
    • arahia1 Re: dlaczego tkwię w tym układzie? 18.11.10, 18:39
      Choć sama tego na szczęście nie doświadczyłam, znam blisko osobę, która miała analogiczny problem. Otrząsnąć się i spojrzeć na układ z właściwej perspektywy pomogła książka pt "Dawcy i biorcy" (oczywiście nie z dnia na dzień). Dlatego polecam Ci tę książkę. W mojej prywatnej opinii również jest tam zawarte sporo cennych obserwacji takich niezrównoważonych układów. Spróbuj. Życzę wybrnięcia z pułapki i pozdrawiam.
    • xciekawax Re: dlaczego tkwię w tym układzie? 18.11.10, 21:24
      Jest wiele, wiele powodow dla ktorego ludzie tacy jak ty zachowuja sie tak a nie inaczej. Podam ci Trzy najczesciej wystepujace: (Zdaj sobie sprawe ze zadne z tych poczynan nie jest swiadome. Wszystko sie dzieje w podswiadomosci i ludzie nie zdaja sobie z tego sprawy)

      1) (to chyba nie ty, ale kto wie) Rywalizacjia. Facet jest wtedy tylko pionkiem i jest atrakcyjny dla kochanki tak dlugo jak ONA rywalizuje z zona - kto wygra tego faceta. Gdy juz zona odpusci i wykopie pana z domu - kochanka nagle traci zainteresowanie panem

      2) to strach przed dorosnieciem. Zazwyczaj sie dzieje gdy zonaty kochanek jest duzo starszy, w podobnym wieku do ojca kochanki. Facet jest starszy, wiec wiekiem przypomina ojca, czyli kochanka czuje sie przy nim jak dziewczynka. Fakt ze jest zonaty swiadczy ze on MA juz zone - czyli kochanka ta zona juz nie zostanie - wiec zwiazek ma forme: Jest tata, ktory ma zone, i ja jestem jego ksiezniczka. Robia tak kobiety ktore boja sie wejsc w dorosle zycie, cos je zatrzymuje aby naturalnie przejsc ta bariere jak wiekszosc ludzi.

      3) (i wydaje mi sie ze to mozesz byc ty), to strach przed zwiazkiem. Malzenstwo faceta tworzy naturalna bariere przed zaangazowaniem sie, lub przed stworzeniem prawdziwego zwiazku. Wtedy nie ma zludzen. Sama mowilas ze w przeszlosci nie udalo Ci sie stworzyc normalnego zwiazku. DLACZEGO ?? Teraz jestes w KOLEJNYM zwiazku bez przyszlosci, tymbardziej ze facet ci to jasno zakomunikowal. czyli powtarzasz w kolko kleski swoich zwiazkow tylko w innej formie.

      Ja znam kobiete ktora juz 8 lat jest w zwiazku z takim facetem. Dno strasznie. Juz nie jest taka ladna jak kiedys, staje sie zdesperowana, smutna. Zal mi jej. I wierz mi, nie chcesz tego.

      A tobie radze wizyte u psychologa. Moze dowiesz sie co sprawia ze boisz sie normalnych damsko-meskich ZDROWYCH relacji.
      • hollygolightly85 Re: dlaczego tkwię w tym układzie? 18.11.10, 22:41
        wow. dziękuję za tę wiadomość.
        obawiam się, że jest w tym sporo racji....
        z drugiej strony- bardzo chciałabym stworzyć normalny związek, więc czy to możliwe, że blokuje się przed tym podświadomie?

        chciałabym poznać faceta, w którym zakocham się bez pamięci z wzajemnością i z którym stworzę fajną relację. ale faktycznie - coś jednak zawsze nie wychodzi.
        inna sprawa, że nie uważam, że mogę się podobać. choć obiektywnie nie straszę, to jakoś nie byłam nigdy zasypywana komplementami i raczej nie podobam się sobie...
        a od facetów słyszałam zawsze, że jestem niedostępna. tak to wygląda.

        --
        • lonely.stoner Re: dlaczego tkwię w tym układzie? 19.11.10, 14:49
          > a od facetów słyszałam zawsze, że jestem niedostępna. tak to wygląda.

          ehe, bo pewnie jak wiekszosc kobiet siedziesz i czekasz az pojawi sie ten jedyny i odkryje jakas jestes cudowna a potem sie zakochacie i bedziecie zyc dlugo i szczesliwie. To jest postawa Bierna, zakladasz ze tylko mezczyzna moze wybrac kobiete, podrywac i ogolnie stawiasz na to ze ty siedzisz biernie i czekasz az jakis mezczyzna ktory wg, ciebie ma odegrac role czynna, zauwazy cie i poderwie . Zmien sposob myslenia, zamiast siedziec i czekac sama zacznij wykonywac jakies ruchy, przechwyc inicjatywe, zacznij sie rozgladac za kims interesujacym i wyslij jasne sygnaly ze jest atrkacyjny. Zobaczysz jak szybko spadnie nagle z ciebie etykietka: niedostepnej.
        • xciekawax Re: dlaczego tkwię w tym układzie? 19.11.10, 16:36
          oczywiscie ze robisz to podswiadomie. Dlatego porozmawiaj z psychologiem, bo kazdy rok takiego zycia to strata czasu.
          • hollygolightly85 Re: dlaczego tkwię w tym układzie? 22.11.10, 21:26
            a z czego to może wynikać?

            bo to chyba jakiś trop. zawsze sobie upatruję takich, którzy są z jakichś powodów niedostępni.
            • xciekawax Re: dlaczego tkwię w tym układzie? 23.11.10, 19:12
              to moze wynikac wlasnie z obawy przed zwiazkami.

              NP:
              Popatrz na swoich rodzicow, czy sa rozwiedzeni, a jezeli nie czy dobre mieli malzenstwo, czy ojciec np torturowal matke psychicznie lub fizycznie?

              Rowniez takie podejscie moze sie wziasc po pierwszym nieudanym zwiazku, gdzi byc moze bylas zraniona bardzo i trauma pozostala w podswiadomosci.

              Jest jeszcze bardzo duzo innych przyczyn.

              Najlepiej abys o tym pogadala z psychologiem, wiecej sie dowiesz o sobie.
    • sabinac-0 Re: dlaczego tkwię w tym układzie? 18.11.10, 21:39
      Moge sie zalozyc, ze tak naprawde jedynie ekstatyczny seks i przemozny lek przed samotnoscia sprawiaja, ze trzymasz sie go jak rzep.

    • knokkelmann1 Re: dlaczego tkwię w tym układzie? 20.11.10, 09:21
      znajdz sobie innego i do niego podbijaj. jak sie ten dowie to bardzo szybko rzuci swoja zone i bedzie chcial sie z toba zwiazac. ZAZDROSC. z prostej przyczyny. robisz tak ze mu jest wygodnie- wie ze ty nie odejdziesz - wygoda na calego. dla niego to dobry uklad. ogranicz seks oddal sie - sytuacja sie zmieni na twoja korzysc bardzo szybko. jestes kobieta do diabla - manipuluj!
      • porucznikowa Re: dlaczego tkwię w tym układzie? 20.11.10, 22:19
        Ty musisz być osobą bardzo ograniczoną , nie atrakcyjną i nie wiarygodną . Facet uczciwe (....) postawił sprawę jasno ...No cóż nieraz jakiś kryzys w związku się zdarza i przemija.Tylko za rok na forum nie zakładaj nowego wątku pod tytułem : skrzywdzona;
        • cienka.linia Re: dlaczego tkwię w tym układzie? 22.11.10, 17:54
          Do lonely - wg. Ciebie oksytocyna przywiązuje kobiety do mężczyzn ?
          Niesamowite. Są na to jakieś dowody ?
          Wg. tej teorii każda kobieta przeżywająca orgazmy ze swoim partnerem już będzie go kochać do śmierci ? jak własne dziecko i bezwarunkowo ?
          Lonely skąd Ty masz taką wiedzę.
          • cienka.linia Re: dlaczego tkwię w tym układzie? 22.11.10, 18:09
            Do holly- a po ile macie lat ? Ty i Twój Pan. Jak długo jest ze swoja żoną ?
            Pytałaś dlaczego się związał z Tobą. Na jakiej zasadzie funkcjonuje relacja z Tobą z jego strony- tzn. co to ma być ? No i jakie relacje ma z żoną - kocha ją czy nie . Dlaczego nie rozstanie się z żoną. Zadawaj mu dużo pytań, ale nie atakuj, do niczego nie zmuszaj.
            Po prostu pytaj, pytaj. Może on sobie uświadomi tą sytuację, może Ty coś zrozumiesz, może po uzyskaniu odpowiedzi sama dojdziesz do wniosku że nie chcesz tkwic w takiej " wyrafinowanej " opcji.
            Albo po pewnym czasie postaw mu ultimatum , zobaczysz jak zareaguje, przekonasz sie co do Ciebie czuje, na ile i co może Ci dac . A Ty sama zadecydujesz czy godzisz się na takie warunki.
            Sama nie zrezygnujesz , niedostępność ma ogromną siłą przyciągania.
            Układ z pewnością jest parszywy- bolesny . Napisano już o tym bardzo dużo.
            A psychiatra nie pomoże- jak będzie uczciwy powie wprost że to Ty musisz podjąc decyzję. On Ci w tym nie pomoże.
            • hollygolightly85 Re: dlaczego tkwię w tym układzie? 22.11.10, 21:35
              udzieliłam odpowiedzi na twoje pytania we wcześniejszych postach.
              żonę kocha i od niej nie odejdzie. lubi seks- ot tyle, a między nami jest chemia jak diabli. i ani on, ani ja nie potrafimy sobie tego odmówić. oboje wiemy, że to nic dobrego, a jednak...

              obiektywnie wiem, że nie chciałabym z nim być, bo przecież tak jak zdradza ją, tak zdradzałby mnie. taki typ.

              od początku znałam zasady, ale chyba nie sądziłam, że on to będzie tyle ciągnął...myślałam, że to krótki wybryk, tymczasem trwa to już rok (nawet nieco więcej jakby się zastanowić), i trochę zaczęłam się przyzwyczajać, że jest w moim życiu...
              • cienka.linia Re: dlaczego tkwię w tym układzie? 23.11.10, 11:53
                Holly znałas zasady i co ? Pasuje Ci ten układ czy nie ?
                ON to ciągnie a TY co masz do powiedzenia. Godzisz się , więc Ci pasuje . Z Twojej odpowiedzi nie wynika nic.
                Nie sądziłam , że on będzie tyle ciągnął.... czego nie przewidziałas ? ( myślę że w podświadomości liczysz na coś więcęj, czy sie mylę ??? i chyba to tak boli )
                • hollygolightly85 Re: dlaczego tkwię w tym układzie? 23.11.10, 12:09
                  układ odpowiadał mi do pewnego momentu. od jakiegoś czasu zaczyna mnie to męczyć, bo jestem świadoma, że nic z tego nie będzie i nie liczę absolutnie na nic, bo wiem, że to kompletnie nierealne.

                  jednocześnie trudno mi zrezygnować z tych wspólnych chwil, które ze sobą spędzamy, ale jak go nie ma to jest ciężko :(

                  boję się też, że koniec tej relacji to koniec znajomości w ogóle. a tego naprawdę bym nie chciała.
                  • sabinac-0 Re: dlaczego tkwię w tym układzie? 23.11.10, 12:42
                    hollygolightly85 napisała:

                    > boję się też, że koniec tej relacji to koniec znajomości w ogóle. a tego napraw
                    > dę bym nie chciała.
                    >
                    Niestety to nieuniknione.
                    Chyba, ze zamierzasz byc jego "pogotowiem seksualnym" przerz reszte zycia.
                  • dzanky Re: dlaczego tkwię w tym układzie? 23.11.10, 12:52
                    Trudno Ci zrezygnowac bo przywiazalas sie do niego i poza nim nie masz nikogo, kto na Ciebie czeka. Ale on ma. Dla rownowagi rozejrzyj sie tez za kims. Bedzie Ci latwiej i moze wtedy uda Ci sie wyzwolic z tego ukladu albo zmienic charakter waszej relacji.
                    • cienka.linia Re: dlaczego tkwię w tym układzie? 23.11.10, 13:05
                      Holly postaw ultimatum. Zobaczysz co będzie. Skoro układ Cię męczy , niewiele stracisz. A sprawa będzie jasna. Zweryfikujesz swoje uczucia i prawdzisz jego, a może on sie zakochał i nie będzie chciał Cię stracić .Jestem bardzo ciekawa zakończenia , a może kontynuacji ?
                      • hollygolightly85 Re: dlaczego tkwię w tym układzie? 23.11.10, 14:44
                        o kontynuacji mowy być raczej nie może.
                        po pierwsze- jak twierdzi- kocha żonę.
                        po drugie- obiektywnie nie chciałabym z nim być, bo przecież jeśli zdradza ją, to będzie zdradzał mnie.

                        czy naprawdę uważacie, że nie można wrócić z tego etapu na etap bycia znajomymi (przyjaciółmi?). naprawdę, również poza łóżkiem, świetnie się dogadujemy. szkoda by było to stracić.
                        • szczurek3 Re: dlaczego tkwię w tym układzie? 23.11.10, 15:09
                          Nie rozczulałbym się nad tym. Każda relacja ma swoje fazy. W tym przypadku któreś z Was albo obydwoje jednocześnie zaczniecie być chłodniejsi i ta fascynacja się uspokoi. Jemu się znudzi a Ty zrozumiesz, że tracisz czas, niezależnie, które ze zdarzeń nastąpi wcześniej.
                          • hollygolightly85 Re: dlaczego tkwię w tym układzie? 23.11.10, 15:26
                            chodzi o to, że bez względu co wyczynia, uważam że jest naprawdę fajnym gościem, i nie chciałabym żeby nasz kontakt całkiem się urwał.
                            relacja powinna się zmienić, ale nie chciałabym żeby się zupełnie skończyła.
                            • szczurek3 Re: dlaczego tkwię w tym układzie? 23.11.10, 16:20
                              No i tak będzie na 99% - tak jak piszesz, bo pewnie obydwoje tak samo na to patrzycie.
                              Zagrożenie dla Ciebie będzie inne, mianowicie próbując znaleźć właściwego partnera lub z nim obcując, będziesz myślała dalej o tym gościu, co już niby jest tylko kolegą i to będzie co nieco chore.
    • crazy_witch Nie taka holly... 23.11.10, 20:53
      Raczej osoba wewnatrz siebie wybitnie poraniona i zniszczona. Brak kontroli nad uczuciami, swoim zyciem, droga zyciowa i szukanie poczucia bezpieczenstwa w zwiazku tego typu swiadcza i mowia dosc sporo o osobie.
      Bo facet, zwyczajnie bez ogrodek, jest prosta swinia. Swinia, ktora do tego stawia tak paskudne warunki kobiecie i trzyma ja przy sobie jeszcze przez rok. Za kogo ten gnojek sie uwaza? I ta druga kobieta, ktora zyje tuz obok i o niczym nie wie...Tragicznie...

      Tak generalnie takie zachowania swiadcza m.in o ukrytej depresji i sa hamulcem dla jej 'wyjscia na zewnatrz'. Z kolei u faceta, ktory tak postepuje tez sa problemy psychologiczne typ blokady, tez ukryte uzaleznienia np. ukryty alkoholizm. Alkohol i uzywki mozna z powodzeniem zastapic seksem. Podobne rejony mozgu sa wtedy zaaktyzowane, dajace przyjemnosc i spokoj.

      Co tobie radzic. Ano radzic dobrego psychologa. Sa tacy w Polsce, naprawde warto, niz trwac w destruktywnej sytuacji zyciowej i marnowac swoj bezcenny czas, zycie, na doslownie na nic.

      Z twojego opisu wynika tez,ze taka pomoc nie bedize latwa, ARACZEJ BARDZO TRUDNA, bo masz zadatki na taka destruktywna droge zycia, z tekstu widac pewien rodzaj cynizmu, zarozumialstwo i tandete moralna by nie powiedziec zgnlizny i upadku. Osoba bardziej uczuciwa, ambitna, posiadajaca prawdziwy szacunek dla siebie samej za zadne skarby w swiecie nie weszlaby w taki chory uklad z zonatym gosciem.W koncu trzeba miec jakies zasady w tym zyciu.
      Dlatego musisz duzo nad soba pracowac aby te aspoleczne cechy wykorzenic z zachowania.
      Cynizm kosztuje i to dosc duzo.
      • hollygolightly85 Re: Nie taka holly... 24.11.10, 10:58
        boję się, że to co napisałaś, może być prawdą.
        znasz jakiegoś dobrego psychologa?
        • crazy_witch Re: Nie taka holly... 24.11.10, 18:02
          Niestety, ale nie znam, bo nie mieszkam w kraju, ale czesto slucham audycji radiowych albo czytam prase z kraju...Ludzie ci naprawde wiecej wiedza niz gdziekolwiek indziej na swiecie i dysponuja ogromna praktyka. Dlatego moze poszukaj kogos blizej siebie....

          I tak jeszcze na marginesie, zyje juz sporo lat na tym swiecie i wiem jedno, ze osoby niewierne nie sa dobrymi partnerami na zycie. Tak podgladajac z bliska, to sa to ludzie, ktorzy na starosc zawodza najbardziej, taki zdradzajacy maz, czy zona, to slaba istota, ktora gdy noga ci sie podwinie nie wesprze cie w klopocie, czy chorobie, wrecz na odwrot ,zrobi wiele aby w kopac w grob.Widzialam to kilka razy na wlasne oczy.
          I o tym warto pamietac...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja