Gość: madatka
IP: *.srg.vectranet.pl / *.srg.vectranet.pl
28.04.04, 15:01
Znów go wczoraj widziałam i znów wszytsko wróciło. Gdy patrzę na niego
wszystko dookoła przestaje istnieć...Jego oczy, wczoraj w lusterku
samochodowym, nie wiem dlaczego, musialam...tak sie bałam ,że się odkryje, ze
wszystko się wyda..,że ja... że to milość albo miłość. Boję sie patrzeć na
niego... A jeśli on wie, jeśli sie domyśla? Nie moze to by mnie zniszczyło.
Mąż...przecież to jego przyjeciel. Boże jak boli !! To nierealne ale ból,
sny, marzenia, to jest realne. Gdy jest obok nie ma mnie, nie ma
nikogo...jest tylko to uczucie. Przypadkiem wczoraj musnął mojej ręki swoją,
zrobiło sie tak ciepło i przytulnie jakbysmy byli tylko my... Na dźwięk jego
imienia czuję mrowienie...
Sięgam pamięcią do zdarzeń sprzed dwoch lat. Dlaczego wtedy nie
zaryzykowalam? Wtedy gdy trzymał moją rękę w swojej keiszeni po jakiejś
imprezie? Nie miałam meża, dziecka, bylam wolna mogłam spytać, mogłam wyjawić
tajemnicę.
Dzisiaj juz go nie ma. Wyjechał. Wróci za kilka dni. Znowu sie zacznie.
Wszystko co próbuję w sobie zabić na nowo sie odrodzi ze wzmożoną
siłą...Pragnę go tak bardzo, tak bardzo,że nie potrafię żyć... Nie chcę zyc
bez niego. Z nim też nie mogę. Zabijam to w sobie codziennie od rana do
wieczora a następnego poranka budze się z tymi samymi myślami. Co zrobić?
Musze milczeć bo nie znioslabym braku spotkań...Nie umiem...Kocham...
Słowa...Cierpienie...Żyję...dla muśnięć jego dłoni.