Problem domowy z niesamodzielną dorosłą siostrą

02.01.11, 16:32
Młodsza siostra (dziś 35letnia) zawsze była pupilką matki. Wychowała ją na niezdolną do samodzielnego funkcjonowania. Załozyła rodzine, sprowadziła do niewielkiego mieszkanka matki męża, urodziła dziecko - którym teraz głównie opiekuje się matka. Siostra nie pracuje ani w domu, ani zawodowo i zdajsie nie zamierza. Dzieckiem głównie zajmuje sie matka. Siostra wciąż jak nastolatka nie ma żadnych obowiązków domowych, matka schorowana, w domu brud i ubóstwo (mąż siostry pracuje za grosze i gdyby nie emerytura babcia poszliby z torbami). Namawiałam ją do postarania sie o mieszkanie komunalne, ale bez efektu.
Jak naprawić tę rodzinę? Ktoś miał takie doświadczenie? Potrafił sobie poradzić. Żal mi matki, choć sobie na to zasłużyła.
    • to.niemozliwe Re: Problem domowy z niesamodzielną dorosłą siost 02.01.11, 16:45
      Pomagac siostrzenicy/siostrzencowi, np. fundowac zajecia pozaszkolne, zabierac do kina. Innych spraw sie nie da zmienic.
      • milamala Re: Problem domowy z niesamodzielną dorosłą siost 02.01.11, 17:03
        Niestety też towarzyszy mi takie przekonanie, miałam nadzieje, że uda mi sie coś jednak wymyśleć - jakiś cud.
        Mieszkam za daleko żeby osobiście wspierać malutką jeszcze siostrzenicę, wysyłam jej tylko prezenty. Szkoda, ze to wszystko co mogę zrobić dla rodziny.
        • to.niemozliwe Re: Problem domowy z niesamodzielną dorosłą siost 02.01.11, 17:15
          Przede wszystkim, to dorosli ludzie, skoro nie ma tam przemocy, to jakos sie dogaduja. Rozumiem Cie, ze czujesz sie marginalizowana, ale nie sadze, zebys mogla cos wymiernie robic. Trudno jest wejsc w cudze zycie i je ustawiac po swojemu.
          • to.niemozliwe Re: Problem domowy z niesamodzielną dorosłą siost 02.01.11, 17:20
            A, jeszcze jedno - nie rywalizuj juz z siostra o wzgledy matki. Wiem, trudno byc obojetnym. Rodzice jednak nie kochaja swoich dzieci jednakowo, w sensie sprawiedliwego traktowania. Trzeba umiec sie z tą ich slaboscia godzic wewnetrznie...
            • milamala Re: Problem domowy z niesamodzielną dorosłą siost 02.01.11, 18:55
              To.niemozliwe dzięki za reakcje, ale chyba nie zrozumiałes do końca , bo ja pytałam tylko jak zmusić niemłodną już siostrę do życia dorosłego człowieka, pracy i działania aby przestała wykorzystywać starą,schorowaną matkę. To jest właśnie problem.
              Nie rozumie jak to sie ma do faktu, że rodzice nie kochają jednakowo własnych dzieci. No niektórzy nie kochają, zgadzam sie z Tobą. A czy ta informacja moze mi jakoś pomóc w przekonaniu siostry aby stała sie dorosła i miała więcej litości nad schorowaną matką? Czy ja jej mam powiedziec, że ją matka bardziej kocha ... albo mniej (w końcu zrobiła z niej spełecznie upośledzoną osobę)?
        • dzanky Re: Problem domowy z niesamodzielną dorosłą siost 02.01.11, 17:15
          A jaki masz kontakt z siostra i jak ona ocenia ta cala sytuacje? Moze przydalaby sie jej terapia i daloby sie jej to uswiadomic i zmotywowac ja do pracy nad soba?
          • milamala Re: Problem domowy z niesamodzielną dorosłą siost 02.01.11, 18:33
            Mam kontakt z siostrą. Ile razy przyjeżdżam staram się z nią rozmawiać. Tłumacze jej, wydaje się nawet, że rozumie mnie i zgadza się ze mną ... ale potem nic nie zmienia. Niby wie, że nie jest dobrze, ale brakuje jej tego czegoś żeby wreszcie coś ze swoim życiem zrobić. Terapii jej nigdy nie proponowałam, ale może to jest jakieś wyjście. Namówić ją żeby porozmawiała z kimś obiektywnym. Dzięki dzanky, spróbuje.
            • to.niemozliwe Re: Problem domowy z niesamodzielną dorosłą siost 02.01.11, 19:05
              Propozycja Dzanky jest ok, tylko watpliwe by perswazja pomogla komus, kto sam nie czuje dyskomfortu sytuacji.
    • sabinac-0 Re: Problem domowy z niesamodzielną dorosłą siost 02.01.11, 17:20
      milamala napisała:

      > Jak naprawić tę rodzinę? Ktoś miał takie doświadczenie? Potrafił sobie poradzić
      > . Żal mi matki, choć sobie na to zasłużyła.

      Nie zdolasz naprawic ani tej rodziny, ani siostry, ani matki.
      Oni moga, choc nie musza, naprawic sie sami.
      Jesli nie zamierzaja, mozesz najwyzej pomodlic sie, by Najwyzszy mial ich w opiece i zajac sie wlasnymi sprawami.
      • milamala Re: Problem domowy z niesamodzielną dorosłą siost 02.01.11, 18:36
        sabina napisała
        "Jesli nie zamierzaja, mozesz najwyzej pomodlic sie, by Najwyzszy mial ich w opiece i zajac sie wlasnymi sprawami"
        Dokładnie jest to jedyne co narazie robie, bo czuje sie bezsilna. Spróbuje skorzystać z rady poprzednika i namówić ją na jakis rodzaj rozmowy-terapii z kimś bardziej obiektywnym.
        Jak juz to nic nie pomoże, to masz racje: modlitwa i swoje zycie, a tam niech sie nawet zawali.
        • sabinac-0 Re: Problem domowy z niesamodzielną dorosłą siost 03.01.11, 13:14
          milamala napisała:

          > Spróbuje skor
          > zystać z rady poprzednika i namówić ją na jakis rodzaj rozmowy-terapii z kimś b
          > ardziej obiektywnym.

          Nie radze, odbierze to jako przygane i probe kontrolowania jej zycia. I bedzie miala racje.

          • milamala Re: Problem domowy z niesamodzielną dorosłą siost 03.01.11, 15:38
            Hm ... no nie wiem czy będzie miala racje. Mialaby calkowita racje gdyby byla odpowiedzialna i nie wykorzystywala innych. W sytuacji gdy jej zachowanie wplywa na innych to juz chyba trudno mowic o jakis jej racjach. Jej zycie mnie nie interesuje, dopóki nie wplywa na zycie tych na ktorych mi zalezy (matka).
            Tez nie wiem czy z ta terapia to dobry pomysl, nawet nie wiem jakbym ja miala do tej terapii przekonac, ale nic innego nie przychodzi mi do glowy. Poza modlitwą.
            • dzanky Re: Problem domowy z niesamodzielną dorosłą siost 03.01.11, 16:07
              milamala napisała:
              > Jej zycie mnie nie interesuje, dopóki nie wplywa na zycie tych na ktorych mi zalezy (matka).

              Czyli tak naprawde szkoda Ci tylko matki, mimo, ze to ona wlasnie uczynila z Twojej siostry kaleke zyciowa?
              • milamala Re: Problem domowy z niesamodzielną dorosłą siost 03.01.11, 21:21
                Tak, chyba nie ma w tym nic dziwnego. No może troche, bo zdaje sobie sprawe, że matka sobie na to w jakims sensie zasłużyła. Staram sie troche ją usprawiedliwiać na różne sposoby, a im jestem starsza tym łatwiej mi przychodzi usprawiedliwianie ludzi. Noi w końcu to matka. Zwłaszcza , że była dla mnie całkiem dobrą matką, pozwoliła mi rozwinąć skrzydła - tym, że skupiła się na siostrze. Ja mogę być jej tylko wdzięczna. Moja siotra może troche mniej.
                • dzanky Re: Problem domowy z niesamodzielną dorosłą siost 03.01.11, 22:37
                  milamala napisała:

                  > Ja mogę być jej tylko wdzięczna. Moja siotra może troche mniej.

                  Jakie uczucia zywisz wlasciwie do siostry? Niby dostrzegasz, ze mama zrobila jej krzywde i to ona jest ofiara ale jej los jest Ci zupelnie obojetny...
                  • milamala Re: Problem domowy z niesamodzielną dorosłą siost 03.01.11, 22:41
                    Nie zupełnie, ale raczej obojętny. Gdyby miala zamieszkac pod mostem to pewnie bym jej pomogła, ale skoro w biedzie i brudzie mieszka na wlasne zyczenie ... to co ma mi moja podswiadomość podpowiedzieć żeby zadośćuczynić tej pseudopsychoanalizie?
              • to.niemozliwe Re: Problem domowy z niesamodzielną dorosłą siost 03.01.11, 21:45
                Dzanky, jak widac, siostra Milamaly sprytniej od dziecka uzyskiwala pomoc i wyreczenie od matki, rownoczesnie udajac bezradnosc wyuczyla sie jej jako postawy zyciowej. To oburza autorke watku i czuje niechec, bo widzi ten uklad, a takze to, ze nie jest tak samo traktowana przez matke, a chcialaby. Dlatego napisalem, ze rowne traktowanie dzieci przez rodzicow jest rzadkie i trzeba sie z tym pogodzic. Tzn. dziecko, nawet dorosle ma trudnosci z nauczeniem tego rodzica. Bierz tez pod uwage byc moze podeszly wiek matki.
                Pomoc siostrze, wobec wyznania o obojetnosci wobec jej spraw jawi sie jako pozor w grze. Dlatego proponowalem zaniechanie gry.
                Reasumujac - Milamala - chcesz znow stanac z siostra do walki o wzgledy matki jak kiedys. I znow przegrasz. Badz madra, nie daj swojej podswiadomosci grac znow tego samego....:-)
                • milamala Re: Problem domowy z niesamodzielną dorosłą siost 03.01.11, 22:25
                  Przepraszam Cie to.niemozliwe ... ale zaczynam mieć niejasne wrażenie, że to chyba nie ja mam problem. Zaczynam podejrzewać rzutowanie wlasnego jakiego kłopotu z walkami o względy w rodzinie. Jeśli dla kogoś to tak bardzo oczywiste to chyba nie bez powodu. Dla mnie by nie było. Przepraszam ale nie przychodzi mi inne wyjaśnienie tego co tak z uporem starasz mi sie wmówić.
                  Nie wszyscy są jednakowi. Są tacy, którzy nie "walczą o względy" tylko skwapliwie korzystają z danej wolności.
                  • to.niemozliwe Re: Problem domowy z niesamodzielną dorosłą siost 03.01.11, 22:29
                    Ok, traktuj to, jako nietrafna interpretacje sytuacji. :-)
                    • milamala Re: Problem domowy z niesamodzielną dorosłą siost 03.01.11, 22:35
                      Ok to.niemozliwe, nie ma sprawy. Ludzie są różni. Każdy ma swojego bola. Dzięki za próbe pomocy. Pozd.
                • dzanky Re: Problem domowy z niesamodzielną dorosłą siost 03.01.11, 22:29
                  Chyba masz racje To.niemozliwe. Wczesniej zakladalam, ze Milamala chcialaby szczerze pomoc siostrze i nie jest obojetna wobec tego co sie z nia dzieje. Ale dla Milamala najwyrazniej wazna jest tylko mama, a siostra najlepiej jakby poniosla zasluzona kare za to, ze wykorzystuje i nie dba nalezycie o biedna mamusie i jeszcze sobie sama nie radzi. Z takimi intencjami to nie ma co radzic siostrze terapii... Moze Milamala podswiadomie pragnie tez aby mama w koncu ja zauwazyla i docenila jako ta "lepsza" corke.
                  Pomagajac materialnie mamie, pomaga automatycznie bezradnej siostrze, a ta nie ma motywacji aby cos zmienic, bo jakos to bedzie. Pewnie siostra zdaje sobie sprawe z tego, ze Milamala nie dopusci aby ukochanej mamie bylo zle i wie ze bedzie pomagac. Nie tylko modlitwa...
                  • milamala Re: Problem domowy z niesamodzielną dorosłą siost 03.01.11, 22:38
                    Dzanky - bez komentarza.
                    Podswiadomość zostaw raczej specjalistom bo to przepraszam ale zabrzmiało troche żałośnie. Po prostu więcej niechcący powiedziałeś o sobie niż zamierzaleś.
                    • dzanky Re: Problem domowy z niesamodzielną dorosłą siost 03.01.11, 22:52
                      Przepraszam Milamala, jesli moje interpretacje Cie urazily. To tylko forum i tylko mozemy pogdybac i jasne ze to sa tylko rozne hipotezy, ktore moga byc calkiem bledne.
                      Pozdrawiam serdecznie:)
                      • milamala Re: Problem domowy z niesamodzielną dorosłą siost 03.01.11, 23:12
                        Nie uraziły mnie ani troche. Nie przyjmuj się. Tylko to troche strata czasu, to tak jakbys chciał pomóc osobie, która nigdy niczego w zyciu nie ukradła w leczeniu kleptomanii. Bez sensu troche prawda. Nie mam po prostu czasu na forum udawadniać, że nie jestem wielbłądem. To w kazdym razie nie przybliża mnie do rozwiązania problemu.
                  • to.niemozliwe Re: Problem domowy z niesamodzielną dorosłą siost 03.01.11, 22:40
                    Nie chce rozwijac jakos tego ujecia sprawy, moze nadinterpretowuję? Warto zauwazyc, ze jej matka moze czerpac satysfakcje z zabawy z wnuczka i czuc sie potrzebna. Moze trzeba by o to zapytac?
                    • milamala Re: Problem domowy z niesamodzielną dorosłą siost 03.01.11, 22:42
                      Na pewno czerpie, bo wnuczka jest super, jest najlepsza w tym domu. Sama za tą małą bardzo tęsknie. Super dziecko.
                      • to.niemozliwe Re: Problem domowy z niesamodzielną dorosłą siost 03.01.11, 22:47
                        To moze Twoja siostra, mimo skromnych srodkow finansowych jest dobra matka i dobrze chowa dziecko?
                        • milamala Re: Problem domowy z niesamodzielną dorosłą siost 03.01.11, 23:15
                          Sęk w tym, że nie jest dobra. W tym cały jest ambaras, że nie jest dobra. Gdyby była to nie byloby sprawy.
                          Czy dobrze chowa dziecko? Tego to ja nie wiem. Ja mam inne metody wychowawcze, ale w jej się nie wtrącam. To jej sprawa.
                          Interesuje mnie tylko kwestia pośredniego zmuszania schorowanej matki z powykręcanymi chorobą rękami do wykonywania wszystkich domowych prac, przez jej niewykonywania. A ktoś przecież musi. Sytuacja domowa jest boleśnie prosta, a tak boleśnie niemożliwa do rozwiązania.
            • to.niemozliwe Re: Problem domowy z niesamodzielną dorosłą siost 03.01.11, 16:57
              Jesli zalezy ci na matce, to kupuj jej fajne prezenty, zapraszaj na wakacje i daj odczuc, ze jest wazna, ale nie uszczesliwiaj na sile.
              • milamala Re: Problem domowy z niesamodzielną dorosłą siost 03.01.11, 21:23
                Tak robie i nie uszczęśliwiam jej na siłę ... choćby dlatego, że nie wiem jak. Dlatego zapytałam, że moze ktoś sobie z podobnym problemem w rodzinie poradził lepiej niż ja.
                • to.niemozliwe Re: Problem domowy z niesamodzielną dorosłą siost 03.01.11, 21:32
                  To jest pewien glebszy temat - czy dla osiagniecia doraznych celow, uzyskania przewagi nad siostra mozna uciekac sie do manipulacji, na przyklad wobec matki? To, co ja ci proponuje, a takze Sabina, to powstrzymanie sie od takich dzialan, mimo tego, ze byc moze podswiadomie liczylas na jakis "psychologicznie sprytny" sposob na realizacje swoich celow.
                  • milamala Re: Problem domowy z niesamodzielną dorosłą siost 03.01.11, 22:30
                    Tak, chyba jednak mam racje. "Przewaga nad siostrą", "manipulacja matki" - a nad kim Ty chciałbyś osiągnąć przewagę i kogo zmanipulować?
                    Jesli komus tak trudno uwierzyć, że inny moze nie mieć problemu z manipulacjami, walkami czy co tam jeszcze to tylko takim osobom - którzy wlasnie taki problem mają.
            • sabinac-0 Re: Problem domowy z niesamodzielną dorosłą siost 03.01.11, 17:04
              milamala napisała:

              > Mialaby calkowita racje gdyby byla o
              > dpowiedzialna i nie wykorzystywala innych. W sytuacji gdy jej zachowanie wplywa
              > na innych to juz chyba trudno mowic o jakis jej racjach. Jej zycie mnie nie in
              > teresuje, dopóki nie wplywa na zycie tych na ktorych mi zalezy (matka).

              Twoja matka jest tak samo dorosla jak Ty, wiec sama zdecyduje o swoich kontaktach z corkami.
              Jesli matka jest niedolezna a siostra ja zaniedbuje, jedyne co mozesz dla niej zrobic to wziac ja do siebie.

              • milamala Re: Problem domowy z niesamodzielną dorosłą siost 03.01.11, 21:24
                Próbowałam, ale ona stale mi powtarza, ze teraz na starość by sie nie przeprowadziła nawet do sąsiedniego miasta a co dopiero innego kraju.
                Chyba nie ma wyjścia z tej sytuacji.
                • sabinac-0 Re: Problem domowy z niesamodzielną dorosłą siost 04.01.11, 14:19
                  milamala napisała:

                  > ona stale mi powtarza, ze teraz na starość by sie nie przeprowa
                  > dziła nawet do sąsiedniego miasta a co dopiero innego kraju.

                  Zatem uszanuj jej wole.
                  • milamala Re: Problem domowy z niesamodzielną dorosłą siost 04.01.11, 16:05
                    Sabino, a jakie mam wyjście. Przecież moim problemem nie jest to, że chce "zmusić" mame do wyjazdu. Nigdy czegoś takiego nie pisałam. Zupełnie co innego jest problemem.
                    • sabinac-0 Re: Problem domowy z niesamodzielną dorosłą siost 04.01.11, 21:30
                      milamala napisała:

                      > Zupełnie co innego jest
                      > problemem.

                      Ale co konkretnie?
                      Najpierw piszesz, ze martwi Cie siostra, potem, ze pal szesc siostre ale martwi Cie matka, teraz ze matka tez nie.
                      Gdzie zatem jest problem?
                      • milamala Re: Problem domowy z niesamodzielną dorosłą siost 04.01.11, 23:52
                        oj Sabino, Sabino ... nigdzie nie napisałam, że martwi mnie siostra, przeciwnie jeszcze doprecyzowywałam, że zdecydowanie nie. Martwi mnie jej zachowanie, o tyle o ile ma wpływ na matkę.
                        A gdzie doczytałaś , że matką się nie przejmuje i o nią nie martwie to już tylko Twoja tajemnica???
                        Wiesz nie kontynuujmy tego, bo to juz zaczyna być troche śmieszne.
                        Pozdr.
                        • sabinac-0 Re: Problem domowy z niesamodzielną dorosłą siost 05.01.11, 14:58
                          milamala napisała:

                          > Martwi mnie jej zachowanie, o t
                          > yle o ile ma wpływ na matkę.
                          > A gdzie doczytałaś , że matką się nie przejmuje i o nią nie martwie to już tylk
                          > o Twoja tajemnica???

                          Napisalas "moim problemem nie jest to, ze chce zmusic mame do wyjazdu". Wiec co?

                          Mam wrazenie, ze chcesz przerobic siostre liczac na to, ze wtedy nastapi przemiana w Twojej matce i zobaczy, ze ma w Tobie wspaniala corke.
                          I tak ma, bez tej calej szopki.

                          • milamala Re: Problem domowy z niesamodzielną dorosłą siost 05.01.11, 15:38
                            Sabino dajmy juz temu spokój, bo to do niczego nie prowadzi.
                            To już na tym świecie się nie pomaga nawet własnej matce tak z potrzeby serca, że sie jej współczuje, czy nad nią lituje?
                            To Wy tak właśnie pomagacie rodzicom, bo chcecie od nich coś uzyskać (np.spadek albo uczucie).
                            Jeśli tak, to ja widzę, że wyraźnie się z księżyca zerwałam. Ale ja jestem już za stara na zmiany, to pozostane jednak przy własnym przekonaniu, że od czasu do czasu bezinteresowana pomoc ze współczucia zwlaszcza wlasnej matce, jednak nie zaszkodzi.

                            Sabino dzieki za próbe pomocy, pozdrawiam, powodzenia w relacji w własną rodziną.
                            Taka mała rada na przyszłość - weź pod uwagę, że starzy ludzie sie nie zmieniają, nawet jesli ktoś bardzo tego chce. Więc jesli ktoś chce uzyskać coś (np. uczucie) porzez pomoc "ofierze" to niech lepiej zostanie w domu i nic nie robi, bo mu się to nie uda - stary człowiek sie nie zmieni. Można mu pomóc tylko bezinteresownie, a wręcz narazić sie na jego/jej niechęć. Bo stary człowiek tez nie lubi zmian.
                            • sabinac-0 Re: Problem domowy z niesamodzielną dorosłą siost 06.01.11, 17:05
                              milamala napisała:

                              > To już na tym świecie się nie pomaga nawet własnej matce tak z potrzeby serca,
                              > że sie jej współczuje, czy nad nią lituje?

                              A to Twoja ta potrzeba serca czy matki?

                              > To Wy tak właśnie pomagacie rodzicom, bo chcecie od nich coś uzyskać (np.spadek
                              > albo uczucie).

                              Nie wiem do kogo to "wy".
                              Ja z moja mamuska juz podzylam na tyle duzo, ze wiem, iz jej uczucia raczej sie nie doczekam takze nawet sie nie staram.
                              Najlepsze, ze od kiedy przestalam sie starac, otrzymuje od niej jakby ciut wiecej dowodow sympatii. :)

                              > od czasu d
                              > o czasu bezinteresowana pomoc ze współczucia zwlaszcza wlasnej matce, jednak ni
                              > e zaszkodzi.
                              >
                              Oby tylko byla bezinteresowna.
                              Jest takie przyslowie "pomoc to jasna strona kontroli".

                              > Można mu pomóc tylko bezint
                              > eresownie, a wręcz narazić sie na jego/jej niechęć. Bo stary człowiek tez nie l
                              > ubi zmian.

                              Dlaczego zatem chcesz "pomagac matce" wbrew jej jasno wyrazonej woli?
                              • milamala Re: Problem domowy z niesamodzielną dorosłą siost 07.01.11, 02:09
                                A widzisz Sabino, sek w tym, że ja nawet nie musze czekac na zmiane uczuć mamy, bo ona mi ich nigdy nie odmawiala. Nie jestem dzieckiem odrzuconym uczuciowo przez mame, a jedynie dzieckiem ktore obserwowalo niezdrową nadmierną opiekę skierowana na młodszą siostre. I to jest cały ambaras. Ona nie tylko się nie zmieni uczuciowo, ale wręcz nie musi, wręcz byłoby źle gdyby się zmieniła.
                                Dobrze by było gdyby zmieniła zachowanie i pozwoliła siostrze odejsc. Ale tego nie zrobi. Nie w tym wieku.

                                A o przysłowiu które podałaś nigdy nie słyszalam, i mam nadzieje, że nie istnieje ... i niektórzy jednak bedą sobie pomagać.
                                A dlaczego chce pomagać wbrewczyjejs woli? Bo się martwie. Bo widze, ze się zle dzieje. Czy jak Ci dziecko zacznie ćpać to nie zrobisz wszystkiego zeby u pomoc, nawet wbrew jego woli?
                                Dziwie sie, że ktoś się dziwi.
                                • sabinac-0 Re: Problem domowy z niesamodzielną dorosłą siost 07.01.11, 12:46
                                  milamala napisała:

                                  > Nie jestem dzieckiem odrzuconym uczuciowo p
                                  > rzez mame, a jedynie dzieckiem ktore obserwowalo niezdrową nadmierną opiekę ski
                                  > erowana na młodszą siostre.

                                  I wciaz ma z tego powodu zadre pomimo uplywu lat.

                                  > Dobrze by było gdyby zmieniła zachowanie i pozwoliła siostrze odejsc. Ale tego
                                  > nie zrobi. Nie w tym wieku.
                                  >
                                  > A o przysłowiu które podałaś nigdy nie słyszalam, i mam nadzieje, że nie istnie
                                  > je ... i niektórzy jednak bedą sobie pomagać.

                                  Istnieje.
                                  Widzisz, wcale nie oznacza ono, ze nie nalezy pomagac ludziom. Chodzi jedynie o to, by za owa pomoca nie kryla sie chec podporzadkowania sobie beneficjenta.

                                  Widzisz, Twojej mamie wydaje sie, ze pomaga Twojej siostrze, wrecz poswiecila zycie temu "pomaganiu". W rzeczywistosci dusi ja i nie pozwala dorosnac, ale gdzies w glebi o to jej chodzi - by siostra nie dorosla i nie zaczela zyc sama, bo wtedy przestanie potrzebowac pomocy i Twoja mama musialaby zajac sie soba.
                                  Ty zas zaczynasz robic to samo z mama - chcesz jej "pomoc", a w rzeczywistosci przywiazac do siebie przekonujac ze "powinna odpoczac" i robiac za heroiczna wybawicielke od "zlej" siostry.

                                  Najgorzej wychodzi na tym siostra, bo za mamine uczucia placi utrata wolnosci. Jesli tkwi przy mamie, slyszy, ze jest niesamodzielna i "wykorzystuje stara matke, ktora sie dla niej tak poswieca", jesli sie wyrwie uslyszy, ze jest egoistka i "porzucila stara matke, ktora sie dla niej tak poswiecila", dziewczyna jest w pulapce.

                                  > A dlaczego chce pomagać wbrewczyjejs woli? Bo się martwie. Bo widze, ze się zle
                                  > dzieje. Czy jak Ci dziecko zacznie ćpać to nie zrobisz wszystkiego zeby u pomo
                                  > c, nawet wbrew jego woli?
                                  > Dziwie sie, że ktoś się dziwi.

                                  Ano, dziwie sie, bo wiem dobrze, czym sie konczy np. leczenie cpuna czy alkoholika wbrew jego woli.

                                  Na pewno jest bardzo bolesne patrzec jak wlasne dziecko robi sobie krzywde, ale chyba najtrudniejsze w rodzicielstwie jest uszanowanie wolnosci potomka, gdy zaczyna dorastac i samodzielnie myslec, nawet gdy mysli zupelnie inaczej niz my.
                                  Inaczej konczy sie tak, jak skonczylo sie "pomaganie" Twojej siostrze.

                                  Jesli chcemy pomoc komus (a nie swojemu ego), nie mozemy traktowac go jak male, glupiutkie dziecko, ktoremu chcemy zrobic dobrze bo jestesmy madrzejsi i wiemy lepiej co jest dla niego wlasciwe.
                                  • milamala Re: Problem domowy z niesamodzielną dorosłą siost 07.01.11, 14:40
                                    Oj kobito z zadrą. Nie kazdy jest Tobą. Nie kazdy ma Twoje problemy i podziela Twoje odczucia. Warto to zrozumieć, jak chce sie poprawić realcje z mamą.
                                    Pozdr.
                                    • sabinac-0 Re: Problem domowy z niesamodzielną dorosłą siost 08.01.11, 18:16
                                      milamala napisała:

                                      > Oj kobito z zadrą (...)

                                      Widze, ze probujesz dowartosciowac sie moim kosztem. Daj Ci Boze, mnie nic od tego nie ubedzie. :)
                                      • to.niemozliwe Re: Problem domowy z niesamodzielną dorosłą siost 08.01.11, 19:43
                                        Przeczytalem jeszcze raz caly watek. To co robi milamala, to mi wyglada na podrecznikowy przyklad projekcji. Jestem zdumiony...wypisz, wymaluj jak z definicji.
                                        • sabinac-0 Re: Problem domowy z niesamodzielną dorosłą siost 09.01.11, 13:05
                                          to.niemozliwe napisał:

                                          > Jestem zdumiony...wypisz, wymaluj jak z definicji
                                          > .
                                          No wiesz, z czegos te definicje sie wziely...
    • ostryga11 Re: Problem domowy z niesamodzielną dorosłą siost 03.01.11, 22:42
      Myśle, że tutaj chyba trzeba po prostu z tym się pogodzić i już. Ja się pogodziłam. Moja siostra ma 36 lat i nadal pozostała nastolatką. Kilka lat temu rozwiodła się z mężem (raczej bez wyraźnej przyczyny), a ponieważ koniecznie chciała zatrzymać dom cała rodzina pomogła jej w spłacie męża. Teraz w opiece nad synkiem pomagają jej rodzice, mama także gotuje dla niej i dla siostrzeńca, podaje jej obiad pod nos, zmywa po niej, martwi się, czy starcza jej pieniędzy, finansuje remont, tata odsnieża jej przed domem i jest na każde zawołanie, śrubke przykręci, samochód naprawi etc. Próbowałam tłumaczyć, że jest dorosła i wszyscy powinniśmy jej dorosnąć pozwolić, a przede wszytskim dać odczuć konsekwencje postepowania i wyborów, ale teraz już przestałam. Prawdopodobnie rodzicom jest taka forma związku i opieki do czegoś potrzebna i tyle. Mnie dali dorosnąć, nie martwią się o mnie, raczej mądrze wspierają, a jej nie i tyle. Czasem mam wrażenie, że ona to wykorzystuje, ale częściej myslę, że taki układ im wszystkim odpowiada. I cieszę się, że je zdołałam zasmakować dorosłości, a moja siostra wciąż boryka się z problemami nastolatki typu "Jak wyglądam" i "nikt mnire nie kocha, nikt mnie nie lubi". Ja tego na pewno zmienić nie zdołam, mogę tylko obserwować, a w razie konieczności wesprzeć ( bo niestety i mnie rodzice jakoś skazili tym poczuciem, że trzeba się nią opiekować)
      • milamala Re: Problem domowy z niesamodzielną dorosłą siost 03.01.11, 23:46
        Skad ja to znam. Rany. Wiesz masz racje, chyba Twoim rodzicom i mojej matce ten specyficzny rodzaj "pomocy" jest do czegoś potrzebny.
        Od rodziny wiem, że moja matka "musiała" pomagać siostrze, bo ta była zawsze bardziej tępa. Ale ta dziewczyna skończyła studia ekonomiczne, moze nie na piątkach, ale skończyła. Więc nie wiadomo jak to z tą "tępotą" było na prawdę. A teraz matka boi się, że zostanie sama. Do mnie sie nie przeprowadzi, bo za daleko. W domu (zresztą własnym) pozostać zatem musi, choćby kosztem własnego zdrowia.
        Czasem sobie myśle, ze jesli ktoś robi z własnego dziecka inwalidę ... aby nie zostać samemu na starość, to czy można nazwać to miłością.
        Powiem Ci szczerze, że ja ciesze się, że jestem totalnie inna, że moje zycie jest inne. Jak jade do rodzinnego domu to wracam z depresją od tej ciasnoty, brudu, smutku. Czuje taka niewyobrazalna uglę jak wracam w swojego jasnego, czystego, spokojnego domu i Bogu dziękuje, że to nie ja byłam adresatką tej "matczynej pomocy".
        Ale mi jej mimo wszystko żal. Jak patrze na te powykręcane chorobą ręce, które muszą wszsytko zrobić to mi sie serce kraje.
        • voxave Re: Problem domowy z niesamodzielną dorosłą siost 04.01.11, 02:13
          jeśli wtym domu jest brudno i zaniedbanie to może zawiadomić miejscową Opieke Społeczną---on i sa fachowcami powinni rozpoznac jak siostrze udzielić wsparcia---obca osoba wiele może zdziałać---samo finansowanie nie załatwia sprawy----spokojne sumienie mozna mieć tylko jesli zrobiło sie wszystko co możliwe
          • milamala Re: Problem domowy z niesamodzielną dorosłą siost 04.01.11, 16:08
            Nie, do tego stopnia, ze aż trzeba by było wzywać służby to brudno nie jest. Coś tam ta mama jeszcze robi.
            Wiem, ze finansowanie nie załatwia sprawy, to to a niestety doskonale wiem. Lepiej niz ktokolwiek.
        • ostryga11 Re: Problem domowy z niesamodzielną dorosłą siost 04.01.11, 09:34
          U nas też zawsze było, że siostra "jest mniej zdolna" (? - studia skończyła bez problemu), " bardziej wrażliwa" (wg. mnie raczej bardziej dziecinna), "źle wyszła za mąż" (wg. mnie nie wyszła za mąż źle, tylko w związku trzeba umieć tez dawać, ale to juz moja opinia...) i dlatego "trzeba się nią zająć" - bo "ty jesteś taka samodzielna, masz dobrego męża i sobie poradzisz". Na szczęście udało się, że siostra nie mieszka z rodzicami (nota bene bardzo pomogli przy budowie jej domu i pomagają nadal finansowo), więc w domu rodzinnym jest czysto i zadbanie, ale mama gotuje i robi zakupy na co dzień (bo wiesz, ona pracuje do późna, to co by tam miala jeszcze po popludniu gotować dla siebie i małego - jakoś mnie nikt nie pyta jak ja to robie, że pracując gotuję dla piecioosobowej rodziny i opiekuję sie trójka dzieci, ale to drobiazg...) Na dodatek mama gotuje to co lubi siostra (wiesz, w niedzielę jej nie będzie to mogę ugotować to, co tata lubi...). Po posiłku podanym na stół mama sama sprząta (bo w swojej kuchni każdy najlepiej sam...), a jak miala iść do cioci na imieniny to usiłowała się wymówić, że siostra wraca z pracy o 17 to musi jej obiad podgrzać (przypominam, że siostra ma lat 36 a nie 6!). Wtedy sie wkurzyłam naprawdę i zmusiłam ją , by poszła - i jakoś okazało się, że siostra potrafi sobie podgrzać to co w garnkach stało.
          Spotykam się z rodzicami na co dzień, mieszkamy blisko siebie, ale teraz już przestałam sie wtrącać. Tak jak napisałam wczoraj - chyba im wszystkim ten układ odpowiada. Narazie rodzice sobie radzą i z domem, i z opieką nad siostrzeńcem (mały jest u nich po szkole albo przed, bo siostra popołudniami pracuje, ja też staram się go brać do siebie, by rodzice odpoczęli), ale kiedy zauważę, że opieka nad rodziną siostry ich zaczyna przerastać wkroczę zdecydowanie. Pomagają jej finansowo, narazie moga sobie na to pozwolić i chyba wydaje im się, że dopóki siostra jest sama to mają taki obowiązek, ale też mam zamiar wkroczyć, kiedy zacznie być to dla nich uciążliwe, np.kosztem ich wakacji. i myślę, że nic więcej nie da sie zrobić. Tobie chyba też poradziłabym, by nabrać trochę dystansu - widac tak im dobrze. Trzeba życ swoim życiem i starać się nie popelnić takiego błędu przy własnych dzieciach.
          Tak sobie teraz jeszcze pomyslałam, że w tej całej sytuacji najbardziej chyba złości mnie to, że siostra wcale nie poniosła żadnych konsekwencji swojej decyzji o rozwodzie. To klasyczna sytuacja zjeść ciastko i je mieć. Bo zyskała wolność , a nie zapłaciła za to żadnej ceny , w spłacie szwagra pomogliśmy wszyscy, opiekę rodziców ma tak jak kiedyś miała opiekę męża, pomoc w sprawach codziennych jw., opiekę nad dzieckiem zamiast męża pomagają jej sprawować rodzice etc. Czli tylko biorę, a daję niewiele. Mówi sie, że ludzie po rozwodzie dojrzewają, a ja mam wrażeniem,że u mojej siostry nastapił całkowity regeres do nastolęctwa. Ale co tam - nie mój to problem.... Acha - milamala - jak chcesz to napisz do mnie na maila gazetowego... Pozdrawiam i zyczę dużo dystansu...
          • 44r44 Re: Problem domowy z niesamodzielną dorosłą siost 05.01.11, 00:47
            Milamala napisała:

            "Czasem sobie myśle, ze jesli ktoś robi z własnego dziecka inwalidę ... aby nie zostać samemu na starość, to czy można nazwać to miłością. "


            W tym zdaniu zawarłaś całą istotę problemu.


            Ale po kolei.

            Podobny i zarazem niepodobny problem znam.

            Przez lata trwał, chodź wiele osób go widziało i nikomu nie chciało się interweniować (nielicząc jednej osoby, która dosyć nieudolnie coś tam próbowała).

            Późno i nie chce mi się o tym pisać.

            Co do Twojego problemu, to żeby go rozwiązać, to trzeba najpierw właściwie ocenić sytuację.

            Ofiarą jest Twoja siostra a także w dłuższym okresie może być jej dziecko.
            Toksycznym rodzicem jest Wasza matka.

            Pomocy potrzebuje Twoja siostra i jej dziecko.
            Twoja siostra w wieku 35 lat, ze swoim wykształceniem będzie miała trudności ze znalezieniem pracy.
            Pomijając, że dla potencjalnego pracodawcy będzie dziwną osobą, to wszędzie będzie miała za konkurencję osoby mające większe szansę na otrzymanie pracy niż ona.
            Praktycznie jest już skazana na kiepską emeryturę.
            Jej dziecko jeśli będzie nadal wychowywane w nieadekwatnej rodzinie będzie miało w życiu pod górkę. I to pewnie od przedszkola. Nie pytaj się skąd to wiem.

            Moim zdaniem do rozwiązania problemu są konieczne dwie rzeczy:
            Wyrwać siostrę z toksycznych objęć tzw matki.
            Czyli np bardzo dobrym pomysłem jest załatwienie mieszkania komunalnego dla siostry. Nie żeby ulżyć matce ale żeby ratować siostrę i jej dziecko.

            Jak chcesz kogoś zabierać do siebie, to zabierz siostrę, jej męża i dziecko. Załatw im pracę.

            Drugim problemem jest wizja świata jaką ma ukształtowana w swojej głowie Twoja siostra.
            To jest jakiś zlepek różnych urazów, lęków, przekonań, pseudofilozofii i czort wie czego jeszcze. Klejem dla tego wszystkiego jest Wasza matka.
            To trzeba rozbić.
            Może do zrobić dobry psychoterapeuta.
            Może teoretycznie zrobić to nawet sama siostra.
            Jak skończyła studia to znaczy, że umie czytać. Trzeba by tylko podsunąć jej parę lektur z zakresu psychologii.
            I porozmawiać z nią, w sposób, który skłoni ją do przewartościowania jej życia.
            Być może pomocna byłaby tu alternatywna historia. Czyli jak potoczyłoby się jej życie gdyby miała matkę. Czyli osobę, która dba o to, żeby jej dziecko było samodzielne. W ilu sytuacjach w przeszłości mogłaby zachować się inaczej, jak odmiennie wyglądałoby jej życie.


            Ps. Zamiast znowu bronić matki, przemyśl to co napisałem.
            I zastanów się co napisali o Tobie to.niemożliwe oraz dzanky. Wbrew pozorom tam jest trochę a może nie tylko trochę .



            • 44r44 Re: Problem domowy z niesamodzielną dorosłą siost 05.01.11, 13:24
              Ostatnie zdanie powinno wyglądać tak:

              "Wbrew pozorom tam jest trochę a może nie tylko trochę prawdy."
              Tak to jest jak się pisze po północy.

              I jeszcze jedno. W rodzinach często jest cykliczność. Postawy, wzorce, zachowania są przenoszone z pokolenia na pokolenie.
              To znaczy, że Twoja siostra, być może, będzie starała się zrobić ze swojej córki inwalidę. Tak jak z niej zrobiono. Dla niej będzie to tylko matczyna miłość.
            • milamala 44r44 05.01.11, 16:06
              Bardzo powaznie wzięłam pod uwagę Twoją wypowiedź.
              Powiem więcej masz bardzo dużo racji. Sama swojego czasu myślałam o załatwieniu szwagrowi wyjazdu za granicę. Niestety całej rodziny nie sprowadze, po pierwsze nie mieszkam w pałacu, tylko w zwykłym domu jednorodzinnym, który jest wystarczająco przestrony - ale dla jednej rodziny a nie dwóch, zwłaszcza przy wysokim ryzyku, że ta druga rodzina się może jednak nieusamodzielnić. A taka szlachetna to nie jestem, aby zrobić sobie ten sam sajgon, który jest w domu rodzinnym. Nie mam też ani siły , ani ochoty przejmować opieki nad siostra od mamusi.
              Odeszłam od pomysłu sprowadzenia szwagra, bo pomyslałam, że to jeszcze jedyny człowiek w tym domu, który pomoże mamie, zajmie sie dzieckiem, czasem coś posprząta czy ugotuje. Jak matka zostanie sama z córką i wnuczką to niechybnie wykorkuje.
              Jesli natomiast sprowadze sobie zamiast szwagra moją siostrę, to niestety sprowadze sobie kolejne dziecko.

              Nigdy nie pomyslałam o siostrze, ze jest ofiarą, moze to mój błąd. Ale nawet jesli jest ofiarą, to trudno, świata nie zbawie.
              Tak jak pisałam w pierwszym poście o mieszkaniu komunalnym z siostrą rozmawiałam. Ale bez entuzjazmu z jej strony. Po pierwsze nie dam rady jej tego załatwić - bo nie mam takich możliwości, nie dam rady nawet za tych oficjalnie chodzić, bo mieszkam 2 tyś. km. od niej. Sama musi to zrobić. Ja jej poddałam tylko pomysł.

              Nie mów też, że bronie matki, bo nawet sam przytoczyłeś fragment mojej wypowiedzi, kwestionującej jej rzekomą miłość do siostry. Nawet w pierwszym poście napisałam, że matka sobie na to co ją spotkało sama zasłuzyła.
              Nie chce mi sie już poraz enty komentowac tej zabawy w małego psychologa na temat mojego stosunku do matki. Na prawdę, ludzie, takie sprawy załatwiajcie we własnej rodzinie (a widze, że oj sporo tego), nie rzutujcie tego na innych.
              Jesli ktos chce poczuć sie na forum psychologiem to niech to robi odrobine bardziej profesjonalnie i wie, że ... nie diagnozuje sie na odległość osoby, której się nie zna.
              • 44r44 Re: 44r44 06.01.11, 23:59
                Pewne wyjaśnienie.
                W świecie zwierząt, to jest często tak:
                Para się spotyka ,dochodzi do tego co dochodzi, zakładają gniazdo, obydwoje zapierniczają wokół młodych, karmią, później uczą jak zdobyć pożywienie czy uniknąć niebezpieczeństwa. Dają, jak trzeba "kopa" żeby opuściło "gniazdo" i zdrowy cykl powtarza się w następnym pokoleniu.

                W świecie ludzi jest to trochę bardziej skomplikowane. Rodzice powinni zadbać o prawidłowy rozwój fizyczny, intelektualny i emocjonalny swojego potomstwa.

                Jak jakiś rodzic tego nie robi, a ktoś martwi się o niego, a nie o jego córkę i wnuczkę, to odbieram to jako obronę.
                Może nie najlepsze słowo.

                Powtórzę jeszcze raz, w tym przypadku należy martwić się o Twoją siostrę i jej dziecko.
                Trzeba by wyrwać córkę z objęć matki, rozbić jej dotychczasowy sposób myślenia, tak żeby jej dziecko miało samodzielną matkę i żyło w rodzinie, która byłaby dla niego zdrowym wzorcem.

                Może jestem trochę przewrażliwiony bo mieszkam w uboższej części dużego miasta i widzę co się czasami dzieje z młodymi ludźmi, z nieadekwatnych ubogich rodzin.

                Dwie uwagi, do tego co już napisałaś.
                Siostra nie chce mieszkania komunalnego, matka nie chce przyjechać do Ciebie.
                Przypuszczam, że jakby wygrały w totka kupę kasy, też by nadal mieszkały razem.
                To jest jakaś silna więź.

                Siostra skończyła ekonomię, to nie są studia hobbystyczne. Takie studia kończą osoby, które chcą w życiu robić kasę.
                A siostra żyje tak, jak by chciała być ubogą świętą.
                Coś mi tu nie gra.
                To był jej wybór? Ona chciała studiować? Chciała ekonomię studiować?

                Mniejsza o to.

                W przeciwieństwie do większości wypowiedzi, uważam, że trzeba interweniować. Przede wszystkim ze względu na dzieciaka, który powinien mieć normalnie funkcjonującą rodzinę. Powinien mieć możliwość zaprosić kogoś do czystego domu, mieć kieszonkowe na lody czy kino. A jak będą problemy z nauką, to żeby rodzice załatwili korepetycje (choćby jakiegoś studenta) czy też kurs języka obcego (w polskich szkołach nadal uczą kiepsko).

                Uważam, że dobrze jakbyś poczytała coś z psychologi na temat rodziny, etapów rozwoju, toksycznych rodziców.
                Skontaktowała się z osobami z rodziny, czy znajomymi którzy mogliby być pomocni.
                Dobrze byłoby wiedzieć czy jest jakiś dobry psycholog czy psychoterapeuta, w miejscowości, gdzie mieszka siostra, lub nieopodal.

                Przyjechać do Polski pogadać z matką, szwagrem. Dobrze jakby chociaż nie przeszkadzali.
                Następnie pogadać z siostrą.
                Może mógłby w tym wziąć udział, ktoś do kogo oni mają zaufanie (z rodziny).
                Zaproponować siostrze psychologa/psychoterapeutę.
                Siostra, prawie na pewno, zareaguje tak jak Ty, w swoich postach na forum.

                I pewni nic z tego nie wyjdzie.
                Ona ma ukształtowaną postawę przez lata. Tego nie da się rozbić jedną rozmową, nawet jakbyście całą noc gadały.

                Ale poza świadomością, że zrobiłaś co mogłaś, będzie jeszcze jedno.
                Jak pojawi się kryzys w tej rodzinie, to będzie wiadomo co należy zrobić.
                Tylko trzeba otwarcie powiedzieć co jest źle, dlaczego i jak to zmienić.
                Bez krytykanctwa, drwin, wywyższania się.
                Być może, że jeśli pomocy odmówi Twoja siostra, to będzie potrzebować jej dziecko.
                • milamala Re: 44r44 07.01.11, 01:53
                  Ja się z Tobą zgadzam, masz racje, dobrze by było jakby siostra wyrwała się z objęć matki. Tak mówią też wszyscy w rodzinie i mojej i męża. Tylko, że ja jej nie sprowadze do siebie. Bo musiałabym się nią opiekować jak matka. A ja mam sie kim opiekować.
                  Ona musiałaby się sama wyprowadzić np. do tego mieszkania komunalnego, o które wcale nie zamierza się starać. Powiem Ci szczerze, że jeśli mam ją wziąć do siebie, to wole zostawić tą rodzine i zając sie własnym życiem. Nawet sama nierealna myśl, że mogłabym ją wziąć do siebie powoduje u mnie paniczny strach. Nie jestem aż tak silna.
                  Prędzej za pare lat gdy siostrzenica dorośnie, jej pomogę. To w końcu też jest wyjście. Zostawie już moją siostrę w objęciach mamusi, a postaram się wyprowadzić kiedyś małą na świat.
                  Pomysle jeszcze nad ew. terapeutą, bo niestety pomoc rodziny, w tym szczególnie siostr matki, które próbowały przez lata z nią rozmawiać nie przynosi żadnych efektów, poza tym, że matka sie na nie cyklicznie obraża.
                  Pozdr.
                  • leda16 Re: 44r44 07.01.11, 10:53
                    milamala napisała:


                    > Prędzej za pare lat gdy siostrzenica dorośnie, jej pomogę. To w końcu też jest
                    > wyjście...postaram się wyprowadz ić kiedyś małą na świat.


                    Oczywiście, może chociaż za parę lat uda się wydrzeć siostrze dziecko i ustawić tak, jak Tobie pasuje, oderwać od rodziny zniszczyć jej więzi uczuciowe z rodzicami i babcią.


                    > Pomysle jeszcze nad ew. terapeutą,


                    Dla siebie. Przepracuj na psychoterapii własne dzieciństwo, bo najwyraźniej masz z tym problem. Zmień swoje życie, zamiast wbrew zainteresowanym grzebać w ich życiu z którego są zadowoleni.


                    poza tym, że matka sie na nie cyklicznie obraża.



                    A Ty uporczywie nie dopuszczasz do świadomości, że matce Twoja wizja po prostu nie odpowiada.
                    • milamala leda 07.01.11, 14:43
                      Czy ja z tobą rozmawiam obłąkana kobieto?
                      Popros pana doktora o mocniejsze leki, to może ci ulży. Zmien tez forum na "psychiatria".
                      • leda16 Re: leda 07.01.11, 20:48
                        milamala napisała:

                        > Czy ja z tobą rozmawiam obłąkana kobieto?
                        > Popros pana doktora o mocniejsze leki, to może ci ulży. Zmien tez forum na "psy
                        > chiatria".



                        Ha, ha, widać trafiłam w sedno zawistna frustratko.
                        • to_ja_witch Re: leda 07.01.11, 22:01
                          Ledo, tak między nami to muszę Ci powiedzieć, ze niepokoję się coraz bardziej o Twój poziom agresji w stosunku do innych ludzi. Żartowałyśmy sobie i było czasem fajnie ale chyba czas skończyć te wygłupy. Ja bynajmniej postanowiłam się zmienić i nie obrażać już innych i Tobie również to polecam.
                          • to.niemozliwe Re: leda 07.01.11, 22:37
                            Trzymam kciuki za postanowienie. :-)
          • milamala Re: Problem domowy z niesamodzielną dorosłą siost 05.01.11, 15:41
            Ostrygo napisze, dzięki. Widzę, że trzeba samemu pewne rzeczy przeżyć zeby zrozumieć. Jak sie czegoś nie doświadcza, tak jak pozostali forumowicze, którzy na swój sposób starali mi sie pomóc, to niestety kończy się to na psychologizowaniu na temat własnych problemów.
        • leda16 Re: Problem domowy z niesamodzielną dorosłą siost 06.01.11, 23:37
          milamala napisała:

          >A tera
          > z matka boi się, że zostanie sama.


          A Ty jak widać uważasz, że psychiczny komfort życia matki w wysprzątanym ale grobowo cichym i pustym domu będzie wyższy. I ignorujesz afiliacyjne potrzeby matki, która pewnie lepiej wie, czego chce. Sama chciałabyś dyrygować i układać życie domownikom. Infantylizujesz matkę próbując narzucić jej własny model życia


          Do mnie sie nie przeprowadzi, bo za daleko.


          A poza tym Ty pewnie pracujesz, mąż też, dzieci (o ile je masz) w szkole, zintegrowane ze swoim nowym środowiskiem, dom sprzątnięty. Matka będzie się tam plątać po pustych pokojach i nudzić. Ani odezwać do nikogo, bo obcego języka już się nie nauczy, w TV po ichniemu gadają, w radiu też, na ulicy, w sklepie...A Tobie pasuje bezduszna wizja zamknięcia jej za życia w grobie, odizolowania od znanego środowiska, uzależnienia od siebie.


          > W domu (zresztą własnym) pozostać zatem musi,


          A nawet chce, ale czemu Ty despotko nie uszanujesz tej decyzji to już na prawdę nie pojmuję.

          choćby kosztem własnego zdrowia.


          Na starość każdemu zdrowie szwankuje. Temu w slumsie i temu w pałacu. A suplementy diety matce wysyłasz, lekarstwa i ładne ciuchy. Tego przecież siostra nie drapnie.

          > Czasem sobie myśle, ze jesli ktoś robi z własnego dziecka inwalidę ... aby nie
          > zostać samemu na starość, to czy można nazwać to miłością.

          Zazdrościsz siostrze miłości matki? Bo to jest stwierdzenie ni w pięć ni w dziewięć w świetle tego, o czym zapewniasz wyżej. Jakież to inwalidztwo nie pracować i wychowywać dziecko? Setki tysięcy kobiet na świecie robi dokładnie to samo i nikomu nie przyszłoby do głowy nazwać je inwalidkami. A że siostra flejtuch? Za to też w Polsce rent inwalidzkich nie dają :).

          > Powiem Ci szczerze, że ja ciesze się, że jestem totalnie inna, że moje zycie je
          > st inne.

          To dlaczego obłudnie udajesz troskę o matkę a tak na prawdę chciałabyś się na niej zemścić za pomaganie siostrze - odebrać jej najbliższych, zniszczyć sens życia, wyścigać siostrę z mężem i wnuczką jak najdalej od niej, skazać na samotność w pustym domu?


          Jak jade do rodzinnego domu to wracam z depresją od tej ciasnoty, brud
          > u, smutku.


          Przecież pisałaś, że to dom jednorodzinny. 4 osoby się w nim nie pomieszczą?! Może za ciasno jest tam Tobie, im najwyraźniej nie. Ani nie smutno. Wracasz z depresją, bo pewnie Twój dom jest smutny, cichy i pusty, chociaż czysty i bogatszy.



          > Ale mi jej mimo wszystko żal. Jak patrze na te powykręcane chorobą ręce, które
          > muszą wszsytko zrobić to mi sie serce kraje.


          A pralkę, suszarkę i glukozaminę matce przywiozłaś? Ręce powykręcane chorobą miał również słynny kardiochirurg prof Z.Religa. Zmarł też na raka, nie od pracy. Zmarł w rodzinie, nie w pustym domu. Tak, jak chce umrzeć Twoja matka.
    • friendii Re: Problem domowy z niesamodzielną dorosłą siost 05.01.11, 23:12
      Jeśli do rodziny odnosisz się tak samo, jak do forumowiczów, to nie dziwi mnie, że matka woli mieszkać z siostrą niż z tobą, a tobie dla świętego spokoju wciska kit, że nie chce się przeprowadzać :)))
      • milamala Re: Problem domowy z niesamodzielną dorosłą siost 05.01.11, 23:25
        Oj Friendii , Friendii, Friendii
        Mam pomysł, te moje obrzydliwe, paskudne i oburzające zachowanie, które wyczytałeś w moich postach możesz zawsze zgłosić do usunięcia.
        Ciekawa jestem efektów, pozdrawiam serdecznie i ... przepraszam za tą ostatnią obelgę pozdrowieniową.
      • to.niemozliwe Bingo! n/t 06.01.11, 04:05

    • pe.le Re: Problem domowy z niesamodzielną dorosłą siost 06.01.11, 12:24

      Rozwiązanie jest wg mnie proste.
      Zaproponuj mamie, że weźmiesz ją do siebie. Na jakiś czas, niezbyt krótki, ale oczywiście, nie musi być to na zawsze. Bez oceniania i pretensji do kogokolwiek. Jako zupełnie nowy temat. Mów, że za nią tęsknisz i chciałabyś takiego wspólnie spędzonego czasu.

      W ten sposób uzyskasz czas dla siebie i dla niej, na długie rozmowy, zbliżenie się. Zadbasz o mamę, odciążysz ją, zafundujesz jej może pewien rodzaj urlopu lub sanatorium. Jednocześnie siostra zostanie na jakiś czas sama ze wszystkimi problemami, które nagenerowała. Pamiętaj, żeby przed mamą nie krytykować jej, ale raczej mamę wysłuchać. Ona sama zrozumie co jest w tej relacji nie tak, zwłaszcza widząc różnice podczas pobytu u Ciebie.

      Jeśli zaś mama nie zechce do Ciebie przyjechać, lub będzie z tym przyjazdem zwlekać, daj jej czas i zapewnij, że zawsze może to zrobić. Możliwe, że sama myśl o tym, coś pomoże. I to chyba tyle. Dorośli ludzie muszą sami podejmować decyzje, a Ty nie bierz sobie na głowę ich problemów.

      Pozdrawiam
      • milamala Re: Problem domowy z niesamodzielną dorosłą siost 07.01.11, 14:49
        I powiem Ci Pele, że to jest jeszcze najbardziej realistyczna i mądra wizja. Byłby to rzeczywiście czas jej spokoju i czegos nowego. Była kiedys kobietą, która lubiła jeżdzic, poznawać nowe miejsca.
        Już od dawna namawiam mame, która się zgadza i chce spędzic u mnie wakacje, tylko nie może .... bo cyt. "a kto sie zajmie wnuczką". Tak to czasem bywa jak matka dziecka jest nieudolna.
        Ale bede ją dalej namawiać, bo też uważam, że nawet jak o nie pomoże, to choć mama sobie odpocznie.
        Pozdrawiam
        • loobie_witch Milamala 08.01.11, 20:53
          Wez to na zimna logike. Przeciez twoja siostra ma 35 lat i przez wszystkie te lata tak zostala uksztaltowana. Ona sie nie zmieni za przyczyna twojej incjatwy w tym kierunku. A gdyby sie zmienila, to w tym wypadku jaka by wywolalo to reakcje u twojej mamy?

          Mowisz mama ja taka nieudolna stoworzyla. I to jest najbardziej prawdziwe. Duzo rodzin w podobny sposob funkcjonuje. Ze zwlaszcza matki przywiazuja do siebie dzieci, ze zwyklego egoizmu, aby je miec blisko siebie.

          Jakies zmiany na serio nie stana sie proste i latwe w przeprowadzeniu. Napewno musi wydarzyc sie cos co wstrzasnie calymi filarami osobowsci twojej siostry aby cos moglo ulec zmianie. Tutaj wydaje mi sie nie twoja siostre nalezy zmieniac a Twoja mame - jej usluzny stosunek wobec twojej siostry.

          Napewno wyjazd i odpoczynek matki od tej rodziny moglby duzo jej dac do myslenia a i siostre zmobilizoac do doroslosci.
          • frog1 Re: Milamala 09.01.11, 14:26
            Zastanawiam się, dlaczego wszyscy w tym wątku przyjmują, że siostra autorki jest niesamodzielna z powodu rozpieszczenia przez mamę i potrzebuje przede wszystkim mobilizacji, kopa w dupę, itp.?
            Może ona ma jakieś deficyty albo zaburzenia, źle funkcjonuje w sytuacjach społecznych, a matka to zauważała i starała się ją chronić. Większość ludzi uważa, że jak ktoś był w stanie skończyć studia, to powinien umieć sobie radzić, a przecież na studiach spokojnie można być "dziwadłem" - liczą się zdolności intelektualne. Gorzej na rynku pracy - tu człowiek jest punktowany za osobowość.
            • milamala Re: Milamala 09.01.11, 15:34
              Frog; jedna siostra mojej mamy ma taką teorie, że moja mama dostrzegła w mojej siostrze zaburzenia i stara sie ją chronić. Może jest w tym jakieś ziarno prawdy, a moze nawet i całkiem duże ziarno prawdy.
              Faktycznie coś w tym jest, nie każdy kto miał same piątki odnosi sukces w zyciu zawodowym a i znam pare takich przypadków całkiem miernych kolegów/koleżanki, którzy teraz piastują całkiem wysokie stanowiska albo odnosza sukcesy zawodowe o które by ich nikt w okresie szkolnym nie podejrzewał. Do dziś mama wielki szacunek do kolegi, który chyba conajmniej dwa razy siedział w podstawówce, nawet nie wiem czy skończył zawodówkę a dziś jest właścicielem od lat dobrze prosperującej księgarni. Podziwiam, bo wiem, ze żaden tatuś czy wujek mu tego nie załatwił.
              Wracajac jednak do sedna.
              Tak czy inaczej nic sie z tym nie da zrobić. W każdym razie nie wiem czy istnieje na świecie jakaś córka/syn, który sobie skutecznie poradził w takiej sytuacji.
              • sabinac-0 Re: Milamala 09.01.11, 18:50
                milamala napisała:

                > W każdym razie nie wiem czy istnie
                > je na świecie jakaś córka/syn, który sobie skutecznie poradził w takiej sytuacj
                > i.

                Widzisz mila, przez nie wiem ile postow usiluje Ci dac do zrozumienia, ze mialam podobny problem i sobie poradzilam - ale Ty mi imputujesz nie wiadomo co i sie obrazasz, bo wyjscie z tej sytuacji okazalo sie inne niz bys chciala.

                Powtorze: wyjsciem nie jest zmienianie bliskich ani uszczesliwianie ich na sile, lecz wypisanie sie z tej calej gry.
          • milamala Re: Milamala 09.01.11, 15:25
            Loobie witch. Masz racje, niestety zdaje sobie z tego sprawę, była to chyba z mojej strony daleko posunięta naiwność myslec, że ktoś zna jakieś cudowne rozwiązanie... skoro takiego nie ma. Moja mama jest już za stara zeby zrozumieć (skoro za młodu nie rozumiała i nie chciała słuchać rodziny, bo tylko ona miała racje) a moja siostra też już młodziutka nie jest i nie umie żyć inaczej. Może nawet nie wie, że jest zdolna do innego życia.
            Tak jak mówisz, i tak jak powiedziała Ostryga muszę sie pogodzić z tym bo nie dam rady tego zmienic. W sumie to one są dorosłe. Ja nie jestem za nie odpowiedzialna.

            Wlaśnei jedynie licze na to że uda mi się w końcu namówić mame, żeby zostawiłą wnuczkę pod opieką siostry choćby na 2 tygodnie. Przynajmniej troche oddechu weźmie. Nic więcej nie zrobie.
            Pozdrawiam
            • to.niemozliwe Re: Milamala 09.01.11, 16:15
              Ok, a powiedz mi....wlasciwie, czy Twoja siostra, to Cie kiedykolwiek, tak sama z siebie pytala Cie o rade, albo, zebys jej cos poradzila? Ale w istotnej sprawie, nie przepisu na karpatke?
              • milamala Re: Milamala 09.01.11, 18:20
                To.niemożliwe dziękuje za pomoc, ale już starczy.
                Już nic nowego nie wymyślimy w kwestii rozwiązania problemu.
                Pozdrawiam
                • to.niemozliwe Re: Milamala 09.01.11, 20:16
                  Rozumiem Cie, przechodzilem przez takie rzeczy kilka razy. Jestes juz blisko.
                  Pozdrawiam serdecznie kończac swoj udzial w tym watku.
    • koala_tralalala Re: Problem domowy z niesamodzielną dorosłą siost 11.01.11, 23:20
      Potrafisz powiedziec DLACZEGO tak jest? Co jest przycznyna powstania, a teraz juz utrwalenia takich relacji w Twojej rodzinie? Bez tego z pewnoscia nie rozwiazesz tego wezla, bo rodzina zyje w symbiozie, chorej, ale oni chyba chca tak zyc.
      • milamala Re: Problem domowy z niesamodzielną dorosłą siost 13.01.11, 23:23
        Nie potrafie powiedzieć dlaczego tak jest. Masz racje, żyją sobie w chorej symbiozie. A ja jak widac nic nie zrobie, poza drobnymi czynnościami typu zaproszenie mamy na wakacje.
Pełna wersja