Jak i czy "wygarnąć"?

14.04.04, 23:40
Mam problem z moimi relacjami z moją najstarszą siostrą. Nasze stosunki się
bardzo popsuły od czasu, kiedy zaszłam w ciążę. Wychowuję dziecko sama. Facet
się na mnie wypiął. Nikt mi nie pomaga wychowywać synka. Nie żebym oczekiwała
jakiejkolwiek pomocy od kogokolwiek (poza tatusiem dziecka) poza dotrzymaniem
towarzystwa i od czasu do czasu przypomnieniem sobie, że istnieję. Do czasu
ciąży moje stosunki z siostrą były dosyć zażyłe. Wprawdzie czasem nie
zgadzałam się z jej opiniami na niektóre tematy i raz zabolała mnie jej uwaga
na pewien temat dotycząca mnie, ale nic nie powiedziałam, bo mam taką
wstrętną cechę charakteru, której nie potrafię zmienić, że nie potrafię
odpowiednio zareagować, kiedy ktoś mówi mi nieprzyjemne rzeczy, albo się z
czymś nie zgadzam. Czasami mi się to udaje, ale bardzo rzadko.
Przez okres prawie dwóch i pół roku w postępowaniu mojej siostry dotknęło
mnie to, że na początku brała stronę ojca dziecka i dalej tak jest, ale bez
szczegółowych wyjaśnień pewnie można powiedzieć, bo może miała swoje racje.
Otóż moim zdaniem nie miała. W ramach tego, sugerowała, nie wiem na jakiej
podstawie, iż gdybym została jego żoną, to nie chciałabym się zajmować jego
chorą babcią i snuła opowieści, jak to w jej wsi dziewczyna odtrąciła
chłopaka takiego nie całkiem zdrowego, a potem jej się życie marnie ułożyło,
a jemu nie. A ja słucham i nie potrafiłam w porę jej nic powiedzieć. Potem,
obie moje siostry powiedziały, że jak urodzę synka, to one chcą się mną
zająć. No to podziękowałam takiej pani, z którą miałam uzgodnione, że się mną
zajmie, a ja jej zapłacę. Jak wróciłam ze szpitala, to przez cztery dni byłam
sama w domu z dzieckiem. A moja najstarsza siostra się wydarła na mnie, że
mam jechać z dzieckiem i nią pociągiem do niej, bo moja średnia siostra nie
może przeze mnie wyjechać na wakacje. Potem było kilka nieprzyjemnych rozmów,
ja do niej dzwonię z pytaniem o jakąś tam radę, i chyba czymś ją
rozzłościłam, bo się wydarła na całe biuro (do pracy do niej dzwoniłam), że
kompletnie mi brak instynktu macierzyńskiego. Potem przestała się w ogóle ze
mną kontaktować. Często bywa w W-wie, gdzie ja mieszkam, ale ani razu do mnie
nie zadzwoniła. Raz ją prosiłam, żeby mi przegrała taką płytę, którą ona ma i
mi się bardzo podobała, to przesłała mi tę płytę pocztą i napisała, że nie
wie kiedy będzie w W-wie. Raz zaprosiła mnie do siebie. Byłam przez weekend i
przez ten czas wysłuchałam wykładu na temat wczesnego wysadzania dzieci na
nocnik (co do zasady się z nią zgadzam, ale ani się jej nie żaliłam, ani nie
prosiłam o radę, a ponadto ma ona wnuczkę w tym samym wieku co mój synek,
która też ciągle używa pieluch), zaczęli mi wychowywać dzieciaka, którego nie
widzieli pół roku, to znaczy, ja jadłam, a on chciał do mnie na kolana, to go
zaczęli nie puszczać, nie pozwalać mu do mnie iść. Wciąż musiałam
wysłuchiwać, jakie to szkodliwe jest jedzenie w słoikach dla dzieci, a jej
synowa też karmi córkę słoikami i pewnie ani słowa na ten temat nie usłyszy.
No i te kontakty stały się dla mnie w sumie mało przyjemne. Doszłam do
wniosku, że nie chcę się z nią kontaktować, nie mogę być wobec niej szczera,
jedyne co mogę jej powiedzieć to to, że u mnie "wszystko dobrze", a wcale
dobrze nie było. Ze swoimi zmartwieniami musiałam sobie radzić sama, nic o
nich nie mogłam jej powiedzieć, bo bym usłyszała tylko coś głupiego, co by
mnie tylko zabolało. Za to jak ja do niej dzwoniłam z jakąś sprawą, to wtedy
się mnie pytała "a co u Ciebie?". Sama jest bardzo oszczędna, swoją drogą
telefony międzymiastowe przy tej odległości majątku nie kosztują, ale co u
mnie to mam jej opowiadać, tylko wtedy jak ja do niej dzwonię. Najgorzej było
niedawno, jak zrobiłam remont. Obraziła się na mnie z mężem i on nie chciał
przyjechać pomoc mi się rozliczyć z panem, który robił ten remont. Pomogli mi
bezinteresownie moi znajomi. Dzięki temu udało mi się choć trochę odzyskać
pieniędzy za kompletnie skopany remont, bo gdybym rozmawiała z tym fachowcem
sama, to by taki grzeczny nie był. Ten remont w trakcie oglądał mąż mojej
siostry, który się zna na budowaniu. Wprawdzie musiałam go prosić, żeby
przyjechał, ale był i nic mu się nie rzuciło w oczy, ani krzywe ściany, ani
drzwi zniszczone tym, że były źle przycięte. Dobra, nie mam o to do niego
pretensji, ale jego odmowa przyjazdu na koniec i słowa, że wyolbrzymiam.
Straciłam kupę pieniędzy między innymi dzięki jego dobrym radom, żebym się z
tymi fachowcami nie rozstawała. Rozumiem, że rady mi dawał w dobrej wierze,
ale gdybym to ja była na jego miejscu, to byłoby mi co najmniej przykro, że
się pomyliłam. No i opowiadam mojej siostrze, że ten remont (który on widział
dwa razy) okazał się kompletną pomyłką, że straciłam dużo pieniędzy przez to.
Na co ona, no i teraz będziesz wiedziała, będziesz miała nauczkę. I tak nie
opisałam wszystkiego, bo tego co mnie boli najbardziej nie mogę napisać z
powodu, że jest to zbyt osobiste.
Ja do tej pory nic nie potrafiłam jej powiedzieć. Łykam te afronty, co chyba
ją ośmiela do następnych. To znaczy, może nie tyle ośmiela, ale nic i nikt
nie potrafi jej wykazać, że jej punkt widzenia jest błędny, bo to z tego
wynikają chyba te rozmaite wyskoki. Nasze stosunki wyglądają tak: Zaprosiła
mnie na Wielkanoc i pewnie zaprosi mnie na Boże Narodzenie i pod choinkę
dostanę jakiś prezent, na którym mi najmniej zależy. Ja czuję, że biorę
udział w jakiejś obłudzie, bo mam do mojej siostry i jej męża ogromny żal,
wcale to nie są ludzie, z którymi chcę spędzać Święta, ale jak chcę, to
proszę bardzo, mogę się obrazić i siedzieć w domu sama. Ja to w sumie bym
mogła, chociaż byłoby mi smutno, ale synek rośnie, jak to tak spędzać Święta
z dzieckiem we dwójkę w niewesołym nastroju, nie można dziecku robić
przykrości.
We mnie te wszystkie żale się zebrały, bo jak zaznaczyłam na początku, mam
taki charakter, że niestety nie potrafię natychmiast zareagować we właściwy
sposób. Dużo nerwów i łez mnie kosztuje ta cecha mojego charakteru, ale nie
potrafię jej zmienić.
