Życie w wiecznym WSTYDZIE

19.05.04, 19:28
Mam mały problem... I tutaj powinno sie pojawic wyznanie, ze zdradzil mnie
chlopak itp. Ale mnie denerwuje, gdy ludzie maja takie problemy, pewnie
dlatego, ze ich nie przeżyłami. A chciałabym mieć takie problemy. Ale przejdę
do rzeczy: wydaje mi się, jakbym żyła w wiecznym teatrze. Musze reżyserować
swoje działania, a próby zachowania jakiejs spontaniczności kończa sie tym,
że albo jestem zbyt energiczna, popisuję się albo nic sie nie odzywam. Gdy
sie zakocham, np. to obecnośc tej osoby jeszcze bardziej paralizuje moje
zachowanie. W rezultacie ciagle mam jakieś dziwne poczucie winy, moje
kontakty z ludźmi moge policzyc na palcach jednej ręki i bardzo trudno
nawiazać mi blizsze kontakty, bo boję się, ze będę żałosna... Może się
wydawać, że to wcale nie stanowi problemu przy tzw. prawdziwych problemach,
ale takie życie juz mnie męczy i boje się, że tak bedzie zawsze, tworze sobie
własne "sny o potędze" i zyje tylko iluzją, bo w reczywistosci sie nie
sprawdzam, wydaje mi sie, że zawsze narzucam sie ludziom. Nie sądze, by był
to problem z asertywnością, bo prostu zdaje mi się, ze moje wewnetrzne ja
musi sie przygotować do zycia, potem tysiąc razy analizuję moje zachowania...
Tak to mniej więcej wygląda. Czy wyzbycie się tego wymaga jakiegos leczenia?
Prosze bardzo o odpowiedzi, zoe ktos z was tez ma taką "barierę"?
    • caorle Re: Życie w wiecznym WSTYDZIE 19.05.04, 19:31
      A ile masz lat? Pytam bo chcę ci coś napisać.
      • vaniteux Re: Życie w wiecznym WSTYDZIE 19.05.04, 19:36
        20
        • caorle Re: Życie w wiecznym WSTYDZIE 19.05.04, 19:45
          Nie jestem Tobą, nie znam Cię, więc napiszę ci tylko co działo się ze mną jak
          byłam dokładnie w twoim wieku.
          Przypominam sobie historię:
          Wchodzę do stołówki na uczelni coby zjeść obiad. Wydaje mi się. że patrzy na
          mnie tysiące oczu, które obserwują mój każdy, najmniejszy ruch. Każdy krok,
          poruszenie ręki, każde mrugnięcie okiem,sposób w jaki idę analizowany jest
          przez wszystkich. Czuję, że nie mogę już normalnie iść. Droga do okienka po
          talerz zupy jest torturą. Czuję, że żle reżyseruje sposób w jaki biorę do ręki
          łyżkę(bo spada mi na podłogę), żle reżyseruje sposób dochodzenia do stolika(bo
          ktoś mnie w tym ubiega). Nie mogę normalnie przełknąć zupy bo jak wszyscy na
          mnie tak "patrzą"...

          Z wiekiem to mija.Uwierz mi.
          • Gość: Luty Re: Życie w wiecznym WSTYDZIE IP: *.dialup.mindspring.com 19.05.04, 19:48
            caorle, leze i kwicze....
            • caorle Re: Życie w wiecznym WSTYDZIE 19.05.04, 19:50
              A co to mnie obchodzi?
          • zlewozmywak1 Re: Życie w wiecznym WSTYDZIE 20.05.04, 14:53
            Dobre... Ja miałem podobnie gdzieś tak w przedziale od 15 do 20. Mielismy w
            szkole taki szeroki korytarz. Wszyscy siedzieli na podłodze pod scianami a mnie
            wszystkie mrówki swiata obłaziły jak miałem przejść tym korytarzem.
    • bzeebze Re: Życie w wiecznym WSTYDZIE 19.05.04, 19:59
      z tego co zrozumiałam masz problemy z naturalnością w stosunku do osób, na
      których ci zależy,
      jak w takim razie odnosisz sie do osób, które są ci obojętne? czy nawet takich
      których nie darzysz sympatią?
      • vaniteux Re: Życie w wiecznym WSTYDZIE 20.05.04, 14:33
        Mam problemy z naturalnością w stosunku do wszystkich... Gdy wchodzę do sklepu,
        a tam nie ma żadnych klientów oprócz mnie, to zdaje mi się, że sprzedawca na
        mnie patrzy... Stołówka - doskonale wiem, jakie to uczucie... Boje się, że to
        nigdy nie minie, zamiast ciszyc się zyciem i młodością, to ja ciągle
        rozpamiętuję moje "stracone szansy". Kiedy poszłam do liceum, to chciałam
        zacząć nowe zycie - nie udało się, to wszystko powróciło.
        • caorle Re: Życie w wiecznym WSTYDZIE 20.05.04, 17:59
          To nie jest wstyd.

          Zacznij obserwować innych. Skoncentruj się na wybranej osobie.
          To Ty bądż obserwatorem. Obserwuj w taki sposób w jaki wydaje się tobie, że
          ciebie tak "obserwują".
          Wiem,że jest to trudne na początku ale próbuj, pewnego dnia "zaskoczysz".
          A poza tym dużo dystansu do siebie:-) To też przyjdzie...
    • pierniko Re: Życie w wiecznym WSTYDZIE 20.05.04, 17:54
      zapraszam Cie vaniteux do pokoju o nazwie "wstyd" na czat.onet.pl
    • Gość: mmmd Re: Życie w wiecznym WSTYDZIE IP: *.healey / 217.8.161.* 21.05.04, 15:37
      Podzielam Twój problem. Tylko, że ja od nadmiaru myśli i tego właśnie
      analizowania ciągłego, o którym wspominasz nie wiedziałabym jak to "wyrzucić" z
      siebie. Po prostu zaqmotałam się w tym wszystkim. Najgorsze jest to, że sama
      juz nie wiem czego chcę. A właściwie wiem: chcę uciec ale boję się, że tak
      będzie już cały czas. Że wciąż będę żyła nie rzeczywistością tylko tym
      właśnie "snem o potędze" o mnie. To nie ma sensu. Nie wiem co Ci poradzić, bo
      sama się męczę w życiu z tym ale chyba trzeba wykrzesić z siebie odwagę, żeby
      robić to i myśleć to co się chce i stawiać sobie mniejsze i większe cele i je
      realizować. Może to jest kwestia samotności (w moim przypadku) i gdyby pojawił
      się ktoś fajny, kto by mnie zaakceptował to problem by zniknął. Staram się nie
      tracić nadziei.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja