jestem_zerem
13.05.11, 09:11
W 90% przypadków kiedy próbuję z nią rozmawiać okazuje się, że jestem wyrodnym synem. Nie ważne o czym rozmawiamy. Czasem ona pyta się mnie o coś, czasem ja jej. Najczęściej kończy się tym, że ona płacze, że ja mówię niezrozumiale. Nie rozumie treści przekazywanych przeze mnie. Nie mam żadnej wady wymowy, chodzi wyłącznie o to, co mam do powiedzenia. Raz problemem jest to, że "zasypuję ją" gradem informacji, innym razem to, że używam języka, którego ona nie rozumie, czasem to, że podaję za mało informacji, a czasem to, że ona źle się wysłowi, ja nie zrozumiem o co dokładnie jej chodzi i przez to nie odpowiem konkretnie na jej pytanie. Jak mam z nią rozmawiać?