co powiecie na to...

10.02.11, 18:19
jestem mężatką od ponad 5 lat,dwójka dzieci.Ostatnio dowiedziałam się,że mój M spotkał się na kawę ze znajomą z czasów licealnych( oboje się w sobie podkochiwali).Sam ją zaczepił na portalu NK prosząc o spotkanie-wcześniej to ona napisała do niego list,że go odnalazła,że chce się spotać,ale to było rok temu i on to wyśmiał.Mąż uważa,że się czepiam,że spotkał się tylko w celach towarzyskich,że cóż znaczy "1,5 godz. rozmowa przy kawie starych znajomych".Pewnie i nic nie znaczy,ale 1.my prawie wcale nie rozmawiamy, 2.nasze najmłodsze dziecko miało wówczas 2 miesiące,ledwo dawałam sobie radę(starsze chorobliwie zazdrosne)i z utęsknieniem czekałam kiedy wreszcie wróci z pracy i po 3.zrobił z tego tajemnicę,jeżeli to naprawdę było bez znaczenia,to dlaczego nic nie powiedział...Mam do niego o to wielki żal, napiszcie proszę,czy słusznie,czy rzeczywiście z igły robię widły?
    • mariusz-ef Re: co powiecie na to... 10.02.11, 19:22
      masz prawo czuć się z tym źle, ale nie przypuszczam, żeby to było coś więcej niż spotkanie po latach 2 znajomych (nawet jeśli trwało 1.5 h)

      Co nie znaczy, że nie możesz powiedzieć mężowi, że źle się z tego powodu czułaś (że było Ci przykro)
    • adriana_ada Re: co powiecie na to... 10.02.11, 19:29
      Jendna kobieta, taka troche dla mnie jak siostra odpowiedziala mi na pewne pytanie...
      Co bys zrobila, gdyby byly panie wokol ciebie narzucajace sie twojemu mezowi?
      Odpowiedzia bylo "glupie kobiety".
    • gadagad Re: co powiecie na to... 10.02.11, 19:46
      Swój problem, to opisałaś. Nie macie kontaktu i męża nie wiele obchodzi jak się w całej życiowej sytuacji czujesz. Jesteś umeblowaniem, razem z dziećmi, w jego statusie społecznym. Rzeczywiście uważaj, by się nie zechciał umeblować inaczej. Awantura o tę, czy inną koleżenkę niczego nie załatwia.Podstawę trzeba naprawić.
    • paco_lopez Re: co powiecie na to... 10.02.11, 20:54
      to ostatnie. tak czy inaczej miałabys zal, a on nie ma ochoty na słuchanie twoich żali. określ do kiedy utrzymasz focha. to jest ciekawe.
    • kropelkasnu Re: co powiecie na to... 10.02.11, 21:44
      Dziękuję za odpowiedzi.Z tym umeblowaniem to chyba racja...Z podstawą też, zamierzam go namówić na terapię małżenśką, może to nam pomoże się porozumieć,bo jak na razie to tylko się od siebie oddalamy- ja uciekam zajmując się dziećmi, a on ucieka w pracę...
      Co do tego spotkania, to zaproponowalam,żeby zaprosił tę panią z mężem( bo a jakże męża ma)do nas,bo jednym z licznych argumentów,które wysuwał podczas motywowania przyczyny spotkania,było to,że przecież prawie nikogo nie znamy (w mieście, w którym teraz mieszkamy) i on dlatego się spotkal.Nie spotka się, bo boi się,że zrobię scenę,a ja zwykle jestem naprawdę spokojną osobą...
      • gadagad Re: co powiecie na to... 10.02.11, 22:05
        Nie namawiaj męż na żadne terapie, których potrzeby nie czuje. Bo jego przekonanie (bojkot), że to niepotrzebne, zaklinuje twoje możliwości pomocy sobie. Idź sama. Ty masz problem z tą sytuacją. Dopiero potem, może zyskasz umiejętność takiego zachowania, że on poczuje też potrzebę pomocy.
        • kropelkasnu Re: co powiecie na to... 10.02.11, 22:51
          To nie chodzi tylko o tę sytuację, tylko o całoksztalt,a na terpaię,o dziwo, się zgodził.Wspominałam już o niej w ciągu ostatniego roku kilka razy,dopiero teraz się zgodził...
          • gadagad Re: co powiecie na to... 10.02.11, 23:07
            Tym się nie kieruj. Jego reakcja może być różna i to jego sprawa. Skoncetruj się na swoich potrzebach. Terapia nie jest po to, by polepszyć partnera, ale siebie w stosunku do partnera. Jeśli będzie umieć współpracować, to bardzo dobrze. Ale nie zmuszanie do zmian partnera jest w terapii ważne, ale swojego sposobu zachowań, które mogą mieć pozytywny wpływ, dla ciebie, na zachowania partnera.
            • kropelkasnu Re: co powiecie na to... 10.02.11, 23:23
              Dziękuję za cenne rady:)
              • voxave Re: co powiecie na to... 11.02.11, 06:44
                cienkie rokowania----chciał sprawdzić po kryjomu czy z dawnej namiętności cos jeszcze wyciśnie
                cokolwiek nie powiecie jedno jest pewne ----mężczyznę do kontaktów z inna kobieta popycha tylko jedno......
                • kropelkasnu Re: co powiecie na to... 11.02.11, 12:37
                  Co jest tym jednym co popycha do kontaktów,sprecyzuj proszę
    • aserath Re: co powiecie na to... 13.02.11, 00:09
      moim zdaniem słusznie masz pretensje. Zapytaj go, czy chciałby abyś ty się umówiła z dawnym znajomym z liceum, podczas gdy on miałby dwójkę dzieciaków na głowie, a ty byś poszła tylko "na kawę i rozmowę".
      • horpyna4 Re: co powiecie na to... 13.02.11, 16:19
        A gdyby mąż spotkał się z dawnym kolegą, to byłoby w porządku? Dlaczego uważacie, że osoby różnej płci mają obowiązek romansowania z sobą?

        Gdyby mąż zaprosił dawną znajomą do domu i żona byłaby obecna przy ich rozmowie, mogłaby poczuć się jeszcze bardziej niezręcznie. Starzy znajomi wspominają różne sytuacje i czasem wręcz rozmawiają "szyfrem", czyli pewne sformułowania są tylko dla nich zrozumiałe. Żona mogłaby poczuć się wyobcowana, a im też byłoby trochę głupio. Naprawdę w takiej sytuacji lepsze jest spotkanie dwojga starych znajomych na gruncie neutralnym. Niezależnie od tego, czy są tej samej płci, czy różnej.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja