cynta
15.12.10, 16:05
.... ten watek wraca u mnie jak bumerang za kazdym razem jak jest przerwa w studiowaniu i moje dzieci zjezdzaja z roznych stron, wiec niektorzy moze i slyszeli o tym temacie, sorry za zanudzanie... Dzieci dorosle sa 3, 2 aktywnie zwalczaja wszelkie moje zachowania. Chodzi im oczywiscie o to ze mamusia po rozwodzie zupdatowala sobie wnetrze i juz nie jest taka jak kiedys, jest spokojna, ma ukochanego, robi swoje rzeczy, realizuje swoje zycie ... a przeciez powinna jak kiedys miotac sie aby im bylo dobrze i jak tylko nie jest to skrupulatnie zalatwiac aby bylo:
o! nie ma pomidorkow?? juz lece!, potrzebujesz auto? wez moje, ja znajde sobie kogos do podwiezienia z pracy, sorka ze taki balagan w kuchni, juz myje naczynia, obiadek? juz robie, zaraz jak wroce z pracy co byscie mialy jak wstaniecie z lozek, a moze nakarmic wykapac i wyprowadzic wasze psy? prosze bardzo!, a moze pojdziemy na koncert swiateczny razem? ok. tylko czmu fucking tak dziwnie jedziesz, nie umiesz parkowac?, co tak wolno idziesz? ale auto kupisz?, a bilet na wakacje? itp. itd.....
Czy jedynym rozwiazaniem jest zerwanie z nimi kontaktow na kilka lat?... ja nie mam ochoty tak nieprzyjemnie zyc ...
Czy ktos chcialby sie podzielic jakimis sposobami na zdrowe relacje z doroslymi dziecmi? dzieki