Dodaj do ulubionych

Jestem postrzegana jako ofiara losu

14.05.11, 08:21
Wszystko wynika z mojej niepewności siebie, zwłaszcza w kwestii wyglądu, mam dziwną 'urodę', i od dzieciństwa ciągnie się za mną piętno wyśmiewania na tym tle. Teraz jestem dorosła, i nadal nie doszłam do porządku dziennego z tym jak wyglądam, nie potrafię sobie radzić z docinkami na ten temat. W związku z tym, że zle się czuję w swojej skórze, to wszystko ze mnie wychodzi w kontaktach z ludzmi, jestm cicha, nie wyrażam swojego zdania, mam poczucie, że rozmowa ze mną nie jest niczym ciekawym, więc zamykam się w sobie i bardziej' śnię na jawie' niż żyję, przemykam się przez życie tak by mnie nie zauważono. Jestem niestety bardzo wrażliwa i po prostu w pewnym momencie sama skreśliłam się jako istota społeczna. To takie samonapędzjące się koło.
W zasadzie nie przejmuję się aż tak bardzo tym, że jestem bardzo introwertyczna (co wynika z mojej natury plus przykre doświadczenia) ale ostatnio pewna grupka bardzo pewnych siebie osób zaczęła się ze mnie podśmiewywać, przypuszczam, że powodem jest ta moja niepewność, to, że da się wyczuć, że nie podobam się sobie, że łatwo mnie zranić, że jestem wiecznie smutna i mam kamienną twarz( przypuszczam u siebie depresję) itp. No i powiem Wam, że pierwszą reakcją był smutek a teraz jest to gniew. Swoją postawą przyciągnęłam dwulicowe osoby, na zewnątrz miłe a w rzeczywistości gardzące 'ofiarami losu'. Do tego wszystkiego jest w tej grupie chłopak któremu się pdobam i one go przeciągnęły na swoją stronę...wiem, że mu nie przeszło, ale wcześniej go całkowicie ignorowałam, bo byłam w takim dołku, że nie absolutnie nie chciałam nikogo do siebie dopuszczać, to u mnie taka reakcja instynktowna, gdy czuję lęk, izoluję się.
Chcę się zmienić, wiem, że moja postawa wobec siebie samej nic dobrego mi nie przyniesie, ale lata poczucia niższości zrobiły swoje, jest ono tak głęboko we mnie zakorzenione, że jest dużą cześcią mnie. Chcę sie bardziej otworzyć, chcę zawalczyć o siebie i zacząć żyć, ale jaki jest pierwszy krok?
Jak sobie radzić z tą grupką? Szczerze mówiąc nie jestem gotowa na żadne słowne przepychanki, chcę raczej odzyskać poczucie siebie, by silniejsza móc sobie radzic z takimi 'czepialskimi'.
Co tu dużo mówić, jestem inna. Pierwsza rzecz jaka rzuca się w oczy oprócz niepewnej postawy to milkliwość, odzywam się przy 2,3 osobach...wiem, to nie jest...typowe. Chciałam zacząć od tego by trochę więcej się odzywać, bo wiem, że moje milczenie jest odbieranie jako ignorowanie, kiedy w rzeczywistosci jest to objaw skrajnej niepewności.
Obserwuj wątek
      • koala_tralalala Re: Jestem postrzegana jako ofiara losu 14.05.11, 10:43
        Pomysl ciekawy, o ile dziewczynie uda sie znalezsc dobrego fryzjera i styliste, ktory pomoze jej w wyborze ubrania, ktore da inne wrazenie, a rownoczesnie bedzie do zaakceptowania przez Fa_far_away. Metamorfoza jest sporym wydatkiem, ale to krok w dobym kierunku. NA POCZATEK, bo potem trzeba pracowac dalej.

        Ciekawe czy dobrze przypuszczam Fa_far_away, ze zwykle mowisz cicho? A Twoje pismo pochyla sie w lewo i jest raczej drobne?
        • fa_far_away Re: Jestem postrzegana jako ofiara losu 14.05.11, 11:43
          Tak, mówię cicho, ale tez nie zawsze, jeżeli dobrze się z kimś czuje to potrafię mieć pewny głos ;). Moje pismo jest pochylone w prawo, ale jestem leworęczna :)

          Ostatnio byłam u fryzjera i zaczęlam nosić rozpuszczone włosy i wiem, że wyglądam lepiej, tylko
          to nie załatwia wielu spraw. Wewnętrz jestem nadal niepewna i parę dni temu znów zaczynam je nosić związane...Mam takie okresy kiedy staram się wyglądać korzystnie, ale po jakimś czasie znów wracam do szarej wersji siebie. Jakbym czuła, że oszukuję, budując ładne opakowanie dla kogoś wewnętrznie pękniętego.
          • koala_tralalala Re: Jestem postrzegana jako ofiara losu 14.05.11, 12:22
            To.Niemozliwe chyba jednak pisal o pelnej zmianie wizerunku, samo rozpuszczenie wlosow to za malo ;) Chodzi o to zebys robila inne wrazenie na ludziach, bo 85% opinii o nas wyrabiaja sobie patrzac na stroj i ruchy oraz sluchajac sposobu mowienia.

            Skoro czesto mowisz cicho, warto zebys w kazdej codziennej sytuacji (sklep, poczta, sasiadka) zwracala uwage, zeby mowic mocnym, NISKIM, zdecydowanym glosem. Zobaczysz ze po jakims czasie poczujesz sie pewniejsza i silniejsza, a ludzie beda Cie tak odbierac. Te dwie rzeczy mozesz zrobic sama (wizerunek i glos).

            Mozesz tez sama pracowac nad mowa ciala. Do tego jednak potrzebna bedzie ksiazka (poczytasz, pocwiczysz).

            Niestety, nie wiem jak jest z osobami leworecznymi przy pisaniu (praca nad charakterem pisma tez pomaga w wewnetrznej przemianie).

            Jesli zas bardzo chcesz sie zmienic wewnetrznie i jestes gotowa skorzystac z pomocy psychologicznej, to najlepsza by byla terapia grupowa, bo wtedy pocwiczysz wszystko z ludzmi i to da najlepsze efekty (beda naprawde szybko dostrzegalne, takze dla Ciebie samej).
            Powodzenia!
              • to.niemozliwe Re: Jestem postrzegana jako ofiara losu 14.05.11, 20:55
                Zmiana, w ogole filozofia zmiany to dosc zlozona sprawa. Oczywiste, ze sama zmiana wizerunku nie spowoduje w pierwszym rzedzie zmiane postrzegania Cie przez innych, tylko zmiane Twoich oczekiwan co do ich reakcji. Wydaje mi sie, ze jestes osoba o silnych cechach osobowosci wrazliwej, wrazliwej na oceny innych. Mozna sie nauczyc te swoja nadwrazliwosc przytepic, to sie udaje. Z korzyscia dla rozwoju osobistego.
                Kwestia zarzadzania zmiana, od rozpoznania potrzeb po analize skutkow post factum, to kluczowa "ludzka" umiejetnosc. Dlatego, ze jest oczywistym przejawem wolnej woli i autonomi.
                Jezeli masz wole przemiany, to sprobujmy troche poeksperymentowac. Czy zgodzilabys sie ciagnac ten watek przez kilkanascie tygodni i zamieszczac tu swoje obserwacje i doswiadczenia z przemiany? Byloby to bardzo interesujace i ksztalcace. Ok? :-)
                  • to.niemozliwe Re: Jestem postrzegana jako ofiara losu 15.05.11, 18:04
                    Fajnie, naprawde sie cieszę :-) . W takim razie rozważ, czy moglabys w tym tygodniu skupic sie na dwoch kwestiach:
                    Po pierwsze, korzystajac z wolnego czasu, poszperac w necie i odpowiedziec sobie jaki styl ubioru by Ci pasowal do sylwetki, wzrostu, proporcji ciala. Takze jak fryzura i wizaz do ksztaltu buzi, charakteru wlosow, oprawy oczu, itd. Skorzystaj z dostepnej free wiedzy i fachowych porad stylistow. Takich zasad uniwersalnych, ktore np. nakazuja unikac krojow ubran skracajacych sylwetke osobom niskim, itd..
                    Jesli znajdziesz czas, to dzis kup sobie jakis element stroju, ktory stylistycznie szedlby w kierunku nowego wizerunku.
                    Nastepnie, od jutra rano zacznij duza uwage stosowac do starannosci stroju i konsekwencji stylu, np. daj sobie wiecej czasu na dokladne zadbanie o siebie przed wyjsciem. Daj sobie te czulosc i uwage, przeciez to, co cenne warte jest naszej uwagi :-) .
                    Oprocz tego zadbaj o pozytywne nastawienie i autoakceptacje i jednoczesnie postaraj sie wiecej usmiechac do ludzi, ktorych znasz z widzenia...portiera, pani z kiosku, sprzedawcow ze sklepu osiedlowego. Staraj sie patrzec na nich oczami sympatii i empatii wobec ich zmagan z codziennoscia.
                    Po tygodniu takich dzialan zrob nam podsumowanie jakie wrazenia zebralas, co czulas i czy masz jakies przemyslenia i obserwacje.
                    Powodzenia! :-)
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka