alice.munro
17.01.11, 21:12
Witam wszystkich, to moj pierwszy post na tym forum, pierwszy bo jakos sie wczesniej nie odwazylam...
Poltora roku temu urodzilam synka z rzadka wrodzona wada dloni, tzw. dlonia rozszczepiona. Brak mu dwoch paluszkow, pozostale sa krotsze niz normalnie i cala dlon jest nieco mniejsza niz ta "zdrowa". Wbrew pozorom wada ta nie wiaze sie z jakims specjalnie wielkim uposledzeniem funkcjonalnosci dloni, bo takie dzieci ucza sie poslugiwac tym co maja. Rozumie sie, ze synek nie bedzie pianista ani chirurgiem, ale nie niepelnosprawnosc fizyczna jest tutaj problemem, bo dotyczy nas w stopniu bardzo niewielkim. Problemem jest kwestia innosci, odmiennosci, "dziwnosci", nielatwa do zaakceptowania nawet dla najblizszych takiego czlowieka przeciez...Sama musialam przejsc przez okres odrzucenia faktu, ze moje dziecko nie jest takie jak wszyscy inni, bo niestety rady w stylu, ze jedni maja rude wlosy, inni krzywe zeby, a jeszcze inni zeza niekoniecznie w takim przypadku pomagaja. Ten etap mam juz jednak chyba za soba, jedyne co we mnie jeszcze tkwi to zal do Losu, Boga, Przypadku czy kto tam tym wszytskim zawiaduje, ze 1proc. szansy na taka wade u dziecka, ktory zachodzac w ciaze ma kazda kobieta, dla mnie nie pozostal tylko statystyka.
Jednak dzien w dzien zadaje sobie pytanie o psychologiczna i spoleczna strone calej tej sprawy i o to jak moglabym synkowi pomoc. Czytalam kiedys artykul napisany przez dziewczyne bez dloni, w ktorym autorka dowcipnie stwierdza ze nie doradzalaby decydowac sie na tego typu uposledzenie osobom o niskim poczuciu wlasnej wartosci. Ano wlasnie. Wiem tez (takze i z lektury tego forum), ze na to ostatnie rodzice maja wplyw ogromny. Co wiecej, jako osoba przez cale zycie borykajaca sie z niska samoocena, nad ktora to bardzo ciezko pracowala moja mama powtarzajac mi bezustannie mantry o mojej przecietnosci, tepocie i braku jakiejkolwiek interesujacej cechy, doskonale zdaje sobie sprawe z tego, czego dziecku robic nie nalezy. Pytanie jednak czy to wystarczy? Czy wystarczy mu codziennie uswiadamiac, ze jest najwspanialszy na swiecie? A co ze Swiatem, wlasnie? Ze Swiatem, ktory nie raz mu uswiadomi, ze jest gorszy, brzydszy, inny? Jak go na to przygotowac, jak go nauczyc czy przekonac ze jest naczej? Boje sie, boje sie czy potrafie, czy bede wiedziala jak...