przykra sytuacja

29.04.11, 19:02
Od dawna mam dośc trudne relacje z mamą, mimo ze ja ją bardzo kocham a ona mnie. Niestety od czasów liceum nie mozemy się dogadac, jest coraz gorzej, praktycznie nie mamy kontaktu. Mama nie moze się z tym pogodzić a ja mam jakąś barierę, mam straszne wyrzuty sumienia ale robię wszystko by się od niej oddalic. Wyjechalam na drugi koniec Polski, do domu przyjezdzam 3 razy w roku. Ostatnio w czasie Swiat moja mama sie upila nieco i zachowala tak, ze zaczelam sie jej bac. Dostala jakby jakiegos szalu, wrzeszczala na mnie, ze jej nienawidze, ze co mi takiego zrobila itd. Ze nigdy nie znajdę sobie mężczyzny, jesli sie nie zmienie bo nikt ze mna nie wytrzyma. Strasznie mnie to zabolalo, bo czulam sie dosc samotna, teraz spotykam sie z kims ale caly czas mam jakies kompleksy, tylko czekam az on ode mnie odejdzie bo mam w glowie to,ze rzeczywiscie nigdy mi sie nie ukladalo.
Czuję się ogolnie strasznie, strasznie mi przykro. Niby porozmawialam pozniej z mama, bylo juz nieco lepiej ale od czasu gdy wrocilam z domu nawet nie zadzwonilam do niej, nic. Teraz wyjezdzam z moim przyjacielem na weekend, ma byc cudownie. Jak mama do mnie zadzwoni to nawet nie mam ochoty jej powiedziec o tym.
Z drugiej strony ciezko miec takie relacje z mama, pamietam przeciez szczesliwe momenty z dziecinstwa i jakos nie moge sie z tym pogodzic...
    • gadagad Re: przykra sytuacja 29.04.11, 20:18
      Co to znaczy, że ktoś ma z tobą wytrzymywać? Ty masz myśleć, czy ktoś jest dla ciebie do wytrzymania. Do jakiego stopnia się chcesz "podkładać", byleby nie odszedł? Jeżeli matka cię już nie utrzymuje, to im więcej jej - oznajmisz- tym lepiej. Bez względu jak na to reaguje, mów jej- to robię, nie dyskutuję o tym, kocham cię dlatego ci o tym mówię. Nawet jak cię przeklnie, to się zapytaj jak się czuje.W końcu pogodzi się z tym , że żyjesz na swój rachunek, że już tobą nie kieruje, a dobrze, że jesteście w kontakcie. Tylko zrezygnuj z jej akceptacji każdego twojego ruchu.
    • agg Re: przykra sytuacja 29.04.11, 21:00
      no tak czasem matkom sie wydaje ze moga dzieciom wszystko wykrzyczec, palnac co slina na jezyk, tez to znam. ale jakos swojemu synowi tego nie robie, bo wiem sam jak to boli.
    • witch_l Sadysta tez kocha swoje ofiary... 06.05.11, 23:57
      A jednak zabija je w okrutny sposob albo meczy i poniza co sprawia mu przyjemnosc...
      z mojego punktu widzenia to twoja relacja z matka jest nieodpompowiona. Ty nie tworzysz swojego samodzielnego Ja. A to twoje 'ja'- twoj wyzszy system swiadomosci, wartosci nadal podlega kontroli matki.
      Najlepiej byloby abys poszukala pomocy psychologa, ktory pomoze ci te sprawy chocby dokladnie zrozumiec.
      Kobiety, ktore maja niezakonczone relacje ze swoimi toksycznymi matkami bardzo czesto miewaja tez i nieudane relacje z mezczyznami.

      twoja mama nie rozumie,ze twoje zycie szczescie jest wartoscia nadrzedna. Ty musisz sie od niej uwolnic i usamodzielnic. Stworzyc swoje wlasne JA. Caly nowy system wartosci. W ktorych beda tez i granice dla zachwan matki.
      czasami jest to tak wazny moment,ze moze oznaczac,ze ta szczesliwa dziewczynka z lat dziecinstwa tez idzie pod dokladna korekte i do tzw. lamusa.
      Matka wykrzykuje swoj strach i obawy, bo wymykasz sie jej spod kontroli. Ona nie rozumie, ze ty tworzysz siebie na nowo, na calkiem innej plaszczynie niz dotychczas.
      Mowi ze nie znajdziesz szczesliwej relacji. Dlaczego ona to mowi? Najczesciej z kilku powodow. Bo sama nie stworzyla szczesliwej relacji.
      Bo wie gdzie sa twoje slabe punkty, gdzie lezy twoj strach i tym twoim strachem znowu chce przejac kontrole nad toba. Z kolei wtedy ona twoim kosztem, badz co badz, dalej zyje wyidelaizowanym obrazem jaki ma o sobie jako matka.
      takie problemy to probelmy bardzo wielu rodzin. Trzeba umiec je zauwazyc na tyle aby nie dac sie wcisnac w gierki matki. Ona robi to pewnie podswiadomie ALE to jest potrzebne jej, a nie tobie...Tak robi bardzo samolubna i egosityczna mama...
      To co matka mowi nigdy nie musi sie zrealizowac o tyle o ile bedziesz umiala spojrzec na rzeczywistosc taka jaka ona jest. I widziec ludzi takimi jacy sa...

      Napewno dobry psycholog moze pomoc wiele...
    • koala_tralalala Re: przykra sytuacja 07.05.11, 12:08
      Twoja mama pije (czasem lub czesto)? Pila jak bylas dzieckiem lub nastolatka?
      • allaround Re: przykra sytuacja 07.05.11, 14:39
        Nie, mama nie jest alkoholiczką, chyba pierwszy raz widziałam ją pijaną. No niestety nie mogę się od niej uwolnić, wiem ze mama bardzo mnie kocha, ja ją tez ale mama nie jest w stanie mnie zrozumiec nawet w malym stopniu. Ciężko mi z tym, czuję straszną niecheć na mysl rozmowy z nią. Ostatnio jak z nią rozmawialam przez telefon to rozmowa szla strasznie opornie, ona pytala, co się znowu (znowu???) stało, tak jakby nie było tej awantury między nami. Powiedzialam, ze nie jestem w stanie przejsc do porządku dziennego po tym co od niej uslyszalam, a ona na to zdziwiona: 'To ty jeszcze to rozpamiętujesz'? Niestety mama latami mowi mi, ze jestem dziwna, ze bedzie mi w zyciu ciezko jak sie nie zmienie,ze inni to sa tacy a tacy a ja jestem dziwna itd. Niestety nie splywa to po mnie jak po kaczce. Jak nie mam kontaktu z mama, to wszystko sie uklada, mam rownowage psychiczna, dostaje jakies dowartosciujące sygnaly, ze jestem fajna, ladna, mądra itd. W domu wszystko zawsze mi się burzy. Moja mama nie rozumie, ze to kontakt z nią jest moim największym problemem.
        • horpyna4 Re: przykra sytuacja 07.05.11, 15:28
          To odpowiedz jej wreszcie: "wszystko dobrze, jedyny problem mam z tobą, bo stale robisz mi przykrości".
        • koala_tralalala Re: przykra sytuacja 07.05.11, 16:04
          W sumie masz do wyboru tylko dwie metody postepowania: przekonanie mamy do terapiii rodzinnej (co moze byc trudne, bo jak widac mama czuje sie swietnie w swej roli) i druga - ktora zastosowalas - unikanie kontaktu, w tym rozmow telefonicznych.

          Z tego co napisalas wnioskuje, ze jestes wrazliwa i nawet to ostatnie przychodzi Ci z trudem... Niestety, Twoja mama ma zupelnie inna osobowosc niz Ty i pewno psychologiczna "skore" hipopotama - nie czuje ze cierpisz, a moze nawet w jakis sposob oczuwa przyjemnosc wbijajac ci szpile (sa tacy ludzie, mieszcza sie w ogolnie przyjetej normie, sa po prostu trudni).

          Trzecia rzecz jaka jeszcze przychodzi mi do glowy , to rozmowa z dwoma-trzema zaufanymi osobami z rodziny, ktore przy okazji, w pewnych odstepach czasu powiedzialby Twojej mamie jak bardzo cierpisz. Moze to pomoc, ale wcale nie musi, bo wyglada na to ze mama dziala z premedytacja.

          Nic innego chyba nie da sie zrobic, problem lezy w Twojej mamie, NIE w Tobie. Jednak mysle, ze Tobie tez by sie przydaly spotkania z kims kto pomoze Ci uporac sie z ta sytuacja. Poza tym dzieki rozmowom z Toba bedzie dokladnie znac cala sytuacje i w efekcie pokaze Ci metody postepowania, pocwiczysz asertywne odpowiedzi, ktorych pewno nie stosujesz, tylko kulisz sie w sobie... Dlatego nie wahaj sie - idz do psychologa.

          Jesli nie czujesz sie na silach, to poszukaj ksiazek o asertywnosci i o toksycznych zwiazkach z matka. W necie tez jest sporo krotszych materialow na ten temat. Choc moim spotkania z psychologiem beda o wiele skuteczniejsze, zwlaszcza jesli powiesz ze chcesz zrozumiec matke, uporac sie z problemem ale tez wypracowac metody postepowania, miec w zanadrzu odpowiednie wypowiedzi, itd. Powodzenia!
Pełna wersja