Zaangażowanie

18.07.11, 04:57
słaba osobowość, forsy nimo,ojciec matka do dupy, ukochany idol ożenił się z kimś innym, no ogólnie katastrofa

ale czy, mimo wszystko, angażujecie się w coś, tak z głową w dół, że nie zależy Wam co z tego wyniknie, bo macie serdeczną potrzebę robienia czegoś w tej właśnie sprawie? a jeśli tak, to co to jest i dlaczego? Opowiedzcie, chętnie poczytam, wszystko jedno, czy jest to pieczenie serników czy pasja do księgowania :)
    • kalllka Re: Zaangażowanie 18.07.11, 11:08
      no to jest jakby watek dobroczynny, zorzu.
      wiec ja mam taka jedna malutka namietnosc- zawsze tylko jednym pi wspieram charytatywne akcje.
      zauwazylam bowiem ( zgodnie z zasada wyniesiona z czasow sko), ze podarowane pi to jakie cztery grosze.
    • dingdong Re: Zaangażowanie 18.07.11, 21:00
      powinnas ten watek zamiescic u nas, bo to co napisze to prawdopodobnie zaraz bedzie wyciete...ale...uwielbialem testowac ludzkie reakcje, oczywiscie z publika i jeden z moich numerow to...chcialem udowodnic ze nie wszedzie jestes mile widziany, pomimo zapewnien o tolerancji...i...
      przebralem sie za Zyda, takiego ortodoksyjnego. Ubranko wynajalem (potem musialem sporo doplacic) wraz z pejsami i broda, kupilem kwiaty i wybralem sie w niedziele do kosciola katolickiego, oczywiscie z obstawa.
      Tlum mnie przywital przed kosciolem, bo wlasnie skonczyla sie msza...z roznymi minami, az w koncu starszy pan do mnie: a czego ty tutaj? Zapytalem: czy tu mieszka Jezus? Bo on mi sie w srode przysnil i powiedzial gdzie moge zarobic duzo pieniedzy...I zarobilem. Chcialbym sie odwdzieczyc tymi kwiatami i mala gwiazda Dawida, zeby kochany Jezus pamietal o swoich korzeniach...
      Wtedy juz mialem spora widownie z minami, no powiedzmy szczerze, malo przyjemnymi i zaczelo sie...Matko, bluznierstwa ktore uslyszalem to nic, kwiaty mi wyrwali i dalej prac po gebie...i ciagle... won Zydzie, ty taki i smaki...ubranko mi poszarpali...kapelusz zniszczyli. No, musialem spadac...i to szybko. Zeby nie obstawa to nie wiem jakby to sie skonczylo...no nie wiem...:)))
      • to.niemozliwe Re: Zaangażowanie 18.07.11, 21:20
        Ile osob Cie bilo? Zglosiles napasc na policje?
        • dingdong Re: Zaangażowanie 18.07.11, 22:02
          co ty, jeszcze by tego brakowalo, zreszta nie bili, raczej mocniej szarpali...bicie kwiatami to trudno nazwac biciem...mialem na policje prowokacje zglosic? Ale zdjecie mam jak spadam...ale slabe, do z daleka.
          • to.niemozliwe Re: Zaangażowanie 18.07.11, 22:30
            Ale w ten sposob posrednio akceptujesz te nietolerancje.
            • dingdong Re: Zaangażowanie 18.07.11, 22:40
              no chyba nie chcesz mi powiedziec ze da sie z tym wygrac...? Ludzie sie grupuja, sami. Ci poza grupa juz sa niebezpieczenstwem dla ich srodowiska, idei itd...
              • to.niemozliwe Re: Zaangażowanie 19.07.11, 01:14
                Skoro u podloza lezy lek przed odmiennoscia i ochrona swojej tozsamosci grupowej, to Twoja prowokacja byla dosc prosta, choc nie mozna jej odmowic pewnej dramaturgii.
                Rownie dobrze mogles pojsc na swieto Hubertusa i nawolywac do zaniechania zabijania zwierzat, lub wejsc do jakiejkolwiek grupy ze stygmatem jej kontestatora i ustawiac sie w pozycji szydercy. Zostales zaatakowany, bo drwiles z ich wartosci, a nie z powodu stroju lub charakteryzacji.
    • jubale Re: Zaangażowanie 19.07.11, 15:20
      Mysle,ze to co wymienilas na samej gorze -slaba osobowsc, forsa, tata, mama, facet- to wszystko razem jest wazna jakas tam czescia zycia. Wszystko razem ladnie sie wiaze w jedna calosc...tzw. nasze ID. Ktore w jakims tam stopniu ma wplyw na nasza identyfikacje i co za tym idzie samopoczucie....

      Te bajki o zaangazowaniu, robieniu rzeczy charytatywnych, nie dzialaja ni jak, dopoty czlowiek nie odnajdzie siebie w tym co robi...Wtedy o dziwo wszystko nagle funkcjonuje...faceta, ktory odszedl do innej- wspomina sie z przymrozeniem oka, na wady rodzicow nie zwraca uwagi...a forsa? no coz sama jakos do ciebie ciagnie....
      • shachar Re: Zaangażowanie 19.07.11, 20:00
        no właśnie, chciałam poczytać w czym inni odnależli przyjemność bycia tu mimo wszystko. Na pewno są to rzeczy od sasa do lasa, ale to nić.

        A propos Twojego, Dyniu wpisu o Żydu, to mi się z tym jakoś kojarzy wątek o dredach :)
        po co deklarować że się wszystkich kocha i jest się progresywnym liberałem, skoro na samym końcu może się okazać, że jest się zakapiorem. Ja tam się nie odżegnuję, być może mam zakutą pałę, więc obywa się bez niespodzianek specjalnych. EEe, to też jest nieprawda, zawsze są niespodzianki.
        • jubale Hm.... 19.07.11, 22:57
          Tak konkretnie mam ci napisac?:=)
          Ale cos tak widze, ze ty masz wieksza potrzebe do wygadania sie...Moze sie myle... Napisz na priva jesli masz ochote...

          Konkretnie co mnie angazuje? To walka o zrealizowanie moich marzen...A marzania mam dosc specyficzne...;=)Dlatego wszystko inne odchodzi na bok...Mezczyzna? Hm...Nie szukam...I tak razem nie umrzemy...Matka? Wychowam ja, choc na koniec....Tata...Niestety nie zyje...Dzieci....Wychowuje je swoim przykladem....
          Problemy czy mam ? Mam...Nie cierpie ludzi...
    • to.niemozliwe Re: Zaangażowanie 20.07.11, 05:24
      Z tym ojciec, matka do dupy, to mysle, ze moze byc bardziej zlozona sprawa. Kiedys na forum Chad byl taki watek i ktos napisal, ze teraz, z perspektywy czlowieka doroslego sam dostrzega jak beznadziejnie sie wobec rodzicow zachowywal, jak nierealistycze byly oczekiwania wobec nich i jak latwo przypisywal im winy za wszystko zle, co sie zdarzalo. Nie twierdze, ze tak jest/bylo u Ciebie, ale mam wrazenie, ze czesto nadmiernie ludzie upraszczaja swoje relacje z rodzicami, nazywajac je slowami niosacymi stereotypowe rozdzielenie rol.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja