nieznośna lekkość bytu zaczyna mi ciążyć

30.09.11, 23:52
Zdrastvujtje ;-)

Od lat uwazam się za człowieka renesansu, mam szerokie zainteresowania i mnóstwo zapału - niekoniecznie słomianego, po prostu wiem, że jeśli odkładam coś to tymczasowo i ewentualnie kiedyś mogę wrócić do tematu i kontynuować dzieło. Więc ochoczo przeskakuję z projektu na projekt, z dziedzin humanistycznych do ścisłych, itd. Mam przekonanie, że wszystko jest w moim zasięgu i wszystkiego mogę dokonać, ale niełatwo mi podjąć poważną decyzję do czego właściwie dążyć w życiu i jakimi środkami?

Mam wrażenie, że w rezultacie rozmieniam się na drobne... W jednym tygodniu mam jeden pomysł na życie, w następnym już mam pomysł z zupełnie innej bajki, a ten poprzedni pomysł wydaje mi się jakimś koszmarem :/ W ostatnim czasie takie tendencje jeszcze bardziej się u mnie nasilają. Problem w tym, że jakkolwiek banalnie to zabrzmi, wymierne efekty daje tylko koncentracja na wybranym fragmencie rzeczywistości, prowadząca do tzw. specjalizacji. A taka koncentracja = brak czasu na rozwijanie się w innych kierunkach. W ten sposób koło się zamyka, ja nie wiem co począć, a czas mija. Czuję, że przedłużanie takiego stanu rzeczy będzie działać na moją niekorzyść.

Dzięki za przeczytanie :-) Zachęcam do podzielenia się swoimi przemyśleniami. Rzadko wystawiam swoje kłaki do publicznej wiwisekcji ;-)
    • kotkazzielonymioczami Re: nieznośna lekkość bytu zaczyna mi ciążyć 01.10.11, 00:41
      Ja bym na Twoim miejscu zrobiła test na enneagram www.enneagram.pl/
      Może jesteś typologiczną Siódemką?Właśnie Siódemki tak mają że widzą różne możliwości u uwaga im się przesuwa,nie potrafią skoncentrować się na jednej rzeczy bo zaraz widzą inne warianty te bardziej atrakcyjne.
      • szczesliwy_pierozek Re: nieznośna lekkość bytu zaczyna mi ciążyć 01.10.11, 01:03
        Dzięki za Twoją wypowiedź.
        Kiedyś kminiłem enneagram, chyba jakąś piątką byłem ale może z czasem siódemka wzięła górę? ;-) Ten opis brzmi sensownie, ale nie wydaje mi się do czegokolwiek przydatny. Siódemka to, siódemka tamto... sam już zaobserwowałem pewne zjawiska, zastanawiam się teraz co mogę począć.
        • kotkazzielonymioczami Re: nieznośna lekkość bytu zaczyna mi ciążyć 01.10.11, 01:34
          Piątka jest typem który przechodzi w Siódemkę.W enneagramie jest tak-jest typ podstawowy i dwa poboczne-dla fazy relaksu i fazy stresu.Albo więc jesteś Piątką i masz obecnie w życiu stres,więc przechodzisz w fazę stresu-Siódemki,albo jesteś Siódemką i przechodzisz w fazę stresu dla Siódemki czyli Piątkę.Enneagram podaje sposoby jak pracować nas sobą dla każdego typu.
    • shachar Re: nieznośna lekkość bytu zaczyna mi ciążyć 01.10.11, 01:55
      a jakie "wymierne efekty" masz na myśli?
      • szczesliwy_pierozek Re: nieznośna lekkość bytu zaczyna mi ciążyć 01.10.11, 11:03
        Cześć Suchar! Chodzi o specjalizację dla samej specjalizacji, osiąganie kolejnych stopni wtajemniczenia w danej dziedzinie i pokonywanie drogi od czeladnika do mistrza, bycie w czymś dobrym, z czasem nawet wybitnym. To daje poczycie stabilności i pomaga kreować rzeczywistość, w której żyjemy.
        Efektem ubocznym osiągnięcia specjalizacji i profesjonalizacji jest zwykle dobra albo bardzo dobra kondycja finansowa. Nie uważam się za materialistę ale pieniądze są potrzebne, zwłaszcza że z wiekiem pewne źródła wysychają i naturalną koleją rzeczy jest zastąpienie ich, znalezienie sobie miejsca na kształt roponośnego terenu czy sadu obfitującego w dorodne owoce.
        • shachar Re: nieznośna lekkość bytu zaczyna mi ciążyć 01.10.11, 14:58
          cześć Pirożek, od razu Ci powiem, że dylemat za czym podążać; za naturalną ciekawościa róznych dziedzin, częstą zmianą zainteresowań, a specjalistycznym dłubaniem w jednym jest nierozwiązywalny.Wady i zalety jednego i drugiego łatwo możesz sobie wyobrazić i właśnie takie one są. Nie licz na to, że nagle coś Ci się cudownie przestawi i bedziesz miał/a to co najlepsze z obu światów.
    • out23 Re: nieznośna lekkość bytu zaczyna mi ciążyć 01.10.11, 09:11

      Bym zaryzkowal,ze jest tu brak pewnych danych , ktore uważam za ulatwiające poznanie Ciebie i próbe oceny stanu rzeczy.
      Wstepnie jestes bardziej podobny do mamy czy do taty, wysztalcenie specjalistyczne ,techniczne czy ogólne... (najlepiej jakie)
      Tak na szybko i "po łebkach" , może:
      - praca nie daje Cie pełnej stysfakcji twórczej a rodzina nie asbsorbuje
      - masz cechy introwertyczne i ekstrawertyczne zrównowazone ale raz dominuja jedne raz drugie
      - przeskakiwanie powinno wyrobic hierarachie wartosci, koncentrację na jednym celu u Ciebie do tego nie doszło
      - czasem trzeba przez 10 lat poszukiwac Siebie i zmienic srodowisko, po to aby wrocic i poczuc się we własnej skórze
      Tu cyt
      A taka koncentracja = brak czasu na rozwijanie się w innych kierunkach.
      Szerokie horyzonty wąskie perspektywy,ktos gdzies to powiedział..
      Banalna rada: skoncentrwać sie na tym co daje największa kase lub niezleżność...
      • szczesliwy_pierozek Re: nieznośna lekkość bytu zaczyna mi ciążyć 01.10.11, 13:17
        Dzięki, Out23!
        Z obu rodziców wziąłem sporo, w pewnym sensie szkołę średnią zrobiłem "pod tatę", studia "pod mamę" (nie czuję się jednak ubezwłasnowolniony).
        "Szerokie horyzonty wąskie perspektywy" - w takim razie zawężamy horyzonty i poszerzamy perspektywy, banalnie genialne! Teraz pytanie, w którym kierunku zawężyć...
        • to.niemozliwe Re: nieznośna lekkość bytu zaczyna mi ciążyć 02.10.11, 08:27
          Skup sie na tym w czym masz talent, rownoczenie sprawia Ci frajde i daje szanse na dobre zarobki. A reszte traktuj jako relaks i ciekawostke. Ile masz lat? Pracujesz zawodowo?
          • kotkazzielonymioczami Re: nieznośna lekkość bytu zaczyna mi ciążyć 02.10.11, 09:54
            A jeśli to jest tak,że on nie ma konkretnych zdolności,w niczym się nie wyróżnia,nie ma żadnych talentów?
            • out23 Re: nieznośna lekkość bytu zaczyna mi ciążyć 02.10.11, 10:40
              jest interdyscyplinarny a to poważne zagrożenie:), dla tzw profesjonalistów ..
              Z czasem będzie im wytykal waskie horyzonty:)
              Bo łatwo sie uczy:)
              Na oko ma 30 lat w stanie bezżennym.
              Szczególy go nużą a interesuja rzeczy nowe. Nie jest informatykiem.
              Wykluczyłbym kierunek techniczny z wyjatkiem pochodnych architektury.
              Zalecałbym cos w kierunku ekologicznego kształtowania środwiska i budowli ,z uzyciem
              pomp ciepła ,zamknietym obiegu wody z wlasną oczyszczalnia i ogródkiem skalnym, w otoczeniu rzadkich okazów krzewów i drzew.
              A w oranżerii ( dla ... no tu wpisać..wg wyobraźni:)) na bazie ciepła odzyskanego z pryzmy kory sosnowej , wydzielony fragment kompostownika z udziałem dżdżownic kalifornijskich jako pokarm karpi i dla odpadków z porowadzonego baru przydroznego.
              W rogu dzialki młynek do do butelek z PET, gdzie okoliczne dzieci znosza butelki celem uzyskania granulatu do wyrobu EcoArk* /Taiwan 2010 - wystawa kwiatów/
              *Bar wykonany z w/w paneli , lokalna artrakcja turytyczna
              Niedawno film dokumentalny na NG
              openarchitecturenetwork.org/projects/%5Bfield_oanproject_path-raw%5D-40

              No trochę się rozbrykalem , no ale dlaczego nie :)
            • to.niemozliwe Re: nieznośna lekkość bytu zaczyna mi ciążyć 02.10.11, 14:15
              Czasem wystarczy byc solidnym rzemieslnikiem, nie trzeba od razu byc artystą.
          • shachar Re: nieznośna lekkość bytu zaczyna mi ciążyć 02.10.11, 14:47
            to co daje szanse na dobre zarobki na ogół rozmija się z frajdą.
            • to.niemozliwe Re: nieznośna lekkość bytu zaczyna mi ciążyć 02.10.11, 17:01
              Zycie to ciagle kompromisy, wewnetrzne i zewnetrzne.
              Jest pewna koncepcja, zasada jeza, sformulowana przez Collinsa w odniesieniu do organizacji, ale sprawdza sie tez prywatnie.
              Ona godzi te sprzecznosci.
              • szczesliwy_pierozek Re: nieznośna lekkość bytu zaczyna mi ciążyć 03.10.11, 00:37
                Poczytałem o zasadzie jeża (np. tu: konteksthr.pl/kompetencje-ktore-nie-dzialaja/), w sumie Ameryki na nowo nikt tu nie odkrył ;-) Niemniej dzięki za głos, doceniam.
                • to.niemozliwe Re: nieznośna lekkość bytu zaczyna mi ciążyć 04.10.11, 12:25
                  Skoro to takie oczywiste, to w czym problem z jej stosowaniem?
    • solaris_38 Re: nieznośna lekkość bytu zaczyna mi ciążyć 02.10.11, 17:45
      z Twojego postu wynika ze doskonale wiesz co robić
      Nie wiesz tylko JAK to zrobić

      Doświadczenie wskazuje ze ci co skupiają się na jednym czasem po osiągnięciu pewnego poziomu dokładają kolejne dziedziny i osiągają biegłość także w nich

      w tym wszystkim chodzi o organizację hierarchię dyscyplinę i pokorę

      skupiając się na jednym nie tracisz drugiego lecz kolejno każdemu dajesz tyle czasu ile mu potrzeba aby dało owoce

      do owocowanie też trzeba dojrzeć choć nie wszyscy dochodzą do tego etapu

      do etapu dawania z siebie

      aby dawać trzeba mieć co




    • paco_lopez Re: nieznośna lekkość bytu zaczyna mi ciążyć 03.10.11, 14:04
      pierożku wyglądasz po prostu na młodą zadowloną z życia osobę. z czasem nauczysz się, że można robić jednocześnie tylko jedną rzecz. każdy w życiu ma wrażenie, że chciałby zrobic to i tamto i potrafiłby to i jeszcze coś innego , ale jeszcze ciągle mu czegoś brakuje, jakiegoś szlifu wykańczającego i dobrze, bo swiadczy ze jest zainspirowany oraz nie nudzi sam siebie, a przy okazji tez i otoczenia. ja robie obrazki, brzdakam na gitarze, ucze dzieci przyjęcia piłki i podania oraz gry na góra trzy kontakty z piłką, a przeciez wiem, że ani nikiforem, ani hendrixem ani jose mourinho nie będę w tym zyciu, a bawię sie przednio i nie męczy mnie nieznośna lekkość bytu jak tam jednego.
    • knokkelmann1 Re: nieznośna lekkość bytu zaczyna mi ciążyć 22.10.11, 20:24
      zaloze sie, ze kolega czyta intensywnie wszystko co tez mu wpadnie w rece . stad to nieukierunkowanie sie, brak specjalizacji - ale na Boga!, bynajmniej nie rozmienianie sie na drobne. O nie! Bynajmniej. U mnie podobnie, u mnie tak samo. Problem tkwi w nizaspokojonej potrzebie czytania - przestac nie moge, a podobnie jak u kolegi, czas ucieka. Co gorsza, czytanie czytaniem, ale w moim wypadku zalecane, ba niezbedne jest mowienie - ale ja wole czytac...czytac do upadlego. przypadek kolegi jest,obawiam sie, nieuleczalny. chec poznania nie do okielznania. pozdrawiam serdecznie zza morza
      • red_boots Re: nieznośna lekkość bytu zaczyna mi ciążyć 23.10.11, 00:07
        być może ten brak ukierunkowania bierze się też po części z czytania do upadłego, ale chyba nie tylko. może pierożek wszystkie swoje zainteresowania/ projekty traktuje z równą pasją i nie jest w stanie się zdecydować na jeden kierunek.

        w ogóle, jak czytałam ten post, to trochę, jakbym czytała o sobie. mam podobnie, aczkolwiek idzie w dobrym kierunku. ale też, jak autor, zawsze miałam szeroki wachlarz zainteresowań, przeskakiwałam sobie z jednego tematu na inny, wracałam do jakiegoś czasami po wielu latach i nie mogłam się zdecydować, co jest najważniejsze i w którym kierunku iść. to przeskakiwanie przeniosło mi się na grunt zawodowy i niestety, ale płacę za to, bo w wieku 30 lat nadal nie mam ustabilizowanego życia zawodowego. z drugiej strony kilkakrotne zmiany pracy i sprawdzanie siebie na różnych polach było z mojej strony świadomą decyzją. i na razie z tego nie zrezygnuję, nadal chcę się sprawdzać w różnych zajęciach, więc raczej moje życie zawodowe się nie ustabilizuje w najbliższym czasie. coś za coś.
        • szczesliwy_pierozek Re: nieznośna lekkość bytu zaczyna mi ciążyć 23.10.11, 01:56
          dokładnie. można tak, i można śmak ;-) życzę właściwych wyborów!
      • szczesliwy_pierozek Re: nieznośna lekkość bytu zaczyna mi ciążyć 23.10.11, 01:54
        Cześć kolego ze Skandynawii (?) ;-)

        fakt, wzrastałem w szacunku do słowa pisanego, ale okres, kiedy miałem doła, że nie przeczytam wszystkich książek na świecie, już dawno zamknąłem! bynajmniej, bynajmniej ;-)

        kryzys mam już za sobą ;-) obecnie zdążyłem się zdystansować i okiełznać gonitwę, staram się rozsądnie organizować, pracuję nad moim wewnętrznym drapieżnikiem (grrrrr... ;-)). podjąłem ostatnio pomniejszą decyzję, która przynosi mi wiele frajdy, dostrzegłem też, że w ważnych sferach zmierzam w odpowiednim kierunku dzięki wcześniej wytyczonym celom. wiem, że najlepsze przede mną i Wam też tego życzę!
        • knokkelmann1 Re: nieznośna lekkość bytu zaczyna mi ciążyć 23.10.11, 02:43
          ze skandynawii? och tak, studia skandynawskie skonczylem, nie przecze, a dokladnie nie tam za morzem co prom plywa, ale dalej i nie w krainie ikeii ale lososia. powinienem byl dodac zza siodmego morza i zza siodmej gory pisze...chociaz tu tez zimno a jak spojrzec w prawo to widac grenlandie...i w hokeja graja jak te wsciekle..
          u mnie decyzja, wolna od cielesnej cenzury co trula jak jaka wszetecznica przez 12 lat to taka, to taka. gna mnie teraz w cieple kraje...slonia zobaczyc, wina z paarl sie napic i dziewke burska wychedozyc. jako i uczynie. i czytam czytam jak ten wsciekly. podroze kapitana singeltona ostatnimi czasy, o!
          serdecznie pozdrawiam!


          • szczesliwy_pierozek Re: nieznośna lekkość bytu zaczyna mi ciążyć 20.11.11, 16:29
            > u mnie decyzja, wolna od cielesnej cenzury co trula jak jaka wszetecznica przez
            > 12 lat to taka, to taka. gna mnie teraz w cieple kraje...slonia zobaczyc, wina
            > z paarl sie napic i dziewke burska wychedozyc. jako i uczynie. i czytam czyta

            i jak, wyhędożyłeś już? :-)

            PS co to jest "dziewka burska"?
    • jedr-ek28 Re: nieznośna lekkość bytu zaczyna mi ciążyć 23.10.11, 23:37
      Proponowałbym Ci takimi rzeczami na forum się nie dzielić z kilku przyczyn. Po pierwsze, to newralgiczny temat, po drugie nigdy nie wiesz, na kogo trafisz. Dylematy, z jakimi się zmagasz są typowe, są czymś normalnym. Ja też zastanawiam się nad tym, co bym chciał w życiu robić i jeszcze żeby było to coś, co będę uwielbiał robić oraz coś co będzie przynosiło mi pasywny zysk. Ja też tak mam, że w jeden tydzień myślę tylko i wyłącznie o jednym aż w końcu stwierdzam -nieee, to nie to...To normalne, że tak masz i każdy tak ma, ale nikt Ci tego problemu nie rozwiąże. Tzn. można, idź np. do coach'a albo dobrego psychologa, który pomoże Ci stworzyć wizję tego, co być chciał w życiu osiągnąć. Mam na myśli wizję swojego sukcesu. Można nauczyć się technik wizualizowania sukcesu, jest tego mnóstwo w książkach. Z reguły od tego są coach'owie oraz psychologowie, którzy są drożsi, z kolei czytanie książek jest tańsze, ale czasochłonne. Musisz tylko wybrać. Cały sęk w tym, aby umieć panować nad swoim umysłem. Trzeba wiedzieć, dlaczego nie umiemy wizualizować i realizować sukcesów i co nam w tym przeszkadza. Prawda jest taka, że sukces masz w sobie. Masz w sobie potężne narzędzie, jakim jest Twój umysł. Uwierz mi, praktykuję medytacje buddyjskie, poznałem trochę technik wizualizacji i to narzędzie, jakim jest nasz umysł jest najwspanialszym i najpotężniejszym i zarazem najpiękniejszym narzędziem na świecie. Kwestia tylko nauczyć się nim posługiwać :)
    • majtki_z_drutu Re: nieznośna lekkość bytu zaczyna mi ciążyć 26.10.11, 11:58
      Rozumiem cię doskonale. Problemem jest wykształcenie dyscypliny umysłu, aby osiągnąć pewien poziom masterii w danej dziedzinie.
      Myślę, że dobrym pomysłem jest np. 30. dniowy plan szlifowania wybranej ścieżki, w konkrentym, realnym celu. Takie projekty można zapisywać albo nagrywać i relacjonować np. na YT, aby zwiększyć motywację i nie porzucać projektu przed czasem. To pozwoli wykształcić nawyk regularności działania i nie oglądania się na boki.
      Ja się właśnie szykuję do mojego "triala" ;)
    • jan_stereo Re: nieznośna lekkość bytu zaczyna mi ciążyć 26.10.11, 15:37
      Zamiast tkwic w renesansie nalezy jak najszybciej stac sie czlowiekiem XXI wieku, i jesli masz jaja to szukaj zajecia ktore Cie w pierwszej kolejnosci ciekawi dlugoterminowo, cos jak hobby i w tym sie doskonal, na poczatku bedzie pewnie biednie, ale najlepsi w swoich konikach niemal zawsze dostaja za swa unikatowosc tez i przyzwoita zaplate.

      Aby zrealizowac ten cel, czy tez jakikolwiek inny, najlepiej jesli zapomnisz o potencjalnych luksusach i sukcesach, bo to tylko rozprasza, najlepiej jakbys dojrzal i liczyl sie z tym ze niczego nie osiagniesz pozostajac przecietnym obywatelem z poczuciem potencjalu, i to wlasnie z ta przecietnoscia najlepiej abys sie nie chcial pogodzic, ale nie myslal jaki to bedziesz swietny dnia pewnego.

      ps. jak juz uda Ci sie zarobic pierwszy milion baksow wowczas mozesz powrocic do swojego renesansu, no chyba ze bedziesz dawac korki z 5 przedmiotow zarabiajac tym niezle na zycie ;')

      To wszystko.
      • szczesliwy_pierozek Re: nieznośna lekkość bytu zaczyna mi ciążyć 20.11.11, 16:33
        > ps. jak juz uda Ci sie zarobic pierwszy milion baksow wowczas mozesz powrocic d
        > o swojego renesansu, no chyba ze bedziesz dawac korki z 5 przedmiotow zarabiaja
        > c tym niezle na zycie ;')

        Dobra puenta :-) Dzięki!
    • szczesliwy_pierozek Re: nieznośna lekkość bytu zaczyna mi ciążyć 27.10.11, 08:21
      Dziękuję Wam za kolejne wypowiedzi, które się pojawiają. To naprawdę miłe i budujące, że pewne osoby odnajdują w mojej historii cząstkę siebie, tym bardziej cieszę się, że mój wątek się rozwinął, że ktoś może dorzucić swój fragment puzzli i być może odnaleźć brakujący element w wypowiedziach innych :-)
    • szczesliwy_pierozek Re: nieznośna lekkość bytu zaczyna mi ciążyć 23.12.11, 21:12
      Postscriptum :-)

      Wymyśl siebie na nowo

      Każdy ma szansę stać się kimś innym – i to nawet kilka razy. Terapeuta Horst Conen dodaje otuchy i radzi, jak porzucić utarte koleiny.

      Kredo naszych czasów brzmi: „Zrób najlepszy użytek ze swojego życia, każdy jest kowalem swojego losu”. Niedawno napisał pan: „Musimy i powinniśmy wciąż na nowo wymyślać siebie”. Czy to nie jest wyzwanie ponad siły?

      Horst Conen: Zmiana samego siebie może być konieczna, jeśli chcemy, żeby lepiej nam się powodziło. Przede wszystkim jednak widzę ją jako wzbogacenie – jako cudowną możliwość rozwoju własnej osobowości. Możemy żyć szczęśliwiej, mniej się bać i odnosić sukcesy, jeśli oswoimy się z myślą, że możliwe jest wymyślanie siebie wciąż na nowo.

      Możemy się mniej bać? Jak to?

      Uważam, że strach pojawia się wtedy, kiedy wydaje się nam, że w danej sytuacji nie mamy wyboru i jesteśmy na coś skazani. Kto dziś pracuje, często się boi – że nie poradzi sobie ze swoimi obowiązkami; że firma zbankrutuje; że zostanie zwolniony; że wyniki finansowe będą poniżej oczekiwań. Takie lęki nas paraliżują i sprawiają, że sztywno trzymamy się swojego miejsca i swojego zawodu. Ale kiedy mam świadomość, że w każdej chwili mogę wymyślić się na nowo, że mogę przetrwać także w innym zawodzie, w innej pracy, z innymi umiejętnościami, jeśli zatem przyglądam się swoim zdolnościom i możliwościom, będę się mniej bać, jeśli w mojej pracy albo życiu prywatnym nie wszystko będzie się dobrze układać. Zgodnie z mottem muzykantów z Bremy: „Coś lepszego niż śmierć można znaleźć wszędzie”.

      Pełna wersja artykułu dostępna w tygodniku Forum 2008 nr 2 s. 38
Inne wątki na temat:
Pełna wersja