marylka_pl
12.04.11, 15:16
troche kłamałam żeby jakoś żyć. I teraz wszyscy mnie straszą.
Mam rocznego synka. Ojciec mojego dziecka zerwał ze mną, a kilka dni później okazało się że jestem w ciąży. mimo to nie wróciliśmy do siebie. Ojciec dziecka obiecał kompleksową pomoc. W rzecziwistości jednak pomocy nie otrzymałam-kłamał że wysłał pieniądze na lekarza, czy na wyprawke. Później opkłamywał mnie że nadał pieniądze na poczcie a one zaginęły. Kazał mi polegać na samej sobie. Ok. Mimo że raz już poroniłam i bardzo się bałam, wyjechałam zagranice zarobić na dziecko. Pracowałam na hurtowni odzieży będąc już w ciąży. Udało się, Zarobiłam dzieciątku niczego nie zabrakło. ojciec dziecka w tym czasie urządał najlepsze imprezy, zapraszał do siebie do holandii przyjaciół z polski i imprezował nie troszcząc się o to vczy będzie mógł coś dać dziecku. Tłumaczy się że skoro ja się do niego nie odzywałam to uznał że nie potrzebuję jego pieniędzy na dziecko.Po narodzinach dziecka nie wpisałam ojca do aktu urodzenia. Pobrałam świadczenia rodzinne i dodatek dla samotnych matek który pobieram do dziś zresztą.
Ojeciec dziecka przypomniał o sobie kiedy syn przyszedł na świat. Zażądał pełnych praw do dziecka i zaczał straszyć mnie sądem. Doszła do tego wszystkiego jego matka, która mnie nielubi zwyczajnie. Kiedy byłam w ciąży opowiadała ludzią że widziała mnie w parku jak piję wino i dlatego jej syn mi nie daje żadnych pieniędzy. Siostra ojca mojego dziecka natomiast twardo trzymała się przy tym że jej brat nie jest ojcem mojego dziecka. Mówiła o moim dziecku "TO". Koledzy których ojciec dziecka zapraszał do siebie na imprezy mówili o mnie "wreszcie się tej głupiej su** pozbył". Skąd to wiem. Bo to nie wielka miejscowość. Zapytała mnie ciocia czy nie mam problemów z alkocholem bo ludzie mówią że jestem w ciąży i piję... Natopmias jego siostra powiedziała mi to prosto w oczy-że moje dziecko jest niewiadomo czyje("niewiadomo czyje to jest")
Posjkarżyłam się ojcu dziecka gdyż bardzo mnie bolały te plotki. Ojciec dziecka nie uwierzył mi-matka i siostra powiedziały mu że to nieprawda.
Odkąd na świat przyszeł mój syn-jego ojciec był w areszcie już dwa razy. Raz za posiadanie marihuany i drugi raz za kradzież. kiedy miedzy nami działo się lepiej, pozwoliłam na jego odwiedziny w moim domu. Często kiedy ja sprzątałam on opiekował sie w pokoju synem. Pożałowałam tej decyzji ponieważ okazało się że zaczęły ginąć mi z domu pieniądze. Raz się przyznaje, innym razem nie.
Zadaje się z marginesem-uważa że to nic złego siedzieć gdzieś za jakimś winklem na murku i pić piwo. Tysiące razy obiecywał że przyjdzie do syna-a nie przychodził, wyłańczał tel i poprostu imprezował. Kilka razy przyszedł pijany. Kilka razy przyszedł naćpany(mówił że pił "jakiś" syrop na usokojenie i stąd dziwne zachowanie). Jest nieuważny, 15 minut z nim na placu zabaw-syn skończył z podbitym okiem. Na spacerze kiedy niósł syna na rękach, w pewnym momencie rzucił dziecko do wózka i pobiegł w strone jakiegoś chłopaka-zaczęła się bijatyka.
On chce zabierać syna do siebie. A ja się boję że stanie się krzywda. Ostatnio rozmawiałam z jego matką. ona nalega abym wpisała jej syna do aktu urodzenia dziecka ponieważ ona chce mieć prawo widywac sie z wnukiem, powiedziałam że nie wpiszę go do aktu ale możemy naprawić jej relacje z wnukiem umawiając się na spacery np. oznajmiłam że nigdy nie zostawie dziecka bez nadzoru pod opieką ojca. babcia mojego syna olała mnie. Nie dała odpowiedzi czy chce iść na ten spacer. Jakoś ostatnio wyszła ta sprawa, powiedziałam o tym ojcu dziecka. Jego matka zaprzeczyła, on jej uwierzył. Jego matka kategorycznie zarządała aby podał mnie do sądu o ustalenie ojcostwa. Jest tak, że kiedy potrzeba zrobić coś dla dziecka-zrobić chustawke, albo przywieźć piach do piaskownicy, to jego matka zaraz wynajduje coś co ojciec mojego dziecka musi zrobić u niej w domu. Tak żeby nie miał czasu pomóc mi przy dziecku.
nie mam siły. Nikt nie chce stać po mojej stronie, nikt nie chce mnie wspirać i mi pomagać...
a teraz o mnie... nie byłam święta. ojca dziecka poznałam gdy miałam 19 lat. "byliśmy narkomanami". Ojciec mojego dziecka podawał mi narkotyki... w żyłe. trwało to kilka lat. Póxniej wyjechaliśmy do holandii. Ja narkotyki zastąpiłam alkocholem. ojeicec dziecka palił ogromne ilości marichuany... Uspokoiłam się gdy zaszłam w pierwszą ciążę. Mimo to poroniłam. Po tym jeszcze piłam, ale już mniej, niegroźnie. Kiedy dowiedziałam się że jestem znów w ciąży, zrezygnowałam z alkocholu, imprez, nawet papierosów, zmieniłam towarzystwo, styl ubierania się... przestwiłam się również w poglądach na życie, świat... moi rodzice są ze mnie dumni że udało mi się z tego wszystkiego wyjść. Ale dla mnie to mało. Jestem siebie pewna wiem że podoba mi się życie bez picia i narkotyków i tak już zostanie-okres buntu zakończony.
Kiedy matka ojca mojego dziecka rozsiewała o mnie plotki albo nakręcała syna żeby mnie nękał i straszył sądem zdażyło mi się pisać do niej smsy, kilkakrotnie ją obraziłam, byłam w stosunku do niej wulgarna.
"nie uda ci się odebrać mi praw rodzicielskich, goszym zwyrodnialcom nie udaje się odebrać praw do dzieci"
przechowują moje sms-użyją ich w sądzie. Zawiadomią opieke społeczną że składałam fałszywe oświadczenia i pobierałam zasiłek rodzinny i dodatego dla samotnej matki. Będą mi zaierać dziecko.
Mam inną sprawe w sądzie o spowodowanie kolizji drogowej. raczej przegram, nie chcę się rozpisywać o co chpodzi w tym... ja uważam że chcą wykorzystać fakt że jestem młodym kierocą. Chyba przegram. Poniosę koszty sądowe.
najbardziej błachy problem-moi rodzice którzy życzą mi jaknajlepiej ale nie pozwalają abym ułożyła sobie życie. Dla nich jest dobrze tak jak jest-oni+wnuk+ja. Myślą że nie musze mieć innego rodziny. nie mieszają się w moje sprawy. Trzymają się z boku. Tymczasem ojciec dziecka ma pełne wsparcie.
Dostaję pieniądze do ręki od ojca dziecka. Ile ma tyle daje. Ale wyzywa mnie przy tym od idiotek, pazernych suk, i mówi że to ostatni raz iu że więcej od niego nie wyłudzę.
chodze zapłakana. Wystraszona. W głowie myśli samobójcze i jeszcze coś gorszego-że zaczynam wierzyć, że faktycznie to ja jestem zła. poszłam do psychiatry dostałam permazyne czy jakoś tak i zaPISALI MNIE na terapie(czas oczekiwania pół roku...). Biore tabletki, nie pomagają.
Zrezygnowałam... myślę już z kim zostanie dziecko, jak przekonać ojca dziecka, aby dbał o kontakty moich rodziców z wnukiem. Aby nie pił i nie brał, żeby syn miał dobry przykład...
pewnie i tak nikt tego nie doczyta do końca. Ale gdzie mam poszukać wsparcia, bo jak szybko ktoś się mną nie zacznie przejmować i nie poglaszcze mnie po głowie mówiąc ze wszystko bedzie dobrze to nie wiem, jak to się skończy...