cetkowana
20.03.11, 11:42
witam,
spróbuję od początku...
Przyjaźniliśmy się przez około rok, po roku podjęliśmy decyzję, że nasza przyjaźń jest tak głęboka i zaawansowana, bratnie dusze, podobne spojrzenia na świat, 12 h dziennie na komunikatorach itd, więc podjęliśmy decyzję, że fajnie byłoby wspólnie zamieszkać. Przeprowadził się do wynajmowanego przeze mnie mieszkania z drugiego końca Polski. Po miesiącu podjęliśmy przemyślaną decyzję o rozpoczęciu związku. I tu niestety zaczynają się schody...
Właśnie popijam wino i słucham muzyki, myśląc intensywnie co zrobić, gdyż od dwóch dni mój wybranek śpi w drugi pokoju, nie odzywając się do mnie słowem. Nie wiem o co chodzi, mogę się tylko domyślać, że przejrzał moje gg i znalazł rozmowę z byłym, dosłownie 2 zdania na temat "co słychać". Akcje tego typu zdarzały się już wcześniej, ale nigdy nie były tak nasilone jak teraz, pomijając fakt, że zawsze pierwsza wyciągałam rękę na zgodę. On bardzo poważnie traktuje kwestie lojalności w związku, ale do diabła, zaczynam się dusić w tej relacji...Nie sądziłam, że nie mogę utrzymywać koleżeńskich relacji z ex, bądź kolegami. On najchętniej zamknął by mnie w klatce.
Dodatkowo najgorsze jest o, że podczas takich kłótni nigdy nie wiem o co chodzi, on przestaje się odzywać, i narzucając się muszę wyciągać od niego o co tak naprawdę chodzi...
Jakieś rady jak postępować? Jakiś pojazd? Cokolwiek?
Niech mi ktoś rozjaśni...