Gość: zdolowana
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
25.04.04, 14:02
Ile razy mysle, ze czegos sie nauczylam w moim zwiazku, zdarza sie cos, co
utwierdza mnie w przekonaniu, ze nie wiem NIC.
Jestesmy razem prawie 3 lata, on jest wspanialy, cieply, opiekunczy i
wrazliwy. Jestesmy bardzo blisko fizycznie, ale ... jeszcze sie nie
kochalismy. Nie smiejcie sie ;-) Jak na studentow jestesmy bardzo
staroswieccy i postanowilismy zaczekac na wspolne zamieszkanie. To jednak z
przyczyn obiektywnych musielismy na razie odlozyc w czasie, a ze jestem coraz
bardziej zakochana, to nie mialam ochoty dluzej czekac, ale moj facet zbywal
moje coraz mniej delikatne sugestie.
Wczoraj wreszcie mielismy szczera rozmowe, rowniez o przeszlosci, ktorej
dotychczas nie ruszalismy w przekonaniu, ze to za prywatne. Dowiedzialam sie,
ze moj ukochany byl wczesniej w 2 zwiazkach znacznie krotszych od naszego i z
przyjemnoscia korzystal z urokow seksu, ale ze mna nie chce sie kochac,
bo...w przeciwienstwie do poprzednich, nasz zwiazek jest powazny i powinnismy
sie najpierw pobrac!!
Tak wiec spedzam niedziele zastanawiajac sie, czy to ze mna czy z nim jest
cos nie tak i postanowilam zapytac Was.
Szczerze mowiac czuje sie podle, nie moge przestac sie zastanawiac, dlaczego
on odmawia mi czegos, czego nie odmowil innym i co to za szczegolny rodzaj
zasad odnoszacy sie tylko do pewnego typu kobiet.
Co do mnie, to nasze czekanie na wspolne mieszkanie wynika z mojego
swiatopogladu i pojmowania odpowiedzialnosci jako dzielenia nie tylko
przyjemnosci, ale rowniez obowiazkow. Malzenstwo natomiast nie bardzo mnie
interesuje, czuje ze nie jestem gotowa, zreszta wlasnie rozwodza sie moi
rodzice i mam obrzydzenie do slubow.
Wyglada na to, ze z moimi zasadami i czekaniem na tego jedynego dostalam w
leb, bo jestem kobieta, ktora nadaje sie na zone, zas przed slubem jest
nietykalna. Niepowazne kobiety maja wszystko co chca, a ja w nagrode za
nasz "powazny zwiazek" dostaje ciag dalszy wstrzemiezliwosci...
Siedze wiec i pograzam sie w ponurych rozmyslaniach, na plan pierwszy wysuwa
sie "Widocznie mnie nie pragnie, tak jak tamtych", "Moze cos miedzy nami nie
tak", "Nie jestem wystarczajaca ..jakastam..", "Dlaczego zostalam ukarana za
to, ze nie sypialam na prawo i lewo z kim mi bylo wygodnie".
Koncowe wyjasnienia: Jezeli ktos uwaza mnie za kretynke - niech sobie daruje
komentarze - pewnie tak jest. Sama tez mam siebie dosyc. Jesli ktos potrafi
powiedziec mi cos sensownego - czekam niecierpliwie. Jezeli moj post nikogo
nie interesuje - przynajmniej wyartykulowalam problemy, co tez ma pewien
efekt terapeutyczny... ;-)
Przepraszam za dluzyzne - zrozumcie i nie klnijcie.