wo_rk 24.04.04, 07:04 Nie żadne Pokolenie X, albo Generacja X, ani tym bardziej Generacja Nic, tylko Pokolenie Telefonu Komórkowego, po angielsku to będzie Cell Phone Generation. Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
Gość: ryb Re: Pokolenie Telefonu Komórkowego IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 24.04.04, 08:17 To jest koszmar, dodajmy jeszcze do tego email i jestes ugotowany. Oczekiwania ludzkie zwiazane z tym szczytem techniki przechodza granice przyzwoitosci. Musisz byc pod telefonem 24/7 i musisz go odbrac. Nieodbieranie czy wylaczanie tylko pogarsza sytuacje, bo jak wlaczysz, to masz jak w banku 20 plus wiadomosci od podirytowanych dzwoniacych. A tak naprawde co jest takiego waznego ze nie moze poczekac np. przez weekend? Dodajmy do tego te wszystkie "urgent" emails i...zaczynasz mile wspominac lata, kiedy stacjonarny telefon byl rarytasem. Zmeczony nowoczesna komunikacja, ryb Odpowiedz Link Zgłoś
kamfora Re: Pokolenie Telefonu Komórkowego 24.04.04, 09:15 Za każdym razem, gdy mniej więcej 20 lat temu wyjeżdżałam z domu - Mama przykazywała mi, żebym napisała zaraz po dotarciu na miejsce "bo inaczej będzie się martwić". To "martwienie się" uskuteczniała gdy listu z jakichśtam przyczyn nie było dłużej niż 2 tygodnie. Generalnie brak wiadomości oznaczał nie tak przecież dawno dobre wiadomości. (Telegramy były zarezerwowane niemal wyłącznie dla wiadomości złych i bardzo złych) Czas jest pojęciem względnym. Kiedyś był nierozłączny z odległością. Był tej odległości miarą (teraz na górskich szlakach można jedynie spotkać odległości wyrażane w minutach, tak jak dawno temu w "zdrowaśkach") Praktycznie odległość w kontaktowaniu się ludzi straciła sens - tak samo daleko/blisko jest do sąsiada za ścianą, jak do kogoś na drugiej półkuli. Stąd pewnie chęć traktowania wszystkich jak sąsiadów, do których można zapukać w chwilę po pojawieniu się pomysłu na kontakt. Nie wiem, na czym to polega i czy wszyscy/większość/ktokolwiek z ludzi tak odczuwa, ale ja mam poczucie szyciej płynącego/uciekającego życia. Tak, jakby mózg nie przestawił się na inne rozumienie/oddzielenie czasu od odległości. Może pokolenie, które nie zna świata bez telefonów komórkowych czy internetu - nie ma z tym problemów? Odpowiedz Link Zgłoś
swojadroga Re: Pokolenie Telefonu Komórkowego 24.04.04, 09:57 Pocztę głosową wyłączyłem, więc jeden problem mi zniknął....;) Odpowiedz Link Zgłoś
kvinna to minie 26.04.04, 14:17 Mówię tak, bo komórkę bez karty włożyłam pół roku temu do szuflady i świetnie mi z tym. Prawie nie piszę maili, wprost - nie chce mi się. PRZESYT. Prawdziwy świat jest za oknem, nie na ekranie kompa, nie przez komórkę. Myslę, że niebawem znowu zaobserwujemy powrót do dawnych wartości, może niekoniecznie staniemy się Amiszami ;) ale świat zwolni. Myślicie, że nie? Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Re: to minie 26.04.04, 14:43 kvinna napisała: > Prawdziwy świat jest za oknem, nie na ekranie kompa, nie przez komórkę. ? To kiedyś myślałaś inaczej? ;-) Dla mnie mail/komórka to sposób komunikacji a nie alternatywny świat, z którego się wypisuję albo nie wypisuję. Jasne, że lepiej jest pójść na kawę do kogoś niż pisać listy/sms ale gdy ktoś jest daleko... > Myslę, że niebawem znowu zaobserwujemy powrót do dawnych wartości, może > niekoniecznie staniemy się Amiszami ;) ale świat zwolni. Myślisz, że tam-tamy powrócą do łask? ;-)) Odpowiedz Link Zgłoś
kvinna Re: to minie 26.04.04, 15:12 > ? To kiedyś myślałaś inaczej? ;-) Wywalam język :) Tak, w jakiś sposób byłam uzależniona od netu. Ty nie? :) > Dla mnie mail/komórka to sposób komunikacji a nie alternatywny świat, z którego > > się wypisuję albo nie wypisuję. Jasne, że lepiej jest pójść na kawę do kogoś > niż pisać listy/sms ale gdy ktoś jest daleko... Właśnie. Chodzi mi o tę kawę, o wino etc. O nie-netową namacalność ;) I o ludzi poznawanych normalną drogą, a nie przez net. Koty w worku :) > Myślisz, że tam-tamy powrócą do łask? ;-)) A Ty ich nie lubisz? Kvinna, wielbicielka pierwotnych rytmów Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Re: to minie 26.04.04, 15:20 A bo ja wiem...? Gdy poznaję kogoś przez internet to ten ktoś w miarę czasu przestaje być wirtualny a staje się namacalny więc brak listów to nie jest odpoczynek od techniki a staje się całkiem rzeczywistą tęsknotą. Nigdy właściwie nie byłam specjalnie "molestowana" przez komórkę czy internet więc chyba dlatego mam inny stosunek do tych "cudów techniki" ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
kvinna Re: to minie 26.04.04, 15:36 jmx napisała: > > A bo ja wiem...? Gdy poznaję kogoś przez internet to ten ktoś w miarę czasu > przestaje być wirtualny a staje się namacalny więc brak listów to nie jest > odpoczynek od techniki a staje się całkiem rzeczywistą tęsknotą. Tu zgoda. Jeśli chodzi o ostatnie zdanie. > Nigdy właściwie nie byłam specjalnie "molestowana" przez komórkę czy internet > więc chyba dlatego mam inny stosunek do tych "cudów techniki" ;-) Oops... Może mnie z kimś mylisz, to nie ja jestem tą molestowaną posłanką czy też dziennikarką... ;) I chyba nie o to chodzi. Codziennie mijam Rotundę, częste miejsce kontaktowe w Wawie. I tak się zawsze głupio zastanawiam, ile z oczekujących osób umówiło się przez net... I mimo wszystko wydaje mi się to bardzo smutne. (Podobne 50% spotkań/randek dochodzi do skutku w ten sposób. Niefajne, ale to moje zdanie). Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Re: to minie 27.04.04, 02:18 kvinna napisała: > I mimo wszystko wydaje mi się to bardzo smutne. (Podobne 50% spotkań/randek > dochodzi do skutku w ten sposób. Niefajne, ale to moje zdanie). Kiedyś były swatki, przyjęcia, bale, biura matrymonialne a teraz jest sieć. Moze to i smutne(?) ale jak sobie pomyslę, że być może to jedyny sposób dla niektórych by się spotkali i byli razem, to dobrze, że istnieje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: iwan Re: to minie IP: 156.17.253.* 27.04.04, 10:16 Tym bardziej niefajne, że z reguły rzeczywistość drastycznie weryfikuje wcześniej zbudowane (net, sms) wyobrażenia o nieznajomej osobie. Wszystko kończy się rozczarowaniem; rzeczywistość do pięt nie dorasta wyobraźni. tak oto kończy się świat not with a bang, but a whimp :-((( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: iwan Re: to minie IP: 156.17.253.* 27.04.04, 13:34 Hmmm. Ale kontakt z drugą osobą poprzez internet (i mam tu na myśli nowe znajomości)zdecydowanie sprzyja rozwojowi wyobraźni. W kontakcie bezpośrednim - ma ona znacznie mniej pola do popisu, bo wtedy widzimy i słyszymy(a chodzi mi nie tylko o wygląd drugiej osoby, ale np. emocje, które rysują się na twarzy, w gestach, w brzmieniu wypowiadanych słów). Wtedy też jesteśmy skazani w niemałym stopniu na własne wyobrażenia i idące w ślad za nimi większe lub mniejsze rozczarowania, ale, że tak powiem, portret psychologiczny drugiej osoby odbity w naszych głowach bardziej przystaje do rzeczywistości. Zgadzam się z tym, co napisała(?)ś wcześniej - że dla niektórych internet jest jedyną szansą na zawarcie nowej znajomości, ale generalnie jestem (ja!) za tradycją. Chyba mniej przykrości. nie znamy ludzi i rzeczy, lecz tylko własne o nich wyobrażenia :-) Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Re: to minie 27.04.04, 14:30 Przyznaję, to co piszesz nie jest pozbawione racji. Ale tak sobie myślę, że jeśli się kogoś naprawdę polubi to nie będzie tragedii przy "zderzeniu" z rzeczywistością. Trzeba się oswoić z fizycznością drugiego, z głosem, mimiką, reakcjami, zapachem ale to nie jest wstrząs ale uzupelnienie obrazu 'internetowej' osoby. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: iwan Re: to minie IP: 156.17.253.* 27.04.04, 16:29 jmx napisała: > > ale to nie jest wstrząs ale uzupelnienie > obrazu 'internetowej' osoby. > Hmm. Pewnie bywa i tak, że jest to uzupełnienie obrazu drugiej osoby, ale że właśnie tak jest z reguły - przekonać się nie dam... :-( Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Re: to minie 27.04.04, 23:59 To zależy z jakim nastawieniem podchodzi się do nowej znajomości i czego po niej oczekuje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: iwan Re: to minie IP: 156.17.253.* 28.04.04, 16:53 Najlepiej byłoby tak: mieć nastawienie negatywne i niczego nie oczekiwać. Niewykonalne. :( Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Re: to minie 29.04.04, 01:08 :-)))) NIE. Najlepiej jest się zajmować, poznawać człowieka takim jakim jest a nie pielęgnować i poświęcać czas własnym wyobrażeniom. Spróbuj :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: iwan Re: to minie IP: 156.17.253.* 29.04.04, 10:43 Ale to wymaga wzajemności. Jak zapobiec hiperbolicznym wyobrażeniom drugiej osoby? Co jest bardziej przykre: rozczarować się czy być przyczyną, obiektem rozczarowania? Oto jest pytanie. Odpowiedz Link Zgłoś
kvinna przerabiałam to myślenie po paru 29.04.04, 10:48 spotkaniach umówionych sieciowo. Już wiem :) Gorzej mi, gdy to ja się rozczaruję. Nie mną. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: iwan Re: przerabiałam to myślenie po paru IP: 156.17.253.* 29.04.04, 10:59 A ja jeszcze nie wiem. Miałem jedno. I nie wiem, czy będą kolejne. Odpowiedz Link Zgłoś
kwieto Re: przerabiałam to myślenie po paru 29.04.04, 11:14 > Miałem jedno. > I nie wiem, czy będą kolejne. Czemu? Ja swoje parainternetowe znajomosci bardzo chwale :") Ale to kwestia tego o czym napisalem w "poprawce", tudziez tego ze niczego w tych znajomosciach nie szukam... Odpowiedz Link Zgłoś
kwieto Poprawka 29.04.04, 10:53 > Najlepiej byłoby tak: mieć nastawienie negatywne i niczego nie oczekiwać. Najlepiejb byloby tak: miec nastawienie neutralne i niczego nie oczekiwac > Niewykonalne. Wykonalne w duzym stopniu. Tyle ze i tak poznac osobe mozna nie przy jednym czy drugim spotkaniu, ale dopiero po miesiacach, a czasem wrecz latach znajomosci. Znaczy wskazane jest zalozenie z gory, ze wszelkie poczatkowe wrazenia na czyjs temat (obojetnie czy powstale przez siec czy poza nia) moga byc mylne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: iwan Re: Poprawka IP: 156.17.253.* 29.04.04, 11:26 kwieto napisał: > > Najlepiej byłoby tak: mieć nastawienie negatywne i niczego nie oczekiwać. > > Najlepiejb byloby tak: miec nastawienie neutralne i niczego nie oczekiwac > > > Niewykonalne. > > Wykonalne w duzym stopniu. Nawet po dwóch, trzech miesiącach wielogodzinnych rozmów na gg? Bardzo sympatycznych, dodać należy? Odpowiedz Link Zgłoś
kwieto Re: Poprawka 29.04.04, 11:35 > Nawet po dwóch, trzech miesiącach wielogodzinnych rozmów na gg? Bardzo > sympatycznych, dodać należy? To zalezy od tego czy czegos po tych rozmowach oczekujesz? Swoja droga, jesli ktos wyda mi sie interesujaca osoba, staram sie jak najszybciej znajomosc przesunac w "real". W ten sposob spotkalem sporo naprawde ciekawych ludzi - z ktorymi sie spotykam kiedy tylko czas pozwoli. Tak czy siak, ludzie rozne rzeczy mowia, (zwlaszcza o sobie) i roznorako sie to ma do rzeczywistosci. Czasem widac syndrom: "co innego mysle, co innego mowie, co innego robie", co ciekawe sam zainteresowany/a tego syndromu nie zauwaza. Dlatego poki nie mozesz tych wszystkich mysle-mowie-robie porownac, ciezko jest cokolwiek o kimkolwiek powiedziec Fajnie jest sobie wyrobic podejscie pt: "jesli dana znajomosc sie rozwinie (obojetnie w jaki sposob) to dobrze, jezeli nie - to tez dobrze" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: iwan Re: Poprawka IP: 156.17.253.* 29.04.04, 15:41 kwieto napisał: > Swoja droga, jesli ktos wyda mi sie interesujaca osoba, staram sie jak > najszybciej znajomosc przesunac w "real". To brzmi rozsądnie. Trzeba wyważyć proporcje - nie za wcześnie i nie za późno. Na tyle późno, żeby było już mniej więcej jasne, że spotkanie ma w ogóle sens, bo jest porozumienie, chociażby w powijakach. I na tyle wcześnie, żeby nie zaplątać się emocjonalnie. A reszta tego, co napisałeś w poście, też brzmi dobrze. Chociaż, co do podejścia, łatwo powiedzieć... Pomiędzy zamiar a wykonanie pada cień Odpowiedz Link Zgłoś
jmx pytanko 29.04.04, 14:27 Gość portalu: iwan napisał(a): > Nawet po dwóch, trzech miesiącach wielogodzinnych rozmów na gg? Bardzo > sympatycznych, dodać należy? Sympatycznie i miło sobie z kimś (z dziewczyną?) rozmawiałeś. Spotkałeś sie i przeżyłeś szok. Pytanie brzmi: dlaczego? Wygląd nie taki? Odpowiedz Link Zgłoś
kvinna O sieci 29.04.04, 14:30 Tu chyba nawet nie chodzi o wygląd. Gdzieś tam sobie myślę, że nie ma żadnego przełożenia z powiedzmy g-g na rzeczywistość. Chyba, że nadal "rozmawiałoby się palcami" (bez podtekstów) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: iwan Re: O sieci IP: 156.17.253.* 29.04.04, 15:48 Nieprawda. "Jakieś tam" przełożenie na pewno jest. Chociażby niebezpośrednie i nieduże. Zwłaszcza, jeżeli netowa rozmowa oparta jest na wzajemnej szczerości. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: iwan re: Pytanko IP: 156.17.253.* 29.04.04, 15:44 Och, jakie sobie niewinne pytanko :-) I wcale nie pisałem, że przeżyłem szok! p.s. Jakie jest zdrobnienie od "odpowiedź"? :-) Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Re: re: Pytanko 29.04.04, 16:05 A jednak będzie poważnie - nie chciałam wchodzić z "buciorami" ale... to mi jakoś nie gra - jeśli ktoś jest naprawdę sympatyczny to taki będzie też poza siecią i jego fizyczne właściwości nie powinny zaważyć na dalszym ciągu (tzn. na jego braku). Albo się kogoś (po)lubi(ło) albo nie... Szok... może za mocne słowo, ale skoro deklarujesz, że juz więcej nie - to też o czymś świadczy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: iwan Re: re: Pytanko IP: 156.17.253.* 29.04.04, 16:17 Ale, ale. Czy ja pisałem, kto się rozczarował? Bądź kto się rozczarował bardziej? A że coś nie gra? Właśnie o to chodzi! Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Re: re: Pytanko 30.04.04, 01:33 Oj, coś kręcisz ;-). Ale... Nie masz wpływu na zachowanie się innych ludzi (zakładając, że sam zachowujesz się jak należy) więc nie pozostaje chyba nic innego jak nie przejmować się tym (za bardzo...). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: iwan Re: re: Pytanko IP: 156.17.253.* 30.04.04, 09:54 Nie tyle coś kręcę, co się kręcę. Dookoła własnej osi. (obrotowe krzesło :-))) I przypominam tylko, że nasza rozmowa nie odbywa się w tzw. cztery oczy. :-) A jakie wątpliwości, czy zachowuję się jak należy! Nieładnie, nieładnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: iwan Re: re: qum IP: 156.17.253.* 04.05.04, 15:31 Ale ja wcale nie płonę? :-)) A tak poważnie: wolę zrobić niewielki unik, niż udzielić nie do końca szczerej odpowiedzi. Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Re: re: qum 04.05.04, 17:06 Rozumiem. Ale szczerej odpowiedzi musisz udzielić przede wszystkim sobie. I taki cel miały moje pytania. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: iwan Re: re: qum IP: 156.17.253.* 05.05.04, 09:50 Udzieliłem jej sobie już dawno. Nie mam jeszcze tylko całkowitej pewności, czy jest trafna. Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Re: re: qum 05.05.04, 14:47 Ha... Bez skonfrontowania odpowiedzi raczej się nie dowiesz czy jest trafna Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: iwan Re: re: qum IP: 156.17.253.* 05.05.04, 16:11 Nie prowokuj, dziewczyno! :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: iwan Re: ? IP: 156.17.253.* 06.05.04, 16:04 Z kim więc skonfrontować odpowiedź? :) Odpowiedz Link Zgłoś
jmx ! 07.05.04, 02:39 Najlepiej by było z samą zainteresowaną ale rozumiem, że to niemożliwe więc z kimś kto Cię dobrze zna i potrafi zachowac obiektywizm. Bo być może sam nie zdajesz sobie sprawy z własnego zachowania, możesz coś robić nieświadomie i być źle zrozumiany. Chociaż jeden "przypadek" to za mało, żeby móc wyciągać wnioski dotyczące całego zachowania bo faktycznie mogłeś pechowo trafić. Hm, mam nadzieję, że to nie było zbyt osobiste. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: iwan Re: ! IP: 156.17.253.* 10.05.04, 15:26 Nie, to nie było zbyt osobiste. Dzięki też za słowo. Ale spieszę wyjaśnić, że konfrontacja odpowiedzi z zainteresowaną miała już miejsce, a i z osobą zaprzyjaźnioną również. Wersje są wprawdzie rozbieżne, ale odpowiedź chyba znam. Czy pechowo trafiłem? Poniekąd, ale pozwól mi nie rozwijać tego wątku. Nie potrafię pisać na forum o wszystkim. Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Re: ! 10.05.04, 15:54 Nie musisz rozwijać tematu jeśli nie chcesz. Sam problem jako taki, w oderwaniu od konkretnych osób, jest ciekawy. I często przewija się na forum. > Wersje są wprawdzie rozbieżne, ale odpowiedź chyba znam. Ano widzisz. Bo ludzie bardziej przyjmują to co im pasuje niż prawdę. Ale nie pytaj mnnie co jest prawdą bo nie wiem ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
j_ar Re: pytanko 29.04.04, 16:09 tu nie chodzilo o wyglad..wg mnie to ona miala..za male cycki... inteligencje..inteligencje oczywiscie mialem na mysli..ufff.. te skojarzenia takie..takie nieprawdziwe no...niedobry niedobry.... hahaha Odpowiedz Link Zgłoś
joanna_1 Re: to minie 27.04.04, 13:20 >Tym bardziej niefajne, że z reguły rzeczywistość drastycznie weryfikuje >wcześniej zbudowane (net, sms) wyobrażenia o nieznajomej osobie. Jeśli to wyobrażenie sięgało achów, echów, idealizowało postać do wymiarów wysnionych, wymarzonych, to ewidentnie zabrakło w tym wszystkim myslenia. Ludzie sa normalni, nie potrzeba ich stawiać na piedestałach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: iwan Re: to minie IP: 156.17.253.* 27.04.04, 13:50 Och, wyobrażenie nie musi wcale sięgać aż do achów i echów :), żeby się rozczarować w zetknięciu z rzeczywistością. Jak mi się zdaje, wyobrażenia są fałszywe nie tylko przez idealizację (jak się bez niej obyć, tak na marginesie?), ale też przez to, że nie doceniamy innych należycie, tyle, że z tymi ostatnimi raczej się nie spotykamy. Odpowiedz Link Zgłoś
joanna_1 Re: to minie 27.04.04, 14:13 Moim zdaniem problemem jest stawianie osoby poznanej netowo na pozycji uprzywilejowanej. A to jest taki sam człowiek ze swoimi porazkami, wzlotami jak znajomu po sąsiedzku. Jesli natomiast szukamy celowo oskoczni od codzienności, to niewątpliwie ją znajdziemy. Wszystko zalezy od naszych oczekiwań, naszej kondycji emocjonalnej, naszej podatności na wpływy. Ja w rozmowach netowych nie daję taryf ulgowych :] Kiedys rozmawiałam z takim niepoprawnym romantykiem. Wiersze pisał ładne, ale nerwus był z niego nieprzeciętny :) Co chwilę mnie wylogowywał z tlenu z listy kontaktów :) Spotkalismy sie kiedys na kawce, przy okazji jego przejazdu przez moje miasto, i cóż był tak samo mało gentelmeński. Tak więc dobrze, jesli to wyobrażenie działa w kierunku pozytywnym z taką samą siłą jak w kierunku niezawoalowanych wad. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: iwan Re: to minie IP: 156.17.253.* 27.04.04, 16:43 joanna_1 napisała: > Moim zdaniem problemem jest stawianie osoby poznanej netowo na pozycji > uprzywilejowanej. A to jest taki sam człowiek ze swoimi porazkami, wzlotami jak > > znajomu po sąsiedzku. Taki właśnie okazuje się być, ale my nie chcielibyśmy, żeby taki był i pewnie on sam, chociażby podświadomie, kreuje na necie pozytywny obraz własnej osoby. Nie trzeba przy tym wcale bujać - wystarczy o niektórych rzeczach najzwyczajniej nie wspominać. Przecież nie będziemy z nim/nią przeprowadzać wirtualnego testu psychologicznego? Reszta jest wyobraźnią :-)(albo :-( ?) Jesli natomiast szukamy celowo oskoczni od codzienności, > to niewątpliwie ją znajdziemy. właśnie:-) > Ja w rozmowach netowych nie daję taryf ulgowych :] Hmmm... bez taryfy ulgowej, czyli...? Co chwilę mnie wylogowywał z tlenu z listy kontaktów :) > Spotkalismy sie kiedys na kawce, przy okazji jego przejazdu przez moje miasto, > i cóż był tak samo mało gentelmeński. > Tak więc dobrze, jesli to wyobrażenie działa w kierunku pozytywnym z taką samą > siłą jak w kierunku niezawoalowanych wad. No właśnie, niezawoalowanych. Odpowiedz Link Zgłoś
joanna_1 Re: to minie 30.04.04, 12:52 Gość portalu: iwan napisał(a): > Taki właśnie okazuje się być, ale my nie chcielibyśmy, żeby taki był i pewnie > on sam, chociażby podświadomie, kreuje na necie pozytywny obraz własnej osoby. > Nie trzeba przy tym wcale bujać - wystarczy o niektórych rzeczach > najzwyczajniej nie wspominać. Przecież nie będziemy z nim/nią przeprowadzać > wirtualnego testu psychologicznego? > Reszta jest wyobraźnią :-)(albo :-( ?) iii, no mi kiedys ktoś napisał, że czuje się jak seansie psychoanalitycznym, yyy Wiesz to zależy, jak te rozmowy wyglądają. Jesli będa powierzchowne, ze szczególna ochroną naszej prywatności, to zasadniczo wiele się o czlowieku nie dowiemy. Rozmowy moga trwac nawet miesiącami, a wrażenie będzie jakbysmy stali w miejscu. To raz. Dwa. Myślę, że często utożsamiamy to jak ktoś pisze, z tym jaki jest. Ludzie o no powiedzmy uzdolnieniach humanistycznych chyba lepiej wpadają w oko i sa postrzegani na ciekawych, interesujących. Mnie jako czlowieka technicznego bardziej interesuje to , jak ktos reaguje, niz jaka piekną poezję tworzy. > > Ja w rozmowach netowych nie daję taryf ulgowych :] > > Hmmm... bez taryfy ulgowej, czyli...? hihi, zabrzmiało demonicznie, przyznaję, chodzi mi generalnie o to, że staram się nie idealizować i nie mieć oczekiwań to co ma sie rozpaść, umiera smiercia naturalną, to co ma przetrwać, trwa kilka lat i jak dotąd nie było zgrzytów, ale to ciąglę cząstka człowieka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: iwan Re: to minie IP: 156.17.253.* 04.05.04, 10:45 joanna_1 napisała: > iii, no mi kiedys ktoś napisał, że czuje się jak seansie psychoanalitycznym, > yyy Ciekawym, jak to wygląda w praktyce:) Rozmawiałem kiedyś z pewną dziewczyną o podobnym zacięciu; pytania były konkretne: twoje 3 największe wady, twoje 3 największe zalety, jak zachowałbyś się w takiej to a takiej sytuacji... Ufam, że nie byłaś to Ty? :)) Myślę, że często utożsamiamy to jak ktoś pisze, z tym > jaki jest. Ludzie o no powiedzmy uzdolnieniach humanistycznych chyba lepiej > wpadają w oko i sa postrzegani na ciekawych, interesujących. Mnie jako > czlowieka technicznego bardziej interesuje to , jak ktos reaguje, niz jaka > piekną poezję tworzy. Masz na myśli to, że jak ktoś pisze mądrze, to nie znaczy, że jest mądry? Albo jak pisze wiersze, to nie znaczy, że jest wrażliwy? Itd.? Tutaj faktycznie można się zawieść. chodzi mi generalnie o to, że staram > się nie idealizować i nie mieć oczekiwań > Słusznie. Ale starania częstokroć nas zawodzą. I jest jeszcze taka kwestia, żeby druga strona nie idealizowała zanadto, a o rozemocjonowaną stronę żeńską przede wszystkim mi tu idzie :). Osobiście, podejmowałem mające temu służyć środki zaradcze, ale poskutkowały, zdaje się, tylko do pewnego stopnia. Odpowiedz Link Zgłoś
iwan_w Re: to minie 28.06.04, 10:51 kvinna napisała: > Mówię tak, bo komórkę bez karty włożyłam pół roku temu do szuflady i świetnie > mi z tym. Prawie nie piszę maili, wprost - nie chce mi się. PRZESYT. > > Prawdziwy świat jest za oknem, nie na ekranie kompa, nie przez komórkę. > Myslę, że niebawem znowu zaobserwujemy powrót do dawnych wartości, może > niekoniecznie staniemy się Amiszami ;) ale świat zwolni. > > Myślicie, że nie? Hmmm. Zgodnie z teorią wiecznego powrotu itd., itp., kto wie... Odpowiedz Link Zgłoś
kvinna OT 28.06.04, 11:10 Omsnęła mi się literka i wysłałam maila do iwana@gazeta.pl cholera Ad rem: jeśli bawić się słowami, to może jazda po muldach albo łażenie po cosinusoidzie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: baba zona Re: to minie IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 28.06.04, 17:38 iwan_w napisał: > kvinna napisała: > > > Mówię tak, bo komórkę bez karty włożyłam pół roku temu do szuflady i świet > nie > > mi z tym. Prawie nie piszę maili, wprost - nie chce mi się. PRZESYT. > > > > Prawdziwy świat jest za oknem, nie na ekranie kompa, nie przez komórkę. > > Myslę, że niebawem znowu zaobserwujemy powrót do dawnych wartości, może > > niekoniecznie staniemy się Amiszami ;) ale świat zwolni. > > > > Myślicie, że nie? To co ona tu robi? Gdzie czlowiek nie spojrzy, wszedzie ona... Czy ona w ogole istnieje w normalnym swiecie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Oleńka ale które pokolenie? :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.04.04, 15:31 ramy czasowe poproszę ;) czy nie ma może? ;)) Odpowiedz Link Zgłoś
kvinna a dotknęło starszych i młodszych 27.04.04, 15:43 Japończycy mówią na nich "pokolenie kciuka". ładnie, prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Oleńka Re: a dotknęło starszych i młodszych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.04.04, 15:53 Ładnie. Osbiście wolę należeć do pokolenia kciuka niż trzech innych palców. Ciekawe. Po raz pierwszy w historii dziadek i wnuk mogą należeć do tego samego pokolenia. Co to się panie wyrabia... Odpowiedz Link Zgłoś
kvinna didaskalia 27.04.04, 16:14 Ten latający kciuk to chyba robi się od wysyłania sms-ów :) A gdzie masz czwarty paluszek? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Oleńka Re: didaskalia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.04.04, 17:11 Czwarty nie ma złej prasy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: iwan Re: a dotknęło starszych i młodszych IP: 156.17.253.* 30.04.04, 09:58 "pokolenie hipersprawnego kciuka" :) zasłyszane (a właściwie: przeczytane, na wyświetlaczu nokii) Odpowiedz Link Zgłoś
ms_dalloway Re: Pokolenie Telefonu Komórkowego 30.04.04, 09:36 Akceptowalny(bo "naukowy",hehe;))synonim to także THUMB GENERATION, czyli Pokolenie Kciuka. Odpowiedz Link Zgłoś
ms_dalloway Re: Pokolenie Telefonu Komórkowego 30.04.04, 09:49 Właśnie jestem po lekturze wszystkich postów:)Hehe...popełniłam małe xero;) Więcej xer nie pamiętam! Odpowiedz Link Zgłoś