Taka sobie historyjka o kretynce.

IP: *.pwradio.pl 05.03.02, 00:38

Coś Wam opowiem:
Zaczepił mnie dziś młody facet i rzekł:"Hej,hej!!!"
Ja na to -zgodnie z prawdą:"Przepraszam,ja chyba nie miałam przyjemności...(?)"
A on( też pewnie zgodnie z prawdą):"Sorry-w takim razie to pomyłka , bo ja
gwarantuję przyjemność za każdym razem...!"
I rozkosznie się uśmiechnął.
A ja ,kretynka, pozwoliłam mu odejść.
Pozd.raisin.
    • Gość: Pastwa Re: Pouczające:)) IP: 172.17.15.* 05.03.02, 01:24
      Nie przejmuj się raisin, jeśli bowiem ów niedoszły amant był taki wartościowy
      oznacza to, iż Twa atrakcyjność zapewni Ci jeszcze nie jeden taki wybór a wtedy
      zyskasz mozliwości by powiedzieć już, co innego:))))


      Powodzenia,Pastwa
      • marzena_24 Re: nie koniecznie... 05.03.02, 08:54
        ...pouczające. Mi tez sie takie cos zdarza. Kilka razy zachowałam sie
        śmiesznie, albo wcale sie nie zachowalam. Hahaha... chyba brakowalo mi odwagi
        i chyba mimo wszystko nadal brakuje. Albo nie, bo przecież mam juz swojego
        lubego:)
        Nie marnuj wicej szans na poznanie kogos być może interesującego:)
      • dzonka Re: Pouczające:)) 05.03.02, 22:40
        Szet że ja nie mam takiego szczęścia..............
        mnie się zawsze chce spać w tramnwaju autobusie itp.
        teraz wiem co trace,
        tym sposobem całe życie prześpie i nikt mnie nie zaczepi.
        A'propo nazewnictwo moja koleżanka nazywa to "refleks szachisty wodnego"
        Pozdr.dz
        Ps. jak będę spać obudzcie mnie tyle mi ucieka :-)))
    • zlakobieta Nie ma dramatu 05.03.02, 08:53
      Na pewno sie przechwalal. Oni tak zawsze ;)))
      • Gość: leniwa Re: Nie ma dramatu IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 07.03.02, 08:24
        a co mam ja zrobić -majtki zdejmuję tylko wtedy gdy siusiam
    • mary_ann Re: Taka sobie historyjka o kretynce. 05.03.02, 11:22
      Zero straty, chyba ze lubisz rubasznych bufonów
      • kasia_76 Re: Taka sobie historyjka o kretynce. 05.03.02, 11:57
        Kurcze,ile razy ja mialam takie spotkania. Jakis, z wygladu mily pan, probuje
        mnie poderwac madrym tekstem. Zanim ja zalapie ,ze on w ogole mowi do mnie,
        zanim sklece jakas odpowiedz, to ...eeee, szkoda gadac.Facet juz dawno sobie
        pojdzie. A potem, po ochlonieciu mam tyle odpowiedzi, ze scielo by go z nog:-)
        Zawsze tak mam!
        Odrazu przypomina mi sie "Amelia", byla tam taka scena, kiedy Amelia chciala
        komus przygarnac, ale nigdy jej sie nie udawalo we wlasiwym momencie. I potem
        zawsze sobie wyobrazala, co moglaby powiedziec....
        • Gość: wiola Re: Taka sobie historyjka o kretynce. IP: 1.1.1.* 06.03.02, 07:28
          oj kasia ... nie martw sie... zawsze mozesz je zapisywac a potem ksiazke
          wydac " Jak odpowiedziec facetowi po raz pierwszy" ;-)) a troszke
          powazniej ...to przeciez oni i tak nie sluchaja co sie do nich mowi :))
    • bird_man Re: Taka sobie historyjka o kretynce. 05.03.02, 12:04
      ja takie zachowanie nazywam "refleksem pierwszego pietra" tzn. jak zejdziemy na
      parter to juz znalezlismy odpowiedz...
      Droga raisin, jak sie jest mloda i ponetna (hm...) to nalezy takie odpowiedzi
      po prostu w domu cwiczyc-najlepiej przed lustrem..
      Zawsze gotowa..
      Mozna by sparafrazowac fraszke Boya:
      "myjcie sie dziewczyny, bo nie znacie dnia ani godziny"
      caluski :-))
      best regards
      • Gość: Mart@ Re: Sztaudynger był mądrym człowiekiem IP: *.astercity.net / 10.136.128.* 05.03.02, 22:36
        bird_man napisał(a) niezbyt dokładnie, więc ja w kwestii formalnej, bo:
        nie parafraza, nie fraszka i nie Boy.

        Autorem aforyzmu (w postaci dobrze zacytowanej) jest Sztaudynger :
        > "myjcie sie dziewczyny, bo nie znacie dnia ani godziny"

        Myślę, że dzisiejsze dziewczyny przeważnie są przygotowane na wszystko :-)
        Też ucałowywuję autorów i czytelników wątku.

        Marta
    • Gość: raisin Re: Taka sobie historyjka o kretynce. IP: *.pwradio.pl 05.03.02, 17:18
      Vitam Vas!
      Co ja narobiłam ...?

      Wczoraj ( przedawkowawszy zapewne kofeinę ) wysłałam krótki liścik banalnej
      treści ( uprzedzałam , że historia będzie "taka sobie").A dziś patrzę ,a
      tutaj :sugestie ,analizy porównania ,pouczenia,rady.Dementuję zatem
      pogłoski ,jakobym była samotna lub zdesperowana .Dla mnie wczorajsze spotkanie
      to poprostu zabawna historyjka oparta na grze słów...Pozd.raisin.

      • Gość: ekika Re: nieśmiali faceci- czytajcie!!! IP: 62.89.73.* 05.03.02, 18:05
        A swoja drogą dobrze byłoby gdyby to poczytali nieśmiali faceci -być może
        wyciągnęliby wnioski i nie tremowali by się aż tak bardzo przed zagadnięciem
        dziewczyny.Do dzieła -my też czasem "zapominamy języka w gębie"Pozdr.
        • Gość: raisin może pogadamy? IP: *.pwradio.pl 05.03.02, 18:24
          Właśnie,właśnie...Rozmawiajmy ze sobą - tak poprostu.Wymieniajmy słowa ,a
          z nimi opinie,poglądy,emocje!Wymieniajmy też uśmiechy !( to wersja "na
          początek "dla wszystkich nieśmiałych... ).A propos : czy takie -:))-wystarczą ?
          raisin.
    • Gość: Mikey Re: Taka sobie historyjka o kretynce. IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 05.03.02, 22:23
      a mi już taka sytuacja nieraz się zdarzyła
      raz, gdy byłem jeszcze w 2. klasie liceum (piękne czasy, :)) stałem sobie na
      przystanku tramwajowym, gdy przeszła koło mnie pewna śliczna dziewczyna
      popatrzyłem na nią, a ona się uśmiechnęła
      nie wiedziałem wtedy do kogo albo do czego był ten uśmiech, ale wiedziałem, zę
      chcę ją poznać i od razu zacząlem kombinować, jak by tu do niej podejść
      nagle przyjechał tramwaj, który jednak mi nie pasował, a ona, neistety, wsiadła
      stałem sobie przed tymi drzwiami i zacząłem mamrotać niby do niej, niby do
      siebie teksty typu "dlaczego wsiadłaś? przecież jeszcze sie nei poznaliśmy..."
      ona się wciąż uśmiechała nie wiadomo do kogo
      w końcu drzwi sie zamknęły i dopiero wtedy popatrzyła się prosto na mnie i
      wysłała mi najsłodszy uśmiech, :)
      ja rozłożyłem ramiona w stylu "nie mogłem nic zrobić..."
      a ona też rozłożyła ramiona, jakby mówiąc "trudno, twój wybór..."
      i tak o to tramwaj odjechał, a ja odszedłem wkurzony na siebie
      jakże się zdziwiłem, gdy po 10 m nagle się zatrzymał i znowu otworzył drzwi...
      hehe, nie mogłem nie wsiąść

      ostatnio, też w tramwaju, po raz kolejny użyłem niezawodnego tekstu "nie mam
      psa, a ty?"
      dziewczyna tylko powiedziała "czy ja mam psa?" i zaczęła robić minę zaskoczonej
      i zażenowanej
      ja na to "dobra, zacznijmy to jeszcze raz; jestem Majkel, a ty?"
      no i potoczyła sie rozmowa
      szczerze mówiąc, zagięła mnie swoją gadką (głownie o tym, że moje pytania są
      zbyt odważne, :)), o co jest naprawdę trudno
      w końcu nie zdążyłem spytać o kontakt, gdy musiała już wysiąść...
      kurde, dopiero gdy tramwaj pojechał dalej, pomyslałem "co ja zrobiłem? przecież
      to taka fajna dziewczyna!"
      na następnym przystanku wysiadłem i pobiegłem z powrotem, ale już jej nie
      było...
      • Gość: raisin Re: Do wszystkich tu obecnych-raisin. IP: *.pwradio.pl 05.03.02, 22:59
        Forumowicze Kochani!
        Naprawdę rzadko tu bywam, więc wykorzystam ten moment,by Wam napisać ,że
        jesteście cudowni!Kiedyś może Wam to wyjaśnię ,póki co -pozdrawiam Was naprawdę
        mocarnie i ślę wielki :))).raisin.
      • Gość: raisin Do Mikey'a-raisin. IP: *.pwradio.pl 05.03.02, 23:07
        Gość portalu: Mikey napisał(a):

        > a mi już taka sytuacja nieraz się zdarzyła
        > raz, gdy byłem jeszcze w 2. klasie liceum (piękne czasy, :)) stałem sobie na
        > przystanku tramwajowym, gdy przeszła koło mnie pewna śliczna dziewczyna
        > popatrzyłem na nią, a ona się uśmiechnęła
        > nie wiedziałem wtedy do kogo albo do czego był ten uśmiech, ale wiedziałem, zę
        > chcę ją poznać i od razu zacząlem kombinować, jak by tu do niej podejść
        > nagle przyjechał tramwaj, który jednak mi nie pasował, a ona, neistety, wsiadła
        > stałem sobie przed tymi drzwiami i zacząłem mamrotać niby do niej, niby do
        > siebie teksty typu "dlaczego wsiadłaś? przecież jeszcze sie nei poznaliśmy..."
        > ona się wciąż uśmiechała nie wiadomo do kogo
        > w końcu drzwi sie zamknęły i dopiero wtedy popatrzyła się prosto na mnie i
        > wysłała mi najsłodszy uśmiech, :)
        > ja rozłożyłem ramiona w stylu "nie mogłem nic zrobić..."
        > a ona też rozłożyła ramiona, jakby mówiąc "trudno, twój wybór..."
        > i tak o to tramwaj odjechał, a ja odszedłem wkurzony na siebie
        > jakże się zdziwiłem, gdy po 10 m nagle się zatrzymał i znowu otworzył drzwi...
        > hehe, nie mogłem nie wsiąść
        >
        > ostatnio, też w tramwaju, po raz kolejny użyłem niezawodnego tekstu "nie mam
        > psa, a ty?"
        > dziewczyna tylko powiedziała "czy ja mam psa?" i zaczęła robić minę zaskoczonej
        >
        > i zażenowanej
        > ja na to "dobra, zacznijmy to jeszcze raz; jestem Majkel, a ty?"
        > no i potoczyła sie rozmowa
        > szczerze mówiąc, zagięła mnie swoją gadką (głownie o tym, że moje pytania są
        > zbyt odważne, :)), o co jest naprawdę trudno
        > w końcu nie zdążyłem spytać o kontakt, gdy musiała już wysiąść...
        > kurde, dopiero gdy tramwaj pojechał dalej, pomyslałem "co ja zrobiłem? przecież
        >
        > to taka fajna dziewczyna!"
        > na następnym przystanku wysiadłem i pobiegłem z powrotem, ale już jej nie
        > było...

        Cudowne historie...Przypominają mi pewien francuski film-pełen takich
        wątków,prowadzących do szczęśliwego końca.Pewnie w życiu też niektórym się to
        zdarza,zatem-warto próbować,prawda?Pozd.raisin.
        • Gość: Mikey Re: Do Mikey'a-raisin. IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.03.02, 00:11
          jasne, że warto próbować
          najcudowniejszą dziewczynę poznałem, gdy nasz nocny autobus nagle się zepsuł i
          musieliśmy czekać 45 min. na następny
          niektórzy nie wyobrażają sobie, że mogliby zaczepiać dziewczyny na ulicy
          dużo tracą, no nie? :)
          przynajmniej jest co opowiadać, :)
          a jak widać, można też poznać wyjątkowe osoby...
    • Gość: raisin raisin i inne dziwne spotkania. IP: *.pwradio.pl 05.03.02, 23:28
      Vitam ponownie.
      Przypomiało mi się coś jeszcze .Kiedyś,kiedy zastanawiałam się nad
      istotnym "zwrotem" w moim życiu i miałam potworny dylemat ,zdarzyło się coś
      takiego:był wieczór,jechałam kolejką totalnie zamyślona ,kiedy nagle pojawił
      się przy mnie starszy pan i szepnął:"Albo znajdziemy drogę ,albo ją
      wytyczymy."Potem dodał :"To Hannibal".I poszedł dalej...raisin.
      • Gość: raisin Re: raisin i inne dziwne spotkania. IP: *.pwradio.pl 06.03.02, 00:18
        Czy wam nic podobnego jak ten mój Hannibal się nie przydarzyło?
        (Boże,czyżbym miewała omamy...???).raisin.
    • Gość: wiola Re: Taka sobie historyjka o kretynce. IP: 1.1.1.* 06.03.02, 07:26
      hihi.... to moze konkursik na odpowiedz ;-))))))))

      proonuje .... "ach to Ty sprzedajesz te wspaniale wibratory" ;-))
Inne wątki na temat:
Pełna wersja