patronka.slonka
08.12.10, 09:34
W moim innym wątku pisałam o problemie z matką, o tym że jestem DDA.
Obecnie jest taka sytuacja, że siostra mojego męża zachowuje się podobnie do mojej matki, a nawet gorzej. Opiszę o co chodzi.
Jak jej dziecko miało 6 miesięcy oddała go na wychowanie do swojej mamy, sama w tym czasie korzystając z życia z mężem, a dziecko odwiedzała raz dziennie lub co dwa dni. Tak było aż dziecko skończyło 1,5 roku, wtedy musiała zająć się dzieckiem, bo mąż ją zostawił, rozwiedli się. Ale to, że zamieszkała z dzieckiem nie świadczy o tym, że zaczęła pałać do niego jakimś uczuciem. Praktycznie codziennie zajmowała się nim babcia, odbierała go ze żłobka/przedszkola, często tam spał, w weekendy to prawie zawsze, jak nie nocował u babci, to u taty albo u drugich dziadków.
Obecnie miała miejsce taka sytuacja, że do szwagierki zadzwoniła pani ze szkoły, że dziecko ma gorączkę i trzeba go zabrać. Szwagierka pracuje niedaleko szkoły, pracę ma taką że spokojnie mogła wyjść na tą 1-2 godziny, odebrać dziecko, pójść z nim do lekarza, ale ona wolała zadzwonić do swojego ojca, żeby odebrał dziecko, poszedł z nim do lekarza. Od wczoraj dziecko nocuje u dziadków, mamusia sie tym nie przejmuje.
Mnie na coś takiego nóż w kieszeni się otwiera. Póki co nie odzywam się oficjalnie, ale w głowie mi się nie mieści, że można być taką s-ką dla własnego dziecka. Myślę, że w normalnej sytuacji miałabym to gdzieś, ale ze względu na moje dzieciństwo, widząc jak szwagierka ma gdzieś swoje dziecko - wiem co ten mały czuje, najchętniej nastrzelałabym jej po pysku i przemówiła do rozsądku. Nie umiem się odciąć od tego tematu, podchodzić bez emocji.
Czy może tak być dlatego, że sytuacja jest bardzo podobna do mojej i podświadomie bronię tego dziecka, ponieważ nie mogłam obronić siebie w tamtym czasie?
Jak można "odciąć" się od tych emocji, nie przejmować się? Co moge zrobić?