zielony_sufit_pl
18.12.10, 05:56
Obudziłam się o 4 rano, choć spałam krótko to dalej juz nie moglam. Ostatnio budze się i od razu myślę, z lękiem że juz zawsze będę sama. Grubo rok temu rozstałam się z facetem po kilku latach znajomosci, nie chcialam być z nikim, chciałam poczuć wolność. Przez ten czas stałam się w końcu w miarę samodzielna tylko jakoś nie mogę nikogo poznać, a teraz już bym chciała. Przez ten czas spotykałam się tylko z dwoma facetami, bardzo krótko, może z 2 mce. Obaj zrezygnowali z tej znajomości (zawiłe historie). Byłam w lekkim szoku, bo do tej pory to ja rezygnowalam z facetów. Nie wiem czy ciąży nade mną stara miłość niespełniona (to nie ten z którym byłam parę lat) przy każdym niepowodzeniu myślę o tamtym starym ukochanym w sumie kocham go dalej i marzę o nim ale już się pogodziłam z myślą, że się nigdy juz nawet nie zobaczymy. Widmo samotności coraz bardziej nade mną wisi. Nie poznaję już żadnych facetów, nie mam gdzie, wszyscy już zajęci,nikt mnie nie chce. Nie wiem czy widać już moją desperację ale raczej jestem niedostępna dla ludzi, nie wysyłam singlowskich sygnałów itp. Chyba już za późno na szukanie faceta. Nie wiem co robić: olać to szukanie, zająć się życiem i poczekać aż samo mnie coś znajdzie czy być aktywna, poznawać mnóstwo ludzi, facetów, zwiększać swoje szanse na znalezienie kogoś itp Ech nie lubię tego desperata w sobie...