żona to szczególny gatunek kobiety?

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.04.04, 14:02
Ile razy mysle, ze czegos sie nauczylam w moim zwiazku, zdarza sie cos, co
utwierdza mnie w przekonaniu, ze nie wiem NIC.
Jestesmy razem prawie 3 lata, on jest wspanialy, cieply, opiekunczy i
wrazliwy. Jestesmy bardzo blisko fizycznie, ale ... jeszcze sie nie
kochalismy. Nie smiejcie sie ;-) Jak na studentow jestesmy bardzo
staroswieccy i postanowilismy zaczekac na wspolne zamieszkanie. To jednak z
przyczyn obiektywnych musielismy na razie odlozyc w czasie, a ze jestem coraz
bardziej zakochana, to nie mialam ochoty dluzej czekac, ale moj facet zbywal
moje coraz mniej delikatne sugestie.
Wczoraj wreszcie mielismy szczera rozmowe, rowniez o przeszlosci, ktorej
dotychczas nie ruszalismy w przekonaniu, ze to za prywatne. Dowiedzialam sie,
ze moj ukochany byl wczesniej w 2 zwiazkach znacznie krotszych od naszego i z
przyjemnoscia korzystal z urokow seksu, ale ze mna nie chce sie kochac,
bo...w przeciwienstwie do poprzednich, nasz zwiazek jest powazny i powinnismy
sie najpierw pobrac!!
Tak wiec spedzam niedziele zastanawiajac sie, czy to ze mna czy z nim jest
cos nie tak i postanowilam zapytac Was.
Szczerze mowiac czuje sie podle, nie moge przestac sie zastanawiac, dlaczego
on odmawia mi czegos, czego nie odmowil innym i co to za szczegolny rodzaj
zasad odnoszacy sie tylko do pewnego typu kobiet.
Co do mnie, to nasze czekanie na wspolne mieszkanie wynika z mojego
swiatopogladu i pojmowania odpowiedzialnosci jako dzielenia nie tylko
przyjemnosci, ale rowniez obowiazkow. Malzenstwo natomiast nie bardzo mnie
interesuje, czuje ze nie jestem gotowa, zreszta wlasnie rozwodza sie moi
rodzice i mam obrzydzenie do slubow.
Wyglada na to, ze z moimi zasadami i czekaniem na tego jedynego dostalam w
leb, bo jestem kobieta, ktora nadaje sie na zone, zas przed slubem jest
nietykalna. Niepowazne kobiety maja wszystko co chca, a ja w nagrode za
nasz "powazny zwiazek" dostaje ciag dalszy wstrzemiezliwosci...
Siedze wiec i pograzam sie w ponurych rozmyslaniach, na plan pierwszy wysuwa
sie "Widocznie mnie nie pragnie, tak jak tamtych", "Moze cos miedzy nami nie
tak", "Nie jestem wystarczajaca ..jakastam..", "Dlaczego zostalam ukarana za
to, ze nie sypialam na prawo i lewo z kim mi bylo wygodnie".

Koncowe wyjasnienia: Jezeli ktos uwaza mnie za kretynke - niech sobie daruje
komentarze - pewnie tak jest. Sama tez mam siebie dosyc. Jesli ktos potrafi
powiedziec mi cos sensownego - czekam niecierpliwie. Jezeli moj post nikogo
nie interesuje - przynajmniej wyartykulowalam problemy, co tez ma pewien
efekt terapeutyczny... ;-)
Przepraszam za dluzyzne - zrozumcie i nie klnijcie.
    • cossa Re: żona to szczególny gatunek kobiety? 25.04.04, 14:24
      nie podoba mi sie argumentacja Twojego chlopaka

      fragment z "Depresji gangstera"
      terapetuta dowiedzial sie, ze pacjent ma kochanke
      pyta - czy z zona mu sie nie uklada? nie kocha jej?
      De Niro odpowiada:
      - zone kocham, to wspaniala kobieta, ale .. usta mojej zony caluja moje dzieci

      koniec fragmentu

      do przemyslenia ;)

      pozdr.cossa
    • fnoll hej hej hej 25.04.04, 14:40
      na jednej rozmowie świat się przecież nie kończy! rozmawiajcie dalej,
      spierajcie się, dzielcie się swoimi wątpliwościami, pytajcie się nawzajem o
      swoje motywy i tak dalej, i tak dalej - no przecież miłość nie oznacza
      czarownej, telepatycznej jednomyślności!

      argument, że coś jest "za prywatne" by o tym rozmawiać to zwykły unik - czasem
      trudno jest o czymś mówić, ale im więcej się ze sobą rozmawia, tym większych
      nabywa się umiejętności w mówieniu i słuchaniu tak, by czuć się bezpiecznie na
      każdym polu

      bez umiejętności rozmowy naprawdę ciężko jest wspólnie żyć

      nooo, pogadajcie ze sobą! ale nie raz!! i bez uników

      pzdr :)

      fnoll
    • Gość: Ewa Re: żona to szczególny gatunek kobiety? IP: *.sympatico.ca 25.04.04, 14:51
      Jako kobieta jest mi trudno to skomentowac ale mam znajomego, ktory powiedzial,
      ze taki mezczyzna (przepraszam za uproszczenie) to albo ma inna kobiete albo
      homoseksualista. Moim zdaniem 3 lata wstrzemiezliwosci dla mezczyzny w wieku
      studenckim to bardzo dlugo ale jest to mozliwe wiec chyba jednak pozostaje
      szczera rozmowa.
    • Gość: zdolowana Re: żona to szczególny gatunek kobiety? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.04.04, 15:51
      Dzieki za szybki odzew. Przyznacie, ze sytuacja jak z czeskiego filmu ;-(
      Gdyby ktos mi cos takiego opowiedzial, pewnie bym sie zdrowo usmiala, jaka to
      faceci maja absurdalna logike - ale na litosc, to mowi moj wlasny ewidentnie
      kochajacy mezczyzna, ktory, podkreslam, nawet w tej niepelnej wersji ;-) jest
      cudowny w lozku i pragnie mnie bardzo namacalnie ;-)
      O co wiec chodzi? Stworzyl sobie taki moj idealny obraz i seks mu nie pasuje do
      ukochanego aniola? Oniesmielam go? Ratunku.
      Co mam zrobic: postawic ultimatum "chce seksu"? Bardzo romantyczne :-/ Udawac,
      ze jest ok? Jest cholernie daleko od ok. Jedyne, co mi teraz przychodzi do
      glowy to "Kochanie, przykro mi, ale roznimy sie zdaniami w podstawowych
      kwestiach. Zegnaj.", bo argumentowanie swoich.. hmm nazwijmy to racji ;-)
      wydaje mi sie dosc ponizajace - ludzie, ktorzy sie kochaja chca byc blisko, ot
      i cala filozofia, nieprawdaz? Co tu wyjasniac?
    • Gość: xs Re: żona to szczególny gatunek kobiety? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.04.04, 15:56
      Nie chce sie przyznać że mu nie staje!!
      • Gość: guido-contini Re: żona to szczególny gatunek kobiety? IP: *.telia.com 25.04.04, 16:32
        Sygnatura "zadowolona", hmm? Uwazam, ze powinnas zmienic ja na "naiwna"
        albo wrecz "glupia" - przepraszam ale ja tak odbieram Twoje zaangazowanie.
        A moze oboje brom litrami pijecie? Milosc to pozadanie, to seks, to zazdrosc.
        Dziecko, rozejrzyj sie dookola, jest tylu wspanialych facetow co bedzie Ciebie
        na rekach nosic, kochac i w samochodzie, i parku, i pod latarnia , i na plazy,
        i na pudelku od zapalek. To co opisujesz jest chore, chyba ze masz sklonosci do
        takiej perwersji. Udany seks w jest najsilniejszym fundamentem przetrwania
        zwiazku, a po drodze trzeba jeszcze zjesc beczke soli, zeby poznac tajniki
        wlasnego ciala i duszy. Powodzenia podczas masturbacji.
        • Gość: ryb Re: żona to szczególny gatunek kobiety? IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 25.04.04, 16:45
          zdolowana a nie zadowolona...
    • witch-witch Re: żona to szczególny gatunek kobiety? 25.04.04, 16:22

      Hej zdolowana,
      Widze ze masz powazny problem do rozwiazania a ten twoj facet to niezly
      orzeszek do rozgryzienia...cos jest nie tak z tym chlopem. On wiele rzeczy o
      sobie nie mowi i bardzo sie ukrywa. A dlaczego? Dlatego ze nic tak faceta nie
      rozneglizuje od srodka jak seks i wspolne lozko. Poprzez sex wiemy z kim mamy
      do czynienia, tak ze nie daj sie zrobic w balona.Musisz byc samodzielna i sma
      podjac decyzje, bo za ciebie nikt tej decyzji nie podejmie. A facet jest mily i
      ma same dodatnie cechy nie oznacza dzis nic- moze on udaje.Klamie kazdego dnia.
      To nie jest normalne zachowanie to musisz wiedziec! Moze ma bardzo
      malego "pietaszka" albo 1-sekund i i wszycko jest over moze jeszcze jakies inne
      choroby jak Herpes, Aids, zoltaczka B albo i C, wszystkie mozliwosci istnieja.
      Malzenstwo to nie jest sex i nie ma co sie oszczdzac a trzeba sie dobrac pod
      kazdym wzgledem. On ciebie swoim milym stylem bycia bardzo ujal i teraz sie
      szamoczesz bo czujesz ze cos jest nie tak, ale moim zdaniem to facet nie jest
      z toba szczery, dlatego daj sobie na wstrzymanie- bo nie wiadomo co on kreci i
      co to za jeden.




      ---------------------
      "Oprócz zabitych na polu walki lezalo wiele obrazonych."
      /Z zeszytow uczniowskich\
      • Gość: zdolowana żona to szczególny gatunek kobiety? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.04.04, 16:51
        Ludzie, darujcie sobie te wstawki "Nie staje mu" czy "Ma malego". Uprawiamy
        petting i seks oralny, moj facet wszystko ma na miejscu, bynajmniej nie male i
        zapewniam, ze staje jak trza ;-) Po prostu on nie chce przekroczyc tej
        magicznej granicy "stosunku", nie wiem, moze lubi miec taka Dziewice
        Orleanska ;-) Jestem prawie pewna, ze powody sa psychologiczne, a nie
        fizjologiczne!
        • Gość: ryb Re: żona to szczególny gatunek kobiety? IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 25.04.04, 16:55
          Lepiej jeszcze raz porozmawiaj z nim o co mu chodzi...Bo po slubie moze np. Ci
          powiedziec ze stosunek bedzie tylko po zaplanowaniu dziecka. I co wtedy?
        • witch-witch Re: żona to szczególny gatunek kobiety? 25.04.04, 17:23

          Czyli jednym slowem chodzi tylko o forme sexu bo sex to ty z nim masz a ja
          myslalam ze to o wiele bardziej powazne:)
          ---------------------
          "Oprócz zabitych na polu walki lezalo wiele obrazonych."
          /Z zeszytow uczniowskich\
        • Gość: xs Re: żona to szczególny gatunek kobiety? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.04.04, 18:48
          no to trzeba pisać jasno na przyszłość!
      • poradnicki Re: żona to szczególny gatunek kobiety? 27.04.04, 05:15
        TRACISZ zycie - juz 3 lata poszly. On chce zrobic z Ciebie zone - klamka wtedy
        zapadnie i sie nie wywiniesz. Wtedy sie dowiesz cos o nim dziwnego, ale
        wiesz "na dobre i na zla"

        Zwiewaj!
    • seksuolog Dolek w dolku 25.04.04, 17:18
      Gość portalu: zdolowana napisał(a):

      > Jestesmy razem prawie 3 lata, on jest wspanialy, cieply, opiekunczy i
      > wrazliwy. Jestesmy bardzo blisko fizycznie, ale ... jeszcze sie nie
      > kochalismy. Nie smiejcie sie ;-) Jak na studentow jestesmy bardzo
      > staroswieccy i postanowilismy zaczekac na wspolne zamieszkanie. To jednak z
      > przyczyn obiektywnych musielismy na razie odlozyc w czasie, a ze jestem coraz
      > bardziej zakochana, to nie mialam ochoty dluzej czekac, ale moj facet zbywal
      > moje coraz mniej delikatne sugestie.

      Pytania zasadnicze:

      Co oznacza tutaj staroswieckosc? Czy ty, on lub oboje jestescie motywowani
      silna religijnoscia?

      Co robiliscie przez te 3(!) lata ze dopiero teraz jestes coraz bardziej
      zakochana?

      > ze moj ukochany byl wczesniej w 2 zwiazkach znacznie krotszych od naszego i z
      > przyjemnoscia korzystal z urokow seksu, ale ze mna nie chce sie kochac,
      > bo...w przeciwienstwie do poprzednich, nasz zwiazek jest powazny i powinnismy
      > sie najpierw pobrac!!

      Pytanie co go do tego motywuje? Bo jak widac on seksu nie wykluczal. A wiec
      czy to wszysko nie jest wynikiem twojego nacisku?

      > Tak wiec spedzam niedziele zastanawiajac sie, czy to ze mna czy z nim jest
      > cos nie tak i postanowilam zapytac Was.

      Oboje macie problem....ale zdaje sie ze zrodlo jest po twojej stronie.

      > Szczerze mowiac czuje sie podle, nie moge przestac sie zastanawiac, dlaczego
      > on odmawia mi czegos, czego nie odmowil innym i co to za szczegolny rodzaj
      > zasad odnoszacy sie tylko do pewnego typu kobiet.
      > Co do mnie, to nasze czekanie na wspolne mieszkanie wynika z mojego
      > swiatopogladu i pojmowania odpowiedzialnosci jako dzielenia nie tylko
      > przyjemnosci, ale rowniez obowiazkow. Malzenstwo natomiast nie bardzo mnie
      > interesuje, czuje ze nie jestem gotowa, zreszta wlasnie rozwodza sie moi
      > rodzice i mam obrzydzenie do slubow.

      Problem polega na tym ze nie wiadomo o co tu chodzi: Najpierw piszesz ze
      czekanie wynika z twojego swiatpogladu a potem ze na malzenstwo nie masz ochoty.

      A moze po prostu twoj swiatopoglad WLASNIE ulegl zmianie pod wplywem
      rozwodu rodzicw?

      > Wyglada na to, ze z moimi zasadami i czekaniem na tego jedynego dostalam w
      > leb, bo jestem kobieta, ktora nadaje sie na zone, zas przed slubem jest
      > nietykalna. Niepowazne kobiety maja wszystko co chca, a ja w nagrode za
      > nasz "powazny zwiazek" dostaje ciag dalszy wstrzemiezliwosci...

      Tu jest tylko pytanie: Czy to ty najpierw "sterroryzowalas" ukochanego ze
      nie ma seksu przed slubem i facet przejal sie tak bardzo ze wpadl w taki
      stan ze sam uwaza ze Z TOBA seks przed slubem jest be?

      A teraz cie sie zmienilo i chcesz inaczej?

      > Siedze wiec i pograzam sie w ponurych rozmyslaniach, na plan pierwszy wysuwa
      > sie "Widocznie mnie nie pragnie, tak jak tamtych", "Moze cos miedzy nami nie
      > tak", "Nie jestem wystarczajaca ..jakastam..", "Dlaczego zostalam ukarana za
      > to, ze nie sypialam na prawo i lewo z kim mi bylo wygodnie".

      Czy tu nie chodzi o twoja postawe: skoro twoj swiatopoglad wykluczal seks
      przed slubem to facet ktory cie kocha dostosowal sie do tego?

      > Koncowe wyjasnienia: Jezeli ktos uwaza mnie za kretynke - niech sobie daruje
      > komentarze - pewnie tak jest. Sama tez mam siebie dosyc. Jesli ktos potrafi
      > powiedziec mi cos sensownego - czekam niecierpliwie. Jezeli moj post nikogo
      > nie interesuje - przynajmniej wyartykulowalam problemy, co tez ma pewien
      > efekt terapeutyczny... ;-)

      Sprawa jest niebezpiecznie zabagniona i trzeba sie dobrze zastanowic we dwoje
      jak wyjsc z tego bagna. Wymagaloby to szczegolowej terapii zaczynajac od
      analizy waszych osobowosci, motywacji i postaw zyciowych. Mozna przeczuwac
      ze problem jest raczej po twojej stronie.

      Z podanych faktow uklada sie ciag logiczny:
      - ty mialas 'staroswiecki' swiatopoglad
      - ukochany przyjal to bo inaczej nie moglby byc z toba
      - ukochany zaadoptowal twoj punkt widzenia tak ze seksu przed slubem nie chce
      - minely 3 lata
      - twoj swiatopoglad nagle runal, glownie pod wplywem rozwodu rodzicow

      Jesli powyzsze jest prawda to teraz sa dwa wyjscia: musisz ukochanego przekonac
      ze twoj poprzedni swiatopoglad to byla bzdura i nonsens, nie masz ochoty na
      malzenstwo, chcesz seksu i to zaraz.

      Drugie wyjscie, bezpieczniejsze, to jednak zawarcie malzenstwa. Z tego powodu
      ze nie wiadomo czy twoje dawne reguly nie sa tylko stlumione (poprzez rozwod
      rodzicow) i jak tylko zaczniecie cwiczyc milosne figury to wyjdzie na jaw ze
      masz kompleksy, poczucie winy i jestes oziebla bo robisz to bez slubu. Bo jest
      bezsporny fakt ze podstawa twojej osobowosci byl/jest bardzo sztywny system
      regul.
      • Gość: zdolowana Re: Dolek w dolku IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.04.04, 17:54
        Odpowiem syntetycznie. Poznalismy sie przez net i wciaz dojezdzamy do siebie.
        Moja prosba, zeby zaczekac z tym "wlasciwym" seksem do wspolnego zamieszkania
        nie byla motywowana religijnie, bo nie zalezy mi na malzenstwie i nigdy nie
        zalezalo, ale swiatopogladowo - chce dzielic z nim zycie codziennie, a nie
        lozko w weekendy. Podkreslam raz jeszcze, czego nie napisalam na poczatku: z
        uwagi na odleglosc widujemy sie rzadko i dlatego zwiazek rozwija sie wolniej.
        Moja uwaga, ze po 3 latach jestem bardziej zakochana oznacza, ze zwiazek stal
        sie bardzo dojrzaly emocjonalnie i nie watpie, ze to wlasnie ten wlasciwy
        mezczyzna. Dlatego o ile najpierw wolalam poruszac sie powoli i lepiej sie
        poznawac, o tyle teraz nie zalezy mi juz na czekaniu z seksem na codziennosc,
        bo mimo odleglosci udalo nam sie zbudowac relacje, w ktorej czuje sie
        komfortowo.
        • Gość: Crom Re: Dolek w dolku IP: *.chello.pl 26.04.04, 01:50
          Bądź z nim po prostu szczera. Aż do bólu. Powiedz mu o tym wszystkim co tutaj
          napisałaś, może nawet pokaż mu tą stronę. I rozmawiajcie, rozmawiajcie,
          rozmawiajcie...
    • andrew_eldtrich Re: żona to szczególny gatunek kobiety? 25.04.04, 17:55
      Jerofiejew kiedys napisal:
      "Zawod zony? Meczennica"
    • jmx Re: żona to szczególny gatunek kobiety? 26.04.04, 02:17
      Gość portalu: zdolowana napisał(a):

      > Niepowazne kobiety maja wszystko co chca, a ja w nagrode za
      > nasz "powazny zwiazek" dostaje ciag dalszy wstrzemiezliwosci...

      Nie, "niepoważne" (wg Twojego faceta) mają TYLKO seks. Ty masz coś więcej -
      doceń to! ;-)

      A bardziej serio - pisałaś, że uprawiacie petting etc. czyli seks jest, poza
      pełnym stosunkiem. Pytanie kluczowe chyba w tej sytuacji brzmi - od jak dawna
      to trwa? Bo jeśli od niedawna to moim zdaniem nie ma powodu do niepokoju -
      prędzej czy później na tyle się rozochoci, że pójdziecie "na całość" ;-))).
      Ale czy zastanawialeś się, że przyczyny mogą być inne niż on mówi, np. obawa
      przed zajściem w ciążę? Wbrew pozorom faceci też się tego obawiają jeśli nie
      czują się gotowi (materialnie, psychicznie) na ojcostwo.

      I nie sądzę, jak pisze Seksuolog, że "problem leży po Twojej stronie". Waszą
      sytuację widzę tak, że najpierw nie byłaś pewna ani swoich uczuć ani jego więc
      wystarczało Ci to co było, a teraz masz tę pewność jego uczuć, swoich i to
      zrozumiałe (przynajmniej dla mnie ;-)), że wraz z tym pojawiła się ochota na
      pełne zbliżenie. Więc moja rada brzmi - jak i innych tutaj - rozmawiać,
      rozmawiać, rozmawiać. On musi wiedzieć co Ty myślisz i czujesz i Ty tak samo.

      I tak już poza głównym tematem - tak, rzeczywiście istnieją mężczyźni, którzy
      uważają, że żony to świętość a inne są do zaspokajania. Ale myślą tak ci
      (kobiety też) którzy uważają seks za coś złego, brudnego, obrzydliwego wręcz a
      nie jako wyraz bliskości między kochającymi się osobami. I lepiej by było, żeby
      Twój chłopak nie należał do tego pierwszego "gatunku" panów. I jedyny sposób
      aby się o tym dowiedzieć jest szczera rozmowa (i to niejedna).
    • zlewozmywak1 Re: żona to szczególny gatunek kobiety? 26.04.04, 10:32
      Czego to ludzie nie wymyślą ? Jak czytam, to uwierzyć nie mogę, że robisz mu
      laskę, on liże ci cipkę i nie wiadomo co jeszcze, ale siurka za chiny nie
      wsadzi. Weź go wyślij na terapię.
    • Gość: Asia Re: żona to szczególny gatunek kobiety? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.04.04, 12:43
      Cześć Zdołowana.
      Smutne, ale mamy dokładnie ten sam problem...Przerażające nawet w ilu wątkach
      identyczny.Też 3 lata, też "wszystko oprócz",petting, oral,też 2 poprzedniczki,
      z którymi sypiał, też poniżające dla mnie próby pójścia na całość.
      Poniżające, bo po każdej takiej próbie po pierwsze czuję się odrzucona, a po
      drugie mniej atrakcyjna. Niestety- faceci lubią zdobywać, a jak w takim razie
      odbierac dziewczynę, z którą "jeszcze nie teraz". Kolejny cytat: "Po co się
      spieszyć". Po co? Po pełnię związku, który aby był pełen powinien być związkiem
      dusz i ciał.
      Nie wątpię, że mnie kocha... Dużo razem przeżyliśmy. Lepszycyh i gorszych
      chwil. Jest między nami więź, potrzeba bycia razem, dzielenia się przeżyciami.
      Teraz jest niestety gorzej. Obawiam się ,że w dużym stopniu z powodu tego
      niedoszłego seksu. Kiedyś wykorzystywaliśmy każdą sposobność na pieszczoty i to
      bardzo zaawansowane... Od 3 miesięcy temperatura opadła.. Obawiam się,że
      dlatego że zbyt długo zwlekaliśmy. Ile w końcu można stać w miejscu? Nawet
      temat zaręczyn, o których duzo mówił (ALE NIE OŚWIADCZYŁ SIĘ) teraz zupełnie
      nie jest poruszany.
      Kocham go, pragnę, a robię się coraz bardziej zrzędliwa, kłótliwa. A to wynika
      z tego, że czuję się niepożądana. Marzę o tym by traktował mnie jak kobietę z
      krwi i kości a nie jak swoją ukochaną, przyszłą (a może już nie) żonkę, z którą
      trzeba robić wszytsko po Bożemu i we właściwej kolejności.

      Zadołowana. Podaj mi proszę jakieś namiary na siebie. Chciałabym z Toba
      porozmawiać... może na razie przez GG albo na jakimś czacie.

      PS. Wczoraj miałam ROZMOWĘ. Poza bólem i rozgrzebaniem trudnego tematu nic nie
      wniosła.
      • Gość: zdolowana Re: żona to szczególny gatunek kobiety? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.04.04, 14:06
        Asiu,

        bardzo sie ciesze, ze bede mogla z Toba o tym porozmawiac. Napisz mi maila na
        adres: luka_@gazeta.pl, to podam Ci nr GG.
      • seksuolog Psychologiczne patologie erotyczne 26.04.04, 18:36
        Gość portalu: Asia napisał(a):

        > Cześć Zdołowana.
        > Smutne, ale mamy dokładnie ten sam problem...Przerażające nawet w ilu wątkach
        > identyczny.Też 3 lata, też "wszystko oprócz",petting, oral,też 2
        > poprzedniczki, z którymi sypiał, też poniżające dla mnie próby pójścia na
        >całość.
        > Poniżające, bo po każdej takiej próbie po pierwsze czuję się odrzucona, a po
        > drugie mniej atrakcyjna. Niestety- faceci lubią zdobywać, a jak w takim razie
        > odbierac dziewczynę, z którą "jeszcze nie teraz". Kolejny cytat: "Po co się
        > spieszyć". Po co? Po pełnię związku, który aby był pełen powinien być
        > związkiem dusz i ciał.
        > Nie wątpię, że mnie kocha... Dużo razem przeżyliśmy. Lepszycyh i gorszych
        > chwil. Jest między nami więź, potrzeba bycia razem, dzielenia się
        > przeżyciami.

        Niestety tego rodzaju zwiazek ma cechy patologiczne. Jest aberracją i dewiacją
        by dopuszczac wszelkie formy pobudzania z wyjatkiem wykonania pewnej liczby
        ruchow posuwisto-zwrotnych penisem w pochwie. I to w zwiazku trwajacym kilka
        lat.

        W kazdym razie jezeli partner obecnie nie chce konsumowac zwiazku stosujac
        przez kilka lat oral a reszta ma byc po slubie to jest to niepokojacy objaw.
        Mozna snuc tu rozne spekulacje dlaczego tak jest, na przyklad partner
        uwarunkowal sie tak ze obecne forma wspolzycia mu odpowiada, byc moze uwaza ze
        np. oral to wyzsza forma wspolzycia, byc moze manipuluje i dominuje partnerke
        itd. To sa oczywiscie spekulacje ale jezeli partnerzy w tej sprawie nie moga
        nawiazac porozumienia to pozostaje terapia. Na pewno po kilku latach jest
        niezdrowe kontynuowanie zwiazku w takiej formie.
        • Gość: Asia Re: Psychologiczne patologie erotyczne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.04.04, 20:53
          Drogi "seksuologu". Nie sprowadzaj miłości "do pewnej liczby ruchów posuwisto-
          zwrotnych penisem w pochwie"!!!!!!!
          To krzywdzące jeśli nie prymitywne uproszczenie. Stosunek oralny w naszym
          związku ma miejsce dopiero od pół roku i jest kolejnym etapem ( taką mam
          przynajmniej nadzieję) w naszym związku. Ja nie wskakuję do łóżka facetowi tuz
          po poznaniu i jeżeli piszę, że związek trwa 3 lata to oznacza to dla mnie ,że
          od 3 lat mamy "niepisaną umowę", że chcemy być razem a zbliżamy się cieleśnie
          stopniowo.
          To co mnie martwi to obniżenie temperatury związku i wyraźne odwlekanie
          stosunku. Nie wiem czy wiąże się to z ogólnym kryzysem czy może nawet
          zmierzchem związku i własnie po to napisałam tego posta.
          Ale wybacz, nawet jeżeli masz dyplom seksuologa to nie masz daru wczucia się w
          sytuację innych. Moze masz rację, może nie, ale z pewnością nie masz właściwego
          podejścia do ludzi, którym niby próbujesz pomóc.
        • witch-witch Re: Psychologiczne patologie erotyczne 26.04.04, 20:59
          seksuolog napisała:


          > Niestety tego rodzaju zwiazek ma cechy patologiczne. Jest aberracją i dewiacją
          > by dopuszczac wszelkie formy pobudzania z wyjatkiem wykonania pewnej liczby
          > ruchow posuwisto-zwrotnych penisem w pochwie. I to w zwiazku trwajacym kilka
          > lat.
          >
          > W kazdym razie jezeli partner obecnie nie chce konsumowac zwiazku stosujac
          > przez kilka lat oral a reszta ma byc po slubie to jest to niepokojacy objaw.
          > Mozna snuc tu rozne spekulacje dlaczego tak jest, na przyklad partner
          > uwarunkowal sie tak ze obecne forma wspolzycia mu odpowiada, byc moze uwaza
          ze
          > np. oral to wyzsza forma wspolzycia, byc moze manipuluje i dominuje partnerke
          > itd. To sa oczywiscie spekulacje ale jezeli partnerzy w tej sprawie nie moga
          > nawiazac porozumienia to pozostaje terapia. Na pewno po kilku latach jest
          > niezdrowe kontynuowanie zwiazku w takiej formie.

          :::::::
          Drogi sexuolog, ktorym ty jestes jak ze mnie ksiadz.Cala sztuka sexualna a to
          jest sztuka, opiera sie na fantazji, na pasji czlowieka do czlowieka na
          kreatywnosci a ty nazywasz to patologia ze dwoje ludzi robi to troche inaczej
          czyli po swojemy niz cala reszta bezlitosnych debili, ktorym fantazji brak.
          Nie z taka gadka tutaj, gdyby moj facet ruchal mnie posuwiscie penisem to
          usnelabym z nudow. Nudne to...taki sterotyp. Cala zabawa z nim to szalenstwo i
          kompletna wolnosc w lozku, a przy tym dre sie ze szczescia jak
          wariatka ...najgorzej sasiedzi, no coz trudno to im tlumaczyc.....:))))
          Kocham jego cialo i robie z nim co mi sie podoba i podniecam sie na 10000
          roznaych sposobow a przy tym kazdy nowy jest lepszy od innego. Jak to
          mowia "wolnosc Tomku w swoim domku" i nikomu nic do tego.
          • jmx Re: Psychologiczne patologie erotyczne 27.04.04, 01:24
            witch-witch napisała:

            > :::::::
            > Drogi sexuolog, ktorym ty jestes jak ze mnie ksiadz.Cala sztuka sexualna a
            to
            >
            > jest sztuka, opiera sie na fantazji, na pasji czlowieka do czlowieka na
            > kreatywnosci a ty nazywasz to patologia ze dwoje ludzi robi to troche inaczej
            > czyli po swojemy niz cala reszta bezlitosnych debili, ktorym fantazji brak.

            Łomatko, zaraz mnie szlag trafi! Przecież nie o to chodzi co oni robią w łóżku
            z własnej chęci, problem się pojawia wtedy jeśli jednej osobie przeszkadza to
            co robi druga, czyli de facto - brak porozumienia. Przecież gdyby one były
            zadowolone z tego co się dzieje w ich sypialni, nie powstałby ten wątek!

            I jeśli obie dziewczyny, Zdołowana i Asia, nie nauczą się rozmawiać ze swoimi
            partnerami o własnych potrzebach i oczekiwaniach to długo taki związek nie
            pociągnie. Bo rozmowa typu: "poza bólem nic nie dała" nie jest rozmową, tylko
            przekazaniem skarg i zażaleń, jak sądzę po efektach. I nie ze soba powinny
            porozmawiać a z facetami - bez pretensji (choć wiem, że to trudne) o swoich
            uczuciach, o tym, że się czują niekochane, nieatrakcyjne itp. A im więcej czasu
            upłynie tym będzie gorzej, ślub automatycznie nie sprawi, że będzie cudownie.
            • seksuolog Zdolowane niezadowolone 27.04.04, 09:09
              jmx napisała:

              > witch-witch napisała:

              > > Drogi sexuolog, ktorym ty jestes jak ze mnie ksiadz.Cala sztuka sexualna
              > > jest sztuka, opiera sie na fantazji, na pasji czlowieka do czlowieka na
              > Łomatko, zaraz mnie szlag trafi! Przecież nie o to chodzi co oni robią w
              >łóżku z własnej chęci, problem się pojawia wtedy jeśli jednej osobie
              > przeszkadza to co robi druga, czyli de facto - brak porozumienia. Przecież
              > gdyby one były zadowolone z tego co się dzieje w ich sypialni, nie powstałby
              >ten wątek!

              Jmx awansuje na zastepce seksuologa tego forum:).

              Jest oczywiste ze jezeli partnerom odpowiada seks wylacznie w postaci oralnej,
              analnej czy dowo-lnej to nie ma zadnego problemu.

              Tymczasem tutaj zdolowane niezadowolone narzekaja na partnerow ze nie chca im
              dac seksu dopochwowego poprzestajac na oralu, w zwiazku ktory ma dlugi staz.
              Jest to oczywiscie przejaw w najlepszym razie glebokiego braku porozumienia
              a w najgorszym powaznych problemow psychologicznych. W tym najgorszym wariancie
              partner moze np. czerpac zadowolenie z psychicznego znecania sie nad partnerka
              i dominacji w postaci oralu, takie postepowanie sie zdarza. Potrzebna jest wiec
              szczegolowa terapia dla wyjasnienia motywow.

              Uwaga o seksie dopochwowym jako ruchach posuwisto-zwrotnych miala jedynie na
              celu zwrocenie uwagi ze robienie z tej czynnosci zjawiska o kosmicznych
              proporcjach jest bez sensu. Seks jest fragmentem zwiazku i na dluga mete
              okazuje sie ze nie wiadomo czy najwazniejszym.

              W kontekscie tego problemu warto zwrocic uwage na problem odwrotny dotyczacy
              form seksu. Partnerzy maja prawo do tzw. seksu standartowego czyli dopochwowego.
              Nie ma natomiast zobowiazania do innych form seksu: oralu, analu, na to moze
              byc dobrowolna zgoda. A wiec jezeli partnerowi nie odpowiada oral czy anal
              wszystko jest w porzadku. W opisanych zwiazkach mozna wiec powiedziec ze dobra
              forma przemyslenia sytuacji byloby powstrzymanie sie od wszelkich form seksu
              by dojsc do uznania prawa do wersji podstawowej.
              • Gość: Asia Re: Zdolowane niezadowolone IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.04.04, 09:33
                Do Seksuologa:
                Może moja ostatnia wypowiedź była w kontekscie Twoich wyjaśnień odrobinę zbyt
                ostra. Dopiero po Twoje poprzedniej wypowiedzi rzumiem sens tak sformułowanego
                zdania o "ruchach posuwisto-zwrotnych". Chociaż nadal nie uważam go za
                najtrafniejsze.
                Po raz kolejny piszesz o seksie oralnym jako o sposobie na poniżenie i
                dominację nad pratnerką. Należy tu się małe sprostowanie - w naszym związku to
                ja jestem "odbiorcą" pieszczot oralnych. Mój partner nie chce tego z mojej
                strony, gdyż uważa tę formę pieszczot za jednak poniżającą partnekę i nie chce
                mnie w takiej sytuacji widzieć. Mi to odpowiada, gdyż sama nie mam ochoty na tę
                formę współżycia.
                W jaki sposób zatem zinterpretujesz taki układ? Może to jest jednak trochę
                idealizowanie partnerki, przyszłej/niedoszłej żony? Może fakt, że jestem raczej
                bierna wpływa na nasze problemy? Dodam jeszcze, że bierna - to nie znaczy
                niechętna :)
                • zlewozmywak1 Re: Zdolowane niezadowolone 27.04.04, 09:45
                  Przepraszam że się wtrącę, ale jednolitym kulturowo krajem to my nie jesteśmy -
                  przynajmniej jesli chodzi o seks. Zapytaj swojego chłopaka skad czerpał wzorce
                  zachowań łóżkowych. Czy była to jego wyobraźnia, gawedy starszych kolegów,
                  jakieś filmy, ksiądz na religii cos tam bąkał o tym, rodzice go przestrzegali
                  często.
                  Ależ osobnicy musza być lękowo sztywni jeżeli oral ze strony kobiety uważaja
                  jako coś poniżającego. Zapytaj go też czy od tyłu jest fair czy nie fair i dla
                  kogo.
                  • Gość: Asia Re: Zdolowane niezadowolone IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.04.04, 09:52
                    Zlewozmywak:
                    Każdy ma prawo wyboru. Jeżeli mi ten akurat wybór odpowiada, to chyba nie jest
                    to kolejnym problem, co? Chyba, że dla Ciebie :) Ale jakoś to mi nie
                    przeszkadza. Pozdrawiam ciepło.
                    • zlewozmywak1 Re: Zdolowane niezadowolone 27.04.04, 10:02
                      Gość portalu: Asia napisał(a):

                      > Zlewozmywak:
                      > Każdy ma prawo wyboru. Jeżeli mi ten akurat wybór odpowiada, to chyba nie
                      jest
                      > to kolejnym problem, co? Chyba, że dla Ciebie :) Ale jakoś to mi nie
                      > przeszkadza. Pozdrawiam ciepło.

                      CZyli o ile rozumiem odpowiada ci,że oral z twojej strony jest poniżajacy, tak?
                      Bo tyle tylko zrozumiałem z twojej odpowiedzi. A co jest dla manie problemem i
                      co ci nie przeszkadza to juz nie wiem.
                • seksuolog Trzeba testowac 27.04.04, 12:46
                  Gość portalu: Asia napisał(a):

                  > Do Seksuologa:
                  > Może moja ostatnia wypowiedź była w kontekscie Twoich wyjaśnień odrobinę zbyt
                  > ostra. Dopiero po Twoje poprzedniej wypowiedzi rzumiem sens tak
                  > sformułowanego zdania o "ruchach posuwisto-zwrotnych". Chociaż nadal nie
                  > uważam go za najtrafniejsze.

                  Na forum trzeba wyrazac sie skrotowo i obrazowo:). Nie ma miejsca na dywagacje.

                  > Po raz kolejny piszesz o seksie oralnym jako o sposobie na poniżenie i
                  > dominację nad pratnerką.

                  Bylo to wspomniane jako spekulacja i najczesciej spotykany uklad.

                  >Należy tu się małe sprostowanie - w naszym związku >to ja jestem "odbiorcą"
                  >pieszczot oralnych. Mój partner nie chce tego z mojej
                  > strony, gdyż uważa tę formę pieszczot za jednak poniżającą partnekę i nie
                  >chce mnie w takiej sytuacji widzieć. Mi to odpowiada, gdyż sama nie mam ochoty
                  >na tę formę współżycia.
                  > W jaki sposób zatem zinterpretujesz taki układ? Może to jest jednak trochę
                  > idealizowanie partnerki, przyszłej/niedoszłej żony? Może fakt, że jestem
                  >raczej bierna wpływa na nasze problemy? Dodam jeszcze, że bierna - to nie
                  >znaczy niechętna :)

                  Sprawa teraz wyglada na raczej zagmatwana wiec trudno o interpretacje.
                  Najpierw fakty:
                  - zwiazek trwa 3 lata
                  - do intymnosci doszlo po 2.5 roku
                  - ty masz/mialas swiatopoglad wykluczajacy wsuwanie penisa do pochwy ale
                  akceptujesz pobudzanie lechtaczki i orgastyczna przyjemnosc
                  - partner uwaza ze wsuwanie penisa do pochwy przed slubem jest zabronione
                  ale w pelni akceptuje lizanie lechtaczki
                  - ty nie akceptujesz oralu dla niego
                  - teraz masz wielka chec na zagoszczenie penisa w pochwie
                  - partner konsekwentnie odmawia chociaz poprzednio nie stronil od seksu

                  Jezeli to wszystko tak wyglada to jest naprawde poplatane. Motywy partnera sa
                  niejasne, jak on motywuje swoje postepowanie? Moze ma jakas fiksacje? Cos
                  w stylu znanym z innych kultur gdzie po nocy poslubnej pokazuje sie
                  zanieczyszczone przescieradlo a jesli nie jest to kobiete nalezy ukamienowac?

                  Ale naprawde wyglada na to ze partner nie traktuje on seksu jako mechanizmu
                  budowania wiezi. O co chodzi trudno wyczuc, wiec do niego bylyby nastepujace
                  pytania testowe:

                  Czy on zgodzilby sie na oral gdybys wyrazila wielka ochote ze chcesz mu go
                  zrobic?

                  Jak on zareagowalby gdybys powiedziala ze niezaspokojenie seksualne (w formie
                  tzw. niedopchania) powoduje ze zaczniesz uzywac dopochwowo wibratora (co
                  oczywiscie moze spowodowac naruszenie blony)?
                  • rybolog post watry "niebieskiego ptaszka" 27.04.04, 13:23
                    Prosze adminow o nagrodzenie tego postu mianem "Experta". Tak barwnej
                    odpowiedzi juz dawno nie czytalem na tym forum...Gratuluje :)
Pełna wersja