Gość: ris
IP: 159.107.89.*
05.03.02, 14:50
Na ile w związku damsko-męskim (takim raczej długotrwałym, choć nie koniecznie
sformalizowanym) można "pozostać sobą" a na ile trzeba się godzić na kompromisy?
No bo tak:
kogoś o idealnie takich samych upodobaniach nigdy nie znajdziemy więc w jakimś
zakresie trzeba się będzie "nagiąć". Ale jak wyczuć tą granicę, żeby za jakiś
czas nie "obudzić się" ze świadomością, że z tylu rzeczy się zrezygnowało.
A z drugiej strony jeśli traktujemy związek poważnie to - przynajmniej w/g
mnie - jest on najważniejszy.
Nie wiem, czy wyrażam się jasno, ale mam nadzieję, że rozumiecie o co mi chodzi.
Podzielcie się ,proszę, swoimi doświadczeniami i refleksjami na ten (szeroko
pojęty) temat.
Pozdrawiam,
ris