hollygolightly85
17.11.10, 22:52
sama siebie nie rozumiem.
tkwię w układzie bez przyszłości- facet jest żonaty i od początku postawił sprawę jasno, nie dając mi najmniejszych złudzeń, że cokolwiek się zmieni, że odejdzie od żony. to trwa już rok, co gorsza- zawodowe sprawy będą łączyć nas co najmniej przez kolejny rok, więc nie ma możliwości całkowitego zerwania kontaktu (czego zresztą bardzo bym nie chciała).
obiektywnie wiem przecież, że to drań. oszukuje kobietę którą kocha, zdradza ją, a ja i tak myślę, że gdyby odszedł od żony to chciałabym z nim być.
jest między nami ogromna chemia, lubię go szalenie i bardzo dobrze się dogadujemy.
ale czuję, że mnie to wszystko przerasta. nie liczę na związek, ale jakoś przyzwyczaiłam się, że on jest w moim życiu (bo jak napisałam- jest już rok), a przecież nic nigdy z tego nie będzie.
jak to skończyć?
darujcie sobie proszę obelgi pod moim adresem.
za pomoc z góry dziękuję,
h.