Co jest nie tak z moimi relacjami?

15.10.11, 12:12
Witam. Chciałam zapytać o coś, co bardzo mnie rani.

Jestem młodą kobietą, studentką. Jestem zaradna, gdy jestem wśród ludzi dużo się śmieję, jestem też w miarę atrakcyjna (dbam o siebie, ćwiczę, etc). Jednak nie potrafię mieć normalnych relacji z mężczyznami którzy są więcej niż przyjaciółmi. Rozumiem że wydaję siębardzo młoda na takie problemy, i gdyby to był tylko pierdoły w type 'on mnie nie kocha', to nic bym nie pisała, ale chodzi mi o co innego.
Faceci widzą mnie jako zabawkę. Wszyscy zakładają, że chcę z nimi uprawiać seks i bardzo rzadko chcą ode mnie czegoś innego; emocjonalna więź w moim wypadku w ogóle nie wchodzi im w rachubę. Nie jestem łatwa (miałam w życiu jednego prawdziwego partnera), nie ubieram się wyzywająco, nie piję dużo. A jednak zawsze kończy się tak samo: mój były chlopak powiedział mi, że uważa że powinniśmy byli poprzestać na seksie, bo on lubił ze mną sypiać ale jako dziewczyna, człowiek którego trzeba szanować, to już mu się nie podobałam; traciłam wcześniej znajomych, facetów, bo składali nachalne oferty (wiadomo, jakie) a gdy odmawiałam, dalej próbowali mnie przekonać, czasami agresywnie (kończyło się ne tym że musiałam kompletnie ich zignorować i od tak zerwać relacje bo robili się nieprzyjemni); chłopak, który mi się podoba i z którym myślałam, że mamy jakąś głębsząrelację, nagle zmienił zdanie i już nie chce mnie widywać kiedy zrobiliśmy trochę więcej niż całowanie się. Po prostu, nawet nie zarprosił mnie na swoje urdziny, mimo, że przyjaźniliśmy się przez lata. Przykłady te mogą się mnożyć. Na dodatek ogólnie faceci nie biorą mnie na serio, chcą tylko jednego, nawet jeśli lubią ze mną przebywać.

Gdy miałam 15 lat byłam molestowana, ale przeszłam już dawno terapię, antydepresanty etc. i teraz wszystko ze mną ok (przynajmniej tak myślę). Ale nie spotkałam jeszcze faceta, który byłby do mnie gentlemanem i który chciałby ode mnie czegoś więcej niż... Naprawdę nie rozumiem. Na dodatek, zawsze rozmawia nam się dobrze, a potem oni nagle zachowują się jak świnie. Smuci mnie to i boli, bo widzę inne dziewczyny na których chłopakam zależy, o które ewidentnie dbają, dziewczyny które wykorzystują facetów, każą zawsze za siebie płacić, etc. a koniec końców dobra jestem ponoć tylko do jednego. Widzę to też trochę w swoich przyjaźniach: ja jestem gotowa zrobić o wiele więcej dla przyjaciela niż on/ona dla mnie, zazwyczaj. Co robię nie tak? Jak się z tego wyrwać? Proszę pomożcie.
    • 1bzz1 Re: Co jest nie tak z moimi relacjami? 15.10.11, 12:20
      Wybierasz poprostu nieodpowiednich facetów i tyle wybieraj tych kulturalnych, miłych z zasadami z jakąś moralnością, mądrych:)
      • 1bzz1 Re: Co jest nie tak z moimi relacjami? 15.10.11, 12:23
        jestem mniej wiecej w twoim wieku tez studiuję i mam kochanego mezczyznę ale wybierajać go słuchałam tez rozumu, wiedziałam ze wybieram kochanego intelektualiste, który nawet zuczka by nie skrzywdził:) a moje kolezanki wybieraja takich jak ty i potem placza, ze on je zostawil, wykorzystal no sorry ale mamy rozum same dokonujemy pewnych wyborow. Najpierw kogoś poznaj, a potem pchaj sie do lozka a nikt cie nie wykorzysta
    • to.niemozliwe Re: Co jest nie tak z moimi relacjami? 15.10.11, 13:02
      Mysle, ze tak naprawde, to nie bardzo akceptujesz swoją seksualnosc, po molestowaniu i projektujesz na nich niskie, seksualne pobudki. tzn. Ty ich nie masz, to oni sa ci napaleni samce. Tymczasem, jesli sama piszesz, ze chcesz czegos wiecej niz przyjazni z facetem, to zwykle seks sie pojawia predzej, czy pozniej. A jesli jestes, jak piszesz atrakcyjna, zgrabna i sie podobasz - pewnie chcą prędzej niz pozniej.
      Mi sie wydaje, ze trzeba te juz udaną terapie ponowić, ale tylko w tym aspekcie - blokady w budowaniu relacji z mezczyzną, tym jednym, oczywiscie.
      Sądze tez, ze im glebsza relacja, tym bardziej dajesz sygnały niepewnosci, braku zaufania i obaw, ze "cos w tym związku nie gra". Tzn. Twoje neurotyczne emocje kołują Cię tak mocno, że nieświadomie kołujesz faceta z którym się wiażesz, i on wymieka.
      Dlatego takie dziwne okreslenie, ze moglismy byc "fucking friends", od bylego, ale nic wiecej - i ze on żałuje. Czego żałuje? Powiedz, czego on moze żałowac?
    • jubale Jest cos nie tak... 15.10.11, 13:04
      I w koncu zrozumiale sa twoje rozsterki. Nie jestes przeciez lala do dmuchania, a zywym czlowiekiem z uczuciami...

      Mimo to sa to na tyle powazne sprawy, ze nie da sie odpowiedziec na to pytanie jednoznacznie. Bo problem jest ogolny a danych za malo.

      jaki kierunek studiujesz? jaki kierunek studiuja twoi koledzy/faceci?

      Jakie masz uklady z matka, z ojcem? czy matka jest osoba dominujaca w rodzinie? Jaki jest ojciec? Czy masz rodzenstwo?

      tak sie pytam aby zalapac jakis slad...

      Poza tym nie musisz szukac bledow w sobie, mozesz byc najnormalniejsza dziewczyna pod sloncem, jednak swiat w jakim obecnie zyjemy nie jest laltwy dla ludzi- np. facetow i wiekszosc z nich staje sie dojrzala po 30...Kobiety ok. 27 roku zycia...
      • laverata Re: Jest cos nie tak... 15.10.11, 14:09
        Dziękuję wszystkim za szybkie odpowiedzi, od razu lepiej jak człowiek wie, że ktoś go słucha : ) Z drugiej strony niektórzy z państwa, uważam, za szybko mnie oceniają: 1bzz1, kto tu mówi o pchaniu się do łóżka? Uwierz mi, że średnia dziewczyna w moim wieku miała pewnie więcej doświadczeń ode mnie, i że nie jest ze mnie żadna femme fatale - straciłam dziewictwo w wieku 17 lat, wcale nie pchałam się nigdy do łóżka bo uważam że po coś mamy samokontrolę (oraz wynalazek masturbacji) i podkreślam po raz drugi, nie jestem wyzywająca. I nikt nie powienien oceniać kobiety po jej życiu seksualnym, a jeśli już, to niech ocenia też facetów.

        to.niemożliwe: Jeśli chodzi o neuroteyczne emocje, masz aboslutną rację. Nie wiem, czy inni też tak mają, ale ja potrafię się męczyć z własnymi lękami w codziennych sytuacjach. Ktoś nie dosłyszy, co mówię - wydaję mi, że mnie ignoruje i nienawidzi. Ktoś szepcze w moim towarzystwie - Boże, na pewno uważa, że jestem dziwna i ze mnie kpi. Często gdy żartuję, 'nabijam' się sama z siebie bo jest to dla mnie mechanizm obronny, nie branie same siebiej na serio, boję się, że inni pierwsi tak do mnie podejdą. Nie mówiąc już o tym że bardzo możliwe, że mam niezdrowe wyobrażenie siebie samej - nieważne ile osób mnie komplementuje i mimo że już jakiśrok czy może nawet dwa lata temu bardzo fizycznie wydoroślałam (straciłam ostatki dziecięcego tłuszczyku, wyciągnęłam się trochę - choć inni zauważyli to bardziej niż ja) to ciąglę widzę siebie jako niezręcznego, pulchnego dzieciaka, i bardzo boję się, że inni też mnie tak widzą.
        Jeśli chodzi o podejście do seksu, to nie wiem, nigdy nie próbowałam się jakoś analizować. Nie jestem pruderyjna, z dużą łatwością o seksie rozmawiam (nie tak jak moja starsza siostra, która od razu się rumieni, hihi) ze znajomymi, nawet w rodziną, oczywiście są to normalne rozmowy, masturbuję się często, nie mam nic przeciwko relacji "sex freidns" - tyle, że w tej relacji musi być otwartość i szacunek, a tego nie dane mi jest doświadczyć ze strony męskiej. Z drugiej strony istotnie, boję się fizyczności, ale emocjonalności w tej sferze, nie lubię być przed kimś naga bo wtedy nie mogę się obronić przed czymś, co oni mogą powiedzieć (nie ma to nic wspólnego ze wstydzeniem sięswojego ciała, chyba). Po prostu, czuję się zbyt odsłonięta. Dotyk mnie nie razi (terapia zrobiła swoje i już nie boję się być przytulana, etc) ale to, że ktoś może kpić zm ojej fizyczności - bardzo.
        Terapia po molestowaniu trwała chyba dłużej niż rok: to było leczenie farmakologiczne i częste spotkania z terapeutką oraz bardzo dużo miłości, ciepła, cierpliwości od mojej kochanej rodziny. Powrót do normalnego życia krok po kroku; wyszłam na jedną imprezę, to był sukces. Oswajanie się z tym, że mogę zobaczyć tę osobę w mieście - wychodzenie do miasta z rodziną, potem tylko z jedną osobą, potem w końcu sama, i tak dalej.
        Ponieważ to może być ważne dodam, że całe doświadczenie molestowania było nie tylko fizyczne, ale i emocjonalne; doświadczyłam go od koleżanki z klasy w Katolickiej szkole dla dziewcząt do której chodziłam. Proszę nie bagatelizować przypadku tylko dlatego, że winna jest kobieta - dla kogoś takiego jak ja bagatelizowanie jest bardzo raniące i doświadczenie było nie mniej raniące niż gdyby dotykał mnie bez mojej zgody mężczyzna. Na dodatek molestowanie było kulminacją trwającego lata mobbingu w owej szkole (do której oczywiście już po tym nie chodziłam), gdzie byłam bardzo nieszczęśliwa i gdzie regularnie doświadczałam kpin i nagonki. Okej, może robię z siebie ofiarę, ale takie są fakty: to ja skończyłam z depresją, a nie te dziewczyny które myślały, że fajnie będzie nazwać mnie grubą, brzydką, etc. Dodam jeszcze, że mieszkam w Północnej Iralndii i i tutaj podział szkół płcią i religią oraz bardzo duża ilość mobbingu w tych szkołach to norma. Potem poszłam do szkoły Zintegrowanej, która była naprawdę świetna i po prostu w niej odżyłam, a teraz robię pierwszy rok studiów, tak zwana podstawa ze sztuki, po których idę na specjalizację w Animacji, którą będę robić trzy lata.

        jubale: Ja sztukę ogólną w tym roku, po czym przez trzy lata będę studiować Animację 2d i 3d. Oni: Media, Literatura i Film, ostatni, który zranił mnie kompletnym zignorowaniem mnie wziął gap year, to jest taki rok przerwy między szkołą a studiami.
        Na rodziców nie mogę nic powiedzieć, tyle im zawdzięczam. Mama jest silną kobietą i uczyła mnie, żeby tak być. Pod wieloma względami jestem kobietą silną i niezależną, a że w środku bywam słaba i neurotyczna, cóż nie okazuję tego. Niestety emigracja spowodowała napięcie między moimi rodzicami, mama często nie miała pracy i tata stał się osobą dominującą jeśli chodzi o wydatki w domu, mama źle się z tym czuła, bywało ciężko. Ale relacje i z mamą i z tatą mam bardzo dobre, choć lepsze z mamą. Ojciec zrobiłby dla mnie wszystko ale czasami bagatelizuje moje problemy.
        Mam starszą siostrę która jest strasznie złośliwa z natury, ale kocham ją.


        Nie no, ja wiem, faceci bywają niedojrzali, wiadomo, ale ja oczekuję tylko szacunku i klarowności w relacjach, nie małżeństwa ; )




        • laverata Re: Jest cos nie tak... 15.10.11, 14:11
          laverata napisała:


          > rony istotnie, boję się fizyczności, ale emocjonalności w tej sferze, nie lubię

          Przepraszam, tu powinno było być, 'nie boję się fizyczności'
        • jubale Ten brak szacunku to... 15.10.11, 15:45
          jak mysle facet, wezmie to cos co ma dla ciebie duza wartosc, wytrze sobie tym tylek i pojdzie dalej. Jakby nic sie nie wydarzylo i nic nie stalo. relacja sie nie rozwija...

          To ogromnie smutne jezeli osobe wrazliwa to spotyka. I powiem ci ze musisz bardziej na siebie uwazac. nauczyc sie wyczuwac jaki to typ faceta.Czy stabilny, systematyczny, czy taki zmienny latwiec...

          Ty w twoim teskcie wygladasz na osobe bardzo stabilna. Ktora poprzez takie relacje naraza sie na rozbicie psychiczne i zalamanie. Po czym nastepuje wypalenie i brak zaufania do mezczyzn. A wtedy, gdy na twojej drodze staje moze wlasnie ten wlasciwy, masz blokady psychiczne i masz trudnosciw odwzajemnieniu uczuc. Dlatego szczegolnie radze ci byc ostrozna i emocjonalnie nie otwierac sie przed facetami, ktorych dobrze nie znasz...To jest zasada dla wszystkich ludzi.

          Inna sprawa to mieszkasz zagranica. Dobrze abys i ty dokladnie poznala ich kulture. Zwlaszcza kulture, ktora ksztaltuje tych facetow. Jacy oni sa.

          W kazdym jednym kraju sa inni. Np. w kulturze gdzie dominuje protestancyzm i kobiety maja wzglednie wiecej do mowienia, to facieci sa jak..pantofle. Siedza cicho i sluchaja co kobieta im mowi. Ale np. w Rosji jest juz troche inaczej. W takim St. Petesburg, nie ma zadnej poradni dla krzywdzonych kobiet...

          Moze zrozumienie i grunt jaki ksztaltowal tam ludzi podpowie ci cos o ich zachowaniu?

          Tak generalnie to w Media skupiaja dosc szczegolnych ludzi. Jakos w tym srodowisku dosc duzo jest ludzi samotnych. Majacych trudnosci w nawiazaniu udanego zwiazkow.... A sami np. pisarze, czy jezykoznawcy to ludzie dosc samolubni.Niestety zajeci soba, swoim zyciem i kariera.

          Molestowanie zbieglo sie razem z jeszcze jednym mocnym przezyciem, zmiana kraju, sytuacja w domu....To tak jakby na jeden moment spadlo kilka ciosow z nieba.
          Do tego wszystko to dzieje sie w obycm nienznanym srodwisku i to w Irlandii, gdzie ludzie sa dosc prosci i malo okrzesani.
          Dlatego ten proces wychodzenia z tragedii i nabierania wlasnego 'ja' ciagle jeszcze trwa.

          Powiem ci na zakonczenie, ze napewno wyjdziesz z tego, ale musisz byc ostrozna i wybierac ostroznie pomiedzy ludzmi. Nie angazowac sie i jak mowia nie rzucac swoich perel pomiedzy swinie.

          Poza tym moze pomoze ci cos na temat asertywnosci, poczytac...



          Pozdrawiam cie, trzymaj sie cieplo jak mi przyjdzie, jaka madra mysl do glowy to ci dopisze...:=)))
        • sabinac-0 Re: Jest cos nie tak... 15.10.11, 17:04
          laverata napisała:

          > Uwierz mi, że średnia dzie
          > wczyna w moim wieku miała pewnie więcej doświadczeń ode mnie, i że nie jest ze
          > mnie żadna femme fatale - straciłam dziewictwo w wieku 17 lat, wcale nie pchała
          > m się nigdy do łóżka bo uważam że po coś mamy samokontrolę (oraz wynalazek mast
          > urbacji) i podkreślam po raz drugi, nie jestem wyzywająca. I nikt nie powienien
          > oceniać kobiety po jej życiu seksualnym,

          No ale Ty sama okreslasz siebie i inne kobiety po ich zyciu seksualnym.

          Czym jest to porownywanie sie z innymi ze "Ola i Jola stracily dziewictwo wczesniej niz ja, "pchaly sie do lozek" a ja nie i mialy wiecej facetow niz ja ergo jestem bardziej wartosciowa niz Ola i Jola" niz wartosciowaniem kobiet na podstawie ich pozycia intymnego?
          >

          > bardzo możliwe
          > , że mam niezdrowe wyobrażenie siebie samej - nieważne ile osób mnie komplement
          > uje i mimo że już jakiśrok czy może nawet dwa lata temu bardzo fizycznie wydoro
          > ślałam (straciłam ostatki dziecięcego tłuszczyku, wyciągnęłam się trochę - choć
          > inni zauważyli to bardziej niż ja) to ciąglę widzę siebie jako niezręcznego, p
          > ulchnego dzieciaka, i bardzo boję się, że inni też mnie tak widzą.

          Bardzo koncentrujesz sie na wygladzie zewnetrznym i na tym jak inni Cie widza lub moga widziec. Byc moze za bardzo.

          > Pod wieloma względami jestem kobietą silną i ni
          > ezależną, a że w środku bywam słaba i neurotyczna, cóż nie okazuję tego.

          Mamuski - bohaterki sa wspaniale, ale bywaja stresujace bo jak sie pomysli, ze jeszcze troche, dorosnie sie, zakocha i przyjdzie zdac egzamin z bohaterstwa, to mozna miec ciarki po plecach i paniczny lek przed staniem sie kobieta.
          Trudno sie dziwic, ze corki matek bohaterek (takich co pracuja przeznaczajac caly zarobek na cudze potrzeby, wytrzymuja bez slowa skargi najgorsze ciosy od losu, pieka dla wszystkich ciasta, ratuja malzenstwo, pomagaja potrzebujacym z calej dzielnicy i sa najlepszymi doradczyniami i przyjaciolkami dla swych dzieci i to wszystko naraz) czesto wpadaja w nerwice lub anoreksje...
    • sabinac-0 Re: Co jest nie tak z moimi relacjami? 15.10.11, 16:47
      Mysle, ze bardzo starasz sie potwierdzic wlasna wartosc w czyichs oczach.
      Przezyte molestowanie moze miec na to jakis wplyw, jakby nie bylo zostalas potraktowana jak przedmiot, obiekt erotyczny i byc moze teraz desperacko pragniesz, by ktos wreszcie zauwazyl Twa glebie i Twoje wnetrze. Jednoczesnie, dopoki ktos Ci nie powie "jestes wspaniala" nie dowierzasz wlasnym wewnetrznym walorom i na wszelki wypadek inwestujesz w ladne cialo.
      Byc moze podswiadomie ulegasz schematom, ze by moc oczarowac faceta intelektem trzeba go najpierw skusic uroda (niczym w komediach romantycznych gdzie kazda "intelektualistka" wyglada jak ciasteczko ktore nic tylko zjesc).

      No i faceci widza to, co mimowolnie im oferujesz tzn. ladne cialo i uznaja, ze pogawedka przy kawie o filozofii to tylko nudnawa gra wstepna.
      • laverata Re: Co jest nie tak z moimi relacjami? 16.10.11, 12:34
        Możliwe, że masz rację, tylkoz jednym się nie zgadzam, mianowicie z 'inwestowaniem' we własne ciało : p To brzmi jakbym non stop wydawała pieniądze i czas tylko na wygląd, a nie jest to prawdą. Akurat na siłownię chodzę także dlatego, że to zdrowo.

        Ale reszta jest możliwa. Uważam osobiście, że o wiele większą rolę może grać molestowanie niż moja mama, która akurat wcale nie jest matką 'bohaterką', jest człowiekiem, ma słabsze momenty i chwile. Ale nie, nie można wszystkiego zrzucać na swoją mamę/swojego tatę, w tych okolicznościach to nie jest fair wobec nich.

        Cóż. Dzisiaj "znajomy" miał imprezę urodzinową, na którą zaprosił ludzi, których ledwo zna i zapił się z nimi, a mnie nawet półgębkiem nie zaoferował, żebym przyszła. Wiecie co? Jak najbardziej uważam, że mogę być zamknięta w jakimś schemacie, ale ten gość ma problem sam ze sobą. Jak ktoś zaprasza na swoje urodziny wszystkich i imprezuje tyle co on, to chyba sam siebie nie akceptuje. Nie chcę relacji z kimś takim.
        • sabinac-0 Re: Co jest nie tak z moimi relacjami? 16.10.11, 15:53
          laverata napisała:

          > Akurat na siłownię chodzę także dlatego, że
          > to zdrowo.
          >
          Z medycznego punktu widzenie w poceniu sie na silowni nie ma nic zdrowego.

          > Jak najbardziej uważam, że mogę być zamknięta w jakimś sche
          > macie, ale ten gość ma problem sam ze sobą.

          Tez mam takie wrazenie.
        • to.niemozliwe Re: Co jest nie tak z moimi relacjami? 16.10.11, 18:24
          A Ty lubisz imprezowac? Jestes zabawowa? Masz swoja "paczke" znajomych z ktorymi imprezujesz, czy raczej wolisz wieczor we dwoje i wyjazd na weekend na wies?
    • red_boots Re: Co jest nie tak z moimi relacjami? 16.10.11, 15:17
      jak dla mnie, Twój problem może wynikać z 2 powodów:

      1. albo rzeczywiscie masz pecha i trafiasz na samych du..ów (ku czemu skłaniam się mniej)
      2. albo problem leży w Tobie (ku czemu skłaniam się bardziej)

      odpowiedź tak na dobrą sprawę dałaś sobie sama w swoich postach:

      "Faceci widzą mnie jako zabawkę. Wszyscy zakładają, że chcę z nimi uprawiać seks i bardzo rzadko chcą ode mnie czegoś innego"

      pytanie: dlaczego WSZYSCY faceci tak Cię widzą? co Ty takiego robisz, że tak Cię postrzegają?

      "Na dodatek ogólnie faceci nie biorą mnie na serio, chcą tylko jednego, nawet jeśli lubią ze mną przebywać".

      pytanie jak powyżej

      "Na dodatek, zawsze rozmawia nam się dobrze, a potem oni nagle zachowują się jak świnie".

      kiedy potem? jak już pójdziesz z nimi do łóżka czy przed?

      "Widzę to też trochę w swoich przyjaźniach: ja jestem gotowa zrobić o wiele więcej dla przyjaciela niż on/ona dla mnie, zazwyczaj".

      dlaczego robisz i dajesz więcej? między przyjaciółmi powinna być równowaga w "daję i biorę". jeżeli ktoś się nie odwzajemnia, konczysz znajomość.


      i powoli dochodzisz do odpowiedzi:

      "Często gdy żartuję, 'nabijam' się sama z siebie bo jest to dla mnie mechanizm obronny, nie branie same siebiej na serio, boję się, że inni pierwsi tak do mnie podejdą".

      jeżeli Ty sama nie traktujesz siebie serio, dlaczego ktoś inny ma Cię tak traktować?

      "Nie jestem pruderyjna, z dużą łatwością o seksie rozmawiam (nie tak jak moja starsza siostra, która od razu się rumieni, hihi) ze znajomymi, nawet w rodziną, oczywiście są to normalne rozmowy, masturbuję się często, nie mam nic przeciwko relacji "sex freidns""

      jeśli afiszujesz się z tym, co napisałaś powyżej czyli sprawiasz wrażenie otwartej seksualnie (nie musisz być przy tym wyzywająca z wyglądu, nie musisz powyższego wyrażać słownie, wystarczy, że tym emanujesz) i nie masz nic przeciwko "sex friends", tak właśnie będziesz odbierana, jako sex friend czyli koleżanka do łóżka. jest mało prawdopodobne w takim przypadku, żeby jakiś facet traktował Cię bardziej poważnie.

      poza tym piszesz, że mimo, że Cię ktoś komplementuje, i tak widzisz w sobie pulchne i niezdarne dziecko. odpowiedz sobie na poniższe pytania:
      1. jak Ja siebie traktuję?
      2. czy szanuję samą siebie?
      jeżeli traktujesz siebie dobrze i szanujesz samą siebie, ludzie naokoło będą Ci odpowiadać tym samym.
      • sabinac-0 Re: Co jest nie tak z moimi relacjami? 16.10.11, 16:01
        red_boots napisała:

        > 2. albo problem leży w Tobie (ku czemu skłaniam się bardziej)
        >
        > pytanie: dlaczego WSZYSCY faceci tak Cię widzą? co Ty takiego robisz, że tak Ci
        > ę postrzegają?
        >
        Nic nie trzeba robic.

        Jak by nie bylo 90% doroslych facetow poznajac kobiete traktuje ja wylacznie jako potencjalny obiekt seksualny. Czasem, po paru udanych kontaktach, zaczynaja zauwazac inne jej walory.

        Czasem udaja, ze oczarowal ich charakter potencjalnej lubej - jesli czuja, ze w ten sposob latwiej bedzie zaciagnac ja do lozka. :D

        > kiedy potem? jak już pójdziesz z nimi do łóżka czy przed?
        >
        Zwykle jak dostaja harbuza (tak zreszta opisala to autorka).
        To tez sie miesci w normie.

        > jest mało prawdopodobne w takim przypadku, żeby jakiś facet traktował Ci
        > ę bardziej poważnie.
        >
        Mysle, ze "bycie powaznie traktowana przez faceta" nie powinno byc priorytetem.
        • red_boots Re: Co jest nie tak z moimi relacjami? 16.10.11, 16:32
          > Jak by nie bylo 90% doroslych facetow poznajac kobiete traktuje ja wylacznie ja
          > ko potencjalny obiekt seksualny. Czasem, po paru udanych kontaktach, zaczynaja
          > zauwazac inne jej walory.
          >
          > Czasem udaja, ze oczarowal ich charakter potencjalnej lubej - jesli czuja, ze w
          > ten sposob latwiej bedzie zaciagnac ja do lozka. :D

          jest dokładnie tak, jak piszesz. kwestia, co kobieta z tym zrobi :) jeśli ochoczo już na wstępie daje się oczarować i idzie z facetem do łóżka, on dostaje, co chciał i bye, bye. ewentualnie może jeszcze ją trochę poczarować, że ma cudowny charakter i kiedyś zechce mieć z nią dzieci po to, żeby mieć ją w odwodzie na kilka następnych numerków.
          co innego jeśli facet nie dostaje od razu na tacy i musi poczekać. zyskuje czas, żeby ją lepiej poznać i docenić, kim jest.

          > >
          > Mysle, ze "bycie powaznie traktowana przez faceta" nie powinno byc priorytetem.
          >
          pisząc o byciu poważnie traktowaną przez faceta, miałam na myśli szacunek z jego strony, a o to Laveracie chodzi.
          • sabinac-0 Re: Co jest nie tak z moimi relacjami? 16.10.11, 16:40
            red_boots napisała:

            > > Czasem udaja, ze oczarowal ich charakter potencjalnej lubej -

            > jest dokładnie tak, jak piszesz. kwestia, co kobieta z tym zrobi :) jeśli ochoc
            > zo już na wstępie daje się oczarować i idzie z facetem do łóżka, on dostaje, co
            > chciał i bye, bye.

            Znaczy ma udawac ze wcale, ale to wcale nie zalezy jej na intymnej relacji?

            Podoba ci sie taki zwiazek oparty na udawaniu?

            > co innego jeśli facet nie dostaje od razu na tacy i musi poczekać. zyskuje czas
            > , żeby ją lepiej poznać i docenić, kim jest.
            >
            Albo traktuje ja jak sciere - vide post autorki.

            > pisząc o byciu poważnie traktowaną przez faceta, miałam na myśli szacunek z jeg
            > o strony, a o to Laveracie chodzi.

            Uwazasz, ze szacunek do kobietry powinien zalezec od przebiegu jej relacji intymnej?
            Ze jak dziewica to "godna szacunku" a jak miala wielu partnerow to "niegodna"?
            Nie znasz innej miary wartosci czlowieka?
            • red_boots Re: Co jest nie tak z moimi relacjami? 16.10.11, 17:08
              > Znaczy ma udawac ze wcale, ale to wcale nie zalezy jej na intymnej relacji?
              >
              > Podoba ci sie taki zwiazek oparty na udawaniu?
              nie chodzi o udawanie, ale żeby się lepiej wzajemnie poznać zanim się pójdzie do łóżka, dać sobie czas na rozmowy, wspólne spędzanie czasu, sposobów jest kilka.

              > > co innego jeśli facet nie dostaje od razu na tacy i musi poczekać. zyskuj
              > e czas
              > > , żeby ją lepiej poznać i docenić, kim jest.
              > >
              > Albo traktuje ja jak sciere - vide post autorki.
              może tak być, ale dlaczego KAŻDY z nich traktuje ją źle? nie zastanawia Cię to? jeden d..ek, 2, 3, ale wszyscy???

              >
              > Uwazasz, ze szacunek do kobietry powinien zalezec od przebiegu jej relacji inty
              > mnej?
              > Ze jak dziewica to "godna szacunku" a jak miala wielu partnerow to "niegodna"?
              > Nie znasz innej miary wartosci czlowieka?
              nie uważam tak, natomiast rozmawiam z facetami i wiem, że przynajmniej część z nich ocenia kobietę po tym, jak szybko wskakuje facetowi do łóżka.
              • sabinac-0 Re: Co jest nie tak z moimi relacjami? 16.10.11, 19:12
                red_boots napisała:

                > nie chodzi o udawanie, ale żeby się lepiej wzajemnie poznać zanim się pójdzie d
                > o łóżka, dać sobie czas na rozmowy, wspólne spędzanie czasu,

                Z relacji autorki wynika, ze na tym wlasnie jej zalezalo - ale panow wzajemne poznawanie i wspolne spedzanie czasu nie rajcowalo, oni chcieli zaspokoic poped i ewentualnie potem porozmawiac.

                > może tak być, ale dlaczego KAŻDY z nich traktuje ją źle? nie zastanawia Cię to?
                > jeden d..ek, 2, 3, ale wszyscy???
                >
                Nie wiadomo ilu ich bylo. Moze dwoch albo trzech wlasnie.
                Nie bardzo mi sie podoba rzucanie gromow na autorke tylko dlatego, ze nie miala szczescia do poznanych facetow.
                Niestety czasem ma sie zla passe i trafia na same bele jakie typy.

                > rozmawiam z facetami i wiem, że przynajmniej część z
                > nich ocenia kobietę po tym, jak szybko wskakuje facetowi do łóżka.

                To jest ta czesc, od ktorej lepiej sie trzymac z daleka, zwlaszcza ze tacy "kamienownicy nierzadnic" sami maja przewaznie ciut za bogate zycie erotyczne.
                • red_boots Re: Co jest nie tak z moimi relacjami? 17.10.11, 18:30
                  > Nie bardzo mi sie podoba rzucanie gromow na autorke tylko dlatego, ze nie miala
                  > szczescia do poznanych facetow.
                  > Niestety czasem ma sie zla passe i trafia na same bele jakie typy.

                  nie miałam zamiaru rzucac gromów na autorkę ani wzbudzać w niej poczucia winy. wyraziłam swoją opinię, a opinię mam taką, że jeżeli coś się staje negatywnym schematem w naszych relacjach z innymi i powtarza się nagminnie, trzeba poszukać w sobie: czy nie jest to problem braku asertywności, nieumiejętności stawiania granic, komunikowania, co chcę, a czego nie chcę, mówienia STOP dupkom.
                  nie neguję tego, że autorka trafia na same bele, każdy z nas może na kogoś takiego trafić. kwestia, co my z tym zrobimy: czy godzimy się na to, żeby bela nas krzywdziła, czy odpowiedno szybko reagujemy i mówimy beli STOP.
                  • sabinac-0 Re: Co jest nie tak z moimi relacjami? 17.10.11, 18:51
                    red_boots napisała:

                    > jeżeli coś się staje negatywnym s
                    > chematem w naszych relacjach z innymi i powtarza się nagminnie, trzeba poszukać
                    > w sobie: czy nie jest to problem braku asertywności, nieumiejętności stawiania
                    > granic, komunikowania, co chcę, a czego nie chcę, mówienia STOP dupkom.

                    Byc moze masz racje.
      • kimonabike Re: Co jest nie tak z moimi relacjami? 16.10.11, 18:22

        >
        > 1. albo rzeczywiscie masz pecha i trafiasz na samych du..ów (ku czemu skłaniam
        > się mniej)
        > 2. albo problem leży w Tobie (ku czemu skłaniam się bardziej)

        Chciałam zauważyć, że jedno nie wyklucza drugiego. Skupienie się na drugim ma jednak większy sens, bo nad innymi ludźmi kontroli nie mamy, nad sobą - owszem.

        > pytanie: dlaczego WSZYSCY faceci tak Cię widzą? co Ty takiego robisz, że tak Ci
        > ę postrzegają?

        Autorka nie może wiedzieć, jak postrzegają ją WSZYSCY. Zbudowała tę opinię na podstawie kilku nieudanych doświadczeń.
        Być może podświadomie wybiera facetów "bezpiecznych", nie szukających poważnego związku, z lęku przed bliskością, na przykład.
        >
        >
        > kiedy potem? jak już pójdziesz z nimi do łóżka czy przed?
        Wbrew pozorom, to akurat bez znaczenia.
        >

        > dlaczego robisz i dajesz więcej?
        >
        Dobre pytanie.
        >
        >
        > "Często gdy żartuję, 'nabijam' się sama z siebie bo jest to dla mnie mechanizm
        > obronny, nie branie same siebiej na serio, boję się, że inni pierwsi tak do mie podejdą
        >
        Silny lęk przed odrzuceniem? Samosprawdzająca się przepowiednia? Zbyt duży głód akceptacji, który może skutecznie wystraszyć młodego chłopaka?
        >
        > jeżeli traktujesz siebie dobrze i szanujesz samą siebie, ludzie naokoło będą Ci
        > odpowiadać tym samym.
        Nie wszyscy i nie zawsze. Ale wtedy ci, co nie szanują i nie traktują dobrze przestają mieć znaczenie.
    • jubale No i znowu ten babski jad! 16.10.11, 16:55
      Nie ma nic gorszego niz dwie zawiedzione, stare baby, z botoxem pod oczami, pieprza mlodej dziewczynie i daja jej swoje glupiutkie i cyniczne rady! zawiedzione cioty, ktore musialy najpierw nauczyc sie manipulowac facetami aby jakikolweik facet je zecchcial. To najgorsze doradczynie w sprawach sercowych...

      Najpierw kobitki (ciotka sabcia i ta druga) pozyjcie sobie takim prawdziwym zyciem, a nie psujcie dziewczynie swoim CYNIZMEM I GLUPOTA zycia na samym stracie...!


      facetow to pewnie ogladacie i znacie ale tak przez szybke, co? Bo wiekszych glupot jak w waszych tekstach, drogie panie, to ja nigdy nie czytalam....;=)))))
      • red_boots Re: No i znowu ten babski jad! 16.10.11, 17:13
        a co jest takiego głupiego w tych naszych radach?, konkretnie proszę
        • jubale Juz podaje .... 16.10.11, 17:40
          red_boots napisała:

          > a co jest takiego głupiego w tych naszych radach?, konkretnie proszę
          __________________________

          /.../1. albo rzeczywiscie masz pecha i trafiasz na samych du..ów (ku czemu skłaniam się mniej)
          2. albo problem leży w Tobie (ku czemu skłaniam się bardziej) /:.../

          /.../jako sex friend czyli koleżanka do łóżka. jest mało prawdopodobne w takim przypadku, żeby jakiś facet traktował Cię bardziej poważnie. ../.../


          odpowiedź tak na dobrą sprawę dałaś sobie sama w swoich postach:

          jeżeli traktujesz siebie dobrze i szanujesz samą siebie, ludzie naokoło będą Ci odpowiadać tym samym.

          "Faceci widzą mnie jako zabawkę. Wszyscy zakładają, że chcę z nimi uprawiać seks i bardzo rzadko chcą ode mnie czegoś innego"
          /.../

          Tu od sabinac esencja cynizmu:
          Jak by nie bylo 90% doroslych facetow poznajac kobiete traktuje ja wylacznie jako potencjalny obiekt seksualny. Czasem, po paru udanych kontaktach, zaczynaja zauwazac inne jej walory.

          Czasem udaja, ze oczarowal ich charakter potencjalnej lubej - jesli czuja, ze w ten sposob latwiej bedzie zaciagnac ja do lozka. :D

          Albo traktuje ja jak sciere - vide post autorki.

          nie uważam tak, natomiast rozmawiam z facetami i wiem, że przynajmniej część z nich ocenia kobietę po tym, jak szybko wskakuje facetowi do łóżka.

          ______________________________

          Wszystko to do kupy wziawszy nie ma nic wspolnego praktycznie z autorka watku. Z jej pytaniem i szukaniem odpowiedzi oraz domniemanymi przypuszczeniami na temat.

          Nigdzie ale to nigdzie nie jest powiedziane,ze to ona ponosi odpowiedzialnosc za nieudane relacje, ze to w niej lezy jakis blad. Przeciez czytac umiesz i juz po paru linijkach widac,ze pisze dziewczyna dosc inteligentna. Nie byle kto.

          Innym durnym mitem jest ze faceci patrza na to kiedy idzie do lozka i wylicza jej czas? No i jaki osiolek to robi? I kto to jest... facet....?No chyba baba za jajami.



          A tzw. prawda, moze byc bolesnie banalna jak w bajce o ksieznicce na ziarenku groszku....
          Moze byc to osoba bardzo wrazliwa i delikatna, ktora obraca sie w niewlasciwym srodowisku pomiedzy niewlasciwymi ludzmi....I stad te zgrzyty....

          No ale latwo jest w takich watkach, jak ten coponiektorym, odegrac sie za swoje problemy...i nieudane czesto relacje z facetami.
          • laverata Re: Juz podaje .... 16.10.11, 18:34
            Droga Sabino, "medyczny" punkt widzenia to proszę zostawić ludziom z medycznym wykształceniem, bo wątpię, by Pani je miała ; ) Ruch jest zdrowy i to bardzo! A na psychikę już w ogóle, powiedzenie w zdrowym ciele zdrowy duch nie wzięło się z powietrza. Polecam pójść na jogging czy na siłownię również Pani.

            Za porady typu "śpij z nim dopiero na szóstej randce" czy "nie dziw się, że nie będzie Cię widział na poważnie" akurat dziękuję ponieważ obawiam się że jako mlodszaa osoba mam trochę inną perspektywę. Probemem nie jest to, że ja chcę oważnego związku - zupełnie mnie nie zrozumiałyście - ba, nie mam nic przeciwko relacji bez zobowiązań, mój smutek i frustracja powodowane są tym, że faceci zachowują się w sposób który mnie rani, niekoniecznie wcale na poziomie relacji romantycznej. Czyli: nie chodzi o to, że nie idzie mi z chłopakami (to jest spłaszczenie mojego problemu) tylko o sam fakt, że koniec końców zawszę zdaję sobie sprawę, że ta relacja, którą miałam, była z kimś emocjonalnie zamkniętym.

            Nie wierzę, że 90% facetów to świnie. Proszę tego nie tłumaczyć 'doświadczeniem' czy 'feminizmem' bo akurat sama jestem feministką - w jak najlepszym tego słowa znaczeniu - i po prostu w to nie wierzę. Faceci też mogą powiedzieć, że 90% kobiet to zołzy, i ile w tym jest prawdy? Chyba niewiele.

            Cóż. Narazie zamierzam zobaczyć, czy 'przyjaciel' zda sobie sprawę ze swojego zachowania. Zobaczymy. Jeśli nie, nie będę zostawać w toksycznej relacji i po prostu będę go unikać. Postanowiłam że w tym roku i tak muszę się skupić na nauce, więc dla facetów miejsce będzie tylko w relacji koleżeńskiej. Jeśli mimo to będą powtarzać się sytuacje z odrzuceniem i blokadą emocjonalną, to możliwe, że zadzwonię do mojej starej terapeutki. Bardzo wszystkim dziękuję za porady ( za te o facetach jako świniach trochę mniej ; )) i za czas.
            • to.niemozliwe Re: Juz podaje .... 16.10.11, 19:15
              Ok, poczytaj tez o asertywnosci. To takze sposob na nauczenie sie przyjmowania krytyki, odmiennego zdania innych i rozumienia swoich reakcji spontanicznych, ktore blokuja myslenie lub nakazuja
              doszukiwac sie cudzych zlych intencji lub braku szacunku tam, gdzie go w istocie nie ma.
              Powodzenia. :-)
              • hannaeva Re: Juz podaje .... 19.10.11, 00:13
                to.niemozliwe napisał:

                > Ok, poczytaj tez o asertywnosci. To takze sposob na nauczenie sie przyjmowania
                > krytyki, odmiennego zdania innych i rozumienia swoich reakcji spontanicznych, k
                > tore blokuja myslenie lub nakazuja
                > doszukiwac sie cudzych zlych intencji lub braku szacunku tam, gdzie go w istoci
                > e nie ma.

                czy mógłbyś zapodać jakieś tytuły bo i ja bardzo chętnie skorzystałabym z owych "poradników"?
                z góry dziękuję.
                • red_boots Re: Juz podaje .... 19.10.11, 18:24
                  polecam "Stanowczo, łagodnie, bez lęku" Marii Król-Fijewskiej
                • to.niemozliwe Re: Juz podaje .... 19.10.11, 20:04
                  Marshal Rosenberg "Porozumienie bez przemocy"
                  • hannaeva Re: Juz podaje .... 20.10.11, 00:25
                    Dziękuję.
            • sabinac-0 Re: Juz podaje .... 16.10.11, 19:29
              laverata napisała:

              > Droga Sabino, "medyczny" punkt widzenia to proszę zostawić ludziom z medycznym
              > wykształceniem, bo wątpię, by Pani je miała ; )

              Mam takowe.

              > Polecam pójść na jogging czy na siłownię również Pani.

              Nie, dziekuje.
              >
              > Za porady typu "śpij z nim dopiero na szóstej randce" czy "nie dziw się, że nie
              > będzie Cię widział na poważnie" akurat dziękuję

              Ja ci nic takiego nie pisalam. Pomylilas z postem kogos innego.


              > Probemem nie jest to, że ja chcę owa
              > żnego związku - zupełnie mnie nie zrozumiałyście - ba, nie mam nic przeciwko re
              > lacji bez zobowiązań,

              No to czemu ci przykro, jesli facet chce dokladnie tego samego co ty?

              > koniec końców zawszę zdaję sobie s
              > prawę, że ta relacja, którą miałam, była z kimś emocjonalnie zamkniętym. (...)
              > Nie wierzę, że 90% facetów to świnie. Proszę tego nie tłumaczyć 'doświadczeniem
              > ' czy 'feminizmem'

              Nie pisze ze "swinie" i nie pisze o feminizmie.
              Nie w tym rzecz.

              Rzecz w tym, ze wiekszosc mezczyzn jest emocjonalnie zamknietych - tak ich wychowano i tak ich ksztaltuje kultura ("chlopcy nie placza" itp.).
              Wiazanie sie z nimi w poczuciu misji, ze to ty wlasnie bedziesz ta "piekna" przy bestii, ktora odkryje czule serce pod twarda skorupa, prowadzi w najlepszym razie do przykrego konca relacji.
              Jesli ktos rzeczywiscie ma czule serce i ma nadzieje na zbudowanie z toba zwiazku, sam sie przed toba otworzy, bez zadnych specjalnych zabiegow z twojej strony.

              Jesli nie szukasz zwiazku tylko przygody na jedna lub kilka nocy, prosze bardzo, ale wtedy spotkasz samych "emocjonalnie zamknietych" (bo innych takie przygody nie rajcuja) i bycie potraktowana "z buta" trzeba wliczyc w koszty. Takie zycie.
          • red_boots Re: Juz podaje .... 17.10.11, 18:20
            Wszystko to do kupy wziawszy nie ma nic wspolnego praktycznie z autorka watku.
            > Z jej pytaniem i szukaniem odpowiedzi oraz domniemanymi przypuszczeniami na te
            > mat.
            nie zgadzam się z Tobą, ale może czytamy 2 różne wątki

            [b]Nigdzie ale to nigdzie nie jest powiedziane,ze to ona ponosi odpowiedzialnos
            > c za nieudane relacje, ze to w niej lezy jakis blad. Przeciez czytac umiesz i j
            > uz po paru linijkach widac,ze pisze dziewczyna dosc inteligentna. Nie byle kto.
            >
            bo nikt z nas nie jest w stanie tego z całą pewnością stwierdzić. nie znamy autorki wątku ani sytuacji, jak ona rzeczywiście wygląda, opieramy się jedynie na tym, co jest napisane w postach. więc siłą rzeczy jest to gdybanie, bo obiektywnej prawdy w tym nie ma. urok forum. a to, co ja piszę, to moja opinia na dany temat. ani ty, ani autorka wątku nie musicie się z tym zgadzać.

            > A tzw. prawda, moze byc bolesnie banalna jak w bajce o ksieznicce na ziarenku g
            > roszku....
            > Moze byc to osoba bardzo wrazliwa i delikatna, ktora obraca sie w niewlasciwym
            > srodowisku pomiedzy niewlasciwymi ludzmi....I stad te zgrzyty....

            może być, ale jak widzisz, nadal jest to gdybanie. nie wiesz, jaka jest prawda, nikt z nas tego nie wie i choćby dlatego nie powinnaś negować wypowiedzi innych.

            > No ale latwo jest w takich watkach, jak ten coponiektorym, odegrac sie za swoje
            > problemy...i nieudane czesto relacje z facetami.
            bez komentarza
      • sabinac-0 Re: No i znowu ten babski jad! 16.10.11, 19:16
        jubale napisała:

        > zawiedzione, stare baby, z botoxem pod oczami, zawiedzion
        > e cioty, ktore musialy najpierw nauczyc sie manipulowac facetami aby jakikolwei
        > k facet je zecchcial.

        Ten tekst swiadczy dosc dobitnie o osobie, ktora go napisala.

        > facetow to pewnie ogladacie i znacie ale tak przez szybke, co?

        A ty?
        • laverata Re: No i znowu ten babski jad! 17.10.11, 18:14
          Uważam że nie ma co się kłócić i sprzeczać, w końcu z tego nic nie wynika. To.niemożliwe: nie rozumiem i nie będę próbowała zrozumieć o co Ci chodzi, taki jad czy zlosliwość są niepotrzebne, szczególnie że wszystkie Wasze odpowiedzi szanuję i biorę na poważnie, poza tymi, które mają się głównie jakichś jęków a porpos samców ogółem oraz rad a propos randkowania, bo de facto nie o tym byl mój post i jest to mój temat, a nie miejsce na wyżalenie się o facetach.

          Tak czy inaczej dziękuję za wszystko.
          • sabinac-0 Re: No i znowu ten babski jad! 17.10.11, 18:54
            laverata napisała:

            > Uważam że nie ma co się kłócić i sprzeczać, w końcu z tego nic nie wynika.

            Rozumiem, ze chcesz za cos przeprosic.
            • jubale Re: Och ta drobna hipokryzja....:=) 17.10.11, 19:41
              Wredna jestes zarowno w tym watku podobnie jak i watku o twojej corce chorej na cukrzyce, a ktorej serwowalas tzw. twardy wychow majacy na celu zrobic z niej twarda i zaradna kobiete. Zrobilo?

              Mozna miec konflikt z jednym dzieckiem i wtedy dopatrywac sie bledu w wychowaniu tego dziecka, ale gdy wszystkie 3 dzieci sa negatywnie do ciebie nastawione to problem jest bardziej powazny. I tu na forum napewno nikt ci nie pomoze.


              • jubale Re: Och ta drobna hipokryzja....:=) 17.10.11, 19:42
                Nie wiem jak to sie stalo ze ten watek tu wypadl....
            • jubale A za co ma przepraszac? 17.10.11, 19:44
              sabinac-0 napisała:

              > laverata napisała:
              >
              > > Uważam że nie ma co się kłócić i sprzeczać, w końcu z tego nic nie wynika
              > .
              >
              > Rozumiem, ze chcesz za cos przeprosic.

              Ze ma na tyle rozsadku w sobie aby takim zmijom jak ty sabinac nie pozwolic po sobie jezdzic?


              >
              • sabinac-0 Re: A za co ma przepraszac? 17.10.11, 19:53
                Nie bardzo wiem do kogo te wszystkie posty i o co ci chodzi, ale nie bede z toba rozmawiac w taki sposob.
    • jedr-ek28 Re: Co jest nie tak z moimi relacjami? 18.10.11, 23:19
      Mówisz, że mężczyźni widzą w Tobie obiekt pożądania, że chcą utrzymywać z Tobą relacje tylko do jednego. Mówisz też, że chcesz to zmienić, że chcesz, aby ludzie bardziej Cię szanowali za to kim jesteś i co robisz i aby Twoje relacje z mężczyznami nie sprowadzały się tylko do jednego. Powiedz, co jest dla Ciebie w życiu pasją? Masz jakieś hobby? Co lubisz robić i co chciałabyś robić? Może warto byłoby się zająć czymś, co by przyciągnęło do Ciebie innych ludzi, z którymi nawiązałabyś inne, lepsze relacje. To jest tak, że jak ludzie widzą w Tobie pedagoga z podejściem do dzieci, traktują Cię, jak pedagoga. Jeżeli jesteś zapalonym fotografem ludzie widzą w Tobie kogoś, kto potrafi robić zdjęcia i traktuje Cię jak osobę twórczą. Jeżeli jesteś tancerką, to ludzie traktują Cię jak tancerkę. Wtedy przyciągasz do siebie takich ludzi, którzy Twoje zamiłowania akceptują, bo sami lubią tańczyć, czytać książki, pisać. Przyciągasz wtedy do siebie takich, którzy odwzajemniają te uczucia i nie dostajesz propozycji łóżkowych. Tacy ludzie mają bardziej sztywny kręgosłup moralny więc takich zachowań nie wykazują. Warto zmienić swój obraz siebie. Odpowiedz sobie na pytanie, co sprawia Ci w życiu szczęście i radość i pokaż to ludziom a ludzie Ci to odwzajemnią. Ludzie zaczną widzieć wtedy w Tobie osobę, która ma swoje zdanie, która wie, czego chce od życia i szanuje siebie. Twoje wtedy życie się zmienia. Ludzie zaczynają Cie podziwiać za swój upór i dążenie do celu i zaczynają Cię szanować, zaczynasz tworzyć inne, nowe, lepsze relacje z ludźmi. Wyobraź sobie siebie, gdy jesteś szczęśliwa z tego, co osiągnęłaś i z dumą i szacunkiem mówisz ludziom o tym, jak to jest to osiągnąć. Zamiast spotykać się z ignorantami usiądź w spokoju 15 minut dziennie i wyobraź to sobie i poczuj, jak to jest mieć z ludźmi wspaniałe relacje a wtedy Twoja podświadomość sama zacznie iść w tym kierunku. Zaczynasz działać i się zmieniać a ludzie nie ambitni odchodzą sami. Przychodzą Ci, którzy Cię szanują. Aż w końcu przychodzi ten mężczyzna, który się w tobie zakochuje :)
      To jest coś, co nazywa się po angielsku Law of Attraction - przyciągasz do siebie to, co dajesz innym. Jesteś zła, dostajesz złość. Ubierasz się wyzywająco, spotykasz mężczyzn, którzy składają Ci propozycje seksu. Jesteś samotna, ludzie od Ciebie odchodzą. Jesteś kłótliwa, ludzie się z Tobą kłócą. Czytasz plotki na temat gwiazd, ludzie z Tobą plotkują. Zobacz, ile dziewczyn ubiera się wyzywająco i jacy mężczyźni za nimi chodzą. Zobacz, co wtedy dostają i jak wyglądają ich relacje. Myślisz, że są lepsze od Twoich? W życiu! A takich ludzi jest na świecie większość.
      Stajesz się tym, o czym myślisz. I to nie jest tak, że ludzie z zasady Ciebie nie szanują. Może po prostu mają inny obraz Ciebie.
      Polecam Ci film "The Secret", to właśnie o kimś takim, jak Ty :)
      Powodzenia
      • laverata Re: Co jest nie tak z moimi relacjami? 20.10.11, 17:48
        Wow, naprawdę jestesm pod dużym wrażeniem, bardzo praktyczne, dokładne rady : ) Dziękuję.

        Jesteś psychologiem czy zajmujesz się czymś w typu life coachingu?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja