Poczucie beznadziejności.

16.08.11, 16:47
Przede mną jeszcze 2 lata studiów.
1 rok skończyłam z jedną (zdaną już) poprawką , ale pofolgowałam , nie przykładałam się do nauki i w efekcie skończyłam ze średnią 3,5.

Szczerze, w ogóle nie myślałam, że średnia jest do czegoś potrzebna.
Wczoraj okazało się, że średnia z 3 lat studiów liczy się do oceny dyplomowej...

Załamałam się. Zawaliłam sprawę, bo teraz muszę nadrabiać, mega się spiąć, żeby nadgonić średnią. Niestety, tu moje obawy -> będę miała coraz trudniejsze, cięższe przedmioty. Nie wiem, czy dam radę zdawać egzaminy na 4 czy 5...Dodatkowo ludzi straszą wykładowcami, egzaminami, co mnie nakręca i powoduje, że zaczynam tracić wiarę w swoje możliwości. Zawsze byłam osobą bardzo ambitną. Chcę mieć jak najlepszą ocenę na dyplomie licencjackim, bo jest to kryterium przyjęcia na studia II stopnia. Im niższa ocena , tym niższe szanse.
Zależy mi, żeby zostać w tym mieście na studia II stopnia, bo tu również studiuje mój chłopak. Boję się rozstania na 2 lata, chociaż wiem, że nasze uczucie jest bardzo silne i przetrwałoby próbę czasu.

Wiem, że w głównej mierze to ja zawaliłam, spaprałam sprawę, gdybym uczyła się od początku, to nie byłoby problemu. Mam okropne poczucie beznadziejności, w ogóle brak mi optymizmu (kiedyś nim tryskałam) . Wiem, że dużo osób ma średnią poniżej 4, 0 lub w okolicach. Nie jest dla mnie optymistyczne nawet to, że na II stopień moich studiów prawie co roku jest mniej chętnych niż miejsc... Z taka średnią mam oczywiście szanse na ocenę '4' na dyplomie , ale słyszałam , że 4 z licencjatu jest raczej marną oceną...

Co mam zrobić? Jak to pokonać?
    • kotkazzielonymioczami Re: Poczucie beznadziejności. 16.08.11, 17:19
      Musisz podejść do sprawy terapeutycznie bo nic już nie poprawisz:)Ale nie łam się,mnie doświadczenie już nauczyło że to są takie fazy,raz myślisz że jest katastrofa wyjście przychodzi w najmniej oczekiwanym momencie z zupełnie innej strony.Jak już będziesz pisać licencjat albo może magisterkę to dowiesz się o innych możliwościach o których teraz mało wiesz.Przede wszystkim zgromadż wiedzę na temat kierunku i tego co chcesz robić po studiach,może ta ulubiona praca nie jest ograniczona jakimiś ocenami i oceną z dyplomu.Ja mam maturę na mierniaki i nie przyjęli mnie na studia na akademię rolniczą bo był konkurs świadectw ale na moim kierunku innym wymarzonym było złożenie dokumentów tylko.Zawsze się jakoś wybrnie.A jak już będziesz robić doktorat:) to zapomnisz totalnie o tym pierwszym roku,to idzie falami i za jakiś czas spojrzysz na to inaczej.
      • nalia28 Re: Poczucie beznadziejności. 16.08.11, 18:57
        Widzisz, nie chodzi mi o to, że przez ocenę nie znajdę pracy.
        Martwię się tym, że będę przez średnią będę miała słabą ocenę z licencjatu i nie dostanę się na studia II stopnia na mojej uczelni. Średnia to nie wszystko, bo ocena dyplomowa jest liczona:
        1/2 średniej + 1/4 oceny z obrony + 1/4 oceny z pracy dyplomowej.

        A ocena na dyplomie jest kryterium przyjęcia na studia II stopnia .
        • jacekk13 A do czego ci te studia? 16.08.11, 19:50
          Lepiej, żebyś zdobył konkretne umiejetności
          • kotkazzielonymioczami Re: A do czego ci te studia? 16.08.11, 20:25
            zdobyła-to kobieta jest
        • kotkazzielonymioczami Re: Poczucie beznadziejności. 16.08.11, 20:25
          Dlatego musisz wiedzieć wszystko o tym co zrobić żeby tam się dostać,może nadrobisz to jakąś pracą na rzecz uczelni,może jest gdzieś jakaś luka,musisz chwycić za przepisy.Tak jak nie wiedziałaś o średniej że się liczy do licencjatu tak teraz myślisz że wiesz już wszystko,musi coś być.
          Ja nie chodziłam na wykłady przez pół roku,byłam może na 3 góra.Przed egzaminem poszłam i zaproponowałam prace społeczne na rzecz uniwersytetu tylko że profesor był taki że wiedziałam że to przejdzie.Nie wyszło nic z tego bo musiałabym zrobić egzamin z BHP i takie różne rzeczy.Ale nie myśl że chodziło mi o jakieś prace społeczne,poprostu tak wyszło że jestem taka gorliwa,poprostu podobał mi się kolega z grupy więc chciałam załatwić nam rzecz którą moglibyśmy robić razem.Co prawda moja najlepsza koleżanka powiedziała mi że jak wyjdzie to na jaw że my oboje mamy jakieś prace społeczne na rzecz uniwersytetu to będzie taka chryja że się do mnie nie przyznaje ale mało mnie to interesowało:)A egzamin zdałam i profesor powiedział że...jestem firma!:)
          • nalia28 Re: Poczucie beznadziejności. 16.08.11, 20:44
            Studia - jestem ambitna. Studiuję ekonomię, dosyć mnie to interesuje. Chcę zrobić magistra, bo jest to mój cel, który sobie wyznaczyłam .
            • kotkazzielonymioczami Re: Poczucie beznadziejności. 16.08.11, 22:38
              Ja biologia,UŁ,za moich czasów wykładowcą był pan Niesiołowski:)I uwierz mi nie było zmiłuj,egzamin z chemii i na 92 osoby jedna zdała,biologia kręgowców-wszyscy padli,a przed nami wizja z biochemią i biofizyką na drugim roku.Na drugi rok zostało nas 30 osób i doszli do nas spadochroniarze także powstały dwie grupy ale przechodzić to jeszcze raz-koszmar.
              Będzie dobrze,musisz wszystko wiedzieć o prawie uczelni.Najlepiej znajdż stronkę swojej uczelni i tam znajdż prawo albo w dziekanacie powinni wiedzieć gdzie szukać takich informacji.A może w Twoim mieście albo niedaleko Twojego miasta jest uczelnia prywatna o podobnej specjalizacji gdzie chcesz iść to byś miała bliżej,przejrzyj informator.
              • nalia28 Re: Poczucie beznadziejności. 16.08.11, 22:52
                Ale mi się na mojej uczelni bardzo podoba. Na 1 roku nie trzeba było się dużo uczyć, żeby zdać na 3 lub 3,5 a czasem nawet 4. Sama jestem tego przykładem. Nie odpadło dużo osób, ale są osoby, które już teraz mają warunki lub 3-4 poprawki wrześniowe. Na 240 osób jakieś 90 nie zdało egzaminu z makroekonomii (w tym ja ), ale poprawka była bardzo prosta i zdałam. Ale są osoby, które nawet tę poprawkę oblały. Ze statystyki trudniej było zaliczyć ćwiczenia niż egzamin. Zarządzanie - totalna loteria. Na szczęście był test abcd. Prawo - bardzo proste, uczyłam się w sumie 2 dni i zdałam na 4. Ale czekają mnie takie przedmioty jak mikroekonomia, polityka gospodarcza i ekonometria. To ich obawiam się najbardziej.

                Przeczytałam regulamin studiów więc wiem 'czym to się je'. Nie ma mowy o żadnych pomocach społecznych ect.
                • kotkazzielonymioczami Re: Poczucie beznadziejności. 16.08.11, 23:35
                  Pracach społecznych,nie pomocach:)Pewnie że nie ma,u nas też tego nie było.Ale ja zawsze byłam lepsza z psychologii niż z biologii i wiedziałam jak nimi wszystkimi tam kręcić:)Na pierwszych zajęciach oceniałam ludzi prowadzących i brałam pod uwagę typologię,no,a póżniej szło mi już gładko:)U nas o czwórce to zapomnij,patrzyłaś tylko czy zdasz i kto odpadł.Dla mnie studia to nie był czas pogłębiania wiedzy i rozwijania pasji ale czas stresu i koszmar:(
                  • nalia28 Re: Poczucie beznadziejności. 16.08.11, 23:46
                    Wow, to u nas nie jest aż tak źle, tu dużo osób ma średnią rzędu 3,5-3,8 , a zdarzają się też osoby, co mają średnią 4,2 , a nawet 4,5. :P Tutaj łatwo zdobyć 4, 5 trudniej,u niektórych wykładowców to niemożliwe.
                    • kotkazzielonymioczami Re: Poczucie beznadziejności. 17.08.11, 19:11
                      Dowiedz się jakie średnie są przyjmowane minimalne do studiów magisterskich i ile jest chętnych na jedno miejsce.Obronę i pracę musisz mieć na minimum 4 i dobrze byłoby się wywiedzieć jak to wygląda w praktyce-ile osób ma 4 z obrony i pracy licencjackiej.Jak porozmawiasz tak szczerze w dziekanacie jaki masz problem możesz mieć sytuację pod kontrolą.
    • uleczka_k Re: Poczucie beznadziejności. 17.08.11, 07:32
      Zastanów się zatem, spokojnie, co możesz zrobić. Potem przygotuj sobie plan. Albo niech to będzie ogólny zarys, albo dokładny harmonogram. I się go trzymaj. Jeśli będziesz tak biadolić, to pozostaje Ci tylko chyba strzelić sobie w łeb. Na razie panikujesz.
      • nalia28 Re: Poczucie beznadziejności. 17.08.11, 10:21
        Plan mam taki , że zamierzam się uczyć o wiele więcej niż na 1 roku. Na 1 roku na naukę prawie w ogóle nie poświęcałam czasu, chyba tylko chwilę przed sesją. Teraz chcę zacząć się uczyć systematycznie.
        • uleczka_k Re: Poczucie beznadziejności. 17.08.11, 12:13
          No to przestań ględzić i idź na spacer, albo gdzieś. Odpocząć idź a nie panikuj. Przyjdzie październik (czy tam wrzesień, jeśli masz kampanię wrześniową) i bierz się do roboty. A na razie łap słońce, ruszaj się, zmęcz się, porządnie fizycznie i będziesz miała siły do roboty umysłowej.
          No bo co teraz możesz w tej sprawie, poza ględzeniem i zamartwianiem się, zrobić?
          • nalia28 Re: Poczucie beznadziejności. 17.08.11, 13:23
            No prawda jest taka, że nic nic mogę zrobić.
          • kotkazzielonymioczami Re: Poczucie beznadziejności. 17.08.11, 18:37
            To nie jest tak,każda sytuacja ma swoje etapy.Zaczyna się od etapu użalania się,szoku,nie chce się przyjąć czegoś do wiadomości(każdy reaguje indywidualnie),póżniej jest etap szukania wyjścia,refleksji,etap przyznania się do porażki,etap godzenia się z porażką i końcowy etap-szukanie w porażce plusów bo one też są,one są na zewnątrz,ta sytuacja cała miała minus ale były też i plusy i one też są póżniej są dostrzegane.A Ty jesteś poza problemem-bierz się dziewczyno do roboty,ale emocjonalnie przez to trzeba przejść,tego u osoby której to dotyczy nie zatrzymasz
            • uleczka_k Re: Poczucie beznadziejności. 17.08.11, 18:58
              Pewnie masz rację, takie etapy trzeba przejść. Ale przyśpieszyć powinno gdyby autorka przeczytała jeszcze raz swój własny starter. U mnie jakoś etap ględzenia mija błyskawicznie, bo sama ze sobą nie mogę wtedy wytrzymać - i przewidując co nastąpi - przechodzę od razu do szukania wyjścia z sytuacji.
              Nigdy nie jest tak bardzo źle, żeby nie mogło być gorzej (no nie mogłam się powstrzymać, sorry). Dlatego też, trzeba, póki się da, korzystać ze słońca, wyszaleć się bezkarnie i zakasać rękawy z dniem 1 października. Cel, jak widać, jasno wytyczony i za to autorce należą się gromkie brawa. Widać, że jest ambitna.
              Czyli zadanie na teraz: rozpieszczać się na wszystkich możliwych frontach i według możliwości dogadzać sobie oraz cieszyć się drobiazgami, np. tym, że nie trzeba rano wstawać, że jest się zdrowym, że kawa jest smaczna, że chłop kocha itp, itd. Taką postawę życiową fantastycznie prezentują koty: im się nie śpieszy, kontemplują, odpoczywają, korzystają ze wszystkich dostępnych przyjemności, co znaczy, że dostrzegają nawet (a może przede wszystkim) te drobne.
              A poza tym, to DOPIERO drugi rok studiów, kobito, jeszcze tyle przed Tobą szans.
              • kotkazzielonymioczami Re: Poczucie beznadziejności. 17.08.11, 19:30
                Ale tego chyba się nie przyspiesza Ula,poprostu każdy ma własny mechanizm a też jest ponoć tak,że im bardziej Ci na czymś zależy tym mocniej to przeżywasz.To chyba dlatego ci którzy mają problemy odsuwają się od ludzi bo nie mogą nadążyć za resztą,tak chyba działa ten mechanizm.Sytuacja jest nieporównywalna ale podam Ci taki przykład-jak ktoś ma problemy to wysyłają go do psychologa bo on się odsunoł od grupy i wtedy ten psycholog przeżywa z nim te wszystkie etapy.A jest chyba jeszcze tak,że podczas sytuacji kryzysu jeśli masz tak,że szybko podejmujesz decyzje i widzisz rozwiązanie to jest to prawidłowe i tak powinno być,i mi się wydaje że ta dziewczyna też tak ma,ze ona oceniła sytuację i chciała coś zmienić i ma teraz ten etap-no kurcze,kurcze,takie godzenie się wtórne.
                A jeszcze jest tak,że są ludzie którzy są strategami i ludzie którzy nimi nie są.I ty to jesteś chyba strateg skrajny:)Najpierw plan,schemat na uzyskanie celu,punkty do celu,i akcja długofalowa,ona może nawet trwać latami(ja też tak mam-po mamie:)A jeśli ona tego nie ma?
                • nalia28 Re: Poczucie beznadziejności. 17.08.11, 19:44
                  Ja po mamie jestem panikarą, może dlatego xD Chociaż ona uważa, że średnią nie mam się przejmować, ważne, żeby zaliczyć i być zadowoloną z siebie. Ale nie wiem, może mam tak dlatego, że kilka osób na forum uczelnianym wypowiadało się w sposób: '4 z licencjatu to marna ocena'. Choć są to osoby, które nigdy nie miały poprawek i jakiś problemów z jakimikolwiek przedmiotami. Wiem, że jest ich mało, ale może to mnie podkręciło, bo z taką średnią mam szansę najwyżej na 4+, a to i tak wtedy, kiedy pracę napiszę i obronię na 5. Wiem, że jestem gdzieś w środku stada, bo jeszcze wiele osób ma poprawkę, a nawet 2 czy 3, a ja mam już czyste konto. Ale też jest masa ludzi lepszych ode mnie i, niestety, takich, które mają średnią 4,0 dzięki ściąganiu i kombinowaniu. Ja osobiście wolę dojść do tego sama, ale to te 'cwane' osoby będą miały 5 z licencjatu i pierwszeństwo w dostaniu się na studia magisterskie.

                  Plan działania mam taki, że chcę się zacząć uczyć od 1 października systematycznie o porządnie. Mam nadzieję, że wygram z lenistwem .
                  • kotkazzielonymioczami Re: Poczucie beznadziejności. 18.08.11, 18:29
                    ja się przeniosłam z jednego liceum medycznego do drugiego i w tym drugim liceum medycznym miałam klasę średna ocen 4.5.I mnie ten kierunek nie interesował i padłam z nauką ale zaliczałam wszystko tak jak oni tylko byłam "ta gorsza" bo miałam średnią 3.5 i oni stwierdzili że im zaniżam średnią.Po trzech miesiącach opuściłam jeden dzień nauki i podeszła do mnie dziewczyna z klasy i mówi-zaniżasz nam statystyki bo my nie opuszczamy.Ale dziś widzę plusy,w moim poprzednim liceum medycznym maturę może ma z połowa klasy,dużo osób nie dostało się nawet do czwartej klasy żeby to jakoś zakończyć,żeby mieć chociaż średnie.a ja wyszłam na tym pozytywnie,mam wszystko co oni tylko na gorszych wynikach.Grupa ciągnie do góry ale w taki sposób naturalny,idziesz za nimi bo nie jest możliwe żeby za nimi nie iść,poprostu na to nie wpadasz że można inaczej.Jest presja ale dla nich najgorszy wariant to ocena dostateczna z praktyk a nie brak zaliczenia i poprawianie roku.Ta presja to jest plus sytuacji.
                    • nalia28 Re: Poczucie beznadziejności. 19.08.11, 09:47
                      Widzisz, ja chodziłam do bardzo dobrego liceum , w 1 klasie szło mi średnio, w 2 miałam średnią 4,5, a w 3 (maturalnej) zapracowałam na świadectwo z paskiem. Czy grupa mnie ciągnie, nie wiem. Aktualnie jestem gdzieś na środku. Najlepsza znana mi osoba ma średnią 4,3. Nie wiem jak inni, ale dużo osób ma średnie w okolicach 3,5-3,8.
                      Niestety, przede mną do napisania jeszcze praca licencjacka i jej obrona.
    • anaisanais Re: Poczucie beznadziejności. 21.08.11, 14:57
      Ja tez studiowalam ekonomie, zawalilam 1 rok, mialam chyba ze 3 albo 4 poprawki ale zdalam w sesji poprawkowej wszystko, wiec nie wylecialam. Potem uczylam sie systematycznie i ogolnie mialam srednia ok, nawet stypendium. Srednia zanizyla mi jednak ocene koncowa (mialam 4).
      W tamtch chwilach studiow wydawalo mi sie to tragedia. Potem poszlam do pracy i nikt nie patrzyl na oceny. Po czasie zdalam sobie sprawe ze te studia mnie w ogole nie interesowaly (dlatego tez sie nie uczylam) potem musialam sobie narzucic dyscypline zeby sie uczyc. Po studiach przekonasz sie ze nie ma znaczenia jaka sie mialo ocene, ale to co ma sie w glowie, operatywnosc, osobowosc, inteligencja.
      Czy studia ktore robisz interesuja cie, czy chetnie czytasz na ten temat, interesujesz sie sama z siebie, widzisz sie w tym zawodzie jaki wybralas? Jesli tak to uczenie sie dla ocen nie ma sensu, ucz sie dla siebie i koncentruj sie na tym co chcesz robic. Jak czytam cie to widze ze dla ciebie najwazniejsze sa oceny (zewnetrzna oznaka) ale nic nie piszesz o tym czy tego chcesz i nie widac w twoich postach zainteresowania tematem jako takim.
      • nalia28 Re: Poczucie beznadziejności. 21.08.11, 15:35
        anaisanais, bo widzisz, ja bym się ocenami nie przejmowała, gdyby nie fakt, że mogą mieć za niską ocenę końcową, a ocena końcowa i/lub średnią są to kryteria przyjęcia na studia II stopnia.
        Ekonomia jest dosyć ciekawa, ale jeszcze nie wiem co chciałabym robić w przyszłości. Audyty, księgowość, rachunkowość, reklama, a nawet dziennikarstwo ekonomiczne... nie mam jeszcze sprecyzowanych planów. Gdyby studia były 1-stopniowe, to nie miałabym tego problemu.
        A ja się mało uczyłam, bo mi się nie chciało, a nie dlatego, że mnie to nie interesowało. ;)
        • anaisanais Re: Poczucie beznadziejności. 22.08.11, 12:19
          Jesli cie interesuje ekonomia to dobrze. Ciesze sie. Ja po prostu z wlasnego doswiadczenia wiem ze czasem niechec do nauki wynika z braku zainteresowania. Czesto wybiera sie kierunki zeby miec zawod, ale dobrze, ze w twoim przypadku tak nie jest.
          Czasu nie cofniesz. Wiec jedyne co zostaje to starac sie dobrze uczyc na przyszlosc. Zycze aby srednia wystarczyla do przyjecia na II poziom!
          • nalia28 Re: Poczucie beznadziejności. 22.08.11, 18:48
            Dziękuję.
            Oczywiście, że przyszły zawód po części też był czynnikiem, który brałam pod uwagę wybierając studia. Matmę zawsze lubiłam, może nie byłam jakimś orłem, ale też nie miałam problemu z zadaniami.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja