Dlaczego to my jestesmy winni na nie swoje błędy?

16.06.11, 23:57
Mam pytanie o pomoc w dobrym zrozumieniu procesów emocjionalnych.
Dzisiaj zdałem sobie sprawe z tego, ze przez wiele lat byłem obarczany przez żonę winą za wszystkie problemy które pojawiały sie w naszym związku. Brak miłosci to ja jej nie okazuje! Brak dzieci bo to ja nie stram sie o super dom i pieniądze! Jak odkryłem że mnie zdradza, to dlatego ze jej nie kochałem! Nigdy za nic nie przeprosiła ani nic nie było jej winą? Czy to jest był jej mechanizm obronny przed brakiem poczucia swojej wartości czy manipulacjia mną, bym robił to co ona chce.Zdałem sobie sprawę z faktu mojego podania się jej manipulacjiom i przyzwolenia na zagonienie na brzeg przepaści. Z przerażeniem stwierdziłem że nigdy nie stawiałemjej zadnych barier nie oceniałem jej postepowania. Czy jest ktośc w stanie mi pomuc zrozumiec dlaczego dałem sie krzywdzić i pozwalałe na manipulowanie sobą. Dziekuje
    • paco_lopez Re: Dlaczego to my jestesmy winni na nie swoje bł 17.06.11, 08:59
      dlatego, że jesteśmy podludziem. musimy pamiętac , ze to one nas wciągają i że nasi wujkowie sterczą pod kościołem i czekają na otwracie furtki, a one w większości sa jak z teledysku. znudzona samica jest bardzo straszna.
    • lifeisaparadox Re: Dlaczego to my jestesmy winni na nie swoje bł 17.06.11, 17:00
      Lepiej zadaj sobie pytanie dlaczego z nią dalej się męczysz
    • out23 Re: Dlaczego to my jestesmy winni na nie swoje bł 17.06.11, 18:48
      Odpisywałem juz Tobie w zakresie córki. No wyglada na to ,że po częsci sa to z pewnością Twoje błędy i Twoja uległość . A córka skopiowała matkę.
      A przypadkiem Twoja zona nie skopiowała Teściowej?
      To wyglada na postawy roszczeniowe, super wygodne niejako dziedziczone.
      Błędem jest to że żona tak postepuje, a Tobie zabrakło chyba kiedys asertywnosci dla świętego spokoju. Jestes pantoflarzem !?
      Jak nie przeanalizowałes jej zdrady i jestes tam w tym bagienku, no to zatęchłe sprawy maja taki swój koniec..
    • jubale Sa takie baby.... 17.06.11, 19:35
      One sa perfekt no ale ty jestes podlec do kwadratu, bo to czy inne nie jest tak jakby ona sobie zyczyla, aona paluszkiem nie skinie aby ci w zyciu pomoc.

      Dobrze jak taka kobite wezmie na swoje bary jaki facet inny i niech sie meczy...Doplacic do tego nalezy i Bogu podziekowac zes wolny.

      Dlaczego tak bylo? Bo chciales, nauczono cie uleglosci juz w domu. Przewertuj swoje dziecinstwo i zobacz czy nie miales matki dominantki, ktora podobna byla wobec ojca?
    • leda16 Re: Dlaczego to my jestesmy winni na nie swoje bł 17.06.11, 22:40
      Ale żony już chyba nie obciążysz winą za swoje błędy gramatyczne?
      • paco_lopez Re: Dlaczego to my jestesmy winni na nie swoje bł 18.06.11, 05:02
        czyżbys durniała ?
    • blue.basmati Re: Dlaczego to my jestesmy winni na nie swoje bł 18.06.11, 07:10
      Pewnie chciałeś jej pomagać bo bez Ciebie sobie biedactwo nie radziło.
      Zła wiadomość - jak raz weszła w rolę ofiary, to raczej już z niej nie wyjdzie.
      Dobra - takie osoby zdumiewająco szybko zaczynają sobie dobrze radzić, jak juz uda Ci się od nich uwolnić. Oczywiście znajdują kolejnego frajera, mega szybko :)
    • izawawa Re: Dlaczego to my jestesmy winni na nie swoje bł 19.06.11, 08:50
      Dwiema rękami pod wszystkim powyższym.
      Zgadzałeś się na wszystko bo zbyt ci na niej zależało i bałeś się, że jeśli nie będziesz wystarczająco "dobry" to ona sobie pójdzie. To nie ona ma niskie poczucie wartości tylko ty.
      • adriana_ada Re: Dlaczego to my jestesmy winni na nie swoje bł 19.06.11, 09:33
        izawawa napisała:

        ....
        > To nie ona ma niskie poczucie wartości tylko ty.

        No wlasnie, nick tez mowi sam za siebie...
    • adriana_ada Re: Dlaczego to my jestesmy winni na nie swoje bł 19.06.11, 09:29
      Widze, ze gubisz sie w tym, co piszesz na forum spod nicka dziad47. Wczesniej pisales o corce, ktora zona probuje sukcesywnie od Ciebie odsuwac, w tym watku z kolei obwiniasz zone za brak dzieci. Jak to w koncu jest, macie te dzieci/dziecko, czy nie?
      Probujesz prowadzic na tym forum cos w rodzaju osobistego pamietnika, a i tak nic sie kupy nie trzyma
Inne wątki na temat:
Pełna wersja