Przed decyzją o rozwodzie

15.01.11, 21:42
A właściwie decyzję podjęłam już dawno. Chcę wziąć rozwód- jestem tego pewna. Jednak coś powstrzymuje mnie przed oznajmieniem tego mężowi. To znaczy, nie coś a konkretnie współczucie, choć kompletnie niezasłużone.

Mąż przez cały okres trwania małżeństwa uczynił mi wiele krzywdy. Zawsze wybaczałam, zawsze starałam się jakoś trzymać w kupie nasze stadło, choć doprawdy nie wiem w imię czego. Może dlatego, że i on miewał chwile starań. Jest alkoholikiem od trzech lat w abstynencji, zdradzał mnie niejednokrotnie, raz nawet był o krok od wyprowadzenia się. Nie powstrzymywałam go, nie robiłam scen, mówiłam, że jeśli jest pewny, to nie będę robić przeszkód. Nie wyprowadził się, z tamtą dziewczyną zerwał, wrócił pełen skruchy i bardzo się starał. To było trzy lata temu i właśnie od wtedy nie pije.
Oboje pracujemy, ja na państwowej posadzie, on prowadzi działalność gospodarczą. Wiążemy koniec z końcem ale pieniędzy ciągle brakuje. Jednak nie to jest najważniejsze. Ani on ani ja nie jesteśmy materialistami i do posiadania pieniędzy nie przywiązujemy zbyt wiele wagi. To nas łączy. Poza tym(i wspólnym adresem) dzieli nas wszystko: zainteresowania, temperament, poglądy. Jest również beznadziejny w łóżku, zresztą mnie też już się nie chce starać. Nie kocham go od dawna, często nie mogę na niego patrzeć, drażni mnie na każdym kroku. Słowem, chcę zostać sama, odpocząć i móc wreszcie nie oglądać go na co dzień.
Ten stan trwa już bardzo długo, wiele przeszłam. Kto żyje lub żył z alkoholikiem ten wie o czym piszę. Nie mam już do niego serca ale... on się stara, dba o dom, deklaruje przywiązanie, jest sentymentalny i najlepiej czuje się w domu. Wiem, że po trosze dzięki mnie trwa w abstynencji( tak,tak, znam mechanizm uzależnień, gdyby sam nie chciał nawet ja bym mu nie pomogła) i może to powstrzymuje mnie przed ostateczną rozmową.

Mam dokąd pójść, mogę sama się utrzymać, jestem bardzo zaradna i wiem, że czułabym się szczęśliwa odchodząc od niego. Ale on byłby zdruzgotany, jestem tego pewna. Znam go od 20 lat.
Wiem, że muszę to zrobić bo inaczej zwariuję, umrę albo wpadnę w ciężką depresję. Już i tak jestem kłębkiem nerwów. Zachowuję pozory, okłamuję siebie i jego i umieram każdego dnia i każdej nocy.
Koszmar!!!
    • ka.rp Re: Przed decyzją o rozwodzie 15.01.11, 21:47
      Zapewnie mówił, że pije przez ciebie.
      • w-rozpaczy Re: Przed decyzją o rozwodzie 15.01.11, 22:02
        ka.rp napisał:

        > Zapewnie mówił, że pije przez ciebie.

        To jest kompletnie nieważne.
        Dodam tylko, że mimo przejść zawsze o siebie dbałam, jestem szczupła, mam niezłą figurę i urodę. Nie jestem zrzędliwą bździągwą. Oczywiście mam wady, jak wszyscy jednak nie sądzę abym była powodem jego picia. Dlaczego więc mnie zdradzał? Nie wiem, przypuszczam, by potwierdzić swą atrakcyjność( wtedy miał 40 lat, jestem od niego nieco młodsza) no i po tylu latach, gdy strony się nie starają, nieuchronnie przychodzi znudzenie. Nic dziwnego.
    • mona.blue Re: Przed decyzją o rozwodzie 15.01.11, 22:02
      Macie ślub kościelny czy cywilny?

      Byłam w bardzo podobnej sytuacji jak ty jeszcze niedawno. Dokładnie wiem, o czym piszesz.
      Wspołczuję Ci.

      Rozwiodłam się i uzyskałam kościelne stwierdzenie niewazności małżeństwa. To były bardzo trudne przeżycia, przypłaciłam je depresją i duzymi nerwami.

      Ale warto było, jestem wolna i szczęśliwa.
      • w-rozpaczy Re: Przed decyzją o rozwodzie 15.01.11, 22:05
        Mamy ślub kościelny, ale stwierdzenie nieważności nie jest mi potrzebne ponieważ nie zamierzam ponownie wychodzić za maż. Byłabym najszczęśliwsza, gdybym wreszcie została sama!
        • mona.blue Re: Przed decyzją o rozwodzie 16.01.11, 00:57
          w-rozpaczy napisała:

          > Mamy ślub kościelny, ale stwierdzenie nieważności nie jest mi potrzebne poniewa
          > ż nie zamierzam ponownie wychodzić za maż. Byłabym najszczęśliwsza, gdybym wres
          > zcie została sama!

          To może separacja?

          I skąd możesz być pewna, że nie poznasz kogoś i będziesz chciała wyjść za mąz? Tylko jest w przypadku stwierdzenia niewazności kwestia, czy on upijał się juz przed ślubem.
          • ka.rp Re: Przed decyzją o rozwodzie 16.01.11, 10:33
            Znaczy jeśli się upijał, to był chory psychicznie (choroba alkoholowa) i małżeństwo nie zostało zawarte? Pod warukiem, że alkoholizm ukrywał przed narzeczoną.
            • mona.blue Re: Przed decyzją o rozwodzie 16.01.11, 18:42
              ka.rp napisał:

              > Znaczy jeśli się upijał, to był chory psychicznie (choroba alkoholowa) i małżeń
              > stwo nie zostało zawarte? Pod warukiem, że alkoholizm ukrywał przed narzeczoną.
              >
              Dokładnie nie wiem, czy musiał ukrywać, czy wystarczy fakt, że w związku z alkoholizmem był niezdolny do podjęcia i wypełnienia obowiązków małżeńskich, jak to się w prawie kanonicznym nazywa,
      • ka.rp Re: Przed decyzją o rozwodzie 15.01.11, 22:25
        mona.blue napisała:
        > Ale warto było, jestem wolna i szczęśliwa.

        Mona, jak ty jesteś szczęsliwa to ja jestem sułtan turecki.
        Wolna nie jesteś, bo trzymasz się przeszłości albo ona cię więzi.
        • mona.blue Re: Przed decyzją o rozwodzie 16.01.11, 01:00
          ka.rp napisał:

          > mona.blue napisała:
          > > Ale warto było, jestem wolna i szczęśliwa.
          >
          > Mona, jak ty jesteś szczęsliwa to ja jestem sułtan turecki.

          No, nie do końca, mozna powiedzieć, że w połowie :) - rozwód i stwierdzenie nieważności,
          jeszcze została druga połowa.

          > Wolna nie jesteś, bo trzymasz się przeszłości albo ona cię więzi.
          >
          Muszę się z nią rozliczyć, zaakceptować, żeby móc pójść dalej.
          >
    • by_dafne No nie myslę... 15.01.11, 22:03
      Aby po tobie rozpaczał. Tak się kobietom wydaje, że Wacław przestanie funkcjonować i coś nawet złego mu się wydarzy. W samej rzeczywistości rzuci się w wir znajomości, pozna inną kobietę i napewno się w końcu ustatkuje. Tak ze nie martw się o niego, natomiast spokojnie zajmij się sobą. masz w końcu to jedno życie. No chyba że macie dzieci, wtedy to inaczej...Poradnia rodzinna...
      • mona.blue Re: No nie myslę... 16.01.11, 01:04
        Mój nie rozpaczał, szybko się pocieszył.
    • dzanky Re: Przed decyzją o rozwodzie 15.01.11, 22:06
      20 lat sie znacie, a dopiero od 3 lat on nie pije? Czyli przez te wczesniejsze lata gdy pil funkcjonowalas jako wspoluzalezniona i moze nie potrafisz odnalezc sie teraz gdy przestal pic? Chodzilas moze na grupe dla wspoluzaleznionych?
      Mysle, ze trzezwi alkoholicy, ktorzy pracuja nad soba to naprawde wspaniali ludzie. Jednak zmieniaja sie i czesto partnerowi te zmiany przeszkadzaja. Zwlaszcza gdy partner nad soba nie pracuje i stoi w miejscu.
      • w-rozpaczy Re: Przed decyzją o rozwodzie 15.01.11, 22:19
        Prawdopodobnie dlatego. dzanky. Masz rację, byłam i jestem współuzależniona, korzystałam z grup wsparcia. On naprawdę się stara a ja naprawdę nie mogę już go znieść! Nie znaczy to, że chcę by pił, broń Boże! Nie mogę już go znieść mimo, że nie ma się do czego przyczepić. W ważnych sprawach rzecz jasna, nie mówię o drobiazgach. A właśnie te drobiazgi mnie dobijają.
        • ka.rp Re: Przed decyzją o rozwodzie 15.01.11, 22:23
          Nietypowa sytuacja, bo alkoholicy jak wytrzeźwieją to odchodza sami. Nie mogą znieść widoku zony, którą tyle lat krzywdzili. Taki paradoks, ale wiedzą, że ona pamięta, że gardzi itd.
        • dzanky Re: Przed decyzją o rozwodzie 15.01.11, 22:40
          Moze w tej sytuacji rozwod to ucieczka przed problemem, ktory jest tak naprawde w Tobie. Nie umiesz i nie chcesz byc w zwiazku, kiedy jest "normalnie".
        • mona.blue Re: Przed decyzją o rozwodzie 16.01.11, 01:03
          A ja słyszałam, że typowa - dopóki mąz pije, żona jest współuzależniona to małżeństwo jakoś trwa. Gdy przestaje pić - rozpada się.

          Czy skończyłaś wszystkie etapy terapii? Czy chodzisz na Al-Anon?
          • mona.blue Re: Przed decyzją o rozwodzie 16.01.11, 01:07
            Czy on tylko zaprzestał picia, czy skończył terapię? Czy chodzi do AA?

            Jeżeli pracuje nad sobą to jest szansa, że zmnieni się na lepsze, program AA, Al-Anon naprawdę działają wspaniale, odmieniają ludzi na lepszych niż byli kiedykolwiek (z czasem). Może wrto poczekać?
            • ka.rp Re: Przed decyzją o rozwodzie 16.01.11, 10:41
              Trzeba pamiętać, że alkoholik krzywdzi nie tylko najbliższych ale przede wszystkim siebie. Cierpi z tego powodu a wyrzuty sumienia każą mu niekiedy popełnić samobójstwo. Wybiera śmierć haniebną, przez powieszenie.
    • gadagad Re: Przed decyzją o rozwodzie 15.01.11, 23:27
      Nie napisałaś dlaczego nie pije. Po życiu z alkoholikiem masz mechanizmy współuzależnienia, które nie są zaspokojane, tak że też jesteś rozdrażniona swoim zespołem abstynencyjnym.
    • mona.blue Re: Przed decyzją o rozwodzie 16.01.11, 18:50
      teczynki.akcjasos.pl/ na tej stronie znajdziesz forum dla współuzależnionych i czat, tylko chyba jakoś trzeba założyć sobie u nich konto.

      Mi kiedyś bardzo pomogły.

      Ale najbardziej pomogła mi terapia, wsparcie dziewczyn na terapii, dwójka bardzo fajnych i mądrych terapeutów i wsparcie naprawdę życzliwych osób.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja