Nie wiem jak mam postepowac.

09.04.04, 22:13
Witam wszystkich,
Mam problem, ktory probowalam rozwiazac rozmawiajac z psychologiem. Problem
to gleboka trauma jaka moja matka spowodowala w moim dziecinstwie.
Rozmawialam z psychologiem bardzo dlugo i przez wiele miesiecy ale nie
doszlam do jakiegos punktu zwrotnego w rozmowach. Terapia nie poprawila
mojego zlego samopoczucia.
Moja matka jest osoba bardzo gwaltowna, ktora nie dopuszcza do glosu zadnej
innej osoby oprocz siebie - nikt nie moze posiadac innego zdanie, ktore
wchodzi w kolizje z jej wlasnymi odczuciami.Gdy bylam mala znecala sie nade
mna zarowno fizycznie jak i psychicznie. Chodzilam do szkoly poobijana i w
siniakach, bo mama wyzywala na mnie swoja zlosc i niepowodzenia w pracy i w
malzenstwie.Balam sie jej ogromnie i zylam przez wiele lat w wielkim
strachu.Pwnego razu w zlosci byla tak nie pochamowana ze chwycila za noz i
mnie tym nozem chciala.......zabic!
Byla arogancka, wyzywajaca, bez respektu ani dla mnie ani dla ojca.
Pewnego dnia mialam zycia dosyc i uslowalam popelnic samobojstwo, przeszla mi
ochota na zycie, i tylko z jej powodu.Ale na szczescie sie nie udalo to
samobojstwo,mimo to jednak mam za soba tego typu przezycia.
Lata biegna szybko, wyjechalam z kraju i choc z wielka checia wrocilabym nie
raz to jednak jej osoba zatrzymuje mnie na obczyznie. Na sama mysl o powrocie
przypomina mi sie koszmary mojego potwornego dziecinstwa i mojej matki. Dzis
mam troche wiecej lat i chcialabym w jakis sposob moc ulozyc sobie zycie w
rodzinie a zwlaszcza z moja matka. Niestety, nie umiem, nie wiem jak.Od czasu
do czasu rozmawiamy przez telefon ale nie czuje , ze ja kocham, ze jest dla
mnie wazna. Wszystko sie we mnie skreca i przewraca w srodku.I zastanawiam
sie po co rozmawiam z tym obcym mi czlowiekiem przez telefon.
Z tego co wiem matka uwaza siebie za normalna ale czlowiek, ktory rzuca
sie z nozem na wlasne dziecko nie jest normalny! Mam obrzydzenie do niej w
dalszym ciagu. Czy kiedys bedzie dobrze miedzy nami? Czy jest jakas metoda
rozwiozujac ten problem? Nie umiem wybaczyc, bo ciagle pamietam, dlatego ze
ona sie nic anic nie zmienila w dalszym ciagu jest dominujaca i bezwzgledna
a najgorsze jest to, ze teraz robi to z usmiechem.

Pozdrawiam.
Ps. Gdyby nie te wydarzenia z moja matka, to moje zycie byloby ogromnie
szczesliwe.
    • kwiat_lotosu Re: Nie wiem jak mam postepowac. 09.04.04, 22:30
      nauczyc sie wybaczyć bo jesli nie rozprawilas sie z przeszłością, cięzar żalu,
      pretensji będzie ciągnał się za Tobą a to nie uczyni Cie szczęsliwszą. Wiem, ze
      Jest to trudne, ale najwłasciwsze.Masz szansę nie powtórzyc błędu mamy, możesz
      realizowac się w swoim zyciu, kochac i przekazac wiele wartości, a na mamę
      spójrz jak na człowieka, który ma problemy ze soba i powinnas jej po prostu
      wspólczuć bo nie wierzę,ze mamę dałoby sie namowic na terapię lub na wizytę u
      psychologa.Człowiek, który jest agresywny, ma kłopoty z emocjami .Pod skorupą
      złosci, nienawisci ,agresji ukrywa sie wiele problemow, o których Ty nie wiesz,
      a z którymi boryka sie mama.Polecam Tobie ksiązkę Toksyczni rodzice, pomaga w
      jakims stopniu zrozumiec wiele spraw z perspektywy czasu, pozdrawiam
    • Gość: Micjanda Re: Nie wiem jak mam postepowac. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.04.04, 22:31

