Kiedy to się skończy?

01.04.11, 13:54
Pracuję jako telemarketerka, nienawidzę swojej pracy. Prawie 2 lata temu skończyłam studia dzienne na państwowym uniwersytecie, niby jeden z najbardziej przyszłościowych kierunków <gorzki śmiech>. Radzę sobie finansowo nieźle bo dzięki studiom mogę dorabiać korepetycjami i w szkole językowej. Pracuję po 10-12 godzin dziennie, ale to jeszcze mogę przeżyć. Najgorsze jest to, że boję się, że przez taki przebieg mojej 'kariery' nigdy nie znajdę sobie normalnej pracy. Jedyną taką miałam kiedy mieszkałam przez 8 miesięcy za granicą. Do Polski wróciłam 6 miesięcy (sic!) temu i nadal szukam bezskutecznie normalnej pracy. Żeby otrzymać byle jaką czyli obecną, musiałam przejść 2 etapy rekrutacji...
Dobrzy ludzie proszę wesprzyjcie i powiedzcie, że to tylko trudne początki, a potem (chociażby nawet baaardzo stopniowo) będzie lepiej. Jestem załamana obecną sytuacją a moje samopoczucie pogarszają jeszcze moi znajomi ze studiów i rodzina (niestety:/), którym się udało i mają w miarę normalne prace. Ich reakcja na to co obecnie robię jest zawsze bardzo podobna czyli coś w stylu 'o boże, telemarketing?!' co z tobą nie tak?'. Mam już tego naprawdę serdecznie dosyć...
    • to.niemozliwe Re: Kiedy to się skończy? 01.04.11, 15:51
      Moze to marne w tej chwili pocieszenie, ale moim zdaniem ze wzgledu na zmiany demograficzne i otwarcie rynku pracy w Niemczech, a także unowoczesnianiem sie gospodarki powinno byc wiecej ciekawych ofert pracy. I dlatego warto teraz inwestowac swoj czas i ksztalcic sie lub rozwijac w zawodzie jaki w przyszlosci chce sie uprawiac.
      Niestety, ale teraz skonczenie studiow nic nie daje, trzeba dokladac wlasny upor i wizje rozwoju. Ukonczenie studiow jest poczatkiem, a nie zwienczeniem kariery. Praktycznie, to ciagle trzeba sie uczyc i przec do przodu (samego siebie).
      Ja mam takie zdanie osobiste, ze jesli sie chce pracowac w jakims zawodzie w ktorym jakas instytucja lub firma jest dobra, to warto nawet sie tam zaczepic ponizej swoich kwalifikacji i na miejscu dac sie poznac i szukac swojej okazji.
    • ecco_mi Re: Kiedy to się skończy? 02.04.11, 09:35
      Ja zaczynałam pracę zaraz po studiach, w 2003 roku. Wtedy absolwentom też było ciężko, nie byliśmy w Unii, wyż demograficzny wchodził na rynek pracy. Najpierw kelnerowałam, pracowałam w księgarni, a poźniej przez pół roku beskutecznie szukałam pracy, w międzyczasie nosząc ulotki lub robiąc ankiety. Wreszcie znalazłam pracę, a nawet dwie jednocześnie: sprzedawca w cukierni lub początkująca księgowa na kilka godzin do przyuczenia w malutkim biurze rachunkowym za grosze. Wybrałam tą drugą pracę. Przez dwa lata musiałam dorabiać, opiekując się dzieckiem koleżanki, po 12 godzinach pracy dziennie małam ok 1000 PLN na rękę.
      Obecnie nie narzekam, po prawie ośmiu latach od tamtego czasu zarabiam tyle, że naprawdę nie powinnam narzekać, choć pewnie wielu stwierdziłoby, że to marne grosze. Kredytów brać nie muszę ;)
      Piszę to bo wierzę, że to po prostu ciężkie początki. Głowa do góry :)
    • koala_tralalala Re: Kiedy to się skończy? 02.04.11, 14:30
      Przede wszystkim: dobrze robisz pracujac, nawet jesli to nie jest praca Twoich marzen. Jednak lepiej by bylo gdybys ograniczyla czas pracy do osmu godzin, bo Twoim najwazniejszym celem jest znalezienie czegos innego, a jesli spedzasz w pracy 10-12 godz to zmniejszasz swoje szanse na te zmiane.

      Po drugie: zastanow sie dobrze czy wykorzystalas wszystkie prywatne kontakty? Taka jest rzeczywistosc w Polsce... :( Pewnie masz kolegow ze studiow, daj im znac, ze wrocilas zza granicy, moze slyszeli o jakichs etatach lub moga Cie polecic.
      • renkaforever Re: mnie sie wydaje,ze 04.04.11, 04:54

        Mnie sie wydaje, ze powinno sie kontynuowac to, co sie udaje, co dobrze idzie. W koncu masz chyba jakies plany, cos chcesz robic w zyciu . Otworz wlasna szkole jezykowa, bedziesz miala frajde..
Pełna wersja