Wygarnianie jest ogromnie ryzykowne z psychologicznego punktu widzenia,
zostaje uznane za "robienie komuś awantur" i zamiast uzyskania jakiegoś
moralnego zadośćuczynienia czy oczyszczenia atmosfery, to potrafi spowodować
jeszcze obrazę. Mojej siostrze się do rozmowy ze mną na temat moich żalów nie
spieszy, ja natomiast nie mogę z nią mieć dobrych relacji bez takiej rozmowy.
Gdybym była otoczona innymi ludźmi, z którymi byłoby mi dobrze, mogłabym się
na nią wypiąć i mieć ją gdzieś, może by jej się zrobiło przykro (chociaż
wątpię, ona ma swoje dzieci, wnuki, z którymi ma dobre relacje, ma dobre
stosunki z moją średnią siostrą, która po cichu mnie rozumie, ale słowa na
ten temat nie powie mojej starszej siostrze, słowem, nie byłaby osamotniona,
gdybym zerwała z nią kontakty). Jak zacznę z nią rozmawiać na te tematy, a
musiałabym ją w tym celu specjalnie zaprosić do siebie, co nie byłoby
zręczne, i poniosą mnie nerwy, co jest prawdopodobne, bo moja siostra ma
zwyczaj przerywać i podnosić głos, to nie tylko nic ona nie zrozumie, ale
jeszcze się na mnie obrazi i opowie wszystkim jaka to ja jestem "czarna
owca". Pisanie listów z wyjaśnianiem sobie krzywd ma u nas w rodzinie
niechlubną tradycję.
Czy ktoś może mi doradzić, jak postąpić?

Serdecznie pozdrawiam,

jogo
    • komandos57 Re: Jak i czy "wygarnąć"? 14.04.04, 23:44
      jogo2 napisała:

      ) Mam problem z moimi relacjami z moją najstarszą siostrą. Nasze stosunki się
      ) bardzo popsuły od czasu, kiedy zaszłam w ciążę. Wychowuję dziecko sama. Facet
      ) się na mnie wypiął. Nikt mi nie pomaga wychowywać synka. Nie żebym oczekiwała
      ) jakiejkolwiek pomocy od kogokolwiek (poza tatusiem dziecka) poza dotrzymaniem
      ) towarzystwa i od czasu do czasu przypomnieniem sobie, że istnieję. Do czasu
      ) ciąży moje stosunki z siostrą były dosyć zażyłe. Wprawdzie czasem nie
      ) zgadzałam się z jej opiniami na niektóre tematy i raz zabolała mnie jej uwaga
      ) na pewien temat dotycząca mnie, ale nic nie powiedziałam, bo mam taką
      ) wstrętną cechę charakteru, której nie potrafię zmienić, że nie potrafię
      ) odpowiednio zareagować, kiedy ktoś mówi mi nieprzyjemne rzeczy, albo się z
      ) czymś nie zgadzam. Czasami mi się to udaje, ale bardzo rzadko.
      ) Przez okres prawie dwóch i pół roku w postępowaniu mojej siostry dotknęło
      ) mnie to, że na początku brała stronę ojca dziecka i dalej tak jest, ale bez
      ) szczegółowych wyjaśnień pewnie można powiedzieć, bo może miała swoje racje.
      ) Otóż moim zdaniem nie miała. W ramach tego, sugerowała, nie wiem na jakiej
      ) podstawie, iż gdybym została jego żoną, to nie chciałabym się zajmować jego
      ) chorą babcią i snuła opowieści, jak to w jej wsi dziewczyna odtrąciła
      ) chłopaka takiego nie całkiem zdrowego, a potem jej się życie marnie ułożyło,
      ) a jemu nie. A ja słucham i nie potrafiłam w porę jej nic powiedzieć. Potem,
      ) obie moje siostry powiedziały, że jak urodzę synka, to one chcą się mną
      ) zająć. No to podziękowałam takiej pani, z którą miałam uzgodnione, że się mną
      ) zajmie, a ja jej zapłacę. Jak wróciłam ze szpitala, to przez cztery dni byłam
      ) sama w domu z dzieckiem. A moja najstarsza siostra się wydarła na mnie, że
      ) mam jechać z dzieckiem i nią pociągiem do niej, bo moja średnia siostra nie
      ) może przeze mnie wyjechać na wakacje. Potem było kilka nieprzyjemnych rozmów,
      ) ja do niej dzwonię z pytaniem o jakąś tam radę, i chyba czymś ją
      ) rozzłościłam, bo się wydarła na całe biuro (do pracy do niej dzwoniłam), że
      ) kompletnie mi brak instynktu macierzyńskiego. Potem przestała się w ogóle ze
      ) mną kontaktować. Często bywa w W-wie, gdzie ja mieszkam, ale ani razu do mnie
      ) nie zadzwoniła. Raz ją prosiłam, żeby mi przegrała taką płytę, którą ona ma i
      ) mi się bardzo podobała, to przesłała mi tę płytę pocztą i napisała, że nie
      ) wie kiedy będzie w W-wie. Raz zaprosiła mnie do siebie. Byłam przez weekend i
      ) przez ten czas wysłuchałam wykładu na temat wczesnego wysadzania dzieci na
      ) nocnik (co do zasady się z nią zgadzam, ale ani się jej nie żaliłam, ani nie
      ) prosiłam o radę, a ponadto ma ona wnuczkę w tym samym wieku co mój synek,
      ) która też ciągle używa pieluch), zaczęli mi wychowywać dzieciaka, którego nie
      ) widzieli pół roku, to znaczy, ja jadłam, a on chciał do mnie na kolana, to go
      ) zaczęli nie puszczać, nie pozwalać mu do mnie iść. Wciąż musiałam
      ) wysłuchiwać, jakie to szkodliwe jest jedzenie w słoikach dla dzieci, a jej
      ) synowa też karmi córkę słoikami i pewnie ani słowa na ten temat nie usłyszy.
      ) No i te kontakty stały się dla mnie w sumie mało przyjemne. Doszłam do
      ) wniosku, że nie chcę się z nią kontaktować, nie mogę być wobec niej szczera,
      ) jedyne co mogę jej powiedzieć to to, że u mnie "wszystko dobrze", a wcale
      ) dobrze nie było. Ze swoimi zmartwieniami musiałam sobie radzić sama, nic o
      ) nich nie mogłam jej powiedzieć, bo bym usłyszała tylko coś głupiego, co by
      ) mnie tylko zabolało. Za to jak ja do niej dzwoniłam z jakąś sprawą, to wtedy
      ) się mnie pytała "a co u Ciebie?". Sama jest bardzo oszczędna, swoją drogą
      ) telefony międzymiastowe przy tej odległości majątku nie kosztują, ale co u
      ) mnie to mam jej opowiadać, tylko wtedy jak ja do niej dzwonię. Najgorzej było
      ) niedawno, jak zrobiłam remont. Obraziła się na mnie z mężem i on nie chciał
      ) przyjechać pomoc mi się rozliczyć z panem, który robił ten remont. Pomogli mi
      ) bezinteresownie moi znajomi. Dzięki temu udało mi się choć trochę odzyskać
      ) pieniędzy za kompletnie skopany remont, bo gdybym rozmawiała z tym fachowcem
      ) sama, to by taki grzeczny nie był. Ten remont w trakcie oglądał mąż mojej
      ) siostry, który się zna na budowaniu. Wprawdzie musiałam go prosić, żeby
      ) przyjechał, ale był i nic mu się nie rzuciło w oczy, ani krzywe ściany, ani
      ) drzwi zniszczone tym, że były źle przycięte. Dobra, nie mam o to do niego
      ) pretensji, ale jego odmowa przyjazdu na koniec i słowa, że wyolbrzymiam.
      ) Straciłam kupę pieniędzy między innymi dzięki jego dobrym radom, żebym się z
      ) tymi fachowcami nie rozstawała. Rozumiem, że rady mi dawał w dobrej wierze,
      ) ale gdybym to ja była na jego miejscu, to byłoby mi co najmniej przykro, że
      ) się pomyliłam. No i opowiadam mojej siostrze, że ten remont (który on widział
      ) dwa razy) okazał się kompletną pomyłką, że straciłam dużo pieniędzy przez to.
      ) Na co ona, no i teraz będziesz wiedziała, będziesz miała nauczkę. I tak nie
      ) opisałam wszystkiego, bo tego co mnie boli najbardziej nie mogę napisać z
      ) powodu, że jest to zbyt osobiste.
      ) Ja do tej pory nic nie potrafiłam jej powiedzieć. Łykam te afronty, co chyba
      ) ją ośmiela do następnych. To znaczy, może nie tyle ośmiela, ale nic i nikt
      ) nie potrafi jej wykazać, że jej punkt widzenia jest błędny, bo to z tego
      ) wynikają chyba te rozmaite wyskoki. Nasze stosunki wyglądają tak: Zaprosiła
      ) mnie na Wielkanoc i pewnie zaprosi mnie na Boże Narodzenie i pod choinkę
      ) dostanę jakiś prezent, na którym mi najmniej zależy. Ja czuję, że biorę
      ) udział w jakiejś obłudzie, bo mam do mojej siostry i jej męża ogromny żal,
      ) wcale to nie są ludzie, z którymi chcę spędzać Święta, ale jak chcę, to
      ) proszę bardzo, mogę się obrazić i siedzieć w domu sama. Ja to w sumie bym
      ) mogła, chociaż byłoby mi smutno, ale synek rośnie, jak to tak spędzać Święta
      ) z dzieckiem we dwójkę w niewesołym nastroju, nie można dziecku robić
      ) przykrości.
      ) We mnie te wszystkie żale się zebrały, bo jak zaznaczyłam na początku, mam
      ) taki charakter, że niestety nie potrafię natychmiast zareagować we właściwy
      ) sposób. Dużo nerwów i łez mnie kosztuje ta cecha mojego charakteru, ale nie
      ) potrafię jej zmienić.
      ) Wygarnianie jest ogromnie ryzykowne z psychologicznego punktu widzenia,
      ) zostaje uznane za "robienie komuś awantur" i zamiast uzyskania jakiegoś
      ) moralnego zadośćuczynienia czy oczyszczenia atmosfery, to potrafi spowodować
      ) jeszcze obrazę. Mojej siostrze się do rozmowy ze mną na temat moich żalów nie
      ) spieszy, ja natomiast nie mogę z nią mieć dobrych relacji bez takiej rozmowy.
      ) Gdybym była otoczona innymi ludźmi, z którymi byłoby mi dobrze, mogłabym się
      ) na nią wypiąć i mieć ją gdzieś, może by jej się zrobiło przykro (chociaż
      ) wątpię, ona ma swoje dzieci, wnuki, z którymi ma dobre relacje, ma dobre
      ) stosunki z moją średnią siostrą, która po cichu mnie rozumie, ale słowa na
      ) ten temat nie powie mojej starszej siostrze, słowem, nie byłaby osamotniona,
      ) gdybym zerwała z nią kontakty). Jak zacznę z nią rozmawiać na te tematy, a
      ) musiałabym ją w tym celu specjalnie zaprosić do siebie, co nie byłoby
      ) zręczne, i poniosą mnie nerwy, co jest prawdopodobne, bo moja siostra ma
      ) zwyczaj przerywać i podnosić głos, to nie tylko nic ona nie zrozumie, ale
      ) jeszcze się na mnie obrazi i opowie wszystkim jaka to ja jestem "czarna
      ) owca". Pisanie listów z wyjaśnianiem sobie krzywd ma u nas w rodzinie
      ) niechlubną tradycję.
      ) Czy ktoś może mi doradzić, jak postąpić?
      )
      ) Serdecznie pozdrawiam,
      )
      ) jogo
      xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
      Kochanie,tu znajdziesz pomoc.Tylko tu.A chcesz slowo od nawiedzonych czy
      sprzataczek?
      • kwieto Re: Jak i czy "wygarnąć"? 14.04.04, 23:45
        To zalezy czy jestes nawiedzona czy sprzataczka :"P
        • komandos57 Re: Jak i czy "wygarnąć"? 14.04.04, 23:46
          kwieto napisał:

          > To zalezy czy jestes nawiedzona czy sprzataczka :"P
          >xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
          raczej czubowna,conie!
          • kwieto Re: Jak i czy "wygarnąć"? 14.04.04, 23:53
            A, a nie podziurawisz parasola w takim razie? Bo bedzie trzeba wszystko wymyslac od nowa a juz nam
            sie projekt wykrystalizowal przeciez
            • komandos57 Re: Jak i czy "wygarnąć"? 15.04.04, 00:02
              kwieto napisał:

              > A, a nie podziurawisz parasola w takim razie? Bo bedzie trzeba wszystko
              wymysla
              > c od nowa a juz nam
              > sie projekt wykrystalizowal przeciez
              xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
              hihihihi.interesujace.buziaczki kiciu.
              • kwieto Re: Jak i czy "wygarnąć"? 15.04.04, 00:08
                Komuszek, kupzesz sobie okulary, bo juz zaczynasz obcalowywac baklazany
                • komandos57 Re: Jak i czy "wygarnąć"? 15.04.04, 00:14
                  kwieto napisał:

                  > Komuszek, kupzesz sobie okulary, bo juz zaczynasz obcalowywac baklazany
                  xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
                  masz racje.ale zawsze mysle ze to ty kiciu,ze ciebie caluje.zaraz sie pozygam
                  • kwieto Re: Jak i czy "wygarnąć"? 15.04.04, 00:17
                    rzygasz od wlasnych baklazanow? fiu fiu...
                    Bo ze jak zwykle nie dowidzisz to juz sie zdazylem przyzwyczaic
    • Gość: ewa Re: Jak i czy "wygarnąć"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.04.04, 00:16
      beznadziejne jest wasze zachowanie, czy te durne wypociny musicie produkować w
      każdym niemalże wątku? Ktoś może przecież czekać na odpowiedź, a tu w
      zamian "dialogi na cztery nogi".
      • kwieto Re: Jak i czy "wygarnąć"? 15.04.04, 00:18
        Jesli psychos stanie na wysokosci zadania, to do jutra znikna
        • Gość: Nadajnik Re: Jak i czy "wygarnąć"? IP: *.ip-pluggen.com 15.04.04, 18:51
          Napisalas taka mase szczegolow, ktore w rzeczywistosci znacza, ale jak sie je
          skomasuje, to oczywiscie wychodzi z tego wielki problem
          Ja bym sie ODCIELA od rodziny, szczegolnie od siostr, bo tylko krew sobie
          psujesz, a pozytku wielkiego z nich nie masz.
          Chyba pracujesz, czyzbys nie miala zadnych kolezanek i kolegow w pracy ktorzy
          by Ci zastapili "niezbedne" rodzenstwo?
          Wyglada na to ze sobie niezle radzis z finansowo, skoro Cie stac na remont
          mieszkania, po co wiec tak koniecznie musisz miec kontakt z toksycznymi
          siostrami? Ja bym je dawno OLALA, wierz mi swietnie sobie dasz rade i bez nich.
    • megxx Re: Jak i czy "wygarnąć"? 15.04.04, 20:19
      Spróbować uniezależnić się emocjonalnie. Zobaczyć, że jesteś dorosłą,
      samodzielną kobietą i nie pozwolisz, by traktowano Cię bez szacunku.
      Tak się przyzwyczaili(zapewne starsi od Ciebie), że od dawna udzielali Ci rad,
      a Ty najczęściej robiłaś jak mówili. Tym bardziej boli ich,że masz swoje
      zdanie, że krytykujesz ich zachowania wobec Ciebie.
      A co zrobić? Dystans może nie jest łatwy, ale bywa skuteczny.
      • Gość: kinia Re: Jak i czy "wygarnąć"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.04.04, 21:20
        zawsze możesz olac ale tez nie jest to moze najlepsze rozwiazania
        bo rodzina jest a przynajmniej powinna byc bardzo wazna
        po 1, musisz sobie zdac sprawe ze radzisz i poradzisz sobie sama, przeciez
        poradziłas sobie ?
        wcale do remontu nie musisz prosic o przysluge mezow siostr, jest mnóstwo
        innych osob ktore ci moga pomoc -sama mowisz ze znajomi ci pomogli
        wcale nie musisz sie spowiadac swoim siostrom ani prosic o rady
        ty to ty, twoje zycie i masz prawo podejmowac decyzje sama
        twoja siostra musi byc od ciebie duzo starsza skoro ma wnuki w wieku twojego
        syna a to tez kwestia wieku, pokolen itd. moze mimo ze sie do tego nie przyzna
        to jednak ci zazdrosci?
        to czy masz slub czy nie to twoja sprawa
        tak samo to czy dziecko ma ojca czy nie

        jezeli tak cie to wszystko meczy a zalezy ci na stosunkach z siostrami to
        wyjasnij to tak po prostu prosto z mostu - skoro przerywa a ty nie potrafisz
        nawet slowa z siebie wydusic bo jak sama piszesz dusisz w sobie to nie ma
        wyjscia jak list - zwlaszcza ze mieszkacie w innych miastach
        nie musisz pisac tylko listu pt. wielkie zale na 100 stron
        napisz wprost - ze ci zalezy na niej/nich i na rodzinie, ze ją kochasz ale
        wlasnie dlatego ze ja kochasz zalezy ci na tym, zeby stosunki wasze byly jak
        najlepsze
        napisz ze potrzebujesz jej jak siostry i swiadomosc ze jest twoja siostra daje
        ci duzo sily itd itp.- ty sama musisz wiedziec co czujesz
        ale ze przez tyle lat i czasu nazbieralo sie duzo problemow ktore dusisz w
        sobie i chcialabys wyjasnic raz na zawsze zeby oczyscic atmosfere
        i napisz - jakie to sprawy i problemyu
        po prostu musisz miec swiadomosc tego ze sobie poradzisz sama i radzisz sama
        ale tez tego ze to twoja rodzina a wiec ludzie ktorzy powinni ci dawac wsparcie
        i milosc
        nie oskarzaj jej w tym liscie a po prostu powiedz czego oczekujesz i podzieku
        za to co bylo dobre i tez sama przyznaj sie do bledow ktore popelnilas - np.
        tego ze od razu na cos nie zareagowalas, bo masz taki charakter albo ze nie
        mialas odwagi a w takim to a takim przypadku zrobila ci przykrosc itd itp.....
        po prostu napisz, załącz pozdrowienia z wawy i wyslij
        nie owijaj w bawełne, napisz wprost ale tez nie wybielaj siebie, jezeli jest
        cos za co sie winisz napisz to po prostu, poza tym napisz ze piszesz to dlatego
        wlasnie ze ci na niej zalezy a nie niezalezy
        co do swiat - to mozesz raz spedzic je w warszawie np. ze znajomymi, chociazby
        ze wzgledu na dziecko i nic sie nie powinno stac

        jedynym wyjsciem jest nie olanie siostr ale wyjasnienie tej sytuacji, - bez
        oskarzania ich ale z jasnym postanowieniem spraw
        i tez wiecej sily do załatwienia swoich spraw
        nie jestes mala dziewczynka zeby ktos załatwial za ciebie twoje sprawy, jak
        robisz remont masz prawo wymagac od kogos kto go robi tego za ile i jak go robi
        i nie trzeba sie znac na budownictwie zeby widziec xle pomalowane sciany
        olej rady swoich szwagrow i zajmij sie swoim zyciem dla siebie
        nie uzalezniaj swojego szczescia czy decyzji od tego co ci powie siostra,
        szukaj sama rozwiazan i znajdź sobie przyjaciol na miejscu
        powodzenia
Pełna wersja