canoero
31.07.11, 10:12
Witam,
Bede swiadkiem na slubie koscielnym brata. Zamierzałem nie przyjmowac komunii w trakcie ślubu. Czuje sie katolikiem, zostałem wychowany w duchu katolicyzmu, ale oddaliłem się od bezkrytycznej wiary.
Moja mama strasznie to przeżywa (ona bardzo wierzy). To , czyli fakt, ze nie zamierzam przyjac komunii. Przyjechała do mojego miasta po to zeby mnie namawiac, zebym zmienil zdanie. Dosłownie blagała mnie, szantazowała emocjonalnie, plakała. Boje sie o nia, bo ona choruje na cukrzyce, poziom cukru z nerwów strasznie jej skacze. Widziałem, to jak sie czula, nie mogla zasnac.
Ja nie chce isc do spowiedzi, bo warunkiem dobrej spowiedzi jest zal za grzechy i postanowienie poprawy. U mnie tego nie ma. Nie umiem zalowac za cos, co nie uwazam za grzech. Nie chce tez przyjmowac komunii po "swietokradzku", to bylaby hipokryzja i zlamanie moich wewnetrznych zasad. Z drugiej strony bardzo się boję o mame, ze cos jej sie stanie, ze moze nawet umrzec i nigdy bym sobie tego nie darował.
Co zrobilibyście na moim miejscu?