Nie wiem jak odejść od kobiety

26.11.10, 05:56
Wypaliło się. Po kilku krótkich miesiącach zakochania przyszły długie miesiące emocjonalnej
pustki. Niestety tylko z mojej strony. Ona nadal kocha mnie do szaleństwa (w sensie
dosłownym).
Chciałem rozstać się w sposób "cywilizowany" - bez zdrad, bez robienia boków i bez szukania wyjścia awaryjnego zanim związek się zakończy. Sądziłem, że w takim przypadku najlepsze jest uczciwe postawienie sprawy - wyjaśniłem, że już jej nie kocham, że nie będzie już dla mnie tym, kim była kiedyś, że i dla niej i dla mnie najlepszym wyjściem jest rozstanie i poszukanie sobie kogoś innego, z kim moglibyśmy budować swoje szczęście. Niestety - tu zaczynają się schody - ona najzwyczajniej nie chce ode mnie odejść. Kiedy rozpoczynałem tego typu rozmowy ona wchodziła w tryb histerii. Histerii, której u kobiety nigdy nie widziałem, a żyję na świecie lat ponad trzydzieści. Zaczyna lamentować, wariować, twierdzi, że beze mnie nie chce żyć. Przekonuje mnie, że to uczucie do mnie wróci i ona się o to postara. Próbowałem jej na sto sposobów tłumaczyć, że to nie wyjdzie, ale ona twierdzi, że jest pewna, iż to jednak powróci i nakłania mnie do kolejnego "okresu próby" kiedy to ona będzie starała się zrobić wszystko abym ją znowu pokochał. Takich okresów mieliśmy już kilka i każdy kończył się coraz gorszym fiaskiem. Dlatego też dochodziło do kolejnych moich rozmów z cyklu "to nie ma sensu". Niestety te rozmowy mają coraz mniejszy sens, bo do niej nie dociera, że tego już się nie da naprawić i że to już koniec. Czasami mam dość tłumaczenia i decyduję, że po prostu wyjdę i tyle. Kiedy jednak chcę wyjść od niej z domu - zastawia mnie siłą zmuszając do rozmowy - chcąc wyjść musiałbym się uciec do fizycznej przemocy, czego robić nie chcę. Kiedy ona jest u mnie i podejmuję temat - to wówczas ona nie chce wyjść łapiąc mnie za ubranie, krzycząc, błagając i lamentując. Co gorsza - straszy mnie samobójstwem - przy ostatniej takiej rozmowie na moich oczach wyciągnęła z szafki wszystkie antybiotyki i trzymała w garści krzycząc, że połknie je teraz a jeśli jej nie pozwolę to zrobi to u siebie w domu. Wierzcie mi - miałem realne obawy, że to zrobi i zgodziłem się na kolejny "miesiąc próby". Co to oznacza? Oznacza, że ona będzie starała się udowodnić mi, że ja gdzieś tam w środku nadal ją kocham i że z czasem to uczucie do mnie wróci, skoro już kiedyś było. Nawet jeśli wyjdę od niej z domu - wiem, że ona przyjedzie do mnie, że będzie na mnie czekać aż wyjdę lub wejdę do domu po pracy. Wie gdzie pracuję, wie gdzie mieszkają moi rodzice i wiem doskonale, że jest w stanie zrobić mnóstwo głupich rzeczy łącznie z waleniem w drzwi i krzykami.
Nie wiem już jak mam jej o tym powiedzieć i co zrobić. Próbowałem kontaktować się z jej ojcem, aby z nią pogadał, pomógł, lecz ona zadzwoniła do niego z prośbą aby nie odbierał moich telefonów, a smsy wyrzucał co zresztą skwapliwie czyni. Myślałem, żeby może skłamać jej, że ją zdradziłem - niech mnie znienawidzi, ale może to da jakiś skutek, lecz po pierwsze nie chcę kłamać a po drugie nie mam pewności, że to podziała.
Na razie jestem w trakcie kolejnego próbnego miesiąca - ja ze swojej strony nie okazuję żadnych symptomów miłości (bo jej nie ma), starając się nie być po prostu niemiłym i jakoś znośnie spędzać ten czas. Jej to jednak nie zraża niestety i choć mówi otwarcie, że jej tego brakuje to nadal pozostaje przy mnie.
Poradźcie mi - czy ja robię coś nie tak? A jeśli tak, to co mam robić dalej, bo jestem w sytuacji patowej.
    • sad_anna Re: Nie wiem jak odejść od kobiety 26.11.10, 07:50
      W takiej sytuacji jedynym sensownym rozwiązaniem wydaje się "ostre cięcie". Plus dla Ciebie, że nie migasz się od odpowiedzialności i nie uciekasz do jakiś skoków w bok itp. Według mnie powinieneś po prostu podjąć ostateczną decyzję o rozstaniu i nie przeciągać tej agonii. Raz jeszcze rzeczowa rozmowa, oznajmienie decyzji i raz na zawsze znikasz z jej życia. Na Twoim miejscu pojechałabym do jej ojca i wytłumaczyła wszystko, powiedziała, że zwyczajnie boisz się o nią, ale nie możesz być z nią ze strachu czy z litości. I tak naprawdę na tym Twoja rola się kończy. Nie współczuj jej, nie kontaktuj się z nią, nie pytaj jak sobie radzi. Przynajmniej na początku. Ty uporządkuj swoje uczucia, zwalcz ewentualne poczucie winy. Nie jesteś odpowiedzialny za to, co zrobi Twoja dziewczyna po rozstaniu. Co robisz nie tak? Dajesz jej nadzieję... przedłużasz tę agonię o kolejne miesiące i dajesz jej nadzieję na to, że może coś uda się jeszcze wskrzesić. Kiedy odejdziesz, znikniesz z jej życia, po początkowym szoku, kiedy już to do niej dotrze jest szansa, że jakoś to sobie poukłada i pójdzie dalej. Twoja rola kończy się w momencie w którym jednym cięciem zakończysz ten związek.
    • no-jak-nie W zasadzie 26.11.10, 09:00
      Sad Anna napisała wszystko co najważniejsze...
      Jednym cięciem bez odkręcania się do tyłu i bez sentymentu bo w przeciwnym
      wypadku będzie się to ciągnęło bez końca powodując coraz większą frustrację
      u Ciebie i coraz to nowe "nadzieje" u niej.
      Przestań odpowiadać na smsy i telefony choćby się paliło i waliło, odetnij się.
      • zielony_chlopak Re: W zasadzie 26.11.10, 09:17
        No właśnie z tym też może być problem. Ona wie gdzie mieszkam, gdzie pracuję, gdzie mieszkają moi rodzice. Niestety jeśli chce mnie odnaleźć to robi to bez wahania. Kiedyś poszedłem z kolegą do pubu na piwo to potrafiła przyjechać do mojego miasta i znalazła mnie chodząc od knajpy do knajpy - a zaznaczam, że mieszkam w sporym mieście wojewódzkim, którego ona nie zna. Potrafi przyjechać do moich rodziców po północy i pytać czy jestem, potrafi przyjechać do mojego zakładu pracy bez zapowiedzi. Odcięcie się nie jest takie proste - musiałbym się całkowicie zapaść pod ziemię, a przecież wiadomo, że to niewykonalne.
        • anbale Re: W zasadzie 26.11.10, 09:45
          Współczuję; wygląda na to, że masz do czynienia z pierwszorzędną histeryczką i że łatwo nie będzie. Kobieta wyraźnie nie bardzo kontroluje swoje emocje i ma tendencje do nękania.
          Myślę, że jedynie stanowcze i bezwzględne kroki mogą dać jakiś rezultat, choć musisz się przygotować, że będzie Cię dręczyć i histeryzować. Jeśli poczujesz, że już przekracza jakieś granice to po prostu zawiadom policję. Najgorsze, co możesz zrobić to własnie się jej bać tak jak teraz, staniesz się jej zakładnikiem i będziesz się z nią tak bujał latami.
        • no-jak-nie Re: W zasadzie 26.11.10, 09:46
          Nie wyobrażam sobie aby można było brać odpowiedzialność za drugą osobę tylko dlatego że jest ona zdolna do "głupich rzeczy". Tak się na dłuższą metę nie da, efekt będzie taki że w końcu Ty zwiążesz się z inną i wtedy się zaczną "jazdy".

          No dobrze, zacznij od ostatniej rozmowy ze swoją dziewczyną, wytłumacz jej że jesteś z nią właściwie w tym momencie z litości wymyśl jakieś bardziej dosadne ale szczere słowa. Koniec, w dowodzie jej wpisanej nie masz prawda?
          Skontaktuj się z jej rodzicami i nakreśl sytuację, mam nadzieję że Cię zrozumieją. Uprzedź też swoją rodzinę że może być tak i tak. Niby dlaczego masz się zapadać pod ziemię? Zrobiłeś coś złego?! Nie prawda?
          A niech dzwoni, a niech pisze, a niech przyjeżdża i szuka. Przeszuka knajpy raz, drugi czy trzeci i dostanie kwitek to może w końcu się opamięta. Nie daj się też "brać" na groźby skończenia jej życia bo to zwykły szantaż emocjonalny.
          • zielony_chlopak Re: W zasadzie 26.11.10, 09:56
            no-jak-nie

            Ale takich rozmów to ja już przeprowadziłem kilka jeśli nie kilkanaście. Wyraźnie wytłuściłem dokładnie to co napisałaś. Do niej to niestety nie dociera. Jej koronnym "argumentem" jest teza, że ja siebie pewnie nie znam i że nie wiem co przyniesie przyszłość a ona już widziała związki, które przechodziły gorsze kryzysy i teraz są z sobą. Moje argumenty, że mnie inni nie obchodzą i ja wiem czego chcę są jak grochem o ścianę. To, że nie chcę z nią być mówiłem i łagodnie i dosadnie nawet te słowa wykrzykując - czego nie czynię zazwyczaj.
            Z rodzicami się nie skontaktuję - nie wiem gdzie mieszkają, a jej ojciec, do którego mam numer dostał od niej nakaz nie odbierania obcych telefonów. Zresztą gdy dowiedziała się, że próbowałem do niego dzwonić naopowiadała mu, że to mnie odbiła szajba. Jednym słowem - ojciec trzyma stronę córki.
            • no-jak-nie Re: W zasadzie 26.11.10, 10:27
              > Ale takich rozmów to ja już przeprowadziłem kilka jeśli nie kilkanaście. Wyraźn
              > ie wytłuściłem dokładnie to co napisałaś. Do niej to niestety nie dociera. Jej
              > koronnym "argumentem" jest teza, że ja siebie pewnie nie znam i że nie wiem co
              > przyniesie przyszłość a ona już widziała związki, które przechodziły gorsze kry
              > zysy i teraz są z sobą. Moje argumenty, że mnie inni nie obchodzą i ja wiem cze
              > go chcę są jak grochem o ścianę. To, że nie chcę z nią być mówiłem i łagodnie i
              > dosadnie nawet te słowa wykrzykując - czego nie czynię zazwyczaj.

              Skoro masz to już za sobą a ona Ci próbuje wmówić że jesteś psem pomimo tego że ogonem nie merdasz faktycznie odpuść jakikolwiek kontakt w ogóle.

              > Z rodzicami się nie skontaktuję - nie wiem gdzie mieszkają, a jej ojciec, do kt
              > órego mam numer dostał od niej nakaz nie odbierania obcych telefonów. Zresztą g
              > dy dowiedziała się, że próbowałem do niego dzwonić naopowiadała mu, że to mnie
              > odbiła szajba. Jednym słowem - ojciec trzyma stronę córki.

              Rozumiem. Więc uprzedź tylko swoich aby wiedzieli że może "wpaść z wizytą".

              Wygląda na to że trafiłeś na bardzo emocjonalny przypadek ale metody których używa są jednak nie do przyjęcia mimo wszystko. Uczucia uczuciami ale nękanie, zastraszanie i szantażowanie (bo trzeba nazwać to po imieniu) są bardzo "brzydkimi" metodami i nie daj sobie na to pozwolić.
              Nie ma innej metody, konsekwencja i brak reakcji z Twojej strony to jedyna droga, nie daj się też nabrać na "to ostatnie spotkanie" albo na "tylko Ci chciałam coś powiedzieć".
              Nie i koniec.
    • adriana_ada Re: Nie wiem jak odejść od kobiety 26.11.10, 10:32
      Nie mieszkacie razem to nie rozumiem w czym lezy problem. Jak przyjdzie do Ciebie z histeria, to zadzwonic na pogotowie, zaloza kaftanik, umieszcza na kilka dni na zamknietym, pozniej potrzymaja na otwartym, i zobaczysz, odechce jej sie szybko szantazu emocjonalnego.
    • crazy_witch Tak wlasnie dzialaja toksyczne 26.11.10, 11:09
      kobiety. Zmarnuje ci zycie dla wlasnego egoizmu. Ty jej nie kochasz ale i ona ciebie tez nie. Zauwaz to. Ona mysli tylko o sobie samej i nie zwaza na twoje uczucia.Od takich ludzi ucieka sie daleko. Mozliwe ze ci schlebiaja jej emocje dlatego przyzwalasz na ta relacje. Ale pomysl serio o sobie samym i nie daj sie wkolowac w zwiazek z osoba chora psychicznie, bo zniszczy ci cale zycie.
      • kobietazsercem42 Re: Tak,a co takiego 26.11.10, 11:16
        stało się,że ta kobieta nagle przestała cię interesować?Wiem,że dziewczyna nie bez powodu posuwa się do takich kroków.Zapewne zawiodłes jej zaufanie.Nie rozumiem też reakcji forumowiczów,atakujących tę dziewczynę,może to własnie wina pana,który swoim zachowaniem sam przyczynił się do tego ,co teraz ma.
        • adriana_ada Re: Tak,a co takiego 26.11.10, 11:21
          kobietazsercem42 napisała:

          > stało się,że ta kobieta nagle przestała cię interesować?Wiem,że dziewczyna nie
          > bez powodu posuwa się do takich kroków.Zapewne zawiodłes jej zaufanie.Nie rozum
          > iem też reakcji forumowiczów,atakujących tę dziewczynę,może to własnie wina pan
          > a,który swoim zachowaniem sam przyczynił się do tego ,co teraz ma.

          Kobieta jest ewidentnie chora psychicznie, a pan jest niestety ci..., ze nie potrafi sobie z tym poradzic. Jaki to problem zadzwonic w trakcie pieniactwa i histerii, przyjada z kaftanem, to na 100%. A jak to nie pomoze, to policja.
        • zielony_chlopak Re: Tak,a co takiego 29.11.10, 10:24
          kobietazsercem42 napisała:

          > stało się,że ta kobieta nagle przestała cię interesować?Wiem,że dziewczyna nie
          > bez powodu posuwa się do takich kroków.Zapewne zawiodłes jej zaufanie.

          Wyjaśnij mi na podstawie czego doszłaś do tak ciekawego spostrzeżenia.
      • adriana_ada Re: Tak wlasnie dzialaja toksyczne 26.11.10, 11:32
        Tak dzialaja toksyczne kobiety, to jedno, drugie, to tak dziala toksyczna propaganda nakazujaca zamazpojscie. Pewnie zrobila juz liste gosci weselnych, z przyjaciolkami wypatruje biala suknie, lokal weselny ... a tu nic z tego. Jaki to przeciez wstyd.
        • seth.destructor Re: Tak wlasnie dzialaja toksyczne 26.11.10, 15:54
          Albo śpioszków naszydełkowała...
    • dzanky Re: Nie wiem jak odejść od kobiety 26.11.10, 11:36
      Ja bym na Twoim miejscu unikala calkowicie kontaktu bezposredniego (zadnych spotkan i tel) i poinformowala smsem albo emailem (zeby miec pisemny dowod i uniknac widoku jej reakcji), ze to definytywny koniec i jej nie kocham. I ze jesli mnie naprawde kocha to uwzgledni moje uczucia i pozwoli mi odejsc. Dodatkowo postraszyc, ze stalking jest karalny. Moze to ochlodzi jej uczucia...
      prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/467186,stalking_za_natarczywe_nekanie_sms_ami_do_wiezienia.html
    • hipnozaur Re: Nie wiem jak odejść od kobiety 26.11.10, 13:26
      "Kiedy ona jest u mnie i podejmuję temat - to wówczas ona nie chce wyjść łapiąc mnie za ubranie, krzycząc, błagając i lamentując. Co gorsza - straszy mnie samobójstwem - przy ostatniej takiej rozmowie na moich oczach wyciągnęła z szafki wszystkie antybiotyki i trzymała w garści krzycząc, że połknie je teraz a jeśli jej nie pozwolę to zrobi to u siebie w domu. "

      Ostra zawodniczka. Antybiotykami? Da się?

      "wyjaśniłem, że już jej nie kocham, że nie będzie już dla mnie tym, kim była kiedyś, "

      A kim była? To mnie ciekawi? Za co kochamy? Za nic? czy za coś? Za co?
      Kim była, a kim nie jest-realnie, poza tym, że była kimś w twojej głowie-chyba tylko.

      To że jej nie kochasz nie jest żadnym usprawiedliwieniem dla ciebie. Nawet jesli jej zachowanie jest mocno irytujące.
      • hipnozaur Upadek kurtury. 26.11.10, 13:35
        "Z rodzicami się nie skontaktuję - nie wiem gdzie mieszkają,"

        No wiesz, byłeś z dziewczyną pewien czas, spałeś, z nią, kochałeś ją, a nawet nie wiesz gdzie mieszkają jej rodzice? Oto dzisiejsze standardy. A znasz ich chociaż z widzenia?
        • no-jak-nie Re: Upadek kurtury. 26.11.10, 13:52
          > No wiesz, byłeś z dziewczyną pewien czas, spałeś, z nią, kochałeś ją, a nawet
          > nie wiesz gdzie mieszkają jej rodzice? Oto dzisiejsze standardy. A znasz ich ch
          > ociaż z widzenia?

          Ależ niekoniecznie, często przecież bywa tak że rodzina mieszka w innym mieście niż dorosłe już dzieci. Poza tym czy przedstawianie każdego "narzeczonego" lub nawet pretendenta do tytułu o czymś świadczy?
        • zielony_chlopak Re: Upadek kurtury. 26.11.10, 13:53
          A ta wiedza o miejscu zamieszkania rodziców to jakiś przymus po 8 miesiącach związku? Nota bene rodziców znam - widywałem się z nimi na imprezach, na weselu. Ba - mało tego - dwa razy byłem u nich na obiedzie (w zasadzie u ojca), lecz niestety było to na początku naszej znajomości i dzisiaj za chiny bym sobie nie przypomniał dokładnego adresu (obce miasto plus nieźle rozbudowane blokowisko).
          • hipnozaur Re: Upadek kurtury. 27.11.10, 12:14
            "A ta wiedza o miejscu zamieszkania rodziców to jakiś przymus po 8 miesiącach związku? "

            A to musi być przymus? A nie zainteresowanie? To kwestia świadomości w relacjach. Bo niestety inaczej to jest wpół mgielnym pyle zakochania- łatwo, samo przyszło, samo poszło- było, minęło, nie ma.
            Dla mnie to jest bardzo ważne, jeżeli kocham, to interesuje mnie każdy aspekt drugiej połówki, również ten z jakiego gniazdka (domu rodzinnego) wyfrunęła.
      • no-jak-nie Re: Nie wiem jak odejść od kobiety 26.11.10, 13:50
        > To że jej nie kochasz nie jest żadnym usprawiedliwieniem dla ciebie. Nawet jes
        > li jej zachowanie jest mocno irytujące.

        A czy miłością można usprawiedliwić osaczanie i prześladowanie?
      • zielony_chlopak Re: Nie wiem jak odejść od kobiety 26.11.10, 13:57
        > A kim była? To mnie ciekawi? Za co kochamy? Za nic? czy za coś? Za co?
        > Kim była, a kim nie jest-realnie, poza tym, że była kimś w twojej głowie-chyba
        > tylko.
        >
        > To że jej nie kochasz nie jest żadnym usprawiedliwieniem dla ciebie. Nawet jes
        > li jej zachowanie jest mocno irytujące.


        A jakie to ma znaczenie za co kochamy? To nie o tym dyskusja i nie o tym temat. Miłość była z mojej strony, a raczej zakochanie - szczere, prawdziwe, dające uśmiech na twarzy, dające nadzieje na zbudowanie razem przyszłości - takie jak pewnie większość z was przeżyła. Niestety zakochanie ma to do siebie, że często zakochujemy się bardziej w wyobrażeniu o tej drugiej osobie niż w niej samej i kiedy ją poznajemy bliżej czar pryska.
        A jeśli ty wybijanie szyby w łazience i wyrzucanie telefonu przez telefon określasz jedynie mianem "mocno irytującego" zachowania to gratulować siły spokoju.
        • hipnozaur Re: Nie wiem jak odejść od kobiety 26.11.10, 15:22
          Wiesz, ja tej twojej histeryczki nie bronię, tylko staram się wypośrodkować i spojrzeć obiektywnie. Pewnie, że zachowanie jej jest niedojrzałe.

          Co do miejsca zamieszkania rodziców czy ojca, to jest to chyba ważne dla takich czy innych "umocowań" w związkach, mniej lub bardziej "projektowanych" na poważnie czy mniej.

          A jednak tutaj bronił bym pewnego zespołu "konwenansów".
        • hipnozaur Re: Nie wiem jak odejść od kobiety 26.11.10, 15:29
          "Niestety zakochanie ma to do siebie, że często zakochujemy się bardziej w wyobrażeniu o tej drugiej osobie niż w niej samej i kiedy ją poznajemy bliżej czar pryska. "

          No i właśnie. :-(
          Zawsze ci tak będzie pryskał? A ty z nim?
          :-(

          "wyrzucanie telefonu przez telefon"

          chyba miało być przez okno?

          "określasz jedynie mianem "mocno irytującego" zachowania to gratulować siły spokoju."

          Dziękuję za gratulacje za moją siłę spokoju.
          • zielony_chlopak Re: Nie wiem jak odejść od kobiety 26.11.10, 15:37
            > No i właśnie. :-(
            > Zawsze ci tak będzie pryskał? A ty z nim?
            > :-(

            A skąd mam to wiedzieć? Czasami człowiek zakochuje się w osobie dobrze sobie znanej (uważam to za dużo dojrzalszy rodzaj miłości) a czasami spada to na niego jak grom. I co wtedy robić? Uciekać przed uczuciem bo się osoby jeszcze nie poznało? Nie - dajesz kredyt zaufania, że twoje emocje się nie mylą, nie oszukujesz się, że nic nie czujesz. Tak właśnie ja postąpiłem. I - uprzedzając twoje możliwe zapytanie - nie jestem takim co ucieka gdy opadnie pierwszy woal zakochania. Mam za sobą długoletnie związki i jakieś tam doświadczenie również.

            > chyba miało być przez okno?

            tak właśnie miało być
            • to.niemozliwe Re: Nie wiem jak odejść od kobiety 28.11.10, 20:50
              Masz sklonnosc do neurotycznych kobiet?
              • zielony_chlopak Re: Nie wiem jak odejść od kobiety 29.11.10, 10:19
                Co znaczy skłonność? Że na takie trafiam?
                Jeśli tak, to odpowiedź jest negatywna - to pierwsza taka kobieta.
                • to.niemozliwe Re: Nie wiem jak odejść od kobiety 29.11.10, 10:58
                  Cóż, to Ty jesteś przyczyną jej zachowania, i dopóki skutecznie nie znikniesz, to będzie to woda na młyn przeżywania. Proponowałbym, żebyś skontaktował sie z jakąś bliską jej osobą (siostra, przyjaciółka), jasno przedstawił swoje stanowisko i poprosił o wsparcie dla twojej "byłej" w tych trudnych dla niej chwilach kiedy odejdziesz - nie powinna być zupełnie bez wsparcia, bo nie wiadomo jak poważnie sama traktuje swoje emocje.
                  Takie rozwiązanie pozwala Tobie wyjść z tego racjonalnie, a jej nie pozostawi bez opieki.
                  • zielony_chlopak Re: Nie wiem jak odejść od kobiety 29.11.10, 11:02
                    Tak próbowałem zrobić - doczytaj - próbowałem skontaktować się z jej ojcem, ale niestety nie udało mi się - nie odbierał telefonów, nie odpisywał na sms-y. To się działo dzień po tym jak straszyła mnie tabletkami. Może teraz gdybym zadzwonił z innego numeru to by odebrał ale z drugiej strony co miałbym mu powiedzieć? I co on by zaradził?
                    Do jej matki nie mam numeru telefonu.
                    • to.niemozliwe Re: Nie wiem jak odejść od kobiety 29.11.10, 11:48
                      Wiesz, co powiedzieć, przygotuj sie na to, co on by chiał powiedzieć Tobie. Szukaj kogoś innego - ojciec jest złym pocieszyciem na tę okazję. Szukaj kobiety, mężczyzna jest za mało emocjonalny w takich sprawach. :)
              • kalllka Re: Nie wiem jak odejść od kobiety 29.11.10, 11:32
                nie ma sklonnosci szczegolnych oprocz tego, ze lubi pisac.
                na forum akurat przydatnie tyle, ze celowo markuje glupote ehhh.
                • to.niemozliwe Re: Nie wiem jak odejść od kobiety 29.11.10, 11:46
                  Najłatwiej być sędzią w cudzej sprawie, biorę tę poprawkę na to, co napisałaś...
                  • kalllka Re: pampersyzacja zycia 29.11.10, 12:18
                    ze sedzia kalosz czy, ze dalibog przejrzales mnie pod ma przylbica?

                    ps
                    infancie, mnie akurat nie interesuje ilosc, a jakosc. wiec wyciagnelam wniosek na podstawie wieloosobowego watku zielonego_ freemarka.
                    a on tlucze watki az nie.milo. majac na uwadze wylacznie wzrost popularnosci zabawowego portaliku a nie dziedziny( psychologii). zupelnie jak "przeciekajaca pielucha"
                    • no-jak-nie Re: pampersyzacja zycia 29.11.10, 12:29
                      > ps
                      > infancie, mnie akurat nie interesuje ilosc, a jakosc. wiec wyciagnelam wniosek
                      > na podstawie wieloosobowego watku zielonego_ freemarka.
                      > a on tlucze watki az nie.milo. majac na uwadze wylacznie wzrost popularnosci
                      > zabawowego portaliku a nie dziedziny( psychologii). zupelnie jak "przeciekajac
                      > a pielucha"

                      Niby trochę pruszy ale żeby tak od razu zły dzień? Czy że tak masz że lubisz każdego w rampersa włożyć (tylko dzisiaj się zdaje) tylko czemu? Dlatego że dosyć składnie autor pisze to że już się bawi czy że anonsiczek?
                    • to.niemozliwe Re: pampersyzacja zycia 29.11.10, 12:31
                      Możesz nie podnosić przyłbicy, nie śledzę Cię aż tak bardzo...:). Kilka tygodni temu była tu dyskusja (wiele dyskusji) na temat nazywania forumowiczów "głupimi" przez innych forumowiczów. Myślałem, że ten temat mamy za sobą i stanęliśmy na czymś w rodzaju sokratejskiej konkluzji, że każdy ma prawdę w sobie, tylko trzeba mu pomóc ją odnaleźć.
                      Słowo "głupi" zatem tu nie pasuje do układanki...:)
                      • kalllka Re: pampersyzacja zycia 29.11.10, 12:53
                        markuje enfantylizm- bedzie precyzyjniej?

                        k'woli wyjasnienia
                        nie mialm na mysli sledzenie mnie, choc wiem ,ze w sieci to. akurat stalo sie "norma", zupelnie tez< nie>,zes ocenil mnie jako sedzine (na podstawie mojego postu) tylko, ze nie wyciagnales wnioskow.
                        bo na forach, jak wszyscy wiemy, pisze wciaz ta sama, przeszkolona zabawowo brygada.
                        zatem czystym eufemizmem, zwlaszcza z Twojej strony jest pretendowanie w roli adwokata. markowego diabla.
                        • zielony_chlopak Re: pampersyzacja zycia 04.12.10, 00:48
                          kalllka powiem ci tak - twoje wypowiedzi tutaj, w których widać jasno jak starasz się silić na intelektualistkę co sto rozumów pozjadała - mają tyle samo wspólnego z rzeczywistością (a już w szczególności z tytułem tego forum) co świnia z gwiazdami. Zejdź na ziemię.
                          • kalllka Re: pampersyzacja zycia 04.12.10, 03:39
                            a ja ci powiem zielony, ze Twoje tlumaczenie teraz- to musztarda po obiedzie.
                            gratuluje rozwiazania problemu.
                            :)

    • seth.destructor Re: Nie wiem jak odejść od kobiety 26.11.10, 15:57
      Wiesz, ja na twoim miejscu rozstałbym się z nią przy świadku, najlepiej psychiatrze albo psychologu, ewentualnie nagrał jej zachowanie. Mógłbyś na tej podstawie oskarżyć ją później o stalking.
      • knokkelmann1 Re: Nie wiem jak odejść od kobiety 26.11.10, 20:24
        najlepsze jest to, że zakładając taki temat na forum utwierdzasz mnie w przekonaniu, że gdyby ta panienka nagle odcięła się od ciebie, srałbyś z tęsknoty za tym, jakże nieudanym związku. jesteś po prostu w niebie że panna robi błąd, lata za tobą. Niechaliby przestała - posrałbyś się, miała by coś jednak w sobie itp. Frajer.
        • rzeka.suf Re: Nie wiem jak odejść od kobiety 26.11.10, 20:43
          no jasne, bo to naprawde cudowne byc osaczonym przez taka szalona ' milosc'...
          • knokkelmann1 Re: Nie wiem jak odejść od kobiety 27.11.10, 09:52
            osaczonym? przecież sam łazi do jej mieszkania i z nią "rozmawia" o " nich". Jest frajerem, bo zamiast ją kopnąć w dupę i odejść odcinając się całkowicie, daje jej nadzieję itp. I jeszcze zakłada wątek na forum - co robić.
            • hatroha Re: Nie wiem jak odejść od kobiety 27.11.10, 10:18
              rozmowa, rozmowa, rozmowa. nic wiecej
            • anbale Re: Nie wiem jak odejść od kobiety 27.11.10, 10:23
              Ludzie są rózni, jeden "kopnie w dupę" bez żadnych skrupułow, drugiego nękają wyrzuty sumienia i się wikła. Po prostu różna wrażliwość
            • rzeka.suf Re: Nie wiem jak odejść od kobiety 27.11.10, 10:37
              no, moze i masz racje, ze wiecej zdecydowania by sie przydalo. ale to moze byc praktycznie trudne, gdy ktos ci grozi samobojstwem. to taka raczej nietypowa sytuacja, w ktorej chyba tylko wyjatkowo zimny czlowiek nie wyszedlby na frajera.
              • kalllka Re: Nie wiem jak odejść od kobiety 27.11.10, 11:21
                a co podpowiedzialy ci kobiety na fk?

                ps
                z praktycznego zas punktu widzenia to wyglada tak: ruchy ruchy.
                • hipnozaur Re: Nie wiem jak odejść od kobiety 27.11.10, 11:26
                  "z praktycznego zas punktu widzenia to wyglada tak: ruchy ruchy."

                  ?!?


                  "Ile razy przechylałeś szklanki czasu,
                  Ile razy pożar w głowie trwał?
                  I plany, że o rany, i w każdym słowie żar,
                  Kto tego nie zna, przespał czas.


                  Serca w górę, rośnie puls.
                  Grają. Czujesz? Topi się mózg.
                  I znowu żywioły łaszą się,
                  No, co ty, stary, boisz się?
                  Pamiętasz nas? Tyle lat...
                  Jak on mógł? Niech to szlag!
                  A o niej nic nie mów mi, lepiej pij.


                  I przyjdzie wytrzeźwieć z wielkich miłości,
                  I przyjdzie wytrzeźwieć z kumpli i snów,
                  I przyjdzie wytrzeźwieć... Byle nie już.


                  Ile razy przechylałeś szklanki czasu,
                  Ile razy pożar w głowie trwał?
                  Co tak spokojnie patrzysz,
                  Jakbym ci pamięć skradł,

                  To nie przechodzi z biegiem lat.


                  I przyjdzie wytrzeźwieć z wielkich miłości,
                  I przyjdzie wytrzeźwieć z kumpli i snów,
                  I przyjdzie wytrzeźwieć... Byle nie już.
                  "

                  Pozdrowienia.
                  • kalllka Re: Nie wiem jak odejść od kobiety 27.11.10, 11:32
                    to jest tak:
                    trach(drzwiami)
                    trick-palcami
                    slyszysz od pierwszego razu
                    w policzek
                    :)
                    szczescia oczywiscie zycze.
                    • hipnozaur Re: Nie wiem jak odejść od kobiety 27.11.10, 12:16
                      Czyli rach-ciach-ciach i po krzyku.
                      Zdecydowanie znaczy się. Ale to zle nie świadczy o autorze.
                      • kalllka Re: Nie wiem jak odejść od kobiety 27.11.10, 12:28
                        no wlasnie nie wiem czy to jest takie:ciachu-ciachu babka w piachu,,,
                        raczej wrazenie ,ze autor rozpamietuje gdzie sie da i zneca slownie. (nad ta miloscia, kobieta?)

                        • anbale Re: Nie wiem jak odejść od kobiety 27.11.10, 12:45
                          Bywa i tak, że człowiek kogoś lubi i szanuje- ale miłość wygasła. I nie chce tego kogoś zdeptać i upokorzyć, bo ten ktoś w żaden sposób na to nie zasłużył, nic złego nie zrobił; tylko chce odejść w swoją stronę, do czego ma zresztą prawo, tym bardziej po zaledwie kilkumiesięcznym związku bez żadnych szczególnych zobowiązań- a tu krzyki, histerie, szantaże, spazmy. Łatwo wtedy nie jest, ale faktycznie czasem trzeba bezwzględnie przeciąć sprawę, jesli inaczej się nie da.
                          • knokkelmann1 Re: Nie wiem jak odejść od kobiety 27.11.10, 13:48
                            czy on chce odejść? wątpię, fajnie jest po prostu jak panienka za nim lata, syci się tym, wypisuje na forum jaka to histeryczna dziewczyna, i co ma robić. I spotyka się z nią. Pewnie wszystkie inne uprzednio kopały go w dupę a tu taki rodzynek. To i używa.
                            • zielony_chlopak Re: Nie wiem jak odejść od kobiety 29.11.10, 10:11
                              knokkelmann1
                              No widzisz jak ty mało wiesz? Siedzisz na forum i chrzanisz osądy na podstawie wyimaginowanych tez. Pisałem gdzieś o kopaniu mnie w dupę? Co znaczy "używa"? Weź mi wyjaśnij - jak niby używam? Że mi niby ego rośnie bo panna nie daje spokoju, grozi samobójstwem i demoluje mieszkanie? To wg ciebie jest pasienie ego?
                              Dla twojej wiadomości miewałem różne związki - zdarzało się, że ja odchodziłem, zdarzało się, że kobieta odchodziła - ot normalna kolej rzeczy. A ty sobie od razu ukułeś tezę, że pewnie ja się doskonale bawię patrząc na to co się dzieje bo zapewne trafiłem na pierwszą kobietę okazującą mi zainteresowanie. Gdyby tak było to po cholerę zakładałbym ten wątek? Weź się zastanów najpierw zanim spłodzisz takie domorosłe psychoanalizy.
                              • knokkelmann1 Re: Nie wiem jak odejść od kobiety 30.11.10, 09:36
                                Green boyo!
                                wiem tyle ile przeczytam, czy dużo to czy mało, nie wiem, ale chyba wystarczy. Piszesz, że po paru miesiącach się wypaliło, to po co do cholery wpuszczasz ją do mieszkania, odbywasz jakieś rozmowy na temat sensu i bezsensu. Sorry, ale to może trwać tydzień albo 2 a nie miesiące! A tu jakieś akcje domowe - wynika z tego, że jest teraz twoją przyjaciółką co się miota a ty się zastanawiasz.
                      • hipnozaur Errata 27.11.10, 17:14
                        "Czyli rach-ciach-ciach i po krzyku.
                        Zdecydowanie znaczy się. Ale to zle nie świadczy o autorze. "


                        Ale to odnosiło się do Twojego wierszyka, że należy zdecydowanie. A zle to nie świadczy o autorze, w tym znaczeniu w jakim napisała anbale. Ma przecież jakąś pamięć człowieczą autor wątku, nie komputerową.

                        Jak autor pisze to był strzał amora i duuża miłość, a taka miewa duuże plany, więc nawet te wcale nie kilka miesięcy bo i 8, miało pewnie dużą intensywność, stąd i rozpamiętywanie braku dalszego ciągu love story w wykonaniu porzucanej (nie)byłej połówki.
                        • kalllka Re: Errata dla pirata 27.11.10, 18:21
                          no i moj wiersycek dokladnie pamietal- przenosnia rymowana, ale dotyczaca najprawdziwszej i najwazniejszej sfery, uczuc.
                          niestety, w uczucia autora zwatpilam i w dobre jego intencje tez,po przeczytaniu calej postprodukcji.bo widac w niej, ze to partycje z komputerowego pamietnikarza przejmuja i wtlaczaja sie w pamiec pani Patrycji np. uruchamiajac w jej taskach komende:histeria.
                          a blokujac i wycinajac z jej platu czolowego naturalne ludzkie odruchy , zwalniaja autora z odpowiedzialnosci i bycia po ludzku- milosiernym wspolczujacym.
                          a z powody?- mysle, ze ku wygody acktualnej choc nie namaszczonej jeszcze wybaranki.
                    • hipnozaur Re: Nie wiem jak odejść od kobiety 27.11.10, 17:20
                      to jest tak:
                      trach(drzwiami) -na złe, czy na dobre?
                      trick-palcami- spadaj mała?
                      slyszysz od pierwszego razu -idż sobie stąd? czy miłe słowo?
                      w policzek- buziak czy trzask drzwiami?
                      :) -na wesołość ogólną?
                      szczescia oczywiscie zycze- ogólnie dziękujemy.
                      -
                      "Jednej rzeczy trzeba wystrzegać się w tych sprawach: małostkowości, pedanterii i tępej dosłowności. Czy zauważyliście kiedyś, że między wierszami pewnych książek przelatują tłumnie jaskółki, całe wersety jaskółek... Należy czytać z lotu tych ptaków".
    • koala_tralalala Re: Nie wiem jak odejść od kobiety 28.11.10, 17:12
      Zachowanie twojej bylej-obecnej dziewczyny nie jest normalne. Z tego co piszesz wynika, ze bardzo trudno bedzie ci sie od niej uwolnic.

      Moze warto, skoro wciaz z nia jestes, umowic sie z BARDZO dobrym terapeuta, opowiedziec mu o co chodzi i potem przyjsc z dziewczyna "na terapie" (powiesz jej ze to terapia dla pary). Niech ja ktos poobserwuje na kilku spotkaniach i dzieki temu podpowie jak rozwiazac ten zwiazek, jak do niej przemowic, itd..
      • gadagad Re: Nie wiem jak odejść od kobiety 28.11.10, 17:29
        Taaaa, -BARDZO- dobry terapeuta przyjmie kogoś na krzywy ryj, zatajając przed nim przedmiot terapii, po to by go poobserwować dla osoby trzeciej.
    • gadagad Re: Nie wiem jak odejść od kobiety 28.11.10, 18:26
      Przechodzenie z fazy namiętności ,od razu, do emocjonalnej pustki świadczy o donjuaniźmie.Normalnie uczucie przechodzi kilka kolejnych faz, pozwalających parnerowi na przyjęcie rozstania.Niekoniecznie spokojnie, ale zrozumiale.Kobieta może się czuć instynktownie zagubiona, instynktownie, bo nie każdy analizuje związek psychologicznie,brać winę na siebie i pragnąć uzupełnić brakujące fazy związku, pragnąc mieć normalny obraz sytuacji, znaleźć się w tym. To, że sama może mieć własne emocjonalne nieprawidłowości, to inna sprawa.Ale jeśli ci się tak od razu zakochanie wypala do zera, to musisz nauczyć się z tą właściwością twojej emocjonalności obchodzić, zsocjalizować swoją wadę, bo może ci skomplikować bardzo życie.
      • zielony_chlopak Re: Nie wiem jak odejść od kobiety 29.11.10, 10:18
        Nie nazwałbym tego donjuanizmem. Mam za sobą kilka związków, w tym jeden można powiedzieć długoletni. Nie mam potrzeby wielkiego zakochania przez całe życie.
        To, że zdechło co było między nami to był wynik tego, że wypłynęły na wierzch cechy mojej kobiety, które kompletnie mnie zaskoczyły i rozczarowały. Przykład? - chorobliwa zazdrość, której nie dało się wyleczyć pomimo moich starań i zapewnień. Grzebanie w telefonie, w prywatnych rzeczach, sprawdzanie co godzinę gdzie jestem itd. Do tego jej piekielnie wybuchowa natura - potrafiła (i nadal potrafi) zrobić mega awanturę o drobiazgi, co do których z innymi kobietami dogadywałem się w 30 sekund. Te cechy wychodziły stopniowo po kilku miesiącach od rozpoczęcia związku i sprawiały, że jej obraz w moich oczach ulegał stopniowej zmianie.
        • gadagad Re: Nie wiem jak odejść od kobiety 29.11.10, 20:48
          Przede wszystkim zerwij z kobietą zdecydowanie. Nie odwiedzaj, nie odpowiadaj. Pogróź jej zgłoszeniem stalkingu, próby samobójcze zgłaszaj, przy tłuczeniu w drzwi powiedz, że zwonisz po policję.
          • emocjonalka Re: to ja ci cos innego podpowiem... 03.12.10, 19:06
            najlepszym sposobem i najbardziej dzentelmenskim, jest sprawienie, zeby sama cie nie chciala. Pewnie ja znasz na tyle, ze wisz czego nie lubi w facetach, jesc, pic, kolorow, zapachu...lub smrodu, braku tego czy owego. Rusz glowa! za mc nie bedzie chciala cie znac i z hukiem cie zuci. Powodzenia
        • tojatojatoja Nękacz(ka) 06.12.10, 14:21
          Polecam Ci lekturę tego artykułu:
          www.pismo.niebieskalinia.pl/index.php?id=207
          oraz forum
          forum.gazeta.pl/forum/w,529,10509958,0,Nekacz.html
    • ardzuna Ile razy można o tym samym? 03.12.10, 20:17
      forum.gazeta.pl/forum/w,16,119165205,,Jak_rozstac_sie_z_kobieta_dlugawe_.html?v=2
    • 69daro Nie wierze,ze mowisz prawde 03.12.10, 20:37
      Wydaje mi sie,ze zalewasz.Niezly kit ludziom cisniesz.Interesuje mnie psychologia wiec Ci powiem tak:jezeli kobieta tak szaleje za mezczyzna to facet musi byc naprawde super gosc,bo w dzisiejszych czasach 90 procent panow to zacofane matolki,nie majacy pojecia jak ja uszczesliwic. A zeby tak nakrecic babke to milosc mena do tejze musi byc wyjatkowa,a skoro tak to owe uczucie nie moze tak po prostu wygasnac sobie w przyspieszonym tempie.Takie bajki to moga lyknac osoby z IQ 60.
      • iliketrains Re: Nie wierze,ze mowisz prawde 03.12.10, 21:04
        69daro napisał:

        > Wydaje mi sie,ze zalewasz.Niezly kit ludziom cisniesz.Interesuje mnie psycholog
        > ia wiec Ci powiem tak:jezeli kobieta tak szaleje za mezczyzna to facet musi byc
        > naprawde super gosc,bo w dzisiejszych czasach 90 procent panow to zacofane mat
        > olki,nie majacy pojecia jak ja uszczesliwic. A zeby tak nakrecic babke to milos
        > c mena do tejze musi byc wyjatkowa,a skoro tak to owe uczucie nie moze tak po p
        > rostu wygasnac sobie w przyspieszonym tempie.Takie bajki to moga lyknac osoby z
        > IQ 60


        o matko...
    • saper_vodiczka Re: Nie wiem jak odejść od kobiety 03.12.10, 20:50
      Eh, przy niektórych debilnych radach z tego wątku to aż brak słów... Nie wnoszą nic konstruktywnego poza upajaniem się własną zajebistością (jednym zdaniem - ot wariatka jakaś, zerwij radykalnie kontakt i niech se radzi ).

      Moim zdaniem fakt, że ta konkretna dziewczyna reaguje tak a nie inaczej wynika z jej wcześniejszych doświadczeń - z innymi facetami lub rodzinnych. Za mało napisałeś o wcześniejszej fazie waszej znajomości (jaka była, jak się zachowywałeś, ile dawałeś jej nadziei) i za mało wiadomo o tej dziewczynie jaką jest tak naprawdę osobą. Tak czy inaczej nie potrafię się jakoś zdobyć na poczucie wyższości wobec tej kobiety - ona musi być bardzo nieszczęśliwa, zagubiona w życiu i przerażona... Co oczywiście nie zmienia faktu że, nie masz obowiązku znosić takiego nękania. To nie podlega wątpliwości.

      Radzenie komuś, żeby radykalnie zerwał kontakt z kimś kto tak reaguje jest o tyle kretyńskie, że ta osoba prawdopodobnie tak reaguje właśnie dlatego, że panicznie boi się rozstania i tych uczuć jakie by się w niej w związku z tym odezwały. Trudno powiedzieć jakie to uczucia i obawy - może ma niskie poczucie wartości, czuje się mało atrakcyjna i boi się, że nikogo sobie nie znajdzie? Może czuje się wykorzystana, użyta jak przedmiot, może słowa które mówiłeś do niej, w jej osobistym świecie znaczą o wiele więcej niż dla Ciebie? Może zaświeciłeś jakieś światełko w jej ciemnym życiu a teraz chcesz jej to zabrać więc ona jak pies, jak suka będzie się łasić u Twoich stóp, żeby mieć choć cień nadziei, że zdoła to zatrzymać? Może pochodzi z rodziny alkoholowej lub dotkniętej inną patologią i jedyną postacią bliskości między ludźmi jaką zna, jest bliskość toksyczna, pełnia cierpienia, odrzucenia i szantażu emocjonalnego? Może czuje się nic nie warta, od dziecka słyszała że jest śmieciem i tkwi przy Tobie właśnie dlatego, że ją odrzucasz i nie kochasz - a nie wierzy, że zasługuje na coś lepszego?

      Terapeuta to dobry pomysł o ile uda Ci się ją namówić. Spróbuj kolego. Życie nie zawsze jest takie łatwe i wygodne, że bierze się z niego to na co akurat ma się ochotę, a później jak przychodzą konsekwencje tego inne niż by się chciało, to można odwrócić się dupą i powiedzieć - wypie...j, nie chcę już. Jeśli uda Ci się ją namówić na spotkanie/a z terapeutą i to pomoże to nie tylko spełnisz dobry uczynek, ale i bardziej skutecznie zapewnisz sobie święty spokój, niż gdybyś zrobił cokolwiek innego. Jeżeli się nie da i nawet to nie przyniesie rezultatu... trudno, albo zmień miasto, wyprowadź się gdzieś albo zacznij sie zachowywać bardziej agresywnie - Twój wybór.
      • zielony_chlopak Re: Nie wiem jak odejść od kobiety 04.12.10, 00:45
        Najmądrzejsza, najbardziej celna i najlepiej trafiająca w sedno odpowiedź na tym wątku.
    • rzmija Re: Nie wiem jak odejść od kobiety 03.12.10, 20:53
      Miałam kiedyś podobną historię z chłopakiem. Uczucie się wypaliło, chciałam odejść a on zaczął błagać, grozić, prześladować, straszyć samobójstwem, próbował przekupić... Bałam się, że zrobi coś sobie, że narobi głupot więc zgadzał się na rozmowę, spotkanie itd. W końcu zrozumiałam, że każdy odebrany telefon tylko go nakręca, daje mu nadzieję a jednocześnie wyniszcza mnie. Odcięłam się. Nie otwierałam gdy dobijał się do drzwi, nie odbierałam telefonu, nie odpisywałam na maile. Facet pocierpiał a potem znalazł sobie inną i teraz planuje z nią ślub. Jak widzisz w takich groźbach jest wiele pustych słów. Umów się z panną w miejscu publicznym. Powiedz jej, przepraszam ale to koniec naszej znajomości i odejdź.
    • noon Re: Nie wiem jak odejść od kobiety 03.12.10, 21:25
      Jedno rozwiązanie - zacznij zachowywać się jak homoseksualista, wmów jej, że tak naprawdę jesteś gejem i o to w tym wszystkim chodzi. Dla pewności nawet zacznij się przy niej zachowywać w ten sposób. Może nawet poproś o wsparcie jakiegoś kumpla, żeby Ci pomógł udawać szcżęśliwą parę gejów ?
      Albo, że lubisz sie przebierac za kobiete - może Cie znienawidzi ?
      Tego w końcu chcesz, żeby dała Ci spokój.

    • olga.dobroslawa Re: Nie wiem jak odejść od kobiety 03.12.10, 23:45
      Czy autor wątku może zaktualizować, czy i jak rozwinęła się sytuacja? Minął już tydzień, być może zostały podjęte jakieś działania?

      • no-jak-nie Racja 03.12.10, 23:51
        Też jestem ciekawa czy owa dama drapie mu pod drzwiami?
        To wciąga bardziej niż moda na sukces ;-)
      • zielony_chlopak Re: Nie wiem jak odejść od kobiety 04.12.10, 00:49
        Powiem tak - sytuacja uległa pokojowemu rozwiązaniu.
        • olga.dobroslawa Re: Nie wiem jak odejść od kobiety 04.12.10, 01:02
          Po tak wielu bezskutecznych próbach nagle wszystko się udało?
    • uknown za uprzejmy jesteś 04.12.10, 00:44
      za bardzo jej wierzysz i przejmujesz się jej wyczynami. Po pierwsze - jak mówiło już mnóstwo osób zerwij kontakty - wbrew temu co piszesz to wcale nie jest trudne - po prostu zmieniasz zamki w drzwiach wszędzie tam, gdzie ma klucz, jak przyjedzie i zacznie się dobijać do drzwi - nie otwierasz i wzywasz policję, jak będzie cię napastować na ulicy, zrób zdjęcie komórką i zgłoś na policję, jak dojdzie do fizycznej napaści - broń się - cios w żołądek, ewentualnie gaz w nos i będzie nieszkodliwa, możesz ewentualnie zawieść na pogotowie. Staraj się nigdy nie przebywać z nią sam na sam, to też jest proste, po prostu nigdy i pod żadnym pozorem jej nie wpuszczaj, przez ściany nie przeniknie, pod drzwiami postoi i pójdzie a jak nie - patrz wyżej. Na ulicy, w pracy będziesz miał świadków jej napaści, molestowań, gróźb, więc będziesz kryty i ona nie będzie mogła odwrócić sytuacji przeciwko tobie. Zmień numery telefonów prywatnych, w pracy poproś o niełączenie z tą panią, a jak mimo to uda się jej dodzwonić podstępem - nie wdawaj się w ż a d n e dyskusje, tylko natychmiast odkładaj słuchawkę - jestem pewien, że szybko jej się znudzi głuchy telefon. Zadzwoń do jej ojca, skoro znasz numer - nie wierzę żeby normalnie funkcjonujący człowiek nie odbierał żadnych telefonów z obcych numerów, to niemożliwe, telefonu ze szpitala z wiadomością że tramwaj przejechał mu żonę albo wiadomości, że wygrał milion z totolotka też by nie odebrał, bo go wcześniej nie znał?! To bzdura, ignorować może twoją komórkę ale nie w s z y s t k i e numery, z których możesz wykonać telefon i zawiadomić go, że zerwałeś z jego córką i że z nią źle, niech rodzina podejmie jakieś kroki. Poza tym możesz podjąć kroki w celu ustalenia adresu i domowego telefonu jej rodziny, nie wiem - wynajmij detektywa czy coś w tym guście i złóż im wizytę, opowiedz o jej wyczynach, sądzę że powinno wystarczyć aby ją otrzeźwić. Poza tym - możesz jej szkodzić, opowiedzieć jej kumpelkom o tym jak się zachowuje, skompromitować ją w pracy chociażby podrzucając szefowi zdjęcia z jej ataków, naopowiadać że jej niezrównoważona psychicznie i ma odpały - w tym przypadku to też będzie forma samoobrony, nie miej skrupułów! Wogóle uważam, że za miękki dla nie jesteś, zgadzasz się na kolejne "próby" tylko dla świętego spokoju, podejmujesz długie rozmowy o was - tymczasem tylko ją bardziej nakręca i daje złudzenia, że nie wszystko stracone. Przetnij to raz a dobrze a zobaczysz, że szybko spasuje, a jeżeli nie i będzie eskalować przemoc, no to już przypadek dla policji i psychiatrów i im powinieneś ją powierzyć. Nie wiem dlaczego masz skrupuły wobec kogoś, kto niszczy ci życie, mieszkanie - ja nie miałbym zupełnie, chce popełnić samobójstwo - szeroko otwierasz okno, założę się, że nawet do niego nie podejdzie, chce zeżreć antybiotyki, przynieś szklankę wody do popicia, zażyje - nic groźnego, wzywasz szybko pogotowie i płukanie żołądka załatwia sprawę. Po prostu bądź twardy i nie dawaj złudzeń, że cokolwiek jeszcze na ciebie działa, jak to zrozumie - odpuści, jak nie - kaftan bezpieczeństwa i tyle.
    • oldbay Re: Nie wiem jak odejść od kobiety 04.12.10, 03:05
      Nie wpuszczaj do domu.
      Nie chodz z nia nigdzie. Nie chodz do niej do domu.
      Niczego nie obiecuj, niezgadzaj sie na zadne "miesiace" i proby, do znudzenia powtarzaj jedno i to samo: nie bede z toba itp.
      Pokasuj wszystkie fejsbuki i nasze klasy.
      Zacznij spedzac wolny czas gdzies u znajomych moze, gdzies gdzie ona nie trafi. Spontanicznie wychodz do kina, znajdz nowe miejsca, tam, gdzie jest mala szansa, ze cie znajdzie. Albo zapraszaj do siebie znajomych zeby cie wspierali, moze przy ludziach bedzie jej wstyd takie cyrki odstawiac. Najlepiej ich uprzedz i niech sie na nia caly czas patrza z politowaniem jak na idiotke jakby juz przyszla.
      Zmien nr telefonu.
      Wyganiaj ja z roboty jak przyjdzie, mow ze nie masz czasu. W razie czego powiedz szefowi, kierownikowi o co chodzi i moze on/ona ja stamtad wyprosi. Albo moze trzeba, zeby jej kto inny wytlumaczyl, jakis twoj kolega czy kolezanka. Ta sama rzecz powiedziana przez kogos innego moze do niej w koncu trafi.
      Ojcu zostaw wiadomosc lub smsa, ze corka straszy samobojstwem wiec lepiej niech poszuka dla niej pomocy, bo ty jej nie umiesz pomoc i nie chcesz juz miec z nia nic wspolnego. Zaden rodzic czegos takiego nie skasuje i nie zostawi bez zadnej reakcji.
      W razie skomlenia pod drzwiami dzwon po policje, mow, ze baba straszy samobojstwem albo ze jest agresywna. Przyjada, zabiora ja czy cos. Powodzenia!
    • stokrotkax26 Re: Nie wiem jak odejść od kobiety 04.12.10, 06:32
      Ty tak na serio czy to jakis zart? Jesli to wszystko prawda to po pierwsze jaki facet nie umie sam tego uciac tylko tkwi w jakichs absurdalnych "miesiacach proby", po drugie jak to czytam to nie jestem w stanie powiedziec ktore z Was jest glupsze, bez urazy. Ale zycze powodzenia a w przyszlosci madrzejszych partnerek. Pozdrawiam.
    • jacek226315 Re: Nie wiem jak odejść od kobiety 04.12.10, 07:17
      ten watek juz byl niedawno
Inne wątki na temat:
Pełna wersja