Dorabianie przez dziecko

02.04.11, 12:07
Sprawa jest taka: córka (13l) jeździ konno i padła propozycja ze strony stadniny, żeby w weekendy pracowała przy koniach 3 godziny "żeby poznać konie lepiej". Słusznie, to ma sens, bo konmi sie interesuje. Ale chce, zeby po pierwszych kilku tygodniach dostawała wynagrodzenie za to, co robi w formie rabatu od godziny za jazdę.
Istota sprawy polega dla mnie na nauczeniu jej, ze za jej pracę się płaci. Nawet symbolicznie.
Co o tym myslicie?
    • piesbaskerwilow Re: Dorabianie przez dziecko 02.04.11, 13:01
      Bardzo słusznie, też tak uważam.

      Przy okazji wrzucę Ci kamyk do ogródka, bo w innym wątku zarzuciłeś mi błędy logiczne.
      Propozycja chyba była od pracownika albo właściciele stadniny a nie od stadniny :))

      to.niemozliwe napisał:
      >padła propozycja ze strony stadniny
    • koala_tralalala Re: Dorabianie przez dziecko 02.04.11, 17:49
      Raczej wiemy, ze za prace sie placi i nie mamy z tym problemu, wiec troche watpie czy kogokolwiek trzeba tego uczyc. Chyba ze masz skrajnie nieasertywne dziecko, ktoremu trzeba pokazac, ze nalezy walczyc o swoje i nie dac sie wkrecac w damowa robote.

      Natomiast we wspolczesnym swiecie wyzwaniem jest nauczenie bezinteresownosci i chyba o to chodzilo w stajni: nie tylko przyjemnosc w postaci oplacanej jazdy, ale tez opieka nad zwierzeciem, zwiazanie sie z nim emocjonalnie. Wowczas kon przestaje byc tylko milym srodkiem, staje sie ZYWYM podmiotem, z ktorym wiaza sie obowiazki, zas zwierze bardziej przywiazuje sie do opiekuna i odplaca radoscia na jego widok. Corka nie dostaje pieniedzy ani dodatkowych godzin, dostaje zwiazek z zywym stworzeniem, uczy sie odpowiedzialnosci i niekonsumpcyjnych postaw.

      PS. Co innego gdybys chcial nauczyc dziecko, ze trzeba zarabiac na swoje przyjemnosci (czyli nawet kieszonkowe wiaze sie z wykonaniem niewielkich, ale regularnych obowiazkow w domu).
      • mel.la Re: Dorabianie przez dziecko 02.04.11, 18:50
        koala_tralalala napisała:

        > Raczej wiemy, ze za prace sie placi i nie mamy z tym problemu, wiec troche watp
        > ie czy kogokolwiek trzeba tego uczyc. Chyba ze masz skrajnie nieasertywne dziec
        > ko, ktoremu trzeba pokazac, ze nalezy walczyc o swoje i nie dac sie wkrecac w d
        > amowa robote.

        Co Ty opowiadasz, mieszkam 20 lat w Holandii ( jestem tylko i wylacznie Polka! ) i tutaj dzieci "dorabiaja sobie" od 12 roku zycia. A czy ktos chce spolecznie pracowac to juz jego wola, jednak jesli otrzymuje zaplate to jest jak najbardziej ok! Co widzisz w tym zlego?



        forum.gazeta.pl/forum/f,100295,Forum_nadwrazliwych.html
        Forum dla osob nadwrazliwych.Zapraszam
        • to.niemozliwe Re: Dorabianie przez dziecko 02.04.11, 19:07
          Opisz troche wiecej te holenderskie zwyczaje.
          • mel.la Re: Dorabianie przez dziecko 02.04.11, 20:07
            to.niemozliwe napisał:

            > Opisz troche wiecej te holenderskie zwyczaje.

            Jestem Polka 20 lat na obczyznie, syn 23 w Polsce urodzony, nawet nie staralismy sie o holenderskie paszporty, mlodszy ma bo tu sie urodzil. Ja mysle "po polskiemu"i w tej chwili starszy syn ma problemy, ze uczac sie nie mial pracy. Tutaj dzieci od 12 roku zycia dorabiaja... tak, dorabiaja do utrzymania rodzicow i jesli poprosisz o pomoc to powiedza "chwila, moment, przeciez moze pracowac ( mimo ze sie uczy). Ja stawialam na nauke dzieci, praca bedzie potem - mowilam. I co? Syn ma problem ze znalezieniem pracy bo nie ma doswiadczenia! I nie liczy sie, ze jest serwisantem komputerow, nie ma ZADNEGO DOSWIADCZEIA! Znajoma wygrala milion euro, no i jak myslicie?? Jej corka i tak pracowala, roznosila gazety o 4tej rano, potem kladla sie na godzine lub dwie i do szkoly. A w Polsce niestety ale stwierdzam, ze same mieczaki, pieszczenie sie nad soba, z reszta to widac po watkach o zdrowiu, sorry, ale zeby mnie doktor przyjal musze byc naprawde chora, z grypa nie przyjmuja!
            forum.gazeta.pl/forum/f,100295,Forum_nadwrazliwych.html
            Forum dla osob nadwrazliwych.Zapraszam
            • cynta Re: Dorabianie przez dziecko 02.04.11, 21:02
              U mnie bardzo podiobnie.. Najstarsza pracowala ale mniej wlasnie dlatego ze ja mialam opory, choc w koncu zrozumialam, te nastepne tez pracuja, tylko u mnie trzeba miec auto zeby pracowac, rowerem nie dojada (hehehe!!!). Praca daje poczucie zakotwiczenia w zyciu, poczucie doroslosci itp. I faktycznie, kazda praca jest lepsza w cv niz zadna, od razu sie pytaja czemu nie pracowalo dziecko, co z nim nie tak.... Praca uszlachetnia. Jedna z moich corek ktora ma cukrzyce studiujac dorabia modelowaniem (nic wielkiego) ale to jej daje poczucie ze nie tylko choroba jej nie powala, ale czyni ladniejsza od innych (dobrze je, duzoi cwiczy) ... a to wazne jak sie wie ze cale zycie bedzie sie walczylo z ubocznymi skutkami braku insuliny... (neuropatia, choroby serca, slepota)
              Swoja droga, w Polsce nie ma systemu pracy mlodych, ponizej 18 lat, takich prac na godziny. W US cale firmy opieraja sie na przedziwnych schematach godzinnych uczniow szkol: np. 2h w srode od 14-16 a w piatek od 18 do 24 i nie jest to wyzysk...
            • pompeja Re: Dorabianie przez dziecko 03.04.11, 19:28
              Błędnie myślisz, jeśli syn nie ma doświadczenia to nie jest serwisantem, gdyż serwisant musi posiadać doświadczenie praktyczne. Ja jestem serwisantem, po ukończeniu szkoły byłam absolwentką. Zatrudniam obecnie ludzi i w życiu bym nie przyjęła na etat kogoś bez doświadczenia, taką osobę mogę wziąć na staż lub przyuczenie, a nie do pracy za wypłatę, gdy to ja uczę taką osobę fachu.
        • koala_tralalala Re: Dorabianie przez dziecko 02.04.11, 19:26
          Absolutnie nic zlego nie widze. Chodzi mi o "nauke" jaka ma wynikac z opieki nad koniem na ktorym sie jezdzi. Dla mnie bylaby to doskonala okazja do otowrzenia dziecku oczu na wolntariat, altruizm i bezinteresownosc, bo uwazam, ze sila pieniedzy jest dzieciom doskonale znana.
          • cynta Re: Dorabianie przez dziecko 02.04.11, 19:30
            Mysle ze nie masz doroslych dzieci... To relacja: zarabiam, dostaje, wydaje jest dzieciom zupelnie nie znana jak dluga sa chocby na czesciowym utrzymaniu rodzicow a w Polsce bardzo sie ludzie bronia przed zarabianiem pieniedzy przez dzieci, jakby to cos zlego bylo.

            ze sila p
            > ieniedzy jest dzieciom doskonale znana.
            • koala_tralalala Re: Dorabianie przez dziecko 02.04.11, 23:52
              Dobrze myslisz - nie mam doroslych dzieci. A jednak tak jak i Ty uwazam, ze zarabianie jest dobre, ze uczy samodzielnosci i odpowiedzialnosci. Tylko ze w tym wypadku zrozumialam, ze stajnia miala inne intencje niz znalezienie sobie pomocnika za oplata.
      • to.niemozliwe Re: Dorabianie przez dziecko 02.04.11, 18:51
        Jasne, ze to przede wszystkim opieka, ale 3h w sobote przy koniach w stajni to sporo.
        Za prace domowe nie place, bo one wynikaja z bycia czescia "stada".
        • cynta Re: Dorabianie przez dziecko 02.04.11, 19:17
          Chyba wszyscy zamieszkujacy za granica powiedza Ci ze to ogolnie dobry pomysl. Tak, dzieci powinno sie uczyc ze pieniadze nie sa pobierane z banku jak ze studni ale ze trzeba je zarobic, i ze potrafia sie skonczyc i wtedy trzeba znowu zarobic. Corka jest jeszcze mloda wiec bedzie wydawac na przyjemnosci. W drugim etapie za jakies ok. 5 lat bedzie sie musiala dowiedziec ze za zycie tez sie placi. Dopiero jak moje dziewczyny wynajely wlasne mieszkania i mialy zaplacic za prad, wode itp. ze zdziwieniem stwierdzily ze cos potrafi byc drogie, i ze jak tu zaplace to tam nie bede miec. Dopiero wtedy zaczely oszczedzac hihihi! przedtem mozna bylo uzbierac kazda sume, dzinsy za 200$ nie byly problemem, teraz takie za 20 sa super!
          Co do jazdy konnej to jednak trzeba przyznac ze kon to stworzenie udomowione od tysiacleci, prawdziwie dzikich juz chyba nie ma... Kon lubi byc z czlowiekiem, lubi biegac, skakac, galopowac ... Natomist po troszku zgodze sie ze nauka jazdy w stylu "english" potrafi byc ostra i dla jezdzca i dla konia. Styl "western" choc byc moze pozbawiony stylu (trzeba tylko umiec koniem skrecic, ruszyc go i zatrzymac) daje fajny kontakt ze zwierzeciem, i natura wokol. Notabene na lekcjach dzieciaki kapia sie z konmi w jeziorze w ramach zajec okolozwierzecych.... czasami oczywiscie...
          • koala_tralalala Re: Dorabianie przez dziecko 02.04.11, 19:32
            Zgoda Cynta, tylko ze mowisz o gospodarowaniu pieniedzmi i oszczednosci. To troche obok, choc podobna tematyka.
      • y.agni.k Re: Dorabianie przez dziecko 02.04.11, 19:53
        > Natomiast we wspolczesnym swiecie wyzwaniem jest nauczenie bezinteresownosci i
        > chyba o to chodzilo w stajni: nie tylko przyjemnosc w postaci oplacanej jazdy,
        > ale tez opieka nad zwierzeciem, zwiazanie sie z nim emocjonalnie. Wowczas kon p
        > rzestaje byc tylko milym srodkiem, staje sie ZYWYM podmiotem, z ktorym wiaza si
        > e obowiazki, zas zwierze bardziej przywiazuje sie do opiekuna i odplaca radosci
        > a na jego widok. Corka nie dostaje pieniedzy ani dodatkowych godzin, dostaje zw
        > iazek z zywym stworzeniem, uczy sie odpowiedzialnosci i niekonsumpcyjnych posta
        > w.

        Koalo zgadzam się z Tobą, myślę że dla to.niemozliwe każda wykonywana (dodatkowa) czynność poza obowiązkami domowymi powinna wiązać się z zapłatą (?)
        I taką "prawdę" zdaje się chce wpoić swojej córce.
        Natomiast nie mówi nic o stosunki córki do zajmowania się końmi, co to właściwie dla niej jest praca czy hobby?
        Bo jeśli jeździ konno i jest nimi zainteresowana to raczej to drugie. Jeśli w każdą sobotę przez 3h będzie miała styczność ze swoją pasją to nie sądzę aby oczekiwała za nią zapłaty.
        • mel.la Re: Dorabianie przez dziecko 02.04.11, 20:38
          > Koalo zgadzam się z Tobą, myślę że dla to.niemozliwe każda wykonywana (dodatkow
          > a) czynność poza obowiązkami domowymi powinna wiązać się z zapłatą (?)
          > I taką "prawdę" zdaje się chce wpoić swojej córce.
          > Natomiast nie mówi nic o stosunki córki do zajmowania się końmi, co to właściwi
          > e dla niej jest praca czy hobby?
          > Bo jeśli jeździ konno i jest nimi zainteresowana to raczej to drugie. Jeśli w k
          > ażdą sobotę przez 3h będzie miała styczność ze swoją pasją to nie sądzę aby ocz
          > ekiwała za nią zapłaty.

          Polska byla awsze do tylu, wyjezdzajac za granice to byla... 20 lat do tylu i to sie nie zmienilo poza tym, ze kosmetyki sa w Polsce szybciej dostepne niz tu i to tyle! W kwestii mentalnej, sorry, ale Polacy sa 20 lat wstecz!




          forum.gazeta.pl/forum/f,100295,Forum_nadwrazliwych.html
          Forum dla osob nadwrazliwych.Zapraszam
          • y.agni.k Re: Dorabianie przez dziecko 02.04.11, 20:46
            Może jakieś argumenty? Bo nie bardzo rozumiem Twoją wypowiedź?
            • mel.la Re: Dorabianie przez dziecko 02.04.11, 20:57
              y.agni.k napisała:

              > Może jakieś argumenty? Bo nie bardzo rozumiem Twoją wypowiedź?

              Chociazby o to, ze w europie wschodniej dziecko sie uczylo i moglo sie uczyc do zasranej smierci a rodzice mieli obowiazek je utrzymywac. A wiec w EUROPIE tak nie jest, nie hoduje sie pasozytow, przychodzi czas, ze dziecko pracuje i zarabia na siebie, a jak uczy sie i chce dorabiac... to naprawde niektorzy nie pojmuja?? Bo az mi sie wierzyc nie chce:)


              -
              forum.gazeta.pl/forum/f,100295,Forum_nadwrazliwych.html
              Forum dla osob nadwrazliwych.Zapraszam
              • cynta Re: Dorabianie przez dziecko 02.04.11, 21:03
                Hehe... nie pojmuja... inaczej u nich jest, to sie widzi z odleglosci, z innej perspektywy, i nie tylko w Europie... :)

                mel.la napisała:

                > y.agni.k napisała:
                >
                > > Może jakieś argumenty? Bo nie bardzo rozumiem Twoją wypowiedź?
                >
                > Chociazby o to, ze w europie wschodniej dziecko sie uczylo i moglo sie uczyc do
                > zasranej smierci a rodzice mieli obowiazek je utrzymywac. A wiec w EUROPIE tak
                > nie jest, nie hoduje sie pasozytow, przychodzi czas, ze dziecko pracuje i zara
                > bia na siebie, a jak uczy sie i chce dorabiac... to naprawde niektorzy nie pojm
                > uja?? Bo az mi sie wierzyc nie chce:)
                >
                >
                > -
                > forum.gazeta.pl/forum/f,100295,Forum_nadwrazliwych.html
                > Forum dla osob nadwrazliwych.Zapraszam
                • koala_tralalala Re: Dorabianie przez dziecko 03.04.11, 00:13
                  Cynta, spokojnie. Ja tez uwazam ze praca dorywcza mlodziezy pelni wazna funkcje wychowawcza i jest potrzebna. Tylko ze w tym konkretnym wypadku chyba nie chodzi o prace/dorabianie, stajnia tego NIE proponowala (a juz na pewno nie bylo mowy o zadnym zarabianiu tylko ew. o dodatkowych lekcjach).

                  Zaproponowano pomoc przy koniu, na ktorym dziewczynka jezdzi. Nie ma pewnosci czy stajnia takze zaproponowala dodatkowe jazdy jako wynagrodzienie czy ojciec malej chce negocjowac takie warunki umowy. Tak to zrozumialam.

                  I na koniec: jak juz powiedzialam uwazam ze w tym wypadku praca ze zywym stworzeniem na ktorym sie jezdzi pelni wazne funkcje wychowawcze, wazniejsze niz wynagrodzienie. Yagnik to odbiera to dokladnie tak samo.
              • y.agni.k Re: Dorabianie przez dziecko 02.04.11, 22:09
                Rozumiem ale co to ma do omawianego wyżej tematu?
                Mnie chodzi o to czy zajmowanie się końmi 3h w sobotę jest dla dziecka pracą czy hobby
                a nie po pasożytnicze życie dzieci "na wschodzie".
                Dlatego jeszcze raz pytam o związek z moją wypowiedzią bo nie bardzo rozumiem.
        • to.niemozliwe Re: Dorabianie przez dziecko 02.04.11, 21:54
          Nie Yagnik, ja nie "wpajam" jej zadnych "prawd". Ja raczej z tych rodzicow, co pokazuja rozne perspektywy, ale wybor pozostaje jej.
          Co do kazdej czynnosci poza praca, ze powinna byc placona - takze nie, uspokajam Cie. Chcialbym jednakze uswiadomic corce zwiazek miedzy wynagrodzeniem a starannoscia i rzetelnoscia wykonywanej pracy. Jesli myslisz, ze pieniadze graja tu jakas role, to dajesz mi do myslenia, ze moglbym wlasciwie wiecej stadninie placic za jazdy, byleby jej z tego "placili" za prace.
          Nie pisze o hobby, to chyba oczywiste. Z drugiej strony chce, zeby uczyla sie tej prostej prawdy, ze za prace sie placi.
          • y.agni.k Re: Dorabianie przez dziecko 02.04.11, 22:15
            > Nie Yagnik, ja nie "wpajam" jej zadnych "prawd". Ja raczej z tych rodzicow, co
            > pokazuja rozne perspektywy, ale wybor pozostaje jej.

            Super, pogratulować, szczerze.

            > m Cie. Chcialbym jednakze uswiadomic corce zwiazek miedzy wynagrodzeniem a sta
            > rannoscia i rzetelnoscia wykonywanej pracy. Jesli myslisz, ze pieniadze graja t
            > u jakas role, to dajesz mi do myslenia, ze moglbym wlasciwie wiecej stadninie p
            > lacic za jazdy, byleby jej z tego "placili" za prace.

            Nie wiem co o tym myśleć, przedstawiasz swoją córkę jako osobę która ma głowę w chmurach i nie wie jakie "prawa" obowiązują na tym świecie. Może jej nie doceniasz? Nie wiem, to Twoje dziecko, zapewne wiesz lepiej niż ja
            Nie, nie myślę że pieniądze grają tu jakąś rolę.

            > Nie pisze o hobby, to chyba oczywiste. Z drugiej strony chce, zeby uczyla sie t
            > ej prostej prawdy, ze za prace sie placi.

            Czy tego należy uczyć? I jak odgraniczyć pracę "za którą się płaci" od możliwości bytowania z ukochanymi jej końmi?
            • to.niemozliwe Re: Dorabianie przez dziecko 02.04.11, 22:27
              No, jest taka opcja, ze nie znam corki, przynajmniej nie wiem o niej wszystkiego. I nie musze wiedziec, to kwestia prawa do intymnosci.
              Co do jej samodzielnosci, to mozna jej sie nauczyc jedynie praktykujac podejmowanie decyzji, wiec staram sie dawac jej na to przestrzen.
              Co do tych praw....jak sie ma 13 lat, to wlasnie o wielu regulach spolecznych mlody czlowiek sie dowiaduje, przy czym osobiste doswiadczenie tego jest bezcenne. Teraz jest czas na ksztaltowanie jej postaw wobec swiata i odkrywanie jego zlozonosci.

              Na Twoje ostatnie pytanie dopiero sam usiluje sobie ulozyc poglad. :-)
              • y.agni.k Re: Dorabianie przez dziecko 02.04.11, 22:42
                > No, jest taka opcja, ze nie znam corki, przynajmniej nie wiem o niej wszystkieg
                > o. I nie musze wiedziec, to kwestia prawa do intymnosci.
                > Co do jej samodzielnosci, to mozna jej sie nauczyc jedynie praktykujac podejmow
                > anie decyzji, wiec staram sie dawac jej na to przestrzen.

                le ona jej nie wykorzystuje...? Pytając ciągle Was o radę?

                > Co do tych praw....jak sie ma 13 lat, to wlasnie o wielu regulach spolecznych m
                > lody czlowiek sie dowiaduje, przy czym osobiste doswiadczenie tego jest bezcen
                > ne. Teraz jest czas na ksztaltowanie jej postaw wobec swiata i odkrywanie jego
                > zlozonosci.

                Nie wiem jak to widzisz mój 4 letni syn rozumie takie sprawy że mama musi iść do pracy żebyśmy mogli kupić zabawki. Myślę (choć podkreślam ja nie mam doświadczenia, bazuję na swoim dziecku + nastoletnie dzieci mojego brata + dzieci moich znajomych) że dzieci takie prawdy rozumieją dużo wcześniej niż Ci się to wydaje.

                > Na Twoje ostatnie pytanie dopiero sam usiluje sobie ulozyc poglad. :-)

                To chyba wszystko zależy od miejsca i rodzaju wykonywanej "pracy".
                Jeśli jest to stadnina gdzie większość nastolatek takich jak Twoja córka będzie pomagało przy koniach "z miłości" to będzie raczej nie na miejscu proponowanie córce zapłaty za te 3h w sobotę.
    • adriana_ada Re: Dorabianie przez dziecko 02.04.11, 21:14
      Weekendy w tym wieku powinna miec dla siebie i dla wlasnych przyjemnosci poza koniami i stadnina, ale to moje zdanie
      • to.niemozliwe Re: Dorabianie przez dziecko 02.04.11, 21:58
        Ale ona chce zajmowac sie konmi sama. Nic nie jest jej narzucane.
        Za to, ciekawa sprawa - im wiecej ma wlasnej decyzyjnosci, tym czesciej sie pyta o opinie.
        • adriana_ada Re: Dorabianie przez dziecko 02.04.11, 23:47
          to.niemozliwe napisał:

          > Ale ona chce zajmowac sie konmi sama. Nic nie jest jej narzucane.

          Ale jak myslisz, czym bedzie jej praca?
          Moze kaza jej za przeproszeniem gowna spod wszystkich koni w stajni sprzatac? Za godzine gratis jazdy konnej?


          > Za to, ciekawa sprawa - im wiecej ma wlasnej decyzyjnosci, tym czesciej sie pyta o opinie.

          To normalne, ze pyta, daj corce raz sprobowac to zobaczysz co zaoferuja.

          Ja w tym wieku spedzalam czas na sportach zimowych, na przyklad sanki z taka kierownica jak w rowerze, na plastikowej zjezdzalni na tylku a latem moze skuter wodny.
    • witch_l Bardzo fair... 02.04.11, 21:24
      I eleganckie podejscie. Rzeczywiscie corka za swoj wklad przy konikach moglaby tez skorzystac z rabatu, wszak oplaty za jazdy konne dzieci nie sa tanie, jakby wielu myslalo.
      Mozna polaczyc przyjemne z pozytecznym.
      Z kolei ciekawe co na to stadnina koni?

      Z kolei co do pasji, jak sie domyslam konik ujezdzany dosc czesto przez wielu pasjonatow, moze choc doceni na konski sposob wekendowe wysilki dizewczynki....A przy tym warto pamietac o szczegolnej higienie rak po kazdym kontakcie ze zwierzetami tego typu. I przemywac rece mydlem spirytusowym.....!
      • to.niemozliwe Re: Bardzo fair... 02.04.11, 22:03
        Nie sadze, zeby wartosc jej pracy w stosunku do kosztow jazd byla istotna, wiec ten aspekt sprawy jest pomijalny.
        Co to jest mydlo spirytusowe?
        • y.agni.k Re: Bardzo fair... 02.04.11, 22:28
          A co na to stadnina?
          Dają wynagrodzenie za pracę czy generalnie bazują na wolontariuszach?
          • to.niemozliwe Re: Bardzo fair... 02.04.11, 22:36
            I tak i tak, z tym, ze ona jest dosc mloda.
        • witch_l Re: Bardzo fair... 03.04.11, 10:18
          Mydlo spirytusowe, to mydlo dezynfekcyjne- do dloni. Moga byc tez serwetki ze spirytusem, tutaj kupujesz to w aptece, a w Polsce nie wiem gdzie.
          Praca przy zwierzetach wymaga szczegolnej higieny, jezeli tak bardzo lubi te konie, to niech pomaga ale w jednorazowych rekawiczkach ochronnych. Co z ubezpieczniem za jej prace w stajni, czy jezeli wydarzy sie tam jakis wypadek, to kto ponosi koszta leczenie itp?

          Ja rozumiem,ze ona te prace bardzo chce bo lubi konie...
          • piesbaskerwilow Re: Bardzo fair... 03.04.11, 10:34
            witch_l napisała:

            > Mydlo spirytusowe, to mydlo dezynfekcyjne- do dloni. Moga byc tez serwetki ze
            > spirytusem, tutaj kupujesz to w aptece, a w Polsce nie wiem gdzie.

            Polska, to bardzo zacofany kraj i żeby mieć mydło spirytusowe, trzeba zmieszać spirytus z wodą w równych częściach i dodać mydła w płynie. Takie mydło nie tylko dezynfekuje ale i usuwa alergeny końskiej sierści. Zwierzęta w ten sposób bronią sie przed ludźmi- uczulają ich, wywołują astmę itp. Natura ma swoje prawa.

            > Praca przy zwierzetach wymaga szczegolnej higieny, jezeli tak bardzo lubi te ko
            > nie, to niech pomaga ale w jednorazowych rekawiczkach ochronnych.

            Co to za zabawa głaskać konia w rękawiczkach?

            > Co z ubezpiec
            > zniem za jej prace w stajni, czy jezeli wydarzy sie tam jakis wypadek, to kto p
            > onosi koszta leczenie itp?

            Leczenie w Polsce jest "za darmo". Płaci Fundusz Zdrowia, zwany nie wiadomo dlaczego Narodowym. Nie ma znaczenia, czy kogoś potrąci samochód, czy koń kopnie.

            > Ja rozumiem,ze ona te prace bardzo chce bo lubi konie...

            Nie żeby lubiła, ale koleżenka chodzi na konie.
    • koala_tralalala Re: Dorabianie przez dziecko 03.04.11, 00:20
      To.Niemozliwie mozesz uscislic o co dokladnie chodzi, bo jak widac z dyskusji, to calkowicie zmienia sens pracy o ktorej mowimy.

      Zaproponowano pomoc przy koniu, na ktorym jezdzi Twoja corka. Czy stajnia takze zaproponowala rabat/dodatkowej jazdy jako wynagrodzienie czy to Ty chcesz negocjowac takie warunki umowy, zeby dostala wynagrodzenie w postaci rabatu? (swoj punkt widzenia chcesz motywowac tym, ze trzynastolatka ma sie nauczyc ze za prace sie placi).

      W zaleznosci od tego co powyzej calkowicie zmienia sie sens nauki jaka ma wyciagnac corka.
      • koala_tralalala Re: Dorabianie przez dziecko 03.04.11, 00:21
        Dodam jeszcze, ze wiele zalezy od tego czy dziecko bardzo chce pomagac przy koniach, bo je kocha i w ogole nie mysli o wynagrodzieniu a Tobie sie nie podoba ten uklad, gdyz uwazasz ze to wykorzystywanie dzieci.
        • to.niemozliwe Re: Dorabianie przez dziecko 03.04.11, 08:16
          Ona juz dziala przy koniu na ktorym jezdzi, przygotowuje przed i po jezdzie. Zaproponowano przychodzenie w soboty na 3h do zaznajomienia sie z opieka nad innymi konmi, nie padlo to slowo, ale zaproponowano wlasciwie wolontariat.
          Doceniam wartosc wolontariatu dla rozwoju mlodego czlowieka, ale doceniam takze wartosc wychowawcza pracy.
          Z tym, ze zeby byc dobrze rozumianym - nie mam problemu z rozmowa ze stajnia i ustaleniem jasnych regul. Chce wiedziec co sadzicie o dorabianiu sobie do kieszonkowego w wieku 13 lat?
          • piesbaskerwilow Re: Dorabianie przez dziecko 03.04.11, 10:23
            to.niemozliwe napisał:
            >
            > Zaproponowano przychodzenie w soboty na 3h do zaznajomienia sie z opieka nad inny
            > mi konmi, nie padlo to slowo, ale zaproponowano wlasciwie wolontariat.

            Nie chcę się czepiać, ale praca przy "rozrywkowych" koniach nie jest z definicji wolontariatem. Byłaby np. w schronisku dla zwierząt.
          • witch_l Re: Dorabianie przez dziecko 03.04.11, 10:31
            Chce wiedziec co sadzicie o dorabianiu sobie do kieszonkowego w wieku 13 lat?
            ...
            To bardzo dobry wiek na rozpaczecie takich prac dorywczych, gdzie mozna dorobic. Uczy ja to w jakims sensie poczucia wartosci. Kazda zaplacona usluga to duzy + dla ego, ktory uczy samodzielnosci i zaradnosci zyciowej. Nie wazne jest ile, ale wazne jest, aby zaplacic.
            A jednoczesnie wazne jest uczyc bezinteresownosci, bo to w koncu jest ta wyzsza szkola jazdy. Wielu ludzi przegrywa doslownie swoje zycie wlasnie z tego powodu, ze nie potrafia bezinteresownie dac, wesprzec, czy pomoc. We wszystkim musza miec 'cos za cos'. Co nie jest dobre, a jak czegos tam nie dostana to chodza wsciekli.
            Zasada jest taka,ze wszystko co dasz innym bezintersownie i tak do ciebie wroci...
            Np. Kiedys przed 20 laty pomagalam budowac filie szkoly artystycznej. Pracowalam tam wiele godzin za darmo uczac ludzi malarstwa. Nie dostalam grosza od nich choc uczylam z pasja...:=)Pozniej nie mialam juz czasu na te zajecia, zapomnialam zupelnie o szkole...ale dyrekcja o mnie ...nie..:=) Pare miesiecy temu zglosili sie i zaproponowali b. ciekawa prace + b. wysokie dochody...:=) I jak tu nie wierzyc, ze to co dales bezintersownie masz jak w banku...:=)

            Przemysl moze to rowniez pod tym katem....

            • piesbaskerwilow Re: Dorabianie przez dziecko 03.04.11, 10:38
              Money makes the world go round, ale bardzo mi sie podoba karmiczne podejście do zycia Pani Witch_l.
              • witch_l Re: Dorabianie przez dziecko 03.04.11, 11:19
                piesbaskerwilow napisał:

                > Money makes the world go round, ale bardzo mi sie podoba karmiczne podejście do
                > zycia Pani Witch_l.
                ..
                No a kim bylas/es w poprzednim wcieleniu/nicku? :=)
            • koala_tralalala Re: Dorabianie przez dziecko 03.04.11, 11:29
              Wlasnie o tej bezinteresownosci mowilam na poczatku. Zwlaszcza ze jest to trzynastolatka, czyli jeszcze dziecko (ostatnie chwile), ale wlasnie zaczyna tworzyc swiat wartosci, ktore beda jej przyswiecaly przez cale zycie. Albo sie nauczy ze mozna pracowac przez trzy godzny w ramach wolontariatu, albo ze za kazdy wysilek nalezy sie zaplata i nie ma bezinteresownej pracy na rzecz innych czy to ludzi czy zwierzat.
              • witch_l Bezinteresownosc... 03.04.11, 12:05
                Ktora opisalam, raczej zle ujelam i wytlumaczylam. Bo wmieszalam w to to karmiczne podejscie calkiem niepotrzebnie...:=)
                Chodzi mi o to ze nalezy tez uczyc tzw. zdrowego egoizmu. Przyjemnie jest dla osoby samej, cos dac extra od siebie, calkiem za nic tak po prostu...odruchowo. Nic nie oczekujac w zamian..
                W koncu zycie to nie tylko wymiana handlowa itp.
                To sa tzw. podstawy w umiejetnosci radzenia sobie z zyciem, gdy mamy i taty juz nie bedzie...Umiec np. bezintersownie komus cos dac czy np. wybaczyc itp.Albo przejsc na spokojnie nad porazka.
                • piesbaskerwilow Re: Bezinteresownosc... 03.04.11, 12:16
                  Taki altruizm jest z gruntu egoizmem, bo pomagając komuś, chodząc na wolontariat, robiąc tzw. dobre uczynki, poprawiamy sobie samopoczucie. Och jaki jestem wspaniały, dałem na Owsiaka 500zł, przy koniach za darmo robiłem, sąsiadce trawnik skosiłem. Należy mi się nagroda na ziemi i niebo po śmierci.
                  • tempel-1 Re: Bezinteresownosc... 03.04.11, 12:41
                    Conan Doyle chyba tez się zajął bezinteresownie i stworzył :) strach sie bać.. pewnych konkluzji
                    • piesbaskerwilow Re: Bezinteresownosc... 03.04.11, 13:28
                      tempel-1 napisał:

                      > Conan Doyle chyba tez się zajął bezinteresownie i stworzył :) strach sie bać..
                      > pewnych konkluzji

                      Był z rodziny dysfunkcyjnej. Ojciec pijak, lał matke i dzieci. W wieku dojrzałym doktorek był też nieźle zakręcony ze swoim spirytyznem. Ale to OT.
                      Wracając do tematu, to idea "pracy zarobkowej" nastolatki jest OK, ale nie przy koniach. Konie niech biegają wolno, bez popręgów i uzd.
                  • witch_l Re: Bezinteresownosc... 03.04.11, 12:41
                    Nie wiem czy to jaki altruizm, jednak chyba takiej czystej bezinteresownosci do konca nie ma. Daja ci co maja z czego dac. Ludzie szczodrzy z natury daja wiecej z siebie i sa bardziej nastawieni na dawanie ale tez i im zycie latwiej sie uklada...Chyba stad to wynika...
    • majenkir Re: Dorabianie przez dziecko 04.04.11, 02:44
      Po pierwsze to bym sie zorientowala, czy to jest w ogole legalne. Nie znam prawa polskiego, ale np. u mnie wolontariusz musi miec minimum 15 lat. To wszystko powinno byc na pismie, kto odpowiada w razie (odpukac!) wypadku.

      Za taka akurat prace nie domagalabym sie wynagrodzenia dla dziewczynki. To taka raczej zabawa dla nastolatki. Nie czarujmy sie - 13-latka wiele im tam nie pomoze ;).
      • renkaforever Re: Dorabianie przez dziecko 04.04.11, 03:41
        Ja bym nigdy nie zgodzila sie zeby moja 13 letnia corka pomagala przy koniach, jezeli nie bylaby przeszkolona, zabezpieczona i ubezpieczona w razie wypadku. Na pismie. Kon to kon, a dziecko to dziecko. Co innego opieka nad konikiem , ktorego ujezdza, a co innego inne koniki. To za malo 3 h tygodniowo, zeby sie tak naprawde przyzwyczaily i zaakceptowaly ja. Przyjemnosc przyjemnoscia, a biznes biznesem. Praca jej przede wszystkim powinna byc ubezpieczona, bo po kopnieciu konskim kopytem mozna miec problemy cale zycie. To przeciez 13 letnia dziewczynka.
        Czy maja jej placic, czy dawac darmowe lunche.. ja uwazam, ze w ogole nie powinni placic. Ale powinni oficjalnie przeszkolic i ubezpieczyc.
    • jan_stereo Re: Dorabianie przez dziecko 04.04.11, 14:45
      to.niemozliwe napisał:

      > Istota sprawy polega dla mnie na nauczeniu jej, ze za jej pracę się płaci.

      Widzisz, pytanie czy dla corki jest to praca, no jak jej zaczna placic to bedzie taka z definicji, ale praca jest zazwyczaj taka czynnosc ktorej nie spieszno byloby nam robic za darmo, inaczej ma sie sprawa z przyjemnosciami. Zatem jesli corka dogladac bedzie te konie dla frajdy, wowczas placenie jej za to nie jest w pelni uzasadnione, badz niezbedne, ale jak najbardziej warto wynegocjowac ze stadnina dobre warunki obustronne, niekoniecznie nazywajac to praca, a bardziej wymiana uslug ;'))
Inne wątki na temat:
Pełna wersja