white_azalia
10.06.11, 17:51
Proszę o radę dotyczącą mojego życia, ale również mojej sytuacji rodzinnej.
Mam 22 lata, mam siostrę 23-letnią i brata 28-letniego. Od dzieciństwa najwięcej czasu spędzałam z siostrą, mama uważała, że powinnyśmy się trzymać razem. Gdy miałam 13 lat moja siostra zachorowała na depresję. Mój brat również w podobnym okresie chorował na tę samą chorobę. Trwało to kilka lat. Przez problemy w domu zamknęliśmy się na ludzi, nikt nas nie odwiedzał. Wszystko skupiło się na chorobach. Od 3-4 lat jest lepiej, ale nadal nie otworzyliśmy się na ludzi. Nikt z nas (ja i rodzeństwo) nie miał nigdy stałego partnera. Brat nie skończył studiów, pracuje fizycznie. Ja studiuję to samo co siostra- kierunek humanistyczny, po którym ciężko o pracę. Mieszkamy w niedużej miejscowości obok Warszawy. Może wyjściem byłoby, gdybym wynajęła tam mieszkanie? Mam tam pracę, która podoba mi się, ale nie zarabiam dużo, więc gdybym zaczęła żyć na własną rękę, pewnie ledwo wiązałabym koniec z końcem. Ale może lepiej to, niż "kiszenie się we własnym sosie"- z moją rodziną? Jest między nami dużo napięć i kłótni, ponieważ "siedzimy sobie na głowie"- wszyscy jesteśmy dorośli, a nikt z nas nie ma swojego życia. Dodam, że każdy z nas ma problem z nawiązywaniem bliższych relacji z ludźmi, nadal prawie nikt do nas nie przychodzi. Między mną a siostrą jest ogromna zazdrość, ponieważ jesteśmy w podobnym wieku, zawsze byłyśmy do siebie porównywane. Mamy podobne zainteresowania, i ona jest zazdrosna, gdy mówię, że może planuję robić w przyszłości podobne rzeczy, co ona. Każdemu z nas (mi i mojemu rodzeństwu) nie podobało się w szkole, w klasie, nie mogliśmy dogadać się z rówieśnikami. Czy to nie jakieś fatum? Ciężko mi być osobą wyluzowaną, otwartą, czasami próbowałam, ale w pewnym momencie sama wycofywałam się, bo bałam się odrzucenia i wyśmiania, których kiedyś doświadczałam. Rzadko chodzę na imprezy. Na szczęście mam kilku znajomych, więc nie jest aż tak źle.
Zazwyczaj czułam się źle w towarzystwie, wstydziłam się zabierać głosu. Próbuję przełamywać się już wiele lat. Mam już dość. Jestem sfrustrowana.
Wkurza mnie dzisiejszy świat, ludzie, portale społecznościowe; każdy "lansuje się", wszyscy wydają się szczęśliwi, jakby mieli wielu znajomych. też chcę być szczęśliwa. Zawsze czułam się gorsza od innych, trudno mi zaistnieć w grupie.
Co byście mi doradzili?