Dodaj do ulubionych

Zostawił mnie - potrzebuję się wygadać

20.04.11, 11:38
Problem stary jak świat i nie ja jedna przez to przechodzę, ale chcę wyrzucić to z siebie, moze chociaż troche lepiej sie poczuję.

Byliśmy razem 10 miesięcy, a poznaliśmy się rok wcześniej, zanim coś między nami było. Nasz związek był dość skomplikowany, bo ja mężatka z 2 dzieci, on dużo młodszy.
Zaprzyjazniliśmy się, nigdy nie sądziłam że kiedyś coś nas polączy, on przecież taki młody.
Moje małżeństwo było nieudane i jeszcze zanim GO poznałam myślałam o rozwodzie. Ale dla dobra dzieci tkwiłam w tym chorym związku.

Spędzłam z NIM sporo czasu w pracy, wpólne zainteresowania, tematy, zaprzyjaźniliśmy sie dość mocno, wspierał mnie w różnych życiowych problemach. Jak moje małżeństwo legło w gruzach to też był przy mnie. I tak jakoś z przyjaźni zrodziła się miłość.

Było nam dobrze przez te 10 miesięcy. Dla mnie cudownie. Te wszystkie wspolne rozmowy, pokazał mi że są inni faceci niż mój podły mąż. Był to dla mnie chyba najpiękniejszy okres w życiu. Oczywiście ukrywaliśmy nasz związek. Miałam nadzieję, że moze po moim rozwodzie, kiedyś, pozna moje dzieci....Wiedziała tylko moja jedna przyjaciolka.

Tydzień temu ze mną zerwał. Bo go to przerasta. Cała sytuacja. Rozwod w toku. Może po rozwodzie trzeba by było sie ujawnić, więc lepiej się ulotnić. Nie dla niego utrata wolności i 2 obcych jak by na to nie patrzeć dzieci.

Nie wiem czego ja się spodziewałam. Wiem, że nie dorósł, nieodpowiedzialny gó...arz. Ale mimo to boli jak diabli. Chdzę jak zombie. W pracy wszyscy myślą że jestem przeziębiona. Tak tłumaczę moje czerwone oczy i katar. Boli mnie głowa, caly czas jadę na tabletkach przeciwbolowych.

On chce żebyśmy zostali przyjacołmi. Ostatni tydzień pisał jeszcze i dzwonił, widzieliśmy sie raz, ale wczoraj mu powiedzialam że nie chce żadnego kontaktu. Po co. Może kiedyś będę w stanie z nim się "przyjaźnić". Teraz każdy kontakt za bardzo boli.

Jak długo to potrwa? Ten stan? Mam tyle pracy a wszystko odkładam na jutro. Nie jestem w stanie nic zrobić. Jak się wziąć w garsć?
Obserwuj wątek
    • out23 Re: Zostawił mnie - potrzebuję się wygadać 20.04.11, 13:06
      Rozmawiał z Tobą o Twoich dzieciach, pytał się czym się interesują, czy są zdrowe ?
      Mówił coś o wspólnym zamieszkaniu, czy lubi dzieci ogólnie?.
      Jeśli nie, to nie dziw się!
      Każdy taki układ trzeba monitorować, tzn. sprawdzać jaką role gra kandydat na partnera.
      Idealistycznie powinien zadeklarować , że bierze Ciebie z przychówkiem, jeśli takich deklaracji nie było,
      to masz babo placek, widziały gały co brały.
      Mógł się po prostu przestraszyć.
      Jak się go odstawi od piersi ;),może będzie dojrzewał.
      Dojrzałość mężczyzn to raczej przypadek.
      Jeżeli będzie zdeterminowany , to się odezwie.
      Trzymac na dystans..nie dawac miodu:)
      Czekać bez sensu… Wymuszać deklarację też bez sensu..
      Wiadomo, ze chce spijać miód:)

      Ten stan może trwać latami. Każde spotkanie będzie jak F5.
      Możesz mu wysłac list gdzie go opieprzysz ale to musi być przemysłane i z klasą
      Wykonywać codzienne czynności, zmuszać się do nich.
      Sporadycznie alkohol, nie mieszać z prochami !



      • brilliance-emotions Re: Zostawił mnie - potrzebuję się wygadać 20.04.11, 13:53
        No właśnie on mi niczego nie obiecywał. Ja go nawet rozumiem i nie mam pretensji nawet. Tylko jest mi cięzko, bo chociaż zdawałam sobie sprawę, że sytuacja jest dla niego trudna, to jednak mialam nadzieję.

        O moich dzieciach rozmawialiśmy często, on chciał je poznać, ale wiem też, że bardzo się bał i go to stresowało.
        Często rozmawialiśmy o naszej przyszłości i oboje mieliśmy obawy czy podołamy. Ja probuję sobie tłumaczyć, że dobrze, że to stało się teraz, niż jakby mial ze mną zamieszkac i się rozczarować codziennością z dziećmi i problemami. Ja to wszystko juz znam, on nie, nie ma nawet młodszego rodzeństwa.

        Wiem, że to juz definitywny koniec. Tylko strasznie mi jest cięzko się z tym rozstaniem pogodzić, zwlaszcza że tak sie dobrze rozumieliśmy, o wszystkim moglismy pogadać, bylismy przyjaciołmi. Teraz nie napiszemy już do siebie z rana "dzień dobry", nie napiszę co mi się przytrafilo w pracy itp idt.....
        • out23 Re: Zostawił mnie - potrzebuję się wygadać 20.04.11, 19:32
          nadzieja jest dla..., ale jest też tzw. powracajaca fala..
          Stąd definitywna jest tylko śmierć.
          Koniec będzie raczej po 1-3 latach, ponieważ moze być tak
          że jego następne doświadczenia będa grały na Twoja korzyść...
          Oczywiście zbyt pośpieszne deklaracje z jego strony, powinny budzić ostrożność
          Trzeba sobie ułożyć życie bez niego.
          I nie dopuszczać do żadnych relacji, dopóki się nie uspokoisz
          i nie załatwisz swoich spraw rozwodowych.
          Przypomnij sobie co mówił o swoich związkach z Rodzicami.
          Co mówił o swoich kolegach..i o dawnych miłościach
          To sa dane często wprost charakteryzujace..
          Jego postawy, przekonania i zamierzenia...
          Facet zdeterminowany, odwzajemniajacy Twoje uczucia powinien
          zafundowac Ci mieszkanie i tam niezobowiązujaco odwiedzać Cię z kwiatami.
          Istotną jest cecha opiekuńczości i empatii i tego raczej
          nie zagra jeśli nie czuje.
          Emocje i zrozumienie o ile są pełne i zatopione w jednym człowieku,
          są trudne do powtórzenia z kimś kolejnym.
          Wielu facetów, chce mieć seks po ręka, obiad i wyprane ciuchy....
          Potem piwko i mecz...
          I to się nazywa małżeństwo
    • cynta Re: Zostawił mnie - potrzebuję się wygadać 20.04.11, 13:48
      Zajmij sie soba. Zrob liste rzeczy ktorych dawno nie robilas i zmus sie do ich wykonania. Zre-desig-uj sie, hehe! ale sowko. Nowa fryzura, nowy kolor, moze gym, nowe ciuchy. I nie pisz mi ze Ci sie nie chce, to wiemy.... zmus sie. Kup wszystkie ksiazki ktore chcialas przeczytac, i jedna po drugiej czytaj..... Zorganizuj fajne wakacje z dziecmi, cos odlotowego , wcale nie drogiego, agro na Mazurach czy cos takiego. Nie ma znaczenia czyja wina, kto niedojrzaly, nie ma co tego roztrzasac... move on!
      • voxave Re: Zostawił mnie - potrzebuję się wygadać 20.04.11, 14:47
        Tak sie czesto zdarza--przestraszył sie ze bedzie musial obowiazki wziąć na siebie --za male te jego uczucie było
        Pozostaje ci przejśc jak ciezka chorobe to przeminie ale nie szybko
        Zorganizuj nowe srodowisko--do niego już nie wracaj bo tylko przedłużysz swoje cierpienie
        Powodzenia :)
        • brilliance-emotions Re: Zostawił mnie - potrzebuję się wygadać 20.04.11, 15:15
          Dziękuję Wam za wszystkie rady, macie rację, muszę zająć się sobą. Wczoraj nawet zaczęłam biegać. Wieczorem. Zmęczyłam się konkretnie i trochę mi było lepiej.
          Wiem, że muszę się jakoś pozbierać i pozbieram się, bo gorsze rzeczy się zdarzają niż opuszczenie a ja sobie potrafię radzić w życiu. Tylko nie jest łatwo.
          • panna.m.igotka Re: Zostawił mnie - potrzebuję się wygadać 20.04.11, 15:47
            I słusznie. Ja też lubię swoje problemy "wybiegać" ;)

            Nie martw się skoro nie był wstanie podołać takiej sytuacji, to pewnie nie byłby dobrym partnerem dla Ciebie. Powoli z czasem się wszystko poukłada. Na początek skup się na podstawowych rzeczach i czynnościach, a przede wszystkim dzieciach. Ale łatwo z pewnością nie będzie :( Pozdrawiam.
    • brilliance-emotions Re: Może coś doradzice? 22.04.11, 22:34
      Spotkałam się z Nim ostatnio żeby pooddawać rzeczy, które jeszcze mieliśmy. Całe to spotkanie trwało może z 10 minut i odjechałam.
      Później napisał mi, żebym nie myślała że jemu jest łatwo. I że nie była to dla niego łatwa decyzja, ze to rozsądek, bo nie mamy szans razem. Że być może kiedyś będzie bardzo żałował tej decyzji. Że ma ochotę mnie przytulić jak mnie widzi. Że w imię rozsądku zrezygnował z czegoś najwspanialszego w jego życiu.
      No i co ja mam o tym myśleć? Zrobił mi znowu jakąś nadzieje.
      Może by jakoś zawalczyć?
      Mówi, że chciałby żebyśmy się przyjaźnili, wyskoczyli czasem na piwo, że jak bym coś potrzebowała to zawsze się mogę do niego zwrócić, itp.
      Tylko co? Co zrobić? Tęsknię bardzo za nim. Może pozwolić na tą przyjaźń? Spotkać się czasem, pogadać, napisać, wyskoczyć na to piwo?
      • to.niemozliwe Re: Może coś doradzice? 23.04.11, 04:45
        Jezeli potrafisz kontrolowac swoje emocje i oczekiwania co do dalszego przebiegu znajomosci, to sie przyjaznij. Z tym, ze on chyba jest nieco melodramatyczny, wiec moze miec tendencje do uwodzenia Cie. Biorac pod uwage Twoja sytuacje i zaangazowanie moze to byc perspektywicznie niekorzystne dla Ciebie, bo Cie uwikla. Potrafisz w ogole sie przyjaznic z mezczyznami?
        • renkaforever Re: Może coś doradzice? 23.04.11, 06:51
          Kazdy ma swoja moc. Uzyl swojej mocy by cie wspierac, ale nie mialo to przeciez trwac wiecznie. Tylko tyle ile potrzeba. Skoro nie umiesz sie przyjaznic to napewno tracisz wiele. Trwale zwiazki to te budowane na prawdziwej przyjazni. Dziwie sie ze nie chcesz tego kontynuowac w formie niezobowiazujacych kontaktow , skoro tyle was laczylo, to trzeba to kontynuowac, tyle ze inaczej niz dotad. Ale to twoj wybor i ty za niego odpowiadasz przed sama soba.
      • mankatoja Re: Może coś doradzice? 25.04.11, 13:06
        przperaszam ze bede szczera do bolu, ale chyba tak powinnam. mam 40 lat i nielatwe zycie ktore nauczylo mnie ze nadzieja to za malo na cokolwiek
        .....mnie sie wydaje ze ow rozsadek tego mlodego czlowieka za ktorym tesknisz .....to wygoda.....wylacznie jego wygoda....
        radzilabym abys sie z nim wiecej nie kontaktowala, bo ten kontakt jest jak sol na rane, a co gorsza budzi w tobie nadzieje. niepotrzebne nadzieje
        spotkacie sie i co? wroccisz do domu splakana albo wyladujecie w lozku , zeby potem nie widziec sie pol roku?
        jezeli by mu zalezalo, to nie byloby prszeszkod.....bo gdziez tu racjonalizzm , raczej wyrachowanie mlodego chlopaka ktory byc moze kiedys bedzie zalowal tej decyzji ale poki co nie dorosl do odwaznego zapewne ,doroslego zwiazku

        mam nadzieje, tego ci zycze, ze czas ukoi bol, ze zapomnisz o tym wygodnym i niedoroslym emocjonalnie czlowieku i spotkasz kogos kto da ci prawdziwe uczucia
    • witch_l Moze cie jednak nie zostawil... 23.04.11, 10:48
      Skoro podaje reke jako przyjaciel...Moze rzeczywiscie warto potraktowac ta relacje jako przyjazn...

      Mnie by jednak bardziej martwila sytuacja malych dzieci.
      Jednego dnia mialy jakiegos tam ojca, dziecko i tak kocha nawet tego niemilego, a na drugi dzien przychodzi koles mamy i zajmuje jego miejsce....I owszem matce nalezy sie szczescie, jednak moze droga do tego szczescia nie powinna byla isc kosztem uwzglednienia praw do spokoju dzieci...

      Poza tym ta mocna i prawdziwa milosc powstaje powoli. Relacji sie nie zbuduje w 10 miesiecy a przynajmniej rzadko te udane....
      Czy mialas czas na podsumowanie starego zwiazku, na emocjonalne zakonczenie go...Na wyciagniecie objektywnych wnioskow...?
      Przeciez relacje buduja dwie osoby a w historie meza potwora to jakos ja tam nie wierze....
      • brilliance-emotions Re: Moze cie jednak nie zostawil... 25.04.11, 10:22
        itch_l napisała:

        > Skoro podaje reke jako przyjaciel...Moze rzeczywiscie warto potraktowac ta rela
        > cje jako przyjazn...
        >
        > Mnie by jednak bardziej martwila sytuacja malych dzieci.
        > Jednego dnia mialy jakiegos tam ojca, dziecko i tak kocha nawet tego niemilego,
        > a na drugi dzien przychodzi koles mamy i zajmuje jego miejsce....I owszem mat
        > ce nalezy sie szczescie, jednak moze droga do tego szczescia nie powinna byla i
        > sc kosztem uwzglednienia praw do spokoju dzieci...
        >

        Skąd Ci to przyszło do głowy?
        Nigdzie nie pisałam ze zamierzam "zamieniać" dzieciom tatusia.
        Dzieci mają swojego ojca i to że ja się z nim nie mogę dogadać, nie znaczy że one nie. Maja z nim świetny kontakt i bardzo go kochają. (i nie jest on żadnym potworem:)
        Do tego że mama i tata nie są razem zdążyły się już przyzwyczaić, bo to nie trwa od wczoraj. Na pewno nie jest im łatwo i przyjemnie z tego powodu, ale już zbyt długo byłam w tym związku ze względu na dzieci. Uważam że nie ma sensu, bo taka rodzina gdzie nie ma miłości to nic dobrego dla dzieci.

        Z resztą ja sama nie wyobrażam sobie sytuacji żeby zaraz po rozwodzie zamieszkał ze mną nowy partner. Wszystko po kolei, małymi kroczkami. Mam jeszcze uraz po nieudanym małżeństwie i wcale nie przychodzi mi łatwo takie mocne angażowanie się w nowy związek. Spotykać sie - tak.
        Mieszkać razem - nie.

    • seth.destructor Re: Zostawił mnie - potrzebuję się wygadać 25.04.11, 17:15
      Tak czytam i odnoszę wrażenie, że ciebie nie interesują normalne relacje przyjazne z nim, ale związek rozumiany w ten sposób, że chcesz się na nim uwiesić jak balast. Nic dziwnego, że rozsądek każe mu unikać bluszcza. Tylko do pewnego czasu można znosić czyjeś problemy. Sama zadaj sobie pytanie, czy szukasz partnera czy opiekuna/psychologa/zarabiacza pieniędzy?
    • agent-mulder Re: Zostawił mnie - potrzebuję się wygadać 25.04.11, 22:43

      brilliance, z facetami jest jak z autobusami, za 15 min. będzie następny :)
      coś musiało się skończyć, żeby mogło się zacząć coś nowego, lepszego. Z pewnoscią znajdziesz kogoś lepszego, musisz tylko pozbierać się, sam prawdopodobnie nikt do ciebie nie przyjdzie, jak nie zrobisz nowego kroku.

      z cyklu wspaniałe porady Agenta, masz trzy alternatywy:
      1. rozpaczać dalej
      2. więcej pić, więcej palić i wszystko piep***
      3. pogodzić się z jego decyzją i poszukać sobie kogoś nowego

      opcja nr 3 jest chyba najbardziej rozsądna :)
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka