dzadzia
24.05.04, 11:37
Mam 28 lat, 8 lat małżeństwa za sobą, dwoje dzieci( 4,5 lat, 2 mies.) i mam
wrażenie ,że mąż przestał mnie kochać. Nie podejrzewam go o romans ale
wyrażnie widzę ,że jest ze mna dla WYGODY...Żyliśmy bardzo szybko,
pracowaliśmy całymi dniami, ja robiłam studia zaoczne -najpierw magisterskie,
potem podyplomówkę, zmieniałm prace, udzielałam korepetycji- dzień wypełniony
od rana do wieczora...To mój mąż więcej zajmował się Julką ale domem zawsze
zajmowałam się ja.I tak jest nadal.Tylko że mąż zaczął więcej pracować i
teraz jego nie ma od rana do wieczora, a gdy już jest zawsze ma coś innego do
zrobienia- mecz, internet, pomoc bratu, pomoc rodzicom itp, itd. A ja całymi
dniami czekam robię wymyślne obiadki, (podaję każdy posiłek) ubieram się w to
co lubi i nic. To zaczęło się jak byłam w ciąży, myślałam że się zmieni jak
urodzę ale nie. Po moich uwagach coś się zmienia ale na krótko. A ja mam
wyrzuty sumienia,że go osaczam, że wymuszam na nim jakieś zachowania- a tego
nie chcę. Nie chcę zmuszać go do miłości i czułości. I tu nie chodzi o seks,
bo mamy udane współżycie ale to tylko czas robienia tego. Potem jest obcy,
nigdy nie traktuje mnie jak kogoś ważnego w swoim życiu. Czy kiedyś było
inaczej? Chyba tak. Choć czasami myslę, że może w tym zabieganiu nie mieliśmy
czasu o tym myśleć. On nie chce przebywać ze mną sam na sam. Brakuje nam
tematów, nie mamy wspólnych celów. Czy tak kończy się miłość?Co Wy na to??