Konflikt w pracy

07.03.11, 23:08
Witajcie.
Pół roku temu wróciłam z macierzyńskiego do pracy, na nowe stanowisko i do bardzo zredukowanej kady koleżanek na posobnych stanowiskach. Moje praca polega na prowadzeniu zajęć terapetycznych w osobnej,samodzielnej pracowni.Kolezanki natomiast w cztery prowadzą,cały dzień praktycznie przybywają w świetlicy szkoły i tam pracują.
Jednak do czego zmierzam, gdy wróciłam do pracy,pełna energii,stęskniona za uczestnikami,pracą i nowymi znajomościami.
Po paru tygodniah zaobserwowałam, że dziewczyny są niby dla mnie miłe ale to wszystko jest pwierzchowne.Nie zaproaszały mnie na swoje spotkania po pracy,nie częstowały ciastem zrobionym wieczorem w domu itd.Zaczełam czuć się żle, mimo to próbowałam, zagadywałam, rozpoczynałam tematy ale bez dłu zszego zainteresowania ze str dzieczyn. Miesiąc temu poddłam się, przestałam schodzić do świetlicy chyba,że porzyczyć no bibułę,albo skorzystać z dostęu do netu.
Tydzień temu miałam ścięcie z jedną z dzieczyn, ktora zarzuciła mi niefachowośc w pracy, moim zdaniem nie miała racji,zapytałam się ,,czy masz zły dzień ,czy poprostu uwziełaś sie mnie''? i wyszłam ze świetlicy.
Od tamtej pory relacje czysto zawodowe.Męczy mnie ta sytuacja, do tej pory kochałam swoją pracę, zanim odeszałm na macieżyński, a wczesniej na roczny urlop bezpłatny, to ta praca,uczestnicy byli moim skarbem.
Nie wiem gdzie tkwi problem, we mnie?znajoma podpowidziała mi, że dziewczyny są zazdrosne o to jak mi się powiodło prywatnie, ale aż nie chce mi się w to wierzyć.
Poradzcie proszę co robic.
Dziekuje
    • to.niemozliwe Re: Konflikt w pracy 08.03.11, 05:22
      Tu jest kilka elementow:
      - identyfikacja swoj/obcy
      - redukcje kadrowe, rywalizacja o miejsce pracy

      - rytulal powitania (nie wiem, czy zadbalas o "wkupienie sie w laski"
      - podtrzymanie kontaktu osobistego (np. wspolna kawa w piec osob przed praca/po pracy/na przerwie)
      - Twoje poczucie, ze jest ci czego zazdroscic z zycia prywatnego nie musi miec odzwierciedlenia w prawdzie, chodz moze dawac sie zauwazac w twoim zachowaniu. Twierdzenie znajomej jest powierzchowne (powiedziala to, co jej zdaniem chcesz uslyszec, ze one sa zle, a Ty OK).
      Moim zdaniem, skoro lubilas i lubisz te prace, to skup sie na pozytywnej energii, jaka daja ci zajecia, czerp z tego pelnymi garsciami, ciezko i uczciwie pracuj, daj im kredyt zaufania, odrzuc swoje uprzedzenia i zmniejsz oczekiwania co do sygnalow z ich strony, ze cie "przyjely do grupy". Przyjecie do grupy to wynik utozsamienia opartego na zaufaniu. Musisz ciezko zapracowac na to zaufanie. Twoja odpowiedz, ze "masz zly dzien, czy uwzielas sie na mnie" byla bledem . Trzeba na przyszlosc w takich sytuacjach mowic "moze masz racje, teraz musze skonczyc.....,i pozwol, ze jutro rano, przy kawie i ciastku do tego wrocimy". Plus usmiech.
      One nie sa pewne czy jestes "swoja". Ich intuicja, instynk stadny kaze im sie upewniac. Jak to robi? Wyznaczajac granice. A Ty nie mozesz pokazywac, ze jestes po drugiej stronie plotu.
      Asertywnosc to takze zdolnosc do przyjmowania krytyki, nie jedynie kwestia mowienia "nie", jak sie zwyklo uwazac.
      Reasumujac....ufaj, szanuj, jasne komunikaty, serce w podejsciu. :-)
    • koala_tralalala Re: Konflikt w pracy 08.03.11, 13:33
      Do tego co juz napisal To.Niemozliwe moge tylko dodac, ze niemal naturalnie znalazlas sie poza kregiem "zaufania". Dziewczyny sa razem, ty osobno. Relacje z ludzmi towrzy sie przez optyke "my-oni" i - niestety - przez obgadywanie, kotre jest naturalnym zachowaniem luzi i peln te samoa funkcje co... iskanie u naczelnych ;) . Przez to ze Cie fizycznie nie ma w "kolku", stalas sie obca i zarazem spajajacym grupe... tematem rozmow.

      Taka sytuacja od razu jest trudna. Rzeczywiscie, od poczatku musialabys bardzo zabiegac o wejsce do kolka, o znalezienie w nim bliskiej kolezanki (lub dwoch). Teraz bedzie trudniej, choc oczywiscie jest to mozliwe. Masz dwa wyjscia: delikatnie i powolutku probujesz sie wkupic, ze swiadomoscia ze troche to potrwa i niekoniecznie zakonczy wielkim sukcesem albo robisz swoje i wychodzisz (mur moze narastac).
      • groch27 Re: Konflikt w pracy 08.03.11, 16:43
        Dzieki za odpowiedzi na mój wątek :-)
        Jeżeli chodzi o wkupianie sie w łaski, to wiele razy była wspólna kawa, przesiadywałam z dziewczynami w trakcie godzin pracy zamiast u siebie w pracowni pracować.Chcąc tym samym zintegrować się z nimi.W trakcie tych moich kawek z nimi wielokrotnie umawiałay się przy mnie na wypady po pracy (mnie nie uwzględniając), gdy zaczynałam jakies tematy, rozmowy to miałam wrażenie,że nikogo to nie interesuje, nawet gdy dołączałam sie do rozmów dziewczyn. To było na poczatku 1-4 miesiąc.

        Może przedstawię kilka innych faktów:
        Ja jestem sama i prowadzę zajęcia na piętrze ze swoją grupą. Dziewczyny w cztery, mają pracownie na parterze ale codziennie przesiadują w świetlicy gdzie ich grupy mieszają się. Zatem one z sobą przesiadują 8 godzin dziennie, ja jeszcze miesiąc temu spedzałam z nimi jakies 1,5 godz.(przed zajęciami, na przerwie i po zajęciach) .

        Jednak około tygodnia temu stwierdzilam,że przez pół roku nie ma żadnego postępu w naszych relacjach.Trzy dziewczyny traktują mnie neutralnie, natomiast prowadząca świetlicę Magda, wyrażnie mnie unika,nie liczy sie ze mna i traktuje mnie jak powietrze.

        Boli mnie to tym bardziej, bo ja pracę w tej szkole rozpoczelam 5 late temu, potem łacznie dwa lata miałam przerwy i gdy teraz wróciłam czuję się jak piąte koło u wozu.Gdzie nowa kadra pracuje okolo roku no ale razem. Ze starej kady została jedna dziewczyna, która zapewne wiele na moj temat powiedziala zanm dzieczyny mnie zobaczyły pierwszy raz.

        Znajoma, która podsuneła mi pomysł,że dziewczyny sa zazdrosne, pracuje w budynku naszej szkoły ale nie z nami. Mówiąc,że są napewno zazdrosne poparła to rozmową z moją koleżanka , tą jedyną pozostałą ze starej kadry, która to powiedziała cyt:,, widziałas jakim autem to się teraz rozbija Marlena, zrobiła sobie urlop bezpłatny zerwała z chłopakiem, poznała bogatego łepka i wróciła z dzieckiem i mężem...''.

        Masakra:-)

        ps-Dzisiaj mielismy zabawe z okazji Dnia Kobiet. Częśc dziewczyn była odpowedzialna za przygotowanie tej imprezy. Ja tylko otrzymałam informację od koleżanki ze świetlicy,że dziewczyny w odpowiedzi na zaproszenie z innej szkoły zdecydowały, że to ja dzisiaj z piątką uczestników pojadę na rewizyte do tej szkoły.Tym samym omineła mnie wspolna impreza z kolezankami:-(

        ...a może to coś ze mną jest nie tak? Dzisiaj gdy wychodziłam z pracy i chwilke rozmawiałam z naszą kierowniczką, która to w trakcie rozmowy wtrąciła, że ostatnio w piątek z dziewczynami spotkały się po pracy. Jednak było to tak szybko zorganizowane i odbyło się tego dnia kiedy miałam wolne w pracy, więc nie dzwoniły po mnie:-(

        Dzieki raz jeszcze Wam za rady. Zastosuję Wasze rady i bedę na bierzaco pisać co nowego:-)
        • groch27 Re: Konflikt w pracy 08.03.11, 18:27
          Jeszcze tak sobie myslałam, czy dobrze zrobię jak poprosze o rozmowę dziewczyne, która czuję , że jest prowodyrem tego zachowania w grupie?
          Zapytam się o co jej chodzi, co ma do mojej osoby i mojej pracy, jakie są inne podteksty?
          W zasadzie to jest to bardzo fajna dziewczyna jak widzę jej kontakty z dziewczynami, .Niestety dla mnie nie!!
          • to.niemozliwe Re: Konflikt w pracy 08.03.11, 20:00
            Najwyrazniej zle znosisz ostracyzm ze strony grupy. Moim zdaniem ta rozmowa niewiele Ci da. Jesli juz, to rozmawiaj z osoba, ktora jest najmniej negatywnie do Ciebie nastawiona z tej grupy, stosujac te same argumenty. Czy do tej pory zachwywalas sie zawsze wobec nich wszystkich fair?
            • folete Re: Konflikt w pracy 09.03.11, 11:19
              Tak, wykluczenie to jest potężna broń, zwłaszcza w relacjach pracowniczych.
              Przede wszystkim, nie obwiniaj się i nie stawiaj w roli ofiarty - to nie jest tak, że wina leży po jednej stronie, to jest kilka czynników które kiedy wystąpią wspólnie, dają taki efekt.
              Zgodzę sie z to.niemozliwe, że osoba z którą warto rozmawiać, to ta najbardziej neutralna/najmniej negatywnie nastawiona do Ciebie, a jeszcze istotniejsze jest to, by najmniej była podatna na wpływy 'lidera'.
              Siła lidera polega na dużej umiejętności manipulowania grupą, abstrahuje czy jest to 'wyrahowane', czy naturalne kierowanie grupą, ale zdecydowanie lider może więcej.
              Moim zdaniem, zostając tam, masz tylko jedną możliwość: poprzez tę 'niezależną' osobę nawiązać kontakt z grupą i podtrzymywać go prosząc o pomoc, zagadując, szukając wspólnych tematów.
              Nie probowałabym wyjaśniać sytuacji z 'liderem', nie przyniesie to żadnych korzyści.
              Lider czuje respekt tylko przed kimś, kto stoi nad nim, ale tej drogi raczej nie próbuj, idąc nią zyskasz dozgonnego wroga i pogłebisz izolację.
          • leda16 Re: Konflikt w pracy 08.03.11, 21:37
            groch27 napisała:


            > Zapytam się o co jej chodzi, co ma do mojej osoby i mojej pracy, jakie są inne
            > podteksty?


            Nie rób tego! Poczuje się atakowana i zareaguje zwiększoną obroną "ich" terytorium. Albo wywołasz w niej poczucie winy, co też w ostatecznym efekcie zwróci się przeciwko Tobie.



            > W zasadzie to jest to bardzo fajna dziewczyna jak widzę jej kontakty z dziewczy
            > nami, .Niestety dla mnie nie!!


            Mów więc, że ją podziwiasz, że podoba Ci się jak radzi sobie z klasą (?), problemami, zazdrościsz, że wszyscy ją lubią, Ty właściwie już też, uważasz, że ma dar zjednywania sobie ludzi, otoczenia, dzieci, itp. Mniej mów, dużo słuchaj, podkreślaj, jak dobrze czujesz się w ich towarzystwie, bo tak w ogóle jesteś b. nieśmiała, proś o radę... Myślę, iż po takiej strategii dość szybko nabiorą do Ciebie zaufania i zaczną traktować jak swoją.
Pełna wersja