Skrzywdziłam kiedyś kogoś odrzuceniem

13.01.11, 23:51
Skrzywdziłam kiedyś kogoś odrzuceniem i podwójnym oszustwem w sprawach uczuciowych, co spowodowało długoletnie negatywne konsekwencje, które zaważyły poważnie na życiu co najmniej trzech osób, a tak naprawdę dla dużo większej ilości osób, które w jakiś sposób przewijały przez nasze życie.

Przez długie lata nie chciałam wziąć winy na siebie, obciążałam winą drugą stronę, potem próbowałam udowadniać, że wina leży po obu stronach.

Dziś widzę, że to ja byłam winna i chcę prosić o przebaczenie.
    • voxave Re: Skrzywdziłam kiedyś kogoś odrzuceniem 14.01.11, 03:00
      napisz o co biega,zawsze jest to wina obu stron,jesli piszesz to na stronie to chcesz aby wypowiedzieli się forumowicze
      • mona.blue Re: Skrzywdziłam kiedyś kogoś odrzuceniem 14.01.11, 07:01
        To zbyt osobiste i trudne, żeby opisywać na forum, szczególnie znając skłonność niektórych osób do obrzucania błotem.
        • cynta Re: Skrzywdziłam kiedyś kogoś odrzuceniem 14.01.11, 07:23
          Mona, widzac z Twoich rozlicznych watkow i wypowiedzi ze szukasz nowego formatu na zycie. Cudnie, tak trzymac. Jesli moge cos poradzic z wlasnego doswiadczenia w tym wzgledzie... Patrz do przodu, kazdy dzien jest nowym dniem i nowa rzeczywistoscia, poprzednich nie zmienisz a nastepnych moze nie byc. Skoncentruj sie na dzis, na Twoim samopoczuciu i postawie terazniejszej .... Jak czujesz ze Ci ciaza elementy z przeszlosci moze pozbycie sie ich poza rozumowo, czyli za pomoca bialej magii, odczynienia itp. technik bedzie latwiejsze i trwalsze?.. ja serio wbrew pozorom... pozdro
          • mona.blue Re: Skrzywdziłam kiedyś kogoś odrzuceniem 14.01.11, 07:43
            Dobrze mnie wyczułaś, faktycznie jest tak jakbym dostała drugą szansę od życia, czasami czuję się, jakbym znów miała 20 kilka lat i życie dawało mi znów szeroką perspektywę i dodatkowo mogę korzystać z mądrości płynącej z doświadczenia zdobytego przez te lata.

            Co do przeszłości to ma ona ścisły związek z teraźniejszością - żeby pójść dalej powinno dojść do wybaczenia win i pojednania - inaczej nie da rady.

            Dzięki za dobre chęci, ale żadnej magii nie uznaję - to przeciwne Bogu.
            Bóg daje pozwala się jednać, przebaczać sobie, uzdrawiać przeszłość.
            • cynta Re: Skrzywdziłam kiedyś kogoś odrzuceniem 14.01.11, 08:22
              mona.blue napisała:

              > Dzięki za dobre chęci, ale żadnej magii nie uznaję - to przeciwne Bogu.
              > Bóg daje pozwala się jednać, przebaczać sobie, uzdrawiać przeszłość.


              Wszystko jest Nim a On jest wszystkim.... :)
              • mona.blue Re: Skrzywdziłam kiedyś kogoś odrzuceniem 14.01.11, 08:46
                cynta napisała:

                > mona.blue napisała:
                >
                > > Dzięki za dobre chęci, ale żadnej magii nie uznaję - to przeciwne Bogu.
                > > Bóg daje pozwala się jednać, przebaczać sobie, uzdrawiać przeszłość.
                >
                >
                > Wszystko jest Nim a On jest wszystkim.... :)

                No nie, On to On, my to my.
                • ka.rp Re: Skrzywdziłam kiedyś kogoś odrzuceniem 14.01.11, 10:15
                  Jest jeszcze diabeł.

                  Jeśli się kogoś skrzywdziło, to nie można tego niestety zatrzymać ani odkręcić. Zło jest jak pędząca po stromym stoku kamienna lawina. Karę poniosą dzieci do trzeciego i czwartego pokolenia.

                  Pan nierychły do gniewu i bardzo łaskawy przebacza winę i występek, choć nie pozostawia bez kary, lecz za winę ojców nawiedza synów do trzeciego i do czwartego pokolenia. 4Moj. 14:18
                • cynta Re: Skrzywdziłam kiedyś kogoś odrzuceniem 14.01.11, 14:48

                  > > Wszystko jest Nim a On jest wszystkim.... :)
                  >
                  > No nie, On to On, my to my.

                  A moze nie? a moze "na obraz i podobienstwo moje" oznacza ze kazdy z nas ma czastke Jego w nas? Bo coz innego by oznaczalo? Nie jestesmy od niego osobni.... wszedzie jest, w Twoim nieplacacym alimentow mezu tez :) i w kazdym z nas.... chyba w Ledzie tez..... :)
                  • mona.blue Re: Skrzywdziłam kiedyś kogoś odrzuceniem 14.01.11, 21:11
                    cynta napisała:

                    >
                    > > > Wszystko jest Nim a On jest wszystkim.... :)
                    > >
                    > > No nie, On to On, my to my.
                    >
                    > A moze nie? a moze "na obraz i podobienstwo moje" oznacza ze kazdy z nas ma cza
                    > stke Jego w nas? Bo coz innego by oznaczalo? Nie jestesmy od niego osobni.... w
                    > szedzie jest, w Twoim nieplacacym alimentow mezu tez :) i w kazdym z nas.... ch
                    > yba w Ledzie tez..... :)

                    Przebywa w nas poprzez swoją łaskę, ale nie jest nami. Podtrzymuje nasze życie - każdego z nas, daje nam łaskę uswięcającą dla osób po spowiedzi i komunii oraz łaskę zjednoczenia, dla tych, którzy bardzo daleko zaszli na Jego drogach.
                    • cynta Re: Skrzywdziłam kiedyś kogoś odrzuceniem 14.01.11, 22:11
                      mona.blue napisała:

                      > Przebywa w nas poprzez swoją łaskę, ale nie jest nami. Podtrzymuje nasze życie
                      > - każdego z nas, daje nam łaskę uswięcającą dla osób po spowiedzi i komunii ora
                      > z łaskę zjednoczenia, dla tych, którzy bardzo daleko zaszli na Jego drogach.

                      Hummm.... zbyt "koscielna" ta definicja dla mnie. Ja od tej instytucji staram sie trzymac daleko... nauczona doswiadczeniem...
                      ale milo sie gawedzilo... ;)
                      • mona.blue Re: Skrzywdziłam kiedyś kogoś odrzuceniem 15.01.11, 00:11
                        cynta napisała:

                        > Hummm.... zbyt "koscielna" ta definicja dla mnie. Ja od tej instytucji staram s
                        > ie trzymac daleko... nauczona doswiadczeniem...
                        > ale milo sie gawedzilo... ;)

                        Więc może tak - jest w nas, w relacji z nami, ale nie jest nami :)
                    • kanciasta Re: Skrzywdziłam kiedyś kogoś odrzuceniem 16.01.11, 10:21
                      mona.blue napisała:

                      > Przebywa w nas poprzez swoją łaskę, ale nie jest nami. Podtrzymuje
                      > nasze życie - każdego z nas, daje nam łaskę uswięcającą dla osób
                      > po spowiedzi i komunii oraz łaskę zjednoczenia, dla tych, którzy
                      > bardzo daleko zaszli na Jego drogach.

                      Myślę, że dużo prościej brzmi: i odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom.
                      Tobie brakuje tego odpuszczenia Twoim winowajcom,
                      a właściwie jednemu: sobie.
                      To wymaga pokory, takie uznanie faktu, że nie jest się lepszą od innych,
                      że się kogoś krzywdziło, świadomie krzywdziło. A jeszcze większej
                      pokory wymaga wybaczenie tego sobie. I...zaczęcie wszystkiego od nowa.
                      Dopóki żyjesz - masz szansę robić wiele dobrego. Nie marnuj tej szansy
                      ciągłym rozpamiętywaniem przeszłości.
                      • mona.blue Re: Skrzywdziłam kiedyś kogoś odrzuceniem 16.01.11, 18:38
                        Nie wydaje mi się, żeby krzywdziła kogoś świadomie, wydaje mi się raczej, że był to wynik mojej lekkomyślności i braku odwagi przyznania się do własnych uczuć i zaryzykowania odrzucenia oraz głupota.
                        • kanciasta Re: Skrzywdziłam kiedyś kogoś odrzuceniem 16.01.11, 20:53
                          mona.blue napisała:

                          > Nie wydaje mi się, żeby krzywdziła kogoś świadomie, wydaje mi się
                          > raczej, że był to wynik mojej lekkomyślności i braku odwagi przyznania
                          > się do własnych uczuć i zaryzykowania odrzucenia oraz głupota.

                          To nic nie da. Biczujesz się, potem niby usprawiedliwiasz, ale cały czas w tym tkwisz. To nie na forum masz się przyznać do świadomego (nie mylić z premedytacją) krzywdzenia.
                          To nie spowiedź pierwszych chrześcijan. Masz stanąć w prawdzie sama przed sobą,
                          uznać to i wtedy sobie wybaczyć. I już do tego nie wracać, w sensie: nie rozpamiętywać minuta po minucie co Ty jemu a co on Tobie i jak Ty mogłaś a jak on mógł i kto kogo bardziej skrzywdził. Wyzerować licznik i zacząć od nowa.
                          • mona.blue Re: Skrzywdziłam kiedyś kogoś odrzuceniem 16.01.11, 21:10
                            Dlaczego uważasz, że krzywdziłam świadomie?
                            • kanciasta Re: Skrzywdziłam kiedyś kogoś odrzuceniem 16.01.11, 21:28
                              Bo tylko wtedy człowiekiem tak strasznie rzuca.
                              • mona.blue Re: Skrzywdziłam kiedyś kogoś odrzuceniem 16.01.11, 23:51
                                kanciasta napisała:

                                > Bo tylko wtedy człowiekiem tak strasznie rzuca.
                                >
                                No nie wiem, przejmuję sie przede wszystkim tym, że On mysli, że to było świadome.
                                Świadomy był na pewno strach przed samotnością, z którego wynikneło to zło.
      • yag-nik Re: Skrzywdziłam kiedyś kogoś odrzuceniem 14.01.11, 10:54
        voxave napisała:

        > napisz o co biega,zawsze jest to wina obu stron,jesli piszesz to na stronie to
        > chcesz aby wypowiedzieli się forumowicze

        Nie zawsze. Czasami może to być wina tylko i wyłącznie jeden ze stron.
    • paco_lopez Re: Skrzywdziłam kiedyś kogoś odrzuceniem 14.01.11, 10:13
      lubisz sie grzebac w wyrzutach sumienia. na moje oko to ty jestes wyrzutnia sumienia. weź wine za wszystko. będziesz miała pozamiatane. jak mój ojciec był chory i umierał, to moja matka powiedziała powaznie, ze to kara za jej grzechy. tak spojrzałem na nia badawczo osso jej sie rozchodzi. a ona w głowie ma takie zaszłości jak to , ze mnie zbiła za to czy tamto, albo, ze rodzeństwa nie miałem. sprawy , z którymi nigdy do niej nie lazłem z pretensją. tak to rozumiem, ze sa osoby , jak nie maja problemu , to sobie musza go wyprodukować.
      • ka.rp Re: Skrzywdziłam kiedyś kogoś odrzuceniem 14.01.11, 10:21
        I matka miała rację. To można nazwać karą boską, prawem karmicznym albo prawami wszechświata. Złamanie tych praw grozi konsekwencjami.
        • adriana_ada Re: Skrzywdziłam kiedyś kogoś odrzuceniem 14.01.11, 10:24
          ka.rp napisał:

          > I matka miała rację. To można nazwać karą boską, prawem karmicznym albo prawami
          > wszechświata. Złamanie tych praw grozi konsekwencjami.
          >
          >
          Ty tez widac ponosisz konsekwencje, dotknela cie paranoja, przykre konsekwencje
          • ka.rp Re: Skrzywdziłam kiedyś kogoś odrzuceniem 14.01.11, 10:36
            Ale ja się nie buntuję, nie szarpię. Nie zmienię tego co zrobili moi przodkowie albo ja sam.
            Najdurniejsze co można robić, to chodzić do psychologa.
            Poza tym, to nie paranoja, tylko karma.
            • adriana_ada Re: Skrzywdziłam kiedyś kogoś odrzuceniem 14.01.11, 10:42
              Nie ma czegos takiego, jak karma po przodkach. Jezeli jestes wierzacy, to powinienes wiedziec, ze masz swoje wlasne niezalezne zycie, po przodkach mogles odziedziczyc geny.
              • ka.rp Re: Skrzywdziłam kiedyś kogoś odrzuceniem 14.01.11, 11:11
                adriana_ada napisała:
                > Nie ma czegos takiego, jak karma po przodkach. Jezeli jestes wierzacy, to powin
                > ienes wiedziec, ze masz swoje wlasne niezalezne zycie, po przodkach mogles odzi
                > edziczyc geny.

                Darwinistyczne bzdury to wciskały dzieciom komuszki w szkołach a teraz wciskają "europejczycy".
                Jeśli złamałaś prawo wszechświata, np. usunęłaś ciążę, to konsekwencje (niesłusznie nazywane karą) poniesiesz nie tylko ty sama, ale twoje dzieci, wnuki do 4 pokolenia.
                Karma, to w uproszczeniu przyczyna-skutek. Przerwałaś ciąże, to inne twoje dziecko zachoruje, nie będzie mu się życie układało itd.
                • adriana_ada Re: Skrzywdziłam kiedyś kogoś odrzuceniem 14.01.11, 11:15
                  Coz to za bzdury z tym usunieciem ciazy i co ma to wspolnego ze zdrowiem pozostalych dzieci.
                • voxave Re: Skrzywdziłam kiedyś kogoś odrzuceniem 14.01.11, 11:22
                  ale ty karp endolisz jak pogryziony---takie głupoty wygadujesz na forum ze az mi wstyd,przeciez jestes dorosly---a może sie myle
        • paco_lopez Re: Skrzywdziłam kiedyś kogoś odrzuceniem 14.01.11, 10:41
          co miała rację ? ojciec 40 fajek dziennie kopcił jak był w moim wieku i duzo wczesniej i jeszcze wiele lat później. miał samobójcze myśli, wszystko widział coraz gorzej i gorzej aż w końcu umarł. prawa karmiczne nie polegaja na tym, zeby wpierniczac sobie indywidualne poczucie winy . kazdy kiedyś umrze.
          • adriana_ada Re: Skrzywdziłam kiedyś kogoś odrzuceniem 14.01.11, 10:43
            Szkoda, wykonczyla Twojego ojca depresja
    • adriana_ada Re: Skrzywdziłam kiedyś kogoś odrzuceniem 14.01.11, 10:58
      Mona, nie zmusisz sie do milosci, nie ma szans, a udawac nie warto, bo sie wykonczysz predzej, czy pozniej.
      Nie obwiniaj sie, postapilas slusznie, nie ma co siebie oszukiwac i drugiej osoby. Po prostu go nie kochalas, wiec sprawa prosta, po co te wyrzuty sumienia.
      • mona.blue Re: Skrzywdziłam kiedyś kogoś odrzuceniem 14.01.11, 11:08
        adriana_ada napisała:

        > Mona, nie zmusisz sie do milosci, nie ma szans, a udawac nie warto, bo sie wyko
        > nczysz predzej, czy pozniej.

        Chyba nie zrozumiałaś, zresztą nie pisałam jasno. Chodzi o to, że udawałam, że chcę z nim być, nawet ślubowałam przed ołtarzem lekkomyślnie, nie mając dokładnego rozeznania w swoich uczuciach. A raczej mając niejasne przeczucie, że coś nie tak.

        > Nie obwiniaj sie, postapilas slusznie, nie ma co siebie oszukiwac i drugiej oso
        > by. Po prostu go nie kochalas, wiec sprawa prosta, po co te wyrzuty sumienia.

        Nie kochałam go, ale tuż po ślubie zrozumiałam, że kocham innego, i w związku z tym skrzywdziłam trzy osoby - siebie, męża i tego trzeciego. No i nasze dzieci, i osoby, które poprzez konsekwencje braku miłości wdawały się w romanse z tymi meżczyznami - to juz całkiem pokaźna liczba osób.
        • adriana_ada Re: Skrzywdziłam kiedyś kogoś odrzuceniem 14.01.11, 11:13
          Nie wiedzialam, ze mialas na mysli eks malzonka, bo przedstawilas go jako bardzo zla osobe. Jezeli faktycznie jest zlym czlowiekiem, daj sobie spokoj z wyrzutami sumienia i ciesz sie wolnoscia. Inaczej sama wpedzisz sie w jakas chorobe psychiczna, a to nie ma najmniejszego sensu.
          • mona.blue Re: Skrzywdziłam kiedyś kogoś odrzuceniem 14.01.11, 11:17
            adriana_ada napisała:

            > Nie wiedzialam, ze mialas na mysli eks malzonka, bo przedstawilas go jako bardz
            > o zla osobe. Jezeli faktycznie jest zlym czlowiekiem, daj sobie spokoj z wyrzut
            > ami sumienia i ciesz sie wolnoscia. Inaczej sama wpedzisz sie w jakas chorobe p
            > sychiczna, a to nie ma najmniejszego sensu.

            Jego najmniej mi szkoda, bo patrząc po tym, co on mi zrobił z nawiązką oddał mi krzywdę.

            Szkoda mi tego drugiego mężczyzny i mojego zmarnowanego życia.
            • ka.rp Re: Skrzywdziłam kiedyś kogoś odrzuceniem 14.01.11, 11:22
              Jeśli odrzuciłaś miłość, to ponosisz tego konsekwencje. Również twoje córki je poniosą.
              Być może twoja matka albo babka zniszczyły miłość i ty za to cierpisz.
              • mona.blue Re: Skrzywdziłam kiedyś kogoś odrzuceniem 14.01.11, 11:26
                ka.rp napisał:

                > Jeśli odrzuciłaś miłość, to ponosisz tego konsekwencje. Również twoje córki je
                > poniosą.
                > Być może twoja matka albo babka zniszczyły miłość i ty za to cierpisz.

                Nie wierzę w żadną karmę.

                Ale coś w tym jest, moja matka też nie wyszła za mąż z miłości i nie przekazała mi dobrego wzorca relacji damsko-męskiej. Nie mówiąc o tym, że nigdy nie porozmawiała ze mną o tym, co to jest miłość, jak się ją okazuje, nie zapytała czy kocham swojego chłopaka.
    • yag-nik Re: Skrzywdziłam kiedyś kogoś odrzuceniem 14.01.11, 10:58
      > Dziś widzę, że to ja byłam winna i chcę prosić o przebaczenie.

      I co stoi na przeszkodzie?
      Lęk przed odrzuceniem przeprosin?
      Jeśli to była ewidentnie Twoja wina i trwa to długie lata to zupełnie Cię rozumiem,
      najgorsze uczucie na świecie przyznać się, przeprosić i pokazać swoją słabość
      którą się próbowało ukryć przez tak długi czas.
      Ale może warto? Pewnie podjęłaś taką decyzję bo bardzo brakuje Ci relacji z tą osobą?
      • mona.blue Re: Skrzywdziłam kiedyś kogoś odrzuceniem 14.01.11, 11:29
        yag-nik napisała:

        > > Dziś widzę, że to ja byłam winna i chcę prosić o przebaczenie.
        >
        > I co stoi na przeszkodzie?
        > Lęk przed odrzuceniem przeprosin?
        > Jeśli to była ewidentnie Twoja wina i trwa to długie lata to zupełnie Cię rozum
        > iem, najgorsze uczucie na świecie przyznać się, przeprosić i pokazać swoją słabość
        > którą się próbowało ukryć przez tak długi czas.

        Przepraszałam już, ale nie w pełni, bo próbowałam i Jego obciążyć winą.
        Zrobię to jeszcze raz, tym razem uczciwie.

        > Ale może warto? Pewnie podjęłaś taką decyzję bo bardzo brakuje Ci relacji z tą
        > osobą?

        Tak, kocham Go.
        • yag-nik Re: Skrzywdziłam kiedyś kogoś odrzuceniem 14.01.11, 11:34
          > Przepraszałam już, ale nie w pełni, bo próbowałam i Jego obciążyć winą.
          > Zrobię to jeszcze raz, tym razem uczciwie.

          Na pewno będzie Ci dużo lżej tym bardziej że jest to osoba którą kochasz. Takie refleksje nad sobą są bardzo cenne Mono, nie każdy potrafi sobie zrobić rachunek sumienia, pochylić głowę i poprosić o wybaczenie :-)
          • mona.blue Re: Skrzywdziłam kiedyś kogoś odrzuceniem 14.01.11, 11:37
            Yag-nik, dziękuję za wsparcie.
        • ka.rp Re: Skrzywdziłam kiedyś kogoś odrzuceniem 14.01.11, 11:40
          Przeproś Boga i tego mężczyznę za swoją część winy. Jest jeszcze delikatny problem zadośćuczynienia, bo ten człowiek może zechce być z tobą na jakichś tam warunkach i tu może być pułapka, bo może go idealizujesz, jak kiedyś swego męża.
          Możesz go przeprosić niejako bez jego udziału, w myślach. To powinno wystarczyć.
          • mona.blue Re: Skrzywdziłam kiedyś kogoś odrzuceniem 14.01.11, 11:49
            ka.rp napisał:

            > Przeproś Boga i tego mężczyznę za swoją część winy. Jest jeszcze delikatny prob
            > lem zadośćuczynienia,

            wiem, że same przeprosiny nie wystarczą, tylko nie do końca wiem, co mogłoby być tym zadośćuczynieniem

            bo ten człowiek może zechce być z tobą na jakichś tam warunkach i tu może być pułapka,

            jaka?

            bo może go idealizujesz,

            tak

            jak kiedyś swego męża.

            byłego męża nigdy nie idealizowałam, tylko uważałam, że nie zasługuję na kogoś dobrego
            jak ktoś był dobry dla mnie to go w przedbiegach odrzucałam, tak jak Jego

            > Możesz go przeprosić niejako bez jego udziału, w myślach. To powinno wystarczyć


            > .
        • adriana_ada Re: Skrzywdziłam kiedyś kogoś odrzuceniem 14.01.11, 11:56
          Widzisz Mona, jakie podobienstwo losu, ja tez kogos kocham, a niestety nie jest mi to pisane. I tak sie mecze z dnia na dzien, czekajac az zasne i sie nie obudze. Na spokojna samotnosc tez szans nie widze, bo moge nie poznac sie w lustrze i zdychac w cierpieniach, wybieram to pierwsze bezbolesne.
          • mona.blue Re: Skrzywdziłam kiedyś kogoś odrzuceniem 14.01.11, 12:13
            adriana_ada napisała:

            > Widzisz Mona, jakie podobienstwo losu, ja tez kogos kocham, a niestety nie jest
            > mi to pisane.

            dlaczego nie możesz być z tą osobą?

            I tak sie mecze z dnia na dzien, czekajac az zasne i sie nie obudze. Na spokojna samotnosc tez szans nie widze, bo moge nie poznac sie w lustrze i zdychac w cierpieniach, wybieram to pierwsze bezbolesne.

            jeżeli masz mysli samobójcze musisz iść do lekarza, nie wiem na ile poważne jest to co piszesz, ale brzmi niepokojąco
            • adriana_ada Re: Skrzywdziłam kiedyś kogoś odrzuceniem 14.01.11, 12:39
              Mona, pamietam jakies 5,5 roku temu zadalam pytanie na tym forum, bo nie bardzo wiedzialam co mam robic. Byl wtedy komandos57, ktory mi nabluzgal i powiedzial, zebym nie pakowala sie w tworki, bo jak tam wpadne, to juz nie wyjde, bo stamtad wyjscia nie ma. Dzis przyznaje mu racje.
              Nie wiem, czy to depresja, czy juz schizofrenia paranoidalna, bo czasem widze jakby transformacje jednej osoby w kogos innego. Moze za duzo czasu poswiecilam na przestudiowanie mowy ciala i mi juz calkiem odbilo.
              Co do lekarza, lecze sie, ale to nie tylko kwestia zazywanych medykamentow, lecz przede wszystkim kwestia zmiany zycia, na co najmniejszych szans nie widze. Z kazdym dniem mam coraz mniej sily, ale moze to i lepiej, moze uda mi sie w koncu zasnac.
              Straszny mam dzis dzien.
              • mona.blue Re: Skrzywdziłam kiedyś kogoś odrzuceniem 14.01.11, 13:03
                Odpisałam Ci w wątku o szczęściu.

                Jaka by nie była to choroba, czy tylko lęk przed chorobą, można z nią żyć godnie i wielu ludzi tak żyje. To nie jest koniec świata, a nawet coś, co nas uszlachetnia.
                Niepokoją mnie Twoje myśli o smierci, dlaczego nie masz nadziei? Jak pisał ksiądz Twardowski, jak Bóg zamyka drzwi to otwiera okno - On naprawdę wie lepiej, co jest dla nas dobre.
                Nasze plany często doprowadzają nas do frustracji, a nawet do nieszczęścia, wiem coś o tym.
                Jego plany są zawsze dobre, nawet ze zła Bóg potrafi wyprowadzić dobro.
                Będę się za Ciebie modlić.
                • mona.blue Re: Skrzywdziłam kiedyś kogoś odrzuceniem 14.01.11, 13:08
                  I odpocznij koniecznie.
                  • adriana_ada Re: Skrzywdziłam kiedyś kogoś odrzuceniem 14.01.11, 13:17
                    mona.blue napisała:

                    > I odpocznij koniecznie.

                    Lekarz tez mi mowil, ze powinnam odpoczac, jednak nie jest mi to pisane. Stara kobyla do zajezdzenia musi zapie...c jak wol na zakrecie i miec wiecznie galy dookola glowy.

                    Nie zdiagnozowal mi nic poza depresja, ta schizofrenia to moj wymysl, moze w przyplywie zlego dnia wszystko wyolbrzymiam. Potrzeba mi jednak spokoju, a nie stresowac mnie na przyklad obecnoscia szczocha. 5 minut potrafi mnie wykonczyc z sil conajmniej na tydzien albo o dluzej, ale ci co tym swiatem rzadza maja to w dupie. Co tam, stara kobyla kopyta wyciagnie, znajda nowa.
                    • mona.blue Re: Skrzywdziłam kiedyś kogoś odrzuceniem 14.01.11, 13:23
                      adriana_ada napisała:

                      > mona.blue napisała:
                      >
                      > > I odpocznij koniecznie.
                      >
                      > Lekarz tez mi mowil, ze powinnam odpoczac, jednak nie jest mi to pisane. Stara
                      > kobyla do zajezdzenia musi zapie...c jak wol na zakrecie i miec wiecznie galy d
                      > ookola glowy.
                      >
                      a kto Ci każe tak zasuwać? Czy to nie pracoholizm?

                      > Nie zdiagnozowal mi nic poza depresja, ta schizofrenia to moj wymysl, moze w pr
                      > zyplywie zlego dnia wszystko wyolbrzymiam. Potrzeba mi jednak spokoju, a nie st
                      > resowac mnie na przyklad obecnoscia szczocha.

                      czym? :)

                      5 minut potrafi mnie wykonczyc z
                      > sil conajmniej na tydzien albo o dluzej, ale ci co tym swiatem rzadza maja to w
                      > dupie. Co tam, stara kobyla kopyta wyciagnie, znajda nowa.

                      może powinnaś iść na zwolnienie?
                      • adriana_ada Re: Skrzywdziłam kiedyś kogoś odrzuceniem 14.01.11, 13:37
                        Chodzilam do psychiatry, ale ten sie na mnie mscil, ze raczylam go ze szczochem pomylic. A ja tylko chcialam i chce do dzis, zebym nigdy nie musiala wiecej patrzec, a bede szczesliwa ( w miare).
                        I tak to wlasnie jest, wielu ludzi, w tym tych psycho smieje sie ze szczocha, Ty rowniez (poniekad sie nie dziwie, z boku moze to wyglada i smiesznie, ale tak naprawde jest to dramat).
    • mona.blue Re: Skrzywdziłam kiedyś kogoś odrzuceniem 14.01.11, 13:28
      I jeszcze moją winą jest to, że nie rozwiodłam się przez 18 lat, skazując kilka osób na nieszczęśliwe życie.
    • lidka_77 pomyśl 16.01.11, 00:12
      pomyśl komu ma byc dobrze. chcesz przeprosić, chcesz przebaczenia, chcesz, żeby było Ci dobrze, zamknąć tamten rodział i finito. nareszcie spokój. a teraz sobie wyobraź, że jestes osobą, którą skrzywdzono:

      sytuacja A: jestes osobą, którą skrzywdzono, ale ułozyłaś sobie życie, jesteś szczęsliwa, przeszłośc to zamkniety rodział i wtedy zjawia Ci sie w domu ktos, kto wywleka znów to co było, bo chce sobie zrobić dobrze, przeprosić i zniknąc. A Ty zostaniesz i być może znowu będziesz rozbita psychicznie.

      sytuacja B: jestes osoba, którą skrzywdzono i nie doszłaś do siebie, ciagle to rozpamiętujesz, rozdrapujesz i nagle zjawia się u Ciebie ktoś kto chce przebaczenia... może i przebaczasz, ale czy czujesz sie z tym lepiej?

      wiem, że to dla Ciebie ważne, ale pomyśl czy ktok, który ma Ci pomóc, na pewno Ci pomoże i czy znowu komus nie zaszkodzi.
      • mona.blue Re: pomyśl 16.01.11, 01:11
        Dziś już za późno na takie rady, już prosiłam o wybaczenie.

        To był mój obowiązek wobec tej osoby.
        • lidka_77 Re: pomyśl 16.01.11, 22:23
          w sumie to i tak zrobiłabyś to mimo rad innych, bo czułas taką potrzebę. wątek tak czy inaczej ciekawy - zastanowiłam się jak mogą się poczuć osoby skrzywdzone, kiedy przychodzi do nich krzywdziciel, ktory chce zaznac spokoju. i jak może się czuć krzywdziciel, idąc prosić o wybaczenie. ja chyba nie wierze w możliwość zakończenia pod tytułem "i odtąd żyli długo i szczęśliwie", nie wierze w amerykańskie scenariusze, gdzie mozna prosic o wybaczenie i zamknąć historię w dobry sposób. ale mam nadzieję, że inni wierzą.

          mam też nadzieję, że osoba, ktora prosiłaś o wybaczenie jest mocnej konstrukcji psychicznej i sobie z tym poradzi.
          powodzenia.
    • solaris_38 Re: Skrzywdziłam kiedyś kogoś odrzuceniem 16.01.11, 19:34

      w prośbie o wybaczenie jedną z najpiękniejszych stron jest
      uzyskana świadomość

      wszyscy dopiero się rozwijamy
      jesteśmy dziełem w trakcie stawania się

      zjadamy zwierzęta
      zatruwamy świat
      kłamiemy
      zaniedbujemy
      nie kochamy się
      ani bliskich

      ale
      liczy się to że dążymy
      życie jest rozwojem
      a konsekwencje to
      wyzwania

      zobaczenie własnej winy budzi moje wątpliwości
      każde obwinianie siebie tez niesie chory ładunek i pozorne oczyszczenie

      zobaczenie swojego realnego udziału w sytuacji
      budzi nadzieję na konstruowanie pozytywniejszych stosunków społecznych
      oraz emocji
      które są sednem naszego człowieczeństwa

      jednak rozumiem lekkość powstająca po uporczywym odrzucaniu jakiejś świadomość np własnego udziału i odpowiedzialności

      myślę ze jest silną nagrodą
      która może pomóc w nieobarczaniu się tonami poczucia winy związanymi z odrzucaniem odczuwanej odpowiedzialności

      niektórzy niosą naprawdę tak wiele
      bo można odrzucić rzeczywistość
      bo tylko nią żyjemy



      • solaris_38 wersja II bez/z mneijszą iloscią błedów +dodatki 16.01.11, 20:24
        moja niedbałość w pisaniu jest zatrważająca
        oto poprawa :


        w prośbie o wybaczenie jedną z najpiękniejszych stron jest
        uzyskana świadomość

        wszyscy dopiero się rozwijamy
        jesteśmy dziełem w trakcie stawania się
        zjadamy zwierzęta
        zatruwamy świat
        kłamiemy
        zaniedbujemy
        nie kochamy się
        ani bliskich
        ale
        liczy się to że dążymy do doskonalszych form istnienia czyli współistnienia
        życie jest rozwojem tego

        konsekwencje to tylko wyzwania

        zobaczenie własnej winy - budzi moje wątpliwości
        każde obwinianie siebie
        tez niesie chory ładunek
        a płynące z niego oczyszczalnie wnosi więcej sentymentalnego neurotyzmu niż siły do bardziej konstruktywnych zachowań

        natomiast zobaczenie swojego realnego udziału w sytuacji
        uświadomienie soebie skutków włąsnych działąń
        dopuszczenie do głosu odrzucanej rzeczywistości
        budzi nadzieję
        na konstruowanie pozytywniejszych stosunków społecznych
        realizm w dążeniu do pozytywnych celów które przecież mamy
        które są bardzo ważne
        i które są sednem naszego człowieczeństwa

        rozumiem jednak lekkość
        powstająca po uświadomieniu sobie faktów
        szczególnie po uporczywym odrzucaniu ich świadomości
        np własnego udziału
        i odpowiedzialności

        często nie mając złych intencji
        usprawiedliwiamy się tak łatwo
        bazując na tym poczuciu niewinności
        a to prowadzi do powtarzania krzywdzących innych zachowań

        jednak uświadomienie sobie i porzucenie destrukcyjnych zachowań
        przyznanie się do zaprzeczeń
        może być silną nagrodą
        która może pomóc w nieobarczaniu się tonami poczucia winy
        związanymi z odrzucaniem odpowiedzialności

        niektórzy niosą naprawdę tak wiele ...
        aż dziw że mogą oddychać

        nie można odrzucić rzeczywistości
        bo tylko nią żyjemy
        • mona.blue Re: wersja II bez/z mneijszą iloscią błedów +doda 16.01.11, 20:48
          Dzięki Solaris :)

          Ale myślę, że o winie też możemy mówić, ale zarazem prosić o jej przebaczenie.
        • to.niemozliwe Re: wersja II bez/z mneijszą iloscią błedów +doda 16.01.11, 21:46
          > liczy się to że dążymy do doskonalszych form istnienia czyli współistnienia
          > życie jest rozwojem tego

          Liczy sie też skutek, bez tego nie będzie dażenia do rozwoju (tak, jak go rozumiesz).
          Z tym doskonaleniam, to też nie jest takie oczywiste. Równie dobrze można dazyć do samozniszczenia lub destrukcji w sensie ogólnym , a nie doskonalenia. Idziesz drogą, ale za zakrętem nie wiesz co się znajduje.

          > często nie mając złych intencji
          > usprawiedliwiamy się tak łatwo
          > bazując na tym poczuciu niewinności

          To jest bardzo dobre spostrzeżenie :). Jedna z wiekszych Dobrótek jest nie bycie ukaranym w sytuacji, kiedy tej kary się spodziewamy. W samorozgrzeszeniu jest własnie pewna częśc karmienia sie tym dobrem. Autokarmienia. Niektórym wchodzi w nawyk.
    • by_dafne malo cie czytam... 16.01.11, 22:42
      wiec nie wiem, tak dokladnie, o co ci biega. Ale jak znam zycie to jezeli krzywdzilas to przede wszystkim skrzywidzilas siebie sama. I to jak okrutnie! Kobieto! Jakaz kobieta bedzie brala slub z facetem, ktorego nie kocha.... Toc to straszne okrutne...ale dla ciebie samej.

      Naucz sie wybaczac sobie samej.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja