Mama, siostra, brat i ja

15.02.11, 19:47
Postanowiłam napisać. Bo już sama sobie nie radzę, a ludzie mi najbliżsi nie potrafią pomóc.
Otóż mam problem w relacjach: matka, rodzeństwo i ja. Ojcu to z jednej strony przeszkadza, a z drugiej nic z tym nie robi, ma to gdzieś... dla niego praca jest całym życiem.

Jestem ostatnim dzieckiem moich rodziców i mimo, że każde z nas prowadzi już własne dorosłe życie wciąż mam wrażenie, że się nie liczę. Czuję się jak piąte koło u wozu. Jestem non stop porównywana do mojej starszej siostry, która w oczach matki jest idealną córką, ja znowu tą najgorszą.
A sęk w tym, że ja nie robię tak jak moja mama mi karze, doradza. Owszem wysłucham, ale teraz już się nauczyłam, że niestety moja mama nie zawsze miała rację. Poza tym moja mama zawiodła mnie w kilku ważnych dla mnie sprawach np. nie potrafi dotrzymywać tajemnic, powierzonych problemów. Powiesz coś mojej mamie, nie zdąży się ojcu czy rodzeństwu powiedzieć a oni już wiedzą. A najlepiej na nią działa hasło: nie mów nikomu, to tym bardziej się dowiedzą.

Dobija mnie to wszystko. Mimo, że mam kochającego męża i niedługo sama zostanę mamą to czuję wypompowana emocjonalnie, nie kochana przez rodziców, każda moja decyzja jest zła, natomiast błędy siostry zawsze zostały jej wybaczone. To boli. W szczególności boję się, że sama będę okropną mamą dla mojego dziecka.

Rodzeństwo wg mamy jest super, wszystko dobrze robią, a jestem zła. Bo nie pracuje w zawodzie, który ona dla mnie wymarzyła, potem skończyłam nie te studia, nie dzwonię tyle ile trzeba, nie opowiadam szczegółów z życia mojego i męża, nie konsultuje, mam często odmienne zdanie.

A czy bycie inną, odmienną od rodzeństwa jest złe? nieakceptowalne? Jak sobie poradzić z niedowartościowaniem?
    • lifeisaparadox Re: Mama, siostra, brat i ja 16.02.11, 00:12
      Po pierwsze, skoro wszyscy w rodzinie macie już własne życie, to dlaczego piszesz że masz pretensje o to, że się nie liczysz? Przestałaś być przecież na utrzymaniu rodziców i ich oczkiem w głowie, masz swoją własną rodzinę.

      Skoro matka podaje Ci za przykład siostrę która ma lepsze osiągnięcia na takim czy innym polu, dlaczego nie weźmiesz tego za dobry przykład do naśladowania?
      Jeśli nie robisz tak jak mama Ci karze, to dlaczego zabiegasz o jej względy (piszesz że "się nie liczysz") no i dlaczego masz pretensje że jesteś negowana, skoro sama negujesz jej przykłady i porady?
      Po co trzymasz i wymagasz trzymania czegoś w tajemnicy, skoro rodzina jest po to aby dzielić się swoim życiem, a w którym tak bardzo chcesz uczestniczyć?

      Pytasz jak sobie poradzić z niedowartościowaniem. Otóż po prostu aktywnie uczestniczyć w poradach i rozmowach z matką, z rodziną. To oni są źródłem oparcia które ma dla Ciebie znaczenie, a z całego Twojego wpisu bije ogromna negacja i upór w byciu na opak niż tak, jak jest właściwie dla pozytywnego życia rodzinnego.

      Myślę że dla Ciebie zagadnienie "Osobowość bierno-agresywna" powinno dać parę wyjaśnień tego, jak jesteś odbierana przez swoje najbliższe otoczenie i dać Ci wskazówkę, dlaczego spotykasz się z frustracją w swoim życiu rodzinnym.
      pl.wikipedia.org/wiki/Osobowo%C5%9B%C4%87_bierno-agresywna
      • agniecha_p1984 Re: Mama, siostra, brat i ja 16.02.11, 20:29
        > Po pierwsze, skoro wszyscy w rodzinie macie już własne życie, to dlaczego pisze
        > sz że masz pretensje o to, że się nie liczysz? Przestałaś być przecież na utrzy
        > maniu rodziców i ich oczkiem w głowie, masz swoją własną rodzinę.

        No tak, ale czy mając swoją rodzinę nie można się wciąż liczyć u "starej" rodziny?

        > Skoro matka podaje Ci za przykład siostrę która ma lepsze osiągnięcia na takim
        > czy innym polu, dlaczego nie weźmiesz tego za dobry przykład do naśladowania?
        > Jeśli nie robisz tak jak mama Ci karze, to dlaczego zabiegasz o jej względy (pi
        > szesz że "się nie liczysz") no i dlaczego masz pretensje że jesteś negowana, sk
        > oro sama negujesz jej przykłady i porady?

        Dlaczego mam kogoś naśladować? przecież jestem sobą. Jestem inna niż siostra, ale wcale nie znaczy, że gorsza. A czy miłość matki polega na tym by robić tak jak ona tego chce? chyba dzieci kocha się po prostu, bo jesteś czyimś dzieckiem, a nie za to, że robię tak jak ona sobie życzy... .
        Zabiegam o wzgledy bo po prostu chciałabym, żeby mnie kochała za to, że jestem jej córką. Czy to takie trudne... kochać?
        • lifeisaparadox Re: Mama, siostra, brat i ja 16.02.11, 22:09
          agniecha_p1984 napisała:

          > No tak, ale czy mając swoją rodzinę nie można się wciąż liczyć u "starej" rodzi
          > ny?

          Dla dobrego samopoczucia i jedności, braterstwa, współzależności.

          > Dlaczego mam kogoś naśladować? przecież jestem sobą. Jestem inna niż siostra, a
          > le wcale nie znaczy, że gorsza.

          Można przyznać że ktoś ma pozytywne funkcjonowanie tu i tam, pomyśleć że w sumie to ma dobre wzorce w sobie. Wiesz, docenić kogoś innego a to nie jest równoznaczne z naśladowaniem albo o zgrozo z negowaniem swojej odmienności od wzorca. Zupełnie niekorzystnie relacjonujesz swoją sytuację z otoczeniem.

          Ja na przykład palę papierosy, wiem że jest to niekorzystne dla mojego zdrowia, że tacy którzy nie palą są zdrowsi, no i generalnie rozumiem że mój nawyk jest do niczego. Akceptuję siebie palącego i swój nie najlepszy obraz w oczach generalnie każdych.
          Mądrze zrobię jak rzucę. Ale nie rzucam, palę i przyjąłem do wiadomości to co mówią inni i raczej się z nimi zgadzam. Tylko że nie wpływa to na moją samoocenę, ani samopoczucie, no i nikomu nie będę polecał palenia, mimo że sam palę. W oczach niepalących mam duże plusy.

          Myślę że tak samo można to odbierać, gdy mówimy o jakiś innych ludziach którzy mają cechy zdrowszego funkcjonowania a nam do nich nie jest tak blisko. Tylko konflikt ze wzorcami jest niepotrzebny bo tylko źle wpływa na nasz obraz siebie.

          > A czy miłość matki polega na tym by robić tak jak ona tego chce? chyba dzieci kocha się po
          > prostu, bo jesteś czyimś dzieckiem, a nie za to, że robię tak jak ona sobie życzy...
          > Zabiegam o wzgledy bo po prostu chciałabym, żeby mnie kochała za to, że jestem
          > jej córką. Czy to takie trudne... kochać?

          Myślę że Ty po prostu nie pochwalasz tego, co pochwala Twoja mama i stąd ten konflikt. Skoro sama chciała byś usłyszeć ciepłe słowo na temat swoich pomysłów, wyborów i postępowania, musiała byś najpierw robić to samo w stosunku do innych, a w szczególności do swojej mamy i jej przykładów. Ze spokojem i ogładą, ale bez poświęceń czy konfliktu.
          Masz bardzo trudne podejście które nazywa się odnoszeniem wszystkiego do siebie, tego co mówią inni, taka nagość swojej egzystencji, zamiast brać wszystko jako domniemania, ogólniki, siebie-nie osobiście, tylko jako kształt który ktoś próbuje Ci nadać. Wtedy człowiek się nie irytuje tak.
    • seth.destructor Re: Mama, siostra, brat i ja 16.02.11, 00:20
      Masz rację. Twoja matka będzie cię kochać tylko wtedy, jeśli będziesz jej powolna i posłuszna. Jesteś dla niej zagrożeniem, bo jesteś od niej lepsza. Dlatego wciąż cię atakuje i sprowadza do pozycji niezdarnej pięciolatki.
      • agniecha_p1984 Re: Mama, siostra, brat i ja 16.02.11, 20:31
        Teoria możliwa. Choć nigdy nie konkurowałam z moją mamą, nie chciałam być lepsza. Chyba, że to ona chciała we mnie ziścić swoje życiowe marzenia jak np. ukończenie studiów, dobra praca. I przez to zamiast się cieszyć, ona jest zła, bo może myślała, że pójdę w jej ślady, że mnie nie się nie uda tak jak jej sie nie udało... może coś w tym jest.
    • horpyna4 Re: Mama, siostra, brat i ja 16.02.11, 15:45
      Odciąć wreszcie pępowinę. Teraz masz własną rodzinę, daj sobie spokój z zabieganiem o akceptację matki.

      Przestań do niej dzwonić, a jak będzie miała pretensję, to mów bez owijania w bawełnę: "nie będę dzwonić, bo wciąż robisz mi przykrości".
      Będzie miała pretensję, że nie opowiadasz o sobie i mężu? "Nie będę opowiadać, bo to jest wyłącznie nasza sprawa, a do ciebie nie mam zaufania". I mów to spokojnie, beznamiętnie.

      Kilka takich tekstów i sytuacja odwróci się - to matka będzie zabiegać o Twoją akceptację.
      • agniecha_p1984 Re: Mama, siostra, brat i ja 16.02.11, 20:33
        Po części coś takiego wprowadziłam. Tyle, że ona ma porównanie do mojego starszego rodzeństwa. Gdzie siostra z byle pierdołą do niej dzwoni. Ja natomiast nie. I ona jest zła. Bo widzi, że może być inaczej.
        • by_dafne Trafil ci sie durny rodzic... 16.02.11, 21:31
          tzw. toksyczny. pewnie podobnie byla traktowana, wiec nie widzi w tym nic zlego. Cala ta toksykologia opiera sie na dominacji matki nad rodzina. Ty w tej rodzinie wygladasz na jeszcze najbardziej zdrowa. Bo siostra jest widac uzalezniona...

          Nie zmienisz matki, niestety jednyna droga jest zmiana w twoim postepowaniu i albo uznasz teorie ze rodziny sie nie wybiera i staniesz sie bardziej asertywna i nie dasz soba pomiatac ani paskudzic w zyciu...Albo zwyczajnie sie od niej odetniesz...


Pełna wersja