      Hej, to drudne jak diabli i łatwo by mi się było wymądrzać o wybaczaniu,
      zrozumieniu itp. To nie taki proste. Ale jedno co mi się nasuwa to to iż możesz
      się cieszyć będąc osobą dorosłą i niezależną. Nie dzwoń do niej bo jak sama
      podkreślasz jest Ci ta osoba obca. Wiesz że nie możesz jej zmienić i nie próbuj
      tego znowu. Pogódź się z tym iż teraz masz luzik i wiedz że nie musisz trzymać
      kontaktu z despotką. NIe widząc jej może będzie mniejszy ból. Pozdrawiam
    • Gość: Imagine Re: Nie wiem jak mam postepowac. IP: *.unl.edu 09.04.04, 23:07
      mialem podobna sytuacje. nikt mnie nozem nie chcial zaciukac, ale zabijano mnie
      slowem, dzien po dniu, rok po roku.
      od lat zyje za granicami Polski, kontaktu z rodzicami nie mam. zero kompletne.
      i nie potrzebuje tego. sa mi obcymi ludzmi. dlugo na to pracowali i maja efekty.
      niczego ci nie chce sugerowac tak naprawde ... ale pozostan za granica o ile
      masz szanse. watpie w to bys mogla cokolwiek zmienic w swych relacjach z matka.
      niech juz tak pozostanie.
      Imagine.
      • kwiat_lotosu Re: Nie wiem jak mam postepowac. 09.04.04, 23:21
        to jest trudne, ale jak mozna zyc w poczuciu,ze nie rozliczyłam sie z
        przeszłoscią,osobiscie nie moglabym czuc się dobrze niepogodzona z
        rodzicami,zwłaszcza ,ze sama jestem matką i chcialabym ,aby moje dzieci
        czerpały przyklad ze mnie.Poza tym pogodzilabym sie z choroba mamy i z pokora
        powiedzialabym,ze to jest jej problem a nie moj.
        • Gość: Imagine Re: Nie wiem jak mam postepowac. IP: *.unl.edu 09.04.04, 23:42
          widzisz, ja nie jestem z nimi sklocony. ja zwyczajnie dla nich nie istnieje.
          i oni dla mnie. nie mam zalu, ktory gdzies tam siedzialby we mnie, to sie
          zwyczajnie gdzies rozplynelo. dla experymentu, 3 lata temu wykonalem ostatni
          telefon do nich bedac zmeczony rola wydzwaniacza i dopytywacza sie jak sie
          czuja. na dzwiek mojego glosu to albo nagle zaczeli wszyscy umierac albo mieli
          gosci i nie mogli rozmawiac ... OK, dalem im szanse zadzwonienia do mnie,
          gdy juz zmartwychwstana albo jak goscie juz wyjda. minely 3 lata i nic sie nie
          wydarzylo. telefon jak milczal tak milczy (pieniedze nie sa problemem).
          Imagine.
          • jmx Re: Nie wiem jak mam postepowac. 10.04.04, 00:33

            Póty życia póty nadziei.
            Gdy umrą będzie na wszystko za późno.
          • kwiat_lotosu Re: Nie wiem jak mam postepowac. 10.04.04, 08:05
            <widzisz, ja nie jestem z nimi sklocony. ja zwyczajnie dla nich nie istnieje>
            widzisz , to idzie w dwie strony, jesli Ty nie masz problemu z uczuciami do
            rodziców ani oni do Ciebie, wiec wszystko jest załatwione.Mirella natomiast
            nie czuje tego tak, skoro pyta i ma wątpliwości.W niej jest skrzywdzone
            dziecko, bo czy chesz czy nie, wszyscy potrzebujemy miłosci , nawet
            komandos:).Pozdrwaiam Cię ciepło
    • Gość: kk Re: Nie wiem jak mam postepowac. IP: *.jci.com 09.04.04, 23:40
      kilka miesiecy terapii to niedlugo na tak wielka krzywde. jezeli psycholog nic
      nie pomogl, zmien go, ale nie rezygnuj z terapii... jak piszesz, czas mija,
      warto zyc szczesliwie
    • Gość: miau Re: Nie wiem jak mam postepowac. IP: *.mia.bellsouth.net 10.04.04, 00:53
      Amirello,
      Mam podobnie. jestem doroslym dzieckiem alkoholika, dzieckiem, nad ktorym matka
      sie znecala psychicznie i fizycznie, zapewne nie umiac sobie radzic z mezem
      alkoholikiem.
      Dzisiaj ojciec jest schorowanym kapciem, ktory zgrywa sie na inwalide, matka go
      traktuje jak smiecia, nie ma wiezi miedzy nimi, a dziecmi. Szkoda.
      Mam za soba 3 proby samobojcze. Od roku jestem w terapii DDA i jakas staje na
      nogi.
      Matka nie zdaje sobie sprawy z tego co robi i co zrobila. Ma zdiagnozowana
      schizofrenie.
      Ostatnio rozpadl sie moj zwiazek, ryczalem jak dziecko i uswiadamialem sobie,
      jak bardzo placze przez... matke. Zero ciepla, bicie, traktowanie jak g... (tak
      mnie przez jakis czas nazywala). Trudno mi sie odnalezc w zyciu.

      Co proponuje? Usmiechnac sie, przeciez mamy zycie przed soba!
      Tacy ludzie jamk my pewnie nigdy nie beda normalni, ale (wiem, to trywializm/
      banal) to, ze dostalismy po dupie, otworzylo nas na niespotykana wrazliwosc i
      umiemy dostrzec i przezywac piekne rzeczy.
      Naprawde, da sie!

      Duzo swiatla i milosci zycze w Swieta.
    • amirella Re: Nie wiem jak mam postepowac. 10.04.04, 12:35

      Dzieki za odpowiedzi,
      Mysle ze sytuacja nie jest latwa jezeli chodzi o relacje z moja mama.
      Mysle ze wszystkie rady sa dobre i nad nimi juz znacznie wczesniej myslalam,
      ale emocjonalnie jeszcze nie dojrzalam zeby wybrac to wlasciwe wyjscie, ktore
      jest dobre tylko i wylacznie dla mnie i tak abym sie z tym dobrze czula. Brak
      mi ciagle bezpiecznego dystansu uczuciowego do takiej osoby jaka jest moja
      matka. Wiem ze jest bardzo chora, wiem ze ona o tym nie wie. Wiem tez ze jej
      problemy leza w jej wlasnej rodzinie w relacji do jej wlasnych rodzícow. W
      rodzinie jest szescioro dzieci i wszystkie maja problemy psychiczne, co
      poniektorzy bardzo powazne.Matka przymyka oczy na ten fakt ale my pozostali w
      rodzinie widzimy to co dzieje sie z mamy rodzenstwem. Ja wspolczuje jej, bo w
      jej zyciu ktos bardzo ja skrzywdzil, stad te problemy emocjonalne i brak
      stabilnych struktur emocjonalnych a wzamian zlosc, agresja, nienawisc zupelnie
      nieuzasadniona i zbyle powodu.Wszystko to rozumiem ale nie moge ciagle sie
      zmuszac aby byc taka jaka ona chce abym ja byla, nie mam sil sluchac jej kazan
      ani wywodow, po ktorych najczesciej sie zle czuje i nie jestem workiem na jej
      smieci.
      Mysle ze najlepszym rozwiazaniem jest przerwac ten kontakt poniewaz, wzbudza
      negatywne uczucia jak i wspomnienia i tak jak Imagine radzi ani nie dzwonic ani
      nie rozmawiac.Moze jak wyczuje cisze z mojej strony to zacznie myslec, moze cos
      wtedy do niej dotrze? Oby tak bylo.

      A tesknota za krajem? W koncu moge pojechac tam gdzie zechce nie musze
      odwiedzac swojej matki aby po paru minutach zaczac sie z nia klocic i jak to
      zwykle ..o nic.
      Pozdrawiam serdecznie i jak to mowia, trzymajmy sie...


      ****
      • witch-witch Re: Nie wiem jak mam postepowac. 10.04.04, 13:10

        to co jest wazne w takich relacjach to umiejetnosc oddzelenia sie od "mamuski",
        ona ma swoje zycie a ty masz swoje -dusze , psychike zawsze mamy odrebne tak
        jak sposob spostrzegania swiata jest zawsze unikalny i nigdy jednakowy. Mysle
        ze ona tego faktu nie umie zaauwazyc i ciagle nie umie przeciac psychicznej
        pepowiny.
        ---------------------
        Zrob sie sam, zanim zrobia cie inni.:)))
        • Gość: kiara Re: Nie wiem jak mam postepowac. IP: *.dial.proxad.net 11.04.04, 00:56
          Przez wiele lat tez usilowalam uwolnic sie psychicznie sie od rodziny.
          Nie pomogla terapia-4 lata, ani wiele innych sposobow.

          Niedobrze mi ja czytam o ksiazce Toksyczni rodzice, mnie nie przyniosla nic .
          O tym ze sa toksyczni dawno wiedzialam. A jak uwolnic sie od nich i od tego co
          zrobili na pewno nie dowiedzialam sie z tej ani z wielu innych.

          Niedawno przeczytam "W co ludzie graja" Eric Berne'a.Pozwolilo mi to "przejac
          wladze " ,zobaczyc moje podswiadome gry, i gry innych. Wyjsc z pewnych
          sytuacji, ktore wydawaly mi sie bez mozliwosci zmiany.

          Przestaje grac w to co mnie nauczyli, usiluje zyc a nie niszczyc.
          Stali mi sie obojetni . Nie mam juz nienawisci szanuje ale nie kocham.

          Jest wiele ksiazek napisanych przez nastepcow Berna Nie pisze o nich bo nie
          wiem czy sa wydane po polsku.

          Pozdrowienia
          • amirella Re: Nie wiem jak mam postepowac. 11.04.04, 09:21
            Dziekuje, za rade sprobuje rowniez przeczytac ksiazke E.Berne'a;
            probowalam aseratywnej metody komunikacji. Dobra jest i rzeczywiscie poprawia
            samopoczucie, trzeba zawsze wspierac siebie.Tak samo jak ty, nie mam
            specjalnych uczuc zwlaszcza do mojej matki, skutecznie wybila mi uczucia
            krzykiem i piesciami.
            Pozdrawiam
            ****
            • Gość: marco2002 Jak postępować? IP: *.waw.pl 11.04.04, 10:21
              Gdy jest jeszcze gniew to można jeszcze mówić o uczuciach.
              Gdy nie ma nic tylko obojętność to już koniec.
              Ale chyba jeszcze nie wszystko wygasło nieprawdaż?
              Matka zdradza wszelkie objawy niedorozwoju emocjonalnego.
              Być może jest dzieckiem w ciele dorosłego, perwersyjnym do tego.
              Mnie w kontakcie z matką bardzo pomogły metody stosowane do komunikacji z
              dziećmi właśnie. A że mam dwoje nastolatków to i skutki są błogosławione.
              Mów o swoich uczuciach do niej to jest bardzo skuteczne.
              Polecam książki Faber i Mazlish z cyklu "Jak mówić aby dzieci słuchały i jak
              słuchać aby dzieci mówiły".
              Gdy zmienisz swoją postawę ofiary i zaczniesz słuchać to i zostaniesz
              wysłuchana.
              E. Berne opisuje gry i opis ten ich znajomość nie pomoże w bezpośredniej
              rozmowie taka jest moja opinia.
              Wesołych Świąt i powodzenia w Twojej drodze.
              M
              • Gość: Performance Re: Jak postępować? IP: *.ip-pluggen.com 11.04.04, 13:27
                Amirella, ciekawe byloby wiedziec jak uklada sie w tej chwili Twoje zycie
                prywatne poza granicami kraju?
                Wiele osob ze smutnymi doswiadczeniami z dziecinstwa zaklada szczesliwe
                rodziny, w ktorych stara sie unikac bledow ktorych popelniali rodzice.
                Dzieci alkoholikow robia wszystko aby alkohol nie zagoscil w ich rodzinie.

                Jezeli Twoje zycie nie ulozylo sie tak jak pragnelas, nie jest to tylko wina
                Twej matki, nie mozesz zrzucac calej odpowiedzialnosci na nia!
                Jestes dorosla osoba i powinnas brac odpowiedzialnosc za swoje zycie.

                Rozdrapywanie spraw dziecinstwa u psychologa nie jest wcale dobrym sposobem,
                czytalam o osobach dla ktorych skonczylo to sie samobojstwem, bo po
                przypominaniu tego raz po raz zrobilo ich po prostu chorymi.

                Sprobuj poszukac Twego obecnego niezadowolenia z zycia w tym ze nie masz
                prawdopodobnie pracy ktora daje Ci satysfakcje, nie masz meza i dzieci przy
                ktorych bys mogla zapomniec o wszystkim.

                A problemy psychiczne ktore byly w rodzinie matki, czy nie sa one czasem
                dziedziczne? Wyglada na to ze masz bardzo slaba psychike, a na to zadne
                ksiazki nie pomoga.
                Rozejrzyj sie dobrze i poszukaj problemow w obecnym zyciu, a nie w tym co juz
                dawno minelo i ktore bylo udzialem wielu dzieci, nie tylko Twoim.
                Jesli bedziesz traktowala sie jako ofiare cale Twoje zycie to szkoda mi
                Ciebie...
                • Gość: kiara do performance IP: *.dial.proxad.net 11.04.04, 14:56
                  Ile obludy pod plaszczykiem zyczliwosci.
                  Une belle performance - piekny wyczyn.
                  Napisz choc raz cos o sobie w pierwszej osobie liczby pojedynczej, o tym co
                  ty przezylas, cos o czym masz pojecie .
                • amirella Re: Jak postępować? 11.04.04, 15:12

                  Performance, moje zycie za granica nie jest ani lekkie ani tez
                  ciezkie,wlasciwie dobrze sobie radze: mam dzieci, nie czuje sie sama w zyciu .
                  Moje dzieci nie wychowuje w ten sam sposob w jaki wychowywala mnie moja matka.
                  Nie jestem despotyczna, pozbawiona wyrozumialosci nie zatruwam zycia moim
                  dzieciom czarnymi wizjami, nie strasze przerazajacymi konsekwencjami poczynan
                  bo i po co?
                  I tak bedzie to co ma byc. W pracy raczej realizuje sie, oczywiscie nie jest to
                  taka praca jaka mialam w kraju ale ja nie narzekam. To co jest problemem to
                  fakt, ze moja rodzina nie jest pelna, to fakt ze nie mam zaufania do mojej
                  matki. Zadnego zaufania.Bez braku zaufania trudno tworzyc szczesliwa rodzine.
                  Tak , jestem zla na siebie, ze sie tak pograzam w przeszlosci i nie daje rady
                  rozwiazac te sprawy w jakis ludzki sposob. Mam do niej bardzo wielki zal za
                  ten zawod jaki mi zrobila dzien po dniu, ze nigdy nie mialam prawdziwej matki
                  ani prawdziwego domu i zadne aktualne osiagniecia nie zamydla tego co bylo. Z
                  tego co mam teraz, nie odczuwam rekompensaty za to przeszle.Piszesz choroby
                  psychiczne sa dziedziczne. Tak bywaja takie ale w rodzinie nie bylo zadnych
                  psychiatrycznych chorob a jedynie kompletna nieumiejetnosc w radzeniu sobie w
                  zyciu i glebokie depresje, ktore rodzenstwo mamy "leczy" alkoholem.
                  Nikomu, kto przezyl trume albo i kilka naraz w dziecinstwie nie jest latwo
                  odznalesc sie w zyciu doroslym, to oslabia psychike,zabiera radosc zycia
                  pogarsza samopoczucie i cala masa dolegliwosci, ktore trudno jest poukladac.
                  Jedno ci powiem na koniec: ja jestem bardzo dobra matka i to mowia mi moje
                  dzieci codziennie na rozne sposoby.
                  Masz racje, trzeba patrzec do przodu ale tez trzeba umiec rozprawic sie z
                  przeszloscia aby moc dobrze sie czuc w terazniejszosci, czyz nie?
                  ****
              • Gość: kiara Re: Jak postępować? IP: *.dial.proxad.net 11.04.04, 15:10
                Ksiazka Berna nie jest sposobem na wszysko. Mnie dala nowe spojrzenie na mnie
                sama i innych i sile. Komus innemu moze nic nie przyniesc.
                Czasami dialog jest niemozliwy i trzeba uciekac.
                Pozdrawiam
    • Gość: marco2002 Twoja matka to DDA? IP: *.waw.pl 11.04.04, 15:27
      DDA :dorosłe dziecko alkoholika
      Jeżeli kuzyni są alkoholikami to jakie było małżeństwo dziadków czyli jej
      rodziców?
      Pozdrawiam ciepło
      M
      P.S. takie posty jak Performance to jest dopiero performance
      • amirella Re: Twoja matka to DDA? 11.04.04, 15:39

        Malzenstwo dziadkow bylo bardzo trudne i byl to burzliwy zwiazek. Obydwoje jak
        dorosle dzieci, ktorym bylo brak dojrzalosci i odpowiedzialnosci. Dziadek pil
        jak stary szewc - zupelnie nie myslal o rodzinie. Nie mam o dziadkach dobrego
        zdania. Uwazam, ze tacy rodzice jak oni, byli kara dla dzieci za grzechy nie
        popelnione.
        Pozdrawiam serdecznie.

        ****
        • Gość: marco2002 Re: Twoja matka to DDA? IP: *.waw.pl 11.04.04, 16:32
          A Twoja terapia trwa dalej?
          Takie przeżycia z dzieciństwa jest bardzo trudno przerobić
          Pozrawiam ciepło
          M
          • amirella Re: Twoja matka to DDA? 11.04.04, 16:53

            Wlasciwie psycholog uznal moja terapie za skonczona, moze uznal ze nie moze mi
            bardziej pomoc? Wiem, ze to trudno jest pozbierac sie do kupy i uwolnic od
            przeszlosci ale najlepszym wyjsciem moze byc zatrzymac sie przy tym pozytywnym;
            teraz to co mam jest wazniejsze niz to co mialm. Trzeba umiec sie tym cieszyc i
            szanowac a o matce pewnie musze "zapomniec" w przeciwnym wypadku powieksze
            rzesze nieszczesliwych z powodu rozdicow tzw.DDS Czasami tak sobie mysle czy
            mozna wyciagnac jakies korzysci z takich traumatycznych przezyc? Moja corka
            mowi mi :"mamo, czy ty nie widzisz jaka babcia zrobila cie silna?Ty jestes
            bardzo silna psychicznie..."I oby miala racje.

            Pozdrawiam i zycze dalszych pogodnych swiat.
            ****
            • Gość: marco2002 Re: Twoja matka to DDA? IP: *.waw.pl 11.04.04, 18:28
              Hej
              Zapomnieć o matce?
              Uważam że to jest duży błąd.
              Z matką związane są najsilniejsze uczucia.
              Nic dziwnego że przerwany krąg miłości jest strasznie bolesny.
              Chyba najtrudniej pokochać matkę taką jak jest nieprawdaż?
              Pozdrawiam ciepło
              M
              • amirella Re: Twoja matka to DDA? 12.04.04, 13:53

                Moze jest to trudne zadanie aby zapomniec o matce i rzeczywiscie nie da sie.
                Ale mozna zrozumiec i traktowac ja jak takie male dziecko, ktore z powodu
                nieszczesliwych wydarzen w dziecinstwie i malo doroslych rodzicow nigdy nie
                zdolalo wyrosnac ale to tez nie oznacza aby wybaczajac stare bledy
                rodzicielskie mozna bylo narazac siebie na nowe ataki zlosci i moze nie noz w
                tym wypadku a inne narzedzia. Ja moge zrozumiec wiele, ale wiem ze ona nie
                rozumie nic a nic ze swojego wlasnego postepowania. Wrecz uwaza ze to bylo
                okej z jej strony, sobie to wybacza. Mi natomiast chodzi o zrozumienie faktu ze
                matka nie czuje sie dobrze, ze nie ma stabilnej psychiki i ze jej obecnosc na
                mnie zle wplywa.Marzeniem byloby gdyby szukala pomocy ale jest juz bardzo stara.
                Czy taka pomoc bylaby teraz skuteczna, ciezko jest zmienic starego czlowieka.
                pozdrawiam
                ****
                • Gość: kiara Re: Twoja matka to DDA? IP: *.dial.proxad.net 12.04.04, 16:01
                  Pozdrawiam cie cieplo.
                  Jest tyle do powiedzenia ze wszysko co pisze wydaje mi sie niepelne.

                  Niczemu nie jestes winna, nie przerywasz zadnego kregu milosci, bo nigdy tego
                  kregu nie bylo. Nie wszysko da sie w zyciu naprawic.
                  Jest takie francuskie, ironiczne powiedzenie "Tout le monde est beau tout le
                  monde est gentil"- (Wszyscy sa piekni, wszyscy sa mili). Chyba nie warto do
                  tego dazyc.
                  Mysl tez o sobie. Jestes tak samo wazna jak twoja matka. A jesli jej zycie nie
                  bylo udane, to nie powod aby ona niszczyla twoje.
                  Serdecznosci.
Pełna wersja