Czy to normalne ze nie moge zapomniec faceta, choc jest świnią?

IP: *.ale-czat.com.pl 16.08.01, 12:52
Moja "wielka miłość" okazał sie być pospolitą świnią, bo zostawił mnie w
momencie kiedy najbardziej go potrzebowałam. Wyjechałam za granicę i choć
wcześniej obiecywał że nic między nami się nie zmieni, to w tydzień po moim
wyjeżdzie przez telefon powiedział, że, cytuję: "bardzo dużo o tym myślał, i ta
sytuacja dla niego będzie za trudna, nie będzie mnie widywał przez 3 miesiące"
itp. Ryczałam przez tydzień, a najgorsze było to, że nie miałam komu się
wypłakać. Wróciłam do Polski i jak głupia biegałam po mieście, w nadziei że go
spotkam, on padnie na kolana i będzie błagał o przebaczenie. Oczywiście nie
zrobił tego, ale nadal jest najsłodszym facetem jakiego znam i tęsknie za nim
straszliwie, choć minął już rok. W ciągu tego roku widziałam go 3 razy, trochę
rozmawialiśmy, ale ja nadal chcę mieć z nim kontakt, jakikolwiek. Wydaje mi się
że to był TEN mężczyzna, i teraz nie widze szansy na pokochanie innego.
Próbowałam związać sie z innym, ale chyba tylko po to, żeby o tamtym zapomnieć,
a to z reguły nie funkcjonuje. Ciągle myślę o tamtym i wydaje mi się że nadal
sporo do niego czuje, choć tak fatalnie mnie potraktował, jak tchórz, bojący
sie powiedzieć że to koniec prosto w twarz. Czy może faceci
rzeczywiście "odkochują" sie z dnia na dzień????
    • Gość: Susan Re: Czy to normalne ze nie moge zapomniec faceta, choc jest świnią? IP: 10.134.10.* / *.rzeczpospolita.pl 16.08.01, 13:54
      Droga Ewo,
      to normalne. Niestety tak, zwłaszcza dla ludzi wrażliwych
      i uczuciowych. Chyba nie można się w 100% odkochać, zawsze
      coś nam w duszyczce siedzi :-(
      Zastanów się. Czy twój Ex jakkolwiek na ciebie reaguje,
      czy wyraża zainteresowanie ponownym związkiem, twoją
      osobą, czy tylko cieszy go i mile łechce męskie ego
      świadomość jak bardzo pragnie go odrzucona przez niego
      kobieta? Niestety... To musi "przejść", minąć. Wiem, że
      teraz nie widzisz życia z kimś innym. I prawdopodobnie
      minie sporo czasu zanim taka możliwość wyda się realna.
      Byłam w gorszej sytuacji, choć to ja sama podjęłam decyzję
      o bolesnym rozstaniu, powiedziałam dość w odpowiedzi na
      podłe traktowanie. I myślałam przez pierwsze chwile że
      będzie ok, bo jestem silna i wiem jak wiele złego on mi
      robi. Było... tak bardzo cholernie daleko od OK. Bolało
      przeraźliwie i okropnie długo. Zajęło mi prawie 3 lata aby
      ponownie stanąć na własnych nogach i uwierzyć w życie.
      TY nie trać dla niego tyle czasu!! Naprawdę nie warto.
      Nie rozważaj, nie oglądaj zdjęć, NIE SPOTYKAJ SIĘ Z NIM!
      To jest jak żałoba. Trzeba odcierpieć swoje, dla każdego
      inny czas. Kiedyś zobaczysz jak wiele czasu zmarnowałaś na
      rozważania o przeszłości, zamiast żyć pełnią życia i
      cieszyć się nim. Jeżeli nie chcesz tracić czasu - pozwól
      tej starej miłości "zerdzewieć" :-) A po pewnym czasie
      pomyslisz: Jak JA mogłam aż tak kochać tego TYPA!? I
      nareszcie będzie wymarzone ok...
      Pozdrawiam i życzę dużo szczęścia, Susan

      • Gość: Ewa2 Re: Czy to normalne ze nie moge zapomniec faceta, choc jest świnią? IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 16.08.01, 13:59
        az 3 lata ???
        mam nadzieje ze u mnie bedzie lepiej ..
        taki bardzo zazdroszcze Ci Twojego obecnego stanu ......
        minie ..... tylko przez ten czas zdąże chyba zasmucić się na śmierć ...
        ale miło jest przeczytać " coś optymistycznego"

        DZIEKI
    • Gość: Ewa2 To o mnie :))) IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 16.08.01, 13:55

      kobieto ... to jest o mnie ...a na dodatek mamy takie same imię :)) no cóz
      mozliwe ze w przypływie rozpaczy napisałam tego posta .. i teraz sama go czytam
      ..
      chociaz nie mozliwe raczej .. bo ja jestem w takim stanie od 3 miesiecy ... a ty
      trche dłuzej , i kiedy przecztałam to co napisałas .. to sie strasznie
      przeraziłam, ze ja tez tak DŁUUUGO ... mogę kochać i teskić za kims kto mnie
      bardzo skrzywdził, i okazał sie zupełnie nieodpowiedzialny ...
      tylko ze w moim przypadku on " przemyślał wszystko " .. kilka miesięcy po
      ślubie!!!
      tak bym chciała juz nic nie czuć ... marze o tym ...

      • Gość: Susan Re: To o mnie :))) IP: 10.134.10.* / *.rzeczpospolita.pl 16.08.01, 14:18
        Ewo2!
        U mnie też po ślubie... na liche pocieszenie tylko
        cywilnym, ale jednak...
        Oj to już cały klubik :-)
        Dziewczyny! Będzie dobrze! Co ja mówię.. będzie super!
        Tylko dajcie temu umrzeć śmiercią naturalną. Jak
        trzeba... to gryźć ścianę z bólu, który minie, minie.
        MINIE !
        pzdr, Susan
        • Gość: _none_ i o mnie :) IP: *.ffcomp.com.pl 16.08.01, 14:30
          kochani !
          najwazniejsi okazali sie przyjaciele (kolezanki z dawnych lat) dzieki nim
          odzylam na nowo po 6-ciu miesiacach od rozstania ze zwiazku w ktorym trwalam 5
          pieknych lat. Tez nagle sie odwidzialo i koniec. pozostal bol. Obraczka ktora
          nosze nieustannie przypomina mi tylko o tym zwiazku. Kocham go nadal, choc nowy
          zwiazek nastal, wszystkie dobra w razie mej smierci sa dla niego i tylko dla
          niego. wiem ze trzeba zapomniec a jednak jakas czesc nas samych zostaje dla
          nich...
        • Gość: liliana Re: do Ewy IP: *.prasabalt.gda.pl 16.08.01, 14:40
          Zgadzam się z Susan. Też byłam w podobnej sytuacji - odeszłam, ale strasznie
          cierpiałam-wydawało mi się, że już nigdy nie spotkam tak fantastycznego
          człowieka (pomimo tego, że mnie skrzywdził:)), tak bardzo pasującego do mnie. W
          Po czterech latach spotykania się z różnymi mężczyznami spotkałam Tego
          Jedynego. To trywialne, ale czas naprawdę leczy rany i przynosi nadzieję.
          Pozdrawiam ciepło.
    • Gość: soso Re: Czy to normalne ze nie moge zapomniec faceta, choc jest świnią? IP: 195.41.66.* 16.08.01, 14:39


      Czy to normalne ze nie moge zapomniec faceta, choc jest świnią?

      To nie jest normalne ale jak widac bardzo powszechne. To sie bierze stad, ze
      zawsze chcemy, by nasze bylo najlepsze. Niektorzy ludzie zyja w obsesji
      posiadania. Skutkuje tak, ze nasze zawsze ma byc ''naj'', wiec nasz facet takze.
      Chcemy tago tak bardzo, ze wierzymy we wlasne marzenia. No a kiedy w koncu
      widac, ze jednak on to nie to trudno jest odwrocic Amazonke by plynela w druga
      strone. Widac wiec, ze potrzebny jest nastepny facet, co to rozbudzi na nowo
      nasza dume z poczucia przynaleznosci do niego a co za tym idzie i posiadania go
      na wlasnosc. W kontekscie tego pierwszego to czasami trudny i dlugotrwaly
      proces.

      Glupio napisane ale moze ktos sie w tym polapie - co autor mial na mysli.

      pzdrw.

      PS

      Jak sie jeszcze do tego doda, ze kobieta w sposob naturalny lubie byc lania w
      stadzie jelenia to obraz sie dopelnia.


      .
      • Gość: Susan Re: Czy to normalne ze nie moge zapomniec faceta, choc jest świnią? IP: 10.134.10.* / *.rzeczpospolita.pl 16.08.01, 15:27
        Gość portalu: soso napisał(a):
        > Czy to normalne ze nie moge zapomniec faceta, choc jest świnią?
        > To nie jest normalne ale jak widac bardzo powszechne. To sie bierze stad, ze
        > zawsze chcemy, by nasze bylo najlepsze. Niektorzy ludzie zyja w obsesji
        > posiadania. Skutkuje tak, ze nasze zawsze ma byc ''''naj'''', wiec nasz facet takze
        > Chcemy tago tak bardzo, ze wierzymy we wlasne marzenia. No a kiedy w koncu
        > widac, ze jednak on to nie to trudno jest odwrocic Amazonke by plynela w druga
        > strone. Widac wiec, ze potrzebny jest nastepny facet, co to rozbudzi na nowo
        > nasza dume z poczucia przynaleznosci do niego a co za tym idzie i posiadania go
        >
        > na wlasnosc. W kontekscie tego pierwszego to czasami trudny i dlugotrwaly
        > proces.
        >
        > Glupio napisane ale moze ktos sie w tym polapie - co autor mial na mysli.
        >
        > pzdrw.
        >
        > PS
        >
        > Jak sie jeszcze do tego doda, ze kobieta w sposob naturalny lubie byc lania w
        > stadzie jelenia to obraz sie dopelnia.
        >
        >
        > .
        Nie zgodzę się w pełni. Nigdy nie widziałam żadnego
        mężczyzny jako "naj". Łączę w sobie emocjonalność z
        rozsądkiem. Nikt nie jest najwspanialszy na świecie.
        Owszem, kiedy kogoś kochamy to rzecz jasna mamy jego
        pozytywny wizerunek. Ale pozytywny nie znaczy
        wyimaginowany i wyidealizowany. Może przez pierwsze chwile
        zadurzenia, ale potem już nie. Ja nie mam manii
        posiadania.
        Cierpiałyśmy bo ktoś zranił nas i nasze plany, marzenia.
        Bo nie był naj? Nie! Bo nie był człowiekiem, który chciał
        dzielić codzienność, kiedy bajkowe "naj" się skończyło.
        Fakt - inny związek leczy. Dlaczego? Bo to nowe marzenia?
        Maybe... :-)
        Łanie... No w zasadzie na łanie się zgodzę, ale u licha
        nie w stadzie ;-) tylko u monogamicznego jelenia.
        pzdr, S.
    • Gość: Ewa2 : ))) IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 16.08.01, 14:58
      Dzieki Kobietki ....
      troche pomogło .. trochę ,bo skoro przez to przeszłyście to wiecie ze takie
      mówienie jest " chwilowo" pocieszające ...
      a wieczorem .. leżąc samej w " małżeński łożku"..myśli się zupełnie inaczej..

      BARDZO WAM ZAZDROSZCZE .... tego ze już jesteście "po" tym najgorszym ...
      I bede się starać myśleć o tym .. ze dużo " extra" kobietek przez to przeszło
      ..i teraz są szcześliwe ( tak jak Wy) .. więc moze tez się kiedyś do mnie los
      jeszcze usmiechnie ...

      A miało być tak różowo : (


      Dzieki bardzo ....
    • Gość: Mag Re: Czy to normalne ze nie moge zapomniec faceta, choc jest świnią? IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 16.08.01, 15:16
      Cóż, witajcie w klubie.
      To wszystko, co napisałyście jest niestety smutne, ale prawdziwe. Ja w ten
      sposób zmarnowałam 9 długich lat życia, w czasie których mój ex był wiecznym
      studentem (zresztą do tej pory żadnych studiów nie skończył), przez ponad rok
      mieszkał u mnie i ja go utrzymywałam, bo pracy też jakoś sam znaleźć nie mógł,
      więc ja, jak dobra ciocia załatwiłam mu również pracę, by teraz usłyszeć, że on
      tak naprawde nigdy nie myślał o mnie poważnie (chociaż od początku to on za mną
      biegał i głównie swoim uporem mnie "wychodził") i sama wizja powiedzenia "tak"
      budziła w nim strach i dopiero teraz (po kilku zaledwie spotkaniach z kimś
      innym, zresztą głównie na tylnym siedzeniu samochodu - nawet takich szczegółów
      mi nie oszczędził) jest gotów na poważny związek, w czym nie przeszkadza mu
      nawet taki "szczegół", jak to, że owa "wybranka" ma już męża i dziecko...

      I jak tu ufać facetom?
      • Gość: Susan Mag i dziewczyny :-))) IP: 10.134.10.* / *.rzeczpospolita.pl 16.08.01, 15:37
        Tak, to już klubik :-(
        Twoja historia brzmi tak znajomo...
        Wiem, że człowiek uczy się na błędach. Ale nie jestem
        pewna czy się nauczyłam. Niby wiem, ale...
        Co zrobić, żeby znowu tak nie wpaść?! Żeby nie zmarnować
        życia na takie typy? Bo przecież to wszystko okazuje sie
        po jakimś czasie. Jak rozpoznać? Teraz tak dobrze. A
        potem... Pomimo przeogromnej dozy optymizmu, we mnie
        tkwi gdzieś głęboko leciutki lęk. A jeżeli ten też
        skrzywdzi? Ech, te blizny na duszy :-)))
        pozdrawiam mimo wszystko optymistycznie, Susan
        • Gość: ula Re: Mag i dziewczyny :-))) IP: *.3miasto.net 16.08.01, 15:59
          Niestety dołączam do klubu. 1,5 roku związku, od 0,5 roku zwiazku nie ma, ale on ze
          mną pracuje więc obawiam się, że u mnie "leczenie" potrwa znacznie dłużej - a ja już
          jestem u kresu sił ( dzisiaj mam wlasnie dołek ). Wiem, że jest beznadziejny ( wszyscy mi
          to mówią - koleżanki z pracy 50-letnie kobiety mówią "ja stara bym go nie chciała").
          Gdybym Wam opowiedziała związek to każda z Was by powiedziała : i za czym tu
          tęsknić? - a ja jak ta slepa, głupia też "czuję" jak mi intuicja podpowiada " że to ten".
          Czasem ratuję się żartami tu na forum - a czasem na nic nie mam ochoty, nie
          przepraszam: ryczec mi się chce .
          Kiedy to się wyprostuje?
          • Gość: Susan do Uli IP: 10.134.10.* / *.rzeczpospolita.pl 16.08.01, 16:09
            Oj Ula... Daj tej (tzw. kobiecej) intuicji w łeb, może cię
            opuści?!
            Pewnie pracy nie da się (w dzisiejszych czasach :-()
            zmienić? Bo najlepiej jest go jednak nie widywać...
            pzdr
      • Gość: pirzmak Re: Czy to normalne ze nie moge zapomniec faceta, choc jest świnią? IP: 62.233.139.* 16.08.01, 15:39
        Oj, babeczki, czy moge dolaczyc do waszego grona? Ewa, ja bylam w zupelnie
        glupim zwiazku przez dwa lata i nawet jak bylo zupelnie beznadziejnie, to moja
        kobieca intuicja mowila mi, ze wszystko sie ulozy i ze to wlasnie ten facet
        jest mi przeznaczony (mimo, ze mial zone i dziecko i wcale mnie nie kochal
        tylko chodzil ze mna do lozka i mowil, ze jestem fajna dziewczyna). Ale kobieca
        intuicja sie pomylila, bo to nie byl facet mego zycia. Bo facetem mego zycia
        jest moj narzeczony. Wiec to, ze za nim tesknisz i chcesz go spotkac to jest
        normalne, ale jak mowil wredny ksiaze Boguslaw do Olenki: Wyrzuc go z serca, bo
        nie wart on ciebie, panienko.
        Serduszko zranione sie zaleczy, uwierz mi. A faceta nigdy nie mozna uleczyc z
        tego, ze jest swinia.




        • Gość: Janek Re: Czy to normalne ze nie moge zapomniec faceta, choc jest świnią? IP: *.ipartners.pl 16.08.01, 15:45
          "Serduszko zranione sie zaleczy, uwierz mi. A faceta nigdy nie mozna uleczyc z
          tego, ze jest swinia."
          Pierwsze zdanie - zgoda, ale drugie - tylko w niektórych przypadkach.

          Zapamietajcie jedno: jeszcze pojawi się ten co przytuli, pokocha i nie będzie
          chciał Was tylko do łóżka. Nie wierzycie, że tacy są? Jak się otrząśniecie z
          żalu, to się rozejrzyjcie.
          Zobaczycie ich.

          Pozdrowienia

          P.S. Czas naprawdę leczy rany, ale błagam nie leczcie się zaraz innym facetem.
          Rozczarowanie murowane.




          • Gość: Ewa2 ?? IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 16.08.01, 20:19
            >ale błagam nie leczcie się zaraz innym facetem.
            > Rozczarowanie murowane.

            .... nie innymi facetami ?? dobrze ... ale w takim razie czym ? samotnością,
            narzekaniem z przyjaciółkami na tych " beznadziejnych" ..za którymi tak bardzo
            tesknimy ...
            czasami załuje ze moim rodzice wpoili mi tyle " dobrych zasad" ..za które
            czesto przychodzi mi płacić ...
            moze rzeczywiście lepiej być tą " swinią".. łatwie życ ... : ))

            pozdrawiam wszystkie KLUBOWICZKI : )
            miłego wieczorku

    • Gość: gadula Do Ewy IP: *.ym1.on.wave.home.com 16.08.01, 21:40
      Ja bym się tak bardzo nie śpieszył z wieszaniem psów na Twoim chłopaku.
      Istnieje możliwość, ze bal się on porażki, co w konsekwencji pchnelo go do
      chorych tekstów, które słyszałaś przez telefon.
      Przede wszystkim powinnaś unikać jakichkolwiek wątpliwości i spotkać się z nim
      osobiście i posłuchać, co on ma dzisiaj do powiedzenia.
      Mimo wszystko warto się spotkać.
      Czekam na rezultaty.
      • Gość: Aquafina Re: Do Ewy IP: *.dialinx.net 17.08.01, 03:42
        Gość portalu: gadula napisał(a):

        > Ja bym się tak bardzo nie śpieszył z wieszaniem psów na Twoim chłopaku.
        > Istnieje możliwość, ze bal się on porażki, co w konsekwencji pchnelo go do
        > chorych tekstów, które słyszałaś przez telefon.
        > Przede wszystkim powinnaś unikać jakichkolwiek wątpliwości i spotkać się z nim
        > osobiście i posłuchać, co on ma dzisiaj do powiedzenia.
        > Mimo wszystko warto się spotkać.

        Gadulo, przeciez on od roku nie zrobil malego kroku w jej kierunku.
        Nie ma sensu na niego liczyc.
        A skoro juz mowimy o zawiedzinych milosciach, to kiedys mialam faceta, ktory
        zostawil mnie....uwaga....uwaga...bo odkryl, ze chodzilam do psychologa. Uznal
        mnie za wariatke, cham jeden. To bylo jakies 6 lat temu.
        Najgorsze jest jednak to, ze czasami sni mi sie ON. Wlasny maz mi sie nie sni
        tylko ten cham, ktory mnie splawil uznal za przypadek kliniczny. Nie, nie kocham
        tego z przeszlosci i nigdy nie kochalam go az tak jak mojego meza. Ale
        jednak....smrod po super przystojnym i sexownym facecie, ktory mnie olal POZOSTAL.
        EWO, potraktuj Twoja obecna sytuacje z bylym jak smrodek i....posuwaj sie
        naprzod. Moze na razie nie potrzebujesz mezczyzny w swym zyciu. Jestes madra,
        piekna i...samowystarczalna. Mysl w ten sposob, a wkrotce, ktos sie pojawi. W
        najmniej niespodziewanym momencie. U mnie tak wlasnie bylo.





        > Czekam na rezultaty.

        • Gość: gadula Re: Do Ewy IP: *.ym1.on.wave.home.com 17.08.01, 03:53
          Spotkali się 3 razy, zamienili kilka słow.
          Oboje zbyt dumni, aby otwarcie zapytać, dlaczego i po co.
          Rozwiej wszelkie wątpliwości a odnajdziesz się b. szybko.

          Gość portalu: Aquafina napisał(a):
          > Gadulo, przeciez on od roku nie zrobil malego kroku w jej kierunku.
          > Nie ma sensu na niego liczyc.
          > A skoro juz mowimy o zawiedzinych milosciach, to kiedys mialam faceta, ktory
          > zostawil mnie....uwaga....uwaga...bo odkryl, ze chodzilam do psychologa. Uznal
          >
          > mnie za wariatke, cham jeden. To bylo jakies 6 lat temu.
          > Najgorsze jest jednak to, ze czasami sni mi sie ON. Wlasny maz mi sie nie sni
          > tylko ten cham, ktory mnie splawil uznal za przypadek kliniczny. Nie, nie koch
          > am
          > tego z przeszlosci i nigdy nie kochalam go az tak jak mojego meza. Ale
          > jednak....smrod po super przystojnym i sexownym facecie, ktory mnie olal POZOST
          > AL.
          > EWO, potraktuj Twoja obecna sytuacje z bylym jak smrodek i....posuwaj sie
          > naprzod. Moze na razie nie potrzebujesz mezczyzny w swym zyciu. Jestes madra,
          >
          > piekna i...samowystarczalna. Mysl w ten sposob, a wkrotce, ktos sie pojawi. W
          >
          > najmniej niespodziewanym momencie. U mnie tak wlasnie bylo.
          >
          >
          >
          >
          >
          > > Czekam na rezultaty.
          >

          • Gość: Aquafina Re: Do Gaduly IP: *.dialinx.net 17.08.01, 04:42
            Co Ty Gadula? Gdyby On zalowal tego co powiedzial, to juzby to jakos odkrecil.
            Moze by nawet roze kupil.....Jemu najwyrazniej wisi.
            • Gość: gadula Re: Do Gaduly IP: *.ym1.on.wave.home.com 17.08.01, 05:01
              tak, róże kupił, na kolana padł i walił się w piersi przez cały dzien.

              a tak miedzy nami to wszystkim mężczyznom wisi, do pewnego czasu :)
              • Gość: Janek Do Ewy2 IP: *.ipartners.pl 17.08.01, 13:20
                ".... nie innymi facetami ?? dobrze ... ale w takim razie czym ? samotnością,
                narzekaniem z przyjaciółkami"

                Dokładnie tak.
                A wyobraź sobie sytuację, kiedy ktoś spotyka się z Tobą a myśli o innej, bo go
                rzuciła. Chciałabyś coś takiego, bo ja nie.

                Pozdrowienia
              • Gość: Susan do Gaduly IP: 10.134.10.* / *.rzeczpospolita.pl 17.08.01, 17:53
                Tak z ciekawości... Do jakiegoż to "czasu" wam wisi? :-)
                • Gość: gadula Re: do Gaduly IP: *.ym1.on.wave.home.com 17.08.01, 17:55
                  a ile masz lat?
                  • Gość: Susan Re: do Gaduly IP: 10.134.10.* / *.rzeczpospolita.pl 17.08.01, 17:58
                    Ja? 25 latek... Ćwiećwiecze :-(
                  • Gość: Susan Czemu pytasz? IP: 10.134.10.* / *.rzeczpospolita.pl 17.08.01, 18:26

                    • Gość: gadula Re: Czemu pytasz? moze z nudow a moze i z glupoty IP: *.ym1.on.wave.home.com 17.08.01, 18:34
      • Gość: Ewa Re: Do Ewy IP: *.vip.net.pl 17.08.01, 13:46
        Gość portalu: gadula napisał(a):

        > Istnieje możliwość, ze bal się on porażki, co w konsekwencji pchnelo go do
        > chorych tekstów, które słyszałaś przez telefon.
        > Przede wszystkim powinnaś unikać jakichkolwiek wątpliwości i spotkać się z nim
        > osobiście i posłuchać, co on ma dzisiaj do powiedzenia.
        > Mimo wszystko warto się spotkać.

        Dzieki za wszystkie odzewy... Co do spotkania z "ex" i wyjasnienia watpliwosci,
        to nic z tego. Przyjechalam do Polski po okolo miesiacu od telefonicznego
        zerwania i robilam WSZYSTKO zeby sie z nim spotkac i cala sytuacje "obgadac" (a
        skrycie wierzylam ze jak mnie zobaczy to zateskni...:( No ale ile razy mozna
        prosic o spotkanie "na kawe", i za kazdym razem wysluchiwac kolejnych wymowek: bo
        idzie na wielkie zakupy, bo remontuje nowe mieszkanie... W koncu zdeterminowana
        do granic poszlam do knajpy gdzie on czesto bywa i oczywiscie byl, ale nie mial
        zamiaru gadac na ten temat i ... nic. Wyjechalam zalamana, bo chyba taka rozmowa
        duzo by dala, przynajmniej mi. Ale on chyba nie potrafil mi powiedziec ze mu sie
        znudzilam, albo cos w tym stylu... A po powrocie na stale przy
        pierwszym "przypadkowym" (hihi) spotkaniu w knajpie podszedl sam, i rzekl tym
        swoim cudnym glosikiem "jak dobrze cie znow widziec", na co "wymieklam".
        Wymiekalam tak przez nastepne 2 godziny, kiedy on siedzial przy "naszym" stoliku,
        opusciwszy swoich kolezkow i na koniec poprosil o moj numer telefonu, bo niby go
        zgubil... Rzecz jasna nie zadzwonil... I jak mam TO rozumiec???
        Moze rzeczywiscie bal sie rozlaki, choc to dziwne i nielogiczne, bo sam przez
        prawie 2 miesiace naszego zwiazku byl za granica (nie jest Polakiem) i po jego
        przyjezdzie bylo wspaniale. Albo moze zauwazyl jak strasznie mi na nim zalezy i
        przestraszyl sie nadmiaru uczucia, bo doszedl do wniosku, ze jest za mlody na cos
        super powaznego (23 latka ma).
        I teraz nasuwa sie kolejne pytanie: czy w stosunku do faceta na ktorym nam zalezy
        powinno sie okazywac jak bardzo go kochamy i wielbimy, czy raczej stawiac na
        obojetnosc? To mnie trapi i nie potrafie wyposrodkowac....
        Moja przyjaciolka probowala wzbudzic w "ex''ie" zazdrosc o mnie, mowiac ze
        swietnie sie bawie i "krece" z nowym facetem, co moze calkowita prawda nie bylo,
        bo ryczalam co noc w poduszke. No i nie wiem czy zrobil sie zazdrosny, czy w
        ogole go to nie ruszylo... Kto tu zrozumie mezczyzne??? Ale pociesza mnie to ze
        oni nas za nic nie rozumieja...
        • Gość: gadula Re: Do Ewy IP: *.ym1.on.wave.home.com 17.08.01, 15:32
          Przede wszystkim to każda ze stron związku, który się kończy powinna znacz
          przyczyny, dla który ten związek się skończył. W wielu przypadkach brak takich
          informacji prowadzi do nadużyć rożnego rodzaju. Odmowa dostarczenia takich
          informacji, może wskazywać na w/w kwestie jak i na zależność bądź niedojrzałość
          uczuciowa tej osoby. Jeżeli Twój chłopak jest obcego pochodzenia to również do
          tego problemu dochodzą kwestie kulturowe.
          Rozmowy telefoniczne są bardo pomocne, lecz również dostarczają one tzw.
          furtki, która pomaga rozmówcom uciec, jaki i ukryć swoje prawdziwe uczucia.
          Nigdy bym nie polecił rozmowy telefonicznej w poważnych kwestiach a na pewno
          bym się nie umawiał na kawę chcąc rozmawiać o tak poważnych sprawach jak Twoje.
          Co do obaw, jakie Twój chłopak miął to mogły one być podyktowane wieloma
          przyczynami. Tak na przykład jego własne doświadczenia z emigracji, być może,
          ze Twój wybór emigracji zamiast jego mogły się złożyć na takie a nie inne
          zachowanie – przyczyn może być wiele.
          Na pewno nie wyjechałaś z dnia na dzień i rozmawiałaś z nim o swoim wyjeździe.
          Podziel się z nami swoimi odczuciami, jakie wyniosłaś z tych rozmów.

    • Gość: Lola Re: Czy to normalne ze nie moge zapomniec faceta, choc jest świnią? IP: *.chello.pl 17.08.01, 14:05
      Czy naprawdę musiałaś wyjechać? Ja nigdy nie zostawiłabym ukochanego na tak
      długo i byłoby mi bardzo przykro gdyby dla mojego mężczyzny jakiś głupi wyjazd
      był ważniejszy ode mnie.
      • Gość: pirania Re: Czy to normalne ze nie moge zapomniec faceta, choc jest świnią? IP: *.at.ibm.com 17.08.01, 14:20
        Lola!
        Gdzie Ty zyjesz! Co miala sie go zebami trzymac i nic w zyciu nie robic! Jesli chcial ja zostawic to
        zostawilby ja bez wzgledu na to czy wyjechalaby czy nie. To nie wyjazd byl problemem.

        A tak poza tym to chcialabym sie zapisac do klubu. Ja z moim ex bylam 11 lat. Od 10 mieisecy
        jestesmy osobno i fakt ze czasmi jest mi strasznie ale z drugiej strony czy mozna kogos zmusic do
        milosci?
        Ciesze sie tym co mialam i WIERZE, ze gdzies tam chodzi sobie jeszcze jakis fajny gosc .....
        Pozdrowienia

        • Gość: Ewa2 Re: Czy to normalne ze nie moge zapomniec faceta, choc jest świnią? IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 17.08.01, 15:22

          >
          > A tak poza tym to chcialabym sie zapisac do klubu.

          WITAMY :))))))))
          :))))))
          dziwi mnie dlaczego tutaj nie ma ani jednego faceta? ????
          tylko same kobietki ...

          • Gość: Aquqfina Do Loli IP: *.dialinx.net 17.08.01, 16:42
            Jak mozesz winic Ewa za to, ze wyjechala. Trzy miesiace to znowu nie lata.
            Moja siostra byla kiedys na stypendium 6-miesiecznym i chlop czekal. Wyglada
            na to, ze ten cudzoziemiec nadal lubi Ewe ale nie chce zwiazku.
            Droga Ewo, cudzoziemcow w Polce duzo. Nasi tez nie najgorsi....
            Obejrzyj sobie film "I love you, I love you not" z Claire Danes and Judd law i
            wtedy okaze sie, ze faceci zrywaja bez powodu. Zrywaja bo tak im sie uwidzi.
            I tyle. Musimy wiec szukac takich, ktorzy nas docenia i nie zerwa z byle
            powodu
    • Gość: Lola Re: Czy to normalne ze nie moge zapomniec faceta, choc jest świnią? IP: *.chello.pl 17.08.01, 17:39
      Do Piranii: Oni oboje powinni się uczepić siebie zębami i wszystko robić razem.
      Widocznie nie kochali się aż tak bardzo. Ewo! Wierzę że każdemu kto pragnie
      kochać jest przeznaczony ktoś kto pragnie kochać. Ja nie wiem kto jest Ci
      przeznaczony ale wiem, że mężczyzna powinien być dla kobiety największym
      skarbem a skarbu nie zostawia się tylko trzyma się go przy sercu.
      • Gość: Susan do Loli IP: 10.134.10.* / *.rzeczpospolita.pl 17.08.01, 17:49
        Cytuję:"mężczyzna powinien być dla kobiety największym
        skarbem a skarbu nie zostawia się tylko trzyma się go przy
        sercu."
        Ciekawa teoria... A ja myslę że skarbami muszą byc dla
        siebie obydwoje. Po równi. A nie że należy szczególnie
        wielbić jego jak rzadki szczególny skarb...

        Fakt iż jedna osoba wyjeżdża na krótki czas nie może być
        przyczyną rozstania kochającej się pary, zerwania przez
        niby kochającego mężczyznę! Niemożliwym jest uczepienie
        się ukochanej osoby. Nie tak jest że - "widać nie kochali
        się tak bardzo." Poprawka - widać ON jej nie kochał. Ona
        przede wszystkim powinna być jego skarbem, a skarbu nie
        wyrzuca się w błoto bez namysłu dlatego, że nie widzi się
        go przez 3 miesiące!!!!
        pzdr, Susan
    • Gość: Lola Re: Czy to normalne ze nie moge zapomniec faceta, choc jest świnią? IP: *.chello.pl 17.08.01, 17:56
      Do Aquqfiny: Bardzo podoba mi się ostatnie zdanie Twojego listu.
      • Gość: Susan Re: Czy to normalne ze nie moge zapomniec faceta, choc jest świnią? IP: 10.134.10.* / *.rzeczpospolita.pl 17.08.01, 18:00
        Dołączam się :-) Niby prosta prawda, a jednak... "Szukać
        tych, którzy nas docenią"...
    • Gość: Lola Re: Czy to normalne ze nie moge zapomniec faceta, choc jest świnią? IP: *.chello.pl 17.08.01, 18:12
      Do Susan: Masz rację. Kobieta również powinna być dla mężczyzny największym
      skarbem.
    • Gość: Krys Re: Czy to normalne ze nie moge zapomniec faceta, choc jest świnią? IP: 204.155.16.* 17.08.01, 19:57
      Opowiem Wam troche o sobie. Bylam mezatka przez trzy lata, kiedy moj maz
      stwierdzil, ze nie wie, czy mnie kocha. Po kilku miesiacach rzucil prace i
      wiodl "artystyczny" tryb zycia. Ja pracowalam na pelny etat oraz po godzinach,
      a w weekendy studiowalam zaocznie. Postanowilismy sie odseparowac na jakis
      czas. Po jakims czasie poznalam faceta, na ktorego punkcie troche oszalalam.
      Wiedzialam jednak, ze to nie mialo zadnych szans, bo on byl typem
      zatwardzialego kawalera. Przeprowadzilam sie do innego miasta, ale utrzymywalam
      z nim sporadyczny kontakt. Trwalo to kilka lat, on w innym miejscu swiata, ja w
      innym. Utrzymywalismy kontakt listowny, mailowy, telefoniczny. W miedzyczasie
      tez postanowilismy sie z moim mezem rozwiesc - po dobrych kilku latach
      separacji. Nie potrafilam jednak rozwiazac tamtego zwiazku. Nie moglam o nim
      zapomniec. Pojechalam do niego na pare miesiecy i juz po pierwszym tygodniu
      chcialam wracac. Facet mi robil obrzydliwe numery. Wyprowadzialm sie od niego.
      Nie mialam jednak sily zerwac z nim ostatecznie, wiec znowu sie widywalismy. W
      koncu doszlo do sytuacji, ze musialam do niego wrocic, bo mi mieszkanie, w
      ktorym przebywalam wymowiono. On sie zgodzil na wspolne mieszkanie do konca
      mojego zaplanowanego pobytu (dwa miesiace). Ale pod warunkiem, ze przez ten
      czas nie bedziemy w zwiazku (bo on nie moze mieszkac z kobieta, z ktora jest w
      zwiazku). Otworzylam oczy ze zdziwienia. Ale nie mialam wyboru. Po kilku dniach
      budze sie w nocy (spalismy w osobnych pokojach) i slysze glos kobiety. Okazalo
      sie, ze on przyprowadzil do domu laske. Wlasnie zamawiali dla niej taksowke. To
      byla przyslowiowa kropla. Wyprowadzialm sie od niego i postanowilam zerwac z
      nim wszelkie kontakty. Udalo mi sie cos zalatwic. On mial nadzieje, ze znow
      bedziemy sie spotykac (bo przeciez zawsze do niego wracalam...). Ale ja mu
      nawet nich juz nie chcialam tlumaczyc. Zrozumialam, ze jest to przypadek
      nieuleczalny i ze to ja bede cierpiec objawy jego choroby, nie on. Zrozumialam,
      ze to nie ma zadnych szans. To bylo jak przyslowiowe dotkniecie dna przez
      alkoholikow. Jakbym sie obudzila ze snu, ktory sama sobil wyrezyserowalam.
      Wkrotce po tym poznalam faceta, ktory jest teraz moim mezem. Musialam sie
      otrzasnac ze zludzen, ze tamten facet to byl ten jedyny, ze laczylo nas cos
      specjalnego. Jestem szczesliwa, kocham mojego meza i wiem, ze to ten jedyny, do
      konca zycia (o ile nam sie uda). Z tamtym facetem nie mam zadnego kontaktu,
      chociaz on sie uciekal do roznych srodkow, by mnie do siebie zwabic, prosba i
      grozba. Dziewczyny, odchodzcie od facetow, ktorzy Was nie kochaja, nie szanuja,
      nie doceniaja. Nie ludzcie sie, ze to jest to, jesli facet nie chce sie w
      zwazku okreslic, zaangazowac. Niektorym facetom to nie jest potzrebne, boja sie
      zobowiazan jak ognia. Kobieta jednak potrzebuje zazwyczaj stabilizacji w
      zwiazku i daje z siebie wszystko, dlatego na wiele zasluguje. Pozostajac w
      ulomnych, toksycznych zwiazkach z kolesiami, ktorzy nie sa pewni, czy chca sie
      kazdego dnia budzic przy waszym boku, zamykacie sobie droge do tych, ktorzy o
      niczym innym by nie marzyli. Ale czasami na takich trzeba cierpliwie poczekac
      albo wytrwale ich szukac. Powodzenia! Krys
      • Gość: gadula Re: Czy to normalne ze nie moge zapomniec faceta, choc jest świnią? IP: *.ym1.on.wave.home.com 17.08.01, 20:28
        Ciekawa wypowiedz, lecz myślę, ze rozwiązanie nie polega na szukaniu szablonu,
        który by najbardziej pasował a na eliminacji błędów.
        Jest bardzo możliwe, ze losy autorki tego wątku potoczą się w podobny sposób do
        Twojego, lecz nie możesz wykluczyć możliwości błędu. Dlatego ja optuje za
        podejściem od podstaw. Nawet w przypadku niepowodzenia tego typu rozwiazanie
        powinno Ewie pomoc zapomniec czy znalesc nowa droge – nazwij to jak chcesz.

        p.s. i tak gadula dal się wciagnac w jeszcze jedna dyskusje.
        • Gość: Krys Re: Czy to normalne ze nie moge zapomniec faceta, choc jest świnią? IP: 204.155.16.* 17.08.01, 20:39
          Chcialam sie podzielic swoja historia w nawiazaniu do watku faceta-swini. Moje
          przeslanie brzmi "Zapomnij. I tylko Ty mozesz zapomniec, a jak zapomnisz, to
          otworzysz sobie droge do nowych zwiazkow." Niestety ludzie (wlacznie ze mna)
          miewaja chora tendencje do trzymania sie niezdrowych zwiazkow, czesto dlatego
          ze w dziecinstwie niezdrowe zwiazki ich rodzicow byly tym pierwotnym modelem
          zwiazku kobiety z mezczyzna, ktory sie w ich psychice utrwalil. Zycie jest po
          to by sie zmieniac, dodam, ze wierze, ze na lepsze. Pa, gadulo. Krys
          • Gość: gadula Re: Czy to normalne ze nie moge zapomniec faceta, choc jest świnią? IP: *.ym1.on.wave.home.com 17.08.01, 21:16
            A co Ty na to jak to Twoje przesłanie by zniszczyło jej szczęście?
            Choć absurdalne to jednak istnieje taka możliwość.
            • Gość: Krys Re: Czy to normalne ze nie moge zapomniec faceta, choc jest świnią? IP: 204.155.16.* 17.08.01, 21:56
              Absurdalnie masz racje. Ale mnie sie nie chce dyskutowac o tym, kto ma racje.
              Przeslanie jest dosc generalne i chyba kazdy sobie z tego zdaje sprawe, ze
              ludzie tu (i w ogole w zyciu) daja rozne rady, ale to od osobnika zalezy, czy z
              nich skorzysta, czy nie. Trudno mowic o dawaniu rad w kategoriach rujnowania
              czyjegos szczescia. Jesli chcesz ze mna o tym pogadac gadulo bez zanudzania
              czyteknikow to zamejluj do mnie - misiamiskiewicz@yahoo.com. Pa!
              • Gość: gadula Re: Czy to normalne ze nie moge zapomniec faceta, choc jest świnią? IP: *.ym1.on.wave.home.com 17.08.01, 22:29
                dobrymi checiami pieklo jest wybrukowany.
                :)
    • Gość: Kizi Re: Czy to normalne ze nie moge zapomniec faceta, choc jest świnią? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 17.08.01, 23:49
      rany,rany to powtórzenie mojego wątku "jak sobie poradzic z odejściem faceta" i
      mogę tylko powiedzieć,że chociaż nie jest jeszcze całkiem dobrze to jest trochę
      lepiej, dużo pomógł mi właśnie "wątek" Pzdr dla Janka i Gaduły :)
      • blackmag Re:punkt widzenia świni 24.08.01, 10:42
        do Susan i Loli: wyjaśnijcie mi proszę, jak mając skarb być dla tego skarbu
        czymś w miarę ważnym przez no.... jakiś czas?
        czy to nie jest tak, że dając Wam komfort bezpieczeństwa (nie ja wymyśliłem to
        wdzięczne wyrażenie) stwarza się zalążek rozstania?
        fajnie jak mi ktoś wyjaśni, bo ja po 20 latach nadal nie kapuję.
        • Gość: Susan Re:punkt widzenia świni IP: 10.134.10.* / *.rzeczpospolita.pl 24.08.01, 10:56
          Chyba nie rozumiem pytania? Jak to, przez jakiś czas być skarbem?
          Jak sie już nim jest to - w moim odczuciu - na całe życie. Mogę
          mówić za siebie - poczucie bezpieczeństwa to dla mnie sprawa
          kluczowa. I to właśnie bez tego poczucia - nie widzę przyszłości dla
          związku.
          Nie wiem jak to jest dla innych, ale przypuszczam że podobnie...
          pzdr, Susan
          • Gość: blackmag Re:punkt widzenia świni-cd IP: 192.168.105.* / *.sarzyna.pl 24.08.01, 14:59
            Susan
            przeczytałem jeszcze raz swój text; myślałem że coś pokręciłem, ale nie
            problem dotyczy zachowania pewnej równowagi-czy możliwe jest aby obie strony
            szanowały owe poczucie bezpieczeństwa
            w pewnym momencie jedno z nich przestaje doceniać to; śmiem twierdzić że w
            większości przypadków są to one

            • Gość: Susan Punkt widzenia zależy od...:-) IP: 10.134.10.* / *.rzeczpospolita.pl 24.08.01, 15:38
              Nie wiem ... Naokoło widzę ludzi, którzy boją sie, aby
              partner nie pomyślał, że są za bardzo zaangażowani. Nie,
              nie oni tak tylko... wszystko na luzie... spoko... a potem
              Ona odchodzi, bo ma szczerze dość.
              Mam nadzieję że można dać sobie to poczucie na
              równi...Ale... Nie widzę tego w związkach dookoła. Oraz -
              z żalem - nie widzę w swoich. I niestety mój Ex nie
              docenił poczucia bezpieczeństwa... Wprost przeciwnie,
              jakby istniała zależność - jestem jej taaaki pewien, to po
              co o nią zabiegać?
              A w tej właśnie chwili tego poczucia bezpieczeństwa jestem
              kompletnie pozbawiona. Nie chcę o nie prosić, ale bardzo
              mnie męczy niepewność: co my właściwie robimy ze sobą
              robimy...:-(

      • Gość: Evita Re: Czy to normalne ze nie moge zapomniec faceta, choc jest świnią? IP: *.suwalki.sdi.tpnet.pl 24.08.01, 15:11
        To ja mam podobny ,ale nieco inny problem. Jestem z facetem juz dosyc dlugo i
        zaczelo sie w wakacje, W lipcu jeszcze sie widywalismy, ale w sierniu juz
        przestal dzwonic. Ponoc gdzies wyjechal... i w sumie nie widzialam ,ani nie
        slyszalm go przez caly miesiąc(prawie).Wysylalam na poczatku do niego sms-y, na
        ktore nie bylo odpowiedzi, wiec odpuscilam.Udawalam przed ,ze tez go olewam,
        poniewaz bardzo tego chcialam, zle nie moglam. Nadal chce go miec ...,ale on
        nie docenia tego co ma, czyli mnie. Czasem mysle, ze moze jak mnie straci, to
        dopiero doceni, ale za bardzo mi na nim zalezy, zeby tak sobie igrac. A jednak
        chce ,zeby mnie docenil, wiec co mam zrobic???
        • Gość: Susan do Evity IP: 10.134.10.* / *.rzeczpospolita.pl 24.08.01, 16:01
          Evito!
          On już ciebie nie docenił, grając w takie gierki. I nie
          doceni później. Przecież jeżeli - przypuśćmy - chce
          zerwać, to powinien to jasno i wyraźnie powiedzieć, nie
          kręcić. Może on pragnie abys to ty powiedziała: koniec.
          Pewnie będzie mu lepiej, lżej na duszy, wygodniej.Brak mu
          więc mu odwagi aby zerwać samemu. To karygodne i okrutne,
          trzymać cię w tej niepewności. Jasne że próbujesz nawiązać
          kontakt, wyjaśnić. Przecież niewiedza jest straszna.
          Czasami wydaje się że najlepiej na tę stronę, która
          porzuca, olewa, nieważne czy to facet czy kobieta,
          najlepiej działa obojętność. Dowody uczucia i tęsknoty
          bywają odbierane jako miłe połechtanie swego ego...
          Ja bym powiedziała: wytrzymaj, przeczekaj i zobacz co
          wyjdzie. Wiem że to trudne. Mądry Polak po szkodzie...
          Sama bowiem tak nie zrobiłam, i zemściło się to na mnie.
          pzdr, Susan
          • Gość: Laura Re: Do Evity IP: 10.104.22.* 24.08.01, 18:02
            Witam!
            Tak Susan ma racje w tym co tu napisala, gdy nam bardzo na kims zalezy bardzo wazna jest
            swiadomosc zaangazowania tej drugiej osoby.Niepewnosc powoduje , ze z dnia na dzien wiecej o
            tym myslimy, dolujemy sie .Biegniemy do telefonu z nadzieja , ze to moze on, rano otwieramy poczte i
            coz... ani jednago maila, smutek, zal i rozgoryczenie.Jest jednak cos gorszego od niepewnosci , to
            nadzieja. Nie dajmy sie dziewczyny zwiesc jednym SMS-em z czulymi slowami wyslanymi raz na
            tydzien w chwili slabosci, nie dajmy sie zwiesc tym , ze mowia jak to im bez nas zle. Skoro tak zle to
            czemu nie maja sie czasu spotkac., ciagle nowe wymowki.Podam tu pewne porownanie, bycie z
            takim facetem jest jak "wylądowanie" na bezludnej wyspie , a każdy przepływajacy statek to nadzieja,
            że uwolnimy sie od samotnosci i wreszcie znajdziemy wszystko co najpiekniejsze u boku tego
            kochanego. Statki jednak przeplywaja i nic nie daja sygnaly SOS, ktore wysyłamy w ich kierunku.
            Trudno podjac taka decyzje, ale trzeba na tej wyspie ulozyc sobie nowe zycie , moze na przeciwleglym
            brzegu siedzi jakis rozbitek pragnacy ciepla i milosci tak jak my.
            Spotkalam na swojej drodze takiego czlowieka, ktory nie mial zamiaru mi nic wyjasniac, a nadzieje
            potrafil dawac.. jak nikt, raz na jakis czas, kiedy potrzebowal by go ktos pocieszyl i wysluchal
            wszystkich problemow. Nikomu tego nie zycze, sama bym z tego nie wyszla, bylabym do tej pory
            laleczka do zabawy i misiem do przytulenia , ktorego raz na jakis czas wyciaga sie z kąta, gdyby nie...
            rozbitek z drugiej strony wyspy.;)
            • Gość: gadula Re: Do Evity IP: *.ym1.on.wave.home.com 24.08.01, 18:32
              Nasze oczekiwana w dużej mierze zależą od naszego wychowania. Problem, o którym
              piszecie może odnosić się do różnic w wychowaniu.
              Czy warto kogoś wychowywać czy tez naginać na swoja stronę?
              Jeżeli tak to gdzie sa tego naginania granice?
            • Gość: gadula Re: Do Evity IP: *.ym1.on.wave.home.com 24.08.01, 18:52
              Poza tym to w waszych wypowiedziach jest duzo spekulacji. Proponuje więcej
              dialogu z partnerem. W ten sposób usuniecie wiele wątpliwości, które składają
              się na wypaczony obraz waszego partnera.
              Unikajcie wszelkich wątpliwości!
              • Gość: Laura Do gadula IP: 10.104.22.* 24.08.01, 19:48
                Tak musimy spekulowac, ponieważ nie mamy innego wyjscia.Nie wiem dlaczego ,ale wiekszosc
                mezczyzn , gdy juz nie ma zamiaru byc dalej z kobieta , boi sie bezposredniej konfrontacji z nia i
                powiedzenia calej , szczerej prawdy. Nie wiem dlaczego tak sie dzieje, wolicie odwlekac, przeciagac
                sprawe,strasznie lubicie niedopowiedzenia itp.Wykanczacie nas w ten sposob psychicznie, mamy
                same domyslac sie ,ze chyba ten facet nas "olewa".Wystarczylo by powiedziec-nie bede z Toba dluzej,
                dlatego ze.............Jasna sprawa dla nas , trzeba sie z tym pogodzic i pozbierac.Ale nie , faceci wola
                jak my wreszcie zdecydujemy sie odejsc bo mamy dosc tych ponizen.Wychodzicie wtedy na czysto,
                bo przeciez to ona zerwala i moje obietnice w takiej sytuacji nie maja racji bytu. Prawda moi kochani
                mezczyzni , ze tak jest?
                • Gość: gadula Re: Do gadula IP: *.ym1.on.wave.home.com 24.08.01, 20:04
                  Ja bym tego nie odnosił tylko do mężczyzn – to kwestia gatunku ludzkiego.
                  Podobne postawy również można znaleźć wśród kobiet.
                  Milczenie może być podyktowane wieloma przyczynami; litości, głupoty, chamstwa
                  i kto wie czego jeszcze.
                  Jeżeli czekasz na niego, aby ci on wytłumaczył i pomógł to raczej wynika to z
                  błędnego obrazu, jaki masz o swoim partnerze, którego ty jesteś twórcą. Dlatego
                  jest tak jak jest.
                  • Gość: joko Re: Do gadula IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 24.08.01, 21:22
                    Pozdrawiam, go�ci tematu i do Ciebie gaduło i innych FAJNIE ŻE JESTE�CIE. Pomogli�cie mi upewnić się w przekonaniu, że i tak za wiele nie wymy�lę, ani nie wyja�nieę, milczenia mojej sympatii. Jak piszš Susan i Evita , zgadzam się, że wykańcza czekanie, nadzieje na kolejne wiadomo�ci od niego, gdy jest daleko. Ale drogie Panie, gdy patrzymy woczy nowo poznanemu, czy mamy �wiadomo�ć jego pó�niejszego milczenia, nonszalancji itp. My�lę, że warto siebie zapytać od poczštku, czego pragnę kiedy mówię "tak" na przykład przy pierwszym tańcu.
                    No i wła�niwe w takiej �wiadomo�ci jestem sobie teraz. On dawno się nie odezwał, choc jego ostatni list był ...ahh, bradzo płomienny i czuły. Najbradziej męczšce jest szukanie na siły winy. A po pprostu uczucia to też co� niezależnego od nas. To "owo" co� co "kręci" nami od poczatku poznania , fascynacji, potem odkręcać siemoże w przciwnš stronę. Se la vie'' (nie jestem pewna pisowni).
                    I w gruncie rzeczy jest ciężko z nadziejš i czekaniem, ale prawdziwa nadzieja i miło�ć sš we mnei (i innych kochajšcych do końca). Tego Wam życzę.
                    Gaduło maszrację, że zmowa milczenia nie dotyczy tylko mężczyzn. Kiedy otrzymywałam takie bardzo czułe lsty, potem dopadała mnie błogo�ć i czas kontemplacji. Lubiłam wydłużać odpowied� , i na deser zostawiać najlepsze. Nie wiem, może ten deser dotrał do niego z a wcze�nie?.
                    Czas pokaże, my�lę, że widzę przyszło�ć w różowych kolorach.
                    JOKO
                    ajax2@wp.pl


                    Gość portalu: gadula napisał(a):

                    > Ja bym tego nie odnosił tylko do mężczyzn  to kwestia gatunku ludzkiego.
                    >
                    > Podobne postawy również można znaleźć wśród kobiet.
                    > Milczenie może być podyktowane wieloma przyczynami; litości, głupoty, chamstwa
                    > i kto wie czego jeszcze.
                    > Jeżeli czekasz na niego, aby ci on wytłumaczył i pomógł to raczej wynika to z
                    > błędnego obrazu, jaki masz o swoim partnerze, którego ty jesteś twórcą. Dlatego
                    >
                    > jest tak jak jest.

                    • Gość: Evita Re: Do gadula IP: *.suwalki.sdi.tpnet.pl 24.08.01, 22:22
                      Tak w zasadzie, to popatrzcie, że wszystko jest proste, proste jak drut i
                      zadnej w tym filozofii, tylko my, kobiety (nie wiem jak z plcia przeciwna)
                      jestesmy takie, ze wszedzie musimy sie doszukac jakis watkow.Jezeli jest dobrze
                      w zwiazku, nawet podswiadomie robimy cos, zeby bylo zle.. wiem ze to
                      bezsensowne, ale tak jest.Ta durna nadzieja, ktora sobie same wpajamy, te rozne
                      dziwne mysli(czasem najgorsze), zazdrosc, to tylko (z reguly) nasza zasluga.
                      Tak na prawde to wszystko jest proste: moj ukochany sie do mnie nie odzywal, bo
                      po prostu chce to wszystko zakonczyc. I teraz ja potrzebuje raczej rozmowy z
                      psychologiem, zeby wyplewil ze mnie te okropna nadzieje, niz rozmowy z
                      nim.Chociaz tak czy inaczej w pelni zasluzylam na wyjasnienia i na szczerosc!!
                      Chociaz wlasciwie , gdyby chcial odejsc, czemu nie moze mi tego powiedziec,
                      albo sprowokowac klotni i postawic sprawe jasno...........??
                      • Gość: joko Re: Do gadula IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 24.08.01, 23:12
                        Evito, zadaję to samo pytanie. być może komplikujemy my kobiety. U mojego partnera jest prosto. nie pisze ma pewnie powody. ja mam prawo zadawać pytania i tak dalej. tYmczasem przed chwilš nie udalo mi sie wysłać do niego wiadomo�ci, którš chciałam byc może co� wyja�nić i oczy�cić atmosfere z niepewno�ci, czy mojej złudnej nadziei". Los chiał, że strona nie chiała wysłać kartki. Tak ma być, poczekam, nadzieja którš mam jeszcze mnie nie zatruwa , póki co tre�ć listu do wysłania jest zapisana. Pomy�le jutro, co nagadać temu dziubaskowi. Tymczasem dobranoc wszystkim uczestnikom rozmowy, Pa Evito i powodzenie
                        Gość portalu: Evita napisał(a):

                        > Tak w zasadzie, to popatrzcie, że wszystko jest proste, proste jak drut i
                        > zadnej w tym filozofii, tylko my, kobiety (nie wiem jak z plcia przeciwna)
                        > jestesmy takie, ze wszedzie musimy sie doszukac jakis watkow.Jezeli jest dobrze
                        >
                        > w zwiazku, nawet podswiadomie robimy cos, zeby bylo zle.. wiem ze to
                        > bezsensowne, ale tak jest.Ta durna nadzieja, ktora sobie same wpajamy, te rozne
                        >
                        > dziwne mysli(czasem najgorsze), zazdrosc, to tylko (z reguly) nasza zasluga.
                        > Tak na prawde to wszystko jest proste: moj ukochany sie do mnie nie odzywal, bo
                        >
                        > po prostu chce to wszystko zakonczyc. I teraz ja potrzebuje raczej rozmowy z
                        > psychologiem, zeby wyplewil ze mnie te okropna nadzieje, niz rozmowy z
                        > nim.Chociaz tak czy inaczej w pelni zasluzylam na wyjasnienia i na szczerosc!!
                        > Chociaz wlasciwie , gdyby chcial odejsc, czemu nie moze mi tego powiedziec,
                        > albo sprowokowac klotni i postawic sprawe jasno...........??

                      • gadula Re: Do gadula 24.08.01, 23:48
                        Gość portalu: Evita napisał(a):

                        > Tak w zasadzie...

                        przestań gdybać i węz go na poważną rozmowę.
                        ja wiem, ze to nie jest takie proste szczególnie dla dziewczyn
                        których natura jest czekać aż samiec zaatakuje.
                        czasami trzeba mięć i cos z samca...
                        • Gość: Soonia Re: Do gadula IP: *.regionet.pl 25.08.01, 11:36
                          Święta prawda gaduło:)))
                          Dziewczyny czytam wasze posty i tak sie zastanawiam,
                          zastanawiam...
                          Mając 22 lata byłam wprawdzie zakochana ale
                          jednocześnie traktowałam związek całkowicie
                          niepoważnie. Nie myslałam to ON Jedyny, to z nim chce
                          iść przez życie itp. Nie dlatego że to nie był ON,
                          lecz dlatego że W OGOLE nie myślałam jeszcze w takich
                          kategoriach. Być może z waszymi miłymi jest
                          podobnie.I chociaz biegałam za nim po mieście, a na
                          jego widok traciłam nie tylko głos ale i oddech,
                          oblewałam sie rumieńcem itp dziś wiem że wcale nie
                          kochałam tego człowieka(np nie byłam o niego
                          zazdrosna), kochałam tylko swoje wyobrażenia o nim.

                          Ot utrapienia miłości...
                          Działajcie dziewczyny, choćby te wasze działania
                          miały was ściągnąc na dno. Od dna można się odbić, a
                          dryfując biernie pare metrów nad dnem, pozostajecie
                          wiecznie w tym samym nieciekawym stanie.
                          Powodzenia, trzymajcie sie ciepło.
                          • Gość: joko Re: do Sooni - Do gadula, "wielbicielek �wiń" i innych sympatycznych IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 25.08.01, 12:18

                            Gość portalu: Soonia napisał(a):

                            Pozdrawiam, superzdanko Sooniu. też zastanawiałam się długo czy działać, czy warto, cz wypada. Ale tak trzeba to smaki życia, te utrapienia również. najprawdziwsze soki, których gdy nie posmakuję, będę wiecznie stać za wystawowš szybš i przyglšdać sie gapowato.
                            Dlatego działam �wiadomie raz dryfujšc, a raz wypływajšc na krystalicznš powierzchnię życia w miło�ci, pa
                            > Działajcie dziewczyny, choćby te wasze działania
                            > miały was ściągnąc na dno. Od dna można się odbić, a
                            > dryfując biernie pare metrów nad dnem, pozostajecie
                            > wiecznie w tym samym nieciekawym stanie.
                            > Powodzenia, trzymajcie sie ciepło.

      • Gość: Ped Re: Czy to normalne ze nie moge zapomniec faceta, choc jest świnią? IP: 212.191.70.* 28.08.01, 11:02
        To normalne . "Swinie " obojga plci odznaczaja sie
        cechami okreslanymi ogolnie jako "wysoko wartosciowe
        biologicznie ". A na niektorych -tzw. "normalnych i
        zdrowych " ludzi -takie wlasciwosci dzialaja
        przyciagajaco , szczegolnie zas na kobiety , ktore jak
        wiadomo -przede wszystkim potrzebuja czuc sie
        bezpiecznie w najogolniejszym tego slowa znaczeniu.
    • myszkin Re: Czy to normalne ze nie moge jej zapomniec, choc jest zla kobieta? 26.08.01, 23:14
      Dlaczego tylko faceci sa lotrami? Jak facet odchodzi - lobuz ( z definicji ),
      jak kobieta odchodzi od faceta - dobrze zrobila - bo nie mogla zyc w toksycznym
      zwiazku, musi decydowac o wlasnym zyciu itp. itd....
      KOBIETY OPAMIETAJCIE SIE ZE SWOJA SEKSISTOWSKA PARANOJA !
      • Gość: Susan Re: Czy to normalne ze nie moge jej zapomniec, choc jest zla kobieta? IP: 10.134.10.* / *.rzeczpospolita.pl 28.08.01, 10:53
        Nieprawda. Nie zauważyłam tu jakiś specjalnych
        seksistowskich uogólnień, po prostu dyskusja zaczęła się
        od takiego przypadku... I tyle. Moim zdaniem prawda jest
        nagla ;-) i leży pośrodku... Nie - dobra kobieta czy
        zły( definitywne i jednoznaczne bieguny dobry - zły to
        też pewne uproszczenie) mężczyzna lub odwrotnie, tylko
        zły lub dobry człowiek...
        pzdr, S.
        • Gość: Susan errata :-) IP: 10.134.10.* / *.rzeczpospolita.pl 29.08.01, 10:34
          Oczywiscie miało byc prawda jest naga a nie nagła. Ale
          byk, hi hi :-)
      • Gość: gadula Re: Czy to normalne ze nie moge jej zapomniec, choc jest zla kobieta? IP: *.ym1.on.wave.home.com 28.08.01, 15:08
        myszkin napisał(a):

        > Dlaczego tylko faceci sa lotrami? Jak facet odchodzi - lobuz ( z definicji ),
        > jak kobieta odchodzi od faceta - dobrze zrobila - bo nie mogla zyc w toksycznym
        >
        > zwiazku, musi decydowac o wlasnym zyciu itp. itd....
        > KOBIETY OPAMIETAJCIE SIE ZE SWOJA SEKSISTOWSKA PARANOJA !

        a co to jest toksyczny zwiazek?
        konflikt wynikajacy z roznicy charakterow, wychowania, urazow, kompleksow ktorych
        zadna ze stron nie chce sie pozbyc.
        proste, nazwijmy to zwiazkiem toksycznym aby zrzucic wine z siebie i uniknac
        kolejnego kompleksu.
        na tej samej bazie tacy toksyczni wybieraja nastepengo partnera.
        i tak w kolko macieja.
    • Gość: agus Re: Czy to normalne ze nie moge zapomniec faceta, choc jest świnią? IP: *.pbc.adelphia.net 29.08.01, 00:43
      jak przeczytalam twoj list poczulam sie tak jak bym to ja go napisala
      od 2.5 miesiaca jestem w stanach a "moj ukochany" w polsce, i przez caly ten
      czas wszystko bylo pieknie, dlugie maile zapewnienia o milosci...
      zostal mi jeszcze tydzien i w koncu mialam juz byc juz z nim,ale cos sie stalo
      cos o czym mi nie chcial powiedziec przez telefon, to chyba koniec choc bardzo
      tego nie chce
      ostatnie pare dni jest dla mnie straszna meczarnia nie wiem co robic tak bardzo
      go kocham
      pomozcie mi,prosze
      ps juz raz zerwalismy ze soba-on zerwal...
      • Gość: ania Re: Czy to normalne ze nie moge zapomniec faceta, choc jest świnią? IP: 65.34.56.* 29.08.01, 04:52
        Oj, troche jakbym czytala o sobie. Bylam przez 2 lata w zwiazku-niezwiazku z
        facetem, ktory byl calkowicie poplatany. Ja bylam tak zakochana, ze znosilam
        jego humory, to, ze nie dzwonil tygodniami itp., itd. Zawsze on narzucal tempo
        i chrakter naszej znajomosci. Po roku rozstalismy sie na pare miesiecy, ale
        jakos potem sie zeszlismy. I poniewaz nic sie nie zmienilo i przestalam to
        wytrzymywc psychicznie to sie ostatecznie rozstalismy ok. 2 lata temu. Jedynym
        wyjsciem wydawalo mi sie zerwac z nim wszelki kontakt, co nie bylo latwe bo
        mamy duzo wspolnych znajomych. Bylam w tym czasie w jednym zwiazku (pol roku) z
        facetem, ktory byl calkowitym przeciwienstwem tamtego, ale z roznych powodow
        sie rozstalismy. NAtomiast moj "byly" przez ostatnie 2 lata nie mial zadnej
        stalej dziewczyny.
        Ostatnio jestem chwilowo za granica i jakos (?) po ilus tam probach z jego
        strony wciagnelam sie w korespondencje e-mailowa z nim. Spotkalismy sie nawet
        pare razy na czacie i nie wiem czemu znowu za duzo o nim mysle. Staram sie
        oczywiscie nie myslec o nim "w ten sposob", ale to mi sie coraz mniej udaje.
        Wiem gdzies w srodku, ze pewnie powinnam wrocic do poprzedniego stanu
        kompletnego zerwania kontaktu, ale jakos nie moge sie na to zdobyc. I
        oczywiscie mowie sobie, ze to jest tylko taka przyjacielska korespondencja, bo
        w wielu sprawach malo ludzi jest mnie w stanie tak zrozumiec.
        Niezle zakrecone, co? W kazdym razie powtarzam sobie czesto zdanie, ze ci,
        ktorzy nie paietaja przeszlosci sa skazani na jej powtarzanie, a ja przeciez
        nie chce po raz trzeci powtarzac tego samego chorego zwiazku.
        Ania
    • Gość: Evita Re: Czy to normalne ze nie moge zapomniec faceta, choc jest świnią? IP: *.suwalki.sdi.tpnet.pl 05.09.01, 18:11
      wiecie jaki jest final mojego zwiazku???To, ze sie nie odzywal do mnie przez
      ten miesiac to byl poczatek konca, spotkalismy sie pare dni temu i powiedzial,
      ze juz do mnie nic nie czuje.......Ja chce zebysmy zostali przyjaciolmi, ale
      nie wiem jak to zrobic, a baaaaaardzo mi na tym zalezy...
      • Gość: Krys Re: Czy to normalne ze nie moge zapomniec faceta, choc jest świnią? IP: 204.155.16.* 05.09.01, 18:19
        Evita. Sorry, to przykre, co piszesz. Niestety takie rzeczy sa do przewidzenia.
        Olej go grzecznie, a sam bedzie sie napraszal o przyjazn. Wyglada na to, ze nie
        jest wart twoich uczuc, czasu i nerwow. Pozdrawiam, Krys.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja