Usamodzielnianie się dzieci

27.06.11, 20:57
Strasznie to trudne jak jest się nadopiekuńczą matką, a przychodzi czas na usamodzielnianie się potomstwa :( Moja córka poleciała w zeszłym tygodniu na inny kontynent i ciężko mi z tym. Wiem, że to spełnienie jej marzenia, ale niepokoję się o nią. Jak sobie z tym radzić?
    • 7zahir Re: Usamodzielnianie się dzieci 27.06.11, 21:37
      Kilk lat temu byłam w identycznej sytuacji.

      Co robić?
      Zająć się sobą - przepracować swoją nadopiekuńczość - mozna z terapeutą,
      można samemu - Przeczytaj książke pt Wirus samotności - znajdziesz w niej
      wyjaśnienie przyczyny swojej nadopiekuńczości.

      Nareszcie masz czas dla siebie - na rozpieszczanie siebie :-)
      To jest bardzoe przyjemne :-)
      • mona.blue Re: Usamodzielnianie się dzieci 27.06.11, 21:58
        A mogłabyś tak ogólnie przedstawić tę przyczynę nadopiekuńczości - nie wiem, czy uda mi się znaleźć tą książkę.

        Sobą nie bardzo mogę się zająć - jestem zbyt zestresowana, poza tym jest ze mną jeszcze druga córka.
        • 7zahir Re: Usamodzielnianie się dzieci 27.06.11, 22:08
          mona.blue napisała:

          > A mogłabyś tak ogólnie przedstawić tę przyczynę nadopiekuńczości - nie wiem, cz
          > y uda mi się znaleźć tą książkę.

          To rodzaj uzależnienia.
          Te same przyczyny, tylko "używką jest człowiek .

          > Sobą nie bardzo mogę się zająć - jestem zbyt zestresowana, poza tym jest ze mną
          > jeszcze druga córka.

          Ale przecież nie niemowlę - ona też na pewno poczuje ulgę,
          gdy zdejmiesz z niej ciężar swojej nadopieluńczości.
    • mathias_sammer Re: Usamodzielnianie się dzieci 27.06.11, 22:02
      wszystko bedzie dobrze! wielu juz podrozowalo! niebawem wroci.
      gdzie poleciala?
      ms.
      • mona.blue Re: Usamodzielnianie się dzieci 27.06.11, 22:38
        do Japonii
        • mifredo Re: Usamodzielnianie się dzieci 28.06.11, 00:59
          Tylko pogratulować i pozazdrościć samodzielności dziewczyny.
          Są też dzieci, które raczej nigdy nie będą samodzielne ze względu na chorobę:(
          • mona.blue Re: Usamodzielnianie się dzieci 28.06.11, 11:32
            mifredo napisała:

            > Tylko pogratulować i pozazdrościć samodzielności dziewczyny.
            > Są też dzieci, które raczej nigdy nie będą samodzielne ze względu na chorobę:(

            Tak, z jednej strony się ciszę, że jest coraz bardziej samodzielna, tym bardziej, że druga córka jest niepełnosprawna i nie wiem, czy kiedyś osiągnie chociaż względną samodzielność.
            • cynta Re: Usamodzielnianie się dzieci 28.06.11, 12:45
              Moja "cukrzycowa" corka zyskala samodzielnosc i wykonala caly szereg doroslych zachowan (przeniesienie samemu z 1 uniwersytetu na 2, przeprowadzki, wyklarowanie sie kierunku studiow, sukcesy na tym polu, praca) kiedy ja odpuscilam ............. a przeciez to ja wiem co sie w niej dzieje, ja jestem biologiem, ona nie, a to ona codziennie wstrzykuje sobie insuline, wystarczy ciut za duzo.............

              Oczywiscie sa choroby nie pozwalajace na pelna samodzielnosc ale..... chyba naprawde jest ich niewiele.....

              mona.blue napisała:

              tym bardzie
              > j, że druga córka jest niepełnosprawna i nie wiem, czy kiedyś osiągnie chociaż
              > względną samodzielność.
        • cynta Re: Usamodzielnianie się dzieci 28.06.11, 04:28
          No i super, to najbardziej ucywilizowany ze skosnookich krajow. Mojej sie podobalo... a z kims pojechala? albo do kogos?

          Mona, nie obraz sie prosze, to tylko moje wlasne wnioski zyciowe, z wlasnego przykladu: Takie przywiazanie do doroslych dzieci zwykle okazuja kobiety ktore nie maja emocjonalnie chlopa, tzn. moze technicznie maja ale nie daza go ta "pierwszoplanowa miloscia". I ta milosc i wynikajaca z niej opiekunczosc przenosza nieslusznie na dorosle dzieci, ktore juz tej opieki nie potrzebuja. To oczywiscie powoduje klopoty w dorosleniu i usamodzielnianiu sie rzeczonych dzieci. Nie kaz jej sie codziennie meldowac, daj jej troche luzu, niech ma Ci co opowiadac po paru dniach. Juz niedlugo nie bedziesz zupelnie miala wplywu na jej zycie, i tak ma byc i musi byc, po to ja urodzilas aby byla osobna i niezalezna jednostka, twoja praca jest wykonana, przygladaj sie tylko wynikom...
          :)

          mona.blue napisała:

          > do Japonii
          • mona.blue Re: Usamodzielnianie się dzieci 28.06.11, 11:40
            cynta napisała:

            > No i super, to najbardziej ucywilizowany ze skosnookich krajow. Mojej sie podob
            > alo... a z kims pojechala? albo do kogos?
            >
            pojechała na zaproszenie takiej trochę znajomej Japonki

            > Mona, nie obraz sie prosze, to tylko moje wlasne wnioski zyciowe, z wlasnego pr
            > zykladu: Takie przywiazanie do doroslych dzieci zwykle okazuja kobiety ktore ni
            > e maja emocjonalnie chlopa, tzn. moze technicznie maja ale nie daza go ta "pier
            > wszoplanowa miloscia". I ta milosc i wynikajaca z niej opiekunczosc przenosza n
            > ieslusznie na dorosle dzieci, ktore juz tej opieki nie potrzebuja. To oczywisci
            > e powoduje klopoty w dorosleniu i usamodzielnianiu sie rzeczonych dzieci. Nie k
            > az jej sie codziennie meldowac, daj jej troche luzu, niech ma Ci co opowiadac p
            > o paru dniach. Juz niedlugo nie bedziesz zupelnie miala wplywu na jej zycie, i
            > tak ma byc i musi byc, po to ja urodzilas aby byla osobna i niezalezna jednostk
            > a, twoja praca jest wykonana, przygladaj sie tylko wynikom...
            > :)
            >
            Pewnie masz rację, właśnie w związku z tym wyjazdem zdałam sobie sprawę, że już niedługo będzie całkiem samodzielna, że trzeba się będzie z tym pogodzić, chociaż będzie trudno, bo jestem do niej bardzo przywiązana.
            Zdaję sobie pomału sprawę, że jest to "nadmierna" miłość, właśnie nadopiekuńczość, nadmierna chęć kontroli i ustrzeżenia jej przed ewentualnymi niebezpieczeństwami i błędami.

            > mona.blue napisała:
            >
            > > do Japonii
    • shachar Re: Usamodzielnianie się dzieci 28.06.11, 04:07
      jest jednak jakaś mądrość w tym ,że nie mam dzieci, bo gdybym miała, to prawdopodobnie nie pozwoliłabym im wyjść poza promień jednego metra od macicy.
      • to.niemozliwe Re: Usamodzielnianie się dzieci 28.06.11, 04:53
        Pozwolilabys, ten lek sie daje przezwyciezyc. Poza tym, ta separacja nastepuje stopniowo, jest dawkowana...zabawy z innymi dziecmi, szkola, wakacyjne wyjazdy.
        • voxave Re: Usamodzielnianie się dzieci 28.06.11, 06:03
          Usamodzielnienie sie dzieci jest dla matki bolesne---brak codziennego uczestnictwa w ich życiu jest ,wydaje sie, nie do zrekompensowania---ale czas robi swoje,coraz luzniejsze kontakty mają za zadanie przygotowanie dziecka do naszego teoretycznego odejścia i pogodzenia sie z tym.
          Siedza nam na głowie dzieci,które maja jakieś problemy--kiepski partner,samotnośc,zły stan zdrowia brak pracy lub praca nieodpowiednia,czyli problemy życiowe.
          Jeśli mamy swoje życie i własne zainteresowania to skupiamy na tym swoja uwage i po pewnym czasie jest nam lżej.
          • mona.blue Re: Usamodzielnianie się dzieci 28.06.11, 11:42
            No jest bolesne, nie da się ukryć, ale jakoś trzeba się z tym godzić, nic innego nie pozostaje.
    • koala_tralalala Re: Usamodzielnianie się dzieci 28.06.11, 13:32
      Suuuuuper ze do Japonii :))))) Mam dla Ciebie garsc fajnych informacji, ktore pomoga Ci dostrzec jasna strone wyjazdu!

      Japonia jest jednym z najbezpieczniejszych panstw swiata, chyba nawet najbezpieczniejszym. Nie ma tam kradziezy (jak zostawisz torebke przy kawiarnianym stoliku i wrocisz dwie godziny pozniej to ona bedzie tam lezala lub bedzie u obslugi do odbioru. Gdy cos zgubisz, to wystarczy sie wrocisz po swojej trasiei tez to bedzie lezalo dokladnie tam gdzie spadlo (nawet gdy to bedzie portfel).

      W Japonii praktycznie nie ma gwaltow, choc mlode Japonki u siebie sa ubrane najbardziej prowokacyjnie jak mozna sobie wyobrazic. Nigdy tak sie nie ubieraja w Europie czy USA, bo u nas... gwalca.

      Twoja corka pozna jedna z najbardziej rozwinietych kultur swiata (takt, grzecznosc, dbalosc o drugiego czlowieka sa zawsze na pierwszym miejscu niz wlasne dobro czy wygoda).

      Jak ja jej zazdrosze! ;)))))))))) W pozytywnym tego slowa znaczeniu, czyli tez bym chciala.

      Procz odlegosci nic Was nie bedzie dzielic, bo z nowymi technologiamii bedziesz z nia rozmawiac tak czesto jak tylko bedziecie chcialy (co prawda nocami i wczesnymi rankami, bo czas jest inne, ale da sie i bez zadnych ograniczen!)

      Gdybym miala wyslac wlasne dziecko w swiat, to Japonia jest do tego jednym z najlepszych miejsc! Super wybor, gratuluje!

      Jakie miasto? I na jak dlugo jedzie? :)
      • koala_tralalala Re: Usamodzielnianie się dzieci 28.06.11, 13:35
        Jesli chcesz poczuc troche japonskie klimaty, poczytaj tego bloga, jest swietny (wkrotce wydanie ksiazkowe), najlepiej chronologicznie od poczatku czyli od 2008 roku, gdy autorka poswiecala mu duzo wiecej czasu niz obecnie:
        japoniacodzienna.blox.pl/html/1310721,262146,14,15.html?9,2008
        • mona.blue Re: Usamodzielnianie się dzieci 28.06.11, 13:52
          Dzięki za link.
      • mona.blue Re: Usamodzielnianie się dzieci 28.06.11, 13:51
        Dzięki za informacje:) Faktycznie przekonałam się, że Japończycy są bardzo uprzejmi i nastawieni na drugiego człowieka.

        Jest w Tokio, pojechała na 2,5 tygodnia. Już się kontaktowałyśmy przez smsy i raz przez skype, wyglądało, że jest wszystko ok. Tylko od wczoraj nie mam zasięgu w telefonie, nie wiem dlaczego i nie mogę się z nią skontaktować. Muszę to wyjaśnić w Orange albo skorzystać z czyjegoś telefonu.
        • koala_tralalala Re: Usamodzielnianie się dzieci 28.06.11, 15:58
          To po prostu jak na wakacje :) Myslam ze na 2-3 miesiace ;))
          • renkaforever Re: Usamodzielnianie się dzieci 29.06.11, 01:38
            Jak mozna wysylac swoje dziecko SWIADOMIE w strefe zagrozenia promieniowaniem radioaktywnym. Przeciez oni juz mieli skazenie wody w kranach w Tokio...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja