kropelkasnu
10.02.11, 18:19
jestem mężatką od ponad 5 lat,dwójka dzieci.Ostatnio dowiedziałam się,że mój M spotkał się na kawę ze znajomą z czasów licealnych( oboje się w sobie podkochiwali).Sam ją zaczepił na portalu NK prosząc o spotkanie-wcześniej to ona napisała do niego list,że go odnalazła,że chce się spotać,ale to było rok temu i on to wyśmiał.Mąż uważa,że się czepiam,że spotkał się tylko w celach towarzyskich,że cóż znaczy "1,5 godz. rozmowa przy kawie starych znajomych".Pewnie i nic nie znaczy,ale 1.my prawie wcale nie rozmawiamy, 2.nasze najmłodsze dziecko miało wówczas 2 miesiące,ledwo dawałam sobie radę(starsze chorobliwie zazdrosne)i z utęsknieniem czekałam kiedy wreszcie wróci z pracy i po 3.zrobił z tego tajemnicę,jeżeli to naprawdę było bez znaczenia,to dlaczego nic nie powiedział...Mam do niego o to wielki żal, napiszcie proszę,czy słusznie,czy rzeczywiście z igły robię widły?