Nie radze sobie z brakiem bliskich znajomych.

17.06.11, 16:28
Mam kłopot z poczuciem osamotnienia. Jestem szczęśliwa mężątką, mam świetną siostrę, jedna bliska przyjaciółkę jeszcze ze szkoły (obie mieszkaja w innym mieście, widujemy sie gdy tam jadę) i... to by było na tyle jesli chodzi o ludzi.
Nie mam problemów z nawiązywaniem kontaktów, ale z ich poglębianiem. Rozglądam się wokół siebie w pracy, przeglądam spis telefonów i widze, że właściwie to nie mam kogo zaprosić na kawę. Tego słabo znam, tamtej nie lubię, tamta daleko mieszka, albo boję się że ta osoba może odmówić, albo się zdziwi - nigdy dużo nie rozmawiałyśmy a tu nagle takie spoufalenie... Wczoraj mąż był na spotkaniu ze znajomymi z pracy, a potem na drugim ze znajomymi ze studiów, a ja... siedziałam w domu i ryczałam z wściekłości że tez bym tak chciała a nie mam nawet do kogo zadzwonić. Po prostu mu zazdroszczę!
Wiem, że jestem zbyt wymagająca wobec ludzi, łatwo mnie urazić, nie każde poczucie humoru mi odpowiada. Brakuje mi pewności siebie, żarty biore za bardzo do siebie, oburza mnie gdy ktoś np. spóźnia się na spotkanie, bo traktuje to jako przejaw lekceważenia. I tak znajomości sie wykruszają, często z mojego wyboru.
Nie radze sobie z tymi emocjami - z jednej strony brakuje mi ludzi, kogoś kogo moge zaprosic na piwo w ciągu godziny, a jednoczesnie tak wiele mnie w ludziach drażni, tak łatwo się zniechęcam do kontaków, gdy ktoś powie cos co mi się nie spodoba. Boje się że ludzie mnie odbierają jako chłodną, taką co to sie nie spoufala, a to jest nieśmiałość...
Jak nabrac dystansu, nauczyć się tolerancji, nie przejmowac tym że ktos coś niewłaściwego powiedział, byc bardziej wyrozumiałym dla ludzi?
    • dekadencja1 Re: Nie radze sobie z brakiem bliskich znajomych. 17.06.11, 17:54
      katarz1 napisała:


      . Boje się że ludzie mnie odbierają jako chłodną, taką co to sie nie sp
      > oufala, a to jest nieśmiałość...

      To zdecydowanie nie jest nieśmiałość Księżniczko Na Ziarnku Grochu.
      Z tego co napisałaś wynika, że dystansu do ludzi to Ty masz już w nadmiarze i chcesz się uczyć go jeszcze więcej?
    • out23 Re: Nie radze sobie z brakiem bliskich znajomych. 17.06.11, 18:35
      wyglada na to, ze jesteś wymagająca. Moze jednaka masz poczucie wartosci ?
      Ponadto, jak sie wydaje ludzie banalni maja łatwośc nawiązywania kontaktów.
      Profesjonalisci trzymaja sie wspólnych tematów. Ludzików lączą wspólne imprezy..
      Od zabawy po spływ kajakowy >moze poszukaj jakieś innej samotnej czasami.
      Moze idź z kims do kina.
      Może masz cos do załatwienia , umów sie kims i po prostu zwierz sie z tego co Cie gryzie.
      Ale jest ryzyko, ze wszsycy w Twojej pracy będą o tym wiedzieli.
      Powiedz po prostu komus ( bezpieczniej kolezance ), ze mąz na piwo a Ty hulaj dusza..
      Kupcie działkę, może jakas życzliwa dusza będzie hodowac kwiatki.
      Dobrac sobie przyjaciól uuuu prawie niemożliwe. Mam kolezanke z dzieciństwa która
      jest oblegana, chodzi bo ja zapraszaja, jest wylewna, towarzyska , uczynna.
      Potem 90% obgaduje i czasem narzeka, że ona tyle dla nich a oni niewdzięcznicy.
      Inna znów jest permanentnie zadowolona jak tylko wyjdzie z domu , to w
      jej opowiadanaich zawsze jest fajnie.
      Chyba po to aby inni zazdroscili.
      Ludzie z wymaganiami maja przechlapane.
      Wyświadczaj ludziom drobne przysługi, a czasem pomagaj bezinteresownie nie liczac na odwzajemnienie, naucz sie słuchac, sprawiaj drobne prezenty, pamietaj o imieninach tych, którzy Ci kiedys wyswiadczyli drobna przysługę.
      3 osoby na 100 , to Twoja szansa.
      • nfrv Re: Nie radze sobie z brakiem bliskich znajomych. 26.06.11, 14:14
        out, czytam twoje posty jak felietony najlepszego mistrza slowa!

        i cicho marze, zeby poznac cie w realu..
    • agmi11 Re: Nie radze sobie z brakiem bliskich znajomych. 19.06.11, 21:09
      katarz1

      Myślę, że pierwszym krokiem to jest uświadomienie sobie czego tak naprawdę potrzebujesz. Być może, chęć przebywania z innymi ludźmi jest iluzją, która pojawiła się gdy Twój mąż spotkał się ze znajomymi. Czy przebywanie blisko z innymi ludźmi to jest coś czego potrzebujesz?

      • katarz1 Re: Nie radze sobie z brakiem bliskich znajomych. 22.06.11, 11:39
        >Czy przebywanie blisko z innymi ludźmi to jest coś czego potrzebujesz?
        Sama sie nad tym zastanawiam. Przyznaję że miewam różne wręcz skrajne przemyslenia na ten temat i że te wyjścia męża sa momentem gdy dopada mnie najczarniejszy pesymizm, czuje się wtedy taka odrzucona i nielubiana... Brakuje mi towarzystwa w sensie takim "rozrywkowym" - kogos do kogo mogę zadzwonic i np. umówić się na kawę za dwie godziny, czy nawet na jutro. Właściwie to wystarczyłoby mi spotkanie np. 1 raz na tydzień. Ale takich osób wokół mnie właściwie nie ma - część daleko mieszka i śpieszy się na pociąg, częśc ma dzieci i tez pędzi do domu, częśc z przyczyn finansowych nie jada na mieście, ktos ma sesje i nie ma czasu, z niektórymi po prostu nie nadaję na tych samych falach, więc nie ma sensu poznawac się na siłę. Nie mam pomysłu jak to przełamać. U męża np. jest przerwa lunchowa w pracy i wiem, że oni całymi grupami chodza na te obiady, gadają, poznają się. Mam wrażenie że obracam się w troche innym środowisku, każdy je przy biurku a potem szybko umyka do domu.
    • jedr-ek28 Re: Nie radze sobie z brakiem bliskich znajomych. 19.06.11, 21:50
      Poczucie osamotnienia odczuwają Ci, którzy sądzą, że inni nie współodczuwają tego, co oni, jednak często bywa tak, że to wcale nie prawda. Powodowane jest to z reguły wcześniejszymi doświadczeniami w kontaktach z ludźmi, najczęściej korzenie prowadzą do najbliższych, czyli rodziny. Z tego, co piszesz sądzę, że nie pogłębiasz kontaktów z innymi z lęku, jakby było coś z czym nie umiałabyś się podzielić a za tym, z kolei, idzie obawa o reakcję innych ludzi. Czy jest coś, z czym masz trudności? Masz świetną siostrę, bliską przyjaciółkę a w dzisiejszych czasach lepiej mieć kilku dobrych przyjaciół, którzy pójdą za Tobą wszędzie niż grono ludzi, którzy nawet o Tobie pomyślą, kiedy odejdziesz. Sprawdzonym sposobem na nawiązanie znajomości jest nawiązanie kontaktu z osobami posiadającymi podobne zainteresowania. W takim gronie lęk opada, ludzie traktują się z życzliwością i wyrozumiałością, obdarowują się ciepłem i miłością. Poszukaj tam. Jeśli chcesz porozmawiać, to chętnie odpowiem. Jędrek
    • absolwencina Re: Nie radze sobie z brakiem bliskich znajomych. 20.06.11, 22:46
      dekadę temu, w liceum, na studiach, byłem naprawdę zamknięty w sobie, lata całe zajęło mi jako takie wyrobienie się, mam podobny problem - umiem nawiązywać kontakty, np. nie jest problemem dla mnie zagadać obcą osobę, nie umiem tych kontaktów podtrzymywać, pielęgnować, tobie mogę poradzić tylko jedno, choć pewnie wyda się to tobie banalne: wyluzuj się i nie bierz tak wszystkiego do siebie;
      • katarz1 Re: Nie radze sobie z brakiem bliskich znajomych. 22.06.11, 11:55
        A u mnie było tak, że w liceum miałam sporo znajomych, jeździlismy całymi stadami w góry, życie towarzyskie kwitło, a mój mąz był wtedy takim cichym, trzymającym sie na uboczu chłopcem. A potem cos się zmieniło, przestały mi odpowiadac pewne zachowania, zaczęły drażnić niektóre zwyczaje, za to mój mąz który jest spokojniejszy i bardziej cierpliwy niż ja rozwinął sie społecznie i teraz większośc naszych znajomych to ludzie zapoznani przez niego, a ci moi gdzieś sie rozpłynęli.

        >wyluzuj się i nie bierz tak wszystkiego do siebie;
        Dzięki :) dobra rada. Mam byc bardziej wyrozumiała dla ludzi, ok. Ale gdzie sa granice tej wyrozumiałości? Na ile powinnam tolerowac wszelkie dziwactwa w imię podtrzymania znajomości? Przykład 1: znajomi zapraszają nas z wizytą. Po pół godziny rozmowy ona idzie spać, a on włącza... swoją ulubioną gre komputerową i proponuje gościom żeby sie przylączyli. Mam mętlik w głowie - to oni chcieli żebyśmy przyszli, czy nie?? Przykład 2: umawiam się z koleżanką do kina. Kupiłam bilety, czekam na nia pod kinem. Dzwoni: ojej, chyba nie przyjadę, bo dopiero dojeżdżam do miasta, będe może za 45 minut, ojejej. Przykład 3: umawiam się z inną na kawę. Nie przychodzi, nie odbiera telefonu. Nastepnego dnia dzwoni, proponuje jeszcze raz. Umawiamy się ponownie i... nie przychodzi, nie odbiera. No ile takich razy powinnam przyjąc z uśmiechem?, czy mój czas i zaanagażowanie nic nie są warte?
        • to.niemozliwe Re: Nie radze sobie z brakiem bliskich znajomych. 26.06.11, 12:07
          > A potem cos się zmieniło, przestały mi odpowiadac p
          > ewne zachowania, zaczęły drażnić niektóre zwyczaje, za to mój mąz który jest sp
          > okojniejszy i bardziej cierpliwy niż ja rozwinął sie społecznie i teraz większo
          > śc naszych znajomych to ludzie zapoznani przez niego, a ci moi gdzieś sie rozpł
          > ynęli.
          Tu masz odpowiedz, dajesz ludziom sygnały nieakceptacji. Mysle, ze dlatego, ze antycypujesz ich brak akceptacji swojej osoby, a to dlatego, ze Twoja wrodzona wrazliwosc jest wysoko rozwinieta (wrazliwosc w sensie "wrazliwosc na to jak inni mnie oceniają"). Zmienianie tego polega na:
          - ustawicznym pamietaniu, ze jest sie nadwrazliwym i tam, gdzie inni mowią prawdę lub tylko przekaz (komunikat), Ty szukasz intencji i deprecjacji
          - swiadomym opoznianiu swojej reakcji spontanicznej i zastepowaniu jej przemyslanym odwleczeniem rozstrzygniecia
          - zyskiwaniu na czasie tak, gdzie sytuacja zaskakuje i pierwsze, co przychodzi do glowy, to "skrewiłam". To Twoja nadwrazliwosc podpowiada te ocene, obiektywnie to nie prawda.
          - wybaczaniu innym ich slabosci, ba nawet pewnego rodzaju akceptacji przez małosc. jesli polubisz ludzi jako sumę wad i zalet, silnych stron i słabych, to przez to, ze obraz będzie pełniejszy, Twoj zdolnosc do obiektywizacji wzrosnie,
          - popros meza o zabieranie Ciebie ze sobą
          - nastawiaj sie na zabawę jak idziesz na ipmrezy (pamietając, ze twoja wrazliwosc i powaga bedą Cie ciągna za nogi, jak dwójka rozbeczanych bobasów :D).
          - zapraszaj znajomych do siebie
          - wprowadzcie obyczaj spotkan towarzyskich (piwo, kino, potancówka, sport-rekreacja) w sobotnie popoludnia/wieczory
          - buduj swoją paczke, czyli swiadomie poswiecaj czas ludziom z ktorymi sie dobrze czujesz, wciaż mając z tyłu głowy swoją cechę nadmiarową - wrazliwosc.
          - sprobuj dokonac obiektywnego bilansu, co masz, czego nie masz. Moze sie okazac, ze masz wiecej niz ludzie, ktorych uwazasz za lepszych od Ciebie i przez to oniesmielających Cię (praca, dzieci, rodzina, partner).
          - najlepszym sposobem zmniejszenia wrazliwosci jest urealnienie oceny innych
          - pisz na forum, bo tu konfrontacja własnych poglądow, czy wyobrazen z opiniami innych bywa niesłychanie kształcąca i daje pogląd o stopniu roznorodnosci ocen i postaw.
          :)
          • katarz1 Re: Nie radze sobie z brakiem bliskich znajomych. 28.06.11, 15:39
            Mam wrażenie że mnie bardzo dobrze znasz, czy to możliwe? ;)
            Dziękuje za ten komentarz, jest naprawde bardzo cenny. I trafny.
    • seth.destructor Obcy w obcym kraju? 20.06.11, 23:24
      Po prostu jesteś zanurzona w społeczęństwie o zupełnie innej (dla ciebie) kulturze. Twoje znajome pochodzą z kultury twego dzieciństwa, a tutaj czujesz się obco, równie dobrze mogłabyś mieszkać wśród Papuasów czy w Hiszpanii. Nie widzisz wspólnego mianownika między waszymi kulturami, co więcej oczekujesz, że inne osoby dostosują się do twojej kultury i osiadasz na piedestale strażnicy tej kultury, która kręci nosem, gdy ktoś zachowuje się nie tak, jak twoja mama i babka i ich sąsiadki.
      Musisz rozszerzyć swoje horyzonty i przestać postrzegać ludzi z pozycji Rapunzel zamkniętej w wysokiej wieży i marudzącej, że ludzie nie chcą do niej przylecieć. Zejdź na ziemię i poszukaj wspólnego mianownika.
      • renkaforever Re: Obcy w obcym kraju? 21.06.11, 20:55
        To dobrze powiedziane. Pierwsze, to z jakimi ludzmi chcesz sie spotykac, czy tylko obgadac doope sasiadom ? Co chcesz z nimi robic? herbatke pic , kawke, ciasteczka czy czekoladki? I o czym bedziesz rozmawiac? Prasowke im zrobisz? Ostatnie wiadomosci swiatowe? Ze wszystkimi mozna sie spotkac, ale czy to nie bedzie nuuudddneee ? I potem trzeba sprzatac...
        Ja moje znajomosci nawiazywalam usmiechem i wspolnymi blablabla o d.. maryni:)) Ale czy je kontynuuje? :) Czas wszystko weryfikuje. Nie narzekam, bo jak chce to wszystko moge.
        • powsa676 Re: Obcy w obcym kraju? 22.06.11, 12:15
          wiesz katarz, chyba mam podobnie.ja niby mam wielu znajomych z ktorymi teoretycznie sie moge zobaczyc, ale teraz coraz bardziej mnie draznia zachowania.przyklady -prosze bardzo - kolezanka odwoluje spotkanie , bo ..jej sie nie chce.
          siostra cioteczna(!)umawia sie po czym gdy przychodze zastaje jej mame, ktora mowi, ze wyszla z chlopakiem do kina.
          inna zadzwoni raz do roku - musimy sie spotkac juz teraz, nie obchodza ja plany moje.
          generalnie polowie sie nic nie chce i tylko napisza kurtuazyjne zyczenia na fejsie raz do roku albo tekst musimy sie spotkac..
          wielokrotnie te zachowania rozne przemilczalem, a gdy zaczalem zartem mowic co mi lezy na sercu w ich zachow, to sie dowiedzialem,ze przesadzam.
          od jakiegos czasu skupiam sie na 2-3 osobach ktore szanuja, dzwonia i dotrzymuja slowa.
          szkoda tylko, ze reszta - to osoby naprawde fajne, ale nie majace incjatywy ( ile razy to ja mam z nia wychodzic) i robiace rozne akcje.olac.tylko nie potrafie, bo sa fajni na swoj sposb.
          • mimoza_online Re: Obcy w obcym kraju? 25.06.11, 19:48
            te przykłady zachowań które przytoczyliście to jest szczyt chamstwa i tolerując je nie będziecie szanowani, to macie jak w banku.jeśli komuś to, że nie jest szanowany nie przeszkadza to może kontynuować taką znajomość.ja tego nie potrafię dlatego również mam mało znajomych na których zachowania zresztą też bardzo często muszę przymykać oko.nie wiem skąd w ludziach się bierze taki brak szacunku i empatii dla innych.to chyba oczywiste,że jak w małych rzeczach ktoś cię olewa to i w większej oleje więc na takiego kogoś raczej nie ma co liczyć.Natomiast co do wychodzenia z inicjatywą też trzeba wyczuć ten moment kiedy zaczynamy się narzucać.Po co na siłę starać się podtrzymywac kontakt z kimś komu na tobie nie zależy?
            • marcowa19 Re: Obcy w obcym kraju? 26.06.11, 01:57
              bo wiele zachowan wynika z niskich umiejętności społecznych u wielu osób ,gdy raczej używa się ludzi ,i brak empatii ,gdy chce się tylko brać.I nie ma lekko nawet gdy się to wie, i nie bierze się do siebie ,że jak ktoś nas zawiedzie ,to być może z nami jest coś nie tak.
              Myślę ,że szukanie dobrych znajomych jest jak szperanie w sklepach by znaleść właściwą rzecz ,nie należy się zrażać (łatwo powiedzieć) tylko ponawiać próby.A że boli nieudana kolejna ...kto powiedział ,że to łatwe.
              • nfrv Re: Obcy w obcym kraju? 26.06.11, 12:16
                ladnie to nazwalas- niskie umiejetnosci spoleczne.
                uwielbiam te polskie zwyczaje.
                a to sie nazywa BURACTWO DO NIESKONCZONOSCI.
                tylko tyle, kochana, tylko tyle.

                co do bolenia..
                ja mysle, ze nie boli.

                nie chce sie,

                grzebac w stosie szmat.
      • nfrv Re: Obcy w obcym kraju? 26.06.11, 12:24
        hej, no to jest ciekawa propozycja.)

        zapytam, a jak ona ma szukac wspolnego mianownika z elementem, ktorego "kultura osobista"
        jest tak drastycznie nizsz od jej wlasnej?

        oswiec mnie, bo wyjatkowo tepa jestem.
    • mskaiq Re: Nie radze sobie z brakiem bliskich znajomych. 26.06.11, 08:22
      Masz wyrazny opor ktory przeszkadza Ci nawiazywac kontakty z ludzmi.
      To ze przeszkadza Ci to ze ktos mieszka daleko, ze kogos nie lubisz albo
      boisz sie ze ktos Ci odmowi to jest ten opor.
      Zeby to zmienic musisz zdawac sobie z niego sprawe i miec nad nim kontrole.
      Bez tego nic sie nie da zrobic, on przeszkadza i bedzie przeszkadzal we
      wszystkim co bedziesz chciala zrobic czy osiagnac.
      Serdeczne pozdrowienia.
    • lifeisaparadox Re: Nie radze sobie z brakiem bliskich znajomych. 26.06.11, 12:07
      Ja Ci spróbuję napisać na zasadzie projekcji które robisz na innych ludzi, co to mówi o Tobie samej.

      Po pierwsze to piszesz że masz problem z pogłębianiem kontaktów a nie ich zaczynaniem. Może być tak że żyjesz na poziomie sztucznej gry zachowań, zwyczajów, obycia i tu masz same punkty, ale jeśli chodzi o coś więcej to masz ogromny dystans.
      Piszesz że wiesz że jesteś zbyt wymagająca wobec ludzi, czyli jesteś zbyt wymagająca wobec siebie i swojego doskonałego-ja, duszącego i napiętnującego Twoją zwyczajność, ludzkość, niepoprawną spontaniczność. Drażni Cię spóźnialskość i traktujesz to jako przejaw lekceważenia. Czyli sama siebie ograniczasz w sztywne rama konwenansów i cierpi na tym Twoja osobista swoboda, radzenie sobie z nieprzewidywalnym, swoboda zarówno wyrażania siebie i spontanicznego bycia w niezależności od ograniczeń.
      Możesz też dawać innym odczuć ich niepoprawność, takie dyscyplinujące i ograniczające podejście do innych (np. w rozmowach i pouczaniu) i to może być w Tobie drażniące.

      Generalnie nie chce mi się tak wszystkiego co tutaj piszesz rozczłonkowywać, ale skoro mówisz że dużo rzeczy drażni Cię w ludziach, to masz bardzo fajny materiał na przerobienie projekcji. Teoria cienia się to nazywa, najlepiej z psychologiem bo samemu to można się pogubić, ale fajna sprawa ogólnie rzecz ujmując.
    • kobieta_z_polnocy Re: Nie radze sobie z brakiem bliskich znajomych. 26.06.11, 14:08
      A czy w ogóle ludzi - ogólnie i tych konkretnych - lubisz?

      Mam wrażenie, że nie. I oni to wyczuwają.
      Zdajesz się nie do końca wiedzieć, czego chcesz od ludzi. Mają być tacy i owacy, byleby pasowali do jakiejś wyimaginowanej przez ciebie scenerii. Problem polega na tym, że ludzi nie da się urabiać jak glinę pod twoje potrzeby. Nigdy nie znajdziesz "przyjaciółki idealnej", bo taka nie istnieje. Zawsze będzie coś nie tak: albo się będzie spóźniać, albo będzie zbyt dużo mówić o nieinteresujących cię sprawach, itd.

      Szukaj wspólnych mianowników na wybranych płaszczyznach, np. porozumienia emocjonalnego (ignorując jednocześnie niedopasowanie w kwestii poglądów na politykę) lub intelektualnego (ignorując niedopasowane na poziomie uczuciowości bądź poczucia humoru). Zamiast szukać jednej osoby, która spełni wszystkie twoje wymagania, szukaj różnego typu porozumienia u różnych ludzi.

      Opisywane przez ciebie sytuacje ze znajomymi były w oczywisty sposób nieprzyjemne i nie dziwne, że rezygnujesz z takich znajomości. Zastanów się jednak, czy takie rzeczy nie przytrafiają ci się zbyt często. Jeżeli tak, to widocznie w niewłaściwy sposób dobierasz sobie znajomych bądź ci ludzie w taki pasywny sposób chcą pokazać, że w istocie nie mają ochoty na spotkanie z tobą.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja