Nie-altruiści.

07.06.11, 00:45
Takie jest nasze prawo, że świadek wypadku, który reanimując poszkodowanego, nieumyślnie doprowadzi do jego śmierci, może zostać oskarżony! To jest niestety fakt... Dlatego zaleca się, aby osoby, które nie są pewne swoich umiejętności ratowniczych (a mało kto jest, jeśli tego nie robi na co dzień), wzywały tylko karetkę. Czyli ma się wybór: czekać na pogotowie i patrzeć jak z kogoś uchodzi życie, albo rzucić się do reanimacji - ryzykując, że jakby co, pójdzie się pod sąd.

Co myślicie o osobach, które wolą dbać w pierwszej kolejności o własny interes? Które nie zaryzykują możliwości uratowania ludzkiego życia, jeśli miałoby ich samych narazić to na nieprzyjemności?


    • szczesliwy_pierozek Re: Nie-altruiści. 07.06.11, 02:31
      Myślę, że prawo nie ma nic do tego (że jest niedoskonałe to inna bajka). W takich sytuacjach rzadko kiedy jest czas na kalkulacje, przeważnie (nie) działa się instynktownie lub jest się np. w stanie szoku.
    • lorusza Re: Nie-altruiści. 07.06.11, 10:06
      Nie wiem czy ta sytuacja jest dobrym przykladem myslenia o "sobie" i wlasnych interesach ale generalnie uwazam, ze jest to jak najbardziej najlepsze wyjscie w sytuacjach nie tylko ekstremalnych ale i na codzien... jezeli najpierw zadbam o siebie to potem bede mogl dac wiecej innym. Oczywiscie nie mowie o chciwosci i checi zagarniecia wszystkiego dla siebie ale o rozsadku. Najglupsze to kosztem siebie pomoc innym a potem spodziewac sie , ze inni beda robic to samo, a jesli tego nie zrobia to nazwac ich egoistami.

      Co do konkretnego przypadku mysle, ze zmiana prawa niewieleby zmienila, bo ludzie umieraliby nie z powodu nieudzielonej pomocy tylko z powodu jej udzielenia nieodpowiednio :/ To jest po prostu sytuacja, ktorej nie da sie rozwiazac prawnie... prawo nie zawsze potrafi ujac w swoje sztywne ramy zycie.
    • realista_nr1 Re: Nie-altruiści. 07.06.11, 11:29
      "Altruizm" nalezy zachowac dla specjalistow, laik z ulicy moze poszkodowanemu zrobic wiecej krzywdy niz pozytku.
      Tu nie ma dylematu altruizm-egoizm, tu jest kwestia zdrowego rozsadku, a to wszystko ujete w kategoriach altruizmu to mylenie odwagi z glupota.
    • jestem_zerem Re: Nie-altruiści. 07.06.11, 13:32
      Ja nie jestem ryzykantem i wyznaję zasadę "nie znam się na czymś - nie robię tego". Gdybym zobaczył, że gdzieś jest wypadek to prawdopodobnie starałbym się skręcić w jakąś boczną drogę i liczyłbym na to, że ktoś inny zawiadomi pogotowie i policję.
      • ir1.easy Re: Nie-altruiści. 07.06.11, 20:29
        żadnego dylematu tu nie widzę: jeżeli nie jesteś pewien swoich umiejętności lub ich nie masz, to zgodnie z dewizą Hipokratesa "przede wszystkim nie szkodzić", nie rób niczego co mogłoby komuś zaszkodzić. Dzwonić po karetkę, a poszkodowanemu pomagać na tyle na ile się umie. Nic więcej. I nie dlatego, że prawo w tym wypadku mówi tak a nie inaczej - według mnie, zresztą, mówi bardzo dobrze; ale dlatego, że tak należy postępować. Nasze najlepsze chęci mogą być zgubne dla innych bardziej niż nasze zaniechanie. Zwłaszcza, gdy za chęciami nie idzie umiejętność.
        • to.niemozliwe Re: Nie-altruiści. 07.06.11, 21:50
          Dla mnie koniecznosc ratowania czyjegos zycia jest jednak nadrzedna. Jezeli widzialbym, ze nie ma oddechu lub tetna, to reanimowalbym taka osobe. Jesli ma tetno i oddycha, to o ile nie ma innych niebezpieczenstw (pozar, utoniecie, urazy, itp.) to ulozylbym taka osobe w pozycji bezpiecznej, okryl przed utrata ciepla i czekal na fachowa pomoc.
          • ir1.easy Re: Nie-altruiści. 09.06.11, 19:52
            jasne, każdy tak by zrobił. pod warunkiem jednak, że wie co robi. Ty "nie.możliwe" - pewnie wiesz?
    • solaris_38 Re: Nie-altruiści. 09.06.11, 20:20

      w sytuacjach zagrożenia czyjegoś życia
      pozostawmy bezpośrednio zamieszanym reakcję

      to kwestia odwagi,
      umiejętności pokonania stresu,
      wreszcie pragnienia by TEJ KONKRETNEJ osobie pomóc ryzykując własne życie czy zdrowie

      Mamy serce i ono poruszy się albo nie w danej sytuacji
      Nikogo nie sądziłabym że altruista czy nie

      Zbyt łatwo sądzimy patrząc z boku

      zbyt łatwo sami popadamy w poczucie winy gdyż wyrastamy pod okiem samych Sędziów

      • ir1.easy Re: Nie-altruiści. 09.06.11, 20:40
        reagowałam nie raz. W różny sposób. Najważniejsze jednak - nie szkodzić. Ludzie natomiast nie kierują się tą zasadą, a raczej inną : nie mieszać się. I to jest okropne. Bo; "pijak", bo będzie trzeba zeznawać itp. I zgodnie z tą zasadą zmarła moja pracownica. Zabrało Ją pogotowie z wylewem. Na izbie przyjęć w szpitalu spędziła prawie 3 godziny, mdlała, spadała z krzesła, śliniła się, wymiotowała (z bólu głowy), jęczała - byli obecni jej synowie, ogoleni na łyso mieszkańcy warszawskiego Grochowa - przypięto Jej łatkę /pijaczki z Grochowa/ chociaż nie piła; nikt się Nią nie zajął przez ten czas cierpienia. Potem, na Oddziale dowiedziałam się, że gdyby udzielono Jej pomocy od razu miałaby szanse na przeżycie. Zmarła.
        • shachar Re: Nie-altruiści. 09.06.11, 20:50
          teraz mówisz o niewydolności służby zdrowia, co to ma do reanimacji.
          co wiesz o wylewie i jak twoim zdaniem mozna pomóc osobie z wylewem?
    • lorusza Re: Nie-altruiści. 09.06.11, 20:33
      Brdzo latwo zaradzic problemowi.. zaczac szkolic od najmlodszych lat cale spoleczenstwo... ale na sama mysl, by w naszym kraju udalo sie cos takiego bez machlojek, olewajstwa i kombinatorstwa, rece mi opadaja :(
      • shachar Re: Nie-altruiści. 09.06.11, 20:38
        a Ty dziecko już przeszkoliłaś się, czy z opadniętymi ręcami chodzisz po mieście?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja