moze jakas rada?

25.11.10, 18:41
Ponad 3 lata temu rozstałam się z mężem, od tamtego czasu nasz wówczas 14 letni syn, jakby przestał mnie szanować, w którymś momencie zaczęły mu przeszkadzać najdrobniejsze pytania z mojej strony, o jego życie.

Przez te 3 lata były mąż sukcesywnie wmawiał mu, że nasze rozstanie jest moją winą (mąż miał kochankę, ma z nią 2 letnie dziecko), syn mieszka ze mną, ale to z ojcem się dogadywał.

Ostatnio zaczęłam się z kimś spotykać. Reakcja syna była natychmiastowa. Zaczął pic (wcześniej zdarzało się to w weekendy, teraz i na tygodniu), wagaruje, w ogóle nie chodzi do szkoły, wmawia mi że to moja wina i muszę się rozstać z nowym znajomym.

Mąż też stracił nad nim kontrolę, wcześniej tolerował alkohol, wagary, jakieś bójki, kiedy zaczął protestować, syn i jego ignoruje.
Ponad to znalazłam w pokoju syna lufkę i bibułki, podejrzewam marihuanę. Nie da się z nim rozmawiać, a ja już nie wiem co mam robić.
    • easyblue Re: moze jakas rada? 25.11.10, 19:36
      Pogadajcie z nim oboje. A Twój mąż, jak nawarzył piwa, to niech teraz wypija - zamiast myśleć o synu wtedy, 3 lata temu, myślał o sobie. A teraz są tego efekty. Więc to na nim spoczywa większa odpowiedzialność i on powinien prowadzić Waszą wspólną rozmowę. Musi powiedzieć, ze wtedy manipulował nim, że był zły na Ciebie i dlatego przypisywał Ci cała winę. Że dorośli też popełniają błędy. A Ty musisz powiedzieć, że dalej Cię bolą jego tamte słowa, ale wybaczyłaś mu. I że teraz on, syn jest najważniejszy.
      Marihuaną bym się specjalnie nie przejmowała, choć zdarza sie ze silnie uzależnia. Ale to są bardzo rzadkie przypadki. Tytoń uzależnia bardziej:)
      Bądź niezłomna w Twoich prywatnych sprawach - to Twój znajomy i Twoje życie. Rozstałaś się z ojcem syna i musi to bardziej lub mniej zaakceptować. Jeżeli postąpisz tak, jak zażąda, największą szkodę wyrządzisz jemu - synowi.
    • mel.la Re: moze jakas rada? 25.11.10, 19:43
      Najgorsze co moze byc to winic siebie. Tak w zyciu bywa... To Ty wychowywalas syna po rozstaniu z mezem a syn pewnie widzial sie z ojcem raz na jakis czas, moze w weekend wiec pewnie tata jest dobry, bo nie karci i nie wymaga. Nie daj sie zwariowac, masz prawo do wlasnego zycia. I uwierz, ze jesli zerwiesz ze swoim znajomym to syn sie nie zmieni... nie przestanie pic i palic :(
      Ps. Tez jestem sama z 2 synow 16 i 23
      • mamamaria70 Re: moze jakas rada? 25.11.10, 20:33
        No właśnie tatuś zawsze idealny i kochany, wzór cnót wszelkich. No i mam jeszcze córcię, sporo młodszą ma 12 lat i syn ostatnio ciągle mi wmawia, że ją kocham bardziej, jej na więcej pozwalam, a to nie jest prawdą.
        Dzisiaj gdzieś wyszedł trzaskając drzwiami i informując mnie, iż to nie moja sprawa co on robi
        • horpyna4 Re: moze jakas rada? 26.11.10, 11:12
          A czy możliwe jest, żeby syn zamieszkał z ojcem?

          Prawdopodobnie ojciec wcale nie chciałby tego, bo wygodniej jest być dobrym tatusiem na odległość. Jeżeli mam rację, to może zaproponuj synowi przeprowadzenie się do ojca? Jest szansa, że ojciec odmówi i wtedy syn zobaczy całą sytuację w nieco innym świetle.

          Jeżeli jednak ojciec będzie tego chciał, to też dobrze. Ty trochę odetchniesz, a tatuś będzie się zajmował synkiem na codzień ze wszystkimi tego konsekwencjami.
    • montyple Re: moze jakas rada? 26.11.10, 12:00
      Wydaje mi się, że Twój syn czuje się odrzucony przez oboje rodziców, mało ważny, niezrozumiany i wiecznie "pod obstrzałem". Może nawet niekochany. Z Twojego punktu widzenia (i z mojego także) są to irracjonalne odczucia nastolatka, ale dla niego to poważny problem. Do tego dochodzi zazdrość o siostrę i nowego partnera. Jako dumny młody mężczyzna woli pokazać agresję niż niezaspokojoną potrzebę uwagi i akceptacjii. Jest jeszcze strasznym dzieciakiem.
      Radziłabym dobrą staroświecką rozmowę. Podczas której naprawdę go wysłuchasz i potraktujesz z szacunkiem jego uczucia i oczekiwania. Przedstawisz swój punkt widzenia bez wartościowania i stawiania chłopaka pod ścianą. Ustalicie wspólnie nowe zasady funkcjonowania w domu. Zapisz się z nim na strzelnicę, basen, karate, poróbcie coś razem, wybierzcie się na paintballa, cokolwiek co go zainteresuje i Was zbliży. Pomoże przekierować energię na zdrowsze tory. Za każde zachowanie, którego nie akceptujesz ustal określone konsekwencje. Ale nie na zasadzie: zostaniesz ukarany. Raczej: sam dokonujesz wyborów, masz do tego prawo, ale te wybory wiążą się z określonymi konsekwencjami z mojej strony. A potem przestrzegaj dyscypliny z żelazną konsekwencją, jednocześnie podkreślając, że to co się dzieje w żaden sposób nie narusza Waszej więzi. Konsekwencje ponosi za konkretne zachowanie, a Ty go zawsze kochasz tak samo. Niby proste, ale czasem dla dziecka to nie jest jasne.
      Ładnie brzmi, wiem o tym i w dodatku działa, ale nie tak łatwo wprowadzić to wszystko w życie, zwłaszcza w przypadku 17-latka, to tak naprawdę ostatni dzwonek, dlatego nie należy się zniechęcać. Zmiany wymagają czasu i pracy. Przede wszystkim z Twojej strony, bo wygląda na to, że syn Cię bardzo potrzebuje.
    • dzanky Re: moze jakas rada? 26.11.10, 12:12
      Polecam zapoznac sie z ksiazka Thomasa Gordona "Wychowanie bez porazek". Mysle, ze opisana przez niego metoda wychowawcza moze bardzo pomoc w poprawie relacji z synem.
    • crazy_witch Re: moze jakas rada? 26.11.10, 21:45
      Wydaje mi sie ze powinnas sprobowac pojsc z nim do psychologa. Moze warto rozpaczec terapie razem z synem, aby zachowac dobry kontakt na przyszlosc.... Widac on bardzo sie meczy. Tylko ktos trzeci, kto ma dystans do was i wiedze w temacie moze wam pomoc...
Pełna wersja