toksyczna matka...?jest wyjście z sytuacji??

17.03.11, 21:39
No to tak. Miałam lat 24 urodziłam syna. Rozstałam się jednak z ojcem dziecka kiedy byłam jeszcze w ciąży. W ciąży pracowałam, bo wiedziałam że nie będę mogła liczyć na pomoc ojca,. udało się. Sama zarobiłam na wyprawke dla dziecka i kilka miesięcy życia z nim.
Zamieszkamłam z rodzicami. Kiedy zaszłam w ciążę postanowiłam rzucić palenie i definitywnie zrezygnowac z picia.
Kiedy urodził się synek,po jakiś 3 miesiącach nawiązałam kontakt z ojcem dziecka, jakoś dogadaliśmy się, zaczął pomagać(wypłaca wysokie alimenty...), obecnie mamy jakie takie relacje, kłócimy się czasami.
Syn skończył rok. Wszstko było dobrze do tej pory. Tak co trzy miesiące średnio bez problemu mogłam wyjśc ze znajomymi do klubu porozmawiać, na kilka godzin(nie zdarzyło mi się wrócić po 12), mama nie miała nic przeciwko. Były mi te wyjścia potrzebne, ponieważ marzę o tym aby kogoś poznać. Kiedy zaczęło się coś w moim życiu dziać, zjawiło się kilku mężczyzn, mama zmieniła stosunek do mnie. nagle zaczęła mnie traktować jakbym było nieco niedorozwinięta... posunęła się do stwierdzenia że lepiej by było gdybym nie miła więcej dzieci, że nie powinnam ich już mieć. Wspomniałam że chciałabym mieć "chłopaka
", "narzeczonego", na co ona że mam myśleć o dziecku a nie o facetach.
Teraz, ja ocieram się o jakieś załamanie nerwowe. Nie rozumiem jej zmiany, nie robię nic złego. poprostu chciałabym aby moj syn miał ojca a ja zwyczajnie faceta.
Nie, nie jestem dziwką. Napisałam że poznałam kilku mężczyzn, kolegów którzy byli mną zainteresowani, ale z jakiś tam powodów, po kilku spotkaniach rezygnowałam z zaangażowania się. Nie robiłam z domu burdelu(odwiedził mnie kolega-przyszeł na kawe, przyniósł kwiaty, mojemu synkowi misia ot co). Wciąż chce mi się płakać. Boli mnie podejście mamy do mnie. tracę wiarę w siebie.
    • marylka_pl Re: toksyczna matka...?jest wyjście z sytuacji?? 17.03.11, 21:41
      ach tak, nie moge się wyprowadzić ponieważ na tą chwile nie jestem w stanie wynająć mieszkania, dostaję z synkiem alimenty i zasiłek rodzinny.
      Pytam jakie jest wyjście z sytuacji, jak powinnam się zachować, żeby jej nie skrzywdzić...
      • to.niemozliwe Re: toksyczna matka...?jest wyjście z sytuacji?? 17.03.11, 21:49
        Czym moglabys ja skrzywdzic?
        • marylka_pl Re: toksyczna matka...?jest wyjście z sytuacji?? 17.03.11, 21:58
          chyba wszystkim, źle to ujęłam, nie chciałaby zrobić jej przykrości, ponieważ po za tym mamy w miare dobre relacje, kocha mojego syna z całego serca spędzamy wspólnie mnustwo czasu. Jest apodyktyczna, wszystko jest dobrze dopóki robię tak, jak ona chce. A mama chce najwidoczniej, aby nasza rodzina pozostała w takiej obecnej formie-ona, tato, ja i mój syn. A ja już tak nie potrafię, zwłaszcza że jest chłopak, odpowiedzialny, ma dobrą pracę, przymierza się do kupna mieszkania, a ja się boję go zaprosić do siebie, bo mamie się nie podoba.
          • to.niemozliwe Re: toksyczna matka...?jest wyjście z sytuacji?? 17.03.11, 22:09
            Czy mowilas matce to, co tu piszesz, ze chcesz sobie ulozyc zycie, ze nie chcesz byc sama i masz prawo do zycia osobistego?
            • daga_1 Re: Twoja mama zwyczajnie się boi, że poznasz 19.03.11, 22:56
              faceta, zajdziesz z nim w drugą ciążę i znowu zostaniesz sama, tylko, że już z dwójką dzieci. Bo tak też się zdarza.
              • sabinac-0 Re: Twoja mama zwyczajnie się boi, że poznasz 20.03.11, 19:17
                Za jakies 20 lat bedzie opowiadac, jak strasznie sie boi o "samotna, stara corke, ktorej nikt nie chcial". :P
          • cynta Re: toksyczna matka...?jest wyjście z sytuacji?? 17.03.11, 22:09
            ...albo tak albo sie boja podswiadomie ze znow dokonasz niewlasciwego wyboru...
            sprobuj sie spotakc nie u Ciebie w domu, tzn. np. na spacerze ze wszystkimi, moze na pizzy czy cos takiego.... Patrz czy kochasz faceta a nie czy kupuje mieszkanie, to jest 100 razy wazniejsze!
            • marylka_pl Re: toksyczna matka...?jest wyjście z sytuacji?? 17.03.11, 22:15
              to.niemożliwe, wspomniałam mamie że nie chcę być sama do końca życia, że chcę sobie je z kimś ułożyć, na co mi odpowiedziała że powinnam myśleć o dziecku a nie o facetach i odwróciła się-zakończyła rozmowę.

              Dla mnie to jednak ważne czy facet sobie poradzi, pisałam że mam synka. Jak mam go pokochać, kiedy nie pozwalają mi go poznać...:( bardzo go lubię, przepadamy za sobą.
              Póki jest chłodno wyjścia na spacery dłóższe odpadają. Wszędzie zabieram syna. On mieszka 30 km odemnie, pracuję do 17 więc po nocy z dzieckiem tez tak dziwnie.
              • seth.destructor Re: toksyczna matka...?jest wyjście z sytuacji?? 17.03.11, 22:22
                Hm, a jak ona sobie to wyobraża? Czy ona myślała o dziecku zamiast o facetach? Porzuciła twojego ojca dla ciebie?
                Zamierzają cię trzymać i utrzymywać, czy jak? Jeśli insynuuje ci niedojrzałość, zapytaj, dlaczego wychowała cię na niedojrzałą kobietę?
          • sabinac-0 Re: toksyczna matka...?jest wyjście z sytuacji?? 17.03.11, 22:32
            marylka_pl napisała:

            > , nie chciałaby zrobić jej przykrości, ponieważ p
            > o za tym mamy w miare dobre relacje, kocha mojego syna z całego serca spędzamy
            > wspólnie mnustwo czasu. Jest apodyktyczna,

            Jesli mama jest apodyktyczna, WSZYSTKO, co zrobisz po swojemu, sprawi jej przykrosc.
            Niestety, nie mozna byc w zgodzie i z apodyktyczna rodzicielka, i z soba jednoczesnie.

            Na szczescie, jesli olejesz jej fochy i konsekwentnie zajmiesz sie soba, po pewnym czasie mamuska przywyknie i byc moze bedzie z Twojej niezaleznosci bardziej zadowolona, niz myslisz.
    • marylka_pl Re: toksyczna matka...?jest wyjście z sytuacji?? 17.03.11, 22:25
      dodam że wszystko bardzo przeżywam... w liceum, po kłótni z mamą(kiedy jeszcze potrafiłam się jej postawić) otrułam się, powiedziała że nie dosięgam moim braciom do pięt, że jestem zwyczajnie gorsza. Trafiłam do szpitala na oddział toksykologii gdzie spędziłam kilka dni, 24 godziny zupełnie nieprzytomna. Później 2 miesiące w szpitalu psychiatrycznym. Poprostu historia się powtarza, mama znowu pokazuje mi że jestem gorsza, głupsza, że trzeba pełnić nademną dozór...
      A ja się trzęsę że i tym razem nie wytrzymam, a tu dziecko małe. Brakuje mi sił.
      • sabinac-0 Re: toksyczna matka...?jest wyjście z sytuacji?? 17.03.11, 22:56
        marylka_pl napisała:

        > mama znowu
        > pokazuje mi że jestem gorsza, głupsza, że trzeba pełnić nademną dozór...

        Jak to sie mowi "jo tu byl jo to miol".

        Mamuska strzelala mi takie fochy przez pol zycia i nawet teraz czasem probuje (choc juz coraz rzadziej, na szczescie). Tez nieraz czulam sie po rozmowie z nia niczym rozjechana przez czolg, truc tez nieraz sie chcialam, na szczescie do odwaznych nie naleze, wiec na chceniu sie konczylo.
        Na szczescie wczesnie (18 lat) wyprowadzilam sie z domu, a jak wiadomo, uczucia rodzinne sa wprost proporcjonalne do odleglosci - w czasie studiow (to samo miasto ale inny adres) byly juz letnie a teraz sa gorace niczym gejzer (kilka tysiecy km.). :)

        Mamuski nie zmienisz, jedyne co mozesz zmienic, to wlasne podejscie do niej - nie masz innego wyjscia, jak nauczyc sie puszczac jej kazania mimo uszu i konsekwentnie robic swoje.

        Nie jest to latwe, bo despotyczne rodzicielki po mistrzowsku potrafia wdeptac nasze poczucie wlasnej wartosci w glebe, tym bardziej jesli maja asa w rekawie w postaci "tego biednego dzieciaczka". W razie jakiegokolwiek potkniecia slyszy sie zas niesmiertelne "a nie mowilam" wypowiedziane triumfalnym tonem.

        Miej jednak swiadomosc, ze jesli poddasz sie jej woli calkowicie, poswiecisz swoje zycie by ja zadowolic i zostaniesz sama, za kilka - kilkanascie lat uslyszysz, ile to ona ma zgryzoty przez "ta glupia, ktorej nikt nie chcial". Ten typ tak ma po prostu. :)
      • daga_1 Re: A po co na siłę szukasz faceta. Faktycznie 19.03.11, 23:01
        zajmij się narazie sobą i wychowaniem dziecka. Mało Ci tego jednego z którym zaszłaś w ciążę, ale nie załozyłaś rodziny.
    • sabinac-0 Re: toksyczna matka...?jest wyjście z sytuacji?? 17.03.11, 22:28
      Jedyne wyjscie jest przez drzwi.
      Nie zapomniec: zabrac dziecka i walizki, pomachac mamie na pozegnanie.
    • witch_l A ty nie wpuszczasz nas w pokrzywy...Maryla? 17.03.11, 22:47
      W ciąży pracowałam, bo wiedziałam że nie będę mogła liczyć na pomoc ojca,. udało się. Sama zarobiłam na wyprawke dla dziecka i kilka miesięcy życia z nim.
      Zamieszkamłam z rodzicami. Kiedy zaszłam w ciążę postanowiłam rzucić palenie i definitywnie zrezygnowac z picia.
      ...
      Bo jezeli wpuszczasz to masz swietna zabawe. NIEKTORZY serio ciebie tu traktuja. A ty ciagle nic tylko przezywasz.
      Po tym co napisalas od razu widac, ze jest powod aby matka byla taka jaka teraz jest.
      Nie piszesz dlaczego, zamiast wyjsc zamaz za ojca dziecka i dac dziecku oraz sobie bezpieczny dom rozstalas sie z nim.
      Myslisz, ze matka nie MA swoich potrzeb a jej jedyna radoscia jest co bawic twoje kolejne dziecko, bo nigdy nie wiadomo kiedy zaczniesz na nowo pic i palic, a moze i kolejne dziecko zwalisz spracowanej i zmeczonej zyciem matce na glowe.


      Jezeli tak serio piszesz, to postaraj sie isc na studia, ktore pozniej ci dadza prace tak abys KONCU byla samodzielna...
      • marylka_pl Re: A ty nie wpuszczasz nas w pokrzywy...Maryla? 17.03.11, 23:00
        to nie tak.
        Rzostaliśmy się ze sobą, uznałam że nie ma nad czym się rozwodzić. Było dokładnie tak że pokłóciłam się z narzeczonym(o nic szczególnego w sumie...), on kazał mi się spakowac i wyprowadzić, tak tez zrobiłam dwa dni poźniej zrobiłamtest i okazało się że jestem w ciąży. Jednak wyszło tak, że już nie wróciliśmy do siebie. On starszy odemnie jednak wciąż "młody bóg", chce się bawić, ja nie potrafiłam tego znieść, bo chciałam stworzyć 'rodzine" przejść na kolejny etap związku. On nie chciał. jemu było dobrze na wynajętym mieszkaniu na spółe z kolegą. Do tej pory jest taki. Nie zmieni się.
        To nie tak że zmuszam ją do opiekowania się wnukiem. Sama kiedy rano wstaje do pracy przychodzi do nas do pokoju i całuje go w policzek nim wyjdzie, sama po niego przychodzi, opiekuje się nim kiedy ja gotuję obiad dlawszystkich.
        Przed ciążą paliłam papierosy. Wypiłam czasami lampke wina, napisałam że postanowiłamdefinitywnie zrezygnować z picia, bo spodobał mi się taki pomysł na życie. Zaczęłam zdrowo się odżywiać, ogólnie, dbać o zdrowie.

        Mam małe dziecko. Nie mogę iść na studia bo po pierwsze nie miałby się kto zająć moim synem(wszyscy pracują), i nie stać mnie. Mieszkam 30 km od miasta gdzie mogłabym studiować. Dojazdy kosztują. i nie chcę studiować. Skąd to przekonanie że wszyscy musza skończyć studia. Mam problemy z uczeniem się. Ogromne problemy z zapamiętywaniem. Zapisałam się do szkoły policealnej. Mi to wystarczy, o ile uda się skończyć.
        • witch_l Ty nie potrafilas tego zniesc? 18.03.11, 10:40
          On starszy odemnie jednak wciąż "młody bóg", chce się bawić, ja nie potrafiłam tego znieść, bo chciałam stworzyć 'rodzine" przejść na kolejny etap związku. On nie chciał. jemu było dobrze na wynajętym mieszkaniu na spółe z kolegą. Do tej pory jest taki. Nie zmieni się.
          ....

          Czego zniesc? Ze chce zyc na swoj wlasny sposob a nie taki jakbys ty chciala? I ty chcialas zakladac rodzine z kims kto lubi sie zabawiac i nie podchodzi serio do obowiazkow, do tego ma cie w D... i po pierwszej klotni ty ladujesz z bagazem u mamy do tego w ciazy? Z kims takim chcialas tworzyc rodzine?

          Nie masz prawdopodobnie ani jednej szkoly dajacej ci zawod i jako takie zarobki, za ktore moglas by zyc. Do tego jestes na utrzymaniu rodzicow lacznie z twoim dzieckiem.
          Znowu zaczynasz szukac faceta, ale jakos nie wychodzi ci to bo widac kvantitet przekladasz nad kvalitet. Zapominajac przy tym ze wlasnie tak malemu dziecku jak teraz do 3 lat najwazniejszy jest spokoj i dosc stale male grono ludzi. O srodkach antykoncepcyjnych pewnie podobnie jak przed dzieckiem tak i teraz nie slyszlas. No wiec....ty sie dziwisz ze matka zaczyna byc coraz bardziej niespokojna, zdenerwowana i ma prawo przezywac swoje negatyywne uczucia tak samo jak ty mozesz byc bezmyslna i dopuscic do ciazy z facetem, z ktorym nie tworzysz stalego zwiazku ani nie jestes zamezna.

          Co ty sobie myslisz,ze kim jest twoja matka, maszyna? Ma ci tylko dawac i obslugiwac tobie, a ty nawet tego nie jestes w stanie ani zauwazyc, nie wspomne docenic.

          Dam ci rade. Idz do ginelkologa i wstaw sobie spirale, albo wykup srodki antykoncepcyjne. Jednak spirala bedzie lepsza dla kogos kto nie jest zbyt pamietliwy i do tego odpowiedzilany. Pokaz matce zaswiadczenie od lekarza, zes zabezpieczona na wypadek kolejnej ciazy. I ustal warunki, na ktorych bedziesz spotykac POZA DOMEM twoich nowych kolegow. Do tego obiecaj jej ze w przeciagu roku znajdzies zlobek dla dziecka, prace i mieszkanie i w koncu zaczniesz zyc na swoj wlasny rachunek, jak normalny przyzwoity czlowiek, a nie jak pasozyt!
          • sabinac-0 Re: Ty nie potrafilas tego zniesc? 18.03.11, 11:30
            No sliczna tyrada po prostu, kolejny wrecz modelowy przyklad wzmiankowanego wczesniej "jezyka hieny", obliczonego wylacznie na zniszczenie u ofiary resztek poczucia godnosci i wdeptania jej w ziemie, tylko dlatego, ze zakompleksionej hienie sie wydaje, ze stojac na cudzym kurchanie jest ciut wieksza a przynajmniej taka sie wydaje. :P.

            Co do sprawy zasadniczej:
            Setki razy obslugiwalam owe "biedne/poswiecajace sie/zatyrane matki, wykorzystywane/eksploatowane/wysysane przez nieodpowiedzialne/puszczalskie/nieudolne (dodaj co chcesz, co do krytyk i inwektyw masz wiecej inwencji niz ja) corki, gdy... dopadalo je ciezkie zalamanie nerwowe w momencie, gdy owa nieodpowiedzialna/puszczalska/nieudolna corka zbierala swoje zycie do kupy i szla na swoje, przestajac ja wykorzystywac/eksploatowac/wysysac.

            Rzecz w tym, ze tego typu mamuski jedyny sens zycia widza w byciu biedna/poswiecajaca sie/zatyrana (a przynajmniej w wydawaniu sie taka na zewnatrz) i zrobia wszystko, by tylko ich corka nigdy sie nie usamodzielnila i nigdy nie przestala byc nieodpowiedzialna/puszczalska/nieudolna.
            Tyrady modo hiena w wykonaniu tych matek wlasnie temu sluza - by corka czula sie jak robak w prochu i nawet nie probowala sie usamodzielnic.
      • sabinac-0 Re: A ty nie wpuszczasz nas w pokrzywy...Maryla? 17.03.11, 23:06
        witch_l napisała:

        > Nie piszesz dlaczego, zamiast wyjsc zamaz za ojca dziecka i dac dziecku oraz so
        > bie bezpieczny dom rozstalas sie z nim.

        Coz, do tanga zwanego malzenstwem trzeba, z definicji, dwojga.
        Niestety, wielu panow, choc deklaruje dozgonna milosc, na slub i "dawanie dziecku bezpiecznego domu" nie ma ochoty - i robi czmycha jak tylko usluszy radosna nowine o dwoch paskach na tescie.
        Co sie maja przejmowac, nawet obcy ludzie nie powiedza im zlego slowa, wola pastwic sie nad samotnie borykajaca sie z zyciem i rodzicielstwem "nieodpowiedzialna sekutnica".

        > nigdy nie wiadomo kiedy zaczniesz na nowo pic i palic, a
        > moze i kolejne dziecko zwalisz spracowanej i zmeczonej zyciem matce na glowe.

        No, nie wiadomo. Byc moze jutro. Byc moze na starosc. Byc moze nigdy.
        Dlaczego z gory zakladasz, ze "na pewno kiedys"?

        > Jezeli tak serio piszesz, to postaraj sie isc na studia

        Sama z rocznym dzieckiem i bez pracy (konia z rzedem, kto zatrudni samotna matke rocznego dziecka). Nic tylko studiowac...
        Kurcze, Witch, ty chyba dzieci tylko na zdjeciach widujesz.
      • cynta Re: A ty nie wpuszczasz nas w pokrzywy...Maryla? 17.03.11, 23:09
        witch_l napisała:

        > Myslisz, ze matka nie MA swoich potrzeb a jej jedyna radoscia jest co bawic two
        > je kolejne dziecko,

        A nie???? no jak to Witch, przeciez dzieci sa jedyna satysfakcja zyciowa, wiec jak mamusia Marylki pozajmuje sie jej synkiem to i z niej bedzie miala satysfakcje i z wnuka, ot CALE jej zycie!!!!
        Jakie potrzeby??? matki nie maja potrzeb, cale zycie zajmuja sie przeciez dziecmi, taki maja obowiazek, psi zreszta...


        hehehe!!!!! cos sie nie kleja twoje koncepty czarownico ...
    • cynta pobocznie ale na temat 17.03.11, 23:26
      W takiej sytuacji jak Marylki moglby pomoc network wymiany bezpienieznej czy jak tam to nazwac. Czyli ja tobie a ty mi: czy to zamieszkanie z kims wzamian za opieke nad dzieckiem, czy to pomoc w zakupach czy to po prostu zwykly wolontariat samotnych np. babc. Nie ma czegos takiego?
      Fajny przyklad czegos podobnego choc zupelnie z innej vbeczki: na statku oplywajacym nasz glob studenci studiujacy w czasie plyniecia statku , zwiedzajacy jak przybija do portu. Na tym statku ekipa babc lubiacych studentow, nie calkiem jeszcze niedoleznych plynacych tam po to aby pomoc np. przyszyc guzik, opiekujacych sie zatrutymi (wiele ostrych przypadkow), i ogolnie gotowych do wszelkich babcinych zajec.
    • gadagad Re: toksyczna matka...?jest wyjście z sytuacji?? 18.03.11, 21:27
      Dlaczego podkreślasz,że nie jesteś dziwką? Twoja matka ma cię za dziwkę, bo nie przeszłaś, porządnie, z opieki rodziców, pod opiekę podobnego im faceta. Jesteś już wybrakowanym materiałem, którego porządny facet, na porządnych warunkach, się nie zaopiekuje. Czyli nie masz już co się za facetami oglądać, bo wybierze cię tylko podejrzany, a po co mieć z nim kłopoty w rodzinie. Teraz zachowaj czystość, pokutując za swoje winy samotnością i starając porządnie o niewinny owoc twojego grzechu. Zostań z matką, ona będzie miała radość z wnuka i w razie czego twoją opiekę na starość, którą to jesteś jej winna, za to, że się ciebie z bękartem nie wyrzekła. Mniej więcej, taką filozofię w tym widzę. Z drugiej strony, w tobie widzę potrzebę naprawienia swojej sytuacji - a jednak mam męża. I z tej potrzeby, rzeczywiście możesz znowu wpaść. Masz poczucie winy, i jak facet już będzie łaskaw się nad tobą pochylić, będziesz się bała mieć swoje warunki, by go nie zrazić, by nie pomyślał, że jesteś wredna, no, dziwka. Przy swojej niesamodzielności i uległości już "zepsułaś" matkę, bo traktuje cię jak szesnastolatkę z wpadką, a nie kobietę, która leci do trzydziestki i pomoc to pomoc, a jej prawo do układania sobie życia, to jej prawo. Tak samo z najlepszego spotkanego faceta zrobisz swojego tyrana, bo tak mu się podłożysz. Usamodzielnij się.Wykorzystaj pomoc, by móc o sobie decydować. A nie szukaj, kto się tobą zaopiekuje przyjemniej od mamusi.
      • sabinac-0 Re: toksyczna matka...?jest wyjście z sytuacji?? 18.03.11, 22:29
        Podpisuje sie pod tym.
        • renkaforever Re: toksyczna matka...?jest wyjście z sytuacji?? 19.03.11, 07:25
          Jaka taksyczna? Matka kocha ciebie i dziecko i chce zebys byla bezpieczna. Prawdopodobnie jestes bardzo wrazliwa i przesadzasz w ocenie sytuacji. Mysle, ze matka mowiac tak do ciebie miala na mysli "nie teraz, poczekaj z facetami , teraz masz tego malego faceta i nim sie zajmij".Wychowywanie dziecka to bardzo trudne zajecie. Od ciebie bedzie sie uczyl wszystkiego. Pokaz mu, ze jestes silna i madra. Rozwijaj go intelektualnie, chcesz przeciez zeby wyrosl na madrego faceta.
          Jak wychowasz dziecko, tak bedziesz miala w zyciu. Dziecko to najpiekniejszy prezent jaki od losu dostalas. Moglas go nie dostac, roznie bywa. Skoro go masz, zajmij sie wychowaniem i wychowaj go na faceta, ktory bedzie cie zawsze szanowal i kochal . Dziecko to czysta milosc, oddanie, adoracja, wszystko bezinteresownie. Dziecko buduje kobiete, wzmacnia ja. To ze posiadasz dziecko , stawia cie w o wiele lepszej pozycji wzgledem wielu kobiet, ktore nie maja dzieci i beda sie starzec jak ropuchy i umierac ze strachu, ze zostana porzucone dla mlodszej. Twoj partner, maz czy przyjaciel zjawi sie we wlasciwym czasie. Nie obawiaj sie , dbaj o siebie i o swoje dziecko. Staraj sie wygladac zawsze dobrze i byc usmiechnieta . Nie traktuj swojego dziecka jako przeszkody w zawarciu jakiegokolwiek zwiazku. Jednak, twoj syn jest na pierwszym miejscu i jego interesy musza byc wziete pod uwage. Albo dziecko albo boyfriend.
          Znam taki przypadek, wybrala boyfrienda i dzisiaj dziecko wychowuje babcia, a ona nie ma nic poza choroba i smutkiem. Mieszka w domu opieki dla psychicznie chorych. Nie zrob podobnego bledu, zajmij sie dzieckiem , bo jest to twoj najwazniejszy w zyciu obowiazek. Zostalas matka. Do twojej mlodej dupki faceci ustawiaja sie w kolejce, ale im chodzi o te twoja dupke tylko. Jesli zlamiesz sie i zaczniesz jej dawac , zniszczysz zycie sobie i dziecku. Od tych mlodych facetow niczego sie nie nauczysz, poza umiejetnym dawaniem dupki, niczego dobrego do twojego zycia nie wprowadza poza smierdzacymi skarpetami, butelkami piwa i kolegami.
          Zeby wybrac dobrego meza, partnera i ojca dla twojego dziecka , musisz byc silna emocjonalnie, pewna siebie i swoich opinii, jednym slowem zdecydowana na zycie jako osoba niezalezna.Brzmi to jak paradoks, bo wchodzac w uklad z kimkolwiek decydujesz sie na pewnego rodzaju uzaleznienie. Kazdy uklad to lista kompromisow. Jest to bardzo trudne, bo faktycznie wszyscy jestesmy od siebie zalezni. I nieswiadomie budujemy te zaleznosci, chociaz w duchu pewnie chcielibysmy sie uwolnic. Mysle, ze to bardzo ludzkie. Jestes zalezna od mamy, bo ona cie kocha i ty o tym wiesz. Jak matka kocha dziecko to czesto wie lepiej niz ono co jest dla niego najlepsze. To taki instynkt macierzynski, a nie toksycznosc. Od kiedy nadmiar milosci szkodzil? Komu? Chyba diablom?
          • anbale Re: toksyczna matka...?jest wyjście z sytuacji?? 19.03.11, 09:06
            Twoj post może być niezła ilustracją jak kobieta kobietą może manipulować i wpędzać w paraliżujące poczucie winy za pomocą słodkich do mdłości tez o bezgranicznej miłości dziecka, matki i wszelkich macierzyńsko-matczyno- niemowlęcopupciowych przyległości...Widać, że masz długą praktykę w tym temacie i pierzesz regularnie mózgi kobietom dookoła; krwiożercza z ciebie matka-polka...
          • witch_l Przesadzasz Renka...:=) 19.03.11, 11:21
            Dziecko nie jest i nie powinno bylo byc calym swiatem dla matki i tego dziecko nalezy nauczyc od samego poczatku. Jest napewno wielkim obowiazkiem gdy jest male i nalezy mu sie wiecej, jednak matka jako jednostka ma swoje potrzeby i aby dac dziecku ta prawidlowoa zdrowa milosc matka musi umiejetnie zadbac o to aby jej protrzeby tez zostaly spelnione i zaspokojone. Inaczej nie bedize umiala kochac, bedzie to dziecko jedynie przytlaczac swoim posiweceniem.
            Jednym slowem matka tez czlowiek.

            Uwazam, ze zawsze i kazdemu noga moze sie podkrecic ale najwazniejsze, aby to sie nie powtorzalo.
            Na swiecie jest duzo fajnych facetow i naprawde porzadnych wiec nalezaloby dac sobie szanse i dziecku na nowy dom, a chocby sprobowac.
          • sabinac-0 Re: toksyczna matka...?jest wyjście z sytuacji?? 19.03.11, 17:46
            renkaforever napisała:

            > Matka kocha ciebie i dziecko i chce zebys byla bezpieczna. Praw
            > dopodobnie jestes bardzo wrazliwa i przesadzasz w ocenie sytuacji.

            Jest to, ze tak powiem, standartowy komunikat wysylany przez sprawcow przemocy psychicznej do swych ofiar: "ten, kto toba poniewiera, ma racje bo ty jestes wrazliwa/glupia/nierozsadna i on wie lepiej, co jest dla ciebie dobre, ty zas, niewdziecznico podla, nie doceniasz jakie dobro ci wyswiadcza traktujac cie jak sciere, a wogole nikt cie zle nie traktuje tylko ty, jak zwykle, przesadzasz".

            > Mysle, ze m
            > atka mowiac tak do ciebie miala na mysli (...)

            A ja myslalam, ze tylko polonisci starej daty specjalizowali sie w dywagacjach typu "co mial na mysli poeta piszac te slowa". :D

            > Wychowywanie dziecka to bardzo trud
            > ne zajecie.

            A Slowacki wielkim poeta byl.

            > Pokaz mu, ze jestes silna i
            > madra.

            Pod butem mamuski owa sila i madrosc az promieniuje... :P

            P.S. No, pomysl logicznie - jak pokazac dziecku "madrosc i sile", jesli kochajaca babcia wciaz daje dziecku do zrozumienia, ze jego matka jest slaba i glupia. :/

            > Znam taki przypadek, wybrala boyfrienda i dzisiaj dziecko wychowuje babcia, a
            > ona nie ma nic poza choroba i smutkiem. Mieszka w domu opieki dla psychicznie
            > chorych. Nie zrob podobnego bledu, (...)

            Slaba "historia umoralniajaca" - trzeba bylo od razu cos z Discovery, np. o kobiecie, ktora sie zakochala w seryjnym mordercy i skonczyla pod podloga w piwnicy, autorka na takie dictum od razu ogolilaby glowe i wdziala wlosienice - i bylby git.

            > Od tych mlodych faceto
            > w niczego sie nie nauczysz, poza umiejetnym dawaniem dupki, niczego dobrego do
            > twojego zycia nie wprowadza poza smierdzacymi skarpetami, butelkami piwa i kole
            > gami.

            Oj, cos mi sie zdaje, ze autorka tej pompatycznej (i wulgarnej) "przestrogi madrej cioci" pisze przez pryzmat wlasnych nienajlepszych doswiadczen plus zawisci na sama mysl, ze ktos moglby miec wiecej szczescia.
          • royal_pl Re: toksyczna matka...?jest wyjście z sytuacji?? 20.03.11, 08:56
            > Skoro go masz, zajmij sie wychowaniem i wychowaj go na faceta, ktory bedzie cie zawsze szanowal i kochal

            To jest własnie idealny przepis jak stać się toksyczną matką i jak dziecko wychować na nieudolnego życiowo palanta, który zwiewa, gdy słyszy, że jego dziewczyna/narzeczona/żona jest w ciąży!
            Dziecko matka nie wychowuje dla siebie, ale dla świata. Traktowanie go jako faceta, który ma za zadanie bezgranicznie kochać własną matkę prowadzi do wielu nieszczęść. Wychowywanie dziecka na męża zastępczego to jeden z najczęstszych błędów popełnianych przez matki samotne, tudzież pozostające w związku, ale nie mające oparcia w swoich partnerach.
            Owszem dziecko jest małe i bezbronne, ale od około 6 miesiąca jego życia powinien następować proces stopniowej separacji emocjonalnej matki i dziecka. I tu bardzo ważna jest rola mężczyzny, który przestawić matkę dziecka z bycia tylko matką na bycie również kobietą.
      • powie-wiatru Re: toksyczna matka...?jest wyjście z sytuacji?? 20.03.11, 09:11
        gadagad napisała:

        Teraz zachowaj c
        > zystość, pokutując za swoje winy samotnością i starając porządnie o niewinny ow
        > oc twojego grzechu. Zostań z matką, ona będzie miała radość z wnuka i w razie c
        > zego twoją opiekę na starość, którą to jesteś jej winna, za to, że się ciebie z
        > bękartem nie wyrzekła.
        Dużo takich matek, widzę :( Moja namawiała mnie, będącej w podobnej sytuacji, żebym się powiesiła, tak będzie dla wszystkich najlepiej, a ona się dzieckiem zajmie. Nie była to jednorazowa akcja po jakiejś kłótni, tylko kilka tygodni spokojnego namawiania mnie do samobójstwa, bo ona już sobie wszystko w głowie poukładała.
        Dość długo się zbierałam w sobie, żeby mieć siły do życia, ale w końcu się udało, pomogły mi książki.
        • witch_l Re: toksyczna matka...?jest wyjście z sytuacji?? 20.03.11, 10:38
          Ot, typowa matka Polka. Namawianie kogokolwiek do samobojstwa jest przestepstwem i podbiega pod paragraf karny.
          Tak ze jeseli jeszcze raz bedzie to robic nie wachaja sie zglosic sprawy na policje. Napewno na posterunku gdy bedzie musiala sie wytlumaczyc dlaczego to robi, troche wyprostuje jej sie szkielet moralny.
          • powie-wiatru Re: toksyczna matka...?jest wyjście z sytuacji?? 20.03.11, 10:52
            witch_l napisała:

            > Ot, typowa matka Polka. Namawianie kogokolwiek do samobojstwa jest przestepstwe
            > m i podbiega pod paragraf karny.
            > Tak ze jeseli jeszcze raz bedzie to robic nie wachaja sie zglosic sprawy na pol
            > icje. Napewno na posterunku gdy bedzie musiala sie wytlumaczyc dlaczego to robi
            > , troche wyprostuje jej sie szkielet moralny.

            No to już widzę z jakiego poziomu wiedzy o ludziach i życiu startujesz do dawania innym rad i pouczania.
    • lifeisaparadox Re: toksyczna matka...?jest wyjście z sytuacji?? 19.03.11, 17:14
      Ja myślę że matka ma swoją wizję Ciebie a Ty masz swoją. Często sam próbuję się zmienić jak ktoś wytyka mi błędy, ale wtedy po prostu nie znam innego rozwiązania i się gubię.
      Myślę że po prostu powinnaś kontynuować swoją wizję zmian w życiu i tego następstw, udało Ci się zajść tu gdzie jesteś i nie bardzo widzę sens w zmienianiu tego.

      Piszesz że Twój facet to typ "młodego boga". Skoro kręcą Cię takie typy, to znaczy że jesteś właśnie taką osobą która jest z tej granicy "pozornej ponadprzeciętności", no a zaburzenia pamięci wskazują na to że być może żyjesz na zbyt wysokich obrotach w sensie wewnętrznego funkcjonowania. Nie chcę Cię diagnozować, znam ludzi którzy dobrze funkcjonują tacy jacy są, ale będąc taka jaka jesteś narażasz się na krytykę i spora część ludzi może Cię po prostu nie lubić za Twoje zachowanie i sposób bycia. Po prostu kojarzysz się z czymś co nie jest propagowane w społeczeństwie, takim wywyższaniem się i bronieniem swojego stylu bycia. Natomiast jakby ktoś Cię bardzo krytykował, to co najwyżej popadniesz w depresję, nie wiedząc co i jak miała byś niby zmienić.

      Spróbuj zrobić test osobowości u psychologa, powiedz że po prostu chciała byś zobaczyć i dowiedzieć się jakie nieprawidłowości mogą wyjść. Jeśli jest tak jak piszę, to wyjdzie Ci zaburzenie osobowości i dostaniesz wskazówki co z tym można robić dalej.
      Ale tak jak piszę - to jest bardzo trudna kwestia, bo Ty pozornie dobrze funkcjonujesz w życiu, możesz spotykać się z dużym zachwytem względem tego jaka jesteś, ta wyjątkowość sprawiać może że nikt by nie chciał żebyś się zmieniła.
      Problemy pojawiają się przy różnych zgrzytach i nieprawidłowościach które są częścią naturalnego i całkiem skutecznego pod wieloma względami - a nawet dużo wyższą skutecznością w innych względach od przeciętnej - ale sprawia to że funkcjonowanie i bycie staje się nierówne i często problematyczne. Rozwody, zmiana partnerów, brak takiej specyficznego rodzaju dojrzałości i konkretyzacji a samoistne próby poukładania siebie są nieskuteczne.
      Tylko się nie zniesmaczaj takim postawieniem sprawy. Tak po prostu jest.
      • gadagad Re: toksyczna matka...?jest wyjście z sytuacji?? 19.03.11, 20:41
        Kopciuszek wrócił znowu do domu, dobrych, złych braci, przebierać mak i gotować wszystkim obiady. Jak książe- młody bóg, doszedł do wniosku, że ma w nosie, że nóżka do pantofelka pasuje. Kopciuszek wychodził, raz na trzy miesiące na łów nowego księcia i wracał przed północą. Kopciuszek nam mówi ile pije. To znaczy, że Kopciuszek odkrył jak cudownie alkohol odsuwa od niego rolę Kopciuszka. Kopciuszek mówi, że mu dobrze z abstynencją. To znaczy, że jak trzymanie się schematu dobrego Kopciuszka, doprowadzi go zupełnego roczarowania, popłynie, niekoniecznie, ale statystycznie najprawdopodobniej. To nie jest zaburzenie osobowości. To życie w złych schematach, które mają przynieść dobry efekt. To zaburzenie zachowań pod wpływem złych dogmatów, które sprawiają, że już kobieta, jest infantylna. Traktuje siebie jak dziewczynkę, którą ma świat zaakceptować i coś jej dać, bo jest grzeczna. Jak zostanie dłużej w "domu", zamiast wziąść się za własne życie, to Zaburzenie osobowości ją czeka.
        • sabinac-0 Re: toksyczna matka...?jest wyjście z sytuacji?? 19.03.11, 21:00
          gadagad napisała:

          > To nie jest zaburzenie osobowości
          > . To życie w złych schematach, które mają przynieść dobry efekt. To zaburzenie
          > zachowań pod wpływem złych dogmatów, które sprawiają, że już kobieta, jest infa
          > ntylna. Traktuje siebie jak dziewczynkę, którą ma świat zaakceptować i coś jej
          > dać, bo jest grzeczna.

          Swiete slowa.

          > Jak zostanie dłużej w "domu", zamiast wziąść się za wła
          > sne życie, to Zaburzenie osobowości ją czeka.

          Raczej zyciowa kleska. A potem depresja na sama mysl, co mogla zrobic ale nie zrobila ze strachu przed dezaprobata.
    • smaczek.wyborczy Re: toksyczna matka... 19.03.11, 21:08
      Aha. "odpowiedzialny, ma dobrą pracę, przymierza się do kupna mieszkania" czyli szukasz frajera??
      • gadagad Re: toksyczna matka... 19.03.11, 21:16
        Mamusia ją tak wychowała, że jej się frajer należy, jak będzie grzeczna.
    • bene_gesserit Re: toksyczna matka...?jest wyjście z sytuacji?? 19.03.11, 21:47
      Mimo twojego wieku matka traktuje cie jak male dziecko. Sytuacje dodatkowo komplikuje fakt, ze zapewne pokochala twojego synka jak swojego kolejnego malucha (synek, a ona woli synkow, malutki, a jej wlasni juz dorosli i sie na mamusie wypieli). Najwyrazniej dobrze czuje sie w sytuacji mamy malucha - podejrzewam, ze min wlasnie dlatego probuje cie od siebie na rozne sposoby uzaleznic (a to skutecznie podkopujac twoje poczucie wlasnej wartosci, a to starajac ci sie uniemozliwic rozpoczecie samodzielnego zycia). Ona po prostu w tej sytuacji, w ktorej tak cierpisz, dostaje dokladnie to, co jej sprawia radosc i satysfakcję. Twoim kosztem i kosztem twojego dzieciaka.

      Problem sie skonczy, kiedy ty w tej relacji przestaniesz czuc sie dzieckiem i nie pozwolisz sie tak traktowac. Polecam 'Szantaz emocjonalny' Susan Forward - zapewne znajdziesz tam wiele opisow zachowan, ktore beda wygladaly znajomo. Jednak te relacje musisz skonczyc ty, bo zalezy ona od twojej zgody. Gdziestam uznajesz, ze za mozliwosc rzadzenia twoim zyciem dostajesz od mamy cos wartosciowego. Prawdopodobnie - jak to male dziecko - za wszelka cenę nie chcesz jej zranic, mimo tego, ze ona rani cie od lat, umiejetnie i z rozmyslem. Na twoim miejscu przemyslalabym, czy rzeczywiscie 'swiety spokoj mamusi' jest wazniejszy od twojej (emocjonalnej i jakiejkolwiek innej) samodzielnosci.

      Tym bardziej, ze decydujesz nie tylko o swoim zyciu, ale i zyciu synka. Chcesz, zeby dorastal w atmosferze braku szacunku do ciebie? To go skrzywdzi na cale zycie i zwichnie i wasza wzajemną relację. Macie duzo do stracenia. Trzymaj sie. Sytuacja wcale nie jest az tak trudna, a mama moze w koncu dojsc do rozumu - twoja wyprowadzka i samodzielnosc to nie jest koniec waszych relacji, tylko na dorosle i odpowiedzialne ich na nowo poukladanie.
    • lifeisaparadox wszystko 19.03.11, 23:48
      Wszystko jest prawdą :) Mój ulubiony paradoks.

      Zarówno podejście Twojej mamy może być podyktowane jej specyficznymi interesami i potrzebą współistnienia z kimś, tak jak i wskazywać na jej trafne spostrzeżenia jakobyś miała specyficznie niepoprawny charakter i sposób bycia.
      • gadagad Re: wszystko 19.03.11, 23:56
        Miała siedzieć w domu i czekać aż jej mama męża znajdzie.
        • lifeisaparadox Re: wszystko 20.03.11, 10:38
          Nie no gdzie, zapomnieć o facetach i być bratnią duszą mamusi do końca życia.
    • kryptopatolog klasyk. klasyk. klasyk 20.03.11, 00:12
      toksyczna mamusia co chce mieć Ciebie jako swoją służącą na stare lata. to co zastała dotychczas to sytuacja idealna. masz już dziecko, a partner okazał się zerem. marzenie KAŻDEJ mamusi córeczki. teraz już tylko z górki - masz synusia, obie będziecie go wychowywać. Ty i Twój MĄŻ I MATKA w jednym. to jej marzenie, marzenie każdej toksycznej matki. żadnych facetów dla córki, córka jest TYLKO JEJ.

      co zrobić? pokaż jej mój post, niech się baba poryczy i znienawidzi mnie. uwielbiam, jak złe egoistyczne stare baby mnie nienawidzą. to ją spełni. później będzie z górki.

      PS. to, że Ci się z tamtym facetem nie udało, to w 50% wina Twojej matki, wiesz to? teraz już wiesz.
    • dzika.foka Re: toksyczna matka...?jest wyjście z sytuacji?? 20.03.11, 08:28
      Piszesz jasno i składnie; jeśli mimo niechęci (teraz) zdecydujesz się za kilka lat zrobić studia, skończysz je bez kłopotu – jesteś komunikatywna i konkretna, a to już duży kapitał.
      Na twoim miejscu zerwałabym kontakty z toksyczną matką natychmiast i radykalnie, wyjeżdżając z dzieckiem do najbliższego dużego miasta, np. do domu samotnej matki z dzieckiem. To niby sam dół, malutki pokój w ośrodku, ale otrzymasz tam poza miejscem do spania pomoc psychologiczną, skierowanie synka do żłobka i możliwość pracy. Powolutku, spokojnie odbudujesz siebie, dzięki pomocy uwierzysz w swoje siły (prawdziwa pomoc polega na tym, że daje siłę, nowe możliwości i nadzieję – a nie odbiera to wszystko i uziemia człowieka, jak „pomoc” twojej matki).
      Nie musisz się nikomu tłumaczyć ze swojego życia, z planów względem chłopaka, a już szczególnie z tego, że „nie jesteś dziwką, bo poznałaś kilku zainteresowanych mężczyzn”. Pod tymi słowami czytam zarzut, którym zdzieliła cię twoja matka (że „jesteś dziwką, bo…”). Nie tłumacz przed takimi absurdalnymi zarzutami – po prostu odejdź od toksycznej matki jak najdalej. Bliscy często ranią i niszczą bardziej niż obcy, chociaż wmawiają ci, że bez nich zginiesz.
      Nieprawda. Obcy ludzie często są obojętni, ale po piekle ciągłych zarzutów i poniżania nawet obojętność jest wytchnieniem. W świecie poza zatrutym kręgiem twojej matki są ludzie i instytucje, które pomogą ci stanąć na nogi, bez wrzasków, poniżania i ciągłych oskarżeń. Bez tej ohydnej wulgarności, która cię dławi i odbiera godność.
      Napisałaś coś, co mnie wzruszyło: ” Skąd to przekonanie że wszyscy musza skończyć studia. Mam problemy z uczeniem się. Ogromne problemy z zapamiętywaniem” – wiesz, życzyłabym większości tępych i pozbawionych minimum autorefleksji absolwentom najlepszych polskich uczelni takiej świadomości, jaką masz ty. Problemy z pamięcią nie są już na szczęście przeszkodą w wykształceniu, liczy się nie „baza danych” w mózgu (bo tę mamy w Internecie), ale zdolność myślenia i komunikatywność, a te, sądząc po twoich postach, masz bardzo dobre.
      Wyjedź i spróbuj, naprawdę obstawiam, że będzie dobrze, bo poza komunikatywnością i rozsądkiem masz silne poczucie realności, nie będziesz szukała „ambitnego stanowiska”, tylko stabilnej, całkiem dobrej pracy w rodzaju sprzedawczyni w sklepie. Poznasz koleżanki i kolegów z pracy, wynajmiesz (może na początek do spółki z kimś) mieszkanie, na spokojnie przyjrzysz się nowemu chłopakowi.
      I potem wreszcie sama zadecydujesz o sobie.
      • powie-wiatru Re: toksyczna matka...?jest wyjście z sytuacji?? 20.03.11, 09:27
        dzika.foka napisała:

        > Napisałaś coś, co mnie wzruszyło: ” Skąd to przekonanie że wszyscy musza
        > skończyć studia. Mam problemy z uczeniem się. Ogromne problemy z zapamiętywanie
        > m” – wiesz, życzyłabym większości tępych i pozbawionych minimum aut
        > orefleksji absolwentom najlepszych polskich uczelni takiej świadomości, jaką ma
        > sz ty.

        Znam te problemy z pamięcią. Wynikają one z tego, że w głowie i uczuciach panuje chaos. Tłumiona złość, tęsknota, rozpacz pomieszane ze strachem i poczuciem obowiązku. Nie da się wtedy myśleć.
    • argider Bedzie ciezko... 20.03.11, 08:36
      Sadze, ze przede wszystkim, zanim zaczniesz w zyciu jakiekolwiek zmiany, to powinnas najpierw skorzystac z pomocy psychologa. Z calym szacunkiem, ale skoro zaliczylas trucie sie, jak rowniez pozniejsze mysli samobojcze, to nie wiem, czy jestes na tyle psychicznie stabilna, zeby sie teraz usamodzielnic.
      Po drugie niestety nie uda sie zalatwic sytuacji tak, zebys ty byla zadowolona a jednoczesnie nie robic mamie przykrosci. Niestety, ale sama piszesz, ze mama jest apodyktyczna - ergo masz wybor - calkowicie uszczesliwic mame totalnie wyrzekajac sie wlasnego zycia, pragnien, ambicji (a i tak kochajaca mamusia cos zawsze znajdzie), albo postawic na siebie i wreszcie sie odpepowic, pamietajac, ze matka zrobi wszystko, zeby ten proces opoznic. Nie chce sie bawic w domoroslego psychologa, ale moim zdaniem, na druga opcje bez fachowej pomocy gotowa nie jestes.
      Nie chce Cie martwic, ale przed Toba dluga droga - skoro w wieku 24 lat piszesz, ze mama nie miala nic przeciwko, zebys wrocila po polnocy... Miara doroslosci i niezaleznosci jest miedzy innymi to, czy potrafimy robic swoje bez ogladania sie na fanaberie innych ludzi (nawet tych waznych dla nas, jesli sa to tylko fanaberie). Zaczalbym od proby poszukania profesjonalnej pomocy... telefon zaufania... psycholog... Nie wiem, nie mieszkam w Polsce wiec nie wiem, jak system pomocy psychologicznej tu funkcjonuje. Ale tam bym skierowal swoje pierwsze kroki, bo bez odbudowania poczucia wlasnej wartosci i wyzbycia sie (irracjonalnego) poczucia winy naprawde trudno zaczac jest samodzielne zycie.
      • martaka1only Re: Bedzie ciezko... 20.03.11, 10:32
        A czy samodzielnego życia nie zaczyna się od odejścia z domu rodzinnego? Jeśli mieszka u matki, to musi się stosować (przynajmniej w pewnych względach) do życzeń matki. Niby jest dorosła, ale trzyma się "kiecki". Dorosły człowiek sam decyduje o sobie, ale też sam ponosi konsekwencje swoich działań. Jak było dobrze, to była z daleka od domu rodzinnego. Jak się spaprało, to wróciła do mamusi.
        • powie-wiatru Re: Bedzie ciezko... 20.03.11, 10:57
          martaka1only napisała:

          > A czy samodzielnego życia nie zaczyna się od odejścia z domu rodzinnego? Jeśli
          > mieszka u matki, to musi się stosować (przynajmniej w pewnych względach) do życ
          > zeń matki. Niby jest dorosła, ale trzyma się "kiecki". Dorosły człowiek sam dec
          > yduje o sobie, ale też sam ponosi konsekwencje swoich działań. Jak było dobrze
          > , to była z daleka od domu rodzinnego. Jak się spaprało, to wróciła do mamusi.

          Bo to klasyczna sytuacja, kiedy toksyczny rodzic nie pozwolił dojrzeć dziecku.Można się puścić na szerokie wody i nauczyć pływać, a można i zatonąć. Ona na razie nie jest dorosłą osobą, ani też nie jest dzieckiem. Z porad tu proponowanych najbardziej mi się spodobało to schronisko dla matek, ale nie wiem, czy rzeczywiście takie istnieją.
    • mieszkamnastrychu Re: toksyczna matka...?jest wyjście z sytuacji?? 20.03.11, 10:30
      Wracając do domu, oddając się z powrotem pod opiekę mamy ("mama nie ma nic przeciwko późnym powrotom") postawiłaś się znowu w pozycji dziecka. Mama zaś postawiła się z powrotem w pozycji rodzica. Zjawisko zupełnie normalne. Wcześniejsze stosunki z mamą bywały nie najlepsze - to tylko bardziej utrudnia sytuację.
      Mama prawdopodobnie martwi się Twoim podejściem "chcę z kimś być" - nie dziwię się, ja też się zmartwiłam, jak poczytałam, a przecież nawet Cię nie znam. Tylko z tego, co piszesz, wnioskuję, że nie jest to zdrowe podejście. Za dużo desperacji, za dużo "jakikolwiek, aby był". Ten facet, który buduje mieszkanie - dobrze zrozumiałam, że jeszcze go nie znasz? Jeśli przykładasz taką wagę do znajomości z facetem, z którym na razie piszesz przez internet (chyba, że źle coś zrozumiałam?), to nie dziwię się, że mama się martwi... Jeszcze go nie widziałaś, a już nastawiasz się na wspólne życie!

      Rzecz w tym, że Twoje wymagania odnośnie faceta muszą się teraz powiększyć, a nie maleć. Nie wystarczy, że Ty będziesz z nim szczęśliwa, nie wystarczy, że będzie fajnym facetem dla Ciebie, musi też być dobrym ojcem dla Twojego syna.

      To oczywiście problem Twój (i Twojego dziecka), a nie Twojej mamy. Ale jeśli z nią mieszkasz, jeśli ona cały czas odczuwa odpowiedzialność za Ciebie i wnuka, to raczej nie uda Ci się nic zrobić, żeby przestała werbalizować swoje obawy. Jeśli nie możesz się wyprowadzić (to byłoby najlepsze wyjście), to sugerowałabym jakiś rodzaj terapii, żeby uwagi Twojej mamy nie raniły Cię do tego stopnia, co teraz. Twoja pewność i wiara w siebie nie powinny już w tym wieku wypływać z akceptacji rodziców. (Taka terapia pomogłaby Ci też bardziej świadomie podchodzić do problemu "chcę kogoś poznać".)
      • jael53 Re: Jak tu nie być toksyczną matką? 20.03.11, 11:52
        Już było o tym, że "bardzo dorosła" Marylka skutki swojej dorosłości i swoich dorosłych działań wrzuciła na głowy swoich rodziców. Teraz chce mieć pełny komfort: rodzice (bo tam jest też ojciec): rodzice mają dawać jej dach nad głową, wikt i opierunek, zajmować się jej dzieckiem, a ona skupi się na następnych eksperymentach z "dorosłością".
        Na miejscu tych rodziców (niewyłącznie matki) też by mi skóra cierpła - tyle że nie byłabym skłonna tolerować takiej sytuacji. I w subtelności też bym się nie bawiła - skoro mieszkasz u nas, to uznajesz reguły tego domu. A jeśli reguły się nie podobają, to zmień miejsce. Na jakie? - Twój problem.
        • mieszkamnastrychu Re: Jak tu nie być toksyczną matką? 20.03.11, 12:13
          Myślę, że nie ma sensu w tej sytuacji szukanie "winnych" i "racji". Z postów marylki wynika, że poza kwestią, nazwijmy to "damsko-męską", nie ma w tej chwili z mamą konfliktów. Rzeczywiście można z postów marylki wyczytać, że jej podejście do facetów i związków nie jest szczególnie dojrzałe - to się zdarza (równie dobrze moglibyśmy powiedzieć, ze to "wina" jej rodziców, którzy nie pomogli jej zbudować pewności siebie i tak dalej - tylko, że to też nie ma sensu). Chodzi o to, żeby znaleźć wyjście z sytuacji.
          Marylka jest mamą, siłą rzeczy nie ma już czasu na powolne i radosne dojrzewanie przez następnych kilka lat. Przydałby się psycholog, żeby
          - przepracować relacje z rodzicami; marylka nie może już być dzieckiem w tej relacji
          - zbudować poczucie własnej wartości; "pojawiło się kilku kolegów, to oni tracili zainteresowanie", "chłopak przymierza się do kupowania mieszkania", marylka nigdzie nie wspomina, że jej się ktoś podobał lub nie, prawie jak "każdy dobry, co mnie zechce" - trochę straszne

          I jakiej "sytuacji" byś nie tolerowała na miejscu rodziców? Że dziewczyna od czasu do czasu wyjdzie z domu? Z postów marylki nie wynika łamanie jakichś "reguł"; chce się od czasu do czasu spotkać z przyjaciółmi, od czasu do czasu ktoś ją odwiedza, to chyba normalne, nawet jeśli się mieszka z rodzicami ;)
        • bene_gesserit Re: Jak tu nie być toksyczną matką? 20.03.11, 13:50
          O tak, cudowne wychowanie pelne szacunku dla drugiego czlowieka :)
    • seun Re: toksyczna matka...?jest wyjście z sytuacji?? 20.03.11, 23:02
      Sama mogę nazwać swoją matkę toksyczną, chociaż jej toksyczność objawia się inaczej niż u matki autorki wątku.
      Jedyne wyjście z takiej sytuacji to wyprowadzka. Nie odpowiadało mi zachowanie mamy, a codzienne życie z nią to była prawdziwa udręka. Wyprowadziłam się więc i mam spokój, ona w jakimś sensie też. Mieszkamy w tym samym mieście, obie zapracowane nie widujemy się zbyt często, zazwyczaj przy okazji gdy zostawiam u niej dziecko na kilka godzin.
      Czasami rozmawiamy przez telefon.
      Nasze relacje się diametralnie zmieniły. Nie ma tej toksyczności.
      Jedyną szansą dla Ciebie droga autorka jest moim zdaniem wyprowadzka na swoje.
      Jeśli Cie na nią nie stać to skup się właśnie na tym aby Cię było na nią stać.
      Szukanie faceta 'na siłę' nie jest najlepszym rozwiązaniem. Postaw przede wszystkim na samodzielność. Miłość przyjdzie w odpowiednim czasie. Na pewno wyjdzie to na dobre zarówno Tobie, Twojemu dziecku jak i matce a Wasze relacje z czasem się polepszą.
      Mieszkasz u mamy i to ona ustala zasady w swoim domu nawet jeśli Ci one nie odpowiadają.
      Ale w takiej sytuacji nie ma co narzekać, że mama jest taka i owaka i powinna się zachowywać inaczej. Znajdź sobie pracę, własne mieszkanie i zacznij żyć na swoich zasadach ale i na własny rachunek.
      • renkaforever Re: toksyczna matka...?jest wyjście z sytuacji?? 21.03.11, 04:52
        Przykro mi, ze moje opinie zostaly zaatakowane i uznane za toksyczne. Ja nie mam wyrzutow sumienia i zadne z moich doroslych dzieci nie ma do mnie pretensji. Jedni dojrzewaja wczesniej, inni pozniej. Mysle, ze twoja matka chce, abys sie usamodzielnila, ale jak widac frustruje ja, ze jestes inna niz ona i inna niz twoi zaradni bracia. I to chyba zrozumiale, jestes jedyna w swoim rodzaju. Mloda jestes, hormony ci podpowiadaja.
        Trzeba sluchac swojego rozumu, a nie hormonow. Rozum nakazuje rozwazyc wszystkie mozliwe aspekty twojej obecnej sytuacji i nowej, z narzeczonym i dzieciatkiem. Porownaj to wszystko i zapisz, a nastepnie zastanow sie, czy warto zmieniac wszystko od razu, czy moze zaczac wprowadzac drobne zmiany w swoim zyciu . Duza zmiana jaka jest wyprowadzenie sie z domu moze okazac sie zbyt duza dla ciebie teraz, bo :nie pracujesz i masz male dziecko, ktore wymaga twojej nieustannej uwagi. Wiesz, ja "usamodzielnilam sie", a potem wrocilam pod skrzydla rodziny bo okazalo sie, ze finanse nasze byly za male, zeby wynajmowac mieszkanie w przyzwoitszym miejscu. Fakt nie bylo slodko z rodzinka, ale nigdy tego nie zalowalam, dziekuje i jestem wdzieczna mojej rodzinie, ze mnie przyjeli spowrotem pod dach. Inaczej musialabym zyc w nedzy, czego nie potrafie. Moje dziecko pamieta ten dosc trudny dla mnie czas jako wspanialy czas babc i dziadkow. A ja pamietam jak wieczorem spogladalam na osiedlu w rozswietlone okna malych mieszkan i marzylam o jednym z nich. Wyobraz sobie w dwa lata moja sytuacja sie zmienila nie do poznania. Usamodzielnilam sie prawdziwie jako matka i zona i wyprowadzilam sie do pierwszego samodzielnego mieszkania. Jak sobie teraz pomysle o tym wszystkim, to bylismy bardzo odwazni(powiedzialabym rzucilismy sie na gleboka wode) w naszych planach, i tej odwagi starczylo na pare miesiecy, zamknelam buzie na klodke i zajelam sie realnym, rozumnym podejsciem do zycia, czyli metoda malych krokow, az do zupelnego usamodzielnienia sie przez wyprowadzenie na swoje.. Nie zaluje niczego, przez mieszkanie z rodzicami zaoszczedzilismy mase pieniedzy, ktore pozniej przydaly sie na wyposazenie naszego pierwszego wspolnego mieszkania.
        Masz dziecko, ktore wymaga twojej nieustannej opieki i zabierasz go jak mowisz na spotkania z zaintersowanym toba kandydatem na narzeczonego, ktory mysli o kupnie mieszkania.
        Obawiam sie, ze ty wlasciwie chcesz przeniesc sie spod skrzydel mamy pod skrzydla narzeczonego. Gdy w gre wchodzi milosc i to naprawde powazna, to to jest dobre zeby kontynuowac sprawe. Ale pamietaj, kieruj sie swoim rozumem. Dobra decyzja przyniesie dobry rezultat. Dziecko powinno miec szczesliwa rodzine.
Pełna wersja