jak wyglada ROZPRAWA ROZWODOWA ??? prosze o pomoc

26.02.02, 13:43
Witam,

Już niedługo czeka mnie rozwód. Mój mąż wniósł pozew.

Z tego co wiem to kobieta dla której mnie zostawił i z którą teraz ma dziecko,
bardzo naciska na zakończenie jego poprzedniego małżeństwa ( i wcale się jej
nie dziwie : )))))

My nie mamy dzieci, a jedyne kwestie jakie mogą być przedmiotem sporu to nasz
wspólny dom, ziemia i jeszcze kilka innych materialnych rzeczy. .. no ale nie
o to chodzi ; ))))).

Bardzo proszę wszystkich co przeszli przez ten koszmar o podzielenie się
wrażeniami z sali sadowej.

1 Jakich pytań mogę się spodziewać ze strony sądu? Co mam mowic ?
2 Jak długo trwa tak rozprawa ?
3 Ile jest rozpraw ?
4 Czy orzeczenie o winie jest istotne ?
5 Jak się zachowywaliście na sali sądowej ?

Bardzo proszę o wszystkie spostrzeżenia , uwagi i rady.

Strasznie się tego wszystkiego boje. Wydaje mi się ze na sali sądowej rozkleję
się i jedyna rzecz na jaką będzie mnie stać to płacz.


Liczę na Waszą pomoc …

Dzięki bardzo


Marta

    • Gość: marzena_ Re: jak wyglada ROZPRAWA ROZWODOWA ??? prosze o pomoc IP: *.imp.gda.pl 26.02.02, 14:08
      hej
      ja mam 21 marca 1 rozprawe rozwodową.
      Wiele na ten temat mozesz sobie poczytac w sieci. Odpowiednio poszukaj,
      np:free.ngo.pl/temida/porozwod.htm
      Pytasz o wiele rzeczy. Niestety to chyba jest zalezne od tego co chcesz
      uzyskać. Jestem zaskoczone, że pytasz czy orzekanie o wine jest ważne. Moim
      zdaniem b. wazne. W tym wypadku szczególnie dla Ciebie.
      Ale faktem jest, ze to maż Cie zdradził i ma dziecko z inną. Tak więc wina jest
      ewidentnie jego, i z tego tytułu (jakbyś dązyła do orzeczenia jego winy) on
      ponosi wszystkie koszty, podziakl majatku też chyba inaczej wydglada. Nie wiem
      tego do końca, bo ja mam bez orzeczenia o winie. Nie chcialam prac brudów.
      Tobie tego nie proponuje, jednak ja nie "puściłabym płazem" zdrady:) Twoj
      wybór.
      Wiem tez że jest 1 pojednawcza sprawa. Nie mozna jej uniknać. Na drugiej,
      jeżeli wszystko idzie gładko , moze zostac orzeczony rozwód.
      Co do majątku, to chyba byłoby lepiej jakbyście sie dogadali sami. Jeśli
      zostałaś zdradzona, mozesz to wykorzystac i rządac więcej:) w zamian np. za
      łagodny przebieg sprawy, na czym pewnie zalezy Twojemu szanownemu mężusiowi.
      za duzo by pisać. Proponuje szukac w sieci po hasłami: rozwody, sądy, itp.
      Jest wiele ciekawych rzeczy, np rózne kruczki prawne, czego nie mowic, itd,
      itp... powodzenia
      • Gość: anka Re: jak wyglada ROZPRAWA ROZWODOWA ??? prosze o pomoc IP: 195.94.218.* 27.06.02, 13:12
        Orzekanie o winie ma znaczenie z przypadku alimentów, które ci się teoretycznie
        należą jeśli z powodu odejścia męża podupadniesz finansowo, przy podziale
        majątku orzekanie o winie NIE MA ZNACZENIA, podobnie jak to ile kto zarabiał
        albo czy ty pracowałaś, czy siedziałaś w domu. Przebieg rozpraw jest bardzo
        różny, zależy od nastawienia sędziego. Ja swój załatwiłam w pół roku od
        złożenia wniosku (Warszawa), ale bez orzekania, świadków i podziału majątku.
    • Gość: zula Re: jak wyglada ROZPRAWA ROZWODOWA ??? prosze o pomoc IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 26.02.02, 14:28
      >
      > Bardzo proszę wszystkich co przeszli przez ten koszmar o podzielenie się
      > wrażeniami z sali sadowej.
      >
      > 1 Jakich pytań mogę się spodziewać ze strony sądu? Co mam mowic ?

      Pytania odnośnie, jak długo byliście małżeństwem, kiedy przestaliście się kochać,
      tzn. kiedy był ostatni stosunek, gdzie mieszkaliście, dlaczego wam się nie
      układa, o co się kłóciliście, dlaczego chcecie się rozejść, czy nie da się
      uratować tego małżeństwa, czy zastanawialiście się nad separacją, czy kogoś
      macie... to co pamiętam... czy mieszkacie teraz razem, ile nie mieszkacie racem -
      głónie chodzi o ustalenie czy prowadzicie wspólne gospodarstwo domowe, tzn. czy
      nastąpił trwały rozkład pożycia małżeńskiego... czy nie prowadzicie razem domu,
      finansów i czy razem nie śpicie.

      A co mówić... wszystko zależy, do czego chcesz przed śadem dojść. Myślę, że warto
      podzielić majątek przed rozwodem. Ustalić coś z mężem. Twój dom, ziemia... jego
      coś tam. Tak by sąd nie dzielił, bo wówczas wysokie są koszty podziału. Tzn,
      podobno sąd może kazać wam się jakoś podzielić ale jeśli nie dogadacie się to
      zrobi to za Was.... Nie wiem, ponieważ z mężem pozbyliśmy się mieszkania zanim
      trafilismy na salę sądową.


      > 2 Jak długo trwa tak rozprawa ?

      Są dwie rozprawy, z regóły, jeśli nie dochodzicie do porozumienia to więcej.
      Pierwsze, jest to posiedzenie pojednawcze, nie nazywane rozprawą. Na posiedzeniu
      pojednawyczm pani sędzina, sprawdza czy nie a się was pojednać. To posiedzenie
      trwa do 10 min... moze 15. Krótko. Nasze trwało 5-7 min. Na koniec Pani sędzina,
      mówi, ze stron nie udało się pojednać i wyznacza czas rozprawy rozwodowej za ok 3
      miesiące.
      Właściwa rozprawa trwa 30 min, jest Pani sędzina przewodznicząca, dwóch sędziów
      pomocniczych (czy jak to się tam nazywa) - u mnie byli panowie i protokolantka.
      Zadają pytanie, czy napewno nie chcemy się pogodzić, że może się pogodziliśmy
      przez ten czas, zadają prawie te same pytania co na pierwszym posiedzeniu, jest
      bardziej poważenie, trzeba wyjść na środek i zeznawać. Ale nie jest stresująco.
      Może dlatego, że nie robiliśmy świństw sobie nawzajem i wnosiliśmy o rozwód bez
      orzekania o winie - powód niezgodność charakterów.

      > 3 Ile jest rozpraw ?

      min. 2 (razem z posiedzeniem pojednawczym) max nie wiem... może się ciągnąć, w
      zależnoście od waszego nastawienia do całej sprawy i ciąganie się, np. podział
      majątku... może potrwać.

      > 4 Czy orzeczenie o winie jest istotne ?

      Jeżeli masz dowody na to, że winien jest on, jeśli on się przyznaje do winy to
      ok, jesli nie to potrzebni są wówczas świadkowie i trzeba udowodnić że ta wina po
      jego stronie była. Wiem, ze jest to istotne o tyle, że jakbyś zachorowała, jakbyś
      potrzebowała pomocy finansowej, bo Twoja sytaucja po rozwodzie drastycznie się
      zmieniła i teraz nie masz z czego żyć, to możesz uzyskać sąsownie przyznane
      alimenty... również, jeśli chodzi o podział majątku, ale nie koniecznie...
      Wszystko co nabyte w trakcie małżeństwa, nie ważne kto i ile zarabiał jest do
      podziału na pół.

      > 5 Jak się zachowywaliście na sali sądowej ?

      My bardzo kulturalnie, żadnego wywlekania brudów. Nie mieliśmy czego dzielić, nie
      mieliśmy się o co kłócić, wszystko na spokojnie... Pani sędzina, była powiedziała
      na koniec, że dzisiejsi młodzi ludzie, są bardzo mało wytrzymali i jak coś im się
      nie wiedzie to zaraz do sądu... a gdzie ta miłość do grobowej deski... no i
      powiedziała, ze nie chce nas więcej widzieć na sali sądowej.

      A pamiętam jeszcze, że pytała, po co zawieraliście związek małżeński skoro nie
      dążyliście do tego by mieć dzieci... bo przecież wychodzi się za mąż po to by
      mieć dzieci.. Pytała również, czy przed ślubem mieszkaliśmy razem...

      >
      > Bardzo proszę o wszystkie spostrzeżenia , uwagi i rady.

      Pytaj, jeśli chcesz wiedzieć więcej, jak będę pamiętała to odpowiem na wszystkie
      pytania. Rozwód miałam w zeszłym roku we wrześniu - orzeczony.

      >
      > Strasznie się tego wszystkiego boje.

      Też się bałam, a to chyba mniej bolesne niż leczenie zębów. Wogóle, bałam się
      strasznie, a tak naprawdę, to było to śmiechu warte. A no i oczywiście, w sądach
      w większości sędziny to kobiety... czujesz, że mimo, że np. nie ma orzekania o
      winie, to pani śedzina twardo trzyma Twoją stronę, mniej Cię atakuje, mniej
      zadaje drażliwych pytań, i ogólnie jest za Tobą.
      U mnie było tak, że to ja złożyłam pozew, więć jako tzw. powódka musiałam się
      tłumaczyć, dlaczego tego rozwodu chcę... ale Ty jesteś w lepszej sytaucji, to on
      się będzie tłumaczył. A moja sytuacja też nie była najgorsza, bo pani sędzina,
      wiedziała że to ja złożyłam wniosek o rozwód, to dawała mi do zrozumienia, że
      pewnia sama bym go nie złożyła gdyby nie było w tym winy mojego ex. Więc tak czy
      tak, kobieta trzyma z kobietami. Może to mało przyjemnie dla panów, ale tylko dla
      tych pokrzywdzonych w stronie, nie dla mojego byłego. Dobrze mu tak. :)

      Wydaje mi się ze na sali sądowej rozkleję
      > się i jedyna rzecz na jaką będzie mnie stać to płacz.

      To wlepią wam separację, chcesz tego? Jeśli tak, to płacz... ale wiem, że nawet
      jeśli jedna strona nie chce rozwodu a druga chce to sędzia może jedynie odwlec
      orzeczenie rozwodu ale nikomu na siłę ze soba być nie może kazać. Więc prędzej
      czy później orzeczenie rozwodu nastąpi.
      >
      >
      > Liczę na Waszą pomoc …
      >
      > Dzięki bardzo
      >
      >
      > Marta
      >

      Powodzenia. To naprawdę nie takie straszne, jeśli nie będziecie sobie podkładać
      świń.
      Pozdr.
      • ja27 Re: jak wyglada ROZPRAWA ROZWODOWA ??? prosze o pomoc 26.02.02, 15:36
        Dziewczyny …

        Dziękuję wam bardzo !!! Strona internetowa podana przez Marzenę jest bardzo
        przydatna. Wszystko juz sobie wydrukowałam i wieczorem w domku obczytam całość
        dokładnie ; ))))))

        Zula – dzięki za bardzo dokładny opis i odpowiedzi na moje pytania .Własnie o
        to mi chodziło : ))))

        Powoli wszystko juz porządkuje w mojej głowie.

        Jakos to przeżyje … gorzej z moimi uczuciami … mam nadzieje ze bół i żal też
        kiedyś miną :(

        Marzena – duzo powodzenia 21 marca …. – dobra to wróżba – mieć rozwód w 1
        dzień wiosny ; )))

        Zula – mam nadzieje ze teraz jestes szczesliwa .. : ))))))))))

        Pozdrawiam ciepło i bardzo Wam dziekuje za szybki odzew

        Marta

        Ps. Jak jeszcze nasuna mi sie jakies wątpliwości to odezwe sie jeszcze, ok ?
        • Gość: zula Re: jak wyglada ROZPRAWA ROZWODOWA ??? prosze o pomoc IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 26.02.02, 17:01
          Dzięki, ja27! Jestem szczęśliwa, choć jakby mi ktoś powiedział, że tak to się
          wszystko skończy, nie uwierzyłabym. Ale, takie jest życie, nieprzewidywalne.
          Pamiętam, ze swego czasu też przewertowałam cały internet, a przynajmniej
          wszystko co udało mi się znaleźdź i byłam przygotowana lepiej niż mój ex... Ale
          to już za mną, na szczęście.:)
          Nie martw się Marta, za Tobą też będzie i to nawet się nie zorientujesz jak
          szybko.

          Życzę duuużooo szczęścia i powodzenia na sprawie.
          Pozdr.
        • Gość: Mycha Re: jak wyglada ROZPRAWA ROZWODOWA ??? prosze o pomoc IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 27.02.02, 13:11
          > Marzena – duzo powodzenia 21 marca …. – dobra to wróżba R
          > 11; mieć rozwód w 1
          > dzień wiosny ; )))


          Ja mam sprawę wyznaczoną na 8 marca - może to też dobry znak??? - Dzień Kobiet.
          Nie spodziewam się żeby mój małżonek przyniósł kwiaty do sądu, ale liczę na inne
          pozytywne akcje - zakończenie wszystkiego tego jednego dnia.

          Pozdrawiam
          Mycha
          • Gość: aga do Mychy IP: *.net.autocom.pl 27.02.02, 15:14
            Mycha,rozwodzisz sie w Krakowie?Ja mam sprawe 18.3,juz trzecia.Kto jest Twoim
            sedzia?Na razie mam bardzo mile wspomnienia:))),ale nie wiem,jak dlugo jeszcze
            bedzie sie to ciagnac.Pozdrawiam wszystkie odzyskujace wolnosc:))
            • Gość: Mycha Re: do Mychy IP: *.wieliczka.sdi.tpnet.pl 18.03.02, 14:23
              Przepraszam Cię Aga, ale dopiero dzisiaj doczytałam Twoje pytanie skierowane do
              mnie.
              Co i tak niewieleby zmieniło, bo nawet nie pamiętam nazwiska sędziny. Przed
              chwilą odpisałam Ja27, krótko opisując rewelacyjną postawę Pani Sędziny -
              bardzo rzeczowa, konkretna kobieta. Przy jej podejściu nawet musze przyznać, że
              prawie sie nie denerwowałam, co jest naprawdę dziwne !!!

              Ciekawa jestem, jak Ci dzisiaj poszło. Nie muszę chyba dodawać, że chciałabym,
              aby możliwie z najmniejszymi negatywnymi emocjami jakie tylko w Twojej sprawie
              są możliwe..
              Napisz, jak już wrócisz po wszystkim w swoją skórę...

              Mycha
      • Gość: dobra Re: jak wyglada ROZPRAWA ROZWODOWA ??? prosze o pomoc IP: 195.94.218.* 27.06.02, 13:23
        Co do podziału majątku -jedna uwaga - owszem dobrze się dogadać przed rozprawą,
        ale - od strony formalnej - jeśli chodzi o nieruchomości - i tak musi to być
        formalnie potwierdzone - albo sądownie albo u notariusza (inaczej się nie da,
        bo wiąże się to z wpisami do księgi wieczystej). I notariusz jest droższy
        (przynajmniej tak było przy rozwodzie znajomych). Niezależnie od drogi trzeba
        ponieść opłaty związane ze zmianą ksiąg wieczystych.
    • Gość: Misia Re: jak wyglada ROZPRAWA ROZWODOWA ??? prosze o pomoc IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 26.02.02, 19:51
      Trzymaj sie dziewczyno.Pozdrawiam i trzymam kciuki.
      • claudel1 Re: jak wyglada ROZPRAWA ROZWODOWA ??? prosze o pomoc 27.02.02, 10:47
        Cześc !
        Rozumiem że można sie rozwieść spokojnie ,bez szarpania nerwów i zbędnego
        tłumaczenia ?
        Czy wystarczy taki powód że ma się siebie po prostu już dosyć,czuje się w
        małżeństwie niedocenionym,osamotnionym.Własnie wczoraj zaczęłam poważnie
        zastanawiać nad moim związkiem-może rozejść się zanim znienawidzimy się tak że
        wszelkie porozumienie będzie niemożliwe, a wzajemne żale tak ogromne że
        przesłonią nam trzeżwe myślenie. Nigdy nie przeżywałam takiej sytuacji i boję
        się ze zacznę zachowywać jak się często słyszy o wywlekaniu brudów itp.Prosze
        poradzcie.
        Mam jeszcze pytanie do Pań rozwiedzionych,czy wyszły byście ponownie
        zamąż.Pozdrawiam serdecznie -dziewczynę która zadała to pytanie-podziwiam Cię
        za odwagę,trzymam za Ciebie kciuki-zawsze po burzy wychodzi słonce,pozdrawiam
        ja27 za wyczerpujące odpowiedzi.Hej.
        • Gość: Kim Re: jak wyglada ROZPRAWA ROZWODOWA ??? prosze o pomoc IP: 213.77.91.* 27.02.02, 12:01
          Jeśli chodzi o ponowne małżeństwo - kiedy wyprowadziłam się od męża czułam, że
          nigdy więcej nikomu nie zaufam... Ale na szczęście znalazł się ktoś, komu
          zaufałam i jest mi teraz bardzo dobrze.
          Ostatnio tak sobie myślę, że gdyby zaproponował mi małżeństwo, to chyba
          powiedziałabym "TAK". Zamierzamy iść razem przez życie, nie zależy nam na
          sformalizowaniu związku, ale ... chyba już bym się nie bała.
          • Gość: zula Re: jak wyglada ROZPRAWA ROZWODOWA ??? prosze o pomoc IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.02.02, 12:13
            Ja również tak mam. Na poczatku, jak to wszystko zaczęło się rozpadać, słowo
            małżeństwo wywoływało u mnie negatywne emocje. Mówiłam nigdy więcej, głupota,
            itp. Koleżanki, które planowały ślub, groziły mi, bo próbowałam ich od tego
            odwieść...
            Dziś jestem szcześliwa i znów planuję. Mam cudownego człowieka u boku i właśnie
            z nim chcę dalej kroczyć przez życie. Myślimy o ślicznym bobasku w przyszłym
            roku, a oboje nie wyobrażamy sobie by był z nieformalnego związku. Poza tym,
            tak jak Kim nie bałabym się powiedzieć TAK, już nie...

            Pozdrawiam.

            P.S. I oczywiście, że można się rozstać bez wywlekania brudów i bez szarpania
            nerwów, ale pewnie musiby być spełniony jeden warunek - oboje musice wykazać
            chęć rozstania się. Bo jak ty powiesz, że chcesz rozwodu bo ... np. nie
            zgadzają się wasze charaktery, o czym nie wiedzieliście wcześniej i dopiero
            teraz to wychodzi... a on powie, ze to nie prawda.. to będziesz tych brudów
            musiała trochę wyciągnąć, na potwierdzenie swoich racji. A no i niestety pani
            sędzina w sądzie i tak zadaje bardzo intymne pytania... Pozdrawiam.

            P.S. 2 Kim, jak tam układa się z rodzicami? Lepiej? U mnie po świętach
            beznadziejnie, i jeszcze gorzej... I pewnie lepiej będzie za ... jakiś czas.
            Pozdrawiam i odezwij się na priva: giovanita@poczta.gazeta.pl
            Dzięki.
            • Gość: Kim Re: priv IP: 213.77.91.* 27.02.02, 12:32
              Zula, zajrzyj na priva.
              • Gość: Dora rozwod IP: 212.244.126.* 28.02.02, 11:04
                To jest odpowiedz dla dziewczyny,ktora sie rozwodzi wkrotce, autorki pierwszego
                listu.
                Rozprawa rozwodowa nie jest niczym przyjemnym, ale do przezycia. Mozesz nie
                zgodzic sie na rozwod, mozesz rozwazyc separacje. W ten sposob pokrzyzujesz
                plany rywalce, bo bedzie go miala, ale bez mozliwosci zawarcia malzenstwa.
                Ale musialabys byc silna, zeby zawalczyc o to. Beda Cie pytac o to wszystko co
                juz tu zostalo napisane i czy go jeszcze kochasz. to jest najtrudniejsze, wiec
                gdy chcesz separacji, mow ze kochasz i czujesz sie porzucona i pokrzywdzona, a
                jesli chcesz rozwodu mow ze tak cie zranil,ze juz go nie kochasz.

                wazne jest z czyjej winy rozwod nastepuje, bo wiaza sie z tym zobowiazania
                finansowe twojego meza wobec Ciebie. Jesli Twoja sytuacja pogorszy sie na
                skutek rozwodu sad moze Ci przyznac alimenty, a nawet jesli teraz nie pogorszy
                sie to mozesz domagac sie ich w przyszlosci. W wypadku,gdy rozwod nastepuje bez
                orzekania o winie nigdy nie bedziesz mogla uzyskac alimentow.

                Placenie Ci alimentow, z pewnoscia pogorszy nastroj Twojej rywalki i obnizy
                atrakcyjnosc nowego nabytku jakim jest Twoj maz. Ale to radzilabym tylko wtedy,
                jesli jestes wojownicza i zdecydowana walczyc.

                Cos mi sie zdaje z Twojego listu, ze jestes raczej w stanie szczatkowego
                zadowolenia z zycia, wobec tego, pewnie nie jestes w stanie walczyc.
                Ale nie poddawaj sie jak owca, bo mozesz wiele stracic.

                wszystko zalezy od tego w jakich ukladach jestes ze swoim ( jeszcze) mezem .
                W tej sytuacji,gdy mu na rozwodzie zalezy, moglabys dojsc do porozumienia w
                sprawach majatkowych. Przede wszystkim po polowie wszystko, tu nie ustepuj.
                I najlepiej od razu spiszcie podzial majatku u notariusza. bo potem gdy sprawa
                sie odwleka on moze zmienic zdanie i umowy nie dotrzymac, jesli ja tylko
                spiszecie miedzy soba, bo to jest tylko swistek papieru bez zadnej mocy
                prawnej. radzilabym - w przypadku gdy chcesz rozwodu - spisać wszystko u
                notariusza jeszcze przed rozprawa. Jesli natomiast nie chcesz rozwodu i
                zgodzilabys sie na separacje ( nie wiadomo, czy sad bedzie chcial ja orzec w
                sytuacji gdy jest juz dziecko - to ustanowcie sobie rozdzielnosc majatkowa.
                Wtedy wszystko co ty zarabiasz bedzie tylko Twoje. Zalozmy, ze rozwod nie
                nastapi szybko, to sam fakt ze on mieszka z inna nie znosi wspolnoty majatkowej
                miedzy wami, wiec to co Ty zdobedziesz czy tez zdobylas w tym okresie jest w
                polowie jego.
                W sprawie mieszkania przede wszzystkim musicie sie dogadac. Wez sobie ze
                spoldzielni zaswiadczenie o wartosci mieszkania ( jest z reguly duzo nizsza niz
                cena rynkowa). wazne jest to wszytsko dlatego, ze sad nie orzeka w sprawach
                majatkowych! Tylko orzeka rozwod. pamietaj o tym, bo jakkolwiek jestes teraz
                nieszczesliwa, nie daj sie ograbic.

                pozdrawiam Cie serdecznie, trzymam kciuki i wierze ze dasz sobie rade, jak
                tysiace kobiet przed Toba. To jest przykre, ale to jeszcze nie jest katastrofa
                zyciowa. Mozna sie pozbierac i zyc dalej a nawet ( po jakims czasi) lepiej.
                klase czlowieka poznaje sie nie po tym jak upada, tylko jak sie podnosi. A Ty
                sie podniesiesz godnie.
                Caluje
                Dora

                Spisz sobie na kartce czego dokladnie chcesz i wybierz odpowiedznia strategie
                postepowania.
                W Twojej sytuacji wszystkie reakcje sa prawidlowe, zarowno poczucie
                bezsilnosci, jak i wscieklosc, nienawisc, smutek itp. Wiec jakiekolwiek masz
                objawy - wiedz,ze przemina. dwa-trzy lata. tyle sie zazwyczaj podobno cierpi.
                Ale kazdy przezyty dzien oznacza, ze z tych dwoch lat masz o jeden dzien mniej.
                tak mi w takiej sytuacji kiedys ktos madry powiedzial. I sprawdzilo sie.
        • klaryska wyszlam ponownie z a maz-niedawno 27.06.02, 20:31
          a moja roprawa byla tak nudna ze az jednej z obecnych sie przysnelo. Serio. Ale
          rozwod byl bez orzekania o winie i bez podzialu majatkowego. Umowilismy sie
          przed. Dzieci tez nie mielismy. Znamy sie lubimy i czesto czatujemy ze
          soba. ...a przed jego slubem (zagranica )ja poszlam wyciagac dla niego
          orzeczenie o rozwodzie..zabawne ze zadne z nas nie zainteresowalo sie tym
          orzeczeniem przez 4 lata i gdyby nie jego ponowny slub pewnie jeszzce dlugo by
          tam lezaly..az do mojego. Ale z rzeczy ktore mnie wtedy wkurzyly ze dostalam
          zawiadomienie o drugiej rozprawie (pierwsza bylo polubowna) na dwa tygodnie
          przed a termin rozprawy to byl sylwester samo poludnie, wyobrazacie sobie malo
          jest lepszych termoinow. Mialam juz duzo wczsniej nagrany wyjazd i wobec tegoi
          napisalam do sadu zeby mi przesunal rozprawe....i sad sie zgodzil co ciekawssze
          rozprawa odbyla sie w miesiacu sugerowanym przeze mmie. o malo nie padlam z
          wrazenia. Ale tez spedzilam troche czasu nad elaboratami...
          Genralnie podobno o kultirze swiadczy rozstanie, weic jak to sie odbedzie
          zawazy na przyszlych stosunkach....ktore moga byc nawet przyjacielskie.
          powodzenia na rozprawie i uwazaj na idiotki adwokatki, moja adwokatna o malo
          mnie nie sklocila z mezem przed rozsprawa., wiec z niej zrezygnowalam.
        • klaryska Re: jak wyglada ROZPRAWA ROZWODOWA ??? prosze o pomoc 27.06.02, 20:32
          claudel1 napisał(a):

          > Cześc !
          > Rozumiem że można sie rozwieść spokojnie ,bez szarpania nerwów i zbędnego
          > tłumaczenia ?
          > Czy wystarczy taki powód że ma się siebie po prostu już dosyć,czuje się w
          > małżeństwie niedocenionym,osamotnionym.Własnie wczoraj zaczęłam poważnie
          > zastanawiać nad moim związkiem-może rozejść się zanim znienawidzimy się tak że
          > wszelkie porozumienie będzie niemożliwe, a wzajemne żale tak ogromne że
          > przesłonią nam trzeżwe myślenie. Nigdy nie przeżywałam takiej sytuacji i boję
          > się ze zacznę zachowywać jak się często słyszy o wywlekaniu brudów itp.Prosze
          > poradzcie.
          > Mam jeszcze pytanie do Pań rozwiedzionych,czy wyszły byście ponownie
          > zamąż.Pozdrawiam serdecznie -dziewczynę która zadała to pytanie-podziwiam Cię
          > za odwagę,trzymam za Ciebie kciuki-zawsze po burzy wychodzi słonce,pozdrawiam
          > ja27 za wyczerpujące odpowiedzi.Hej.

          ja jako jedyny powod mialam niezgodnosc charakterow....!!!!!!I to byla wielka
          prawda.
    • Gość: dora Re: jak wyglada ROZPRAWA ROZWODOWA ??? prosze o pomoc IP: 212.244.126.* 28.02.02, 11:14
      Przeslalam Ci wiadomosc,dosc dluga, mimo to prosze, przeczytaj, a na noc przed
      rozprawa zazyj sobie Signopam 1 tabletke. bedziesz lepiej spala, a rano
      bedziesz trzezwo myslec.
      Jesli jestes na etapie placzu i depresji, zazywaj sobie Lerivon 1/2 tabletki.
      Wszytsko musi zapisac lekarz, ale sa to srodki lekkie a bardzo pomocne.
      Wiem z wlasnego doswiadczenia. Juz przestalam zazywac, ale pomoglo.
      kiedy ta rozprawa, daj znac, zebym mogla o Tobie zyczliwie pomyslec w tym
      ciezkim dla Ciebie dniu.
      Pozdrawiam
      • Gość: milka do dory IP: 217.153.44.* 28.02.02, 11:32
        Szczerze mowiac nie rozumiem, dlaczego tyle w Tobie checi dokuczenia "rywalce".
        Alimenty dla bylej zony tylko po to, by rywalka dostala mniej? Przeciez to bez
        sensu. Czasem tak bywa, ze ludzie sie rozstaja i wiaza sie z kims innym,
        ukladaja sobie zycie dopiero w drugim zwiazku. Z tej sytuacji wynika ze autorka
        watku nie ma dzieci ze swoim mezem, natomiast ma je "rywalka" jak to
        okreslilas. Rozumiem ze to bolesne dla ja27, ze jej maz zalozyl rodzine z kims
        innym, ma dziecko z inna i z nia jest szczesliwy, ale czy to jest powod, by
        uprzykrzac im zycie jak tylko sie da, starac sie wyciagnac ile sie da, byleby
        tylko tamta nic z tego nie miala? To chyba nie do konca fair. Moze lepiej
        rozstac sie kulturalnie, powiedziec sobie, ze wspolne lata nie sa stracone, ale
        niestety to za malo by byc razem i zyczyc sobie szczesliwego poukladania zycia?
        Wiem, że gdy serce boli trudno o coś takiego, ale trzeba czasem zdobyć się na
        to. Oczywiście nie widze powodu, by nie dzielić majątku po połowie, ale
        walczenie w nieskończoność, mówienie, że "kocham" tylko po to by odwlec sprawę,
        by tamta nie mogła go mieć, czy walczenie o alimenty dla siebie w sytuacji, gdy
        facet ma dziecko, jest po prostu żałosne. Oczywiście możesz się z tym nie
        zgodzić, ale uważam, że przedłużanie rozwodu by zrobić mu i tamtej na złość nie
        ma sensu, nikt się nie będzie z tym dobrze czuł, nawet ja27, jeśli ma w sobie
        poczucie własnej godności. Można walczyć, tylko po co? Nie lepiej rozstać się w
        zgodzie i zachować jak najlepsze wspomnienia?
        • ja27 Re: do dory 28.02.02, 12:18
          Dzięki bardzo dziewczyny !!

          Dory porady są cholernie przydatne. I myślę ze mi ( i chyba Dorze) nie chodzi
          o „uprzykrzenie” życia nowej wybrance….. szczerze mówiąc nawet trochę mi jest
          jej żal bo wiem ze prędzej czy później ( kwestia kilku lat) też będzie płakać
          przez niego.

          To co Dora napisała jest O.K. .. i tutaj nie chodzi przede wszystkim o to żeby
          komuś przytrzeć nosa , ale o odrobinę samokrytycyzmu i odpowiedzialności za
          swoje czyny.

          Staram się nie myśleć o tej „nowej” i ich dziecku …. Przecież to nie oni
          obiecywali mi wieczne szczęście, miłość do grobowej deski …i 1000 różnych
          innych deklaracji … !!!! To nie oni mówili mi ze nigdy mnie nie opuszcza : ))))
          Wiec już na początku zaznaczam ze ich z moich rozważań o rozwodzie całkowicie
          wykluczam :)))

          Wracając do męża:

          Skoro facet bieże ślub a potem zdradza żonę, związuje się z inna – łamie
          wszystkie obietnice – to dlaczego wszystko ma się tak „ gładko” mu nadal
          układać. I wcale nie chodzi tutaj o pokrzyżowanie mu planow …ale o branie
          odpowiedzialności za własne błędy.

          Skoro uważa że „ to nie było to” „lub to był błąd”… ( co tak często kobiety
          słyszą), …. To niech do za to zapłaci. I wcale nie chodzi mi tutaj o wymiar
          finansowy : ))))))

          Przypomniał mi się sytuacja kiedy to w UC pani przy rejestrowaniu nas do ślubu
          dała nam dość długi wykład na temat odpowiedzialności, tego ze czasami
          przychodzą gorsze chwile w małżeństwie i trzeba sobie z nimi tez radzić. Mój
          małżonek potakiwał głową i wydawał się tak bardzo odpowiedzialny,
          zdecydowany , zakochany,!!!

          I co ?? U mnie było tak że jak przyszedł kryzys – to zmiana : )))))
          Nie można tak !!!

          Milka ja bardzo chciałabym rozstać się kulturalnie, nawet jestem trochę ciekawa
          jak jego dzieciaczek wygląda ( czy jest brunetem – po tacie : ))) ….. a wiecie
          co to dla mnie znaczy ??

          Wystarczy gdybym usłyszała od męża : “ tak zgadza się, popełniłem błąd,
          skrzywdziłem Ciebie i wiele innych osób ( nasze rodziny), przyznaję się do
          winy, postaram sie zrobić wszystko bardzo bezboleśnie, i tak aby Ciebie
          chociaż na koncu nie skrzywdzic : ))))))… zrozumiałabym … a
          Czy to tak dużo ??? dla niego widocznie tak : )))

          Ale ja nawet PRZEPRASZAM .. nie usłyszałam :(

          Nie naleze do pokrzywdzonych, porzuconych zon. Zdaje sobie sprawe, ze ja tez
          popełniłam kilka błędów …. Ale to nie usprawiedliwa tych wszystkich upokorzeń
          jakich doznałam :(

          Takie jest zycie …. I jak głęboko wierzę ze każdy płaci za swoje błędy - on
          też prędzej czy pózniej zapłaci – a może już płaci ……..

          ja juz też zapłaciłam – tylko dlaczego tak długo i aż tyle ….. ???

          Pozdrawiam

          Marta


          • ja27 Dora ? 28.02.02, 12:19
            mozesz podac maila .....albo napisac na moj , pls ????
    • Gość: Mycha !!! IP: *.wieliczka.sdi.tpnet.pl 11.03.02, 16:24
      Faktycznie 8 marca też okazał się dniem szczęśliwym!!!
      Tak jak pisałam liczyłam na szybkie zakończenie sprawy i tak było !!!

      Teraz trzymam kciuki za Ciebie !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      Musisz uwierzyć, że wszystko będzie dobrze! POZDROWIONKA!
      • ja27 Re: !!! 18.03.02, 08:51
        GRATULACJE !!!!!!!!! :))))))))))

        ja tez juz tuz tuz .. i bede miała rozprawe : )

        bardzo sie ciesze .. ze juz jestes po ?
        i jak było ???

        • Gość: Mycha Re: !!! IP: *.wieliczka.sdi.tpnet.pl 18.03.02, 14:15
          Jak było ???
          Wbrew moim przypuszczeniom obeszło się bez idiotycznego wymyślania argumentów
          przez mojego ex-małżonka. Oczywiście sam na to nie wpadł, że można się rozejść
          z kulturą, tym bardziej, że 100% winy jest po jego stronie. Musiał go dopiero
          uświadomić adwokat i wówczas przemówił jak człowiek... Pierwszy raz w życiu
          słyszałam u niego taki błagalny ton... Bał się, że mogę "puścic go z torbami".
          To była nasza pierwsza i ostatnia wyczerpująca rozmowa.

          Pani sędzina okazała się bardzo sympatycznym człowiekiem. Absolutnie nie
          wykazywała żadnej stronniczości ale ułatwiała wszystkim nieprzyjemny pobyt na
          sali rozpraw. Swoim spokojem i konkretnością wręcz emanowała wokół.

          Trzymam za Was wszystkie - rozwodzące się !
          i serdecznie pozdrawiam

          Mycha
    • jutro7 Re: jak wyglada ROZPRAWA ROZWODOWA ??? prosze o pomoc 13.03.02, 16:38
      To zależy od poziomu intelektualnego zainteresowanych i korzyści, jakie kto ma
      osiągnąć z rozwodu. Kobietom się wydaje, że mają do nich prawo. Ale są również
      surowo sądzone i osądzane. Chyba że nie maja nic na sumieniu a malzonek nie ma
      swiadków. Moze to byc niszczacy spektakl lub kulturale rozejscie sie. Lepiej
      sie dogadac niz prac brudy publicznie.
    • Gość: Mycha Trzymam za Ciebie !!! IP: *.wieliczka.sdi.tpnet.pl 21.03.02, 10:02
      Trzymam za Ciebie kciuki i mam nadzieje, że będziesz dzielna !!!
      Ciekawa jestem, czy wszystko już za Tobą, czy dopiero był to wierzchołek góry
      lodowej...
      Mam nadzieję, że napiszesz.

      POWODZENIA!
      Mycha
      • ja27 Re: Trzymam za Ciebie !!! 23.03.02, 01:27
        KURCZE ... juz jestem po ...
        i co z tego ?????

        otóz moj szanowwny malzonek nie raczyl sie pojawic na sali sadowej.
        ROZUMIESZ ?????

        PO PROSTU NIE PRZYSZEDL !!

        dzisiaj normalnie przezylam SZOK W SADZIE !!!!!

        no jak mozna po tym wszytkim ..... tak po prostu nie przyjsc na rozprawe !!

        TO MNIE WYKONCZY NERWOWO !!!!!!!!

        ide spac, bo dostaje cholery jak sobie jeszcze o tym mysle :(((

        CDN.
        • candy25 Re: Pomocy! 25.03.02, 09:24
          Przeczytałam Wasze wypowiedzi bardzo dokładnie. Niestety , nie zmienia to faktu
          ze straszliwie sie denerwuje ,a wyznaczona mam dopiero sprawę pojednawczą .
          Wiem że mój mąz będzie chciał zrobic ze mnie potwora i ....
          Gdzie szukać przyzwoitego adwokata specjalizującego sie w sprawach rozwodowych
          (w W-wie)? Proszę , pomózcie.
          • Gość: Mycha Re: Pomocy! IP: *.wieliczka.sdi.tpnet.pl 26.03.02, 12:15
            candy25 napisał(a):

            > Przeczytałam Wasze wypowiedzi bardzo dokładnie. Niestety , nie zmienia to faktu
            >
            > ze straszliwie sie denerwuje ,a wyznaczona mam dopiero sprawę pojednawczą .
            > Wiem że mój mąz będzie chciał zrobic ze mnie potwora i ....
            > Gdzie szukać przyzwoitego adwokata specjalizującego sie w sprawach rozwodowych
            > (w W-wie)? Proszę , pomózcie.


            Zupełnie nie znam warszawskiego rynku adwokackiego.
            Przestrzegam Cię tylko przed jednym: zanim zdecydujesz się na jakiegoś adwokata
            upewnij się, że w ogóle ma CZAS z Tobą porozmawiać i interesuje go Twoja sprawa.
            Poza tym dobrze by było, żebyś Ty dobrze sie czuła w jego towarzystwie, żeby
            budził Twoje zaufanie i potrafił odpowiedzieć na wszyskie nurtujące Cię pytania
            oraz wyjaśnic całą istotę sprawy.
            ja zrobiłam wielki błąd podpisując pełnomocnictwo adwokatowi, kóry chyba bardziej
            działał mi na nerwy niż mój mąż, z którym chciałam się rozstać. Ponadto
            zapłaciłam mu z góry, bo tak sobie zażyczył i potem moja sprawa (mimo, że robił
            dobrą minę do złej gry) zupełnie go nie interesowała!!! W zasadzie czekał aż sama
            się rozwiąże... I tak się stało - on za kupę pieniędzy nie kiwnął nawet palcem!

            Mycha
        • Gość: Mycha Re: Trzymam za Ciebie !!! IP: *.wieliczka.sdi.tpnet.pl 26.03.02, 12:08
          ... to co gra na zwłokę???
          - nie rozumiem co mu to daje???
          ????????????????????????????????

          Mycha
          • Gość: rozwódka Re: Trzymam za Ciebie !!! IP: 213.77.91.* 26.03.02, 12:30
            Nic mu to pewnie nie daje. Moze poprostu się boi. Co innego gnoić swoją byłą w
            cztery oczy, a co innego odpowiadać na konkrety!
            Ja rozeszłam się prawie 5 lat temu. Rozwód przeszedł w miarę "bezboleśnie", a
            szczególnie dla niego. Dla mnie pewnie tylko dlatego, ze nie wniosłam o podział
            majątku (wyszłam z domu tak jak stałam, z 2 dzieci), a alimenty które chciałam
            dla dzieci były śmiesznie niskie (on ma swoją firmę, a ja pracuję na etacie).
            Zresztą i takich nie był skłonny płacić, bo uznawał to za "karę", że po
            rozstaniu z nim związałam się z kimś innym.
            Na rozprawy o podniesienie alimentów najpierw nie przychodził, co skutkowało
            odraczaniem terminów, aż pewnego dnia przyszedł i ... uciekł tuz przed
            rozprawą. Na szczęście widziała go protokolantka. Ponieważ sędzina się
            spóźniła, on stwierdził, "że nie ma czasu do zmarnowania", co też powtórzyłam
            podczas rozprawy (na szczęście sędzina pozwoliła mi na przedstawienie swojego
            punktu widzenia)i alimenty zostały zasądzone zaocznie.
            Mimo wszystko nie odczułam jakiejś "wybitnej przychylności sądu". To raczej ja
            czuję się za każdym razem jak potwór, w dodatku chcący oskubać biednego byłego.
            Najważniejsze to chyba jednak, żeby się nie poddać... Trzymaj się! :)))
    • Gość: Jeż z drugiej strony - mąż, który nie pił i nie bił IP: *.mrok.com / 10.0.0.* 31.03.02, 12:35
      Czesc!

      Przeczytalem ten watek i strone nt. rozwodow przytoczoną przez jedną z
      czytelniczek i ciekaw jestem, czy ktos z was ma doswiadczenia z rozwodem od
      drugiej strony, tj. meza a nie zony.

      Bylem z zona bardzo krotko, od slubu minelo nieco ponad rok. W tym czasie zona
      byla w ciazy, oskarzyla mnie o zdrade, wyprowadzila sie ode mnie, poronila,
      wrocila i wyprowadzila sie znowu. Przez caly czas byla pod silnym wplywem
      swoich rodzicow (jedynaczka - wiec i rodzice przyzwyczajeni do wspierania we
      wszystkim), a w kazdej spornej sytuacji stawiala przede mna alternatywe - albo
      sie zgodze na jej żądania, albo ona sie zaraz wyprowadzi.

      Oskarzyla mnie o zdrade na podstawie opowiesci naszej wspolnej znajomej. Ta
      znajoma opowiedziala jej, jak to podwoze do pracy kolezanke z biura, jak ze
      soba rozmawiamy i (o zgrozo) jestesmy przy tym usmiechnieci. Zona zrobila mi
      awanture (co nie wyplynelo pozytywnie na jej ciaze), dorzucajac dwie garsci
      bzur na temat wspolniczki w rzekomej zdradzie i wyprowadzila sie do tesciow.
      Niedlugo potem poronila.

      Zamieszkalismy znowu razem, ale nie uwolnila sie od ciaglego obarczania mnie
      wina za poronienie. Uzaleznilem zerwanie wszelkich kontaktow z kolezanka z
      pracy od wycofania oskarzen pod jej adresem (o prostytucje, o robienie kariery
      przez lozko, o przespanie sie z wlasnym szefem etc.), bo uwazalem, ze byloby
      nie fair gdybym przeszedl nad tym do porzadku dziennego. W koncu zona
      wyprowadzila sie do rodzicow i skierowala sprawe do sadu, zadajac orzeczenia
      mojej winy.

      Czytalem kilka stron z poradami dla rozwodzacych sie, ale jakos wszystkie sa
      tak jakby nie dla mnie. Nie pilem, nie bilem zony, nie mamy dzieci, ja wracalem
      z pracy prosto do domu, a ona nie miala problemow z pieniedzmi na zycie. Za to
      moja zona przez wiekszosc czasu nie pracowala (bo mowila ze studiuje albo
      udawala, ze szuka pracy), nie studiowala, a na koniec zrobila ze mnie w pozwie
      potwora, ktory - gdy jego slubna zaszla w ciaze - natychmiast znalazl sobie
      inna kobiete do lozka. Od paru miesiecy rozmawia ze mna wylacznie za
      posrednictwem agresywnie nastawionego tescia.

      Moze ktos z was ma podobne doswiadczenia?

      Jak sie obronic przed stronniczoscia sadu, o ktorej tyle sie slyszy? Jak wybic
      sie poza schemat meza, ktory krzywdzil zone?


      Wasz Jeż
      • candy25 Re: z drugiej strony - mąż, który nie pił i nie bił 02.04.02, 12:28
        Przeczytałam to co napisałes i.....
        Mój mąz jest taką Twoją żoną - wiecznym terrorystą.Wiecznie podejrzewającym
        mnie o wszystko co najgorsze zamordystą , panem , władcą i właścicielem mnie.
        Tyle,ze to ja straciłam ciążę ,to ja byłam w ciągłej niełasce,to
        mnie,jedynaczke,ukochaną córunię, wiecznie gnębił psychicznie, to mnie
        powtarzał ,że gdyby nie on to byłabym starą panna , że jestem do niczego ,ze
        nawet króliki sie rozmnażają a ja nie umiem,ze jestem głupia , brzydka.
        Nie pił i nie bił.Inteligent, kulturalny.
        Pozew jest w sądzie. A ja znaowu wiem ze komus może na mnie zależec.
        Trzymaj sie Jez.
        Candy
      • Gość: Tomek Re: z drugiej strony - mąż, który nie pił i nie bił IP: *.kozuchow.sdi.tpnet.pl 03.04.02, 08:49
        Ja mam podobną sytuację, lub jeszcze gorszą - mamy dziecko które bardzo kocham,
        a żona mnie zdradziła z ... przestępcą. Miałem już rozprawę pojednawczą. Jestem
        taki przybity, że na pierwszą rozprawę nie przyszedlem. Na drugiej - chciałem
        odpowiedzieć na pozew ustnie. Sędzina nie dała mi dojść do głosu, nie chciała
        słyszeć dlaczego nie przyszedłem na pierwszą rozrawę a na koniec do mojej
        żony: "przykro mi bardzo, że znowu pani straciła czas" !. Dała mi trzy dni na
        pisemną odpowiedź (piątek, sobota i niedziela) - odpowiedziałem w sobotę i
        wysłałem pocztą (data stempla pocztowego). Chcę separacji z orzekaniem winy. We
        wtorek żona dostała moją odpowiedź i się wsciekła - "jak chcesz wojny, będziesz
        miał wojnę !". Teraz czekam na kolejną rozrawę, nie wiem kiedy będzie, ale
        sedzina jest bardzo stronnicza, o czym zresztą wspominały już inne Panie w tym
        wątku. Nie wiem co mogę z tym zrobić ?
        Pozdrawiam
        Tomek
        • kaisa1 Re: z drugiej strony - mąż, który nie pił i nie bił 03.04.02, 11:54
          WItam Cię Tomku.

          Masz faktycznie skomplikowaną sytuację.
          Musisz koniecznie znaleźć dowody na zdradę żony.
          A jeśli chodzi o strronniczą Sędzinę, to z tego co się orientuję możesz
          poprosić o jej zmianę.
          Pozdrawiam i życzę powodzenia.
          k.
        • klaryska Re: z drugiej strony - mąż..Tomek 27.06.02, 20:41
          Gość portalu: Tomek napisał(a):

          > Ja mam podobną sytuację, lub jeszcze gorszą - mamy dziecko które bardzo kocham,
          >
          > a żona mnie zdradziła z ... przestępcą. Miałem już rozprawę pojednawczą. Jestem
          >
          > taki przybity, że na pierwszą rozprawę nie przyszedlem. Na drugiej - chciałem
          > odpowiedzieć na pozew ustnie. Sędzina nie dała mi dojść do głosu, nie chciała
          > słyszeć dlaczego nie przyszedłem na pierwszą rozrawę a na koniec do mojej
          > żony: "przykro mi bardzo, że znowu pani straciła czas" !. Dała mi trzy dni na
          > pisemną odpowiedź (piątek, sobota i niedziela) - odpowiedziałem w sobotę i
          > wysłałem pocztą (data stempla pocztowego). Chcę separacji z orzekaniem winy. We
          >
          > wtorek żona dostała moją odpowiedź i się wsciekła - "jak chcesz wojny, będziesz
          >
          > miał wojnę !". Teraz czekam na kolejną rozrawę, nie wiem kiedy będzie, ale
          > sedzina jest bardzo stronnicza, o czym zresztą wspominały już inne Panie w tym
          > wątku. Nie wiem co mogę z tym zrobić ?
          > Pozdrawiam
          > Tomek




          ja . Tomku
          przykro mi to pisac,ale sedziny to czesto panie ktore nie zrobily lepszej kariery
          i uwazaja, ze najgorsza Matka jest lepsza niz Ojciec.
          Mam kolegow ktorzy przezywaja tragedie jezeli ich zony to egoistyczne kobiety.
          Dawno temu przyjaciel moich rodzicow poniekad zdolny matematyk, wygral sprawe o
          dziecko ale bronil sie sam i po byciu zdolnym matemtykiem stal sie iezlym
          prawnikiem. Masz dwa wyjscia : dobrego adwokata, Albo walcz sam. Tylko nie
          pozwalaj sobie na nie przychodzenie na rozprawy ..stajesz sie niewiarygodnym
          ojciem!!!
          Zycze milych godzin w bibliotekach nad ksiazkami....ale kiedys gdzies widzialam
          jakies stowarzyszenie pokrzywdzonych ojcow.
          No stary nie lam sie i do dziela.

    • kaisa1 Re: jak wyglada ROZPRAWA ROZWODOWA ??? prosze o pomoc 02.04.02, 14:54
      Hej!
      Także, jak Wy jestem w trakcie rozwodu.
      Jestem już po pierwszej sprawie, czyli posiedzeniu pojednawczym, na które mąż
      się nie stawił. Szczerze powiedziawszy, myślałam, że w ogóle się nie odezwie i
      będę miała powołanego kuratora. Niestety przed Świętami byłam w Sądzie i
      przeczytałam jego odpowiedź na pozew. Smiechu warte.
      Mój mąż był człowiekiem bardzo konfliktowym, leniwym, uważał, że wszystko mu
      się należy, że wszystko powinien dostać, nadużywał alkoholu, kilkakrotnie mnie
      pobił, nie pracował, a jeśli znalazł pracę to był zwalniany.

      Powiem Wam także, że jeśli chodzi o alimenty, to mój mąż mnie nimi straszył.
      Stwierdził, że w momencie rozwodu jego sytuacja materialna się pogorszyła i ja
      powinnam łożyć na jego utrzymanie. Zaznaczam, że jest zdrowym, 33- letnim
      mężczyzną. Następną sprawę mam wyznaczoną na 26.06, a posiedzenie pojednawcze
      odbyło się 6.02.

      Pozdrawiam wszystkie przechodzące przez rozwód kobietki. Trzymajmy się razem i
      wierzmy, że będzie dobrze.
      Ja wniosłam o rozwód z orzekaniem o winie.
      • Gość: aisha Re: jak wyglada ROZPRAWA ROZWODOWA ??? prosze o pomoc IP: *.leczna.dialup.inetia.pl 12.04.02, 23:28
        Słuczjcie, a co z wspólnym zamieszkaniem. Złożyłam właśnie pozew i dopiero
        dostałam wezwanie do zapłaty. Wniosłam sprawę bez orzekania bo nie chcę
        wywlekać brudów itd. Mój mąż to typ taki jak którejś z was: pije, zdarza mu się
        uderzyć, zachowuje się jak pan i władca a przy tym nie daje grosz na dzieci
        (dwoje) i na dom - sama wszystko utrzymuje a on nie wiem co robi ze swoimi
        pieniędzmi. Do tego uważa że rozwód to taka moja fanaberia, bo przecież
        wszystko jest w porządku - "u innych jest gorzej" i "wszyscy piją". Otóż
        mieszkanie jest moje - sprzed ślubu ale on jest tu zameldowany na stałe. Czy
        jest jakiś sposób żeby go stąd wywalić??????? Wierzcie mi - on się nad nami
        znęca psychicznie a 9 letnie dziecko boi się go i nienawidzi? Co robić? Może
        powinnam była złożyć pozew z orzekaniem owinie? To chyba byłoby straszne.
        Pozdrawiam was wszystkie. Trzymajcie się.
        • Gość: Biala Re: jak wyglada ROZPRAWA ROZWODOWA ??? prosze o pomoc IP: *.sympatico.ca 13.04.02, 00:29
          Gość portalu: aisha napisał(a):

          > Słuczjcie, a co z wspólnym zamieszkaniem. Złożyłam właśnie pozew i dopiero
          > dostałam wezwanie do zapłaty. Wniosłam sprawę bez orzekania bo nie chcę
          > wywlekać brudów itd. Mój mąż to typ taki jak którejś z was: pije, zdarza mu się
          >
          > uderzyć, zachowuje się jak pan i władca a przy tym nie daje grosz na dzieci
          > (dwoje) i na dom - sama wszystko utrzymuje a on nie wiem co robi ze swoimi
          > pieniędzmi. Do tego uważa że rozwód to taka moja fanaberia, bo przecież
          > wszystko jest w porządku - "u innych jest gorzej" i "wszyscy piją". Otóż
          > mieszkanie jest moje - sprzed ślubu ale on jest tu zameldowany na stałe. Czy
          > jest jakiś sposób żeby go stąd wywalić??????? Wierzcie mi - on się nad nami
          > znęca psychicznie a 9 letnie dziecko boi się go i nienawidzi? Co robić? Może
          > powinnam była złożyć pozew z orzekaniem owinie? To chyba byłoby straszne.
          > Pozdrawiam was wszystkie. Trzymajcie się.

          Z tego co piszesz moge wnioskowac, ze maz nie wyraza checi do rozwodu. Moze nie
          zgodzic sie na jego orzeczenie. W tym momencie nie pozostanie Ci nic innego jak
          wnosic o rozwodu z orzeczeniem jego winy. Niestety bedziesz musiala opisac
          nieprzyjemne strony waszego zwiazku i poprzec je dowodami. DOWODAMI, ktore
          stanowia o "wygranej". Zeznania w sadzie to 1:1. Twoje slowo przeciwko jego
          slowu. Dowod przechyla szale: obdukcja (po pobiciu), dowody wplat naleznosci
          zwiazanych z mieszkaniem, zeznania sasiadow dot. awantur czy sytuacji materialnej.
          Powinnas pojsc z dzieckiem do psychologa w celu przebadania dziecka na
          okolicznosc zwiazkow psychicznych z rodzicami. Takie badanie wykaze ponad wszelka
          watpliwosc czy dziecko boi sie ojca.
          Co do mieszkania, sprawa jest jasna. Jest Twoje, nabyte przed zawarciem zwiazku
          malzenskiego. Po uprawomocnieniu sie wyroku maz powinien sie wyprowadzic.
    • miriah Re: jak wyglada ROZPRAWA ROZWODOWA ??? prosze o pomoc 28.06.02, 12:45
      Witajcie rozwiedzione i rozwiedzeni i ci co przed:-)
      Ja jestem wolna od 26.04. Rozprawy były 2 miało być szybciej ale jedną z nich
      przełozył mąż, co wprawiło mnie w totalne wkurzenie, bo czekałam najbardziej na
      zasądzenie alimentów. Ale jest juz po, alimenty są. Natomiast największym
      zaskoczeniem na rozprawie była postawa mojej teściowej, która była świadkiem ze
      dziecku nie dzieje się krzywda u mnie i ze tatuś je odwiedza itp. Otóż moja
      teściowa zwana pieszczotliwie w niektórych kręgach "bladzią pancerną" podczas
      pytań Wysokiego Sądu rozbeczała się, mąż wyprowadził się z domu 1,5 roku
      wcześniej, byłam przekonana, że jego matka to już przeżyła, jak to zobaczyłam
      byłam w szoku, bo u niej zawsze przyklejony uśmiech nr 5 niezależnie od tego co
      by sie działo. W tym momencie i mnie łzy się zakręciły i lepiej - mężowi też,
      sędziowie pobladli, już mysłałam że nas nie rozwioda, ale że nie mogła się
      pozbierać, to puścili ją wolno zaflukaną, a my się jakoś rozwiedliśmy. Nabrałam
      do niej szacunku, bo myślam że uczuć żadnych nie ma a tu jednak.
      Było to dla mnie wielce pouczające doświadczenie, żeby nie sądzić ludzi po
      uśmiechu nr 5.

      Pozdrawiam :-)))
      • Gość: anika Re: jak wyglada ROZPRAWA ROZWODOWA ??? prosze o pomoc IP: 217.153.44.* 28.06.02, 13:14
        jakie alimenty dostałaś? o jaką kwotę wystapiłaś a jaką dostałaś? na jedno czy
        więcej dzieci i w jakim wieku jest(są) pociecha?
        • miriah Re: jak wyglada ROZPRAWA ROZWODOWA ??? prosze o pomoc 28.06.02, 13:28
          Gość portalu: anika napisał(a):

          > jakie alimenty dostałaś? o jaką kwotę wystapiłaś a jaką dostałaś? na jedno czy
          > więcej dzieci i w jakim wieku jest(są) pociecha?

          Dziecko mam jedno 5,5-letnia córkę, nie występowałam sama o alimenty, mąż w
          pozwie podał sume 500 zł na którą się zgodziłam, rozwód był bez orzekania o
          winie, więc ja musze dysponowac taką samą sumą, a więcej nie mogłabym. Dodatkowo
          tak między nami mąż płaci 160 zł za przedszkole, wszyscy mówią, że to za mało, że
          powinnam więcej po go stać. Ale ja chyba nie chciałam sie o to kłócić, każdy
          kontakt z nim nie był przyjemny (delikatnie mówiąc) po za tym uważam, że jestem
          inteligentna, młoda i zdrowa więc poradzę sobie sama:-)).
    • Gość: 007wc Re: jak wyglada ROZPRAWA ROZWODOWA ??? prosze o pomoc IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 05.07.02, 23:37
      Rozklejając się popełnisz straszny błąd.W tej sytuacji przygotuj się psychicznie
      i zupełnie niczego się nie bój.Zadaniem sądu nie jest uwalenie Ciebie jedynie
      znalezienie przyczyn,powodów,winy jednej lub obu stron.
      W tej sytuacji nie okaż się głupiutką tylko konsekwentnie zmierzaj do
      udowodnienia winy męża. Zdecydowanie będziesz miała lepszą sytuację w chwili
      kiedy będziesz ponownie musiała stanąć w sądzie np.w sprawie podziału majątku
      wspólnego.
      Jeżeli jest tak jak piszesz wina męża jest bezsporna i generalnie stoisz na
      bardzo dobrej pozycji. Na rozprawę przygotuj sobie niezły ciuch i bądz damą.
      Mów spokojnie podająć fakty,przedstaw ewentualnych świadków,pozwól sądowi
      na wyjaśnienie faktów. Każda sprawa jest inna w związku z tym trudno jest abyś
      zmuszona była przygotowywać się w szczególny sposób.
      Bądz opanowana i pilnie słuchaj i kontroluj co twierdzi mąż.Nie przerywaj.
      Każdy w sądzie ma swoje tzw.pięć minut wtedy dopiero pokaż co chcesz
      powiedzieć. Niczego się nie bój nie jesteś pierwsza. Życzę powodzenia.
      Jeżeli chcesz znać jakieś inne szczegóły napisz;007@poczta.gazeta.pl

      pozdrawiam
    • mycha100 co u Ciebie ja27 ??? 17.07.02, 13:41
      Nie odzywasz się tak długo...

      Może już wszystko za Tobą i zdążyłaś zapomnieć o czymś takim jak
      rozwód......???........

      Mycha
      • ja27 Re: co u Ciebie ja27 ??? 17.07.02, 17:28
        witaj : )))

        Witam : )))

        Noo.. już jestem po : - ))))) i się strasznie z tego ciesze ; )))
        A wiec po kolei :

        Dogadalismy się w miedzy czasie co do roznych kwestii materialnych co znacznie
        ulatwilo sprawe : - ) dodatkowo pod wplywem roznych doswiadczonych w tej
        materii osob zdecydowalam się na rozwod bez orzekania o winie. I dobrze... te
        dwie rozprawy troche daly mi w kosc wiec nie wyobrazam sobie abym mogla jeszcze
        udowadniac komus cos.
        Wiec oglenie wszystko wygladalo nastepujaco:

        Pierwsza rozprawa pojednawcza – maz się nie pojawil, DO tej pory nie wiem
        dlaczego

        Druga rozprawa pojednawcza – szybko sprawnie, czy chcemy być razem czy
        nie ... i tyle : )))

        Trzecia rozprawa o rozwód – w końcu się odbyła . Pani sędzina była mila,
        rzeczowa. Niestety nie odbyło się bez przykrych incydentów. Pomimo fakty iż
        była to rozprawa bez orzekania o winie, sędzina chciała sprawdzić czy
        rzeczywiście nastąpił całkowity rozpad malzenstwa i troche zaczela się nam
        wypytywać.

        Nie wytrzymałam nerwowo jak mój eks. z calkowita pewnością siebie ominął fakt
        iż mnie zdradzał , iż był z inna kobieta , ...a skupil się na fakcie mojego
        pracoholizmu ... he he : - )))) Poplakalam się i tyle : - ))) Sedzina była na
        tyle wyrozumiala ze powiedziala ze zdaje sobie sprawe z tego ze jest to bardzo
        stresujące i stara się to zrobić jak najmniej boleśnie dla mnie ...ale pewne
        kwestie musza zostać omówione. Z nastawienia sędziny widać było co o tym
        wszystkim myśli i dlatego się potem uspokoiłam. Potem krotka przerwa i
        ogłoszenie iż nie jesteśmy małżeństwem.

        OD siebie sędzina powiedziała ze dobrze się stalo tak jak się stalo...
        zwłaszcza ze jesteśmy młodzi i sobie ułożymy jeszcze życie ( przy tym
        stwierdzeniu wyraźnie się w moja stronę skierowała co było bardzo mile ).
        Ogólne wrazenie pozytywne .. gdyby tylko nie wypowiedzi mojego eks.. to bym
        powiedziała ze nawet O.K. : - )))

        ..Aha... Rada DLA ROZWODZACYCH KOBIET CO SIĘ BOJA . Dziewczyny, w kazdej
        chwili możecie ustanowić sobie pełnomocnika (ktos z rodziny, przyjaciel) ,
        który będzie mógł z Wami być na rozprawie, zadawać pytania i Was wspierać. Ja
        już na pierwszej rozprawie poprosiłam o to aby moim pełnomocnikiem był mój
        dobry przyjaciel. Naprawdę czujecie się potem pewniej jeżeli przy Waszym boku
        macie zaufaną osobę : - ))))

        PO rozprawie zdobyłam się jeszcze na to aby zaprosić mojego Eks meza na
        obiad ; )))) Poszlismy i spokojnie jeszcze pogadalismy ... powiedziałam mu ze
        gadal głupoty na rozprawie ..a on stwierdził ze sam nie pamięta co gadał .. tak
        go wszystko zbiło z tropu .. : - ))) Potem uścisk dłoni .. i Bye bye : )))).
        Dopiero wieczorem wszystko ze mnie wyszlo i się na maxa poryczalam : - ))))
        Wszystko zakonczylo się w srodku maja .

        Teraz probuje o tym zapomiec ...... i idzie mi to nawet niezle : -))) Pojawil
        się TEN NOWY .... ale teraz, przy budowaniu tego nowego zwiazku , zdaje sobie
        sprawe jak bardzo zmienila mnie ta cala historia z moim eks. Już zupelnie
        inaczej podchodze do uczucia, deklaracji itd....

        Nie jest latwo ...: ((((

        A co U Ciebie Myszko? Jak sobie radzisz ? Zapominasz o sprawie ? Jesteś
        szczeliwa ?

        Pozdrawiam : )))) i ZYCZE DUZO SZCZESCIA ....

        W lutym pojawilam się tutaj strasznie zrozpaczona ... teraz jest już o wiele
        lepiej i to tez dzięki Waszym radą : ))))
        DZIEKUJE BARDZO


















        • markw1 Re: co u Ciebie ja27 ??? 18.07.02, 08:56


          jestem w podobnej sytuacji co Ty (byłaś?), tylko tą zdradzającą jest moja żona,
          która robi z siebie jeszcze ofiarę więc
          podziwiam Cię, że zdecydowałaś sie na rozwód bez orzekania o winie, zwłaszcza
          bez jego skruchy i prośby o wybaczenie
          pójście z nim na obiad to dla mnie kosmos, Fellini, wydaje się, że można
          wybaczyć gdy jest podmiot, gdy "kat" widzi swoją winę
          wybaczyć więc można, zapomnieć raczej nie, najważniejsze to nie zadręczać sie
          tym
          cieszę sie, że tak szybko udało Ci się zaufać innej osobie, ja nie potrafię
          mysleć o związkach, brzydzę sie kontaktami emocjonalnymi z kobietami
          pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego.
          • ja27 Re: co u Ciebie ja27 ??? 18.07.02, 09:29
            Witaj ,

            Pozwolilam sobie napisac kilka slow.

            Rozwod bez orzekania o winie. Dlaczego akurat to wybralam ? PO co sie
            zameczac ? NA prawde .. to ze komus nawet udowodnisz wine przed sade nie
            oznacza ze moze poczuje sie troche winny. Skoro jestes ( byles ) zdradzany to
            przypuszczam ze Ta drugo strona ZUPELNIE nie liczy sie z tym co czujesz,
            rozumiesz ?? A skoro nie liczy sie z tym co czujesz .. to po co chcesz sie
            jeszcze dodatkowo zadreczac sluchajac I klocac sie o cos … czego I tak pewnie
            druga strona nie dopusic do swojej wiadomosci : ))).
            Kiedys myslalam ( co widac po postach) ze powinien mnie przeprosic … a
            wlasciwie teraz dochodze do wniosku, ze nawet gdyby to zrobil .. to nic by nie
            zmienilo.

            CO to robienia z siebie ofiary ( tak jak to robi Twoja zona ) .. no coz .. ja
            tez usłyszałam od mojej teściowej ze to właściwie moja wina bo byłam zbyt
            zajęta praca a biedny maż siedział w domu I się nudzi : - )))) a chłopa powinna
            się pilnować .. rozumiesz ???
            Strasznie mnie bolało takie myślenie ..ale teraz myślę ze to jest pewna (może
            nieświadoma) forma usprawiedliwiania swojego sumienia. Wiec może spróbuj na to
            co mówi Twoja żona spojrzeć przez ten pryzmat. A jeżeli nawet tego I tak nie
            będziesz w stanie pojąc … to staraj się być PONAD wszystkim … I zawsze sobie
            pomyśl sobie co bedziesz myslal o tej calej sytuacji za 5 lat . Pewnie
            większość rzeczy do których teraz dążysz .. wyda Ci się nie potrzebna : ))))

            “ja nie potrafię myśleć o związkach, brzydzę sie kontaktami emocjonalnymi z
            kobietami” … trzeba próbować, NIE ZAMYKAJ SIE .

            Jeżeli tak zrobisz to staniesz się zgorzkniałym facetem w kolko powtarzającym
            ze wszystkie kobiety są takie same .. CO JEST NIEPRAWDA ...musisz sobie powoli
            dawać szanse .. zapominać .

            TO TY MASZ BYĆ SZCZESLIWY .... i będziesz .....

            Ktoś mi kiedyś napisał ( może nawet w tych wypowiedziach) ..ze „to co nas nie
            zabija to nas wzmacnia”..PAMIETAJ O TYM ...

            ZYCZE DUZO POWODZENIA : - ))))

            • markw1 Re: co u Ciebie ja27 ??? 18.07.02, 10:01
              ja27 napisała:

              > Witaj ,
              >
              > Pozwolilam sobie napisac kilka slow.
              >
              > Rozwod bez orzekania o winie. Dlaczego akurat to wybralam ? PO co sie
              > zameczac ? NA prawde .. to ze komus nawet udowodnisz wine przed sade nie
              > oznacza ze moze poczuje sie troche winny. Skoro jestes ( byles ) zdradzany to
              > przypuszczam ze Ta drugo strona ZUPELNIE nie liczy sie z tym co czujesz,
              > rozumiesz ?? A skoro nie liczy sie z tym co czujesz .. to po co chcesz sie
              > jeszcze dodatkowo zadreczac sluchajac I klocac sie o cos … czego I tak pe
              > wnie
              > druga strona nie dopusic do swojej wiadomosci : ))).
              > Kiedys myslalam ( co widac po postach) ze powinien mnie przeprosic … a
              > wlasciwie teraz dochodze do wniosku, ze nawet gdyby to zrobil .. to nic by
              nie
              > zmienilo.
              >
              > CO to robienia z siebie ofiary ( tak jak to robi Twoja zona ) .. no coz ..
              ja
              > tez usłyszałam od mojej teściowej ze to właściwie moja wina bo byłam zbyt
              > zajęta praca a biedny maż siedział w domu I się nudzi : - )))) a chłopa
              powinna
              >
              > się pilnować .. rozumiesz ???
              > Strasznie mnie bolało takie myślenie ..ale teraz myślę ze to jest pewna (może
              > nieświadoma) forma usprawiedliwiania swojego sumienia. Wiec może spróbuj na
              to
              > co mówi Twoja żona spojrzeć przez ten pryzmat. A jeżeli nawet tego I tak nie
              > będziesz w stanie pojąc … to staraj się być PONAD wszystkim … I
              > zawsze sobie
              > pomyśl sobie co bedziesz myslal o tej calej sytuacji za 5 lat . Pewnie
              > większość rzeczy do których teraz dążysz .. wyda Ci się nie potrzebna : ))))
              >
              > “ja nie potrafię myśleć o związkach, brzydzę sie kontaktami emocjonalnym
              > i z
              > kobietami” … trzeba próbować, NIE ZAMYKAJ SIE .
              >
              > Jeżeli tak zrobisz to staniesz się zgorzkniałym facetem w kolko powtarzającym
              > ze wszystkie kobiety są takie same .. CO JEST NIEPRAWDA ...musisz sobie
              powoli
              > dawać szanse .. zapominać .
              >
              > TO TY MASZ BYĆ SZCZESLIWY .... i będziesz .....
              >
              > Ktoś mi kiedyś napisał ( może nawet w tych wypowiedziach) ..ze „to co nas
              > nie
              > zabija to nas wzmacnia”..PAMIETAJ O TYM ...
              >
              > ZYCZE DUZO POWODZENIA : - ))))

              Dziękuję,
              sprawy za daleko zaszły,za dużo fałszywych oskarżeń, podłości, kłamstwa wydaje
              mi się że byłbym nie w porządku wobec siebie gdybym jej to puścił,

              najpierw muszę to dokończyć, zanim coś zacznę
              sam do końca nie wiem dlaczego tu piszę, może chcę wierzyć w moc
              takich "publicznych- anonimowych" zwierzeń
              WSZYSTKIEGO DOBREGO
      • 007wc Re: co u Ciebie ja27 ??? 17.07.02, 22:36

Pełna wersja