Czym jest litość?

IP: 156.17.253.* 27.04.04, 10:35
No właśnie?
Uczuciem pozytywnym czy negatywnym?
Wysokim czy niskim?
Pożytecznym czy szkodliwym?
Powinniśmy ją okazywać innym czy wzbraniać się przed tym?
Czy nie jest to forma okazywania własnej wyższości innym?
Jest wiele litości czy jest jedna?
A współczucie? Czym się różni od litości, jeżeli w ogóle?
?
?
?
Takie oto pytania (wśród tematów lekkich i przyjemnych:))nękały nas wczera z
wieczera, przy piwach inaugurujących rozpoczęcie nowego tygodnia...
    • sita_atlantis Re: Czym jest litość? 27.04.04, 12:26
      Muszę przyznać, że często się nad tym zastanawiam, i dochodzę do wniosku,
      opierając się na zasadzie "nie czyń drugiemu co tobie niemiłe", że litość nie
      jest dobrym uczuciem. Nienawidzę kiedy ktoś się nade mną lituje, czuję sie
      wtedy źle, jakby... poniżona, słaba. W związku z tym uważam, że moja litość
      nikomu w niczym nie pomoże, co najwyżej otworzy furtkę do użalania się nad
      sobą. :/ Co innego współczucie, tego chyba potrzebuje każdy człowiek, problem
      leży tylko w tym, kiedy kończy się współczucie a zaczyna litość.
    • kwieto Re: Czym jest litość? 27.04.04, 13:45
      Sa rozne rodzaje litosci. Opiekowanie sie bezdomnym to tez jakies litowanie sie
      nad nim, czy jest to zle? Z drugiej strony, rzucanie glodujacemu ochlapow z
      suto zastawionego stolu - jest litoscia, czy nie?
    • witch-witch Re: Czym jest litość? 27.04.04, 19:44

      Pytanie za milion, co to jest litosc?
      Litosc wedlug mnie to uczucie bez ktorego zycie byloby jak wypalony las,
      beznadziejnie i smutne. Fakt, ze jest litosc i wspolczucie u ludzi robi, ze
      jeszcze przetrwalismy na tym swiecie,jako gatunek ludzki. Litosc to bez
      watpienia ta najbardziej szlachetna i silna strona ludzkich poczynan. Zawsze
      musimy pamietac o litosci i starac sie utrzymac te uczucie w nas, to nas
      jednoczy jako ludzi daje respekt i zrozumienie a przy tym uszlachetnia.
      Wspolczucie to umiejetnosc empati zrozumienia drugiego czlowieka w jego czasem
      zlej sytuacji zyciowej np. chorobie, smierci kogos bardzo bliskiego.Litosc
      siega dalej, wspolczujemy tej drugiej osobie rownoczesnie starmy sie wyciagnac
      z trudnego polozenia, nie przechodzimy obojetnie wobec cierpienia drugiego
      czlowieka. Takie jest moje zdanie, jak zwykle pewnie jestem sama z moimi
      opiniami.
      Pozdrawiam

      ---------------------
      "Oprócz zabitych na polu walki lezalo wiele obrazonych."
      /Z zeszytow uczniowskich\
    • procesor Re: Czym jest litość? 27.04.04, 22:04
      To ja jeszcze dorzuce miłosierdzie do rozważań. :)

      Mam wrażnie że to co jedni uważają za współczucie - inni biora za litość.
      Widocznie więc klasyfikacja uczuć jest uzależniona od filtrów percepcji osoby
      pod której adres to uczucie trafia..

      Miłosierdzie ma posmak religijności. Czy w ogóel jeszcze ktos tego używa?
    • joanna_1 Re: Czym jest litość? 27.04.04, 22:27
      Litość jest bardziej związana z możliwością wykonania kary w sytuacji, kiedy
      można wyegzekwować karę i się ją samodzielnie zminiejsza. Przez co winny mniej
      cierpi.
      W tym świetle mozna odpowiedzieć , że litośc jest:
      uczuciem pozytywnym
      wysokim
      w niewielu przypadkach pozyteczna
      stosowac z umiarem
      poczucie wyższości kwestią indywidualną

      Współczucie jest wówczas, gdy wspiera sie osobę poszkodowaną, litośc okazujemy
      wrogowi lub komuś podpadniętemu.
      • jmx odpowiedź i pytanie 28.04.04, 00:39

        Litośc odczuwamy w stosunku do kogoś kto jest niżej od nas, to jakaś forma
        poczucia wyższości, tego, że jesteśmy/czujemy się lepsi od tego nad kim się
        litujemy.

        Współczucie to uczucie jakim obdarzamy (w naszym mniemaniu) równego sobie.
        Oczywiście każdego powinniśmy tak traktować ale...

        A czym jest według was wielkoduszność?
        • Gość: iwan Re: odpowiedź i pytanie IP: 156.17.253.* 28.04.04, 14:19
          Popatrzcie: często w potocznym języku mówi się o kimś, że jest politowania
          godny. O kim? O kimś, z kim nie chcemy lub nie chcielibyśmy się zadawać, bo
          zachował się wobec nas lub innych paskudnie, pokazał tkwiącą w nim małość.
          (Obce są mi talenta i wiedza miodkowo-bralczykowa, ale tak chyba właśnie jest.
          Tzn., tak mówimy.)
          Postrzegam litość jako zdecydowanie niskie, negatywne i szkodliwe tak dla tych,
          którzy ją okazują, jak i tych, którzy są jej adresatem, uczucie. Dlatego
          zgadzam się z Sita Atlantis. Nigdy nie słyszeliście, jak ludzie niepełnosprawni
          twierdzą, że nienawidzą okazywanej im litości? Bo poniża, sprowadza do parteru,
          przypomina, że są inni, gorsi, zawiera w sobie chyba zawsze jakiś pierwiastek
          choćby nieuświadomionego poczucia wyższości okazującego litość(tak, Jmx, masz
          rację, niestety). Być może daje okazującym litość satysfakcję (rzuciłem
          złotówkę tej kobiecie żebrzącej w przejściu podziemnym, he, jestem ok,
          ulitowałem się), co bynajmniej nie oznacza, że jest pozytywne i pożyteczne.
          Co innego współczucie, ono jest pozbawione poczucia wyższości; to
          współodczuwanie, które okazujemy równemu sobie i chyba nie jest tak, że litość
          sięga dalej, w sferę działań, pomocy udzielanej innym. I litość, i współczucie
          mieszczą się w sferze uczuć, pobudek, a to, do jakich działań prowadzą, to już
          odrębna kwestia. Dlaczego konsekwencją współczucia nie miałoby być okazanie
          pomocy innej osobie?
          Litość dla wrogów i podpadniętych, Joanno? To brzmi przekonująco, ale chyba nie
          tylko wtedy odczuwamy litość? I czy litość dla wrogów i podpadniętych jest
          rzeczywiście uczuciem pozytywnym i wysokim?
          A przeprowadzenie wyraźnej granicy pomiędzy litością i współczuciem to
          rzeczywiście nie lada wyczyn. I kwestia nie leży chyba w tym, jak uczucie jest
          odbierane przez tego, nad kim się litujemy, lecz leży, że się tak wyrażę, w
          naszych trzewiach, gdzieś w niejasnym obszarze pobudek, które nami kierują.
          Brrr, prawdziwe jądro ciemności.
          A miłosierdzie brzmi rzeczywiście religijnie, wolałbym tego uniknąć...:-)
          Wielkoduszność - ufffffffff... Czy nie ma ona głębszego związku ze zdolnością
          do wybaczania?

          Dzięki za podjęcie wątku
          Pozdrawiam :-)
          • kvinna a propos wielkoduszność 28.04.04, 14:29
            Gdzieś blisko chyba też jest "wielkie serce".
            I zdolność do dawania.
            Jakieś głupie skojarzenia mam z wdowim groszem i oddaniem ostatniej koszuli.
            Ale to już chyba bliżej ofiarności. I poświęcenia.
          • j_ar Re: odpowiedź i pytanie 28.04.04, 14:30
            spytaj sie ivan bezdomnyych czy mniej im smakuje kiedy ktos z litosci im da
            jedzenie....zapewne woleliby wogole nie otrzymac niz z litosci bo to takie
            wstretne
            • Gość: iwan Re: odpowiedź i pytanie IP: 156.17.253.* 28.04.04, 14:54
              Dobry argument. ALe czy nie mówimy już o sytuacjach ekstremalnych? I jeżeli
              żywienie z litości głodujących ocenimy pozytywnie, to czy nie na zasadzie
              wyjątku od reguły?
              • j_ar Re: odpowiedź i pytanie 28.04.04, 15:10
                tu nie chodzi tylko o zywienie ale rowniez o wplaty na stowarzyszenia, wplaty
                z litosci, z tego podlego uczucia, pomoc starszym i niedoleznym-tez z litosc,
                nie nazwal bym tego wyjatkami.. zastanawiam sie po prostu nad tym, ze pomoc dla
                kogos kto musi uzyskac ta pomoc, moze wynikac nawet z uczuc ocenianych jako
                niskie przez niektorych, bo to akurat jakie sa intencje darczyncy, nie ma tutaj
                znaczenia, gdyz on jest tutaj nieistotny, wazna jest osoba slabsza i
                potrzebujaca..a biedny litujacy sie nad kims i tak jest w dobrej sytuacji bo
                przynajmniej zna cos takiego jak litosc i pomoc...
        • Gość: Iwan pytanie IP: 156.17.253.* 28.04.04, 14:29
          No tak, zapętliłem się. Odpowiedź chciałem skierować do wszystkich:-). Jak to
          zrobić?
          • kvinna technicznie? 28.04.04, 14:31
            Odpowiedz na list ze swojego pierwszego posta.
            • Gość: iwan Re: technicznie? IP: 156.17.253.* 28.04.04, 14:47
              Jakie to proste. Dzięki :-)
    • j_ar Re: Czym jest litość? 28.04.04, 14:42
      dla osoby, ktora jest potrzebujaca, ale naprawde potzrebujaca a nie taka, ktora
      moze sobie jeszcze poradzic i moze grymasic, nie ma znaczenia czy ktos pomaga z
      litosci czy ze wspolczucia...a ze strony pomagajacego..no coz.. dobrze, ze
      pomaga, a co tam sobie we lbie ulozy to jakie to ma znaczenie skoro dobrze
      zrobil...
      • Gość: iwan Re: Czym jest litość? IP: 156.17.253.* 28.04.04, 15:01
        To ma znaczenie, co we łbie sobie ułożył, bądź co mu się ułożyło gdzieś tam w
        trzewiach. Kto to napisał, że często wielkie czyny są wynikiem najniższych
        pobudek? Sądzisz, że możemy oceniać ludzi tylko i wyłącznie na podstawie ich
        czynów, w całkowitym oderwaniu od intencji, które nimi powodowały? I czy
        uczucie litości można nazwać pozytywnym i wysokim dlatego, że, co się zdarza,
        jej efektem bywają przynoszące korzyść czy ulgę innym czyny? Pomoc innym jako
        zwykły środek do osiągnięcia samozadowolenia?
        • j_ar Re: Czym jest litość? 28.04.04, 15:23
          ale dla kogo to ma znaczenie? dla darczyncy? dla obdarowanego?.. jaka widzisz
          roznice w tym, ze jeden drugiemu pomoze z litosci czy ze wspolczucia?... wazny
          jest gest pomocy dla tego kto nie ma wyjscia

          sadze, ze przede wszystkim mozemy oceniac ludzi na podstawie ich czynow...a
          potem daleko daleko na podsatwie ich slow.. s.owo jest bardzo leciutkie kiedy
          siedzi sie cieplo
          • Gość: iwan Re: Czym jest litość? IP: 156.17.253.* 28.04.04, 16:47
            Upieram się przy tym, że ludzi należy oceniać nie tylko i nawet nie przede
            wszystkim przez pryzmat ich czynów, ale tylko w powiązaniu z intencjami, z
            jakich tamte wynikają. Problem w tym, jak tego dokonać? Nie rozumiem, dlaczego
            po czynach wymieniasz słowa? Są dla Ciebie miarodajne?

            Piszesz, że ważny jest sam gest pomocy. Ale moje pytanie nie dotyczyło oceny
            takich gestów, tylko oceny uczucia litości. Uczucia, z którego kompletnie żaden
            gest nie musi wynikać. Jak ocenisz samo uczucie litości, które nie rodzi
            żadnego czynu?
            • j_ar Re: Czym jest litość? 29.04.04, 16:01
              slowa sa dla mnie bardziej miarodajne niz intencje, no bo..nie mam jeszcze
              zrobionego kursu czytania w myslach, ale po kiursie...to oczywiscie, ze sie
              zgadzam...

              jezeli naprawde litujesz sie nad kims to wtedy wyplywa z tego gest
              pomocy...inaczej litowanie sie nad kims..hmmm.. . co zmienia? czy to wogole
              jest wtedy litowanie sie nad kims? to raczej jakas obserwacja samego siebie i
              masochizm..litujesz sie i nie pomagasz...nie, to nie jest litosc wtedy
        • blady_swit Re: Czym jest litość? 28.04.04, 15:40
          "jej efektem bywają przynoszące korzyść czy ulgę innym czyny? Pomoc innym jako
          > zwykły środek do osiągnięcia samozadowolenia?"

          To zalezy z jakiej perspektywy podchodzi sie do tego pojecia. Sa ludzie, ktorzy
          pomagaja innym i uwazaja to za naturalny zbieg okolicznosci. Cala codziennosc to
          masa sytuacji wymagajacych podjecia decyzji, gdzie czlowiek decyduje sie
          pomagac innym w imie tego, ze jest rowniez czlowiekiem i tylko dlatego i nic
          wiecej. Czlowiek - czlowiekowi powinien byc czlowiekiem a nie wilkiem. Niestety
          zdarza sie czesto, ze ludzie przekraczaja granice czlowieczenstwa i staja
          sie ....? No, coz slow brak na okreslenie takich jednostek, ktorym pokrzywilo
          sie na drodze zyciowej i dokonali zlych wyborow.

          Tutaj gdzie mieszkam pare miesiecy temu zostala zamordowana zona pastora,
          pastor jest podejrzany i jego przypuszczalna kochanka, juz nie wazne kto z nich
          to zrobil ale fakt, ze zadne nie mialo litosci nad ta niewinna kobieta, ktora
          spokojnie spala gdy ja zastrzelono. Nawet tej przemyslnej kochance nie
          zakielkowala iskierka litosci..przeciez to czlowiek ..jak mozna odbierac jej
          meza.
          A jednak czasem ludzie moga popelniac czyny nie pojete i tylko dlatego, ze sa
          wyprani w mozgu z litosci, wspolczucia, empati bo im sie wmowilo ze litosc to
          pogarda. Nie warto ponizac i byc ponizanym...poprzez wzajemne wspoczucie,
          trzeba miec dume.Ale jaka to duma? Ze co, ze nie dam pieniedzy zebrakowi bo
          jego kosztem reperuje swoje samopoczucie? Zupa nie bedzie mu smakowala? Bo za
          darmo?
          Jakie to malostkowe i beznadziejne analizowanie jednego z najbardziej
          gruntownych emocji i uczuc czlowieka jakim jest litosc.
          Zycie wszystkich ludzi jest trudne. Dzis tobie noga sie podwinela i
          spadles ..jutro to samo moze wydarzyc sie mi. Wspolnota doli i niedoli w zyciu
          to jest to co laczy nas wszystkich razem. Nie wazne ze dzis jezdzisz wspanialym
          samochodem i masz duze konto w banku, jutro moze jestes tak chory, ze ledwie z
          lozka wstajesz, albo co innego tobie sie przytrafia. Zycie wszystkich nas
          testuje i probuje, niektorych bez konca.Szczescie, bogactwo itp. jest odwrotna
          strona - nieszczescia, biedy tak samo litosc jest odwrotna strona pogardy,
          obojetnosci i braku wrazliwosci wobec innych i braku traktowania drugiej osoby
          jako pelnej indywidualnej jednostki czyli jako czlowieka.
    • Gość: iwan Re: Czym jest litość? IP: 156.17.253.* 28.04.04, 14:43
      Było małe zawirowanie, być może traficie na poniższe słowa w dwóch miejscach,
      ale to nie z powodu megalomanii :-)

      Popatrzcie: często w potocznym języku mówi się o kimś, że jest politowania
      godny. O kim? O kimś, z kim nie chcemy lub nie chcielibyśmy się zadawać, bo
      zachował się wobec nas lub innych paskudnie, pokazał tkwiącą w nim małość.
      (Obce są mi talenta i wiedza miodkowo-bralczykowa, ale tak chyba właśnie jest.
      Tzn., tak mówimy.)
      Postrzegam litość jako zdecydowanie niskie, negatywne i szkodliwe tak dla tych,
      którzy ją okazują, jak i tych, którzy są jej adresatem, uczucie. Dlatego
      zgadzam się z Sita Atlantis. Nigdy nie słyszeliście, jak ludzie niepełnosprawni
      twierdzą, że nienawidzą okazywanej im litości? Bo poniża, sprowadza do parteru,
      przypomina, że są inni, gorsi, zawiera w sobie chyba zawsze jakiś pierwiastek
      choćby nieuświadomionego poczucia wyższości okazującego litość(tak, Jmx, masz
      rację, niestety). Być może daje okazującym litość satysfakcję (rzuciłem
      złotówkę tej kobiecie żebrzącej w przejściu podziemnym, he, jestem ok,
      ulitowałem się), co bynajmniej nie oznacza, że jest pozytywne i pożyteczne.
      Co innego współczucie, ono jest pozbawione poczucia wyższości; to
      współodczuwanie, które okazujemy równemu sobie i chyba nie jest tak, że litość
      sięga dalej, w sferę działań, pomocy udzielanej innym. I litość, i współczucie
      mieszczą się w sferze uczuć, pobudek, a to, do jakich działań prowadzą, to już
      odrębna kwestia. Dlaczego konsekwencją współczucia nie miałoby być okazanie
      pomocy innej osobie?
      Litość dla wrogów i podpadniętych, Joanno? To brzmi przekonująco, ale chyba nie
      tylko wtedy odczuwamy litość? I czy litość dla wrogów i podpadniętych jest
      rzeczywiście uczuciem pozytywnym i wysokim?
      A przeprowadzenie wyraźnej granicy pomiędzy litością i współczuciem to
      rzeczywiście nie lada wyczyn. I kwestia nie leży chyba w tym, jak uczucie jest
      odbierane przez tego, nad kim się litujemy, lecz leży, że się tak wyrażę, w
      naszych trzewiach, gdzieś w niejasnym obszarze pobudek, które nami kierują.
      Brrr, prawdziwe jądro ciemności.
      A miłosierdzie brzmi rzeczywiście religijnie, wolałbym tego uniknąć...:-)
      Wielkoduszność - ufffffffff... Czy nie ma ona głębszego związku ze zdolnością
      do wybaczania?

      Dzięki za podjęcie wątku
      Pozdrawiam :-)
      • procesor litość, współczucie, niemiłosierdzie 28.04.04, 22:03
        Wyrywkowe przemyślenie - litość jako jedyne co możemy dac gdy na współczucie
        nas nie stac?
        To by mi się zgadzało z tym co napisala Joanna_1 - że dla wrogów i
        podpadniętych, wobec młodocianego przestepcy można czuć litość - ale nie
        współczucie?

        Co do miłosierdzia - poza religią występuje raczej jego przeciwieństwo. Nie
        mówi sie o kims że jest miłosierny - ale że jest niemiłosiernie skąpy czy
        upierdliwy.

        J_ar ma racje że dla osoby w naprawdę trudnej sytuacji jest obojetne czy pomoc
        dla niej wynika ze współczucia czy z litości.

        A rozważanie czy istotne są czyny czy słowa czy intencje - to w ogóel temat na
        osobny ciekawy wątek. Choć w powiązaniu ze współczuciem ciekawie to wygląda.

        Intencje są ważne. Na ogół. Ale z punktu widzenia osoby dostającej zapomogę z
        funduszu czu innej organizacji - wszystko jedno czy darczyńcy dali forsę bo
        chcieli odliczenie od podatku, dobry uczynek na konto raju zapisac czy z
        potrzeby serca i współczucia..
        Iwan sie upiera że intencje i czyny ale po co słowa? Cóż, Iwanie, w głowie
        rozmówcy nie siedzisz i tak naprawdę o jego intencjach możesz wnioskowac na
        podstawie tego co robi i mówi. Masz jakaś inną metodę??

        Litość i współczucie moga tak samo pozostać tylko jako uczucie - albo pobudzic
        do działania. Litośc w jakis sposób jednak jest bardziej "zewnętrzna" niż
        współczucie. Współ-czucie zakłada większe zaangażowanie naszych emocji może? A
        litość jest niejako "poza nami", nie.. jakby to nazwać?.. nie identyfikujemy
        sie z jej obiektem? Współczucie intuicyjnie jakby zakłąda że wczuwamy sie w
        druga osobę, patrzymy na sytuację na zasadzie "gdybym to ja tego doświadczył".
        • Gość: iwan Re: litość, współczucie, niemiłosierdzie IP: 156.17.253.* 29.04.04, 10:28
          procesor napisała:

          > Intencje są ważne. Na ogół. Ale z punktu widzenia osoby dostającej zapomogę z
          > funduszu czu innej organizacji - wszystko jedno czy darczyńcy dali forsę bo
          > chcieli odliczenie od podatku, dobry uczynek na konto raju zapisac czy z
          > potrzeby serca i współczucia..

          Myślę, że nie do końca. Zewnętrznie, materialnie - różnicy nie ma, ale jest w
          świadomości obdarowanego. Gdybym to ja miał nim być, bez wątpienia czułbym się
          lepiej wiedząc, że zostałem obdarowany właśnie ze współczucia (nie - litości),
          a nie z powodów egoistycznych. Bo to ostatnie "obdarowanie" może przynosić
          dyskomfort psychiczny. Poza tym, nawet jeżeli obdarowany w konkretnym przypadku
          żadnej różnicy nie odczuwa, odczuwam ją ja - jako osoba trzecia, obserwator, i
          inaczej będę oceniał człowieka w zależności od tego, z jakich pobudek pomaga
          innemu.

          > Iwan sie upiera że intencje i czyny ale po co słowa? Cóż, Iwanie, w głowie
          > rozmówcy nie siedzisz i tak naprawdę o jego intencjach możesz wnioskowac na
          > podstawie tego co robi i mówi. Masz jakaś inną metodę??
          >
          Poniekąd. Obserwować i słuchać. Twarz, gesty, brzmienie głosu. To, co jest w
          środku, niekiedy wypływa na zewnątrz.

          Litośc w jakis sposób jednak jest bardziej "zewnętrzna" niż
          > współczucie. Współ-czucie zakłada większe zaangażowanie naszych emocji może?
          A
          Litość: bardziej zewnętrzna, o mniejszym zaangażowaniu emocjonalnym? Na pewno,
          ale to chyba za delikatnie powiedziane.
    • Gość: Oleńka litość jest tym uczuciem, które żywię dla IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.04, 15:10
      psychosa, kiedy widzę, że znów wyleciał świetny tekst marusi - zapewne dla
      tego, że zawierał nieprzyzwoite słowo "pochwa".
      • j_ar Re: litość jest tym uczuciem, które żywię dla 28.04.04, 15:11
        'pochwa'- az sie zaczerwienilem...ufffff... dobrze, ze psychol..psychos znaczy
        sie, dba o morale.....
        • Gość: Oleńka Re: litość jest tym uczuciem, które żywię dla IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.04, 15:17
          Musi być pra(odpowiednią liczbę razy)wnukiem św.Ambrożego ;)
    • Gość: aka Re: Czym jest litość? IP: *.zim.citynet.pl / 80.51.253.* 28.04.04, 19:58
      Litość to okropne uczucie . wyznaje zasadą aktu łaski. Lepiej sie z tym czyje.
      ale żadko stosuje ten akt.
    • procesor Re: Czym jest litość? 28.04.04, 22:05
      komandos57 napisał:
      > blady_swit napisała:
      > > "jej efektem bywają przynoszące korzyść czy ulgę innym czyny? Pomoc innym
      > jako
      > > > zwykły środek
      > xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
      > nastepna pierdolnieta(ty)

      Jakie sa intencje zosatnia lekarzem? Litość? WSpółczucie? Chęć zaronienia dużej
      kasy? Prestiż?
      Zupełnie nie wiem czemu mi sie tak nagle pomyslało..
      • komandos57 Re: Czym jest litość? 28.04.04, 22:11
        procesor napisała:
        Jakie sa intencje zosatnia lekarzem? Litość? WSpółczucie? Chęć zaronienia dużej
        >
        > kasy? Prestiż?
        xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
        bo ja wiem!!!!!sadze ze chec plakania razem z chorym,okazywanie mu duzej
        litosci,przytulanie....jezeli jest jeszcze przytomny........czasami cus
        wiecej.Ot,tak mysle....conie.
        • procesor ale właściwie 28.04.04, 22:17
          to naprawde ciekawie sie nad tym zastanowic.

          Przeciez trudno przypuszczać że chirurgamni zostaja sami sadyści a pediatrami
          pedofile..

          Babranie sie w ludzkiej biedzie i watpiach, obcowanie z chorobami i
          deformacjami.. coś musi przeważać chęć uciekania przed kontaktem z chorymi.. :)
          zauważ że często wokół osoby chorej czy dotkniętej nieszczesciem robi się
          puściuchno, kazdy woli sie tzrymac z daleka.

          To w ogóel dotyczy nie tylko lekarzy i pielęgniarek ale wszelkich zawodów
          mocno "pomocowych".
          • Gość: iwan Re: ale właściwie IP: 156.17.253.* 29.04.04, 10:34
            Lekarze zostający nimi ze współczucia i chęci pomocy innym? Tacy idealiści?
            Tacy, jak w światku "Na dobre i na złe"?
            Nie wierzę weń.
            Polecam bezpośredni kontakt z lekarzami i lekturę "Podróży do kresu nocy"
            Celine'a.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja