freemarek26
27.11.10, 12:57
2 lata temu przebojem wdarła się w moje życie kobieta. Miała 20 lat, całkiem ładna i miła i widać było że jej na mnie zależy. Ja byłem akurat po dużych perturbacjach życiowych i jedyne czego chciałem w życiu to święty spokój. Nie tyle ona mnie nie interesowała co wogóle nie byłem zainteresowany zwązkiem, z kimkolwiek. Jej niestety trudno było to zrozumieć. Nie mniej jednak utrzymywaliśmy kontakt, taki po prostu zwyczajny, spotykaliśmy się co pewien czas pogadać. Ona zaczęłą się zpotykać z jakimś innym facetem i ułożyła sobie z nim życie. Ja zacząłem czuć do niej coś więcej i na jednym z naszych spotkań wyznałem jej miłość. Wtedy ona powiedziała mi że ma już kogoś i to od dawna, że są zaręczeni i zamierzają się pobrać. Nie ukrywam że poczułem pewne ukłucie, nawet dość mocne tymbardziej że nigdy nie wspominała o tym że ma kogoś. Znów na pewien czas straciłem grunt pod nogami, ale po tym wszystkim spotkałem się z nią i powiedziałem że akceptuję to i życzę jej szcześcia z nim i podziękowałem jej za ten czas naszej znajomości. Ogarnąłem się nieco i znów zacząłem żyć swoim życiem, ale ona nie daje mi spokoju. Co i rusz wysyła mi kartki na święta, życzenia urodzinowe, imieninowe, a także najróżniejsze pozdrowienia. Z racji faktu, że zmieniłem numer telefonu, a nie chciałem by ona miała mój nowy numer to napisałem jej list, w ktorym wyjaśniłem jej że ona ma swoje życia a ja swoje, że nie chcę aby mi przysyłała kartki czy życzenia i chce żeby mi dała spokój tak jak ja dałem jej. Ona niestety tego nie rozumie. Co gorsza, ja mieszkam w dość małym mieście i pomimo że staram się nie bywać tam gdzie ona bywa to czasem spotykamy się choćby po prostu na ulicy. I ona widząc mnie zawsze podlatuje, pyta co tam u mnie, jak leci itd. Nie podoba mi się to bo rozdrapuje mi zabliźnione już rany, ale ona tego nie rozumie. Nie wiem czy jest tak głupia czy wyrachowana ? Nie wiem jak do niej dotrzeć, aby mi dała spokój tymbardziej że jest już mężatką. Ja jestem dość spokojnym mężczyzną, ale gdy ją widzę na ulicy i mam świadomość jej zachowania to aż się we mnie gotuję. Ona potrafi podejść do mnie, zagadać i iść cały czas ze mną ramie w ramie i zupełnie nie reguje na to że chcę by mi dała spokój. Nie chcę aby doszło do tego że w końcu nie wytrzymam i w przypływie nerwów ją publicznie uderzę. Nie wiem co z nią zrobić i koniec końców żałują, że ona wogóle pojawiła sie w moim życiu. Tymbardziej że ja jej do niego nie prosiłem tylko sama się swego czasu chciała wprosić. Nie wiem jak postąpić bo nie chcę zrobić czegoś głupiego, a ona może do tego doprowadzić.