Asertywność. Poczucie winy(?)

05.12.10, 11:44
Sytuacja w pracy.
Pewna osoba miała do mnie pretensje, w tonie ironicznym, o to, że zrobiłem coś źle na tyle, że ona poniesie duże konsekwencje mojego zachowania.Ja uznałem to zachowanie za nieuprzejme, wrogie i chamskie(czyli wyolbrzymienie mojej winy + nieuprzejmość).
Przeprosiłem, ale zareagowałem stanowczo i zdecydowanie się obroniłem i napisałem że nie życzę sobie takiego tonu. Oczywiście reakcja z drugiej strony dalej była wroga do mnie.

Teraz źle się z tym czuję.:( Dziwne.
Po pierwsze dlatego, że zareagowałem tak asertywnie. Mam pewnego rodzaju poczucie winy.No ale broniłem się bo w moim odczuciu zostałem źle, chamsko potraktowany. (zostałem wychowany przez rodziców tak, że bronienie swoich racji zdecydowane=konflikt-odrzucenie). Czuję napięcie.
Po drugie może dlatego, że moja wina została wyolbrzymiona.

O co chodzi? Czy ktoś jest mi w stanie to wytłumaczyć? :)
    • wrazliwy1 P.S. Porażka. Strach przed nią. 05.12.10, 11:52
      P.S. Jeszcze dlatego, że popełniłem jakiś błąd, zrobiłem coś nie tak - i teraz ktoś ma o to do mnie pretensje. Tego bardzo się boję w życiu codziennym: że zrobię coś nie tak i sprowadzę na siebie wrogość, pretensje. (wystarczy że ja lękam się porażki - perfekcjonizm).
    • kalllka Re: Asertywność. Poczucie winy(?) 05.12.10, 13:07
      no coz, mysle ze czujesz sie zle jak kazdy reflektujacy konfliktowa sytuacje i zachowanie czlowiek.
      bez wzgledu na miejsce zdarzenia, stanowisko, przyczyny- stres wywolany starciem pozostawia na dosc dlugo chemiczne odreakcje ( rodzaju zatrucia).
      moze wiec lepiej zostawic tlumaczenia, a przysposobic indywidalnie- srodek pomocniczy.
      squosh?, biegi wokol osiedla, basen, sauna- czy zorganizowana ciezka zaprawa i gry zespolowe.czyli bardzo duzo ruchu, bardzo duzo potu..a pozniej wolny od emocji umysl i proba uporzadkowania zdarzen. jesli w ogole bedzie ci sie jeszcze chcialo i bedzie taka potrzeba.
      w tym temacie nic wiecej nie przychodzi mi do glowy. bo tak wychowanie rodzicielskie jak i zachowania innych ludzi nie podlegaja naszym zmianom tylko naszemu "odbiorowi ich rzeczywistosci". oczysc wiec najpierw wlasna chemiczna oslone( aure)- uwalniajac cialo od cudzych emocji,a zmienisz widzenie.
      zycze
      :)
      • mel.la Re: Asertywność. Poczucie winy(?) 05.12.10, 13:39
        Chyba nikt nie lubi niegrzecznego czy chamskiego zachowania i dobrze, ze nie dajesz po sobie "jezdzic". Jesli chodzi o popelnianie bledow, to wszyscy je popelniamy,bo jestesmy tylko ludzmi. Jezeli sobie to uswiadomisz przestaniesz miec z tym problem. Oczywiscie, przykro, jesli ktos przez nasz blad ponosi jakies straty ( mam nadzieje, ze w Twoim przypadku nie sa one az tak wielki? ) no ale zadreczac sie wyrzutami sumienia nie ma potrzeby, zupelnie nic nam to nie da a moze tylko wpedzic w jakas chorobe, a to nam niepotrzebne ;-)
        • wrazliwy1 Re: Asertywność. Poczucie winy(?) 05.12.10, 21:31
          mel.la napisała:

          > Chyba nikt nie lubi niegrzecznego czy chamskiego zachowania i dobrze, ze nie da
          > jesz po sobie "jezdzic".

          Dzięki.:) Właśnie dlatego tak zareagowałem.

          > Jesli chodzi o popelnianie bledow, to wszyscy je popel
          > niamy,bo jestesmy tylko ludzmi. Jezeli sobie to uswiadomisz przestaniesz miec z
          > tym problem.
          Tak, to mój problem. I dlatego pewnie w tej sytuacji mnie tak to boli : mój błąd wywołał jakieś problemy, i do tego jeszcze niby konflikt. Masz rację - więcej wyrozumiałość dla swoich błędów. Mam z tym problem: mam problem z akceptacją przed sobą albo z przyznaniem się przed innymi do błędu.

          Oczywiscie, przykro, jesli ktos przez nasz blad ponosi jakies str
          > aty ( mam nadzieje, ze w Twoim przypadku nie sa one az tak wielki? ) no ale zad
          > reczac sie wyrzutami sumienia nie ma potrzeby, zupelnie nic nam to nie da a mo
          > ze tylko wpedzic w jakas chorobe, a to nam niepotrzebne ;-)

          No pewnie jakieś konsekwencje to będzie miało. Ale po prostu trochę źle postąpiłem - ale to nie znaczy że ma być wobec mnie nieuprzejma i traktować jak kogoś gorszego.
      • to.niemozliwe Re: AsertywnoĹ?Ä?. Poczucie winy(?) 05.12.10, 14:08
        Podoba mi sie ta koncepcja usuwanie cudzych, zlych emocji ze swojego ciala. :)
    • to.niemozliwe Re: AsertywnoĹ?Ä?. Poczucie winy(?) 05.12.10, 14:04
      Kim jest dla Ciebie ta osoba?
      • wrazliwy1 Re: AsertywnoĹ?Ä?. Poczucie winy(?) 05.12.10, 21:00
        to.niemozliwe napisał:

        > Kim jest dla Ciebie ta osoba?

        Sekretarka w firmie do której czasem wpadam po zlecenie.
    • duza-zolza Re: Asertywność. Poczucie winy(?) 05.12.10, 14:33
      Pewna osoba miała do mnie pretensje, w tonie ironicznym, o to, że zrobiłem coś
      > źle na tyle, że ona poniesie duże konsekwencje mojego zachowania.

      Jak duże konsekwencje, może miała prawo się zdenerwowac ?
      A co byś zrobił będąc na miejscu tej osoby?

      Teraz źle się z tym czuję.:( Dziwne.
      > Po pierwsze dlatego, że zareagowałem tak asertywnie. Mam pewnego rodzaju poczucie winy

      Bo gdzieś w "środku" twoje poczucie winy "mówi", że może jednak miała trochę racji?
      Pogadac i przeprosic ioczyscic atmosferę.
      • wrazliwy1 Re: Asertywność. Poczucie winy(?) 05.12.10, 21:14
        duza-zolza napisała:

        > Jak duże konsekwencje, może miała prawo się zdenerwowac ?
        > A co byś zrobił będąc na miejscu tej osoby?

        Pewnie miała prawo, ale nie musiała się tak do mnie nieuprzejmie odnosić.
        Inna sprawa, że my się ze sobą nie lubimy mocno.;)


        > Bo gdzieś w "środku" twoje poczucie winy "mówi", że może jednak miała trochę ra
        > cji?
        > Pogadac i przeprosic ioczyscic atmosferę.

        Pewnie, miała rację, że popełniłem błąd i coś tam schrzaniełem. Temu nie przeczę. DLatego ją przeprosiłem. Ale normalna i kulturalna osoba mogła zwrócić uwagę w cywilizowany sposób, a nie w ironiczny i wybuchowy - trochę uprzejmości.
        A co do rozmowy - nie dogaduję się z tą wredotą od dawna, więc rozmowa i tak będzie pewnie na marne.
    • lifeisaparadox Re: Asertywność. Poczucie winy(?) 05.12.10, 14:40
      Jak na moje oko dałeś ciała i zamiast asertywności skoczyłeś do gardła temu kto ci na to zwrócił uwagę.
      A po fakcie uciekasz w jakieś pedalskie roztkliwianie się nad sobą.
      • kalllka Re: Asertywność. Poczucie winy(?) 05.12.10, 14:59
        a pedalskie to psiece zachowanie?
        bo jakos tak wynika ze zlozonego przez Ciebie zdania,life
        :)
      • sowanka Re: Asertywność. Poczucie winy(?) 05.12.10, 21:34
        facet, a jakim prawem ty go oceniasz? i to tak agrtesywnie. Przeanalizuj swoj tekst raz jeszcze:
        1. piszesz w sposób "ty"
        2. oceniasz, zachowanie, ale w sposób złośliwy!
        3. nie dajesz mu prawa obrony.
        To, że bys inaczej zareagował, nie znaczy, że ktoś inny musi reagować tak samo.
    • crazy_witch No jak to gosciu? 05.12.10, 14:48
      że ona poniesie duże konsekwencje mojego zachowania

      _____________
      Ona mowi,ze poniesie konsekwencje, a ty jeszcze na nia skaczesz zloscia? Nie pisales dokladnie o co chodzi, ale skoro przyczyniles sie do tego, ze ktos bedzie placil za ciebie jakies tam i cos tam, to uwazam, ze sprawe poiwnienes naprawic, a nie zloscic sie...
    • sowanka Re: Asertywność. Poczucie winy(?) 05.12.10, 21:32
      Bo jestes odpowiedzialny za uczucia drugiej osoby? Moim zdaniem fajnie, że sie obroniłeś, powiedziałeś, że coś ci sie nie podobało- szacunek. Ale rozumiem twoje poczucie winy - bo mam tak samo. Boję się, że wtedy ktoś mnie odrzuci, nie toleruje zlosci wlasnej i cudzej. Musze byc mila i uprtzejma, konflikty wywołują lęk. A trzymanie granic to farsa. Moze czujesz, ze nie masz do tego prawa?
      nie jesteś odpowiedzialny za czyjes uczucia.
      • wrazliwy1 Re: Asertywność. Poczucie winy(?) 05.12.10, 21:47
        sowanka napisała:

        > Bo jestes odpowiedzialny za uczucia drugiej osoby?

        Nie rozumiem.

        Moim zdaniem fajnie, że sie
        > obroniłeś, powiedziałeś, że coś ci sie nie podobało- szacunek.

        Ojej, dziękuję.:)

        > Ale rozumiem twoje poczucie winy - bo mam tak samo. Boję się, że wtedy ktoś mnie odrzuci, nie t
        > oleruje zlosci wlasnej i cudzej. Musze byc mila i uprtzejma, konflikty wywołują
        > lęk. A trzymanie granic to farsa.

        Trzymanie jakich granic?

        >Moze czujesz, ze nie masz do tego prawa?

        No coś w tym stylu. Tak jak napisałaś o sobie - konflikty czy asertywne bronienie się wywołuje u mnie lęk.

        > nie jesteś odpowiedzialny za czyjes uczucia.
        Jakie uczucia.


        • sowanka Re: Asertywność. Poczucie winy(?) 05.12.10, 22:13
          > > Bo jestes odpowiedzialny za uczucia drugiej osoby?
          >
          > Nie rozumiem.

          Nie potrafie tego jasno wytłumacz - bierzesz odpowiedzialnośc za to co ktoś czuje. objawia się to własnie poczuciem winy, za to, że się np cos powiedziało, a druga osoba jest niezadowolona. Masz poczucie winy, że ty doprowadziłeś do tego, że druga osoba sie na ciebie złości itd. Że w tobie lezy wina, jestes siłą sprawcza za jej emocje, a nie to, ze ta osoba ma taki charakter, ma kiepski dzień itd.

          > > lęk. A trzymanie granic to farsa.
          >
          > Trzymanie jakich granic?

          No chociazby tego, ze ikt nie ma prawa na mie krzyczeć, lub oczerniac, narzucac swoje zdanie. Np. sa to takie granice. A jak je trzymam to dziwnie sie czuje, jakas niespokojna itd.
          Boję sie po prostu konsekwencji.

          A lęk jest z tego, że obawa przed konsekwencjami, że to co robisz wpłynie na ciebie w psotaci - odrzucenia przez druga osobę, może krzyku, że może ktoś będzie sie złościł itd.
          • wrazliwy1 Re: Asertywność. Poczucie winy(?) 05.12.10, 22:29
            sowanka napisała:
            >
            > A lęk jest z tego, że obawa przed konsekwencjami, że to co robisz wpłynie na ci
            > ebie w psotaci - odrzucenia przez druga osobę, może krzyku, że może ktoś będzie
            > sie złościł itd.

            Więc to działa tak: LĘK - lękam się przed tym że ktoś krzyknie, zezłości się na mnie i boję się konsekwencji tego.
            Gdy to nadejdzie - to pewnie moja wina (poczucie winy), że ta osoba się zezłościła, krzyknęła, było jej przykro. I biorę, tak jak napisałaś, odpowiedzialność za uczucia drugiej osoby.
            Jakby nie miał prawa wyrazić swoich uczuć i swojej złości. Gdy wyrażę, to to coś złego, to wywołuje u mnie poczucie winy.
            • to.niemozliwe Re: Asertywność. Poczucie winy(?) 06.12.10, 13:43
              Ale w sumie, to prawidłowo zareagowałeś. Ona (sekretarka) wykorzystała sytuacje, że obiektywnie byłeś sprawcą niedochowania procedur, więc przy okazji podbudowała swoje ego i Ci "dokopała". Ale Twoja reakcja była prawidłowa, wyraziłes dezaprobatę dla pozycjonowania Cię w roli dziecka strofowanego przez rodzica.
              Na przyszłość, jeżeli ktoś będzie wykorzystywał przewagę sytuacyjną lub przemoc psychiczną (zwykle z zaskoczenia, kiedy np. myślisz gdzie popełniłeś błąd, lub co jest zrobione źle), to stosuj odruchowo trzy mozliwości:
              - unik w żart "Ale Pani dziś naburmuszona, HaHaHa"
              - unik w złośliwość "Bez złośliwości, bo szkodzi piekności. Lepiej, te resztki szanować..HaHaHa:D"
              - unik w sztywna formalność i bagatelizacja "Bez przesady, nic się nie stało, mam jeszcze mnóstwo spraw, możemy kiedyś do tego wrócić"
              Uważaj, bo masz tendencję do mówienia TAK, nawet jeśli myslisz NIE, tylko dlatego, ze ktoś wywiera na Ciebie presję. Nie podejmuj decyzji pod presją! Najwyżej odpowiadaj, że "zastanowisz się na tym". Zyskasz czas do namysłu, zbierzesz sobie argumenty, zanalizujesz sytuację. jesli czas nie gra na Twoją korzyść, to mu nie ulegaj! :)
    • kimonabike Re: Asertywność. Poczucie winy(?) 06.12.10, 11:33
      Asertywność łatwo pomylić ze zwykłą nieuprzejmością lub agresją. Można bronić siebie nie naskakując na adwersarza, atak tylko przecież nakręca konflikt.
      Z Twoich słów przebija coś w rodzaju niesmaku wobec samego siebie, który usiłujesz zagłuszyć przywołując frazesy z poradników.
      Tymczasem nic takiego się nie stało. Zwykłe nieporozumienie i nauczka na przyszłość.
      Popełniłeś błąd, a pani zwróciła Ci uwagę w niegrzeczny sposób. Zamiast przeprosić za kłopot jakiego jej przysporzyłeś, jednocześnie dobitnie zaznaczając, że nie życzysz sobie, żeby kiedykolwiek zwracała się do Ciebie takim tonem, Ty wylałeś na nią trochę zbyt wiele złości. W sumie oboje zareagowaliście podobnie. Nieadekwatnie do sytuacji. Zdarza się codziennie większości z nas. Pozdrawiam.
      • kimonabike Re: Asertywność. Poczucie winy(?) 06.12.10, 11:38
        kimonabike napisała:

        > Zamiast przepro
        > sić za kłopot jakiego jej przysporzyłeś, jednocześnie dobitnie zaznaczając, że
        > nie życzysz sobie, żeby kiedykolwiek zwracała się do Ciebie takim tonem

        Ech, ta moja selektywna uwaga... Przecież Ty piszesz, że dokładnie tak zrobiłeś, nie doczytałam. <baranek w ścianę>
        Odpuść sobie prawdziwe i wyimaginowane winy, miałeś rację w tym wypadku IMHO.
        • wrazliwy1 Re: Asertywność. Poczucie winy(?) 06.12.10, 15:44
          Dzięki.
          Tylko czemu to wywołało u mnie takie negatywne uczucia?

          Fakt, już minęło. Dzisiaj dorwałem w Empiku jakąś książkę, gdzie była mowa o akceptacji i pokochaniu siebie, a także o tym, że stawianie siebie w gorszym świetle, brak miłości do siebie powoduje poczucie winy, lęk i takie sytuacje w kontaktach z ludźmi.
          Ta sytuacja jest bardzo dobrym wyrazem moich "problemów": odpowiedzialność (brak akceptacji konsekwencji działań) oraz obrona,okazywanie złości, niezadowolenia (możliwe sprowadzenie problemów na siebie, lęk przed odrzuceniem).
          Czyli jakby NIE AKCEPTUJĘ konsekwencji moich działań, moich błędów i NIE AKCEPTUJĘ tego, że w przypadku gdy ktoś będzie miał do mnie pretensje to ja nie zaakceptuję mojej obrony,mojego wyrażenia złości.
          • kalllka Re: Asertywność. Poczucie winy(?) 06.12.10, 16:24
            :)
            potrzebujesz jeszcze akceptacji Twojej samoakceptacji?

            bo ja mam wrazenie, ze wiele osob wkreciles juz w klopoty poprzez te swoja popisowa "wrazliwosc"
            moge sie mylic, a Ty sie nie zgodzic, ale tzw asertywnosc zbudowana jest na rownowadze emocjonalnej. a z nia- jak sam piszesz, masz klopot.
            wiec gdzie tu miarodajny przyklad Twojego prawidlowego odbioru innych? na takim opisie rzeczywistosci mamy polegac?
            :)

            ps
            bardzo latwo kogos skrzywdzic swoim malkontectwem.
          • kimonabike Re: Asertywność. Poczucie winy(?) 06.12.10, 21:16
            A może to jakaś zakamuflowana forma narcyzmu? Nie akceptujesz tego, że nie jesteś idealny? Że nie wszyscy Cię lubią? Mogę jedynie zgadywać.
          • lifeisaparadox Re: Asertywność. Poczucie winy(?) 07.12.10, 03:03
            wrazliwy1 napisał:

            > Ta sytuacja jest bardzo dobrym wyrazem moich "problemów": odpowiedzialność (bra
            > k akceptacji konsekwencji działań) oraz obrona,okazywanie złości, niezadowolen
            > ia (możliwe sprowadzenie problemów na siebie, lęk przed odrzuceniem).
            > Czyli jakby NIE AKCEPTUJĘ konsekwencji moich działań, moich błędów i NIE AKCEPT
            > UJĘ tego, że w przypadku gdy ktoś będzie miał do mnie pretensje to ja nie zaakc
            > eptuję mojej obrony,mojego wyrażenia złości.

            No bo nie akceptujesz czyjejś złości na siebie - obrona - więc nie akceptujesz swojej złości w stosunku do kogoś - bo myślisz że zareaguje tak jak ty?

            Poza tym to wszechobecne zaabsorbowanie wyrzutami sumienia i krzywdą, a ich brak kojarzony z byciem kimś złym, jest po prostu kwintesencją twoich problemów.
Pełna wersja