laverata
15.10.11, 12:12
Witam. Chciałam zapytać o coś, co bardzo mnie rani.
Jestem młodą kobietą, studentką. Jestem zaradna, gdy jestem wśród ludzi dużo się śmieję, jestem też w miarę atrakcyjna (dbam o siebie, ćwiczę, etc). Jednak nie potrafię mieć normalnych relacji z mężczyznami którzy są więcej niż przyjaciółmi. Rozumiem że wydaję siębardzo młoda na takie problemy, i gdyby to był tylko pierdoły w type 'on mnie nie kocha', to nic bym nie pisała, ale chodzi mi o co innego.
Faceci widzą mnie jako zabawkę. Wszyscy zakładają, że chcę z nimi uprawiać seks i bardzo rzadko chcą ode mnie czegoś innego; emocjonalna więź w moim wypadku w ogóle nie wchodzi im w rachubę. Nie jestem łatwa (miałam w życiu jednego prawdziwego partnera), nie ubieram się wyzywająco, nie piję dużo. A jednak zawsze kończy się tak samo: mój były chlopak powiedział mi, że uważa że powinniśmy byli poprzestać na seksie, bo on lubił ze mną sypiać ale jako dziewczyna, człowiek którego trzeba szanować, to już mu się nie podobałam; traciłam wcześniej znajomych, facetów, bo składali nachalne oferty (wiadomo, jakie) a gdy odmawiałam, dalej próbowali mnie przekonać, czasami agresywnie (kończyło się ne tym że musiałam kompletnie ich zignorować i od tak zerwać relacje bo robili się nieprzyjemni); chłopak, który mi się podoba i z którym myślałam, że mamy jakąś głębsząrelację, nagle zmienił zdanie i już nie chce mnie widywać kiedy zrobiliśmy trochę więcej niż całowanie się. Po prostu, nawet nie zarprosił mnie na swoje urdziny, mimo, że przyjaźniliśmy się przez lata. Przykłady te mogą się mnożyć. Na dodatek ogólnie faceci nie biorą mnie na serio, chcą tylko jednego, nawet jeśli lubią ze mną przebywać.
Gdy miałam 15 lat byłam molestowana, ale przeszłam już dawno terapię, antydepresanty etc. i teraz wszystko ze mną ok (przynajmniej tak myślę). Ale nie spotkałam jeszcze faceta, który byłby do mnie gentlemanem i który chciałby ode mnie czegoś więcej niż... Naprawdę nie rozumiem. Na dodatek, zawsze rozmawia nam się dobrze, a potem oni nagle zachowują się jak świnie. Smuci mnie to i boli, bo widzę inne dziewczyny na których chłopakam zależy, o które ewidentnie dbają, dziewczyny które wykorzystują facetów, każą zawsze za siebie płacić, etc. a koniec końców dobra jestem ponoć tylko do jednego. Widzę to też trochę w swoich przyjaźniach: ja jestem gotowa zrobić o wiele więcej dla przyjaciela niż on/ona dla mnie, zazwyczaj. Co robię nie tak? Jak się z tego wyrwać? Proszę pomożcie.