celijeczka
19.10.11, 13:18
Witam,
nie jestem czesta uczestniczka tego forum, czasem Was czytam i chcialabym zasiegnac opinii.
Problem dotyczy mojej wieloletniej milosci, szalenczej, lecz niespelnionej, nieodwzajemnionej. Tak na prawde nie wiem czy nieodwzajemnionej. Problem dotyczy statusu spolecznego.
Otoz moja milosc zyje z kobieta (tak ja nazwijmy), ma z nia dzieci, ale sama wiem, ze milosci tam nie ma. Mysle, ze kocha wlasnie mnie, lecz problemem sa roznice w wyksztalceniu. Powiedzial mi, ze roznimy sie zbyt wiele pod wzgledem statusu wyksztalcenia i intelektualnego. On wykonuje zawod uznawany za prestizowy, ja radzilam sobie w zyciu w sposob niegodny dla tych "sfer wyzszych". Nie poddaje sie jednak, z tej szalenczej milosci dopuscilam sie czynow takich, ze zostalam uznana chyba za najwieksze posmiewisko tego swiata. Nachodzilam ich sugerujac jej, ze zostanie sama z bachorami a ja zajme jej stolek. Reakcja byl smiech, lecz smieje sie ten, kto sie smieje ostatni.
Jej ojciec wczesniej odrzucil mnie wysmiewajac moje zachowanie, ktore bylo tylko dowodem milosci, wyszyszydzil moja matke, ktora jak to matka robila co mogla zeby pomoc corce. To jednak zapomnialam, ta milosc juz dla mnie nie istnieje.
Mam pytanie, jak przekonac kogos, ze nalezy wybierac sercem a nie wyrachowaniem. Tylko dlatego nie jest ze mna, ze rozni nas status spoleczny? Co mam zrobic, zeby zdecydowal sie na milosc prawdziwa, ktora moglibysmy razem dzielic na dobre i na zle no i bez tego statusu spolecznego?